O małej Madeline-niestety smutne wieści

14.06.07, 12:29
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,4224028.html
Nie umiem powstrzymać łeż i złości na tych bezdusznych ludzi!!!
    • edycia_s Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 14.06.07, 12:32
      wlasciwie trudno bylo spodziewac sie czegos innego sad(
      • soemi Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 14.06.07, 12:39
        Chcę nadal wierzyć, że jest inaczej!
        • edycia_s Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 14.06.07, 13:11
          niestety, zbyt duzo jest zlych ludzi a swiecie.

          Mnie to przeraza, zwlaszcza ze moja corcia przez tydzien jest na Zielonej Szkole
          i tylko ja wiem, jakie mnie czasem czarne mysli ogarniaja...
      • gawliki Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 14.06.07, 13:24
        horror,nie wyobrazam sobie bolu rodzicow.........
        • asymilacja Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 14.06.07, 13:33
          Słyszałam o poszukiwaniach tej dziewczynki, nie znałam okoliczności zaginięcia
          i teraz czytam:
          "Mała Brytyjka Madeleine McCann została porwana 3 maja z hotelowego łóżka w
          portugalskim kurorcie. Jej rodzice jedli w tym czasie kolację z przyjaciółmi w
          pobliskiej restauracji."
          To jest dopiero horror! Czy to normalne, zostawić takiego malucha samego, w
          obcym miejscu i iść na kur... kolacje do pobliskiej restauracj?!
          • mijaczek Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 14.06.07, 13:39
            widac, ze dla niektorych rodzicow to normalne zostawic spiace dzieci...dla mnie
            niewyobazalne!
            • edycia_s Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 14.06.07, 13:42
              Bede sie bala na wakacjach spuscic dzieci z oka sad(
              • malgra Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 14.06.07, 14:01
                gorzej, strach już zostawić będzie śpiące dziecko w osobnym pokoju.
            • asymilacja Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 14.06.07, 13:58
              Tak, niewyobrażalne!
          • procesor Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 14.06.07, 13:53
            pobliska restauracja była 20 metrów od apartamentu..
            dzieci była trójka a rodzice co jakis czas sprawdzali co z nimi
            tylko ta mała zagineła, dwójka spokojnie spała nadal

            niejeden rodzic oka z dziecka nie spuszcza a i tak się krzywda potrafi stać
            łatwo potępiać
            • asymilacja Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 14.06.07, 14:16
              Zostawiłabyś w hotelowym, parterowym pokoju czterolatę i 2 dwulatków i poszła
              na kolację do restauracji oddalonej o ok. 100 metrów??
              Tak potępiam ale to wcale nie jest łatwe...biedne dziecko bezmózgich rodziców.
              • procesor Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 14.06.07, 14:28
                wiesz co? bardzo możliwe że bym zostawiła
                sytuacja gdy jestem w hotelu - teren strzeżony, domki, i hotelowa restauracja
                nieopodal - tak, bardzo możliwe że też nie widziałabym przeciwwskazań
                mało tego, mieszkając na parterze w domu tez na noc miałabym sie zamurowywac i
                kłódki zakładac?
                dzieci ginęły i giną nawet w bardziej spektakularny sposób - np. matka wychodząc
                z przyjęci agwiazdkowego odwraca sie by powiedziec dobranoc gospodarzom i
                znajomym, zamienia z kims parę słów - trwa to może minutę, może mniej - i po
                dziecku ślad zaginął - z tego co wiem, do dziś

                tego nie zrobił nikt normalny
                a na wariata ciężko sposób znaleźć

                mało tego zdarza mi sie zasnąć snem kamiennym
                a jakby ktos wlazł do takiego pokoju hotelowego gdzie spałabym z dziećmi (nie
                mówiąc o tym ze dzieci pewnie spały w osobnym pokoju) - to mogłabym nie usłyszec
                nawet śpiąc w tym samym pokoju.. zalezy w którym momencie od zasniecia by wlazł..
                • edycia_s Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 14.06.07, 14:33
                  Ostatnio usnelam w ogrodzie, padnieta bylam.
                  Dzieciaki same sie bawily, ale jakby jakis wariat mial na nas oko... kto wie...
                  Czy jestem wiec niedopowiedzialna?
                • asymilacja Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 14.06.07, 17:36
                  Ja bym nie zostawiła..Wydaje mi się, że nie ma co się przerzucać
                  opowieściami "co by było gdyby", bo mówimy o konkretnym przypadku a idąc dalej
                  tym torem, dojdziemy do wniosku, że najlepiej się zamurować, nie wychodzić, nie
                  oddychać, nie pić i nie jeść, to w końcu też może się źle skończyć. Zostawianie
                  dzieci bez opieki jest bezmyślne i już. Nic mnie nie przekona, że to było w
                  porządku. Oczywiście masz rację pisząc "tego nie zrobił nikt normalny
                  a na wariata ciężko sposób znaleźć" tylko co z tego? Ja jako rodzic czuje się
                  za moje małolaty odpowiedzialna i robie wszystko, żeby zapewnić im
                  bezpieczeństwo. Wariaci byli, są i niestety będą dlatego nie wolno im dawać
                  okazji. Jak oglądam wiadomości, to włos się jeży, ile chodzi tego ścierwa...
                  Wyobrażasz sobie tą dziewczyneczkę..co ona czuła, jak jakieś łapska wyciągnęły
                  ją zaspaną z łóżeczka i zabrały?? a wyobrażasz sobie co ta matka poczuła, jak
                  się zorientowali..i miała świadomość, że ona w tym czasie uprawiała hahahihi ze
                  znajomymi w knajpce, że zostawiła te dzieciaki same?!i żarła kur...kolacje.
                  Naprawdę byś zostawiła? Idzie się do rezydenta, załatwia opiekunkę,chodzi na
                  zmianę nie wiem ale nie zostawia się dzieci samych.
    • endzi11 Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 14.06.07, 14:08
      Okropne...bardzo współczuje rodzicom...sad
      • croyance Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 14.06.07, 14:31
        No, na razie jeszcze nic nie wiadomo.
        • ammeux Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 14.06.07, 14:49
          Ja nie wiem, kto tłumaczy teksty z angielskiego do gazety?
          Z tego co ja wyczytalam, list został wysłany przez jasnowidza a nie mordercę.
          Prawdopodobnie tego samego jasnowidza, który wskazał miejsce ukrycia zwlok 2
          belgijskich dziewczynek rok temu.
          Mam wielką nadzieję, że Madleine żyje......
          Ogromnnie mi żal tej maleńkiej dziewczynki i Jej dzielnych rodziców.
          • croyance Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 14.06.07, 15:24
            Zgadzam sie, tlumaczenia sa fatalne.
            Tak czy siak, na BBC nie wspomina sie nic o jasnowidzu, tylko o "anonimowym
            liscie mogacym pochodzic od tej samej osoby, ktora wskazala miejsce ukrycia
            zwlok dziewczynek w Belgii". Jasnowidza sobie juz ludzie dopowiedzieli, bo
            faktycznie zabojca tamtych dziewczynek zostal skazany, i nie on byl autorem
            listu.
            IMHO jesli wskazowki sie potwierdza, pewnie teoria jasnowidza bedzie lansowana
            (moze i przez policje), ale - znajac raporty o przydatnosci tego
            typu "specjalistow" w sledztwie, malo mi sie to wydaje prawdopodobne.
            Policja ma i zawsze miala swoich informatorow, w sprawie takiej jak ta polowy
            sie nie publikuje, czesc waznych faktow nie zostala nigdy podana do wiadomosci
            publicznej. Sa ludzie, ktorze infiltruja srodowiska pedofilow i nie moga sie
            ujawnic, czesto zwiazane z wywiadem, ktos cos wie i wczesniej czy pozniej
            powie. Moze wlasnie wysle anonimowy list. A moze informacja pochodzi zupelnie z
            innego zrodla.
            Notabene, ich szybka konstatacja, ze dziecko zostalo porwane (na co
            bezposrednich dowodow nie bylo) moze wskazywac, ze pewnych rzeczy wlasnie nie
            upubliczniono (np. listu od porywacza etc.).
            Tak czy siak, mam nadzieje, ze wszystko dobrze sie skonczy - chociaz niestety
            uwazam, ze Madeleine juz raczej nie zyje i wielka ulga byloby dla rodzicow,
            zeby ta sprawa sie zakonczyla (chociazby przez znalezienie zwlok) - bo zyc w
            takim zawieszeniu nie sposob.
            • bri Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 14.06.07, 15:27
              Zabójca tamtych dziewczynek nie został skazany, z tego co ja czytałam. Mają
              jedynie podejrzanego, który cały czas przebywa w areszcie i twierdzi, że jest
              niewinny.

              Nie wierzę w jasnowidzów. Jeśli ktoś faktycznie wie, gdzie się znajdują zwłoki
              tej dziewczynki to jest jej mordercą albo od niego się tego dowiedział.
              • croyance Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 14.06.07, 15:35
                O, powaznie? Wydawalo mi sie, ze zostal skazany - moja pomylka.

                Tez tak sadze - albo sam zabil, albo zna morderce; trzecia opcja to taka, ze w
                przypadku tak naglosnionej sprawy policja dostaje mnostwo podobnych listow i
                przypadkowo ktorys moze sie okazac przydatny.
            • liwilla1 Re: zupelnire jak w filmie suspect zero :( 14.06.07, 17:35
              szkoda dziewuszki. gdy czytam takie wiadomosci rosnie we mnie niezdrowa rzadza
              krwawej zemsty sad
    • ammeux Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 14.06.07, 15:51

      Zgadzam się i uważam, że bardzo dobrze, że nie wszystko podawana jest do
      publiczne wiadomości.
      Dla mnie totalnym brakiem odpowiedzialnosci i wielką bezmyślnością wykazała się
      duńska gazeta, która opublikowała list. Teraz chmary prywatnych poszukiwaczy
      przeszukują teren - zacierając w ten sposób ewentualne ślady.......
      • croyance Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 14.06.07, 15:54
        Tez nie wiem, jakim cudem opublikowano cos takiego zanim wkroczyla policja.
        Niech nawet faktycznie okaze sie to prawda, bezmyslny dziennikarz czy detektyw
        moze skutecznie zatrzec wazne slady, dowody. No i w ogole, po co taka
        informacja, jesli jest niesprawdzona?
        • kraxa restaurcja nie znajdowla sie 20 metrow od domku 14.06.07, 16:41
          Zastanow sie co piszesz- na tka bliskosc nie ozwoliyby zadne przepisy, no
          niewazne...Dla mnie niepojete jest, ze zostwi sie w domku spiace maluchy-
          dwuletnie blizniaki "pod opieka" czterolatki- i zrobili to ludzie, ktorzy sa
          lekarzami, wiec o brak wyobrazni trudno ich podejrzewac a jednak...Podobno co
          chwile ktos tam zagladal- na poczatku pewnie tak, a w miare "uplywu" (sic)
          wieczoru juz pewnie rzadziej, o tym oczywiscie nikt nie mowi...Dla mnie nie m
          usprawiedliwienia na pozostawienie dzieci samopas. Tym bardzej, ze takie
          sytuacje zdarzaja sie wczasowiczom nader czesto- moja siostra, ktor kilka lat
          pracowala jako rezydent w roznych kurortach, m.in. w Hiszpanii czy Turcji mowi,
          ze niestety na porzadku dziennym, a raczej nocnym bylo postawienie calego
          hotelu na rowne nogi przez placzace dziecko- ktore w srodku nocy obudzilo sie
          samo w pokoju, a rodzice dobrze, jesli w ogole byli w hotelowym barze, jesli
          nie szaleli na miescie sad((
          • croyance Re: restaurcja nie znajdowla sie 20 metrow od dom 14.06.07, 18:05
            Jako osoba mieszkajaca w UK zapewniam Cie, ze brak wyobrazni u lekarzy
            kompletnie mnie nie dziwi sad
            • kraxa no coz ja tez mieszkam w UK 14.06.07, 18:19
              I nie oceniam tutejszych lekarzy az tak jednoznacznie negtywnie
              • croyance Re: no coz ja tez mieszkam w UK 14.06.07, 20:23
                Moze mam zle doswiadczenie, ale niestety nie mam o nich najlepszego zdania.
                Zarzucilabym wlasnie brak wyobrazni i schematyczne myslenie.
                • hanna26 Re: Z tego co widziałam... 14.06.07, 20:50
                  Z tego co widziałam, restauracja znajdowała sie po drugiej stronie basenu hotelowego. Żródła podają różną odległość - 50, 80 m - ale na pewno nie 20. Rodzice poszli tam "na kolacje z przyjaciółmi". Ja sama doskonale zdaję sobie sprawę, że kolacja z przyjaciółmi jest czymś znacznie atrakcyjniejszym niż spanie, ewentualnie czytanie książki w pokoju hotelowym. Tyle że jeśli ktoś już decyduje się na posiadanie dzieci, powinien też wiedzieć, ze niesie to pewne przykre konsekwencje.
            • sowa_hu_hu Re: restaurcja nie znajdowla sie 20 metrow od dom 14.06.07, 19:56
              niewiarygodne po poprostu jak mozna tak małe dzieci zosatwic same!!!

              straszne sad
          • elza78 Re: restaurcja nie znajdowla sie 20 metrow od dom 14.06.07, 21:01
            ale kraxa, to czy te dzieci zostawili same czy nei prawdopodobnie nie mialo
            znaczenia bo mala porwano z rozmyslem, wyczaili moment kiedy dziecko zostanie
            samo i je porwali...
            to moglo sie stac wszedzie nawet podczas kilku sekund nieuwagi w sklepie...
            a co do meritum watku, dla mnei nie ma innej kary w tym przypadku jak smierc za
            smierc, kto krzywdzi dzieci na jedno zasluguje i pieprzenie na temat
            humanitaryzmu i "praw czlowieka" odnosnie przestepcy ktory sie takich czynow
            dopuszcza wylacznie mnie wkurza, z tego wzgledu ze ta mala dziewczynka praw
            zadnych nie miala kiedy umierala - czemu litowac sie nad gnojem ktory ja zabil??
            • anka_po_prostu Re: restaurcja nie znajdowla sie 20 metrow od dom 14.06.07, 21:25
              elza78 napisała:

              > to moglo sie stac wszedzie nawet podczas kilku sekund nieuwagi w sklepie...

              ----
              zgadza się, ale to i tak nie usprawiedliwia rodziców.
              Wg mnie, gdyby stało się to w sklepie, tym bardziej w ciągu kilku sekund, jest
              dużo większa szansa odszukania porywacza i dziecka, niż po 30 minutach.

              Z tego, co wspominała mi znajoma, gdy byli w Tunezji na wycieczce, było jedynie
              kilka rodzin, które wieczorem zostawały w pokojach z dziećmi. Reszta balowała w
              restauracji hotelowej, a dzieci spały same. Też rozumiem, że to milsze, ale nie
              odważyłabym się na coś takiego. Bardziej od porwania nawet bałabym się tego, że
              dziecko obudzi się przerażone, a mnie przy nim nie będzie. Do tego jednak raz
              na jakiś czas zdarzają się pożary (np. na skutek wadliwej instalacji), miejsce
              rodziców jest wtedy absolutnie przy dzieciach, nie przy barze.

              a.

              • elza78 Re: restaurcja nie znajdowla sie 20 metrow od dom 14.06.07, 21:49
                ja rozumiem to co piszesz, ale staram sie zachowania rodzicow nie oceniac, co
                do samego porwania, to hotel (pewnie monitorowany) recepcja, przypuszczalabys??
                mnie by do glowy nie przyszlo...
                co do odpowiedzialnosci rodzicow za dzieci to fakt jelsi bierze sie gdzies
                dziecko to sie nad nim czuwa, ale z drugiej strony skad mogli przypuszczac ze
                moze stac sie cos tak strasznego?? moze jedynym przewidywanym przez nich
                czarnym scenariuszem bylo obudzenie innych gosci hotelowych przez ryczace
                dzieci...
                ja bym tak latwo tego nie oceniala jednak hotel stwarza takie jak widac
                falszywe poczucie bezpieczenstwa...
                • elza78 Re: restaurcja nie znajdowla sie 20 metrow od dom 14.06.07, 21:55
                  jeszcze mi przyszlo do glowy ze mysle ze gdyby nawt byli i np mocno spali - to
                  samo mogloby sie zdarzyc, nic by nie bylo w stanei tego gnoja powstrzymac jesli
                  juz w szczycie desperacji porwal dziecko z hotelu...
                  • vibe-b Re: restaurcja nie znajdowla sie 20 metrow od dom 14.06.07, 22:21
                    elza78 napisała:

                    > jeszcze mi przyszlo do glowy ze mysle ze gdyby nawt byli i np mocno spali



                    Chyba zartujesz. Normalna matka, niepijana, majac male dziecko pod opieka budzi
                    sie pod najmniejszym podejrzanym szelestem. Natura. No przynajmniej ja tak
                    mam, i kazda ze znanych mi matek tez tak ma.






                    to
                    > samo mogloby sie zdarzyc,
                    • elza78 Re: restaurcja nie znajdowla sie 20 metrow od dom 14.06.07, 22:33
                      vibe, sa sposoby aby uspic WSZYSTKICH w pokoju hotelowym zanim sie do niego
                      wejdzie big_grin
                      i wierz mi ze szelest cie wtedy nie obudzi, to dosc znana praktyka szeroko
                      opisywana w prasie w kontekscie kradzierzy w pociagach smile
                      opisana sytuacja to byl tylko przyklad - rownie dobrze moglby wejsc i
                      zaszlachtowac starych i porwac dziecko albo zabic i zgwalcic wszystkich i tak
                      dalej
                      nigdzie nie mozna sie czuc poprostu bezpiecznie i nikt z tym nic nie robi bo
                      prawo chroni zwyroli - oni maja "prawa czlowieka" to tyle w temacie
                      to ze oni wyszli akurat wtedy i koles to przyczail nie mialo znaczenia -
                      zostawiliby mala na lodach w lodziarni za rogiem na "sekunde" i pewnie staloby
                      sie to samo, tylko o tym pisze
                      to dziecko komus sie spodobalo a taki a nie inny scenariusz wydarzen byl tylko
                      kwestia czasu lekkomyslnosc rodzicow ulatwila sprawe ale mysle ze nawet gdyby
                      spali na zmiane pilnujac dzieciaka to nic by to nie zmienilo
                    • astarza78p sen... 15.06.07, 12:31
                      Nie każda matka tak ma, ja się nie budziłam i nie budze, mam mocny sen. Do
                      mojego syna wstawał zawsze mąż i mnie budził, bo karmiłam piersią. Zapewniam
                      Cie, że pije codziennie i nie budziłam się, poprostu byłam zmęczona, a mąż ma
                      lekki sen. czy według ciebie jestem NIENORMALNA??? Wątpie...
                      Jeśli chodzi o małą to ciężko nam chyba oceniac ludzi, których nieznamy.
                      Napewno nie chciałabym byc na ich miejscu i serdecznie im współczuje.
                    • sir.vimes Nieprawda 18.06.07, 09:35
                      "Normalna matka, niepijana, majac male dziecko pod opieka budzi
                      >
                      > sie pod najmniejszym podejrzanym szelestem"

                      Pobożne życzenia.
                    • marianna72 Re: restaurcja nie znajdowla sie 20 metrow od dom 07.08.07, 14:37
                      vibe-b napisała:

                      > elza78 napisała:
                      >
                      > > jeszcze mi przyszlo do glowy ze mysle ze gdyby nawt byli i np
                      mocno spali
                      >
                      >
                      >
                      >
                      > Chyba zartujesz. Normalna matka, niepijana, majac male dziecko pod
                      opieka budzi
                      >
                      > sie pod najmniejszym podejrzanym szelestem. Natura. No
                      przynajmniej ja tak
                      > mam, i kazda ze znanych mi matek tez tak ma.

                      No a ja tak nie mam i uwazam sie za jak najbardziej normalna
                      matke smile))
                      >
                      >
                      >
                      >
                      >
                      >
                      > to
                      > > samo mogloby sie zdarzyc,
                      >
                      >
                • anka_po_prostu Re: restaurcja nie znajdowla sie 20 metrow od dom 14.06.07, 21:57
                  może mało znam życie hotelowe, ale dla mnie naprawdę nie jest to bezpieczne
                  miejsce. Właśnie przez to, że ludzie nocują tam dobę, dwie i znikają. Dlatego,
                  że obsługa ma klucze do pokojowych hoteli (skąd wiadomo, że nikt z choćby
                  sprzątających nie ma złych zamiarów?).
                  Poza tym - dla mnie osobiście, świadomość, że moje dzieci obudzą się w
                  nieznanym sobie miejscu, bez opieki, jest nie do przyjęcia. I to byłoby gorsze,
                  niż "nudne" wieczory w pokoju.

                  Rozumiem dramat rodziców, naprawdę. Ale mam też prawo uważać, że postąpili
                  błędnie i niestety, sami zdają sobie z tego najbardziej sprawę. Po ludzku mi
                  ich bardzo szkoda. Mimo tego jestem zła, bo postąpili nieroztropnie.

                  a.
                  • anka_po_prostu Re: restaurcja nie znajdowla sie 20 metrow od dom 14.06.07, 21:58
                    napisałam "do pokojowych hoteli" - przepraszam wink oczywiście chodzi o hotelowe
                    pokoje.

                    a.
                  • elza78 Re: restaurcja nie znajdowla sie 20 metrow od dom 14.06.07, 22:04
                    ja tez bym czegos takigo nei wymyslila i tez jest to dla mnei nieroztropne, ale
                    kurde oni na bank nie przypuszczali ze to sie w taki sposob skonczy z reszta
                    prawdopodobnie z tego co czytalam to porwanie bylo dokladnie planowane od
                    dluzszego czasu, i jak pisalam wyzej okazja mogla sie zdarzyc w kazdym momencie
                    nie tylko kiedy wyszli do tej restauracji sie bawic, to fakty ze teraz dzieci
                    nigdzie nie sa bezpieczne, i pewnie nie beda puki pedofili nie bedzie sie
                    surowiej karac
                    • edycia274 Re: restaurcja nie znajdowla sie 20 metrow od dom 14.06.07, 23:54
                      a ja myślę ,że najazd na rodziców samopoczucia im nie polepszy.
                      • kraxa moze i im nie polepszy 15.06.07, 00:06
                        Ale innych otrzezwi i skloni do myslenia. Bo mowiac brutalnie malo mnie
                        obchodzi samopoczucie rodzicow podczas gdy dziecku najprawdopdobniej zadno
                        okrutna smierc przez ich nonszalncje i brak nadzoru
                        • hanna26 Re: moze i im nie polepszy 15.06.07, 01:23
                          A ja myślę, że okazja czyni złodzieja, i to nieprawda, że "cokolwiek by rodzice nie uczynili, choćby spali na zmianę, to i tak nic by nie pomogło, bo dziecko ktoś sobie upatrzył etc.". Owszem, można sobie powtarzać, że zostawiona na ulicy sakiewka i tak była skazana na złodzieja, bo przecież jak ktoś coś sobie upatrzy, to nie ma siły, itd. Ale prawda jest taka, że gdyby ta sakiewka była odpowiednio pilnowana, to złodziej prawdopodobnie zajął by się inną, a tej konkretnej odpuścił.
                          Owszem, można uspić wszystkich gości hotelowych, a nawet ich otruć - tylko po co?! Po co się męczyć, narażać, skoro hotele w nadmorskich kurortach pełne są pustych pokoi, w których śpią tylko samotne maluchy?
                          No i chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę, że ta dyskusja nie ma na celu pognębienie nieszczęśliwych rodziców. Oni już i tak zostali ukarani. Po prostu warto przypomnieć, że wprawdzie dziecko pilnowane także może ulec jakiemuś wypadkowi, ale to nie jest powód, żeby nie pilnować swoich dzieci.
                        • elza78 Re: moze i im nie polepszy 15.06.07, 11:19
                          kraxa napisała:

                          > Ale innych otrzezwi i skloni do myslenia. Bo mowiac brutalnie malo mnie
                          > obchodzi samopoczucie rodzicow podczas gdy dziecku najprawdopdobniej zadno
                          > okrutna smierc przez ich nonszalncje i brak nadzoru

                          nie moge normalnie jak to czytam smile
                          czyli wychodzi kraxa ze oni sami zabili swoje dziecko
                          chyba cos nie tak w tym twoim poscie jest
                          dziecu zadano okrutna smierc bo:
                          1) sa na swiecie sku..ele ktore podniecaja sie dziecieca pornografia
                          2) dziewczynka spodobala sie jakiemus pedofilowi lub szajce i postanowili ja
                          wykorzystac
                          3) porwali dziecko w celu prawdopodobnie krecenia filmow

                          nie chodzi o to czy rodzice dziecko zostawili czy nie, nie byloby madeline
                          bylaby inna dziewczynka
                          sek w tym ze w tym po9pieprzonym swiecie dzieci nie sa bezpieczne bo jest
                          mnostwo dupkow ktorzy tylko czyhaja na to aby je skrzywdzic
                          i najlepsze tym wszystkim jest to ze kary przewidziane za takie przestepstwa
                          wcale nie sa jakies ostre...
                          bo taki sku..el ma przeciez prawa ktorych nie ma jego ofiara... trzeba sie nad
                          takim litowac i tak dalej
                          ciekawe czy ktos sie litowal nad mala madeline kiedy ja mordowali gwalcili i
                          tak dalej?
                          trzeba zaostrzyc kary dla zwyroli - eliminowac takich ludzi ze spoleczenstwa i
                          wtedy bedzie bezpieczniej
                          • anka_po_prostu Re: moze i im nie polepszy 15.06.07, 11:39
                            Wg mnie nikt tu nie pisze, że rodzice zabili swoje dziecko. Ale wg niektórych z
                            mam po prostu zachowali się b. nierozważnie (to już wczoraj ustalałyśmy).

                            Przedwczoraj, w wiadomościach na Polsacie, w materiale nt. zniknięcia
                            dziewczynki usłyszałam, że albo została porwana, albo sama otworzyła drzwi,
                            wyszła niezauważona z hotelu i utonęła w oceanie. Śledztwo stoi praktycznie w
                            miejscu i żadna wersja nie jest jeszcze 100-procentowo pewna.

                            Powtarzam z uporem maniaka - nie ma znaku równości między stopniem zagrożenia
                            dzieci będących pod opieką dorosłych i takich, które zostają same, w nocy, w
                            hotelu.

                            ps. Jeśli jesteśmy z dzieckiem w wodzie, ono też może utonąć (wiry,
                            zachłyśnięcie, zbyt późne zauważenie braku dziecka itp.), ale czy w takim razie
                            ma to oznaczać, że puszczamy je same do wody, to i tak "złe" może przyjść
                            zawsze?

                            Wg mnie nie i będę się tego zawsze trzymać.

                            a.
                            a.
                            • elza78 Re: moze i im nie polepszy 15.06.07, 11:52
                              to co piszesz jest zrozumiale, ale z drugiej strony kazda z nas czasem nawet
                              mimowolnie popelnia zaniedbania ktore moglyby owocowac strasznymi skutkami,
                              wystarczy chocby no nie wiem nieopatrznie zostawic na sekunde dziecko przychy
                              uchylonym oknie, postawic szklanke z kawa zbyt blisko krawedzi stolu...
                              nieszczescie gotowe...

                              tak mnie tez zastanawia ile z was krzyczacych na temat tych rodzicow zostaia
                              dzieciaki w wozkach pod sklepami - praktyka dosc czesta z tego co zdazylam
                              zauwazyc - dzieciakw wozku pod sklepem jak pies a mamuska robi zakupy, wozek z
                              dzieckiem moze zabrac kazdy spod sklepu...
                              scenariusz moze byc taki jak z mala madeline
                              • anka_po_prostu Re: moze i im nie polepszy 15.06.07, 12:07
                                Elzo,
                                ale kto tu krzyczy o winie rodziców (staram się pisać spokojnie i wg mnie udaje
                                się to).

                                Mam trójkę dzieci, dwoje już nastoletnich. Oczywiście, że zdarzyło mi się, że
                                nie dopilnowałam dzieci, bo np. przy malej różnicy wieku jest to chwilami b.
                                trudne (choćby na spacerach). Ale wtedy - jeśli np. moja córka złamała
                                obojczyk, bo akurat opatrywałam ranę na kolanie syna - nie winiłam nikogo
                                innego, poza sobą. To nie był przypadek, to była moja zgoda na to, żeby
                                chodziła po zbyt wysokim murku.
                                Jeśli syn złamał nogę, jeżdżąc na rowerze - wzięłam na siebie to, że nie był
                                zbyt dobrze zabezpieczony. Itd.

                                To my odpowiadamy za bezpieczeństwo dzieci i powinniśmy zrobić tak dużo, jak w
                                naszej mocy, żeby je chronić.

                                Pozwalam dzieciom na dużą samodzielność, ale w przypadku Madleine mówimy o 4-
                                letnim dziecku.

                                a.
                            • marzennak Re: moze i im nie polepszy 15.06.07, 11:58
                              Wydaje mi się elza, że za bardzo kombinujesz i naciągasz swoje teorie, żeby
                              usprawiedliwić rodziców. Mam trójkę dzieci i nie wyobrażam sobie, żebym mogła
                              je zostawić same spiące w pokoju hotelowym. Nic nie usprawiedliwia takiego
                              zachowania. Rzeczywiście to okazja czyni złodzieja. Mogli zamówić kolację do
                              pokoju. Uprowadzenie w sklepie? Innym miejscu? A twoje małe dziecko chodzi
                              gdzies samo?czy masz je zawsze obok siebie? żeby się np. nie zgubiło i nie
                              wystraszyło? Nikt nie chce tych rodziców oskarżać. To co się stało jest dla
                              nich wystarczającą karą.
                              • elza78 Re: moze i im nie polepszy 15.06.07, 12:03
                                ja nic nei naciagam i nic nie kombinuje, bo dla meni to nie rodzice sa
                                problemem, problemem sa ludzie ktorzy krzywdza dzieci i tyle
                                gdyby nie bylo zwyroli nie byloby porwan i tak dalej
                                bo mozna wymyslac coraz nowsze zabezpieczenia przed wlamywaczami obwarowywac
                                sie w swoich domach bac sie pierdnac nawet ale to chyba nie o to chodzi, kazdy
                                z nas chce zyc w jakims tam poczuciu chocby wzglednego bezpieczenstwa jednak
                                nasz system karny (mowie o europie nie tylko polsce) tego nam nei umozliwia i o
                                to mi caly czas chodzi
                                na zasadzie popytu i podazy - gdyby nie bylo pedofili nie byloby krzywdy
                                dzieci, nie wiem czemu tak sie wszyscy lituja kiedy sie mowi o karze smierci w
                                odniesieniu do zwyroli ktorych powinno sie eliminowac jak wsciekle kundle big_grin
                                a rodzic epopelnili blad ktory w zwyklych okolicznosciach - kiedy byloby
                                bezpiecznie nie spowodowalby takich skutkow...
                                • marzennak Re: moze i im nie polepszy 15.06.07, 12:47
                                  Ale rodzice chyba są świadomi, że na świecie są mordercy i pedofile i wiedzą,
                                  że dzieci należy strzec. Lepiej zakładać, że świat nie jest bezpieczny
                                  (strzeżonego pan Bóg strzeże) i pilnować maluchów, niż założyć, że cokolwiek
                                  bym nie zrobiła, to i tak nic nie da, bo jeśli będą mi chcieli porwac dziecko,
                                  to i tak to zrobią...Albo,że nas to w ogóle nie dotyczy.
                                  Przecież wyjeżdżając nie zostawiasz otwartego domu,bo wiesz, że jest to okazja
                                  dla złodzieja. Chodząc po targu, nie nosisz portfela w otwartej torebce. Nie
                                  chodzisz po niebezpiecznym parku sama o 1 w nocy. Słowem-nie prowokujesz
                                  sytuacji, które mogą zostać wykorzystane przez kogoś złego. Jeśli ktos ci
                                  wyjmie pieniądze z niezamkniętej torby, to winisz złodzieja, ale jednocześnie
                                  zdajesz sobie sprawę, że sama nie dopilnowałaś.
                                  Tak było w przypadku małej Madeleine.Nie była bezpieczna, bo rodzice zostawili
                                  ją w nocy samą.
                                  • kraxa trudno z elza dyskutowac 15.06.07, 13:47
                                    Bo racjonalne rgumenty do niej nie trafiaja- pomiedzy"obawa przed pierdnieciem"
                                    a zostawienie trojki dzieci samych na noc w niezamknietym domku jest przepasc,
                                    w ktora pewnie kazda matka czsami wpada ( jakies drobne niedopilnowanie). ale
                                    na Boga nie wymysljmy tutaj historii niestworznych o truciu calego hotelu czy
                                    uprowadzeniu dziecka pod obecnosc rodzicow- bo to nie bylo temu zwyrolowi wcale
                                    potrzebne. Dzieci najpewniej nie poraz pierwszy zostaly same- on je obserwowal
                                    i wykorzystal bra opieki. w sumie ci rodzice powinni Bogu dziekowac, ze nie
                                    zabral calej trojki sad(( A odpowiedzialnosc z zdrowie i zycie dziecka spoczywa
                                    w piewrszej kolejnosci na rodzicach- i im swit jest brutalniejszy tym pierwsze
                                    zdanie brdziej prawidziwe.

                                    P.S. nie wyobraza sobie rowniez zostwienia dziecka w wozku przed sklepem, ba
                                    psa bym nawet nie zostawila!!!
                                    • elza78 Re: trudno z elza dyskutowac 15.06.07, 13:52
                                      nie no kraxa racjonaln jest za to Twoje myslenie - dzieki rodzicom madeline
                                      zginela okrutna smiercia
                                      nie - zginela bo ktos ja zabil i nie byli to rodzice, ale widac to do ciebie
                                      nie trafia big_grin
                                      • hanna26 Re: trudno z elza dyskutowac 15.06.07, 19:48
                                        Zgadzam się z Kraxą że dyskusja z Elza nie ma sensu. Nie przyjmuje ona do wiadomości bardzo prostego faktu, że własne dzieci należy pilnować i koniec. I że nikt tu nie oskarża rodziców tej biedaczki o nic innego, jak tylko o zwykłą nieodpowiedzialność. Zostali za to okropnie ukarani i oby ta historia była przestrogą dla innych.
                                        • elza78 Re: trudno z elza dyskutowac 15.06.07, 20:39
                                          hanna26 napisała:

                                          > Zgadzam się z Kraxą że dyskusja z Elza nie ma sensu. Nie przyjmuje ona do
                                          wiado
                                          > mości bardzo prostego faktu, że własne dzieci należy pilnować i koniec. I że
                                          ni
                                          > kt tu nie oskarża rodziców tej biedaczki o nic innego, jak tylko o zwykłą
                                          nieod
                                          > powiedzialność. Zostali za to okropnie ukarani i oby ta historia była
                                          przestrog
                                          > ą dla innych.

                                          jakos chyba ciezko kapujecie, caly czas pisze o tym ze zaniedbanie moze
                                          popelnic KAZDA z nas, pomimo tej oswiecajacej wiedzy ze "wlasne dzieci nalezy
                                          pilnowac" (dzieki hanna jakbys mi nie napisala to by lataly samopas).
                                          przejrzyjcie stare watki madralinskie ile jest opowiesci o tancowaniu z
                                          nianiami elektronicznymi na weselach, zabawach, pod domkiem na kempingu kiedy
                                          dzieciaki spia w najlepsze smile wtedy wiekszosc przyklaskuje ze mamy
                                          takie "zmyslne" potrafia z dzieckiem sie bawic, czym taka sytuacja sie rozni od
                                          tej z opisywanej historii bo dla mnie niczym moze jedynie tym ze "szczesliwie"
                                          nikt dzieciaka z hotelu/domku/kwatery nie wykradl... a mogl smile
                                          • kraxa robisz sie agresywna elza 15.06.07, 20:42
                                            Domyslam sie, ze z brku argumentow. Przyjmij jednak do widomosci, ze MOJE
                                            dziecko nigdy nie zostloby pozostwione bez opieki, czy to na weselu czy
                                            wczasach- PONIALA???? I to oznacza, ze moze mi sie przytrafic jakies
                                            nieszczescie (tfu tfu), ale przynajmniej staram sie robic wszstko zeby
                                            zapobiegac, przewidziec, a co najwazniejsze reki do tego w jakims stopniu nie
                                            przykladac
                                            • elza78 Re: robisz sie agresywna elza 17.06.07, 18:52
                                              do agresji mi kraxa daleko, ale juz nie mam sily ci tlumaczyc o co mi chodzi bo
                                              caly czas ze swoimi matkopolkwymi haslami na sztandarze twierdzisz ze wine
                                              ponosza jedynie rodzice dziewczynki smile
                                              skoro moje argumenty do ciebie nie trafiaja to zyj sobie w blogiej
                                              nieswiadomosci w tym jakze bezpiecznym swiecie gdzie towje dzieci sa pilnowane
                                              i nie spuszczane z oka... czym sie przejmujesz smile
                                              tylko wiesz, uwazaj na wujkow, sasiadow, znajomych... kazdy moze byc pedofilem
                                              (przyklad dziewczynki zgwalconej i zabitej w sylkwestra na slasku
                                              przez "przyjaciela" rodziny) jak to mowia "shit happens"
                                              a kto wtedy bedzie winny?
                                              kto byl winny krzywdzie dzieciakow prowadzonych do samsona?? samson czy
                                              starzy ??
                                              big_grin
                                              swiat jest okrutny i gdyby nieszczescia przydarzaly sie tylko tym ktorzy cos
                                              tam zaniedbali to nie byloby tak zle niestety przypadki chodza po ludzxiach smile
                                          • liwilla1 Re: elza 16.06.07, 13:17
                                            ja tez uwazam, ze gdyby nie bylo zwyrodnialcow, takie sytuacje nie mialyby
                                            miejsca. jasne, rodzice okazali sie nie do konca wyczuciem czasow, w ktorych
                                            zyja, ale BEZ PRZESADY. to nie jest ich wina, tylko tych, ktorzy porwali
                                            dziewczynke. jak to mowia starzy ludzie - nie ma dymu bez ognia. gdyby nie bylo
                                            zapotrzebowania na porno z dziecmi, gdyby pedofili kastrowali za gwalty na
                                            dzieciach, takie rzeczy nie zdarzaly by sie czesto, a moze nie zdarzaly by sie
                                            wcale.
                                  • jacadi elza masz racje - to karygodne zaniedbanie 16.06.07, 12:18
                                    zostawianie dzieci samych w pokoju hotelowym to zaniedbanie ze strony rodzicow
                                    przeciez dziecko moze wypasc z balkonu albo utopic sie w basenie
                                    dzieciaki sa takie ze potrafia wszystko zrobic
                                    a takie uzalanie sie nad rodzicami
                                    powinni za to siedziec , bo to oni narazili dziecko na to
                                    zreszta nasze Polki tez nie lepsze
                                    • dlania Re: elza masz racje - to karygodne zaniedbanie 16.06.07, 12:19
                                      KOlejna matka idealna sie odezwała...
                                      • jacadi nie matka tylko ojciec 16.06.07, 12:24
                                        • dlania sorki;-) 16.06.07, 12:29
                                          A co do istoty: pewnie że rodzice zrobili głupotę straszną, ale stało się i nie
                                          o ocenianie ich teraz chodzi. A chocby sie rodzic dwoił i troił to każde dziecko
                                          w końcu cos głupiego zmajstruje, o zwykłych siniakach i rozwalonych brodach nie
                                          wspominając.
                                          Rodzice M<adeline robią ogromna szopkę medialną, może i dwuznaczną, ale jesli to
                                          ma pomóc w odnalezieniu ich dziecka, to warto.
                                          • jacadi Re: sorki;-) 16.06.07, 12:31
                                            ale jak sie jedzie z dziecmi to sie dzieci pilnuje przeciez jak widziałem to
                                            niemowlaka tez mieli , przeciez niemowlakom sie czasami ulewa - prawda
                                            mogli nie chlac przez cała noc to nikt by im niczego nie ukradł
                                            prawda
                                            • joasia1234 Re: sorki;-) 17.06.07, 14:23
                                              Ale tu nie chodzi o to, co zrobili rodzice, lub czego nie zrobili. Ale u nas to
                                              typowe - coś się stanie, to wini się również ofiarę. Rodzice zachowali się
                                              nierozsądnie, ale prawda jest taka, że coś takiego nie powinno było się stać w
                                              hotelu. To nie było byle jakie, niestrzeżone pole namiotowe. Poza tym to
                                              porwanie było najprawdopodobniej zaplanowane, a rodzina obserowana. Może ktoś z
                                              pracowników hotelu brał w tym udział? Porwanie dziecka może zająć kilka sekund.
                                              Niestety. Nie oceniajcie tak łatwo.
                        • ledzeppelin3 Re: moze i im nie polepszy 17.06.07, 15:42
                          Swięte oburzenie swiętych mamuś ma na celu nic innego, jak stworzyć im złudne
                          poczucie bezpieczeństwa. Bo im się na pewno nic takiego nie mogłoby przydarzyć.
                          G..no prawda. Nawet najświętsza mamusia może przysnąć, spuścić dziecko na
                          chwilę z oka, ktoś może w końcu uprowadzić je z przedszkola czy żłobka, jak
                          sobie to a nie inne dziecko upatrzy. Żyjemy w strasznym, nieprzewidywalnym
                          swiecie, gdzie jest pełno psycholi, i zadne "potępienie" rodziców nie jest dla
                          was gwarancją, że jutro taka hostoria nie przydarzy się wam.
                          • kraxa to ja odwroce Twoja teze ledzeppelin 17.06.07, 16:17
                            "Nieswiete mamuchy" ( w opozycji do "swietych mamus") tak sobie tlumacza, ze to
                            co stalo sie z Madeleine moglo przydarzyc sie i bez udzialu rodzicow- bo same
                            sa pewnie skore do przedkladania wlasnej rozrywki czy komfortu nd
                            bezpieczenstwo i odpowiedzialnosc za dzieci... Najglosniej pewnie krzycza te,
                            ktorym nieraz zdrzylo sie w ferworze zabawy zapomniec gdzie jest dziecko i co
                            sie z nim dzieje. To porwnie poruszylo jaks wstydliwa strune w pamieci i
                            probuja jak moga wyprzec to niefajne uczucie ;-PPP
                            • nenia1 Re: to ja odwroce Twoja teze ledzeppelin 17.06.07, 18:07
                              Wiesz co, kraxa, zastanawiają mnie nieco takie osoby jak ty.
                              Kolejny wątek o Madeleine, a ty w każdym oskarżasz rodziców, o wiele gorliwiej
                              niż sprawcę porwania i ewentualnego morderstwa.
                              Skąd się bierze taka silna potrzeba oceniania i oskarżania nie faktycznych
                              sprawców zła i zbrodni, ale również ofiar, bo przeciez ci rodzice są również
                              ofiarami.
                              Zastanawiałaś się może?

                              Czy rodzice, którzy prowadzili swoje dzieci do znanego psychologa
                              Andrzeja S., też są winni?
                              • kraxa nie ja sie nie zastanawialam 17.06.07, 19:56
                                Ale widze, ze ty tak. Podziel sie zatem swoja dignoza mojej osoby- oszczedzisz
                                mi przykrych wizyt u specjalistow, licze tez na propozycje terapii ;-PPPP
                                • marzennak Re: nie ja sie nie zastanawialam 18.06.07, 09:18
                                  Nie rozumiem dlaczego porównujecie uprowadzenie dziecka z przedszkola, gdzie
                                  jest pod opieką, z uprowadzeniem dziecka pozostawionego bez opieki?
                                  Śpiącego w pokoju hotelowym z rodzeństwem bez rodzicow.
                                  W tamtym roku w moim mieście zdarzył się wypadek-ośmioletni chłopiec spłonął
                                  żywcem w swoim domu o 2 w nocy.Rodzicow nie było, siedzieli w ogróku piwnym.
                                  Przyczyną pożaru była niesprawna instalacja elektryczna. Każdemu mogło się
                                  zdarzyć? Sąd tak nie uważał, rodzice dostali wyroki.
                            • ledzeppelin3 Re: to ja odwroce Twoja teze ledzeppelin 18.06.07, 15:24
                              Najglosniej pewnie krzycza te,
                              > ktorym nieraz zdrzylo sie w ferworze zabawy zapomniec gdzie jest dziecko i co
                              > sie z nim dzieje. To porwnie poruszylo jaks wstydliwa strune w pamieci i
                              > probuja jak moga wyprzec to niefajne uczucie ;-PPP
                              Najgłośniej krzyczysz Ty, kraxa. Zarówno w tym wątku, jak i w innych
                              dotyczących tej spray.
              • sir.vimes Usprawiedliwianie rodziców 18.06.07, 09:34
                Przerażające jest do jakiego stopnia brak elementarnego bezpieczeństwa wydaje
                nam się "normalny". Dziewczęta uczy się "przewidywać zagrożenie", nie chodzić
                nigdzie samotnie, nie jeździć nocną komunikacją itp. Rodziców - piętnuje się za
                nie przewidzenie planów mordercy. Jasne, zostawić dziecko samotne w hotelowym
                pokoju i iść do restauracji nie jest za mądrze. Ale - to samo mogłoby sie
                zdarzyć np. w dwupoziomowym mieszkaniu. Matka z ojcem jedzą kolację na dole - na
                górze porywacz zabiera dziecko. ZAKŁADAM się , że tez obwiniano by rodziców.
                Problemem jest to , że NIE ZAPOBIEGA SIĘ w żaden sposób takim sytuacjom. I nie
                chodzi mi o doraźne pilnowanie dziecka przez rodziców - tylko o całokształt
                pracy nad naszą kulturą. Poucza się i wymaga czujności, rozsądku od OFIAR -
                niczego od ewentualnych sprawców. W szkołach na Zachodzie robi się pogadanki dla
                dziewcząt jak uniknąć gwałtu. Nie robi się pogadanek JAK NIE GWAŁCIĆ. Sporo i
                pięknie pisze o tym Mary Pipher w "Ocalić Ofelię" - poradniku dla rodziców
                dziewcząt.
                Sama pamiętam jako NORMALNE , że zostawałam wieczorem sama w hotelowym pokoju
                (np. jak miałam sześć lat, rodzice dawali mi książkę i schodzili pograć w
                brydża). W gruncie rzeczy nie ma jasnego powodu dla którego rodzice mieliby
                gapić się na śpiące dziecko i porozumiewać szeptem, jeżeli np. piętro niżej mogą
                spędzić chwilę czasu w towarzystwie innych dorosłych. Oczywiście - wypad na
                miasto do restauracji jest bardzo kiepskim pomysłem.
                Ta tragiczna sprawa wywołuje we mnie wewnętrzny bunt - że żyję w świecie w
                którym CODZIENNIE muszę chronić swoje dziecko przed gwałtem, morderstwem - jak
                na wojnie.
                • elza78 Re: Usprawiedliwianie rodziców 18.06.07, 10:42
                  madry post dokladnie to samo mysle na tn temat, jaki ma sens zastanawianie sie
                  co by byl gdyby jesli statystycznie w 99% przypadkow przestepstw na tle
                  seksualnym ofiara ZNA swojego zabojce/gwalciciela...
                  Mala madeline tez prawdopodobnie go znala bo nie sadze zeby ktos robil wlam do
                  pokoju - poprostu otworzyla mu drzwi i tyle...
                  to samo z dziewczynka ze slaska
                  z chlopaczkiem ktorego zamordowal instruktor sztuk walki i wieloma innymi
                  dziecmi
                  wiec "trzymanie pod kloszem" to tylko zluda - nie ma sily na gnojow ktorzy
                  krzywdza dzieci, jedynym wyjsciem jest moim zdaniem zaostrzenie kar w taki
                  sposob aby eliminowac calkowicie i ostatecznie takie skrzywione jednostki ze
                  spoleczenstwa
                  • kraxa elza teoretyzujesz bo nie znasz fktow 18.06.07, 10:52
                    Wiec gwoli scislosci powiem, ze dziecko nikomu drzwi nie otwieralo, bo od
                    strony "ganku" jakby byly otwarte, podobnie jak okno. Trzymaj sie zatem faktow
                    a interpretacje zostaw sledczym
                    • elza78 Re: elza teoretyzujesz bo nie znasz fktow 18.06.07, 11:19
                      no i co to ma do rzeczy?
                      zeby zadac sobie tyle trudu aby wejsc przez otwarte drzwi na ganku i obczaic
                      kiedy dziecko zostanie samo trzeba je ZNAC tongue_out
                      statystyki sa rowniez nieublagane smile najczesciej jest tak jak pisze, rzadko sie
                      zdarza aby tego rodzaju przestepstwo bylo przypadkowe tak jak rzadko sie zdarxa
                      milosc od pierwszego wejrzenia tongue_out
                    • elza78 a co do faktow to nikt ich nie zna :P ty tez :P nt 18.06.07, 11:23

    • soemi Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 02.07.07, 09:24
      Wiadomo już cokolwiek to tej dziewczynce? Nie byłam na forum dwa tygodnie.
      • biala_herbata Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 02.07.07, 10:18
        Soemi, niestety niewiele. Zatrzymano kilka dni temu pare, ktora chciala
        wyludzic pieniadze od rodzicow Madeleine.poczatkowo wydawalo sie, ze cos
        wiedza, ale niestety to zwykli oszusci.Na bierzaco sledze ta sprawe w
        internecie, sky news ma cala sronke poswiecona tej wlasnie dziewczynce, a
        rodzice prowadza bloga. Nie wierze, ze sie mala odnajdzie, stracilam nadzieje...
        • rotera Re: i tak grochem o sciane... 02.07.07, 14:59
          uwazam ze ta historia, smutna tragiczna jest i tak dla wiekszosci jak grochem o
          sciane.
          wlasnie jestem na wakacjach...starszy syn 3,3l. jestesmy w osrodku, ogrodzonym
          z domkami. Syn moze chodzic, ale ma sie meldowac i zawsze jest w zasiegu
          wzroku, jak idzie na bujawke roche dalej to ja, albo maz tez lecimy,
          niekoniecznie tak zeby on nas widzial(obciach bo inne dzieci sie smieja), ale
          ja go widze.
          sytuacja w domku obok...2 dziewczynki, jedna 5 lat, druga 2,5.
          Chodza samopas, strasz ma pilnowac mlodszej, strasza mlodszej ucieka, rodzice
          gdzies sobie chodza...ludzie z innych domkow odprowadzaja dziewczynke, a tam
          zdziwko...rodzicoe nie ma....moze jest starsza siostra ta 5lat, albo i nie, i
          Ci ludzie sobie stoja tak i czekaja na rodzicow...ostatnio 30 min...a rodzicow
          nie ma...patrze na nia, zagaduje, bo sama jestem uziemiona z 9 mies,
          raczkujacym na tarasie, ale az mnie sciska w srodku!
          jak tak mozna...dzieci same, oczy zapuchniete, koltuny we wlosach, ciuchy
          brudne, usmarkane, podjadaja nam jedzonko, kaze starszemu sie dzielic i wcale
          nie wyglada to na dziecieca lapczywosc, tylko na głod! a domek ten najdrozszy,
          czyli nie brak kasy, tylko zaniedbanie!
          szkoda mi takich dzieci, a rodzicow tylko kopnac w dupe, splywa po nich
          wszystko, bo przyjechali na wakacje, najbardziej oczywiscie splywa po nich
          gorzala, non stop!
          • zebra51 niestety, najnowsze wieści 07.08.07, 14:05
            wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,4371290.html
            Boże, czy to mozliwe, żeby to byli jej rodzice???

            Zespół munchausena, czy co?!
            sad
            • rita75 Re: niestety, najnowsze wieści 07.08.07, 14:13
              > Boże, czy to mozliwe, żeby to byli jej rodzice???

              zdarza się
              • agamama123 Re: niestety, najnowsze wieści 07.08.07, 14:41
                sad
            • brak.polskich.liter Re: niestety, najnowsze wieści 07.08.07, 15:18
              zebra51 napisała:

              > Boże, czy to mozliwe, żeby to byli jej rodzice???
              >

              Mozliwe. Podrecznikowi socjopaci.
              Co najsmieszniejsze - w UK cisza jak makiem zasial na temat tego, ze rodzice sa
              glownymi podejrzanymi w sprawie. Po tylu laurkach, wywiadach, nagrodach za info
              ufundowanych przez ludzi o dobrych serduszkach (LODS), tudziez naglasnianych
              przez media podrozom prywatnym jetem (sponsorowanych przez LODS, a jakze),
              troche glupio by bylo, nie? Tacy bohaterowie, no po prostu ikony Rodzicielstwa
              Okrytego Tragedia, a tu taki zonk tongue_outPP
              • croyance Re: niestety, najnowsze wieści 07.08.07, 15:29
                W BBC na razie mowa o tym, ze probki krwi z pokoju sa analizowane i
                podkoniec tygodnia (?) bedzie wiadomo, czy w ogole naleza do
                Madeleine, caly czas nie ma wyniku DNA ze slomki i szklanki z Belgii
                (gdzie podobno Madeleine byla widziana).
                Na roznych forach (Mirror.co.uk) od dawna krolowaly rozne teorie
                spiskowe z rodzicami w roli glownej; przewazaly opinie, ze rodzice
                probuja zatuszowac nieszczesliwy wypadek i pozoruja porwanie.
                Tak czy siak, jesli prawda sie okaze, ze psy zidentyfikowaly krew
                jako pochodzaca od osoby niezyjacej (podobno musi byc to osoba
                niezyjaca od co najmniej 2 godzin, podobno tez psy sa w stanie
                odroznic, czy byl to wypadek czy smierc gwaltowna, morderstwo) to
                opowiesci rodzicow o tym, ze co pol godziny sprawdzali dzieci biora
                w leb.
              • jusienka Re: niestety, najnowsze wieści 07.08.07, 16:43
                > Co najsmieszniejsze - w UK cisza jak makiem zasial na temat tego, ze > rodzice
                sa glownymi podejrzanymi w sprawie.

                Otoz to. Wczesniej prasa sie rozpisywala, niemal kazdy wypowiadal jakas tam
                opinie na ten temat, konczac: "biedni rodzice", a teraz nic. Strasznie smutna
                sprawa.
                wiadomosci.onet.pl/1584939,28350,wiadomosceu.html
      • soemi Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 12.09.07, 12:21

    • ewulaw1 Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 07.08.07, 16:52
      Nie wyobrażam sobie(pomijając inne wątki tej sprawy), jak rodzice mogli zostawić
      małą w pokoju i iść na kolację. Co z tego, że do niej zaglądali. Szczyt głupoty,
      nieodpowiedzialności i totalny brak wyobraźni. Co innego siedzieć przed drzwiami
      własnego domu w ogrodzie, ale tu w hotelu!!! brak mi słów
      • kraxa post z forum www.mirror.co.uk 07.08.07, 17:24
        Niesamowicie trafnie oddaje to, co ja mysle o tych rodzicach:

        Pandamania



        Joined: 27 Jun 2007
        Posts: 100
        Location: Bamboo Grove in Ireland
        Posted: Wed Jul 18, 2007 7:40 pm Post subject:

        ---------------------------------------------------------------------
        -----------

        Elizabeth, I am sure Gerry is more than aware of that fact.

        As long as he and Kate can use whatever they can get to keep the
        heat off them for leaving 3 babies alone, he'll use it. But it isn't
        working, as it just makes more and more people look at him and Kate
        as oddballs.

        Would any of us be surprised if at some point Gerry will blame the
        events of that night on Man Made Global Warming and he holds a press
        conference about how some solar energy company will donate a watt of
        electricity from every panel to the Cuddle Cat 'Rays of Hope'
        Foundation.

        He is on a crusade to transform himself (and Kate if she does as
        she's told) into heroic figures rather than two drinkers who
        neglected their children.

        This is the main objective - keep the smokescreen of piety going. It
        started with the Pope and a underlying message that 'if you are
        against the McCanns, you are against God', then you're against Dr
        Who, runaway children, Hogwarts and on and on and on.

        The whole thing is about Team McCann gaining ownership of as many
        sacred cows as possible. Expect more of this moral coupling of Team
        McCann to anything popular/decent/religious. This is in their minds
        remains the most viable panecea to them being held accountable for
        neglect.

        However, the initial smugness is wearing off. The endgame in
        approaching. You can almost feel it in the air. They as the person
        said above, have pushed it too far and to soon. Shambolic collapse
        of this rotten facade to happen shortly. I am sure of it.

        The Lifecycle of Team McCann is as follows:

        Panic - Relief - Smugness - Limited Sainthood - Social Pariahs.

        • croyance Re: post z forum www.mirror.co.uk 07.08.07, 19:55
          Musze powiedziec, ze swego czasu przeczytalam caly watek na
          Mirror.co.uk - zajelo mi to kilka nocy smile
          Niektore teorie byly zupelnie odjechane, jak ta z Madeleine jako
          wcieleniem Marii Magdaleny/podmianka z corka Murata, Sophia i
          przynaleznosc rodzicow do sekty.
          Chyba wszystkie mozliwosci byly wziete pod uwage, lacznie z
          kanibalizmem - ale zacieranie sladow wypadku bylo w prowadzeniu.

          Bardzo, bardzo szkoda mi Madeleine, ktora prawdopodobnie nie zyje,
          ale szkoda mi tez wszyskich 'ludzi dobrej woli', ktorzy przejeli sie
          ta historia (uniknac sie jej w UK nie dalo). Wspolczuje rodzicom
          nastepnego porwanego dziecka, bo publika i celebrities- raz nabrani -
          drugi raz moga juz sie tak nie zmobilizowac (a oferowana pomoc i
          reakcja spoleczenstwa byla fantastyczna).
          Szkoda mi tez modlacych sie za Madeleine i organizujacych rozne
          zbiorki dzieci, bo jesli rodzice zamieszani byli w ten
          wypadek/porwanie, to jak im to wytlumaczyc?
    • joanna.gr Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 07.08.07, 20:28
      To wszystko nieprawda,nie wiem dlaczego ktoś w Polsce wyprzedził szereg i
      stworzył własną wersję wydarzeń.Tu są najnowsze informacje z BBC:

      news.bbc.co.uk/2/hi/uk_news/6935069.stm
      Nadal nic nie wiadomo,prócz tego,że znaleziono krew w pokoju hotelowym.I nie ma
      nawet cienia podejrzeń wobec rodziców...
      • kraxa nie ma cinia podejrzen??? 07.08.07, 20:33
        Chyba nie sadzoisz, ze sledczy od poczatk ni brali pod uwage wersji
        z udzialem rodzicow??? Zawsze sie tak robi, nawet jesli zadne
        poszlaki na to nie wskazuja, rozprcowuje sie wszyskie scenariusze...
      • bi_scotti Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 07.08.07, 20:34
        Nie wiadomo zreszta czyja to jest krew jesli w ogole faktycznie byly
        to slady krwi. Rownie dobrze mogly to byc slady krwi poprzednich
        letnikow jak i niekoniecznie slady krwi ludzkiej. Prasa uwielbia
        sensacje i spekulacje, dopoki nie ma zadnych konkretnych dowodow na
        cokolwiek, stawianie publicznych oskarzen wobec nablizszych
        zaginionej dziewczynki jest po prostu niepowazne.
      • aluc Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 07.08.07, 23:11
        a to akurat nieprawda, są informacje o objęciu śledztwem rodziców,
        może nie w mediach tak ostrożnych wink jak BBC, ale jednak
        • zuzanna56 Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 08.08.07, 09:23
          W wywiadzie, który jest na Sky News, rodzice nawet mówią, że są
          świadomi, że i oni są w kręgu podejrzeń.

          Ale faktycznie to co czytałam na stronie wp ma się nijak do innych
          stacji. Trzeba poczekać na dalsze informacje.

          Cała ta sprawa jest po prostu przerażająca.
          • aluc Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 08.08.07, 09:25
            www.gazetawyborcza.pl/1,75477,4372588.html
    • kisia82 Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 07.08.07, 22:15
      Temu skur....... jaja bym obcieła i nie wiem co jeszcze zrobiła.Ale
      rodzice to też nie są święci ....
      • melka_x Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 08.08.07, 09:33
        Mogę się mylić, bo tyle wiem, co przeczytam. Ale wersja z
        nieszczęśliwym wypadkiem w hotelowym pokoju wydaje mi się bardziej
        prawdopobna niż porwanie, czy to że zabójcami byli rodzice. Może
        rodzice po odkryciu, że dziecko nie żyje, w szoku i w panice bojąć
        się konsekwencji prawnych i reakcji otoczenia (chyba we wszystkich
        krajach UE zostawienie małego dziecka bez opieki jest karalne, czy
        mylę się?) postanowili wymyśleć hostoryjkę o porwaniu? Co nie
        znaczy, że sami zabili dziecko.
        • aluc Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 08.08.07, 09:56
          też możliwe
          z drugiej strony rodzice są lekarzami (z tego, co czytałam i co mnie
          prawdę mówiąc bardzo uderzyło, spodziewałam się raczej typowych
          przedstawicieli brytyjskiej klasy robotniczej) - więc atak paniki
          jakoś mi się mniej wydaje prawdopodobny

          pokręcone to wszystko coraz bardzej
          • soemi Re: To o co chodzi? 08.08.07, 10:02
            Jak to się stało? Co mogło stać się dziecku? Bardzo dziwna sprawa.
            Jakie macie domysły?
            • melka_x Re: To o co chodzi? 08.08.07, 10:06
              Jak to co się mogło stać? 4latka zostawiona z 2latkami? Wszystko
              mogło się stać, dzieci w ogóle ulegają nieszczęśliwym wypadkom nawet
              pod troskliwą opieką, a gdy są bez opieki ryzyko takowego gwałtownie
              wzrasta.
          • melka_x Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 08.08.07, 10:03
            Myślę (nie upieram się, tak sobie myślę), że rodzaj i stopień
            wykształcenia nie chronią przed szokiem i paniką. Wyobrażam sobie,
            że ktoś kto nagle znajduje swoje dziecko martwe (bo np. poślizgnęło
            się tak nieszczęśliwie, że z całej siły walnęło głową o coś twardego
            i ostrego, jakiś kant mebla, wanny, a może któryś z braci w zabawie
            czy kłótni popchnął siostrę, a może dzieciaki rozbiły butelkę czy
            znalazły coś ostrego etc) może być w takim szoku i ulec takiej
            panice, że robi coś bardzo głupiego. A później już trudno się
            wycofać.
            Cóż bez względu na to czy rodzice usiłowali zakamuflować
            nieszczęśliwy wypadek, czy dziewczynka została rzeczywiście porwana,
            to jednak dowód, że małych dzieci nie wolno zostawiać samych, nigdy.
            • aluc Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 08.08.07, 10:27
              z pewnością nie chroni, dlatego piszę, że wydaje się jedynie mniej
              prawdopodobny

              i rzeczywiście bez względu na okoliczności sam fakt zostawienia
              dzieci oceniam jednoznacznie, choć przecież nie da się zapobiec
              wszelkim wypadkom i nie da się mieć dzieci na oku przez 24 godziny
              na dobę

              z trzeciej strony - nieszczęśliwe wypadki się zdarzają dzieciom
              nawet najbardziej uważnych rodziców, ale jeśli się okaże, że to
              właśnie próba zakamuflowania takiego zdarzenia, społecznie będą
              mieli prawdopodobnie totalnie przefikane do końca swojego życia,
              nawet jeśli ich czynny udział w śmierci dziweczynki zostanie
              wykluczony
              • melka_x Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 08.08.07, 12:00
                aluc napisała:

                > choć przecież nie da się zapobiec
                > wszelkim wypadkom i nie da się mieć dzieci na oku przez 24 godziny
                > na dobę

                Masz rację. Wśród śmiertelnych wypadków dzieci jest cała masa, gdzie
                nie ma cienia winy rodziców, nieszczęśliwe wypadki zdarzają się. Ale
                jednak ryzyko takiego wypadku wzrasta, gdy małe dziecko zostaje
                samo. I nie chodzi o spuszczenie z oka, bo to każdemu rodzicowi się
                zdarza, ale zostawienie dziecka samego w domu czy hotelowym pokoju.

                Abstrahując już od przypadku tej dziewczynki dzieci mają
                najdziwniejsze pomysły. Sama mało nie wypadłam z okna, mając 3 lata,
                zostawiona na chwilę w pokoju (nie mieszkaniu, ale swoim pokoju).
                Nie wiem co mi strzeliło do głowy, ale przysunęłam sobie krzesło,
                wlazłam na parapet, otworzyłam sobie okno i usiadłam z nogami na
                zewnętrznym parapecie. Moi rodzice nie są patologią, ani nie olewali
                mnie, wszystko trwało 3 minuty. Znane są też przypadki utonięcia w
                wannie, przecięcia sobie tętnicy szkłem z rozbitej butelki itd.
                • aluc Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 08.08.07, 15:24
                  wiem, ja wypełzłam prawie na drugą stronę okna przez tzw lufcik w
                  wieku dziesięciu miesięcy, babcia siedziała w tym samym pokoju i
                  czytała, mama na chwilę wyszła do kuchni

                  babcia spokojnie czytała, albowiem dziesięciomiesięczne, tłuste
                  niemowlę nie było podejrzewane o umiejętność wpełznięcia na parapet
                  • tora99 Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 08.08.07, 23:23
                    raczej 10 miesiecznego malucha nie podejrzewalabym o to, ze stojac
                    na parapecie dosiegnie lufcika, nie mowiac juz o podciagnieciu sie
                    do niego..
                    przypomina mi sie historia kolegi, ktory upieral sie, ze przy
                    porodzie wazyl dobrze ponad 7 kg..
            • kraxa istotnie trudno sie "wycofac" 08.08.07, 15:22
              Jak z calego swiata splywaja fundusze na "szukanie" malej, a majetni
              ludzie udostepniaja nawet swoje prywatne samoloty...Poczuli sie jak
              celebrities i moze ciezko im zrezygnowac, skor mal i tak nie
              zyje...Wiem, paskudne to co pize, ale ludzie bywaja zdolni do
              wszytkiego...Rowniez zaplanowania tej zbrodni z zimn krwia. Mam
              nadzieje, ze ta prawa jest juz blika wyjanienia, sledze to w tej
              chwili na biezaco- wyniki badania krwi powinny dac odpowiedz, czy
              Maddie zginela jeszcz w apartamencie- a jesli tak, to wersja
              rodzicow si nie trzyma kupy. I wezm ich w obroty to sie wysypia...W
              dyskusji na brytyjskich forach pojawai sie pytanie: a co widzialy
              bliznieta??? Moze powinien z nimi porozmawiac psychiatra dzieciecy,
              czy rodzice wyrazlil by na to zgode????
              • aluc Re: istotnie trudno sie "wycofac" 08.08.07, 15:32
                kraxa, o ile pamiętam, bliźnięta mają ok. półtora roku czy dwóch lat

                z całym szacunkiem dla specjalistów, nie wyobrażam sobie wydobycia z
                dzieci w tym wieku czegokolwiek w rodzaju "zeznań", zdaje się, że
                dopiero dziecko czteroletnie jest traktowane jako potencjalnie
                zdolne do bycia w miarę wiarygodnym świadkiem
              • croyance Re: istotnie trudno sie "wycofac" 08.08.07, 16:37
                Bliznieta sa pod opieka specjalistow, ale juz dawno byly doniesienia
                o tym, ze podczas porwania/morderstwa spaly i nie widzialy nic.
          • enigmatic2 Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 08.08.07, 10:04
            Ludzie w szoku robią różne 'dziwne' rzeczy bez względu na wykształcenie. I być
            może w szoku, że dziecko nie żyje wymyślili tę całą historię. Tylko w takim
            razie co z robili z dzieckiem, z ciałem... swojego ukochanego dziecka... to jest
            dla mnie szok. O ile to prawda.
          • croyance Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 08.08.07, 11:10
            Jako lekarze, wiecej mieli do stracenia.
            W necie mozna znalezc powtarzajace sie domysly, ze podawali dzieciom
            wieczorem lagodne srodki uspokajajace/nasenne, stad ich
            przekonanie 'niemozliwe, zeby sama wyszla z pokoju'. W przypadku
            przedawkowania i niecelowego spowodowania smierci dziecka jako
            lekarze byliby skonczeni, a prawa rodzicielskie do pozostalych
            dzieci zostalyby odebrane.
            • zuzanna56 Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 08.08.07, 11:45
              Może tak faktycznie było. Nieszczęśliwy wypadek, dziecko nie żyje, a
              oni w panice wymyślają historyjkę o porwaniu. Szok.
              • croyance Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 08.08.07, 11:50
                Na razie nie wiadomo. Poczekamy, zobaczymy ... z BBC dzisiaj:

                news.bbc.co.uk/1/hi/uk/6936214.stm
                • croyance Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 08.08.07, 11:53
                  A police spokesman told BBC News there were "some indications" she
                  had not been alive when she was taken, but the possibility had not
                  been discounted.

                  Dokladnie chodzilo mi o to ...
                  • zuzanna56 Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 08.08.07, 11:59
                    Ciekawe w jaki sposób można stwierdzić, że nie żyła, gdy ktoś
                    wynosił ją z pokoju. Straszne to wszystko....
                    • croyance Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 08.08.07, 12:06
                      Pokoj sprawdzany byl przez specjalnie szkolone psy, ktore sa w
                      stanie odroznic krew osoby niezyjacej od krwi osoby zywej. Podobno
                      sa tez w stanie rozroznic krew osoby niezyjacej, zmarlej gwaltowna
                      smiercia (morderstwo), od krwi osoby niezyjacej zmarlej np. w wyniku
                      wypadku.

                      Wyglada na to, ze nie tyle znaleziono krew, ale znaleziono krew osob
                      zmarlej, stad te podejrzenia.
                      • jusienka Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 08.08.07, 13:02
                        Sa psy specjalnie szkolone do odnajdywania zwlok...
                  • joanna.gr Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 08.08.07, 12:03
                    Czyli ciągle nic-przynajmniej oficjalnie.Ja bym się tak z oskarżeniami rodziców
                    nie spieszyła.Trzeba czekać na wyniki testów krwi....
                    • croyance Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 08.08.07, 12:09
                      Nawet jesli wyniki potwierdza, ze krew nalezy do Madeleine i jest to
                      krew osoby martwej, nie znaczy to jeszcze, ze winni sa rodzice.
                      Chociaz owszem, jest przeslanka, a w kazdym razie obala deklaracje o
                      sprawdzaniu, czy z dziecmi wszystko w porzadku co pol godziny ...

                      Chociaz, z drugiej strony, moglo dojsc do zbuegu okolicznosci;
                      dzieci dostaja srodki nasenne/ Madeleine umiera/rodzice sprawdzaja,
                      dzieci spia, nic nie budzi ich zaniepokojenia/porywacz wchodzi,
                      bierze dziecko, orientuje sie, ze nie oddycha ...

                      • zuzanna56 Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 08.08.07, 12:55
                        ...ale skąd ta krew?

                        Nie śledziłam wcześniej tej historii, ale obiło mi sie o uszy, że
                        rodzice nie byli w tej restauracji sami, tylko ze znajomymi.
                        Czy ci znajomi potwierdzają, że rodzice wychodzili co pół godziny do
                        dzieci?
                        Nadal nie znaleziono ciała. Jesli rodzice zorientowali się, że
                        dziecko nie żyje, to przecież gdzieś musieli w bardzo krótkim czasie
                        (bo chyba zaraz wrócii do restauracji do znajomych, mówiąc co się
                        stało) ciało ukryć.
                        Nie sądzę, żeby zrobili to rodzice.
                        • croyance Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 08.08.07, 14:03
                          Podobno widziano mezczyzne niosacego dziecko; problem w tym, ze
                          widzieli go jedynie znajomi i przyjaciele rodzicow Madeleine, przy
                          czym placza sie w zeznaniach.
                          Podobno tez jakis specjalista biolog bada teraz, gdzie ewentualnie
                          prady mogly wyrzucic/zepchnac wrzucone do oceanu cialo.
                    • jusienka Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 08.08.07, 13:03
                      dzisiaj przegladalam prase brytyjska, przerozne wydawnictwa - najczesciej z
                      naglowkow bije, ze rodzice to glowni podejrzani.
                      dla mnie to niepojete...
                      • zuzanna56 Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 08.08.07, 13:06
                        Chyba za wczesnie na oskarżenia. Prasa już wydała wyrok ale policja
                        tego nie potwierdza.
                        A jeśli to prawda........
                • kraxa masz sporo racji croyance 08.08.07, 15:25
                  Bylam zszokowana kiedy GP( tutejszy odpowiednik internisty)
                  zaproponowala mi podanie dziecku srodkow uspokajajacych-usypiajacych
                  (sedatives) kiedy uslyszala ode mnie, ze maly czesto budzi mnie w
                  nocy mimo, ze ma ponad 7 miesiecy...Zdebialam powiem szczerze
                  • croyance Re: masz sporo racji croyance 08.08.07, 16:39
                    I to by wiele tlumaczylo, niestety. Oni od poczatku mowili, ze to
                    absolutnie niemozliwe, zeby Madeleine wyszla gdziekolwiek sama, od
                    poczatku krzyczeli, ze zostala porwana - chociaz pierwsza mysla po
                    wejsciu do pokoju i zobaczeniu, ze dziecka nie ma, nie jest z reguly
                    porwanie, ale wlasnie np. to, ze gdzies pobieglo, poszlo szukac
                    rodzicow, wstalo etc.
                  • croyance Re: masz sporo racji croyance 08.08.07, 16:41
                    Co do GP zas, mam o nich bardzo zle zdanie; wydaje sie, ze ich
                    leczenie to paracetamol i/lub ibuprom.
                    N
    • zapracowana6 Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 08.08.07, 14:00
      Wszyscy wiemy, jaką szkodę człowiekowi są w stanie wyrządzić Media.
      Jeżeli za jakiś czas okaże się,że rodzice nie mieli nic współnego ze
      smiercią dziecka, to i tak będą napietnowani do końca życia, a żadna
      gazeta nie przeprosi ich za krzywdzącą nadinterpretację faktów.
      Poczekajmy z osądami.
      • croyance Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 08.08.07, 14:05
        Jesli to rodzice, mam nadzieje, ze media przeprosza pana Murata,
        ktoremu spieprzyli zycie, i jakos nikt sie nie przejmowal tym, ze do
        konca zycia napietnowany zostanie jako porywacz i pedofil.
        • zapracowana6 Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 08.08.07, 14:07
          Ja się przejmuję i to samo odnoszę do pana Murata.
    • volta2 Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 08.08.07, 14:11
      Swego czasu w telewizji oglądałam jakiś film/dokument?, w którym
      rodzice upozorowali porwanie niemowlaka z domu(sami byli u sąsiadów
      na kolacji), przy czym w domu była jeszcze 2 starszych dzieci - 4 i
      14 lat(?), noworodek był pod ich wspólną opieką.
      młodsze dziecko, co wyjaśniło śledztwo, zadusiło czułościami
      niemowlaka, gdy starszy to odkrył zadzwonił do rodziców, rodzice w
      panice porzucili dziecko w odległym parku i dopiero zadzwonili po
      policję. jaki rodzice mieli status społeczny to nie pamięam, ale w
      śledztwie wyjaśniali, że zrobili to, by zmyś ze średniego synka w
      przyszłości traumę zabicia brata.(przydusił go rękawicą kuchenną, z
      miłości, chciał go tylko pogłaskać)
      • aga_rn Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 08.08.07, 16:39
        volta2 napisała:

        > Swego czasu w telewizji oglądałam jakiś film/dokument?, w którym
        > rodzice upozorowali porwanie niemowlaka z domu(sami byli u
        sąsiadów
        > na kolacji), przy czym w domu była jeszcze 2 starszych dzieci - 4
        i
        > 14 lat(?), noworodek był pod ich wspólną opieką.
        > młodsze dziecko, co wyjaśniło śledztwo, zadusiło czułościami
        > niemowlaka, gdy starszy to odkrył zadzwonił do rodziców, rodzice w
        > panice porzucili dziecko w odległym parku i dopiero zadzwonili po
        > policję. jaki rodzice mieli status społeczny to nie pamięam, ale
        w
        > śledztwie wyjaśniali, że zrobili to, by zmyś ze średniego synka w
        > przyszłości traumę zabicia brata.(przydusił go rękawicą kuchenną,
        z
        > miłości, chciał go tylko pogłaskać)

        To byl jeden z odcinkow serialu CSI: Crime Scene Investigation.
        smile
        • bi_scotti Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 08.08.07, 17:33
          aga_rn napisała:
          >
          > To byl jeden z odcinkow serialu CSI: Crime Scene Investigation.
          > smile
          >

          I to jest najlepsze podsumowanie tych wszystkich domyslow, podejrzen
          i czystych fantazji krazacych po necie. Ktos cos slyszal, cos sie
          komus zdawalo, jakies psy ktore rozpoznaja, ze ktos umarl gwaltowna
          smiercia (to jest dopiero basn z 1001 i jednej nocy!), jakies
          historie powysysane niewiadomo przez kogo i po co, chyba glownie z
          nudow i potrzeby szukania taniej sensacji.
          Szukaja. Zywej lub martwej. Narazie nie ma wlasciwie zadnych sladow,
          o ktorych powiadomionoby oficjalnie (podkreslam: oficjalnie!)
          publike wskazujacych na to, ze dziewczynka zyje lub nie. Nalezy
          zachowac trzezwosc umyslu i nie poddawac sie spekulacjom rodem z
          magla. No chyba, ze ktos tu zbiera materialy do kolejnego odcinka
          CSI to wtedy kazdy, nawet najbardziej nieprawdopodobny scenariusz
          mozna sobie porozpatrywac teoretycznie.
          • kraxa do biscotti- cadaver dogs 08.08.07, 17:54
            Wklejam linka, poczytaj sobie co nieco o pracy tych psow, no chyba,
            ze jezyk angielski to dla Ciebie kolejna z "basni 1001 nocy" ;-PPPP
            • bi_scotti Re: do biscotti- cadaver dogs 08.08.07, 19:05
              kraxa napisała:

              > Wklejam linka, poczytaj sobie co nieco o pracy tych psow, no
              chyba,
              > ze jezyk angielski to dla Ciebie kolejna z "basni 1001 nocy" ;-PPPP

              Linka od Ciebie nia ma sad
              Tu za to masz ode mnie na temat "cadaver dogs":
              www.k9forensic.org/faq.html
              dogs.about.com/cs/searchandrescue/a/cadaver_dogs.htm
              en.wikipedia.org/wiki/Police_dog
              www.k9forensic.org/sha-Bev.htm
              www.crimelibrary.com/criminal_mind/forensics/k9/5.html
              Chyba starczy, mam nadzieje.
              To, ze pies jest w stanie znalezc nawet bardzo rozlozone zwloki czy
              wrecz kosci nie ma nic wspolnego z sygnalizowaniem w jaki sposob
              martwa osoba zginela badz zmarla. Czytaj uwaznie, OK? Po polsku czy
              po angielsku, nie ma znaczenia - byle uwaznie!
              • kraxa przepraszam za brak linka ;-( 08.08.07, 19:45
                Moj syn ma 7 miesiecy i czasem trudno mi sie przy nim skpuic...Ja
                jednak obstaje przy tym, ze jest mozliwezrozicownie przez psa
                zapachu zgonu z przyczyn nturlnych jak i tych mniej...
                • croyance Re: przepraszam za brak linka ;-( 08.08.07, 20:48
                  To jest mozliwe, ale o tym wiecej moga wiedziec weterynarze z ubojni
                  (powaznie); chodzi zdaje sie o stezenie adrenaliny w krwi w momencie
                  smierci.
    • vatum Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 08.08.07, 17:27
      Ta dziewczynka jest tak piękna, że aż nie mogę uwierzyć, że można coś tak pięknego stworzyć.
    • joanna.gr Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 16.08.07, 19:50
      Krew nie była jej-podali w RMF.Tak myślałam, nie sądzę,żeby rodzice mieli z tym
      coś wspólnego.Jestem przekonana,że to sprawka szajki pedofilów
      (li),niestety.Była śliczną dziewczynką,a ta uroda stała się jej
      przekleństwem.To,co mnie dobija,to fakt,że prawdopodobnie będzie tak jak w
      Belgii,10 lat temu.Zanim wsadzili Ducroux,minęło tyle czasu,policja robiła
      wszystko wyjątkowo niedbale.Okazało się,że w sprawę umoczonych jest wiele osób
      z tzw. wielkiego świata, polityków, bogaczy, skorumpowanych policjantów.Oni się
      czują bezkarni sad(((
      A co do rodziców..Fakt,postąpili nierozsądnie.Ale jeśli dziewczynkę
      obserwowano,to była tylko kwestia czasu.Może by ją porwali za miesiąc,może za
      pół roku...Straszne!!!!!
    • soemi Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 12.09.07, 12:22
      Sorry, za wcześnie E.
      Czytałam ostatnie wieści. Okrucieństwo rodziców jest nie do
      pojęcia!!!
      • ammeux Re: O małej Madeline-niestety smutne wieści 12.09.07, 23:04
        Ale zaraz jakie okrucieństwo rodziców???
        Czy cos już im udowodniono??
Inne wątki na temat:
Pełna wersja