hałas nad głową - pomocy

13.06.07, 13:05
Witam.Być może to nie tutaj, ale nie mogę sobie już poradzić z sąsiadami. Nad
nami mieszka małżeństwo z dwójką dzieci 3 i 4 lata oraz dwa psy. Wg matki to
są dzieci i muszą się wybiegać po całym mieszkaniu w "niby" papciach a cisza
nocna jest od 22-giej.I z tą ciszą się zgadzam.Problem polega na tym, że nie
można wytrzymać już tego biegania od rana do wieczora,które czasami zagłusza
nawet telewizor, nie mówiąc o śnie męża po nocce oraz mojej chorobie.Rozmowa z
sąsiadami nic nie daje - to są dzieci i im wolno.Nie chcę uchodzić za heterę,
ale też WYCHOWYWAłAM dzieci,i z doświadczenia wiem, że czego Jaś się nie
nauczył itd.
Proszę o pomoc, co mogę w tej sytuacji zrobić - poza drastycznymi.
    • syriana Re: hałas nad głową - pomocy 13.06.07, 13:09
      chyba nic skoro już z nimi rozmawiałaś
      nie hałasują w nocy, więc formalnie nie łamią przepisów
    • coco.a Re: hałas nad głową - pomocy 13.06.07, 13:29
      Mnie dzieci nie przeszkadzają.
      Blok to blok - może do domku się przenieś.
      • ywwy Re: hałas nad głową - pomocy 13.06.07, 14:00
        może wycisz mieszkanie?
        • ann3011 Re: hałas nad głową - pomocy 13.06.07, 14:26
          a na czyj koszt?
          • uczula Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 12:30
            a na swoj:
            1. w koncu to jej mieszkanie
            2. komu przeszkadzaja biegajace dzieci?

            smile
    • marghe_72 Re: hałas nad głową - pomocy 13.06.07, 14:30
      kup im miekkie kapcie w prezencie
    • chicarica Re: hałas nad głową - pomocy 13.06.07, 14:44
      Popytaj prawników, sąd grodzki w Gdańsku ukarał grzywną rodziców dzieci, które
      zbyt głośno się bawiły - chodziło o rzucanie zabawek na podłogę panelową, poza
      godzinami ciszy nocnej.
      To nie jest tak, że poza ciszą nocną wolno wszystko. Hałasować nie wolno w
      ogóle, nie dotyczy to tzw. hałasów koniecznych (np. związanych z remontem), te
      ostatnie wolno, ale tylko w godz. 6.00-22.00, a w niektórych miejscach
      obowiązuje też tzw. cisza wieczorna - do 8 rano i po 20.00.
      • tp2610 Re: hałas nad głową - pomocy 13.06.07, 15:01
        mysle, ze nic nie da sie zrobić, jedynie ciagle z nimi rozmawiać- delikatnie,
        bo jeszcze zaczną ci robic na złość... Fakt to blok i takie rzeczy się
        zdarzają, zawsze możesz zamienić mieszkanie, al;e i tak nie masz gwarncji na
        kogo trafisz, chyba że do domku jednorodzinnego. pociesze cie ze ze zawsze
        mogło być gorzej, np. alkoholik robiący non stop awantury i bijący członków
        rodziny (miałam takiego- tragedia!)
    • krysp50 Re: hałas nad głową - pomocy 13.06.07, 18:43
      Mówiąc szczerze, liczyłam na więcej zrozumienia i jakieś konstruktywne
      wypowiedzi. Rady typu - zmień mieszkanie, są w stylu ludzi, którzy nie liczą się
      z niczym i nikim - tak jak sąsiedzi.Równie dobrze oni mogą się wyprowadzić, oby
      nie do lasu, bo tam też musi być cisza. Ciekawe, jak by zareagowali, gdybym
      /czego nie uczynię, ze względu na swoje zdrowie/ np. cały dzień puszczała głośno
      muzykę - wolnoć tomku w swoim domku ???
      Jeżeli matka nie radzi sobie z wychowywaniem dzieci - a ta na pewno sobie nie
      radzi i nie umie, bo tak jej wygodnie -może w tym czasie spać,jej to nie
      przeszkadza, to można ją nauczyć - ciekawe, gdzie to zgłosić ?
      • coronella Re: hałas nad głową - pomocy 13.06.07, 18:57
        mieszkasz w bloku, i musisz miec to na uwadze. U mnie tez wciaż są jakies remonty (mam iśc na skargę, albo na policje, że ktoś wierci w ścianie?? No wierci, robi remont), słychac psy, dzieci.
        Wiesz, gdyby na każdego hałasującego sąsiada składać skargę, to by pewnie z 90% mieszkańców bloku zostało ukaranych.
        Czy sąsiedzi to jakas melina? zaniedbują dzieci? Zgłoś do opieki.
        A jesli to normalna rodzina, to skąd wiesz, że matka sobie nie radzi? Wydajesz osądy tylko na podstawie odgłosu biegania dzieci?
        Moje tez biegają, i pewnie ich słychac. Co prawda biegają na boso, i mamy dywany żeby głuszyły hałasy, ale mimo wszystko je słychac. Bawią się, takie ich prawo. Płaczą, też jak to dzieci. A ja wcale z tego powodu nie uwazam siebie za matke zaniedbująca swoje dzieci.
        Pewnie jak zwykle prawda lezy po środku.
        A Ty nie masz raczej wyjścia, tylko poczekac jak dzieci podrosną.
        • chicarica Re: hałas nad głową - pomocy 13.06.07, 21:36
          Niestety, ale rodzice owych dzieci też mieszkają w bloku i też muszą mieć to na
          uwadze. Dlaczego tylko jedna strona ma zawsze iść na ustępstwa? Dom to nie las,
          a dzieciom nie zaszkodzi, jak dowiedzą się że żyją wśród ludzi i nie są same na
          świecie.
      • sir.vimes Muzyka a chodzenie 14.06.07, 08:22
        Dziecko , im mniejsze tym bardziej, nie potrafi chodzić powoli i dostojnie.
        Przewraca się (hałas!). Nie robi tego złośliwie - po prostu przemieszcza się jak
        umie. Dzieci ekscytują się bardziej niż dorośli - więc w zabawach sa głośniejsze.
        To fizjologia.

        A z twojej fizjologii nie wynika przymus słuchania bardzo głośnej muzyki.
    • coco.a Ja bym swoich nie uciszała ;))) 13.06.07, 21:04
      bez wyraźnego powodu. Moje dzieci są grzeczne, mówią sąsiadom "dzień dobry" wink,
      nie ryczą ponad normę wink. Biegaja, śmieja się głośno. Nikt się nie skarżył. Z
      sąsiadami z dołu się bardzo lubimy. Ani mi w głowie uciszać swoje. Sąsiedzi
      wokół "dzieciaci". Chwalić Boga również mają zdrowe, żywe dzieci, ktore tupią,
      podskakują i psocą. W życiu bym nie leciała ze skargą ;DDD.
      Co innego kiedy miałabym obawy, ze dzieciom dzieje się krzywda, ale autorka
      zdaje się nie o tym ;p...
      Współczuję. Sąsiadom - rzecz jasna.
      • denea Re: Ja bym swoich nie uciszała ;))) 13.06.07, 21:22
        A ja współczuję - ale autorce. Jeżeli dzieci godzinami np. grają w piłkę na
        panelach to może być uciążliwe
        Powinnam wziąć drugą stronę, bo sama mam pod sobą masakryczną babę,
        rekordzistkę świata dosłownie w czepianiu się wszystkiego i wszystkich. Aż się
        dziwię że jeszcze nie było żadnej afery z moim małym w tle, ale pewnie wszystko
        przede mną smile
        I chociaż nie znoszę babska to uważam że nie usprawiedliwiłoby mnie to w
        pozwalaniu dziecku na dzikie harce ponad miarę. Pojęcie "dzieci muszą" jest
        dość szerokie - no muszą się bawić, czasem coś rzucą, czasem pobiegną - nic się
        nie poradzi, to przecież dzieci. Ale nie pozwoliłabym cały dzień jeździć
        rowerkiem po łysej podłodze. Nawet jeśli to przeszkodzi tylko tej świrusce,
        która pode mną mieszka.
        Co do rady - obawiam się że niestety niewiele możesz zrobić. Na początek
        pogadaj jeszcze z nią jak najmilej, może rzeczywiście kup dzieciakom kapcie w
        prezencie. Jeśli to nie pomoże spróbuj jeszcze raz - a niech ma babka szansę. A
        potem... no wiesz, można zapomnieć wyłączyć muzykę wychodząc z domu wink W jakimś
        wątku o podobnej tematyce spotkałam się z sugestią, że na Allegro można kupić
        kasety z upierdliwymi odgłosami typu szczekanie psa... Ale to już hardcore.
        Ja bym Ci radziła ewentualnie spróbować w spółdzielni, chociaż nie mam pojęcia
        czy byłby jakiś efekt. Ale zacznij od sąsiadki, może jednak dyplomacja wypali i
        uda się Wam zachować miłą atmosferę.
        • sir.vimes Dzikie harce? 14.06.07, 08:24
          Mowa jest o chodzeniu i podbieganiu - czyli nie jakichś małpich figlach.
          • denea Re: Dzikie harce? 14.06.07, 09:10
            "nie można wytrzymać już tego biegania od rana do wieczora,które czasami
            zagłusza nawet telewizor"

            Mnie to wygląda na bardziej hałaśliwe formy zabawy.
      • monia145 Re: Ja bym swoich nie uciszała ;))) 13.06.07, 21:34
        coco.a nap

        Chwalić Boga również mają zdrowe, żywe dzieci, ktore tupią,
        > podskakują i psocą. W życiu bym nie leciała ze skargą ;DDD.


        Chwalic Boga, że nie mieszkasz nade mną.
        Również mam dzieciatych naokoło, i dzieci wyglaaja na zdrowe( sic!!!!), ale
        rodzice widocznie więcej uwagi poświęcają relacjom sąsiedzkim i nie uważaja, że
        jak w domu są dzieci, to wszystko dozwolone.
        • coco.a Re: Ja bym swoich nie uciszała ;))) 13.06.07, 21:42
          No patrz wink)), a my się bardzo lubimy nawet przy tej "uciążliwości" wink)).
          Są ludzie i ludziska, jak widac wink.

          P.S. Studentów raz za czas grilujących na balkonach przy głośnej muzyce tez się
          nie czepiam. Może zacząć?
          • monia145 Re: Ja bym swoich nie uciszała ;))) 13.06.07, 21:57
            Sąsiadów raz na jakis czas urządzających imprezy ja również się nie czepiam.
            Ale codzienny harmider nad głową wywoływany przez rozwrzeszczane, skaczące i
            tupiące dzieci, to nie to samo. Skoro nie widzisz różnicy, to nadal twierdzę,
            że chwalić niebosa, że nie mam Twojej rodziny "nad sobą"
            Nie pomyslałas, że lubicie sie równiez dlatego, że wszyscy zachowujecie się w
            podobny sposób? Myslisz, że pałalibyście do siebie sympatią, gdyby chociaz
            jedna z rodzin preferowałaby inny styl życia?
            Wątpię. Nie masz więc porównania, jak to jest mieszkać obok/nad/pod kimś, z kim
            naprawdę trzeba sie liczyc, kto być może nie ma dzieci i nie ma obowiązku
            wielbić hałasu.
            • coco.a Re: Ja bym swoich nie uciszała ;))) 13.06.07, 22:07

              Nikt hałasu wielbić nie każe, ani absolutnej ciszy również wink.
    • lucerka Re: hałas nad głową - pomocy 13.06.07, 21:17
      Rozumiem cie, ze ci to przeszkadza. Jesli odglosy sa na tyle silne, ze
      zagluszaja telewizor to jest brak kultury ze strony sasiadow. Zycie w bloku
      wymaga kompromisow. Ja bylam czesto upominana przez rodzicow zebym np. nie
      skakala w gume w mieszkaniu.

      Dzieci chyba nie chodza spac o 22 tylko wczesniej. Wlacz sobie kolo 21 muzyke, i
      nie zaluj sobie decybeli. Moze sasiedzi sie zorientuja.
      • coco.a Re: hałas nad głową - pomocy 13.06.07, 21:48
        3 i 4-latki w gumę nie skaczą godzinami IMHO. Biegać po własnym domu w dzień -
        ich prawo. Od rana do wieczora w szachy graliście we wczesnym dzieciństwie? Nie
        wierzę...
        Wolałabym się mylić, ale w takich ptrzypadkach bardziej wierzę w upierdliwosć
        sąsiada niż kompletny brak wychowania u trzylatka...
        • 2razy_mama Re: hałas nad głową - pomocy 13.06.07, 22:09
          > Wolałabym się mylić, ale w takich ptrzypadkach bardziej wierzę w upierdliwosć
          > sąsiada niż kompletny brak wychowania u trzylatka...


          Ale to nie chodzi o brak wychowania u trzylatka, tylko u jego rodziców...
          Sama mam 2 synów - żywych, hałaśliwych jak diabli i cholernie upartych ("tupię
          bo chcę i już"), ale to nie znaczy jeszcze,że sąsiedzi z dołu mają cierpieć z
          tego powodu! Dzieci staram się WYCHOWYWAĆ, a to (wg mnie) oznacza także
          zwracanie im uwagi na potrzeby innych. Muszą wiedzieć,że nie są sami, że na dole
          ktoś mieszka, że ten ktos nie musi słuchać ich wrzasków... Dzieci też bywają
          chore, tez chcą spać i grający głośno telewizor im przeszkadza. Ja swoim
          chłopcom po prostu o tym przypominam w chwilach gdy przesadzają z decybelami...
          Działa! Może więc spróbowac porozmawiać też z dziećmi, a nie tylko z samymi
          rodzicami? Powodzenia!
          • lucerka Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 08:30
            Dokladnie, chodzi o rodzicow a nie o dzieci. Przeciez mozna sie z sasiadami
            umowic, ze w tych a nie innych godzinach dzieci rodzice organizuja dzieciom
            zabawy przy stoliku? Rysowanie, bazgrania, masa solna czy cos w tym stylu,
            wspolne ukladanie puzzli w godzinach kiedy sasiedzi np. chca wieczorem ta
            godzinke spedzic przed telewizorem. Dzieci nie musza non stop biegac. Jestem
            zdania, ze mozna wychowac dzieci w poszanowaniu spokoju sasiadow.
            • lucerka Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 08:33
              Sama mam male dziecko i sasiada, ktory dzieci nie za bardzo lubi. A moj synek
              obstukuje parkiet rowno i to od 6 rano, rowniez w weekend. Umowilam sie z
              sasiadem, ze zawsze w niedziele do okolo 10 tak zorganizuje czas synkowi zeby
              nie stukal, bo sasiad chce sie wyspac i ja to rozumiem. Co zlego jest w wyjsciu
              na spacer z dziecmi zeby sie wyszalaly?
              • sir.vimes Zależy 14.06.07, 08:42
                czy przeszkadza np. każde przejście dziecka z pokoju do łazienki czy
                rzeczywiście DZIKIE ZABAWY.
                Są osoby, którym przeszkadza po prostu korzystanie z mieszkania nad nimi (mojej
                znajomej sąsiadka groziła policją z powodu kąpieli po 22 czy prania po 18
                (sic!!!!) - bo w rurach jej grało. Nie wspominając o zapraszaniu koleżanki na
                herbatkę - siedzimy z filiżankami, godzina 19, przeglądamy jakieś "cztery kąty"
                a tu harpia wali miotłą w sufit po czym przybiega wściekła, że "impreza znowu" a
                ona musi się wyspać. No, i wiele innych takich historii znam - i widziałam na
                własne oczy.
                Jakoś nie mam zbyt wiele empatii dla ludzi, którym przeszkadzają dzieci chodzące
                w kapciach (widać , że rodzice starają się wyciszać.)
                Ciekawe co by ta pani zrobiła gdyby miała sąsiadkę chodzącą o kuli (to jest
                dopiero HAŁAS!!!) i dość często przez swoje kalectwo upuszczającą przedmioty na
                podłogę. Zabiłaby? Do Ziobry by napisała?
                • lucerka Re: Zależy 14.06.07, 08:58
                  Autorka postu napisala, ze halas zaglusza telewizor.
                  • makurokurosek Re: Zależy 14.06.07, 09:15
                    zależy jak głośno ogląda telewizję, sąsiadka mojej mamy przyszłą o 22 w wigilie
                    bo według niej było za głośno, wigilia odbywała się w pokoju oddzielonym od jej
                    mieszkania dwoma pokojami, owszem była dwójka trójka małych dzieci (3,2 i 0,5
                    lat). Sa po prostu stare upierdliwe grzybice którym wszystko przeszkadza.
                    Ciekawa jestem jak wyglądają pseudo kapcie bo może moje dziecko tez nie ma papci
                    • malila A propos kapci 14.06.07, 09:21
                      Gdybym ja miała zakładać dzieciom kapcie, to dopiero byłby hałas. Bo to
                      musiałyby być odpowiednio profilowane kapcie, a one mają stukające podeszwy.
                  • malila Re: Zależy 14.06.07, 09:19
                    lucerka napisała:
                    > Autorka postu napisala, ze halas zaglusza telewizor.

                    Ale napisała też, że dzieci biegają, a nie rzucają zabawkami w podłogę, grają w
                    gumę, skaczą i tupią. Jeśli w dodatku okaże się, że ze względu na chorobę
                    autorki i sen męża telewizor ma ustawioną głośność na takim poziomie, że
                    zagłuszałoby go nawet ćwierkanie ptaków (ja tak ustawiam głośność chociaż chora
                    nie jestem), to może się okazać, że poziom hałasu nie przekracza dopuszczalnej
                    dla przeciętnego człowieka normy.
                    Nie widzę więc powodu, dla którego można byłoby ocenić sytuację na podstawie
                    tej wypowiedzi.
                    • lucerka Re: Zależy 14.06.07, 09:50
                      > Ale napisała też, że dzieci biegają,

                      Tak, ze biegaja od rana do wieczora. Ja nie moglam w domu biegac. Od tego byly
                      zabwy na dworze, bardzo czeso ojciec chodzil z nami i z psem na dluuugie
                      spacery. Zgadzam sie, ze dzieci powinny sie wyszalec. Najlepiej na swiezym
                      powietrzu a szczegolnie jesli w domu sa dwa psy.
                      • sir.vimes Re: Zależy 14.06.07, 10:44
                        Tak jak napisałam - małe dziecko zawsze "biegnie" . Krótkie kroczki dają efekt
                        dźwiękowy jakby biegło nawet kiedy stara się iść powoli. Fizjologia.
    • iwoniaw Niestety, po nocce i w chorobie 13.06.07, 23:57
      zupełnie inaczej odbiera się zwykłe dźwięki, które w normalnym trybie pewnie by
      wam nawet nie przeszkadzały specjalnie. Miło byłoby oczywiście, gdyby sąsiedzi
      wykazali się większą empatią, ale wygląda na to, że oni naprawdę mogą nie
      rozumieć, w czym problem - po prostu w godzinach dziennych normalnie użytkują
      mieszkanie, bez balang czy nocnych hałasów.

      > można wytrzymać już tego biegania od rana do wieczora, które czasami zagłusza
      > nawet telewizor, nie mówiąc o śnie męża po nocce oraz mojej chorobie.

      Podejrzewam, że uważają was za czepiających się bez powodu i może nawet
      częściowo mają rację. Piszesz, że dzieci biegają w "niby" papciach - to znaczy,
      że sąsiedzi nie zamknęli ci drzwi przed nosem pod hasłem "spadaj namolna babo",
      tylko przedstawiali swoje racje (że dzień, że dzieci małe, że w papciach - czyli
      że nie puszczają ich "na żywioł"). Może spróbuj porozmawiać jeszcze raz i
      ustalić, w jakich godzinach sąsiedzi są skłonni bardziej wyciszać dzieci, kiedy
      wychodzą na spacery itd?
    • makurokurosek Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 08:31
      kurcze rozwalają mnie takie posty ludzi którzy zapomnieli jak to się dzieci
      wychowuje, kobieto a może za kilka lat ty im będziesz przeszkadzała bo od ciebie
      będzie śmierdziało starością. Po pierwsze normalnie rozwijające się dziecko musi
      troszkę pobiegać, pobawić sie klockami, a normalny rodzic powinien z tym
      dzieckiem poskakać przy muzyce pobawić sie w kółko graniaste czy chodzi lisek.
      Jak maż jakiś problem to zgłoś to do inspektoratu ochrony środowiska, jeżeli
      hałas jest ponad normę ( w co nie wierzę) możesz iść do sądu. Najgorzej jak sie
      trafi na taką starą , upierdliwą i niewyrozumiałą sąsiadkę. Masz problem to
      wycisz mieszkanie , oczywiście na swój koszt, bo to ty masz problem ze
      współżyciem międzyludzkim.
      • krysp50 Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 09:58
        Nie jestem upierdliwą babą ani starą -chociaż czasami muszę chodzić o kuli. Nie
        wszyscy zwrócili uwagę, że oprócz dzieci są jeszcze dwa psy. I po mieszkaniu 60
        m2 /po całym/ po prostu się z psami bawią....Od biegania jest podwórko a nie
        mieszkanie.Jednak z niego sąsiedzi nie korzystają - bo to za duży wysiłek -
        trzeba ubrać i zejść na dół.Ja też WYCHOWYWAŁAM dzieci i sąsiedzi się nie
        skarżyli - potrafiłam i potrafię USZANOWAĆ innych ludzi -na tym chyba polega
        między innymi nasze istnienie.W innym przypadku, to niestety już wojny,których
        na świecie nie brakuje.
        No cóż, czytając niektóre wypowiedzi,aż strach pomyśleć co nas czeka za parę lat
        - najlepiej jak się wszyscy pozabijają - nie będzie problemu - bo jak się nie
        nauczy szacunku od małego,to potem się wszyscy dziwią,skąd taka agresywna i
        "bezproblemowa" młodzież - nie wszystka,oczywiście.
        • coco.a Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 10:27
          Nie przesadzasz aby?
          Bieganie po domu 3 i 4 latków zaowocuje w przyszłości wojnami na świecie? Moje
          biegają, ale agresywne nie sa w stosunku do muchy nawet.
          Rozumiem, że masz kłopot ze zdrowiem, współczuję. Niestety jest to blok i
          dzieci mają prawo do normalnego dla ich wieku zachowania.

          Jak dla mnie strasznie zgorzkniale piszesz o normalnej, szczęśliwej rodzinie.
        • makurokurosek Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 10:33
          jak byś nie zauważyła twoje chodzenie o kuli też wywołuje hałas, ale sąsiedzie
          mieszkający pod tobą sa bardziej wyrozumiali od ciebie, bo inaczej chyba powinni
          ci zabraniać chodzić w godzinach popołudniowej drzemki i pory snu, no i
          oczywiście od rana. Ciekawe co dzieciaki mają robić kiedy na dworze jest brzydka
          pogoda i nie mogą wyszaleć się tam, rozumiem że wówczas matka powinna je wywieść
          na pustynię aby nie przeszkadzali upierdliwej hałasującej kulą babie
          • kotbehemot6 Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 10:37
            Ty nie dośc ,że nie masz za grosz podstaw wychowania to do tego chamska wyjątkowo. Moze ty wyprowadz sie na pustynię, w życiu nie chciałabym takiej bezczelnej baby miec za sąsiadkę.
            • makurokurosek Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 10:44
              no widzisz a są ludzie którzy o zgrozo muszą być moimi sąsiadami, co ciekawe mam
              z nimi dobry kontakt, chyba mój cały blok jest jakiś nie wychowany i chamski
              skoro wszyscy sąsiedzi potrafią być wyrozumiali.
              • kotbehemot6 Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 10:50
                może się boję zwrócic Ci uwagę?????? albo też prezentują,ze dzieci Muszą. otóz jestem wstanie znieść spore hałąsy od sąsiadów, ale pozwalam na takie zachowanie,które narusza spokój innych,szanuje,ze ludzie mają swoje plany, problemy i nie zakłócam im życia dzieckiem,które musi. Od głosniejszego zachowania, ,biegania, skakania jest podwórko-i to nie tylko ze względu na hałas ale i tak sie zachowując moze sobie zrobic krzywdę. jeżeli masz bardzo wyrozumiałych sasiadó to cześc i chwała. Ludzie maja prawo do spokoju we własnym domu i nie można im tego burzyc wytłumaczeniem,ze dziecko musi. tak samo nie musi hałasować, jak inny sąsiad nie musi puszczać muzyki na cały reulator-moze też musi, albo inny walic młotem w scianę-moze tez musi bo hobby takie ma.
                • kotbehemot6 Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 10:54
                  oczywiście maiłao być-Nie pozwalam.PZDR.
                • makurokurosek Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 11:02
                  Nigdy nie przyszli do mnie sąsiedzi ze skargą, ale uważam że w domu zarówno
                  dziecko powinno rysować, lepić plasteliną , bawić sie zabawkami jak i bawić sie
                  z rodzicami w kółko graniaste, krasnoludki czy inne zabawy ruchowe, nie bawię
                  sie z dzieckiem po 22 bo o 20 moje dziecko już śpi. Sądzę że mieszkanie w bloku
                  wymaga wyrozumiałości od wszystkich mieszkańców, zarówno ja jestem wyrozumiała
                  na płacz noworodka mojej sąsiadki jak i na sporadyczne imprezy sąsiadów
                  studentów. Tolerancja i wyrozumiałość to chyba podstawa współżycia w grupie.
                  Często zdarza sie że przyblokowe place zabaw są zamykane i przerabiane na
                  trawniki bo jakiejś starej babie przechodzącej menopauze przeszkadzają bawiące
                  się dzieci, zapomniała jednak że 30 lat temu sama wysyłała petycję do
                  spółdzielni bo wtedy jej dzieci nie miały się gdzie bawić. No ale cóż starym
                  wrednym babsztylom przyciesz pamięć może szwankować i wobec ich starości każdy
                  powinien być wyrozumiały
                  • kotbehemot6 Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 11:08
                    Mylisz i mieszasz wiele rzeczy, naprawdę nie mam czasu na odplątywanie ale...na płacz noworodka raczej nie mamy wpływy na hałasy w domu tak. Nie uważam,żeby bieganie po domu było bezpieczne i wskazane. Tańce i owszem ale chyba nie trwają cały dzień.Autorka wątku nie skarży się na sporadyczne hałąsy tylko ciagłe.Walenie piłką czy turlanie zabawek zwłaszca po panelach jest nadzwyczaj upierdliwe.Dla mnie podstawa współzycia między sąsiadmai na pierwszym miesjsu stanowi poszaniwanie prywatnosći sąsiada i wymagam by się tak działo w druga stronę.A wyrozumiałośc,zoże miec miejsce w sytuacjach sporadycznych albo nie dających z róznych przyczyn się usunąć. twoje dzoecko tyle musi na ile ty mu pozwalasz. i na ile uczysz szacunku woebec innych.
                    • makurokurosek Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 11:20
                      normalnymi zabawami 3 i 4 latka jest zabawa piłką , czy bieganie układanie
                      klocków oraz burzenie konstrukcji wcześniej zbudowanych, sorki ale gdy mąż
                      autorki idzie spać to dzieci wstają bo dla nich zaczyna się nowy dzień trudno
                      aby matka je związała i trzymała tak do czasu aż mąż autorki sie wyśpi. Moi
                      rodzice pracowali na zmiany, czasami teraz mama wspomina ze śmiechem jak
                      najbardziej ją wkurzały i budziły nasze rozmowy i wzajemne uciszanie " cicho bo
                      mama śpi". Kiedy człowiek jest zmęczony to go wszystko wkurza nawet śpiew ptaków
                      a co tu mówić o normalnie rozwijających się dzieciach.
                      • kotbehemot6 Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 11:26
                        Jasne... zwłaszcza gra w piłke w domu.....Nie dogadamy się bo ja twierdze,ze dzieci wcale nie muszą byc upierdliwe a pod sypiące sie klocki można podłożyć cokowleik by hałas zgłuszyć,tylko tzreba chceć.Nie zakłóćam życia innym w ime "muszę, i inni nie zakłócaja nam.Mozna wszystko ,ale można tez miec na uwadze innych i tak organizować by Ci inni tez mogli po pracy odpocząć, albo robic cokolwek innego co zaplanoiwali.. bo w imie czego maja znosić twoje dzieci które muszą-przecioeż oni tez muszą się wyspać, i czyja racja silniejsza??a Noramlanymi zbabawami są...dla dorosłego człowieka po pracy normalna koleja rzeczy jesw wyspać sie. Patrzysz egozistycznie na świat.szkoda i dobrze,że nie jesteś mieszkanka naszego bloku.
                        • makurokurosek Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 11:42
                          tak nie dogadamy sie bo ja wiem że prawda zawsze leży po środku, i że zmęczonej
                          osobie będzie przeszkadzam najmniejszy szmer. Szczerze mówiąc gdyby autorka
                          postu była moją sąsiadką i przyniosła mi papcie wyciszające dla dzieci to
                          poprosiłabym ją aby założyła je sobie na nogi i dodatkową parę na swoją kulę.
                          • kotbehemot6 Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 11:44
                            W zasadzie twoja wypowiedż jest komentarzem samym w sobie.Chyba nie trzeba dodawać ,ze żałosnym.
                            • makurokurosek Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 11:57
                              ciekawe czemu ty poczułaś się urażona moimi wypowiedziami , a autorka wątku
                              odpowiedział tylko na jedną i to w dodatku tłumacząc się, czyli sprawa nie jest
                              tak klarowna jak była na początku.
                              • kotbehemot6 Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 12:11
                                dopiero teraz zorientowałam się,ze dyskusja z Tobą jest bezskuteczna-bo patrzysz na świat prze pryzmat Ja, Ja muszę , a wyrozumiałośc innych traktujesz jako Oni muszą sie do mnie dostosować. Otóz nikt nie musi sie do Ciebie dostosowywać, i jak mu nie pasuje to Ty sie musisz dostosowac bo zakłócasz sfere prywatności innych.. Po drugie czy naprawdę myśłisz,że wszyscy forumowicze łącznie z autorką wątku czytaja Twoje wypowiedzi???? No prosze cię .....
                                • makurokurosek Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 12:15
                                  ty najwyraźniej czytasz smile
                                  • shady27 Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 12:54
                                    ja tez czytam i powiem szczerze, ze bardzo mi sie Twoje wypowiedzi podobaja
                                    • makurokurosek Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 13:58
                                      cieszy mnie, ze nie wszyscy myślą tylko o biednej upierdliwym babsztylu któremu
                                      przeszkadzają normalnie rozwijające się dzieci. W sumie autorka powinna iść o
                                      odszkodowanie za to, że jej sąsiadka nie urodziła dzieci z silnym autyzmem,
                                      wtedy raczej żyjąc we własnym świecie nie narażałyby się pokrzywdzonej autorce,
                                      chodziarz nigdy nie wiadomo.
      • kotbehemot6 Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 10:32
        owszem dziecko musi i ise pobawić i potańczyć..alre nie musi hałasować przy tym . denerwuja mnie takie moamsie jak ty uważające,ze świat musi sie kręcic wokół nich bo one mają dzieci i dzieci MUSZĄ. naucz swoje dzieci szacunku dla innych.Moje dziecko tez dużo musi ale mu nie wolno zachowywać sie jakby było samo na pustyni.
        • kotbehemot6 Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 10:35
          i dodam jeszcze ,że w społeczeństwach bardziej wychowanych,chociażby nasu sąsiedzi zza zachodniej granicy, ja by dzieci zachowywały się wsposób naruszający spokój to od opieki społecznej i stosownych służb porządkowych byś sie nie opędziła. No ale tam mają na uwadze innych a nie Wolnoć tomku w swoim domku.
        • coco.a Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 10:38
          No moje dzieci szanują innych, są tego uczone na każdym kroku. Niemniej uczę
          ich również szanowaś siebie, olewać n.a.d.m.i.e.r.n.i.e denerwująch się i
          upierdliwych wink)).
          • kotbehemot6 Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 10:41
            Nie sądzę,zeby codziennie hałasy powodowały nadmierna upierdliwość. Co innego jakby sąsiad przylatywał z okazji sporadycznych hałąsów-typu urodziny np. ,ale zawsze można sąsiada uprzedzić o takowej niedogodności. No ale bywają tacu co to muszą hałasować i nie musza miec na uwadze innych,ale takim udowodnij,ze ty cos musisz-ooo zapewne będzie awantura.
        • makurokurosek Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 10:47
          ciekawe od kogo szacunku i wychowania uczyły sie 60 -70 letnie babki walczące w
          tramwaju o miejsce , bo nie zauważyłam nastolatka, ani małego dziecka w takiej
          sytuacji
          • kotbehemot6 Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 10:53
            i naparawdę chciałabyś,zeby twoje dziecko wyrosło na upierdliwą staruszkę-to jestes na dobrej drodze no bo przeciez będzie musiało i inni niech sią dostosują. A swoą drogą, to sama głupio sie czuję nie ustępując miejsca starszej osobie. doskonale pamiętam jak byłam w ciązy i płakac mi się chciało ze zmęczenia w autobusie i nikt nie ustąił.Nia mam zamiaru tak się zachopwywac i wiem ,ze starsi tak się zachowuja bo sie po prostu źle czuja i wiedzą,że raczej nikt z dobrej woli im nie ustąpi więc walczą..diwisz się????
            • makurokurosek Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 11:05
              nie chodziło mi o sytuację gdy starszy prosi o ustąpienie miejsca, bo to
              rozumiem, tylko o walkę o jedno z wolnych miejsc , lub chamskie wymuszanie miejsca
              • kotbehemot6 Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 11:10
                chamskie wymuszanie miejsca

                nie popieram,ale o ironio rozumiem-patrz poprzedni post. czym chamskie zachowanie spowodowane- hmmm moze tym,ze na gzreczna prośbe ikt nie reaguje-zdarza się albo kwestia wychowania i nawyków-to osobna historia.
                • bea.bea Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 14:41
                  mimo,że pewna babcia staranowała mi dziecko, to uwazam, ze owe biegi do wolnego
                  miejsca,to nie nabyte czy wyuczone przez lata zachowania, tylko przypadłośc
                  stargego wieku......nie usprawiedliwiam takiego zachowania, ale jestem w stanie
                  zrozumieć, ze na starośc człowiekowi odwala, i to nawet nie wiadomo w którą
                  strone....

                  zwykle zwracam owym paniom uwage....choc częsciej ustepuje im miejsca ...
    • nataliak9 doskonale cie rozumiem 14.06.07, 10:31
      ja przezywałam podobne sytuacje ale w nocy, sasiedzi byli imprezowi i zdazało
      się że o 1 w nocy zapraszali gości, nie pracowali więc w dzien sobie odsypiali,
      ich dzieci tez chałasowały cały dzień ale to jeszcze mogłam zrozumieć od biedy.
      nieustannie ich prosiłam o ciszę, dosłownie co parę dni i znacznie pomogło.
      teraz mieszkam gdzieś indziej i nad głowa mam starszą panią. tak głosno puszcza
      telewizor, że ja mogę wyłączyć fonię i spokojnie słyszę co np. dzieje się w
      serialu, rano w niedzielę tak głosno słucha mszy o 7 rano, że budzimy się a ja
      czuję się jakby ksiadz stał obok mnie, w nocy ta pani słuch radia, często budza
      mnie serwisy o pełnych godzinach , bywało że nie magłam usnąć, chodzę do niej
      czesto i proszę i tłumaczę, problem jest taki, że nie raz nie słuszy walenia
      wdrzwi bo u niej jest ryczacy telewizor. troche przystopowała od kiedy mamy
      malutkie dziecko, ale i tak co jakiś czas trzeba ja prosić. jest przy tym
      złosliwa i potrafi specjalnie podgłasniać. co zrobić? notorycznie upominać, nic
      innego niestety. wiem jaką zmorą to potrafi być. niestety w bloku tak jest
      często. pozdrawiam.
      • sir.vimes Sąsiadce - aparat słuchowy 14.06.07, 10:47
        Jeżeli tak strasznie ryczy telewizorem możliwe , że ma po prostu problemy ze
        słuchem.

        Natomiast jak to taktownie zasugerować - nie wiem.
        • nataliak9 Re: Sąsiadce - aparat słuchowy 14.06.07, 10:51
          ze słuchem, ze sobą i ze wszystkim. wszystko wie lepiej , wszystkich krytykuje,
          jest złosliwa. po prostu jest stara i samotna . myslę, że nic już więcej nie
          zrobię. pozdrawiam.
      • g0sik Re: doskonale cie rozumiem 14.06.07, 10:48
        wzywać straż miejską....na moich sąsiadów podziałało...
    • denea Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 13:58
      Krysp50, bardzo mi przykro że Twoja prośba o radę przerodziła się w chamską
      pyskówkę i rzucanie obelg. No cóż, widać nie brak ludzi, którzy wyznają
      zasadę "wolnoć Tomku w swoim domku" nawet kosztem innych i mają pretensję do
      reszty świata że usiłuje ograniczyć ich jakże bujną i beztroską egzystencję.
      Jak już napisałam - pogadaj z sąsiadką. Mam nadzieję, że to coś da.
      Pozdrawiam Cię serdecznie i głowa do góry !
      • bea.bea Re: hałas nad głową - pomocy 14.06.07, 14:34
        danea, bardzo ładnie napisała i ja sie do tego przyklejam..smile
        uwazam, ze uczenie dzieci od małego życia w gromadzie , szacunku dla innych, i
        poszanowania ich spokoju, nie jest niczym nagannym, wręcz wskazanym...ale widac
        po niektórych wypowiedziach, że niestety nie jest popularne....

        tak jak napisała kolezanka uwazam, ze powinnas z uporem maniaka rozmawiac z
        sasiadami...jesli to nie pomoze, to jestem złosliwa i poleciłabym ci bardziej
        drastyczne srodki.....czyli...puszczenie głosnej muzyki lub tego..smile

        aukcjewp.wp.pl/show_item.php?item=201725790
        w chwilach gdy u góry jest wzgledny spokój...to moze być znak , ze dzieci
        spia...a nic tak nie zakłuca spokoju matki jak hałas podczas snu jej dzieci..smile

        ale to taki drastyczny srodek w ostatczności stosowany..smile

        do furi doprowadzaja mnie wrzeszczace na klatce bachory, latajace jak oszalałe
        nad moja głową....a nawet dzikie wrzaski w moim własnym domu....

        mam 4ro latka i nie dopuszczam do sytuacji robienia z domu dzungli...
        • coco.a A ja miałam za sąsiadkę małpę 14.06.07, 14:51
          (jescze jak z moim wtedy niemężem mieszkaliśmy spokojnie), której
          przeszkadzało, ze odkręcam kran w łazience (bo rury buczą), że krem spadł na
          ziemię i huku narobił oraz że posprzątaliśmy klatkę przy użyciu płynu o zapachu
          konwalii. Dopiero pokazanie jak bardzo m.o.ż.n.a b.y.ć uciażliwym wink dało efekt
          błyskawiczny. Bardzo polecam wszystkim mającym normalne dzieci i hmm...
          uciażliwe sąsiadki.
          • bea.bea Re: A ja miałam za sąsiadkę małpę 14.06.07, 15:06
            jasne zdarzaja sie sasiedzi przesadzalscy, i tu masz racje, mój mąz otarł sie o
            sad z taka osoba która pisała do wielu instytucji , ze mąz sypie jej piasek na
            parapety...i dużo czasyu i nerwów musiało upłynąć zamim stwierdzono, ze to po
            prostu chora osoba...
            ale jestem w stanie zrozumieć autorke bo dzieci potrafa uprzykszyć życie
            wszystkim wokoło...sama miałam sasiadke której dzieci najlepiej bawiły sie waląc
            samochodzikami w kaloryfery...a nawet przyszła kiedys z pretęsja że zalałam jej
            mieszkanie....przepraszała mnie solennie gdy okazało sie, że jej cudne maleństwa
            waliły ze strzykawek w sufit....

            masz racje , ze dzieci sa dziećmi, ale sama wiesz , że kazda zabawa, każde
            zachowanie ma swoje granice, piszesz , ze twoje dzieci jak rozumiem tych granic
            nie przekraczają, i super, moje tez nie.....i dlatego i ty i ja żyjemy z
            NORMALNYMI sąsiadami w zgodzie...smile
            • coco.a po prostu oburzyło mnie tu jedno 14.06.07, 15:13
              dzieci bawić się żywo, normalnie dla wieku nie powinny (w dzień) ale z powodu,
              że mąż po nocce, a autorka chodzi o kuli narody mają klękać.
              • bea.bea Re: po prostu oburzyło mnie tu jedno 14.06.07, 15:24
                sama wiesz, jak ma sie waski przekład internetowego tekstu . do zalów które
                siedza w człowieku...i jak taki tekst spłyca istote tematu...smile

                moze pani powinna zaprosić dzieciaki sąsiadów na ciasto domowej roboty..smile...i
                przy tym cieście pogadac sympatycznie o nurtujacym ja problemie....smile

                swoja droga sama wiesz, ze czasem mozesz dwoić sie i troić a ktos z zasady
                niezadowolony...czy to starszy człowiek, czy zapatrzona we własne skarby
                matka...i tak z zasady nie da sie przekonać...smile

                a życ trzeba dalej...smile....

                ja z zasady podejmuje temat psich kup...smile..i nie sprzątania ich....smile
                i z zasady zaden, a właściwie ogromna wiekszość dziwi sie, ze powinno sie to
                robić...i nie da sobie powiedzieć, że ta sama kupa inaczej wygląda na trawniku,
                gdy wdepnie w nia obcy człowiek...a inaczej gdy pies nie zdąży i narznie na
                wycieraczce...smile...właściciela oczywiście...ale to osobny i jakże kontrowersyjny
                temat...smile...

                pozdrawiam i własnie musze iśc do przedszkola , a tak leje, że nie widac drógiej
                strony ulicy...smile...ło matko..smilepapa
                • makurokurosek Re: po prostu oburzyło mnie tu jedno 14.06.07, 15:50
                  z opisu autorki (nieobiektywnego) nie można dokładnie określić jak głośno
                  zachowują się dzieci , nie znam trzy latka który nie biegałby po mieszkaniu, a
                  tylko o bieganiu w poście autorki jest mowa , a przepraszam jeszcze o psach ale
                  nie ma napisane czy te psy cały dzień biegają z dzieciakami ( jako była
                  posiadaczka psów wiem że to nie możliwe, jeżeli pies jest ostry to chwilkę
                  pobawi sie z dzieckiem, jeżeli jest "psem maskotką " to jednak większość czasu w
                  spokoju poddaje się pieszczotą dzieciaków, tak czy inaczej pies raczej większość
                  dnia spędza w pozycji leżącej ewentualnie siedzącej). Dlatego podejrzewam że
                  autorka postu przeżywa kryzys "wieku średniego" i jest upierdliwą czepiająca się
                  sąsiadkom, a to że jej mąż odsypia po noce nie oznacza, że sąsiedzi mają
                  zaniechać normalnego życia,
            • denea Re: A ja miałam za sąsiadkę małpę 14.06.07, 17:42
              No, ja mam takie ekstremum pod sobą. Wyobrażacie sobie że nasłała Sanepid na
              babkę dwa piętra nad nią (czyli bezpośrednio nade mną) zarzucając jej że a) ma
              kwiatki na balkonie i z tych kwiatków się sypie i jej brudzi b) podlewa owe
              kwiatki trucizną taką że jak jej (tej ekstremalnej znaczy) kapie to wyżera bo
              takie chemiczne. I że nie pozwoli się truć.
              A także zażądała od spółdzielni likwidacji ławki pod klatką jako że tam
              młodzież robi burdy (fakt że czasem wieczorami przesiadywali głośno
              rozmawiając) i robi dziwne bezeceństwa np. pali pochodnie (sic !).
              I wcale nie jestem za poddawaniem się terrorowi oszołomów. Ale i nie za
              przesadą w korzystaniu ze swojego mieszkania.
              Ja wyszłam z założenia że autorka wątku jest normalną osobą udręczoną
              nadmiernym hałasem po prostu.
              A jeszcze na marginiesie - serdecznie polecam stopery do uszu, sama nie umiem
              bez nich spać bo mam dość lekki sen. Zapycham ucho i średnio natężone hałasy mi
              wiszą big_grinD
Pełna wersja