kreska1978
14.06.07, 14:00
co jest fajnego w byciu rodzicem? pytam absolutnie serio, proszę o poważne
odpowiedzi.jestem dwa lata po ślubie mąż marudzi o synu, a ja im bardziej o
tym myślę tym mnie chcę. mam dużo koleżanek w "różnych stadiach" , we
wczesnej ciąży, w zaawansowanej, zaraz po, i z 7 miesiecznym i ponadrocznym
dzieciakiem. to wieczny problem. po co mi coś co marudzi, miauczy, śmierdzi,
muszę być 24g/dobę na każde kichnięcie, nic se nie zaplanuje, żadnego
spontanu, wyjście do sklepu już jest problemem bo to nie zwierz co zamknę w
klatce i sobie wyskoczę gdzieś. zaczynam podejrzewać że urasta mi to do
sporego problemu. co miesiąc wywijam sie mężowi, który napiera że czas leci i
potem będziemy mieć problem i będziemy sobie przysłowiowo pluć w brodę. ale
czy to może być jedyna motywacja? że czas leci? nie chce rezygnować z
"wolności, swobody". jak myślę o zakotwiczeniu na 4 miesiące na urlopie
macierzyńskim to mnie odrzuca. pól biedy byłoby siedzenie w domu, ale to jest
siedzenie bez spania i niemalże jedzenia (ryż i jogurcik bo dzieciak ma to
kolki to wysypki to sraczki). ciągle kwękanie, płacze męczą mnie już na samą
myśl. najbardziej lubię jak jest cicho. a najgorsze jest to że to potem
odpowiedzialność do końca życia. i kula u nogi. przepraszam za może ostre
słowa, pewnie niektóre się oburzą, sama się boję tych słów, ale to jest to co
czuję i postanowiłam napisać bo nie wiem z kim porozmawiać. a,no a jeszcze
wcześniej ciąża- pasożyt wyciągający ze mnie odżywcze składniki, czytam o
wypadających włosach, psujących sie zębach,rzyganiu przez miesiąc, diecie bo
tego nie wolono bo tamtego.... przytyję ze 15kg- rewelacja, a wszystko to
zakończone porodem- no super. wiem, wiem, innego wyjścia nie ma, od wiek
wieków tak jest... ale ja mam jakoś fazę buntu...dlaczego???? dlaczego tak
to jest urządzone??? dla faceta "kochanie zróbMY SE dzidzię" a dla mnie potem
9 miechów z porodem i połóg i macierzyński, karmienia, dupki, strupki, zupki.
czy jestem nienormalna? czy któraś też ma takie obawy? i co uśmiech dziecka mi
to wynagrodzi??? raz sie uśmiechnie, 10 minut powrzeszczy.

(( kurka, naprawdę
jestem przerażona tymi myślami. naprawdę boję sie że POTEM może być za poźno,
bo ja chyba generalnie chcę ale nie teraz. tylko że nie wiem kiedy....czyjeś
dziecko, fajne, milusie, lokate, z dołeczkami ale najfajniejsze jest w nim to
, że potem wychodzi ze swoimi rodzicami do swojego domku a ja mam spokój....
uff...czy ktoś tak ma??? denerwują mnie moralizatorskie gadki
Kobiet-Co-Już-Wiedzą "jak będziesz mieć własne to zobaczysz jak to fajnie".
ale co fajnie????nie wiem co robić. posłuchać męża i samo przyjdzie? ten cały
instynkt macierzyński? już sobie wyobrażam ten stosunek jak leże jak kłoda ze
stresu i myślę czy to JuŻ?? pomocy...