Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/

14.06.07, 14:00
co jest fajnego w byciu rodzicem? pytam absolutnie serio, proszę o poważne
odpowiedzi.jestem dwa lata po ślubie mąż marudzi o synu, a ja im bardziej o
tym myślę tym mnie chcę. mam dużo koleżanek w "różnych stadiach" , we
wczesnej ciąży, w zaawansowanej, zaraz po, i z 7 miesiecznym i ponadrocznym
dzieciakiem. to wieczny problem. po co mi coś co marudzi, miauczy, śmierdzi,
muszę być 24g/dobę na każde kichnięcie, nic se nie zaplanuje, żadnego
spontanu, wyjście do sklepu już jest problemem bo to nie zwierz co zamknę w
klatce i sobie wyskoczę gdzieś. zaczynam podejrzewać że urasta mi to do
sporego problemu. co miesiąc wywijam sie mężowi, który napiera że czas leci i
potem będziemy mieć problem i będziemy sobie przysłowiowo pluć w brodę. ale
czy to może być jedyna motywacja? że czas leci? nie chce rezygnować z
"wolności, swobody". jak myślę o zakotwiczeniu na 4 miesiące na urlopie
macierzyńskim to mnie odrzuca. pól biedy byłoby siedzenie w domu, ale to jest
siedzenie bez spania i niemalże jedzenia (ryż i jogurcik bo dzieciak ma to
kolki to wysypki to sraczki). ciągle kwękanie, płacze męczą mnie już na samą
myśl. najbardziej lubię jak jest cicho. a najgorsze jest to że to potem
odpowiedzialność do końca życia. i kula u nogi. przepraszam za może ostre
słowa, pewnie niektóre się oburzą, sama się boję tych słów, ale to jest to co
czuję i postanowiłam napisać bo nie wiem z kim porozmawiać. a,no a jeszcze
wcześniej ciąża- pasożyt wyciągający ze mnie odżywcze składniki, czytam o
wypadających włosach, psujących sie zębach,rzyganiu przez miesiąc, diecie bo
tego nie wolono bo tamtego.... przytyję ze 15kg- rewelacja, a wszystko to
zakończone porodem- no super. wiem, wiem, innego wyjścia nie ma, od wiek
wieków tak jest... ale ja mam jakoś fazę buntu...dlaczego???? dlaczego tak
to jest urządzone??? dla faceta "kochanie zróbMY SE dzidzię" a dla mnie potem
9 miechów z porodem i połóg i macierzyński, karmienia, dupki, strupki, zupki.
czy jestem nienormalna? czy któraś też ma takie obawy? i co uśmiech dziecka mi
to wynagrodzi??? raz sie uśmiechnie, 10 minut powrzeszczy.sad(( kurka, naprawdę
jestem przerażona tymi myślami. naprawdę boję sie że POTEM może być za poźno,
bo ja chyba generalnie chcę ale nie teraz. tylko że nie wiem kiedy....czyjeś
dziecko, fajne, milusie, lokate, z dołeczkami ale najfajniejsze jest w nim to
, że potem wychodzi ze swoimi rodzicami do swojego domku a ja mam spokój....
uff...czy ktoś tak ma??? denerwują mnie moralizatorskie gadki
Kobiet-Co-Już-Wiedzą "jak będziesz mieć własne to zobaczysz jak to fajnie".
ale co fajnie????nie wiem co robić. posłuchać męża i samo przyjdzie? ten cały
instynkt macierzyński? już sobie wyobrażam ten stosunek jak leże jak kłoda ze
stresu i myślę czy to JuŻ?? pomocy...
    • edycia_s Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 14:06
      Swietny Twoj post.
      ale prawdziwy tylko w polowie.

      Bo jest druga strona medalu, czyli "posiadania" dziecka.
      Ale ne jestem w stanie wytlumaczyc Ci, jaka to magia miec pachnace (tak! dzieci
      zwyykle pachna a nie smierdza kupa), miekkie, kochajace Cie niemowle. Kochajace
      miloscia nieskonczona. A Ty go bedziesz kochac miloscia do lez i bolu w sercu.
      Moja corcia wyjechala na tydzien i myslalam, ze sobie "pouzywam" - sklepy, kino,
      wyspanie sie itp, a tymczasem tesknie za nia jak wariatka i licze godziny do jej
      powrotu.

      Ale skoro nie jestes gotowa by miec dziecko, skoro widzisz same zle strony,
      skoro ma byc dla ciebie obciazeniem, dla dobra samego dziecka - nie decyduj sie
      na nie.
      • elejna Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 18:54
        Tak bo dzieci pachną , naprawde pachną ! Ja potrafie godzinami siedziec przy
        moim synku i go obwąchiować smileAle nie da sie ukryc posiadanie dziecka to
        rodzaj niewoli , takze psychiczne na całe zycie , bo nawet gdy ktos Cie
        chwilowo odciązy , to Ty juz nie bedziesz sie potrafiła cieszyc wolnym czasem
        jak dawniej, nie bedziesz umiała z niego korzystac.
    • marghe_72 Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 14:06
      wlepione w Ciebie oczy i maślany uśmiech na Twój widok
      słowo "mama"
      wtulone małe ciałko, ufne.. twoje

      itp

      Macierzynstwo to nie idylla ale i nie aż taki koszmar jaki Ty opisujesz
      owszem jest się zmęczonym i niewyspanym (nie zawsze)
      owszem, trzeba sobie nieco przeprogramować życie, ale bez przesady.. to nie
      jest zmiana o 180 stopni
      owszem zmienia sie figura, ale nic nie jest nieodwracalne
      owszem, trzeba przestać myslec wyłącznie o sobie

      i dalej w ten deseń

      Ale.. NIKT nie powinien się zmuszać do posiadania dziecka.. to za duża
      odpowiedzialnośc
      • tereska1986 Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 14:23
        Ja też kiedyś miałam takie obawy i podejscie hmm i przyszla na swiat moja corcia przez pierwsze poltore miesiaca nie spalismy z mezem praktycznie wogole bo mala caly czas plakala (okazalo sie ze moje cycki nie daja rady ja wykarmic) wkoncu dostaa butle i jak zasnela to mimo ze bylismy niesamowicie padnieci to co 5 minut zagladalismy do lozeczka czy czasem cos jej sie nie stalo a ona tylko spala. I od tego czasu mam cudowną córcie!!!~Spi cala noc od 21 do 9 rano popoludniu czasami wogole a czasami godzinke. Nie płacze wogole tylko wtedy jak jest głodna. właśnie nauczył się chodzić. I jak se przypomne co myslalam o dzieciach to az mi sie nie chce wierzyc ze ja tak myslalam.
        Oczywiście nie zmuszaj się jak nie chcesz narazie dziecka to nie
      • kreska1978 Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 14:24
        nnno właśnie..przestać myśleć o sobie. bo ja tak po cichu podejrzewam że jestem
        egoistką i tyle.... też sobie mówię nie jestem gotowa to jeszcze poczekam. mam
        30lat na karku, i ciągle słyszę od męża że potem będziemy sie starać 10 lat
        jeśli wogóle sie uda. wiesz, idąc do pracy też sobie trzeba było przeorganizować
        życie, już sie nie można zerwać wcześniej z zajęć, nie iść na nudny wykład,
        imprezować w tygodniu. wszystko sie da, ale ja widzę to na żywym organiźmie
        czyli obserwuję moje koleżanki i widzę że zmienia sie w zasadzie wszystko. Mój
        problem chyba polega na tym że chcę ale sie boję. gdyby to było tak, że to ja
        mówię mężowi "no to siup" i to on zachodzi w ciążę i rodzi to tak- chcę i
        możemy sie starać od przyjścia dzisiaj po pracysmileciup. no ja po prostu pierwszy
        raz w życiu nie rozumiem siebie. a no i wszyscy znajomi dzieciaci czy nie
        prędzej czy później pytają to kiedy WY? to a propos zmuszania. w polaczkowie
        jest presja posiadania dzieciaka. ale to na marginesie, bop to mnie nie boli.
        • gorzkasweetie Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 14:32
          Dziwne ja się jakoś nie spotkałam z presją, wśród mojej rodziny i znajomych nie
          ma i nie było presji dzieciowej na nikogo. Wybór osobisty, jak miec nie chcesz
          i tyle, to tylko twoja sprawa, cieszę się z tolerancyjnego środowiska. Daj
          sobie spokój, nic na siłę. Chyba ze jednak twój wybór cię męczy i niepokoi.
          • kreska1978 Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 14:48
            no właśnie to jest sedno. mój wybór mnie niepokoi...ja gdzieś w środku mam obawy
            że to nie tak ma być.
            ale muszę przyznać że sam fakt wylania mojego jadu, jakoś tak
            publicznie-niepublicznie już mnie jakoś wyładował. nie miałam z kim pogadać bo w
            robocie nastawienie prorodzinne, z mężem sie nie da bo sie denerwuje że nie jest
            jego winą że nie ma macicysmile-słusznie, a mojej mamie nie powiem...bo mi głupio.
            wogóle mi głupio z tymi myślami.
            z resztą w sumie trochę sie wzruszam jak czytam posty Mam. trochę mi lepiej.
            wyjeżdżam teraz na weekend służbowo poza dom, akurat z koleżanką w ciąży z
            resztą, trochę sie obawiam żeby sie nie zniechęcić, ale postaram sie patrzeć na
            to inaczej.
            • monia145 Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 14:53
              Słuchaj Twój problem polega na tym, że bezkrytycznie wierzysz w to, co mówią
              Twoje koleżankiwinkP Oddziel prawdę o ich rzeczywistych odczuc na temat swojego
              stanu a tego co wynika z ich przekonania, że tak powinno sie mówićwinkP
        • edycia_s Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 14:35
          Pierwsze dziecko urodzilam jak miala 31 lat, wiec spokojnie.
        • marghe_72 Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 14:40
          kreska1978 napisała:

          > nnno właśnie..przestać myśleć o sobie.

          przestać mysleć TYLKo o sobie , tak napisałam
          a to nie znaczy, że masz o sobie zapomnieć
          wręcz przeciwnie smile
      • chloe30 Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 14:25
        Najpierw dodam że podpisuję się pod każdym słowem autorki wątku.

        A takie argumenty:
        marghe_72 napisała:

        > wlepione w Ciebie oczy i maślany uśmiech na Twój widok
        > słowo "mama"
        > wtulone małe ciałko, ufne.. twoje

        są dla mnie całkowicie nieprzekonujace.
        No jak maja być, skoro bez małego ciałka i słowa mama jestem szczęśliwa?? Nie
        brakuje mi niczego (w sensie emocjonalnym bo materialnie pożądam wiele smile))
        Dla mnie jedynym argumenetem ZA jest to że może bym na starość żałowała - ale
        to tak marny argument, że mam 33 lata i nadal nie planuje sie rozmnażac.
        >
        • marghe_72 Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 14:42
          chloe30 napisała:

          > Najpierw dodam że podpisuję się pod każdym słowem autorki wątku.
          >
          > A takie argumenty:
          > marghe_72 napisała:
          >
          > > wlepione w Ciebie oczy i maślany uśmiech na Twój widok
          > > słowo "mama"
          > > wtulone małe ciałko, ufne.. twoje
          >
          > są dla mnie całkowicie nieprzekonujace.
          > No jak maja być, skoro bez małego ciałka i słowa mama jestem szczęśliwa?? Nie
          > brakuje mi niczego (w sensie emocjonalnym bo materialnie pożądam wiele smile))

          a skad wiesz? smile
          nie masz doswiadczenia z własnym dzieckiem, wiec teoretyzujeszsmile

          żeby nie było, nie namawiam nikogo do posiadania dzieci, bo trzeba, bo powinnam
          itp

          w powody, które podalam "za" są tylko maleńkim procentem całej reszty
          • chloe30 Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 14:47
            marghe_72 napisała:

            > a skad wiesz? smile
            > nie masz doswiadczenia z własnym dzieckiem, wiec teoretyzujeszsmile
            >
            Dam sobie głowe uciąc, że gdybym urodziła dziecko, nie mieściłoby mi się we
            łbie jak mogłam bez niego żyć.
            Ale to chyba.... hmmm... biologia? Tak jesteśmy skonstruowane, bo inaczej po
            nocy pełnej wrzasków byśmy poszły w siną dal.

            Ale sokro ja nie odczuwam pustki to po co ją na siłe zapełniać??? Zresztą, żaba
            sie wody wystrzegała, jak mówi moja mama, dam znac za parę lat co mi sie w
            głowce poprzestwiało.
            • marghe_72 Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 15:04
              chloe30 napisała:


              >
              > Ale sokro ja nie odczuwam pustki to po co ją na siłe zapełniać???

              o tym pisze od samego początku
              dziecko z przymusu, bo trzeba, bo powinnam , bo późno.. to pomysłka (często,
              nie zawsze)
              Dziecko pownno sie pojawiać bo "chcemy"
              >
              >
              • lucerka Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 19:48
                > Dziecko pownno sie pojawiać bo "chcemy"

                A te z wpadki nie powinny sie pojawiac? I co to znaczy "powinno"? Skad ten kanon?
                • marghe_72 Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 20:51
                  lucerka napisała:

                  > > Dziecko pownno sie pojawiać bo "chcemy"
                  >
                  > A te z wpadki nie powinny sie pojawiac? I co to znaczy "powinno"? Skad ten
                  kano
                  > n?

                  czytaj uważniej..
            • moccia1 Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 15:13
              chloe30 napisała:
              > Dam sobie głowe uciąc, że gdybym urodziła dziecko, nie mieściłoby mi się we
              > łbie jak mogłam bez niego żyć.
              Jakbym siebie slyszlala przed ciążą!!! Albo patrzylam na dzieciate kolezanki
              wpatrzone w swoje dziecko, tesniace na wyjazdach, obcalowujace je co minute i
              myslalam "ale durne"!!! Ja taka nigdy nie bede. I co? Durna sie zrobiłam przy
              moim Tymku i jak mi fajnie z tym.
              • chloe30 Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 15:16
                moccia1 napisała:

                > chloe30 napisała:
                > > Dam sobie głowe uciąc, że gdybym urodziła dziecko, nie mieściłoby mi się
                > we
                > > łbie jak mogłam bez niego żyć.
                > Jakbym siebie slyszlala przed ciążą!!! Albo patrzylam na dzieciate kolezanki
                > wpatrzone w swoje dziecko, tesniace na wyjazdach, obcalowujace je co minute i
                > myslalam "ale durne"!!! Ja taka nigdy nie bede. I co? Durna sie zrobiłam przy
                > moim Tymku i jak mi fajnie z tym.

                Chyba nie doczytałaś albo nie zrozumiałaś - na tyle dojrzała jestem, że wiem,
                że byłabym TAKA SAMA jak te mamuśki które mnie teraz zadziwiaja.
                • moccia1 Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 15:50
                  a fakt, troche sie zasugerowalam innymi twoimi wypowiedziami.
                  Tak czy inaczej, zadziwia mnie jak dziecko zmienia perspektywe.

    • bri Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 14:18
      Oprócz znoju i kłopotów dziecko oznacza także wiele radości, śmiechu i
      spontaniczności właśnie. Wspaniale jest móc komuś sprawiać tyle radości
      drobiazgami; cudownie jest znów patrzeć na świat oczami dziecka a masz taką
      okazję mając dziecko. Poza tym dla mnie to naturalna kolej rzeczy; czułabym się
      mocno pokrzywdzona nie mogąc zajść w ciążę i urodzić przynajmniej raz w życiu.
      Co nie znaczy, że wszyscy muszą tak samo. Jeśli nie czujesz potrzeby to w
      żadnym wypadku nie powinnaś się decydować na dziecko.
    • ania.silenter Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 14:20
      Nie każda kobieta musi być matką. Zwłaszcza jeśli nie chce.
      I kilka sprostowań - moje córki nie wrzeszczały 10 minut na jeden uśmiech. One
      się darły do 4 miesiąca życia prawie non stop (kolki). Tycie w ciąży - niektóre
      kobiety tyją nawet po 30 kg (w pierwszej ciązy przybrałam 12 kg, ale urodziłam
      w 31 tc i uwierz wolałabym te 30 kg byle tylko donosić). Jeśli nie chcesz
      rezygnować z "wolności, swobody" to nie rezygnuj - na świecie jest dużo ludzi.
      Luzik - dziecko to Twój wybór...Nic na siłę.
      Jestem okropną, wygodną egoistką - lubię spokój i ciszę, ale najbardziej na
      świecie kocham moje córki mimo, że są - jak to dzieci w ich wieku - czasem
      marudne, płaczliwe, wymagające. Cud naturytongue_out.
      • tolka11 Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 14:27
        Jeśli masz takie nastawienie to daruj sobie dzieci Przecież posiadanie ich nie
        jest obowiązkiem. Ja i do kina i do teatru chodzę, na solarium również.
        Pracuję, jeżdżę w góry, żegluję, czytam. Da się żyć. Logistycznie też. Tyle, że
        żyję nie tylko dla sibie. A moje dzieci oprócz zarwanych nocy [mam dziecko
        niepełnosprawne, niemowlaka i humorzastą pannicę], kup, zupek, itp, potrafią
        bawić się, śmiać, wygłupiać, doprowadzać mnie i do radości i do szału. Fakt nie
        jest cicho. Ale kiedyś będzie. I to już całkiem niedługo, bo czas z dziećmi
        mija niesamowicie szybko. One rosną tak szybko, że ja nie mam czasu się
        zestarzeć.
    • gorzkasweetie Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 14:21
      Ale własciwie o co ci chodzi? Piszesz na forum mam, także raczej znakomita
      większość z nas kocha swoje dzieci i niezależnie od myśli i nastawień
      przedciazowych, jest szczęśliwa mamą. Jak nie chcesz to nie zachodź w ciążę,
      nie rodź. Po co skoro nie chcesz? Ciało jest tylko twoje, więc daj sobie spokój
      do chwili kiedy może ci sie zachce. Nie możesz wykluczyc takiego momentu, może
      jednak? Przepraszam że spytam, ile masz lat? Od tego tez sporo zalezy przecież,
      ile masz czasu na te przemyslenia.
      Generalnie, tak to prawda co piszesz. Prawdziwe namacalne strony macierzyństwa.
      Chyba nie potrafie odpowiedzieć jasno na twoje pytanie. Bo ta radość z bycia
      mamą jest cięzka do określenia. Mnóstwo mnie w tym irytuje, naprawdę, bo nerwus
      jestem i choleryk. Ale nie zamieniłabym obecnego życia na życie przed
      dzieckiem, bez mojej córki, obłędnie się cieszę że ja mam. I tyle.
      pozdrawiam
      • kreska1978 Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 14:36
        Czemu tu piszę? a gdzie mam napisać? na forum hodowców psów? smile przecież piszę
        do mam, jako do specjalistek w tej dziedzinie, jakie były wasze odczucia przed.a
        to że każda kocha swoje dzieci to raczej- mam nadzieję norma. chcę sie
        dowiedzieć czegoś więcej niż od mojej koleżanki zza ścianą kwitującej powrót do
        pracy po macierzyńskim "miodu nie ma". druga za druga ścianą w przerwach między
        rzyganiami zapewnia mnie że to wspaniałe uczucie być w ciąży....łe.
        ja po prostu się boję. ciąży porodu połogu. nie miałyście takich myśli? obaw?
        tylko zachwyty nad "stanem błogosławionym"?
        aha, gdybyśmy zaczęli sie teraz ostro starać, to zakładając że zajdę od
        pierwszego strzału, na styk zdążę przez trzydziestkąwink
        • gorzkasweetie Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 15:02
          Tutaj cię nie pocieszę, nie lubiłam byc w ciąży, bardzo źle się czułam, poród
          wspominam także fatalnie, karmienie piersią jeszcze gorzej. Zero przyjemności w
          tym wszystkim widziałam. Żaden tam stan błogosławiony itp. Ale może zniesienie
          tych chwil od nastawienia właśnie zależy? Chciałam dziecko mieć i choć na
          potęge rzygałam i czułam się fatalnie to myśl że na końcu tego będę miała
          upragnione dziecko, podtrzymała mnie na duchu. Nie sądziłam że wiele rzeczy
          wytrwam, ale dla córki zrobiłabym właściwie dokładnie wszystko. Tyle że byłam
          nastawiona na "tak" przed ciążą, świadoma co ona może nieść oczywiście. Tobie,
          przy niepewnym nastawieniu, ciężej może być. A może dostaniesz od losu leciutką
          bezproblemową ciążę i poród? Mam taką koleżankę, juz drugie dziecko rodzi w pół
          godzinki, ciąże leciutkie ani problemu, jak marzenie, tak też bym chciała spoko
          mieć smile
        • milka_milka Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 15.06.07, 12:40
          A dla mnie obydwie ciąże były fantastyczne, nawet, gdy nie czułam się kwitnąco.
          Porody też miałam cięzkie, ale nigdy nie zrezygnowałabym z nich, i gdyby nie
          to, że nie chcę mieć więcej dzieci ze względów zdrowotnych, mogłabym chodzić w
          ciąży na okrągło.
    • monia145 Nie każdy musi być rodzicem..... 14.06.07, 14:22
      Jeśli chodzi o ciążę i połóg, to rzeczywiście mało fascynujące doznania miałamwink
      P. Na szczęście u mnie wszystko przebiegło prawidłowo a słoniowatośc wynikająca
      z przytycia prawie 25 kg, szybko poszła w niepamięć..od dłuższego czasu ważę
      mniej niż przed ciążą.
      Natomiast samo macierzyństwo ma dla mnie jeden wielki, niepodrabialny urok- oto
      żyje ze mna istota, z którą ZAWSZE będą mnie łaczyć najbliższe więzy..która
      mnie nie zdradzi, nie rozwiedzie się ze mną, o której będę mogła mówić " to
      moje dziecko, krew z krwi. Dziecko to rzeczywiście odpowiedzialność, ale widok
      jak kształtujesz tę istotę, jak w pewien sposób stajesz sie Pigmalionem dla
      niego, jak robi cos i ty odnajdujesz w nim siebie- tego nic innego Ci nie da.
      Czy wiesz jaka czułość dla syna ogarnia mnie, kiedy patrzę na niego i on
      marszczy nos dokładnie tak, jak ja?winkP Kiedy nie zje posiłku zanim nie napije
      się wody, dokładnie tak jak ja? Kiedy myslę o nim i widzę lepszą sama siebiewinkP

      Dla mnie to właśnie jest w rodzicielstwie najpiękniejsze.
      Szkoda, że Ty skupiłas sie na samej fizjologii, ale rozumiem, bo zanim samam
      zostałam matką, podobnie rozumowałamwinkP
    • iwles Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 14:24
      macierzyństwo jest piekne, bo:
      - poznajesz smak takiej miłości, jakiej jeszcze nigdy nie zaznalaś i nie
      zaznasz z żadnym dorosłym facetem.
    • iwonag25 Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 14:26
      Moja córka jest najżywszym dzieckiem jakie znam. Mam nieraz dość, ale nie
      zamieniłabym takiego życia na nic innego. Mój Skarb właśnie śpi obok mnie i
      sobie chrapie, a ja patrzę na nią i nie mogę uwierzyć że z takiej komóreczki i
      małego przecinka wyszło coś takiegowink
      Co dla mnie jest najpiekniejsze w macierzyństwie? To, że żyję dla córki, to że
      jestem jej potrzebna, to że mogę obserwować jak się rozwija, to że mogę jej
      przekazywać swoje wartości, świadomość że ode mnie zależy jej przyszłość (mega
      wyzwanie), to że słyszę "mamo" - najpiękniejsze słowo na świecie, to że jeśli
      stanie jej się krzywda jestem dla niej oparciem. I miliony innych przykładów.
      Kiedyś uwielbiałam kino, dyskoteki, imprezki ze znajomymi. Teraz wystarcza mi
      to, że mogę iść z córką i mężem na działkę, że mogę porobić z nią babki z
      piachu. Ale ja byłam w 100% zdecydowana na dziecko i gdybym miała wątpliwości
      jak Ty, nie starałabym się o nie.
      • jktasp Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 15:02
        Też tak miałam...aż wpadłam. Po 9 latach małżeństwa urodziłam synka mając 34
        lata potem drugiego mając 36 lat.Cóż, wszystkie te obawy stały się mało
        znaczącymi duperelami, spontan? impra?praca? a co w tym ciekawego teraz, kiedy
        mam swoich łobuziaków?(no... może zarabianie ma znaczenie ale nie takie jak
        przed dzieckiem).Nieraz mąż mnie zastępuje i mogę wyjść na miasto sama, bez
        rodziny, ale ...wracam jakj najszybciej się dasmile))
    • shady27 ja tez tak mowilam jak Ty :) 14.06.07, 14:27
      i wiesz co, bycie rodzicem jest super. Ale, no wlasnie, nie kazdy musi byc rodzicem. Jesli nie czujesz takiej potrzeby nie decyduj sie.
      W przeciwnym razie mozesz unieszczesliwic siebie, meza i dziecko.

      pozdrawiam
    • mama007 sama sobie odpowiedziałaś... 14.06.07, 14:28
      NIC fajnego w tym nie ma według Ciebie, więc dziecko jest zbędne. dla swojego i
      dziecka dobra - daruj sobie... przynajmniej na najbliższe kilka lat...
    • moccia1 wszystko zalezy od Ciebie 14.06.07, 14:33
      da sie zyc prawie tak samo jak wczesniej , bez wyzeczen
      zreszta sama chetnie potem wymienisz kilka dzisiejszych przyjemnosci na czas
      spedzony z dzieckim
    • abosa Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 14:35
      Co jest fajnego? To, że masz kogoś, dla kogo jesteś najważniejsza na świecie, w
      pełnym tego słowa znaczeniu. Że współtworzysz kogoś niepowtarzalnego, lepszą
      część Ciebie. Że możesz mu towarzyszyć, przyglądać się, przeżywać razem ... .
      I cokolwiek się dzieje, dobrego czy złego, mija, a na to miejsce pojawia się
      kolejna "niespodzianka"; Towarzysząc dzieciństwu, wracasz do swojego,
      przypominasz sobie, zaczynasz je inaczej widzieć, pojmować; Zmienia się Twoja
      wrażliwość, zmienia się tryb życia, zmieniają się plany, a szczególnie
      priorytety. To nowa jakość. A czy tego chcesz i potrzebujesz, czy to nie dla
      Ciebie, czy może boisz się tylko ... to już pytanie, na które odpowiedzieć
      możesz sobie sama.
      Ale weź pod uwagę, że:
      1. Rodzicielstwo to nie jedyna słuszna droga w życiu;
      2. Rodziców nieudanych jest wielu, zbyt wielu, wystarczy;
      3. Dziecko trzeba mieć z egoizmu, dla siebie. Trzeba chcieć być rodzicem,
      chcieć zmierzyć się problemami okołodziecięcymi, chcieć tej satysfakcji, która
      przychodzi po ich pokonaniu. Trzeba przygotować się na zmiany, które nastapią.
      4. Idealizowanie sobie dziecka, podczas decydowania się na nie, ignorowanie
      oczywistych "okoliczności towarzyszących" jest jeszcze gorsze niż idealizowanie
      partnera przed ślubem;
    • coco.a bycie rodzicem jest tak fajne 14.06.07, 14:40
      że wcześniejsze dylematy (jak Twój) stają się kompletnie abstrakcyjne. Nie da
      się opisać, jak to jest kochać własne dziecko i czuć tę miłość na każdym kroku,
      widzieć ją w pieluchach, rozlanych zupkach i podczas ząbkowania.

      Co do tycia, w dniu każdego porodu, znaczy juz po nich, na wadze miałam 1,5kg
      więcej niż przed ciażą. Da się i tak. Ale to kwestia co najmniej trzeciorzędna.
    • zuzia412 Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 14:40
      kreska1978 napisała:

      > co jest fajnego w byciu rodzicem?

      wszystko....

      a najgorsze jest to że to potem
      > odpowiedzialność do końca życia. i kula u nogi. przepraszam za może ostre
      > słowa, pewnie niektóre się oburzą,

      nie oburzam się, raczej rozśmieszył mnie twój post, cosik mało wiarygodny
      • chloe30 Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 14:44
        zuzia412 napisała:
        > nie oburzam się, raczej rozśmieszył mnie twój post, cosik mało wiarygodny

        Dlaczego wg Ciebie niewiarygodnym jest, że ktoś w byciu rodziciem nie widzi nic
        fajnego?
        Zapraszam do mnie, jestem realna osoba która tak własnie uwaza.
        • kreska1978 chloe+zuzia412 nieświadomia mobilizacja;) 14.06.07, 15:11
          na zaproszenie odpowiedziałamwink i okazało sie że najprawdopodobniej jesteś
          posiadaczką królika...no bo ja też mam królika- pozostał z czasów akademickich i
          mimo mojego olbrzymiego sceptycyzmu przy pomyśle koleżanek pokoju, teraz jest
          moim oczkiem w głowie. i przepraszam teraz zuzię412, ale mój królik wabi się
          właśnie zuzia...i tak mi sie przypomniało i skojarzyło...
          i mam takie dziwne wrażenia nagle....że może to trochę jak z ukochanym
          zwierzaczkiem. bo teraz sobie myślę, że żywię wszystkie te uczucia o których
          piszą tu Mamy do mojej zuzi. że ciesze sie jak przybiega, jak buszuje w
          poszukiwaniu smakołyka, jak broi, jak sie bawi, jak chora była to jakoś dawało
          sie śmierdzącą pupkę króliczą umyć i nie był to problem, i też za nią tęsknię,
          martwię sie, rozmawiam...to o ile silniejsze muszą być te uczucia wobec własnego
          dziecka???!?!dlaczego tak trudno mi było to sobie wyobrazić?
          ale kretyńskie odkrycie zrobiłam...aż sie sama dziwię.ale coś w tym jest.
          zastanawiam sie czytając wasze posty jak to możliwe żeby maślane oczka
          przesłaniały te niewygodne rzeczy a tu sama staję na rzęsach dla małego
          królikasmile)) a mam go ze sklepu i w dodatku nie chciałam. no bo jeśli czuję to
          wobec póltorakilogramowego zwierzątka to gdzieś we mnie są te pokłady
          czułości...nie?
          no może jakoś to poukładam sobie, dzięki.
          • moofka Re: chloe+zuzia412 nieświadomia mobilizacja;) 14.06.07, 15:13
            jakos nie doczytalam masz 13 lat czy 30?
            • echtom Re: chloe+zuzia412 nieświadomia mobilizacja;) 15.06.07, 16:31
              Miłość do zwierzęcia nie jest przejawem infantylizmu - w moim sercu mieści się
              i 3 dzieci, i 3 koty.
          • chloe30 Re: chloe+zuzia412 nieświadomia mobilizacja;) 14.06.07, 15:15
            kreska1978 napisała:

            > no bo jeśli czuję to
            > wobec póltorakilogramowego zwierzątka to gdzieś we mnie są te pokłady
            > czułości...nie?
            > no może jakoś to poukładam sobie, dzięki.

            Ja mam całe 3 kilo do kochania big_grinDDDDDDDDD (baranek)

            I jestem pewna, że dziecko kochałabym strasznie, i byłoby cudne i fogóle - no
            ale najpierw musze je chciec mieć - a mnie tak jak ciebie ciąża przeraża, poród
            to koniec świata.

            Ja zretsza mam już swoją teorie - jak nie wpadnę to świadomie ja to czarno
            widze smile
        • zuzia412 Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 15:26
          Dlaczego wg Ciebie niewiarygodnym jest, że ktoś w byciu rodziciem nie widzi nic
          >
          > fajnego?

          Bo mi ta spora lista argumentów na "nie" wygląda dziwnie.
          Samo nie widzenie w byciu rodzicem niczego fajnego jest dla mnie zrozumiałe,
          sam post jest dla mnie natomiast niewiarygodny.
          • chloe30 Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 15:37
            zuzia412 napisała:

            > >
            > Bo mi ta spora lista argumentów na "nie" wygląda dziwnie.
            >
            A mnie sie wydaje, że to jest typowa lista osoby, która nie chce mieć dzieci
            (przynajmniej na razie)
            Bo jak nie chcesz to nawet jedno rzygnięcie w ciąży wydaje ci sie mega
            problemem. Co dopiero jak wyobrazisz sobie poród.
            A skoro nie wiemy o czym mówimy, to możemy wyolbrzymiać, prawda?

            A ja w sumie to nawet tej ciązy tak sie nie boję, ile tego co PO porodzie.
            Np; boję sie zgrzytów z moim niemężem - tyle dziewczyn pisze tutaj jak im sie
            rozwala relacja po urodzeniu dziecka.
            Odpowiedzialności - ciągłej przez kilkanaście lat.
            Tego że dobrze nie wychowam i wyrośnie ćpun na przykład.

            Jak sobie pomyślę, to widze same straszne obowiązki i kłopoty....
            • mama_misi3 Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 15:43
              To żeby dobrze wychować dziecko to faktycznie mega wyzwanie,też się czasem
              obawiam czy temu podołam. Ale czemu od razu zakładać, że wyrośnie na ćpuna.
              Trzeba być dobrej mysli, wpajać pozytywne wartości i zrobić to co w naszej mocy
              , żeby wychować je "na ludzi".
    • tp2610 Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 14:41
      Nikt i nic nie dało mi tyle szczęścia co moja córcia, nie jestem w stanie
      opisać ile to radości cudnych chwil, nic tego nie zastąpi- spontaniczne zakupy,
      wieczorne wyjścia na imprezke - choc uważam, że dziecko wcale nie ogranicza tak
      bardzo zycia towarzyskiego, ja mam zawsze opiekunkę pod ręką więc jak
      wychodzimy do kina to mala idzie spać i przychodzi opiekunka, ze znajomymi
      robimy imprezy co weekend albo w domu albo idziemy do nich na noc z małą, gdzie
      słodko sobie spi, wakacje spedzalismy z nia od jej urodzenia i było super.
      Owszem fajnie wspominam czasy jak małej nie było, zjechaliśmy sobie z mezem
      całą Polskę wzdłuż i w szerz, ale teraz z naszą Anulka jest zajebiscie, fakt ze
      jest bardzo grzecznym i rozkosznym dzieckiem (ma 1,5 roku). Polecam tobie
      macierzyństwo- to nieprawda, że zycie staje sie do góry nogami jak pojawia się
      dziecko, myslałam że kpochamy się z mezem maksymalnie, a jak pojawiła się Ania
      to jeszcze bardziej sie "zjednoczyliśmy". Opieka nad dzieckiem to coś zupełnie
      naturalnego, a nie pasmo wyrzeczeń!
      polecam!!!! wiem co piszę!!!!
    • organica Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 14:43
      być może dojrzejesz, a być może nie
      w każdym bądź razie do niczego się nie zmuszaj, pogadaj ze swoim chłopem tak od
      serca.
    • sol_bianca Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 14:49
      > jestem dwa lata po ślubie mąż marudzi o synu

      a jak chce zagwarantowac, ze nie urodzi sie corka?
      (sorry, ale mnie rozwalaja takie "wymgania". szczegolnie jak pomysle, ze sa
      kraje, gdzie nowonarodzone dziewczynki sie zabija albo dokonuje aborcji na
      zenskich plodach)
    • moofka Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 15:08
      nic fajnego, nie zawracaj sobie doopy
    • rycerzowa Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 15:16
      Spróbuję ci co nieco wytłumaczyć przez analogię.

      Masz męża.
      Którakolwiek z nas rzuciłaby na niego okiem, najprawdopodobniej wzruszyłaby
      ramionami. Jakiś tam facet...
      Mieszkać z nim pod jednym dachem, znosić jego nudne gadanie, czasem obecność
      przez 24 godziny na dobę (weekendy), kichanie i inne odgłosy... Dotykać go,
      chociaż śmierdzi spocony. I mieć świadomość, że to "na zawsze", albo
      przynajmniej na wiele lat.
      Czasem po nim sprzątać, czasem znosić jego złe humory, marudzenie, kłócić się z
      nim, gdy wymaga bógwico. Mało tego - godzić się mieć teściową!
      No nie!

      A jednak masz tego właśnie mężczyznę i jesteś szczęśliwa. Czemu? Bo go kochasz.
      Proste. Dla ciebie jego uśmiech jest najcudowniejszy na świecie , za jego
      zapachem tęsknisz, z nim ci się fajnie gada, przez niego kiedyś nie spałaś do
      rana i płakałaś w poduszkę. Wystarczy ci zachwyt w jego oczach , by czuć się
      piękną i atrakcyjną, jego uznanie, by być pewną swych racji, jego poparcie, by
      czuć się silną.
      To się nazywa miłość.

      Niektóre młode dziewczęta marzą o miłości, zanim jeszcze spotkają swego
      wybranego. Tak samo młode kobiety marzą o macierzyństwie, tęsknią za przyszłym
      dzieckiem.
      Inne spotykają miłość razem z konkretnym człowiekiem.
      Ludzie po prostu są różni.

      • hancik5 Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 15:23
        Nic fajnego, to fakt.

        Natomiast myślenie tylko o sobie to dopiero przyjemność !!!

        To jest dopiero życie !
      • kreska1978 Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 15:23
        o, no niezłe.masz rację. wiecie co to był mój akt desperacji ten post i okazuje
        sie że nie był to taki zły pomysł...nie żebym od razu sie przekonała ale widzę
        światełko w tunelu.Dzięki.pozdrawiam.
    • mama_misi3 Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 15:17
      To prawda, że po urodzeniu dziecka trzeba się trochę "przeorganizować".Też
      kiedyś lubiłam się od czasu do czasu pobawić, wyjść ze znajomymi na jakieś
      piwko. I powiem Ci, że teraz w zasadzie też nie byłoby z tym problemu, tyle, że
      nie mam na to już takiej ochoty, bo wolę zostać w domu i pobyć z córeczką,
      zwłaszcza, że przez cały tydzień pracuję. A poza tym zamiast wyjść, zawsze można
      zaprosić znajomych do domu lub też "wybyć" do nich.Ale też jeśli mimo wszystko
      od wielkiego dzwonu jednak nabiorę ochoty na spotakanie z koleżankami np. nie ma
      problemu, bo mąż zostaje z małą. Jeśli jest możliwość, to też wychodzimy razem i
      zabieramy ją ze sobą. My akurat mamy to szczęście, że blisko nas mieszkają moi
      rodzice i jak zachodzi taka potrzeba, to mała też chętnie zostaje u nich. Więc
      nie taki diabeł straszny...Co do ciąży ja akurat przechodziłam ją całkiem
      bezproblemowo. Wymioty może zdarzyły się raz przez całe 9 m-cy.Przytyłam 12
      kilo, teraz ważę 2 kg mniej niż przed ciążą.Więc to też nie reguła, że trzeba
      potem od razu zostać "pączkiem".Jeśli chodzi o płacz małej, owszem czasem jest
      marudna, zwłaszcza kiedy wychodzą jej ząbki. I noce zarwane w związku z tym też
      się zdarzały. Ale uczucia kiedy budzi się koło mnie (często bierzemy ją nad
      ranem do siebie do łóżka), otwiera oczka i swoim głosikiem mówi "mama" albo
      zarzuca rączki na szyję i przytula się mocno, nie zamieniłabym na nic
      innego.Albo też raz była taka sytuacja, że mała była z moim mężem u teściów, a
      ja po pracy poszłam do nich. Jak mnie zobaczyłą chyba (bez przesady) z 30 razy
      powtórzyła "mama" i mało mnie nie udusiła rzucając mi się na szyję. Tego nie da
      się opisać, trzeba poczuć. Tyle tylko, że ja zawsze bardzo chciałam mieć dzieci,
      więc dla mnie to była oczywista kolej rzeczy. Ja nie robiłabym nic na siłę. Może
      lepiej poczekać, aż jednak poczujesz gdzieś w środku szczerą chęć posiadania
      malucha.Pozdrawiam!
    • croyance Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 15:31
      Nie czytalam innych odpowiedzi, ale mam tak samo.
      Koszty przewyzszaja zyski.
      Nie podoba mi sie moje podejscie, ale jak pomysle o tym wszystkim, o czym i Ty
      piszesz, to naprawde ... Na szczescie moj facet nie ma sprecyzowanego pogladu,
      stwierdzil, ze by chcial miec ze mna dziecko, ale jak ja nie chce, to tez ok.
      Ma syna z pierwszego malzenstwa, chopca 15-letniego, jest fantastycznym ojcem i
      wiem, ze naszym dzieckiem tez by sie zajmowal cudownie. Ma bardzo rozwiniety
      instynkt macierzynski big_grin

      Serio mowiac, ja sie raczej nie zdecyduje. To znaczy - na pewno nie. Gdybym
      jednak zaszla w ciaze "przypadkowo" (co zawsze moze sie zdarzyc, bez wzgledu na
      zabezpieczenie) - coz, bylabym pewnie szczesliwa i poradzilisbysmy sobie.
      Ale celowo na pewno nie bylabym w stanie tego zaplanowac.
    • gosia.sos Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 15:45
      Lepiej żebyś kiedyś żałowała, że nie masz dzieci
      niż miałabyś żałować, że je masz.
      • croyance Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 15:52
        Zgadzam sie.
        Nie przecenialabym optymistycznych oczekiwan "jak bedziesz miala, to
        zobaczysz". Moze byc tak, ze nic sie nie zmieni, a Ty bedziesz nieszczesliwa.
        Owszem, jest szansa, ze nastawienie sie zmieni, ale ja bym jednak nie
        ryzykowala. Bo co, jesli nie? Szkoda dzieciakow.
        • kinga25b Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 16:19
          Może jeszcze nie dojrzałaś do tej decyzji.
          A może powiększycie z mężem grono bezdzietnych par,
          To jest indywidualna sprawa każdego. Nikt nie powinien na Tobie wywierać presji.
          Życie z dzieckiem, czy bez niego jest równie ciekawe.
          Może powinniście je zorganizować sobie właśnie bez...

          Jak nie jesteś na to gotowa lub jeśli czujesz,że to nie dla ciebie, to po co
          zawracasz sobie tym głowę???

          Żyj pełnią życia!!!
          Posiadanie dziecka nie jest przecież obowiązkiem!!!
          Pozdrawiam.
          • croyance Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 16:27
            Mysle, ze ta odpowiedz byla nie do mnie, ale do autorki watku smile
            Ale zgadzam sie z nia, oczywiscie (IMHO problemem autorki jest chyba nie to, ze
            ona dziecka nie chce, ale to, ze maz ma odmienne zdanie ..)
          • croyance Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 16:28
            Ach, i moze nie uzywalabym slowa "nie dojrzalas". Moze wlasnie - zamiast robic,
            jak kolezanki - trzeba dojrzec do decyzji, ze nie chce sie byc matka.
            To tez dojrzalosc smile
            • guderianka Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 16:29
              to po prostu trzeba czuć-jeśli nie czujesz to nie odnajdziesz nic fajnego w
              macierzynstwie. nie zadręczaj sie. nie kazda kobieta musi byc matką
            • kinga25b croyance 14.06.07, 18:06
              Nie zgodzę sie z Tobą!!!!!!!!

              Do macieżyństwa trzeba dojrzeć, zarówno fizycznie jak i psychicznie!!!
              Nie słyszałaś nic o porzuconych dzieciach, matkach dzieciobójczyniach itd.?
              To są poważne zaburzenia psychiczne, wynikające najczęściej z niedojrzałości
              lub braku instynktu lub innych czynników.

              Do macieżyństwa trzeba, kochana dojrzeć, albo przed albo po urodzeniu dziecka!!!
              Żadna mi to odpowiedź..."dojrzeć do decyzji,że nie chce się być matką". Do tego
              dojrzewać wydaje mi się,że nie trzeba!!!
    • eilian Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 16:37
      Nie czytalam poprzednich odpowiedzi, ale mam wrazenie, ze za bardzo sugerujesz
      sie kolezankami. Ty mozesz sobie poukladac zycie tak, zeby nie musiec do konca
      wyrzekac sie tej wolnosci i swobody, ktorej Ci tak zal. Np. wyjazdy, jasne,
      wszystko trwa dwa razy dluzej, zabieramy ze soba mase rzeczy, ale wyjezdzamy -
      zawsze wtedy kiedy mamy ochote i gdzie mamy ochote, odkad Maly skonczyl 2
      miesiace. Fakt, spontanicznego wyjscia na impreze raczej nie bedzie (chyba, ze
      masz pod reka babcie gotowe do pomocy, ja nie mam), ale to naprawde nie jest
      takie straszne. Zreszta, na pewnym etapie zycia juz nie odczuwa sie potrzeby
      balowania (na pewno juz nie tak intensywnie). Jesli jeszcze sie nie
      "wyszumialas" to daj sobie wiecej czasu. Nic na sile.
    • anik801 Re: Mam powazne pytanie o macierzyństwo...:/ 14.06.07, 16:44
      Najpiękniejsze co mogło mnie spotkać:moja córeczka,gdy rano mocno się przytula
      i mówi"kocham cię mamo".Jej wyznania miłości są super,cała reszta nie ma
      znaczenia.Ale fakt jest faktem-dziecko to ogromna odpowiedzialność,trud,zarwane
      noce,czasem zmęczenie do granic wytrzymałości.I na początku obolały tyłek i
      cycki.Kolki,które zdają się trwać wiecznie,noszenie,płacz i tysiąc innych.
      Dlatego uważam,że decyzję o powołaniu na świat dziecka powinno się dobrze
      przemyśleć.Moje dziecko było zaplanowane i wymarzone.Byłam przygotowana na
      wszelkie "trudy i niedogodności" i nie wspominam tego jako czegoś koszmarnego.W
      przyszłości chcę mieć drugie dziecko.Decyduję się na to świadomie.Oznacza,że
      jest coś co wynagradza ci te wszystkie kupki,zupki,wrzaski itp.A co,to
      przekonasz się kiedyś sama!Widocznie nie jesteś jeszcze gotowa i instynkt się
      nie odezwał.Nie każda kobieta musi być matką.
Pełna wersja