rozamund
13.06.07, 14:16
Od rana ma jakieś fochy. Ciągle mu się coś nie podoba, posprzeczał się ze mną o wyższość picia herbaty w szklance i w kubku, jak mu powiedziałam, że chyba go coś ugryzło, to trzasnął sztućcami w stół i wyszedł z kuchni. Potem najechał na syna i musiałam odpowiadac, dlaczego tatuś dziś tak krzyczy. Wyszedł z młodym do przedszkola o 8 i wrócił o 12, bo podobno takie korki, a miał mi dziś pomóc przy małej, bo mam ważną pracę do skończenia na jutro. Praca leży i kwiczy. A teraz nałożył sobie obiad na talerz i zjadł sam, nawet nie zapytał, czy będę jadła z nim. Naprawdę nie wiem co go dziś ugryzło. Ryczeć mi się chce...