Pogotowie ratunkowe - tylko z nazwy

21.06.07, 12:46
Moja córa ostatnio zachorzała, i oczywiście dostała wysokiej gorączki, 40
stopni, było to w piątek (2 tygodnie temu) wieczorem dostała czopka, ale jej
nie pomógł, w związku z tym pojechaliśmy na pogotowie, oczywiście olewka
totalna... To znaczy niby małą zbadali, ale lekarka stwierdziła, że to nic
takiego, że mamy zbijać temperaturę i to wszystko. I ewentualnie pójść w
poniedziałek do lekarza w przychodni. A wiecie ostatnio oglądałam chyba
Uwagę, w programie tym było o sepsie. Był tam też wątek o pogotowiu tym
samym, gdzie ostatnio badali moje dziecko. I jak pomyślę, ze mogło się
przytrafić to mojej Zosi... Otóż, zgłosiła się na to pogotowie dziewczyna,
której powiedziano to samo co nam, że proszę obserwować i zbijać gorączkę,
dokładnie słowa takie same jak nam, a okazało się, ze miała sepsę. I co ja
mam być po stronie lekarzy? Już nigdy nie zaufam temu pogotowiu i będę wolała
zapłacić za prywatną wizytę u lekarza niż narażać na szwank zdrowie swoje i
swojej rodziny. Całe szczęście, okazało się iż jest to tylko gardło –
szczęście w stosunku do sepsy, ale i tak się mała wycierpiała i wciąż cierpi –
bo gorączka jej nie spadała, przez 5 dni – cały czas miała około 39 – 40
stopni, już pakowaliśmy się do szpitala, bo groziło jej odwodnienie.
Oczywiście była na antybiotyku, nasza lekarka powiedziała, ze to ostatni
moment na podanie antybiotyku – nie pytałam się co by było gdyby mała dostała
np. o kilka godzin później... Gardło miała cale rozwalone i migdałki. Teraz
niby już wszystko dobrze, ale są jeszcze pozostałości po chorobie – ma
zapalenie jamy ustnej (grzyby i pleśniawki), wyszło jej to podczas choroby.
Wiecie najgorsze jest postawa pogotowia ratunkowego. Jestem przerażona. Bo
udajesz się po pomoc, a Cię odsyłają z kwitkiem. Doskonale wiem, że gdyby
Zosia dostała leki szybciej o 2 dni, to by już dawno była zdrowa. Aha Zosia
ma 13 miesięcy.
Pozdrawiam
iza
    • mea8 Re: Pogotowie ratunkowe - tylko z nazwy 21.06.07, 12:49
      Skoro obejrzeli malą to nie widze dramatu. Często jest wysoka gorączka ale
      innych objawów jeszcze nie ma. Trzeba poczekac. Dlatego odeslali. Po prostu nie
      mieli jeszcze co leczyc. Antybiotyku nie daje sie na goraczke!!!
      • wi0la Re: Pogotowie ratunkowe - tylko z nazwy 21.06.07, 12:54
        Przewaznie to nie pediatrzy maja dyzury w pogotowiu.A mimo ze dorosly jak i
        dziecko to ten sam gatunek,to jednak trudniej sie bada male istotki.
        A poza tym pogotowie to pomoc dorazna.Stwierdzili ze nic innego innego sie nie
        dzieje,tak jak napisala mea8.
        Dobrze ze skonczylo sie wszytsko dobrze
    • chimba Re: Pogotowie ratunkowe - tylko z nazwy 21.06.07, 12:54
      Ale widzisz to nie chodzi w sumie o moją córkę, tylko widać, ze to u nich
      standard - chodzi mi o tę biedną dziewczynę, którą też odesłano do domu - a za
      chwile wylądowała w szpitalu z sepsą.
    • chimba Re: Pogotowie ratunkowe - tylko z nazwy 21.06.07, 12:56
      i myślę tak, ze Zosia musiała mieć już chociaż czerwone gardło, bo dwa dni
      później gardło jej nie przedstawiało się ciekawie, a wręcz tragicznie
      • ramka2 Re: Pogotowie ratunkowe - tylko z nazwy 21.06.07, 15:33
        Zgadzam się tutaj z Tobą. Też kiedyś pojechałam na dyżur nocny do przychodni,
        nie do pogotowia i jakaś lampucera - pediatra powiedziała, że gardło czyste. Na
        drugi dzień poszłam do mojej rejonowej przychodni i w gardle była ropa.
    • aliennis Re: Pogotowie ratunkowe - tylko z nazwy 21.06.07, 12:58
      Nie wiem ,gdzie tak jest. Ja mam bardzo dobre zdanie na temat słuzby zdrowia.
      Kiedys byłam u rodziców i tak niefortunnie spadł na mnie szklany klosz
      (przebierajac sie machnełam łapą)(bardzo cieżki ) i rozbił sie na mojej biednej
      głowie ,przeciął mi łuk brwiowy.Od razu pojechaliśmy na pogotowie,bo czułam sie
      troche zamroczona.Nie czekaliśmy aż dojedziemy do domu ,do Krakowa tylko
      tam ,w małym miasteczku. Nie miałam przy sobie ksiazeczki ubezp ,tylko dowód.Od
      razu wezwano lekarza ,obejrzał mnie ,rtg głowy, założyli szwy .Wszystko fachowo
      i ekspresowo.
      nie mam żadnych zastrzeżen..
      Tak samo było z dzieckiem ,kiedy mała miała podejrzenie sepsy (miała 9 dni) (a
      było to zapalenie pępka) .Przyjeto nas błyskwicznie bez kolejki ,jako nagły
      przypadek (a w poczekalni były tłumy) To juz było w Krakowie.
    • sir.vimes Wiesz, nie łudź się 21.06.07, 13:00
      Prywatny lekarz w takim przypadku - każe ci zbijać gorączkę i obserwować.

      Ja zazwyczaj konsultuję się z dwiema lekarkami (jedna prywatna, druga
      państwowa) - i ufam im między innymi dlatego, że nie przepisują miliona leków
      (reklamowanych) na każde kaszlnięcie. Przedstwiają też plusy i MINUSY
      dodatkowych szczepień, kuracji, witamin...
      A wspomnianą Uwagę oglądałam - niesamowite jak z normalnej ilości przypadków
      sepsy mozna rozdmuchać niemalże pandemię... Omawiana sprawa lekarki była ,
      owszem, trgiczna - ale NAPRAWDĘ to nie jest złośliwość lekarzy, lekarz też
      niejest WSZECHMOGĄCY i wszechwiedzący. Zresztą, dziewczynkę z Uwagi lekarka
      odesłała do szpitala - z tym, że do innego miasta.
      • chimba Re: Wiesz, nie łudź się 21.06.07, 13:07
        sir.vimes - oj ale, w tym programie nie było tylko o jednej chorej i wydaje mi
        się, ze mówimy tu o dwóch różnych przypadkach.

        • sir.vimes Re: Wiesz, nie łudź się 21.06.07, 13:19
          Nie wiem, TV raz na ruski miesiąc oglądam. Tak czy inaczej - program szerzy
          panikę wink, ma w sobie coś paranoicznego.

          Tak czy inaczej - pandemii nie ma, liczba zgonów na sepsę "w normie" .
          Lekarze są ograniczeni finansowo i czasowo - dlatego nie zlecają natychmiast
          miliona badań dziecku z gorączką. Zresztą, zazwyczaj naprawdę można poczekac
          kilka godzin na wyraźniejsze objawy zamiast dzieciaka kłuć czy na chybił trafił
          robić USG. Co do gardła - z badań natychmiastowych krwi lekarz nie wywnioskuje
          OD RAZU czy to mononukleoza, angina czy coś jeszcze innego... Czasem trzeba po
          prostu poczekać na dodatkowe objawy.

          Ogólnie wiele rzeczy możnaby inaczej - podziękuj reformatorom służby zdrowia ,
          że wszystko coraz bardziej leży, zamiast się rozwijać.
      • chimba Re: Wiesz, nie łudź się 21.06.07, 13:10
        i może faktycznie trochę przesadzam,ale kiedy idzie o zdrowie swoich dzieci to
        wolę przesadzać, niż nie robic tego.
      • ledzeppelin3 Re: Wiesz, nie łudź się 21.06.07, 13:11
        Lekarz bzadał dziecko? Nie stwierdził przyczyny gorączki (gardło,uszy, płuca
        osłuchowo czyste, brzuch miękki)? Poza badaniem ogólnym i posiewem moczu, które
        kazałabym zrobić, nic poza obserwowaniem i zbijaniem temperatury się nie
        nalezy. Antybiotyków "osłonowo" się nie daje.
        • chimba Re: Wiesz, nie łudź się 21.06.07, 13:19
          ledzeppelin3 napisała:

          > Lekarz bzadał dziecko? Nie stwierdził przyczyny gorączki (gardło,uszy, płuca
          > osłuchowo czyste, brzuch miękki)? Poza badaniem ogólnym i posiewem moczu,
          które
          >
          > kazałabym zrobić, nic poza obserwowaniem i zbijaniem temperatury się nie
          > nalezy. Antybiotyków "osłonowo" się nie daje.

          I widzisz lekarz zajrzał do gardła i osłuchał płuca, i nic wiecej. Oczywiście
          wiem, że antybiotyk tak sobie się nie daje. Jednak wydaje mi sie, że musiało
          juć coś dziać sie w gardełku.

          TYlko tak naprawdę to mi żal tej dziewczyny z sepsą. Wiem, ze lekarze nie są w
          stanie przewidzieć wszystkiego. Ale jakiś niedosyt pozostał.
          Iza
          • sir.vimes Wydaje ci się 21.06.07, 13:24
            "Jednak wydaje mi sie, że musiało
            juć coś dziać sie w gardełku.

            TYlko tak naprawdę to mi żal tej dziewczyny z sepsą. Wiem, ze lekarze nie są w
            stanie przewidzieć wszystkiego. Ale jakiś niedosyt pozostał. "

            W gardełku mogło już się dziać , a mogło jeszcze nie - myslę, ze lepiej nie
            zkładać z góry, że lekarz złośliwie pominął, czy, ze to konował. Z takim
            podejściem łatwo zgorzknieć.

            Co do tego przypadku sepsy - sama rozumiesz, że nie wszystko się udaje. Nie ma
            tak , by wszyscy lekarze byli zawsze nieomylni a żaden chory nie umierał. Ale
            to jest NORMALNE - gdyby z każdego przypadku śmierci w szpitalu robić paniczne
            programy tego typu to ludzie na widok lekarza uciekaliby na drugą stronę ulicy
            albo rozpalali stos i szykowali osikowe kołki wink
          • ma.pi Re: Wiesz, nie łudź się 21.06.07, 16:00
            chimba napisała:


            >
            > I widzisz lekarz zajrzał do gardła i osłuchał płuca, i nic wiecej. Oczywiście
            > wiem, że antybiotyk tak sobie się nie daje. Jednak wydaje mi sie, że musiało
            > juć coś dziać sie w gardełku.
            >

            Moglo sie juz cos dziac, moglo byc zaczerwienione. Tylko, ze na takiej
            podstawie nic jeszcze nie mozna powiedziec. Nie mozna stwierdzic, ze z tego
            rozwinie sie agina czy cos innego, czy to gardlo bedzie sobie tylko
            zaczerwienione do konca infekcji, a dziecko tylko wirusa "zlapalo".

            Pozdr.
    • tp2610 Re: Pogotowie ratunkowe - tylko z nazwy 21.06.07, 13:10
      Nie wiem czego się spodziewałaś? Przecież na sama wysoką gorączke nie położą
      dziecka do szpitala na kompleksowe badania. To oczywiste, że karzą ją zbijać, a
      jeśli goraczka się utrzymuje dłużej niż trzy dni to można działać, a tak trzeba
      czekać i jak coś się dodatkowo dzieje to wtedy się działa.
      Czasami wydaje mi sie że wymaga się od lekaży aby byli jasnowidzami. nie mówię
      o przegięciach jak faktyczne dzieje się coś strasznego a lekarz lekceważy.
      • tp2610 Re: Pogotowie ratunkowe - tylko z nazwy 21.06.07, 13:12
        poprawka : lekarzy (a nie lekażysmile
    • mooh Re: Pogotowie ratunkowe - tylko z nazwy 21.06.07, 13:20
      Nie mozna generalizować, bo postawa bardziej zależy od człowieka niż od tego,
      czy przyjedzie jako lekarz pogotowia, czy z prywatną wizytą. Moja córka dostała
      40 stopniowej gorączki w nocy z soboty na niedzielę. Zanim jej temperatura
      urosła dziwnie oddychała i się prężyła. Gdy ją wyjęłam z łóżka, była jak
      drewniana laleczka-marionetka, luźna w stawach, ale mięśnie miała dziwnie
      sztywne, jednak poza tym była w dobrym kontakcie, komunikatywna. JAk się
      później okazało - tak wyglądają u niej dreszcze. Chorowała wówczas po raz
      pierwszy, więc nie wiedziałam, co się dzieje i wezwłam pogotowie. Młody lekarz
      stwierdził, że nie potrafi powiedzieć, co małej jest, z punktu widzenia
      medycyny ratunkowej nie za bardzo jest co robić, więc jedziemy na ostry dyżur
      do kliniki. Podjął decyzję natychmiast, wybrał szpital, w którym jest chirurgia
      dziecięca, tak na wszelki wypadek i pojechaliśmy. Bez ociągania, marudzenia,
      sugestii, że trzeba było jeszcze poobserwować. Wszystko zależy więc od tego, na
      kogo trafisz, a nie od tego, czy zapłacisz za wizytę.
      • sir.vimes Inne objawy 21.06.07, 13:26
        Opisujesz zupełnie inne objawy niż autorka wątku.
        Nic dziwnego, ze reakcja lekarzy była inna.

        To prostesmile)) Nie ma co doszukiwać się teorii spisku.
        • mooh Re: Inne objawy 21.06.07, 13:36
          Zanim przyjechało pogotowie, sztywność mięśni już ustąpiła, dziecko oddychało
          normalnie, mówiło, normalnie reagowało na bodźce, tylko już miało około 38
          stopni. Nie zdziwiłabym się, gdyby zalecili paracetamol i wizytę w przychodni w
          poniedziałek. Całe szczęście, że nas jednak do tego szpitala zabrali, bo
          okazało się, że to ostry zum z towarzyszącą infekcją rotawirusową.
          • elf1977 Re: Inne objawy 21.06.07, 14:34
            Parę lat temu mój narzeczony nagle dostał ataku padaczki (nie był nigdy
            wcześniej chory), wezwałam pogotowie. Najpierw nie chcieli przyjechać, bo
            podałam adres akademika, jak przyjechali, potraktowali go jak alkoholika albo
            ćpuna, nie wierząc nam, że nic nie piliśmy...Wreszcie kazali mu wstać i zejść z
            4 pietra na dół (samodzielnie). Wzięli go na nosze dopiero wtedy, jak
            zwymiotował i się przewrócił. Mnie nie chcieli zabrać do karetki, choć mieli
            wolne miejsce. Jeszcze tego wieczoru dowiedzieliśmy się, że narzeczony ma guza
            mózgu.
            On już nie żyje od paru lat, ale mnie często przed oczami stają sceny z tamtego
            dnia i z dni kolejnychh, w których podczas 9 miesięcy (tyle jeszcze żył)udalo
            nam się spotkać jedynie jednego przyzwoitego lekarza na iluś tam konowałów. Lęk
            przed szpitalami pozostał we mnie głęboko. Teraz leczę się tylko prywatnie, ale
            dobrze pamiętam czasy, kiedy nie było mnie stać na łapówkę.
            • loganmylove Re: Inne objawy 21.06.07, 23:09
              Szczerze Ci współczuje przykrych przeżyć-to na pewno pozostawia slad niewiarę w
              służbę zdrowia. Ale jesli chodzi o zabieranie do karetki to jest niezgodne z
              przepisami. Ten lekarz, który decyduje się w dobroci serca zabrać rodzinę
              ryzykuje-wszystkie karetki ubezpieczone są tylko w składzie personel plus
              pacjent-gdyby po drodze cokolwiek się stało nikt nie dostałby najmniejszego
              odszkodowania. Czasem to naprawdę ludziom jest ciężko wytłumaczyć a ponieważ
              medycy są różni-jeden ustąpi a drugi nie to tworzą się precedensy a potem
              mówienie-o ten to porządny a ten taka świnia.Bez sensu. A co do meritum-lekarz
              który jest w stanie rozpoznać sepsę w pierwszych kilku godzinach musi byc chyba
              jasnowidzem, nawet bakterie(czy wirusy czy grzyby) potrzebują czasu żeby sie
              namnożyć. Twierdzenie, że na pewno nie patrzył bo jutro była ropa jest z gruntu
              fałszywe i świadczy ,że wypowiadający je jest laikiem. No ale jak wiadomo u nas
              wszyscy najlepiej znają się na medycyniesmile
    • fergie1975 Re: Pogotowie ratunkowe - tylko z nazwy 21.06.07, 23:25
      to może niezrozumiale, ale czasami trzeba poczekac az choroba sie nieco
      bardziej roziwnie niz tylko goraczka, ktora powyzej 38 mozna i trzeba zbijac,
      zadne analizy w tym momencie nie wskaza co to jest konkretnie, wskaza ze jest
      infekcja, zbyt szybkie podanie niewłasciwych leków moze sie gorzej skonczyc.
      • pesteczka5 Re: Pogotowie ratunkowe - tylko z nazwy 21.06.07, 23:52
        Mogło się coś dziać w gardełku - na przykład takiego, co się kwalifikuje na
        Tantum verde, leki przeciwgorączkowe, obserwacje w kierunku niepokojących
        objawów, badanie moczu i wizytę kontrolną.
        Jeśli dziecko zostało dokładnie zbadane, a mama wyczerpująco poinstruowana, nie
        widzę powodu do wzburzenia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja