" i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?!?!?!?

    • mathiola Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 25.06.07, 10:51
      Jak ja lubię ludzi, którzy są zawsze najlepiej zorganizowani, szczególnie w
      czynnościach których nigdy nie wykonywali i nie będą wykonywać i nie mają o
      nich większego pojęcia.
      Inna sprawa że ja mam 3 dzieci i zdążę w ciągu dnia posprzątać - jak mi się
      chce - i obiad ugotować - jak mi się chce - i na forum posiedzieć i
      pospacerować i zakupy zrobić smile
      Ale nie pozwoliłabym sobie na takie docinki ze strony męża - nawet jak mam w
      domu syf i malarię. Co robiłam cały dzień? Leżałam.
      • zonka77 Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 25.06.07, 11:10
        > Ale nie pozwoliłabym sobie na takie docinki ze strony męża - nawet jak mam w
        > domu syf i malarię. Co robiłam cały dzień? Leżałam.

        No, zwlaszcza jak facet w tym czasie cały dzień pilnie pracował. Faktycznie co
        za beszczelny - w końcu żona jest od leżenia. (??)

        Nie zgadzam się z wami dziewczyny - zwłaszcza z tymi które mają jedno dziecko.
        Może dlatego ze byłam z drugiej strony - parę miesięcy to ja pracowałam a mąż
        siedział w domu z małą - NIC mnie bardziej nie wpieprzało niż kiedy przyszłam po
        8 - 9 godzinach pracy (a miałam wtedy pracę w niefajnej firmie, stresująca i na
        wysokich obrotach) a mąż siedział przy kompie, w domu bajzel, obiadu niet, mała
        brudna i robi co chce. Fakt że mąż po tym doświadczeniu przyznał że bycie w domu
        nie jest takie różowe i proste ale stwierdził że rozleniwia (i tu się z nim w
        100% zgadzam, przynajmniej mnie rozleniwialo) i kiedy zamiast komputerka i tv
        wziął się za dom to nie miał najmniejszych problemów z czasem, zmęczeniem,
        obiadem, porządkiem i dzieckiem (docenił tą pracę ale też sobie potrafił
        poradzic bardzo dobrze kiedy chciał)

        Niestety ale myślę że bycie w domu z jednym maluchem to naprawdę nie taka
        arcytrudnośc, jesli się jest zdrowym i mlodym a mąż wieczorem dziecko wykapie i
        położy spac tak ze mama ma jeszce czas dla siebie to uważam że układ jest zdrowy
        - on pracuje w pracy a żona no cóż - powinna popracowac w domu.

        Mnie by wkurzał tylko taki mąż który nie zauważałby moich starań - pomimo
        dobrego prowadzenia domu i zajmowania się dzieckiem by się czepiał i umniejszał
        wartośc mojej pracy, albo jeśli raz na jakiś czas zdarzy się gorszydzien i jest
        bajzel czy nie ma objadu (nie czarujmy się, w pracy też nie codziennie jest tak
        samo - są też dni luźniejsze)
        • zonka77 Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 25.06.07, 11:16
          jeszcze rozumiem jak dziecko jest malenkie a mama niedoświadczona i ciężko się
          parę miesięcy pozbierac. Ale potem, mama rocznego - dwu, trzy letniego jednego
          dziecka która twierdzi że nie ma czasu ugotowac obiadu czy utrzymac jako takiego
          porządku (zakładając że dziecko zdrowe jest i nie wymaga wzmożonego zajmowania się)

          No nie wiem, dla mnie to nutka rozleniwienia jednak. Sama jestem mamą i naprawdę
          wiem że jak się chce to się da smile 0
          Teraz jestem z 6 latką która ma wakacje, pracuję w domu ale to praca tak samo
          wymagająca jak w biurze (około 8h)i cóż - mam jescze czas zeby w przerwach
          trochę sprzątnąc, zrobic obiad dla córki (mimo że słabo gotuję)zaliczyc
          spacerek, zrobic małe zakupy.I jeszcze na forum wleźc na chwilę smile smile Mąż na
          delegacji od dzisiaj i muszę sobie poradzic przez kilka dni. Jak jest w domu to
          sprząta i gotuje na równi ze mną ale tylko dla tego że oboje pracujemy - jeśli
          jedno z nas by nie pracowało to przejęło by zdecydowaną większośc obowiązków
          domowych.
          • mathiola hmmm, Zonka 25.06.07, 21:30
            Ale to do mnie?
            Ja mam troje dzieci, w tym roczne bliźniaki i czas tak zorganizowany że
            wszystko zrobione a i na przyjemności starczy (i pracuję jeszcze w domu, na
            waciki zarabiam).
            Ale jeśli - w mojej sytuacji - mąż przyszedłby do domu i zapytał, co ja cały
            dzień robiłam, bo bałagan, odpowiedziałabym - leżałam. A wiadomo że to
            nieprawda, jak yntelygentny to aluzju pojmie smile
          • kicia031 Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 21.10.07, 15:39
            Ale wiesz, dzieci roznia sie od siebie. Jedno dziecko zajmie sie samo soba,
            pobawi, inne potrzebuje ciaglej uwagi. jJeszcze inne po prostu maja niesamowite
            pomysly i nie mozna ich spucic z oka na chwile nawet. Moj synek jako 1,5
            roczniak w ciagu 30 sekund kiedy wieszlam jego kurtke do szafy potrafil stanac
            np na parapecie. Nie mozna bylo wiele przy nim zrobic.

            Nie da sie tego porownac z 6-latkiem.
        • aste Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 25.06.07, 11:46
          właściwie zgadzam się z zonka 77
          mam jedno dziecko i jeśli tylko mi się chce to wszystko jest zrobione i
          posprzatane i ugotowane, spacer zaliczony zakupy zrobione, dziecko zaopiekowane.
          Moje kochanie na szczęście z tych pomagających w domu-choć za bardzo go nie
          gonię ja uznaję podział że on pracuje w firmie a ja w domu, no i głupich tekstów
          nie rzuca, ale to też może i dlatego że często zostaje z małą albo np w
          weekendy oni jadą razem na zakupy a ja sprzatam w tym czasie, po takich
          wspólnych zakupach mój mąż jest porzadnie zmęczony czasem wraca nieźle wkurzony
          bo mała... no jak to 3 letnie dziecko smile
          ale wśród bliskich znajomych mam jednego takiego ojca 2 dzieci, każde
          zostawienie go na pół godziny z dziećmi kończy się tym, że zaczyna wydzwaniać do
          żony że wracaj bo ja z nimi zaraz zwariuję.
        • koza_w_rajtuzach Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 25.06.07, 14:04
          Zonka, właściwie to się z Tobą w dużej mierze zgadzam, ale naprawdę różnie to
          bywa.
          Moja córka jest bardzo wymagającym dzieckiem i nie ma w tym mojej winy. Do 6
          miesiąca życia miała straszne kolki, które miała trzy razy dziennie (rano dwie
          godziny, w południe godzinę i wieczorem trzy godziny). Przez cały ten czas
          przeraźliwie płakała. Siłą rzeczy musiałam ją nauczyć noszenia na rękach, bo to
          ją w dużej mierze uspokajało. Nie było mowy o zostawieniu dziecka w jakimś
          leżaczku, aby samo cierpiało. Byłam wiecznie zmęczona, a mimo to było
          wysprzątane i ugotowane, bo spędzałyśmy dużo czasu w domu, więc zawsze
          znalazłam czas, aby wszystkim się zająć.
          A teraz moja córka ma 1,5 roku, ale w domu nie umie znaleźć sobie miejsca, jest
          przyczepiona do mojej nogi. Na dworze o dziwo bawi się kamykami, zrywa kwiatki,
          zabawi się listkiem na drzewie, w piaskownicy, biega, skacze. W domu jesteśmy
          tylko rano w porze śniadaniowej, w czasie drzemki (kiedy gotuję obiad siedząc
          przed komputerem przy okazji, tak jak teraz) i wieczorem. Nie zawsze zdążę
          posprzątać dom (choć ogarnięty to zawsze jest w jakimś stopniu) i to naprawdę
          dobijające jak mąż przychodzi i twierdzi, że nic cały dzień nie robiłam.
          Moje dziecko zasypia dopiero o 23, więc nie mam dużo czasu w ciągu całego dla
          siebie, mimo, że dom nie zawsze posprzątany.
          • zonka77 Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 25.06.07, 16:10
            Wiesz co ja nie mówię zawsze i wszędzie musi by porządek - sama go nie mam.
            Bardziej chodzi mi o to żeby spojrze oczami drugiej połowy - dla równowagi smile
            Przepraszam że pytam ale dlaczego maluch chodzi dopiero o 23 spa, nie da się
            wczesniej??

            Wiem że są kolki i tp - dlatego pisałam o zdrowej mamie ze zdrowym dzieckiem i
            nie miałąm na myśli ciężkich chorób ale również kolki - czyli wszystko co wymaga
            specjalnego nakładu czasu/noszenia itp.
            W takiej sytuacji kiedy kobieta naprawdę jest bardzo zabiegana a mąż tego nie
            docenia to oczywiście że by mnie to wkurzało!
            Po prostu jakoś inaczej odebrałam post autorki wątku...
            Sama miewałam i miewam bajzel i najczęściej z powodu naszego
            lenistwa...sprzątamy oboje bo pracujemy oboje i obojgu nam się nie chce ale po
            prostu nazywam to po imieniu smile

            O kolkach coś wiem - pamiętam moją siostrę, miałam 15 lat jak się urodziła i
            pierwsze trzy miesiące wszyscy chodziliśmy jak zombie bo calutkie noce był
            wrzask i cięzko bylo spa, mimo że to rodzice się nią zajmowali ale nie tylko
            głośno ale po prostu okropnie żal cierpiącego malucha.
    • luxure Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 25.06.07, 11:24
      Nie, nie słyszymy bo pracujemy. A swoją drogą może facet ma trochę racji, bo
      nikt mi nie wmówi że przy 4 msc. dziecku jest robota non stop kolor. Ja czas
      spędzony z dzieckiem w domu na wychowawczym wspominam jako niekończącą sie
      labę. I dziecko było zadbane, obiad ugotowany a chałupa błyszczała. A zapewniam
      Cie że mój mały Max do aniołów nie należy.
    • wieczna-gosia Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 25.06.07, 11:34
      Zostawic malego z mezem to podstawa. Dadza sobie rade, najlepiej z lista rzeczy,
      ktore nalezy zroic przy okazji smile
      Ja na takie uwagi nie pozwalam. Jestem w domu z dzieckiem- nie po to by sprzatac
      i gotowac. Z tym dzieckiem moge isc na 6 godzin spaceru bo uwazam ze to mu jest
      potrzebne. Kiedy jestem w domu przy okazji moge posprzatac. A nawet ugotowac.
      Ale jesli dziecko ma zly dzien i wyje to ja nie bede go wyjacego trzymac bo maz
      musi miec obiadek.
      moj maz zostawiany jest w domu czesto, rozumie ze ja sie nie wyrabiam bo on sie
      nie wyrabia. Teraz ja pracuje wiecej i nie wyrabiamy sie oboje.

      Acha- ja osobiscie w kontaktach z ludzmi mowiacymi po polsku doroslymi i takimi,
      ktorzy wiedza czego chca i umieja to powiedziec- odpoczywam smile
    • marcelina1115 Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 25.06.07, 11:37
      dzięki dziewczyny za wypowiedzenie się w temacie smile))))
      Niektóre dziewczyny piszą ze jak ja mogę nie zdązyć przez cały dzień z obiadem i
      sprzątaniem na przykład?
      Owszem są dni kiedy spokojnie zdążam bo akurat śpi długo ale są dni w większości
      kiedy sobie "pyka" drzemiki po pół h i koniec a potem jest super ale na mamy
      kolankach i czy na rączkach.... i jak wtedy to zrobić?
      postanowiłam nie robić nic kosztem dziecka, tzn ja nie będę gotowała jak on leży
      i płacze - bo niby dlaczego przecież dziecko jest najważniejsze!
      Ale tez buntuję się dlaczego jak on zaśnie od razu mam się rzucać w wir
      wszystkiego - a kiedy znaleźć czas na prysznic, na manicure czy na umycie włosów
      - kiedy?
      i generalnie w kultowym zdaniu chodzi mi o to że mężczyzna wypowiadając je - nie
      okazuje szacunku do tego co robi kobieta - czyli WYCHOWUJE, opiekuje się, bawi,
      kołysze, nosi NASZE wspólne dzieciątko - a to uważam jest mega praca i bardzo
      ważne, a wypowiadając takie słowa jakby umniejsza kobiecie - że co ona niby
      takiego robi?
      Przeciez siedzi cały dzień w domu, spaceruje.... czyli generalnie luz, jest
      PRAWIE na wakacjach..... PRAWIE robi wielką różnicę smilesmile
      • zonka77 Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 25.06.07, 12:03

        • zonka77 Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 25.06.07, 12:18
          oj, kliknęło mi się za szybko!

          Słuchaj, wiem że mnie za to co napiszę pewnie połowa babek zjedzie ale napiszę:

          Jak tak kołyszesz i nosisz i ogólnie jestes na każde zawołanie i dziecka na krok
          nie odstępujesz - OK, robisz co uważasz za słuszne. Ja tak nie robiłam bo nie
          chciałam dołączyc do grona wymaltretowanych mam które mając dwuletnie dziecko
          nie mogą iśc same siku zrobic bo dziecko nie opuszcza ich na krok.
          Posiadałam wózek, posiadałam leżaczek, pozytywki, zabaweczki przykręcane do
          wózka dziecko nie leżało samo i darło się godzinami żebym mogła sprzątnąc.

          Jednego nie bierzesz pod uwagę. Piszesz że buntujesz się bo nie chcesz leciec od
          razu jak dziecko zaśnie do sprzątania. Powiedz mi jednak co robi w tym czasie
          Twój mąż? Myślisz że bierze kąpiel i czyta książki? Nie, jest w pracy i caly
          dzień pracuje i wykonuje swoje obowiązki i nie buntuje się.

          Uważam że jak najbardziej facet powinie przy dziecku pomagac wieczorem - on
          wykonał swoją robotę, Ty swoją i potem wspólny czas dzielicie pomiędzy siebie i
          dziecko. Ale ten czas kiedy on pracuje dla Ciebie jest czasem kiedy i Ty
          pracujesz. Ktoś napisał o tym że dziecko przedewszystkim. Otóż moim zdaniem -
          nie. Tak, spacery, tak rozwój, przytulanki i spędzanie czasu. Ale również nauka
          od malutkiegop że nie jest niestety pępkiem świata i że mama ma również inne
          obowiązki. Dziewczyny, najpierw poswięcacie niemal życie dla dzieci - wszystko
          się kręci wokól dziecka i wszyscy muszą się dostowowac w 100%. A potem się
          dziwicie że kłopoty małżeńskie, że mąż odepchnięty, że ma pretensje, że wy nie
          macie swojego życia, że jesteście zmęczone, że macie dosyc swoich dzieci (bo i
          takie wątki się pojawiają)
          Obstaję przy swoim zdaniu że na wszystko można znaleźc czas jesli się ma jedno
          male zdrowe dziecko. I nie uważam żeby rzucanie wszystkiego w kąt "bo dziecko"
          było tak na prawdę na dłuższą metę zdrowe dla rodziny. Bo dom i rodzina to nie
          tylko dziecko - to również mąż, żona i dom w którym żyją.
    • g0sik Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 25.06.07, 11:38
      To, że facet rzuca takimi tekstami to niestety wina kobiety...mści się
      usługiwanie, nadskakiwanie i wyręczanie mężusiów....Jeśli kobieta pozwala
      traktować się jak służąca to nie powinna się dziwić takim tekstom. Facet
      nauczony, że dbanie o dom to wspólny obowiązek nigdy nie wpadłby na pomysł, że
      po powrocie z pracy może oczekiwać wysprzątanej chaty, obiadu i uprasowanych
      gaci…
    • agkr Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 25.06.07, 11:44
      ja mam świetnego męza i nigdy od niego nie usłyszałam tekstu typu co ja cały
      dzień robiłam? Mam 2 dzieci i prawda jest taka że da sie wszystko pogodzic,
      owszem sa dni ''do bani'' kiedy dzieci marudza albo sie zwyczajnie nie chce np
      sprzatać (bo obiad to u mnie podstawą jest) ale generalnie my kobiety swietnie
      dajemy sobie rade z kilkoma czynnościami narazsmile Jednak rozumie że przy całkiem
      małym dzieciaczku i takim ktory chce ''chodzic'' a jeszcze sam nie potrafi nie
      zawsze da sie zrobic to co sie zaplanowało. Pomysł z odiągnieciem pokarmu i
      pozostawieniem dziecka z tata jest jak najbardziej trafiony może wtedy mąż
      zrozumie że samo noszenie dziecka nie nalezy do lekkich czynności
    • chicarica Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 25.06.07, 11:54
      www.joemonster.org/article/4607/co-ty-kobieto-robisz-w-domu-przez-caly-dzien
      Pokaż mężowi, niech przeczyta i przemyśli.
      • agkr Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 25.06.07, 12:01
        super tekst smile)) ale mam ubaw
        • emilly4 ****Nie ma co narzekac!!!**** 25.06.07, 12:34
          Super,a pomysl teraz troche w inny sposob. Twoj maz wychodzi rano z domu i
          pracuje przez kilka godzin-nie oglada Tv,nie czyta ksiazek(Boze kiedy on
          ostatni raz to robil??smile),tylko wywiazuje sie z obowiazkow. Wraca wieczorem do
          domu zje obiad,pobawi sie z dzieckiem,wykapie("On uwaza,ze to juz cale
          opiekowanie sie dzieckiem"-a przepraszm,kiedy on ma robic reszte?? Mowisz,ze
          chlop cakliem pracowity-ugoyuje,posprzata-wiec tez nie masz na co narzekac. Ale
          on jak kazdy czlowiek,tez chce sobie kiedys usiasc i nic nie robic.
          Ty,tak samo jak wiekszosc z nas spedzasz czas z dzieckiem,tobie przypadlo
          robienie zakupow,gotowanie i sprzatanie-chociaz akurat sprzatac mozecie
          razem,albo tylko twoj maz. Ja rozumiem,ze opieka nad maluchem pochlania ogrom
          czasu-ale 4-miesieczniak spi dwa razy dziennie po ok 2 h,pokarmisz go i moze
          sobie lezec i patrzec sie na zabawki,albo byc z toba w kuchni,jesli masz gorszy
          dzien,to zaopatrz swoja zamrazarke w jakies "gotowce" do jedzenia,albo popros
          meza zeby cos przywiosl po drodze.
          Twoj partner i ty macie swoje obowiazki i czas na odpoczynek,pogadajcie ze soba
          jak i co rozplanowac,co kto bedzie robil...wtedy nie bedzie glupich docinek w
          stylu"A co ty robilas przez caly dzien????"
          • marcelina1115 Re: ****Nie ma co narzekac!!!**** 25.06.07, 12:54
            oczywicie! zgadzam sie! ale ja nie uwazam ze siedzenie z dzieckiem to wakacje
            tylko praca i czasami cięzka - więc dlaczego mi umniejsza mówiąc takie teksty?
            On ma czas na gazete - a czemu ja mam go nie miec? bo jak tylko otweiram kompa
            jak maly zasnie (np w sobote jak jest w domu) to widze ze jzu sie w nim gotuje i
            nie omieszka cos powiedziec.
            Bo jak dziecko zasnie to ja musze ROBIC i nadganiac, a on moze w tym samym czsie
            napic sie kawy i poczytac albo polezec z nogami do góry!
            On pracuje poza domem
            ja pracuje w domu
            więc czemu on ma miec czas na odpoczynek a ja nie
            dlaczefgo - bo jestem kobieta????
            • emilly4 Re: ****Nie ma co narzekac!!!**** 25.06.07, 13:10
              Ja rozumiem. Tylko dlaczego nie powiesz tego swojemu mezowi/partnerowi?? Jesli
              nie zalatwicie tego miedzy soba,skonczy sie na licytacji kto ciezej pracuje-a
              to do niczego was nie dporowadzi jak do klotni...A PO CO?
              • agazat Re: ****Nie ma co narzekac!!!**** 25.06.07, 14:20
                Otoz to emily - rozmawiac z partnerem i tlumaczyc, tlumaczyc, tlumaczyc do
                upadlego, jak dziecku. Az zaskoczy.
                Moj maz jest z gatunku tych dobrych, ale czesto wyobraznia go zawodzi, gdy
                chodzi o dziecko. Dlugo nie rozumial, ze glupie porzadki domowe zajmuja mi duzo
                wiecej czasu gdy nasza cora plata mi sie miedzy nogami. Bo co troche musze
                przerwac to co robie, aby zmienic pieluche/dac pic/przytulic jak trzeba/naprawic
                zepsuta zabawke/puscic nowy film/przygotowac posilek i nakarmic i tysiac innych
                drobiazgow. Nie wspominajac o tym, ze mala (2,5 roku) czesto chce widziec co
                robie i pomagac, wiec np ja spryskuje wanne sprayem do czyszczenia a male raczki
                mojej corki juz sa wszedzie zawziecie te wanne "szorujac". Przerwa na mycie rak
                i tlumaczenie, ze tak nie mozna, znalezienie jej zajecia, ktore ja odciagnie od
                wanny. No wiecie o co chodzi. Porzadki trwaja dluzej i bardziej mnie mecza niz
                gdy robie to sama. Glupie wyjscie na spacer czy do sklepu - ubrac siebie i
                corke, czesto gesto zmienic pieluche jak juz niemal zamykam drzwi, procedura do
                samochodu i z samochodu, zaliczenie dodatkowych polek w supermarkecie itp itd.
                Maz zalapal to za ktoryms razem, kiedy cos robil w garazu a Zoska tym razem jemu
                sie platala pod nogami. Poprosil, abym ja zabrala, bo mu przeszkadza, a ja na
                to, ze jestem zajeta akurat szykowaniem obiadu czy czyms tam innym i zeby on dla
                odmiany sie nia w tym garazu zajal. Nie wytrzymal dlugo, bo mala oczywiscie
                chciala pomagac tausiowi wyciagajac tysiac narzedzi bawiac sie czym popadnie.
                Przyznal, ze robienie czegokolwiek w domu gdy dziecko jest tuz obok nie jest
                najlatwiejsza rzecza.
                Czasem gdy wraca do domu po dwoch tygodniach w pracy zapyta " a dlaczego nie
                zrobilas tego czy tamtego...??" Kiedys to pytanie mnie powalalo, bo zrobilam
                akurat tysiac innych rzeczy. Teraz spokojnie tlumacze, ze moim priorytetem bylo
                zrobienie czego innego i zwracam mu uwage na to, co akurat zrobilam. Oboje sie
                uczymy jak zyc ze soba w zgodzie i harmonii. On sie mniej czepia, ja staram sie
                zrozumiec jego tok myslenia. Wiem tez jedno - faceci nie domyslaja sie i nie
                zgaduja naszych intencji, im trzeba wszystko wylozyc prosto i bezposrednio,
                podac argumenty. U mnie dziala wspaniale smile
            • zonka77 Re: ****Nie ma co narzekac!!!**** 25.06.07, 13:32
              Wiesz co, może ja coś źle rozumiem. Napisałaś:

              >i niestety nie zawsze mam czas zeby wysprzątać dom czy też ugotowac pyszny
              >obiad. A zresztą jak dziecko zaśnie dlaczego od razu musz`e się rzucać w wir
              >obowiązków, czsami mam ochotę się wykąpac, poczytać (Boże kiedy to robiłam???)
              >czy sobie usiąść i oglądnąc TV.

              I wywnioskowałam z tego że Twój mąż widzi że w domu bajzel, obiadu niet więc się
              pyta co robiłaś. A ty masz mu za złe bo uważasz że powinnaś sobie w ciągu dnia
              móc posiedziec przed tv albo poczytac. Popraw mnie jeśli się mylę. Nie chodzi o
              to że mąż nie szanuje tego co robisz tylko że ma żal o to czego NIE rozbisz.
              Rozumiem też że sytuacja musi by w miarę częsta bo nie byłoby chyba problemu ani
              z Twojej ani z Jego strony jeśli chodziłoby o bałagan raz na jakiś czas.
              • marcelina1115 do: zonka77 25.06.07, 14:28
                juz poprawiam: zrobie kilka rzeczy a np jednej nie, to oczywiscie wytknie tą
                której nie zrobiłam. mało tego - ugotuje obiad - to oczywiscie nie jest głodny,
                nie ugotuje - dlaczego nie ma obiadu. i tak w kółko.
                wiem ze to problem w komunikacji ale ja juz nie umiem komunikowac - jesrt mi
                przykro, zaraz mi sie chce wyć i jestem zła i jak tu zakomunikować miłym
                spokojnym głosem?
                Oczywiście pisz`ąc to mały jest u mnie na kolanach ale juz sprzątać z nim na
                kolanach bym nie umiala
                • zonka77 Re: do: zonka77 25.06.07, 16:20
                  oki, to macie problem z komunikacją faktycznie - i nic pewnie oryginalnego, to
                  niestety częsty problem, u nas też. CTo do czego ja męża z sukcesem namówiłam to
                  czytanie razem książek typu "mężczyźni są z marsa kobiety z Wenus" - pomału ale
                  zaczyna działac, ostatnio mieliśmy bardzo męczący kryzys ale się wyciągneliśmy
                  na tych książkach i teraz dosy poważnie to potraktowaliśmy i już parę nerwowych
                  sytuacji rozwiązanych bardzo pokojowo za nami.

                  To co mnie najbardziej zdumiewa w facetach to to że oni nie zdają sobie sprawy
                  że samym tonem wypowiedzi rozpoczynają sprzeczkę, im się wydaje że mówią
                  normalnie a my jesteśmy natychmiast zdenerwowane.
                  Może jednak udałoby się wam popracowa nad komunikacją ale przy pomocy
                  literatury. Jak my czytamy to się smiejemy że to o nas ktoś napisał, to są takie
                  problemy jakie mają wszyscy i są sposoby żeby nauczy się je rozwiązywac - to
                  pomaga jak para widzi że to nic niezwykłego i inni mają te same kłopoty i
                  zaczyna się wtedy rozumie drugą osobę, może czasem nie rozumiec a szanowac i
                  akceptowac że myśli i czuje inaczej.

                  Nie chciałam Cię atakowac tylko dla równowagi przedstawic punkt widzenia męża,
                  wiesz, jakby on napisał tu posta najprawdopodobniej cięzko by było uwierzyc że
                  opisujecie tą samą sytuację w tej samej rodzinie smile

                  To wszystko trudne (komunikacja) wiem doskonale wręcz z autopsji (wolalabym może
                  nawet mniej doświadczeń miec) ale się da dogadac w końcu tylko - sposobami. Nie
                  na siłę. Twój mąż NIE BĘDZIE myślał tak jak ty - tak i Ty nie myślisz jak on,
                  każde z was ma prawdopodobnie swoją rację...
                  • zonka77 przepr. za literówki, psująca się durna klawiatura 25.06.07, 16:23
                    nie pisze mi prawie nigdy "ci" i ogólnie jest mała, nieporęczna i do bani (grrr
                    musze męża pospieszyc żeby nową kupił bo obiecał!)
    • ankab29 Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 25.06.07, 13:46
      Marcelina, Ty się naprawde dajesz częstować takimi tekstami ze strony męża?
      Zaproponuj mężowi jeden dzień z 4 miesięczniakiem tak od rana do nocy. Hehe,
      już sobie wyobrażam jak się uwija przy sprzątaniu i gotowaniu obiadu (najlepeij
      2 daniowego!!!)smile))Wiesz nie tylko facetom brakuje wyobraźni co to znaczy
      zajmować się dzieckiem przez cały dzień. Jako 20tka myślałam, że laski na
      wychowawczym siedzą w domu i sie uwsteczniają na własne życzenie a z nudów
      czytaja babskie gazetki i oglądają TVsmile Zmieniłam zdanie jak sama zostałam
      mamą. A mój mąż jak wziął 2 dni urlopu i był z nami w domu od rana do wieczora,
      to stwierdził, że wszystkim mamom nalezy się nagroda Noblasmile
      To dobry sposób na niewiedzę Twojego męża- faceci najczęściej muszą ujrzec
      na własne oczy lub przekonać się na własnej skórze, żeby uwierzyć. Polecam ten
      eksperyment - ze strony mojego męża pełen szacuneczek i uznanie po takim dniu z
      maluchemsmile
    • bacia14 Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 25.06.07, 13:57
      niestety ja też słyszałam kilka razy ten tekst...
      cóż może faktycznie wyszłam za gó..arza.
      Poza tym jak zostawię go z dzieckiem w domu, to zajmie się tylko dzieckiem,, o
      wyrzuceniu pieluchy do kosza nie mam co marzyć. Któregoś dnia jak już wróciłam
      do pracy (obowiązków 2 razy więcej w 2 razy krótszym czasie) poprosziła go, czy
      mógłby w piątek zrobić obiad, na co usłyszałam: a jak nie zrobię to co???
      nic odpowiedziałam i przełknęłam kolejną łzę. Nie potrafie już do niego mówić i
      dotrzeć. Cały czas teksty a jak nie zrobię to co? albo nie rozkazuj mi...
      Dzieckiem lubi się zajmować, ale nic poza tym, nie daj boże usiądę na kanapie
      na chwilę, wtedy teksty, co nawet nie wyprasowałaś ubranek małego????Tragedia,
      nie wiem już co robić
      • marcelina1115 Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 25.06.07, 14:30
        dokładnie TAK bacia14!!!!!!!!
        tez łykam łzy jest mi przykro i dostaje szału
        i jak tu dotrzec zeby zrozumial???
        • bacia14 Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 25.06.07, 14:38
          wiesz co , czytałam trochę na e-mama wątek o kryzysach w małżeństwie
          może to o to chodzi, może to jest jakiś psychiczny dołek faceta, naprawdę nie
          potrafię tego wytłumaczyć, wczoraj powiedział mi np, że mnie nienawidzi.
          Jak ma żyć z kimś kto mnie nienawidzi???
          Trzymajmy się razem, może razem coś wymyślimy?
          • marcelina1115 Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 25.06.07, 14:49
            HMHMMMM
            my się na zmianę kochamy i nienawidzimy!
            jak tak dalej pójdzie to nie wiem co z tego wyniknie....ale na pewno nic dobrego!
            ja sie czuje niedowartościowana on niedoceniony
            mówi ze olewam wszystko i patrzę co tylko dla mnie dobra, czytaj: co mi się chce
            zrobić to robię a jak mi się nie chce to nie robię
            i tak w kólko
          • joasiiik25 Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 25.06.07, 14:50
            odpowiedzialabym : OPIEKOWALAM SIE TWOIM DZIECKIEM chcesz z mila chcecia sie z
            toba zamienie smile:smile


            faceci sa czasami dziwni
            • ammam Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 25.06.07, 17:08
              Czytam wszystkie odpowiedzi na zadany temat i już nie wiem co myśleć o sobie bo
              moje dzieci już duże ( 5 i 3 ) chodzą do przedszkola, ja siedze w domu bo po
              wychowawczym mnie zwolnili, obiad jest zawsze ale gotuje raz ja raz moja mama
              która mieszka na parterze a w domu jest różnieRaz porzadek że aż lśni a raz tak
              że nawet mi się nie chce patrzeć i nie wiem od czego zacząć sprzątanie i
              czasami moemu M wyrwie się jakieś takie podobne zdanie ale zawsze jest tak że
              potem za to przeprosi. Mój pracuje po 12 h jako kierowca ciężarowego auta (z
              tych dużych) i mało kiedy po pracy pomaga mi choć wykąpać dzieci ale jak kumple
              przyjadą naprawić samochód to zawsze ma siłe, a ja robie wszystko żeby pomóc
              utrzymać rodzinę więc czasmi przytargam jakieś chałupnictwo teminowe i potem
              nie zawsze mam czas żeby posprzątać ale dzieciom czytam wieczorem bajkę i tak
              jakoś jest u nas dobrze więc chyba jestem pośrodku tego wątku czego wszystkim
              pokrzywdzonym rzyczę.

              ps. A wiecie czemu kobiety mają w domu tyle pracy ?, nie wiecie ?
              Bo jak kobieta w nocy śpi to się jej nazbiera!!!!!!!

              pozdrowionka.
    • leokadia206 Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 25.06.07, 17:02
      ja mam 2 ancymonkow, jeden w przedszkolu, drugi ma rok i wszedzie go pelno,
      siniaki, zadrapania non stop. Do tego ze spaniem kiepsko u niego, caly dzien
      biegam , nie mam na nic czasu, a jestem na wychowawczym. Maz pracuje duzo,
      czesto wyjezdza na kilka dni ale czesto slyszalam texty typu: caly dzien w domu
      a tu taki syf, nieodkurzone, czemu moje spodnie nie wyprane itd. W dlugi
      weekend pojechalam z kolezanka na tydzien na wakacje,
      poimprezowalysmy,poopalalysmy sie, wrocilam wykonczona ( nie bylo czasu na
      spanie winkale psychicznie wypoczeta. Moj maz byl z 2 dzieci w tym czasie, co
      prawda malego podrzucal mamie na nocki, ale od powrotu ani razu nie uslyszlam
      ze nic nie robie caly dzien!!! A nawet zaczal sie udzielac bardziej przy
      dzieciach . POLECAM!!!!
    • sheer.chance Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 25.06.07, 17:33
      Zupelnie nie rozumiem twojego pedu do bycia doskonala, kiedy wiesz, ze maz tego
      i tak nie doceni.
      Przeciez on sie normalnie czepia. Co to znaczy- wszystko posprzatane,
      ugotowane, zadbane, okna nawet umyte, a on sie wkurza o nie wyrzucone smieci!!??
      Wiem, ze kilka dziewczyn ci napisalo, ze to nie sztuka wszystko sobie
      zorganizowac i ze wszystkim zdazyc. Ale powiedz mi w imie czego? Pochwalil cie
      maz kiedys? Powiedzial ci jak jest z ciebie dumny, ze sobie radzisz w nowej
      sytuacji?
      Pewnie nie.
      Nie pozwol mu sprowadzic sie do roli gosposi w domu, zwlaszcza, ze wyglada na
      to, ze cokolwiek bys nie zrobila, to pan-i-wladca i tak bedzie krecil nosem.
      A na glupie pytania w stylu 'dlaczego smieci nie wyrzucone' powiedz: 'bo nie
      wyrzuciles'.
      Pozdrawiam
    • gacusia1 Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 25.06.07, 17:37
      Czasu starcza mi na wszystko,tylko czasem po prostu nie mam ochoty zmyc
      garow,czy odkurzyc.Uwielbim gotowac dlatego obiad jest niemal codziennie.To
      wszystko kwestia organizacji dnia.Na szczescie moj synek od poczatku sypial i
      jadl o wyznaczonych porach (mniej-wiecej) dlatego moglam wszytsko sobie
      zaplanowac imiec jesczze chwiulke na zlapanie oddechu przy forumkach.
      • zuzanna56 To ja mam męża anioła. 25.06.07, 18:25
        Nigdy czegoś takiego nie usłyszałam. Też miałam dzieci marudzące (teraz są już
        duże)i nieraz nie zrobiłam obiadu albo prania. Mój mąż robił to po pracy.
        • ammam Re: To ja mam męża anioła. 25.06.07, 19:20
          Marcelina 1115 moge dać Ci inną radę od tych które do tej pory miałaś.
          Miałam kiedyś taką znajomą która wyszła za mąż za tzw. starego kawalera który
          długo sam prowadził gospodarstwo domowe, Robił zakupy,sprzątał i gotował. Po
          ślubie zawsze robił żonie uwagi że coś zrobiła żle:
          - żle ugotowała,
          - zły chleb lub masło kupiła,
          -okna umyła nie tak,
          - źle pozmywała i inaczej ustawiła gary w szfkach.
          Moja znajoma była jednak sprytna i po każdej uwadze mówiła mężowi, "TAK
          KOCHAMIE MASZ RACJĘ TY TO ROBISZ NAJLEPIEJ NA ŚWIECIE", i wiecie jai był efekt
          ona miała labę a on wszystko w domu robi sam. Możesz spróbować może to coś da.
          pozdrowionka.
    • kirianna Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 25.06.07, 19:48
      A moim zdaniem narzekania twojego męża są w 100% uzasadnione. Organizacja przy
      jednym dziecku i to bardzo absorbującym to żaden wyczyn. Moim zdaniem
      nieugotowanie obiadu przy dziecku (nawewet jeśli jest chore i marudne) to po
      prostu lenistwo. Nieposprzątane mieszkanie to oznaka nie tyle braku
      orgznizacji, co braku chęci. I uwazam , że na to nie ma usprawiedliwienia.
      Spójrzcie ile czasu autorka spędza przy komputerze. Moze to wam da cos do
      myślenia.
      • marcelina1115 do kirianna 25.06.07, 21:42
        wiedziałam że padnie ten argument!
        spędza, spędza ale z dzieckiem przy cycku lub też na kolankach zabawiając od
        czasu do czasu grzechotką
        niestety obiad si`e nie ugotuje z dzieckiem na ręku
    • mbwj88 Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 25.06.07, 21:26
      nigdy w życiu nie usłyszałam od męża takich słów
      " i co Ty cały dzień robiłaś..."
      współczuję
      żona to nie jest sprzątaczka , kucharka,
      żona to żona i może robić nic
      a dziecko jest najważniejsze
      może zostaw tatusia na cały dzień z dzieckiem a jak wrócisz zapytaj i co ty cały
      dzień robiłeś?
    • edytkus Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 26.06.07, 05:09
      Moj maz nigdy mi tak nie powiedzial. Po pracy w sumie robil tyle co i Twoj - przewinac, pobawic sie
      chwile, moze wykapac i nakarmic przed snem i sam lulu. Ale za to w weekendy moglam sobie odespac
      nawet do poludnia - zazwyczaj gdy sie budzilam oni juz byli nawet po porannym spacerze smile Kto wie,
      moze taka wiez maja od poczatku wlasnie dlatego ze moj maz dzieki butelce tez mogl karmic dziecko?
      Moim zdaniem powinnas zostawic dziecko z mezem i butelka, wylaczyc komorke i przepasc na caly
      dzien zostawiajac mu liste rzeczy ktore ma zrobic ale bez zadnych instrukcji i przygotowan. Nie boj
      sie, nawet jesli maluch nie zechce jesc z butelki to przez pare godzin z glodu nie umrze.
    • bea.bea Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 26.06.07, 10:01
      smile)
      moja zdesperowana kolezanka po takim tekscie swojego męza...zrobiła tak...smile

      wiedząc o której wraca z pracy...gotowa w pełnym umundurowaniu do wyjscia stała
      w drzwiach gdy on przyszedł do domu...
      biedak nie zdązył nawet butów zdjąc gdy ona wreczyła mu dziecko mówiąc....smile)

      ja odpoczywałam cały dzień, teraz ty odpoczywaj, a lista rzeczy do zrobienia
      lezy na stole, wychodze.....jej komórka tez na stole została...wróciła wieczorem....

      podziałało...
      • aguskin Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 26.06.07, 10:42
        mój mi nigdy tak nie powiedział, ale czasem nie był zadowolony jak wracał i nic
        nie było zrobione, a zostawianie go z dziećmi tylko mnie dobijało, bo on zdążył
        ze wszystkim, fakt, że starszy dużo mu pomagał , bo bardziej go słucha, że nie
        robi tego, aż tak często i jest to dla niego przyjemność spędzić dzień z
        dziećmi, ostatnio byłam tak podła, że zabrałam nawet samochód, żeby musiał
        ugotować, a nie pojechac na gotowy obiadek i co ugotował, pozmywał i jeszcze
        dla mnie było, także u mnie ten patent sie nie sprawdził, dzieci były
        zadowolone on rozpromieniony i mówił, że chętnie by sie zamienił
    • nisar Wiecie co , kochane? 26.06.07, 10:59
      Włos mi się jeży wszędzie, jak czytam wypowiedzi typu "moje dziecko musi być na
      rękach jak nie śpi, bo inaczej płacze".
      I powiem brutalnie, jak rozpuściłyście dziecko, bo łatwiej było łapać na rączki
      jak tylko zakwiliło niż się chwilę zastanowić, do czego to prowadzi (poza tym
      na początku to ręce się same rwą do tego, żeby to maleństwo ponosić, nie?) to
      teraz nie miejcie pretensji do mężów, że nie rozumieją dlaczego po całym dniu
      pracy nie mają nawet talerza zupy (swoją drogą ugotowanie zupy wymaga jakiegoś
      kwadransa pracy, poza tym gotuje się sama, wystarczy być w domu). ŻADNE dziecko
      nie musi być noszone ani zabawiane cały czas, inaczej dzieci w rodzinach mocno
      wielodzietnych by poumierały.
      I jeszcze jedno: nie przemawia do mnie argument typu "czy jak mały zaśnie to ja
      muszę od razu rzucać się w wir robót domowych?". Ano pewnie nie. Tak samo jak
      mąż nie MUSI pracować i zarabiać na całą rodzinę. Trochę pokory, naprawdę.
      • aguskin Re: Wiecie co , kochane? 26.06.07, 11:56
        niby racja, ale jestem na wychowawczym, a nie na sprzątającym-gotującym,
        moja praca polega na zajmowaniu sie dzieckiem, nie wyobrażam sobie wsadzić
        nawet małego dziecka do łóżeczka w pokoju i siedzieć w kuchni i gotować obiad,
        czy myć okna, robię to wtedy jak on śpi, czas 3 lat mija szybko, a moje dziecko
        jest w domu rodzinnym, a nie domu dziecka, żeby był od urodzenia samodzielny i
        przebywał sam, mąż pracując nie robi sobie przerwy na prasowanie, wycieranie
        kurzy, jeśli ma chwilę przerwy pije kawke lub rozmawia z kolegami,
        oczywiście każdy wybiera opcję zajmowania się dzieckiem jaka jemu odpowiada i
        już, tylko, nie rozumie dlaczego dziecko traktowane jest jako przeszkoda w
        wykonywaniu innych spraw czy zwykłym życiu, a nie wartość samą w sobie, to jak
        bym poszła do pracy w biurze i stwierdziła, że przez ta prace to ani zakupów,
        ani poczytać nie można, a przez papiery i komputer to bałagan na biurku, a
        jeszcze co chwila ktos wchodzi cos chce hewink
        • mathiola Re: Wiecie co , kochane? 26.06.07, 12:03
          Naprawdę uważasz że twoje dziecko ucierpi na tym, jak podczas jego aktywności
          ugotujesz obiad albo posprzątasz??
          Naprawdę nie robisz w domu niczego co nie wiąże się z opieką nad dzieckiem,
          jeśli ono nie śpi??
          Ja cię. To jak ty funkcjonujesz??
          • aguskin Re: Wiecie co , kochane? 26.06.07, 12:15
            bez przeginki, robię a on stoi uczepiony moich spodni, jak był mały leżał na
            bufecie w leżaczku, jak się myje stoi przy wannie, odkurzam, a on jeździ na
            odkurzaczu, ale cały czas mam go na oku i zajmuje sie nim, gadam cos tam daję,
            żeby był zajęty, teraz piszę i spiewam z nim, ale mam pietro niżej dziewczynę,
            która jak pisze nisar robi to wszystko bez dziecka, tzn. mała lezy w łóżeczku i
            płacze,jak ona gotuje i ona na to -krzywdy sobie nie zrobi płuca ćwiczy, ona
            pod prysznicem, a mała nawala w drzwi, mała śpi ona na drobne zakupy itp, bo
            kaleki życiowej nie bedzie chować, ok mi to nie przeszkadza, ale ja tak nie
            potrafię, wiem że mały z każdym dniem będzie coraz mniej mnie potrzebował, od
            to moja rola chciałam tego i już, ( pewnie, że przegięcie to przegięcie,
            niezależnie w którą stronę)
            • mathiola Re: Wiecie co , kochane? 26.06.07, 12:20
              No to masz normalne zdrowe podejście do sprawy, dziecko nie może być przeszkodą
              w wykonywaniu prac domowych, może za to fajnie współuczestniczyć w formie
              zabawy.
            • zonka77 Re: Wiecie co , kochane? 26.06.07, 13:22
              > bez przeginki, robię a on stoi uczepiony moich spodni, jak był mały leżał na
              > bufecie w leżaczku, jak się myje stoi przy wannie, odkurzam, a on jeździ na
              > odkurzaczu, ale cały czas mam go na oku i zajmuje sie nim, gadam cos tam daję,
              > żeby był zajęty, teraz piszę i spiewam z nim

              Ale siku możesz zrobic bez niego?

              > wiem że mały z każdym dniem będzie coraz mniej mnie potrzebował, od
              > to moja rola chciałam tego i już

              Osobiście wątpię. Jeśli będzie nauczony że jesteś z nim non-stop, wisi uczepiony
              na Twojej nodze i calutki czas ma Twoją uwagę to nie licz że nagle stanie się
              cód i zacznie się sam bawic i sobą zajmowac.
              Nie wierzęw takie cuda i koniec.
              • aguskin Re: ee tam 26.06.07, 13:28
                nie muszę wierzyć, mam już taki 8 letni, starszy czuje się szczęśliwy jak może
                zamknąć się w swoim pokoju, też do 3 lat "wisiał na mnie", później, przedszkole
                które uwielbiał, a teraz juz nawet tulić się często nie chce, bo to obciach,
                także dla mnie to nie cud, to rzeczywistość, to, że dziecko jest prawie non
                stop nie znaczy, że wychowuje mamisynka,
          • nisar Re: Wiecie co , kochane? 26.06.07, 12:17
            Moje dziecko spędzało ze mną w kuchni np. sporo czasu - siedziała w leżaczku,
            a ja gotowałam czy wstawiałam pranie. Oczywiście, nie była aniołem i żeby to
            zrobić musiałam gadać namiętnie bez przerwy, głównie opowiadając "co teraz
            zrobimy". Jak była odrobinę starsza niż taki typowy maleńtas (np. 8-10
            miesięcy), miała swoje krzesełko w kuchni i "gotowała" ze mną obrabiając np.
            głąb kapusty. Nie skakałam dookoła żeby ją zabawić nigdy. Dzięki temu nie
            musiałam - jak moja koleżanka - stawiać w toalecie taborecika dla córeczki, bo
            nie mogłam się sama wysikać.
            Może jestem potworem, nie wiem, ale moje dziecko jakoś przeżyło i matkę sobie
            chwali.
          • emilly4 Re: Wiecie co , kochane? 26.06.07, 12:19
            Wychodzi na to,ze jak dziecko nie spi to my musimy za nim biegac,albo non stop
            nosic je na rekach. Guzik prawda! Ja sobie tak dzien planuje,ze i zakupy
            zrobie,obiad ugotuje-moja corka w tym czasie uklada wszystkie warzywa i owoce
            do koszykow i caly czas mowi "Am"smile,posprzatam,zajme sie soba,film obejrze,a to
            ksiazke poczytam,poloze sie i odpoczne.
            Poza tym zauwazylam,ze kiedy nie skupiam sie tak za bardzo na dziecku-NIE
            DENERWUJE SIE ,a ona w niesamowicie szybkim czasie potrafi sie czyms zajac i
            nie marudzismile Niemaz wraca z pracy-ostatnio jest w domu o kilka godzin
            wczesniej,wiec zjemy i albo ja zajmuje sie corka,a on odpocznie,albo ja...albo
            razem cos robimy i jest OK
            Sa takie momenty w zyciu,ze NIC SIE NIE CHCE,dzieci marudza,obiad nie
            wychodzi,my caly dzien w pizamie,stos naczyn w zlewie....wtedy to i nawet moj
            narzeczony sie zapyta "Cos ty kochanie przez caly dzien robila..albo nie
            robilasmile"
    • psychgirl_34 Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 26.06.07, 12:13
      Na wstepie powiem, że bedzie to długi smutny post z dobrym zakończeniemsmile

      W odpowiedzi na Wasze pomysly jak pomoc kolezance stanęły mi łzy w oczach, bo
      obudziły sie moje wspomienia. Dodam na poczatku, że mimo że jestem z
      wykształcenia psychologiem nie poradziłam sobie z takim samym problemem.

      Moj mąż Kochany człowiek, od poczatku był dla mnie dobry, kochany, cieply i
      wyrozumiały. Potrafił zrobic w domu wszystko i co wiecej robił to - ja niestety
      nie wyniosłam z domu takich umiejetnoscia i tez nie czułam ze chce to robic -
      wydawało mi sie ze jak zatrudnie pania do sprzatania to wystarczy.
      Niestety czesto zapominalam tez o Jego uczuciach - jak On odbiera moj brak
      zaangazowania w prowadzenie domu - to facet o bardzo mocnych zasadach moralnych
      i zawsze wwymagał wiecej od siebie niz od innych w tym odemnie.
      Jeszcze wtedy nie czyłam ze bedzie problem. Pojawiło sie dziecko - planowane
      czuliśmy ze cos powoli nasz zwiazek traci wiec pomyslelismy ( o naiwnosci) ze
      dziecko to naprawi.
      Pojawiło sie dziecko, Facet byl ze mna przy porodzie, w miedzyczasie kupil duze
      mieszkanie na parterze kamienicy z ogrodem - zrobil remont w czasie ciazy ,
      wracal po nocach, najpierw praca w biurze, potem budowa - ja bylam w ciazy
      wiec jak wracal spalam, budowe zostawilam jemu bo co tam po mnie !
      Urzadził mieszkanie przywiezlismy dziecko - ja napierw w szoku jak sobie
      poradzimy ale Tomasz odnalazl sie szybko, on po pracy robil zakupy, potem
      obadek dla nas - cos lekkiego dla mnie bo karmilam piersia potem sprzatanie.
      A ja 'zajmowałam " sie dzieckeim. Oszalam na punkcie naszej Joli - czulam ze
      musze pochwalic sie Nia przed całym swiatem - wszystkie koleżanki musiały
      zobaczyc jakie mam ladne dziecko - oczywiście doradzałam wszystkim jak nalezy
      sie przygotowac do ciazy, do porodu, bylam guru!
      W domu nie robilam praktycznie nic. Niestety zapomnialam tez o moim facecie.
      Czesto przez pare dni nawet go nie dotknelam, nie powiedzialam nic czulego bo
      przeciez bylam zmeczona - caly dzien w miescie z kolezankami, dawal w kosc.
      I Tomasz zaczal czuc sie niedoceniany, samotny i co gorsza wykorzystywany.

      Musze Wam napisac, ze u facetów w mozgu (normalnych) po porodzie dziecka
      powstaje pewien mechanizm. FAcet zaczyna wtedy miec maksymalna motywacje do
      pracy, tzw. zespol myslywego totalnego - musi wiecej upolowac bo jest
      dziecko.Zaczyna wtedy tez wiecej wymagac od innych - czyli zony - juz nie ma
      wtedy taryfy ulgowej - tez musisz byc idealna samica do wychowanaia jego
      dziecka.
      Wiec zaczely sie problemy - bo ja oczywiscie nic w domu nie robilam,
      praktycznie nic. Czasem jakis obiad albo raczej cos w tym stylu. Liczylo sie
      tylko dziecko.
      Jego zniecierpliwienie rosło, a bylym głucha na Jego argumenty - o co ci
      chodzi przeciez ja zajmuje sie dzieckiem!!!!!!!!!!!!!
      W sypialni totalna pustynia - kłotnie zabierały moj nastroj czułam sie
      niedowartosciowana. Tylko moje koleżanki mnie rozumiały - cos własnie jak
      wypodziedzi Wasze.

      Wiec probowałam tych Madrych metod - czyli uzywałam dziecka jako karty
      przetargowej w dyskusji i do szanatazowania Jego. Zostawiałam Malenstwo z nim
      szłam do mojego gabinetu albo do znajomej, pokarm sciagniety grzecznie czekal w
      lodowce.
      A Tomasz dawal rade i mieszkanie posprzatane i zakupy zrobil i z malym na
      spacerze.

      A potem po wielkiej kłotni spakował sie i wyprowadził....


      Poł roku myslalam o Nim jak najgorzej. Egoista, gó..arz itp.

      A potem popatrzylam w lustro, kolezankom powiedziałam ze nie mam czasu i
      zaczelam go błagac zeby wrocił. Nie było łatwo. Ale JEST!!!!!!!!!
      I kocham Go nad życie i doceniam i pieszcze a kazdy JEgo usmiech sprawia mi
      wieksza radosc.

      Dziewczyny - kazdy wynosi z domu jakies modele zachowan. Gorzej gdy modele sa
      słabe - tak jak moje.
      Egozim odbiera wzrok - pamietajcie. Czy Wasz maz, PArtner moze na Was polegac
      tak jak Wy na Nim?!

      • nisar Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 26.06.07, 12:23
        Och, psychgirl. Ja bardzo często odnoszę wrażenie, że kobiety uważają za
        wystarczające sam fakt urodzenia i opieki nad wspólnym dzieckiem. Facet mający
        dziecko "ma" spełniać konkretne funkcje - zarobić, pomóc w domu i przy dziecku,
        nie czepiać się że chce seksu itd. Jego potrzeby i pragnienia to absolutnie
        ostatnia sprawa, jaką żona - dotąd często seksowna, zalotna i pachnąca - ma
        zamiar się zajmować.
        I wtedy albo małżeństwo się rozpada przez rozwód, albo się rozpada bez rozwodu.
        Jedno i drugie bardzo smutne.
      • zonka77 Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 26.06.07, 13:17
        mam nadzieję że dziewczyny poczytają Twój post. Z uwagą i zrozumieniem. Naprawdę.
        • psychgirl_34 Re: 26.06.07, 13:40
          Do macierzynstwa trzeba dorosnac przed narodzinami MAlenstwa a nie razem z NIM!

          Ja za pozno to zrozumialam, a widze po postwach, ze wiekszosc naszych mam jest
          totalnie niedojrzalych do zwiazku a co mowic o macierzynstwie.

          Zwiazek to bardzo delikatna rownowaga potrzeb i ich zaspokojenia. Do niczego
          nie prowadze te metody oparte na pozal sie Bogu manipulacji partnerem. Tylko
          szczera otwarta na Partnera postawa pozwala znalesc trwale szczescie i w
          zwiazku i w pracy.

          I duzo duzo rozmow i pokory. Naucz sie sluchac nim zaczniesz mowic!!!!!!!!!!!

          Zal mi dzieci bo po postach widac ze niektore z nich beda z rozbitych przez
          egozim rodzin.

          A kobieta z klasa znajdzie czas na manicuire, sex z mezem, zupke w garnku i
          ciepłe słowo. W dodatku wszystko to na macierzynskim, bo potem jeszcze dojdzie
          praca.
          • aguskin Re: 26.06.07, 14:06
            psychgirl_34 napisała:


            >

            >>

            > A kobieta z klasa znajdzie czas na manicuire, sex z mezem, zupke w garnku i
            > ciepłe słowo. W dodatku wszystko to na macierzynskim, bo potem jeszcze
            dojdzie
            > praca.

            sex z kochankiem, na podwyzszenie kwalifikacji zawodowych, politykę, nauke
            języków itp,
            przepraszam poniosło mnie
      • marcelina1115 do: psychgirl!!!!!!!!! 26.06.07, 16:51
        Dziękuję Ci za Twoją opowieść/wypowiedź
        Wiesz....
        słyszałam już tą historię od mojego partnera ale jakoś z jego ust te słowa do
        mnie nie docierały i mnie nie przekonywały
        Ty mnie przekonałaś!!!!!!!!! Jak to dobrze spojrzeć czasami na coś z boku!
        Dziękuję CI!
        Mam nadzieję ze nam się uda! smile)))
    • klaudyna1985 Mam tak samo!!!! 26.06.07, 12:29
      Tyle że mój synek ma już ponad 9 miesięcy ale non stop słysze jakieś docinki że
      to nie jest zrobione, bo niby czemu ja taka zmęczona jestem, a na tv to mam czas
      i takie tam. Przyznam szczerze że nawet czasami to nie mam sobie kiedy nóg
      wydepilować! A tu jeszcze takie teksty! Szlag mnie jasny trafia jak to słysze.!!!
      • przeciwcialo Re: Mam tak samo!!!! 26.06.07, 12:34
        Mam kochanego męza. Jak nie ma obiadu bo 2 prania, spacer i coś jeszcze to zje
        kanapki. Nigdy przez 10 lat małżeństwa nie usłyszałam takiej wymówki. Częściej
        że nie może znaleźc czegos bo ja posprzatałam- tu mamy rózne przyzwyczajenia.
    • joasia1234 Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 26.06.07, 12:35
      Z twoich wypowiedzi wynika, że mąż po prostu szuka czasami zaczepki i na to się
      godzić nie powinnaś. Inną sprawą są jego chyba jednak uzasadnione pretensje -
      tylko powinien je wyrażać w innej formie. Ja też miałam na początku problem ze
      zorganizowaniem się, ale na szczęście w końcu udało się chaos opanować.
      Przecież nie musisz gotować obiadu codziennie - można raz na 2 dni, czasami
      wystarczy zupasmile Nie trzeba sprzątać mieszkania codziennie, prania codziennie
      też nie robisz. Wszystko da się jakoś ułożyć. A książkę może uda się poczytać
      na spacerze - moja córka przez 2 pierwsze miesiące na spacerze wrzeszczała
      (potwornie), a potem nareszcie zaczęła spać. Pamiętaj, że gdybyś pracowała poza
      domem, nie miałabyś czasu na czytanie książek w ciągu dnia (chyba że w środkach
      komunikacj), ani tym bardzie na oglądanie TV.
      • dlania A u nas panuje prawiedliwośc. 26.06.07, 14:49

        • dlania Re: A u nas panuje prawiedliwośc. cd 26.06.07, 14:52
          Wrrr... Ten cholerny enterek!
          No więc z pierwszym dzieckiem to ja ponad 2 lata byłam w domu.
          Z drugim, w dodatku bardziej wymagającym (wczesniak),ponad rok spedził w domu
          mój mąż.
          Wiem, że ze względu na prace, zarobki itd. tak możne. Ale polecam serdecznie:
          teraz każde z nas wie, czym jest "siedzenie" w domu z dzieckiem i że praca poza
          domem jest 100 razy mniej męcząca!
    • gwladys Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 27.06.07, 10:48
      ja po takim pytaniu przez 3 dni naprawdę zaczęłam robić NIC. nie posprzątanie,
      stosy zabawek, pampki nie powyrzucane, syf totalny, góra garów bo nawet nie
      wsadzałam do zmywarki. góra prania + jedna porcja prawie stęchnięta, bo miało
      iść do wywieszenia. śmieci nie wyrzucane, do podłogi w kuchni mozna się
      przykleić było (dzieci, no cóż nie jedzą super czysto). jedzenie tylko dla mnie
      i dla dzieci. po 3 dniach kompletny brak bielizny (bo w
      praniu+stęchnięta+brudna)brak sztućców, w lodówce pusto.ZROZUMIAŁ. co prawda,
      sprzątania miałam potem ogrom ale ZROZUMIAŁ.teraz wyręcza mnie w czym może:
      podlewa kwiaty w ogrodzie wieczorem, rano gania po pieczywo, od razu zabiera
      śmieci do wyrzucenia. zamiata podłogę sprzata po kolacji. nawet czasem zbierze
      pranie (albo rozwiesi późxnym wieczorem żeby go kumple nie widzieli hehe)czasem
      zdarza się mu wyrwać głupawe zdanie o tym, że ja na forum i że takiej to dobrze
      ale wie, że strajk może się powtórzyć.POLECAM tę metodę + zostawienie go nan co
      najmnjiej pół dnia z dziećmi i zero telefonów o której będziesz z powrotem, lub
      że sie ostro spoźnisz. Pozdro.
    • beniusia79 Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 27.06.07, 11:47
      nie czytalam powyzszych odpowiedzi bo jest ich za duzo, mozliwe wiec, ze
      powtorze cos co juz inna mama napisala. sama karmilam corcie i karmie nadal.
      mala wisiala dlugo na cycu, jednakze gdy skonczyla 3 miesiace zaczelam odciagac
      mleko i "wybywac" z domu gdy maz wracal z pracy. chodzilam na gimnastyke
      poporodowa wieczorami, potem na aerobic wiec chlop nie mial innego wyjscia. na
      poczatku sie buntowal, potem mu sie jego nowe obowiazki spodobaly. maz ma
      dzieki temu bardzo dobry kontak z coreczka, nie mialby nic przeciwko temy
      gdybym zostawila go samego z cora na caly dzien. proponuje ci zebys zaczela
      meza wciagac w nowe obowiazki, inaczej sie wykonczysz. zacznij gdzies wybywac
      wieczorami (moze jakas gimnastyka poporodowa? lekarze czesto kaza chodzic na
      cos tkiego mlodym mamom)...
      • pppolonistka Re: " i co Ty cały dzień robiłaś..."!?!?!?!?!?!?! 27.06.07, 18:39
        Jak to co? Siedziałam wygodnie, a dzidzia rozkosznie uśmiechała się do mnie,
        machała rączkami i gugała...Dość ironii!Rozumiem Cię i współczuję. Powtórzę to,
        co poprzedniczki. Angażuj faceta do prac domowych i opieki nad dzidzią, na
        trochę wybywaj z domu. Mam 4-letnią pannę i miesięczną. Mąż wychodzi z domu o
        4.55, wraca po 20 i tak jest od poniedziałku do piątku, a w soboty wraca około
        17.Guzik mnie to obchodzi, że wraca zmęczony - ja też padam wieczorami, a noce
        przy karmieniu piersią, to wiesz, jakie się ma przespane.W dodatku, gdy uśnie
        Mała, czasem woła mnie Duża, tak o 2 lub 3 w nocy.Dom nie zawsze sterylnie
        wysprzątany, bo kiedy to robić, gdy Malec lubi wisieć przy cycu, a drugiemu
        dziecku również muszę poświęcić czas.Teraz Mała nakarmiona usypia w łóżeczku -
        bujam jedną ręką, drugą piszę, a Duża ogląda leży mi na kolach.Na ręce trzeba
        małe dzidzie brać choćby po to, żeby im sie odbiło po jedzeniu i żeby poczuły
        się bazpieczne.Zastosuj nasze rady i przekonasz się,że będzie Ci łatwiej
        żyć.Dzieci tak szybko rosną...Ani się obejrzysz, a Twoja pociecha nie będzie
        tak absorbująca. Wiem, co mówię.Moja pierworodna ma już 4 lata! Zleciało,jak z
        bicza trzasł.
Pełna wersja