nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezowi?

26.06.07, 09:39
meza rodzic enie interesuja sie naszym synkiem a swoim wnukiem. Maly ma
prawie 2 latka. Odkad ja nie jezdze do nich i oni nie sa do nas zapraszani,
wypieli sie na wnuka. Poszlo o to , ze tesciowa nazwala moja mame rozrzutna
i glupia baba ktora wydaje kase na naszego syna i bez sensu kupuje mu tyle
ubranek czy zabawek. Wiec odpowiedzialam teciowej ze jest bezczelna kobita,
ktora wtyka nochal w nie swoje sprawy. To uslyszalam ze jej syn niczego sie
przy mnie nie dorobi, bo kupuje dziecku same najlepsze rzeczy. I jestem taka
sama jak moja matka. Powiedzialam jej na spokojnie ze nie zycze sobie takich
epitetow, a jak jej sie cos nie podoba to proszę nie komentowac, bo to nasze
zycie. I obrazila sie ona jak i tesc.
Nie jezdze do nich, bo zwyczajnie 3 dni odchorowywalam takie spotkania, oni
po tamtym zdarzeniu teZ nie przyjezdzaja.
Maz do nich jezdzi rzadziej niz kiedys, bo staną w mojej obronie. Wnukiem sie
nie interesuja, wystarczy im raz na 3 miesiace.(mlody urodzil sie 1 miesiac
przed terminem i lezal w szpitalu, to tesciowie mieli znikome
zainteresowanie, ba to dla nich wstyd bo jak mozna urodzic dziecko przez cc
i jeszcze wczsniaka)
Teraz maz byl u nich w ndz , to popatrzyli, chwile pobawili sie i koniec.
Zero pytan, jak sie chowa,czy do neurologa chodzimy, czy cos pomoc, czy
wziasc go na spacer itp.
Maz widze po nim, jest zalamany ta sytuacja(zreszta jego brata synka ma
teraz 5 lat praktycznie wychowali-wnuk zostawal na noc bo synowa studiowala
dziennie i musiala sie wyspac), kupowi wszystko po zywnosc i ubranka, a u nas
jak zobaczyli ze my wszystko kupujemy i moi rodzice, to nic, tylko sie
cieszyli ze nie musza wydawac kasy), jak przyjechal to mial lzy w oczach, ze
matka jego nie zapytala czy zajac sie raz na jakis czas jak babcia wnukiem,
lub czy czegos malemu nie potrzeba.Myslal ze jak maly jest wiekszy to bedzie
lepiej.(bo kiedys sie tlumaczyla ze pierwszy raz widzi wczesniaka i sie boi)
Powiedzialam mezowi, ze dla mnie oni nie musza tego robic tylko dla wnuka, bo
sami sobie kontakty wyrabiaja na przyszloasc, ja sobie swietnie radze i
prosic ich o pomoc nigdy nie prosilam(a tesciowa jest z tych co kochaja jak
sie ich prosi)
wiec stwierdzilam, ze jak nastepnym razem chca na malpke skaczaca poptrzec to
niech do zoo jada. I tym chyba jeszcez bardziej meza przybilam, no coz taka
jest prawda.A maz stwierdzil ze juz dawno jest dorosly i ma swoja rodzine i
musi zyc, ale mu przykro.
    • e_r_i_n Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 09:46
      Po pierwsze - gratuluję męża. Wielu facetów stanęłoby po stronie rodziców,
      nawet jakby nie mieli racji.
      Powiedz mężowi, że rozumiesz, ze mu przykro, ale doceniasz jego postawę. I ze
      Wy jesteście z nim, a to najważniejsze. Teściów nie zazdroszczę, mam niestety
      podobny typ - myslacy chyba, ze drogi prowadza tylko w jedna strone, tak tez
      dzialaja telefony. Lepiej to olac. Spokojniej sie zyje.
      • ramka2 Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 09:54
        Ja nie przejmowałabym się nimi. Uważam również, że najważniejsze w tej sytuacji
        jest to, że mąż jest po twojej stronie i podziela twoje zdanie. Naprawdę to się
        bardzo liczy. On Cię wspiera. A nimi nie przejmuj się. Bądź ponad to. To oni są
        nie w porządku i to ich problem.
    • fishka7 Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 10:03
      a mnie się wydaję, że to Ty trochę jesteś za ( jakby to powiedzieć) za "szorstka"
      Widzisz, życie w rodzinie , zwłaszcza w nowej rodzinie (czyli mąż i jego a teraz
      już Twoja rodzina) to kompromis! Szczerze powiedziawszy nie dopatrzyłam się
      niczego złego w zachowaniu teściowej, która coś tam powiedziała....miała prawo
      wyrazić opinię, może powiedziała zbyt dobitnie...nie wiem
      ale właściwie to co złego powiedziała! Jej nie wolno krrytykowac ani Ciebie ani
      Twojej rodziny? TYlko TY możesz?
      teściowa powiedziała, że Twoja mama jest rozrzutna ! Może to prawda!
      Wątpię czy powiedziała, że "głupia baba" pewnie tak to tylko odebrałaś...A jesli
      odpowiedziałaś tak jak napisałaś to się wcale nie dziwę, że nie przyjeżdza...i
      odwróciła się plecami....też bym tak zrobiła....!

      • e_r_i_n Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 10:06
        Chyba zartujesz, ze tesciowa miala prawo w taki sposob wyrazac sie o obcej,
        jakby nie bylo, osobie. To pieniadze matki tej dziewczyny, wiec jakim prawem
        ktos ma krytykowac to, co na ona wydaje pieniadze? Tak samo nie ma prawa
        krytykowac tego, na co wydaja pieniadze jej syn i synowa - jesli sami sie
        utrzymuja. Moja tesciowa kiedys tez probowala komentowac cene butow, ktore
        kupilismy dziecku. Na szczescie moj maz zareagowal zdecydowanie - kupujemy na
        swoje pieniadze i nikomu nic do tego.
        Oczywiscie, ze rodzinne zycie to kompromis. Dotyczy to zarowno synowej, jak i
        tesciowej.
        • fishka7 Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 10:27
          nie, nie żartuję!
          Jak dla mnie dziewczyna przegięła...jako matka i babcia miała prawo wyrazić
          opinię! A z tego co wyczytałam nie powiedziała nic niestosownego...tylko tylko,
          że swatowa jest rorzutna! Może i jest ! skąd e-r-i-n Ty to wiesz!
          Może ją boli, że syn charuje a synowa wydaje lekkomyślnie pieniądze...Fakt nie
          jej pieniądze, ale czy to oznacza, że nie miała prawa nic powiedzieć? Reakcja
          tej dziewczyny świadczy tylko o poziomie JEJ -synowej, kultury, a nie babci...
          I nie dziwię się, że się odwróciła i nie interesuje, skoro synowa sobie tego nie
          życzy (nie zapraszjąc jej ani nie odwiedzjąc )
          Matka dziewczyny może czuje się swobodniej, mają na pewno lepszy kontakt, znają
          się lepiej, łatwiej im się dogadać, a teściowej po prostu głupio teraz!
          Nie kupuje nic wnukowi bo skoro wszystko ma! To co będzie kupować 50 -tą zabawkę
          czy 28 sweterek? też bym nie kupowała!
          Watpię w to, że teściowa jest ta zła bo się nie interesuje, przecież drugim
          wnukiem się interesuje! Druga synowa najwyraźniej pozwala na kontakt, baaa nawet
          sama może zawieźć dziecko i zostawić u dziadków by wzmacniać więź!
          Skoro dziewczynę tak bardzo boli, że dziecko nie ma kontaku z teściami, niech je
          zawiezie do nich! Korona z głowy chyba nie spadnie!
          I wydaje mi się, że za tą pyskówkę powinna teściowa przeprosić!
          • e_r_i_n Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 10:36
            fishka7 napisała:

            > nie, nie żartuję!
            > Jak dla mnie dziewczyna przegięła...jako matka i babcia miała prawo wyrazić
            > opinię! A z tego co wyczytałam nie powiedziała nic niestosownego...tylko
            > tylko, że swatowa jest rorzutna! Może i jest ! skąd e-r-i-n Ty to wiesz!

            Nie wiem i nie interesuje mnie to. Uwazam po prostu, ze komentowanie wydatkow
            OBCEJ osoby, ktora pieniadze sama zarabia, jest niestosowne. I niewazne, czy
            komentuje tesciowa, swatowa czy sasiadka. I nie dziwie sie reakcji dziewczyny -
            tez by mnie wkurzylo, gdyby moja tesciowa komentowala to, na co wydaja
            pieniadze moi rodzice. Powiedziala tesciowej prawde - wtyka nos w nieswoje
            sprawy. Zaglada do portfela obcym ludziom.

            > Może ją boli, że syn charuje a synowa wydaje lekkomyślnie pieniądze...

            Jesli synowi to nie przeszkadza, to tesciowej nic do tego. Czy to tak trudno
            zrozumiec? Moze oni maja inne priorytety, niz tesciowa i dla nich najlepsze
            buty dla dziecka nie sa zbytkiem? Tesciowa zapomina, ze ma DOROSŁEGO syna,
            ktory sam na siebie i swoja rodzine zarabia i tylko jego sprawa jest, na co
            wydaje SWOJE pieniadze. Rozumiem, gdyby jej sie synek skarzyl. Ale sie nie
            skarży.

            > Fakt nie jej pieniądze, ale czy to oznacza, że nie miała prawa nic
            > powiedzieć?

            Miała prawo. A synowa miała prawo zareagować tak, jak zareagowała - mowiac, ze
            to nie jej sprawa.

            Oczywiscie mozliwe, ze przyczyna była taka, o jakiej pisze g0sik. Nie wnikam w
            przyczyny tekstu tesciowej. I oczywiscie mozliwe, ze tesciowa odgrywa sie na
            wnuku za postepowanie synowej. Ale to juz swiadczy o niej jako o babci.
            • fishka7 Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 10:52
              teściowa nie powinna była się wtrącać, synowa nie powinna była pyskować, wina
              jest po obu stronach, ale nie ma co gdybać czyja wina skoro już się stało!
              Mnie po prostu bardziej razi zachowanie dziewczyny niż teściowej!
              A wnioski takie wysunęłam czytając cały post, a nie kierując się jedynie tym, że
              teściowa się wtrąciła...


              >Odkad ja nie jezdze do nich i oni nie sa do nas zapraszani,
              wypieli sie na wnuka
              normalka, jak ktoś jest niemile widziany to nie odwiedza


              >Wiec odpowiedzialam teciowej ze jest bezczelna kobita,
              ktora wtyka nochal w nie swoje sprawy

              !!! to jest niby spokojne zwracanie uwagi????


              >zwyczajnie 3 dni odchorowywalam
              ale co niby takiego odchorowywać? że teściowa powiedziała ze swatowa jest
              rozrzutna???


              >Zero pytan, jak sie chowa,czy do neurologa chodzimy, czy cos pomoc, czy
              wziasc go na spacer it
              przestała się wtrącać, jak chcieliście przecież!

              >tylko sie
              cieszyli ze nie musza wydawac kasy
              tak powiedzieli? wątpię!


              >a tesciowa jest z tych co kochaja jak
              sie ich prosi
              przed chwilą było by się nie wtrącała, więc czeka aż się ja poprosi...wink


              >I tym chyba jeszcez bardziej meza przybilam, no coz taka
              jest prawda.
              fajnie, dołuje męża....i jak strasznie się tym dziewczyna przejmuje crying


              > maz stwierdzil ze juz dawno jest dorosly i ma swoja rodzine i
              musi zyc, ale mu przykro
              i nic dziwnego, bo też bym nie chciała mieć takiego życiowego partnera!


              wszysycy wiedzą jakie są babcie! Jakie są teściowe! Ale chcąc nie chcą wiążac
              się z kimś trzeba nauczyć się z "tym" żyć..
              a okazuje się, że żyjemy w śiwecie w którym to już naprawdę nic powiedzieć nie
              można! Nie przesadzajmy! Czy to, że teściowa skomentowała sposób wydawania przez
              Was pieniądze naprawdę wart jest by wnuk nie miał dziadków?
              Za kilka lat nie będziecie pamiętać o co chodziło...a straconego czasu nie da
              się odzyskaćwink)
              pozdr. miłego dnia
              • e_r_i_n Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 10:58
                Zrozumiałam, że dziewczyna odchorowywała wizyty u teściów. Rozumiem też, że
                teraz do rodzicow jeździ mąż dziewczyny z dzieckiem, a i tak tesciowie
                niespecjalnie interesuja sie wnukiem. I w tym momencie to juz swiadczy o
                dziadkach, nie o synowej. I nie mowie o kupowaniu/zajmowaniu itd, tylko o
                zwykłej trosce i okazywaniu milości. Tez tyle wiem z postu.
                I oczywiscie mozna zwrocic uwage, wyrazic zdanie. Ale nie na kazdy temat. Po
                prostu. Nikomu nic do tego, ile kto ma dzieci i na co wydaje swoje pieniadze.
                Sa po prostu tematy, w ktorych wypowiadac sie moga tylko zainsteresowani. Inni
                oczywiscie tez moga, ale musza byc przygotowani na ostra reakcje.
                No a skoro postulujesz prawo do wypowiadania swojego zdania na kazdy temat, to
                chyba nie ma niczego zlego w tym, ze dziewczyna komentuje do meza zachowanie
                swoich tesciow. Ma prawo. A maz nie powinien sie obruszac smile.
                • agamama123 Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 11:42
                  A mnie sie nie spodobało jedno - to zaznaczanie, ze teściowa nic nie kupuje
                  dziecku i święte oburzenie autorki postusmile Nie rozumiem czego ta kobieta chce -
                  źle jak teściowa miesza się w sprawy finansowe, bo to przeciez nie jej
                  pieniądze...Ale teściowa NIE MA TEŻ OBOWIĄZKU kupowania niczego wnukowismile Moze
                  miec najwyżej taki kapryssmile
                  • e_r_i_n Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 11:45
                    No to juz inna sprawa. Zgadzam sie, ze nie ma obowiazku kupowac, brac na
                    spacer, zajmowac sie itd. Ale osobiscie traktowalabym te dwie sytuacje
                    rozdzielnie smile.
                  • guga26 Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 11:46
                    nie kupuje ok, ale nie powinna komentowac tego ze inni kupuja!
                  • sir.vimes Teściowa krytykuje matkę autorki wątku 26.06.07, 11:59
                    sprowadzając przyjemny zwyczaj kupowania wnukowi drobiazgów do "rozrzutności".
                    Nic dziwnego, ze synowa "w odwecie" podkreśla brak jakichkolwiek prezentów.

                    Jedyne nad czym chwilę się zastanawiałam to zdziwienie synowej innym stosunkiem
                    babki do dzieci studiującej dziennie córki czy syna. W końcu to chyba dobrze o
                    niej świadczy, że pomaga i wspiera POTRZEBUJĄCE tego wsparcia i pomocy dziecko?
                    Zakładam, że studiującym dziennie trudniej jest samodzielnie się utrzymać.
                    • guga26 Re: Teściowa krytykuje matkę autorki wątku 26.06.07, 12:11
                      Jedyne nad czym chwilę się zastanawiałam to zdziwienie synowej innym stosunkiem
                      >
                      > babki do dzieci studiującej dziennie córki czy syna. W końcu to chyba dobrze
                      o
                      > niej świadczy, że pomaga i wspiera POTRZEBUJĄCE tego wsparcia i pomocy
                      dziecko?
                      > Zakładam, że studiującym dziennie trudniej jest samodzielnie się utrzymać.

                      Ja pisalam o synowej mojej tesciowej. Ona studiowala dziennie(teraz juz nie bo
                      ja wyrzucili)
                      i oddawala tesciowej wnuka na cale noce. Przychodzila po zajeciach na 2-3 h do
                      syna bo musiala sie uczyc i rano szla na wyklady. To samo w wekeeny. Jej maz
                      pracuje jako ochroniarz i czesto tez go nie ma. A jak dziecko ich podroslo to w
                      wieku 2 lat poszlo do zlobka.
                      • sir.vimes Re: Teściowa krytykuje matkę autorki wątku 26.06.07, 12:33
                        No właśnie.
                        Chyba cię nie dziwi, że pomagała im w tak ciężkiej sytuacji?

                        • sapalka1 Re: Teściowa krytykuje matkę autorki wątku 26.06.07, 12:51
                          Wydaje mi się, że tu nie chodzi o to, że komuś innemu pomagają dziadkowie (i to jest ok) a o drugiego wnuka nawet nie spytają, nie zainteresują się jak się czuje. Myślę, że generalnie nie chodzi autorce wątku o żadne prezenty, pomoc materialną, czy w opiece nad dzieckiem, tylko o zwykłe ludzkie zaintereswoanie, "babciną" troskę o wnuka. Wystarczyłoby, żeby babcia zaintereswoała się, zadzwoniła, wpadła na kawę zobaczyć wnuka, pobawić się z nim nawet te 15 minut. Rozumiem synową i gratuluję rozsądnego męża, nawiasem mówiąc skoro on tak to przeżywał to chyba jasne jest, że widział winę w zachowaniu swych rodziców, więc wydaje mi się że nie ma sensu krytykować autorkę wątku.
                          I też uważam, że zaglądanie ludziom (nawet swojemu dziecku) do portfela to delikatnie mówiąc - niestosowność. Pozdrawiam
                          • guga26 Re: Teściowa krytykuje matkę autorki wątku 26.06.07, 13:01
                            Wystarczyłoby, żeby babcia zaintereswoała się,
                            zadzwoniła, wpadła na kawę zobaczyć wnuka, pobawić się z nim nawet te 15 minut.
                            Sapalka1 i o tuż to - własnie ujełaś to super.
                        • joanna35 Re: Teściowa krytykuje matkę autorki wątku 26.06.07, 16:12
                          sir.vimes napisała:

                          > No właśnie.
                          > Chyba cię nie dziwi, że pomagała im w tak ciężkiej sytuacji?
                          >
                          No właśnie mnie dziwi - czy to nie Ty sir byłaś jedną z tych, które wyżywały
                          się na emamach, które nie dorosły do małżeństwa i macierzyństwa i wiszą na
                          rodzicach? Często zmieniasz poglądy czy w zależności od dnia cyklu?
                          • sir.vimes Re: Teściowa krytykuje matkę autorki wątku 26.06.07, 16:19
                            Nie, nie byłam.
                            I się "nie wyżywałam".
                            Poglądów też nie zmieniam.

                            A między nie dorośniecięm do macierzyństwa i postawą "należy mi się" (a taką
                            pewnie skrytykowałabym) a wpadką na studiach jest przepaść - choćby prawna
                            (studiującemu dziecku do 24 bodajże lat pomoc finansowa rodziców rzeczywiście
                            PRAWNIE SIĘ NALEŻY,).
          • sir.vimes Może ją boli , że syn Haruje 26.06.07, 10:42
            ale ma prawo sam z żoną , bez pomocy mamusi , decydować na co wyda zarobione
            pieniądze.
            A tym bardziej ma takie prawo obca kobieta - matka synowej.

            • cosmolinka Re: Może ją boli , że syn Haruje 26.06.07, 11:02
              Mało się udzielam na forum, ale prawie wszystko czytam. To co Wy piszecie
              (chodzi mi o te co odpowiadają na wątki) to najczęściej jad się wylewa razem ze
              złośliwością. Dziewczyna chce sie pożalić, przykro jej (jestem w identycznej
              sytuacji "córeczka córeczki to ach, och! a moi synkowie, znowu przyjedziecie?
              buuu, przecież my do Was nie jeździmy (mimo zaproszeń już 3 lata u nas nie
              byli), ale wiedzieć chce wszystko i jeszcze mówić nam jak mamy żyć, a ja jestem
              bardzo ugodowa i podchodzę do tego a niech se pogada, a mi to wisi i słowa nie
              powiem, ale to ja i moja sprawa) a tu jak na złość jeszcze ją atakujecie. W
              końcu wychodzi na to, że to ona jest tą złą, że to ona się czepia, biednej
              nieszczęśliwej teściowej. Ale czy takiej nieszczęśliwej i biednej skoro nawet
              jej syn ma jej za złe traktowanie jego rodziny jako "tej rodziny co ze zdjęcia
              się wycina"?
              Wiem, że czasem ktoś może wyolbrzymiać problem, ale można na to zwrócić uwagę
              trochę delikatniej, choć wydaje mi się w tym przypadku, że dziewczyna nie
              wyolbrzymia, no może poza słowami "głupia baba" tongue_out
            • sapalka1 Re: Może ją boli , że syn Haruje 26.06.07, 12:54
              zgadzam się smile
        • maniu111 Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 11:45
          u mnie jest podobnie chociaż teściowa mieszka ze mną, tym bardzej to boli.Też
          wychowuje dziecko brata mojego meża bo rodzice mlodzi,najpierw musieli sie
          wyszaleć,potem uczyć, a teraz są za granicą chociaz kasy im nigdy nie brakowało
          bo teściowie i jedni i drudzy dawali.a ja mam prawie roczna córke i cały czas z
          nią jestem sama(mąż za granica przyjedzie za miesiąc).sama na spacer,sama
          wszystko.a babcia na dole z 5-letnim wnusiem nawet w jednym łóżku śpi.mojej
          małej nawet na spacer nigdy nie weźmie.przykro mi i mojemu meżowi też.kiedyś to
          jej wypomniał,ze kocha małego jak synka.drogie zabawki kupuje,spełnia wszystkie
          zachcianki.może ona widzi, że ja doskonale daje sobie radę i nie potrzebuję jej
          pomocy?
          • e_r_i_n Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 11:50
            Ja wychodze z zalozenia, ze dziecko oddaje to, co dostanie. Bezwarunkowo kocha
            tylko rodzicow. Tesciowa moze sie kiedys zdziwic, gdy Wasze dziecko potraktuje
            ja jak obca osobe, ale sama sobie bedzie winna.
            Moj syn tez jest przez tesciow traktowany gorzej, niz pozostale wnuki. Kiedys
            tego nie widzialam, teraz i owszem. Podejrzewam, ze to dlatego, ze nie sa
            jedynymi kochanymi dziadkami, jak w przypadku pozostalych wnukow (rodzice ich
            ziecia nie zyja, matka drugiej synowej niespecjalna, a ja z moimi rodzicami
            jestem bardzo blisko zwiazana). I juz w tej chwili moj szesciolatek potrafi
            wprost powiedziec, ze babci i dziadka nie kocha. Toleruje ich, jest grzeczny,
            ale wiezi z nimi nie ma. Sami na to zapracowali. Drudzy dziadkowie za to są
            dziadkami jakich ze swieca szukac.
          • mamapoliipawcia Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 12:57
            U mnie bardzo podobnie. W jednym domu- ja na gorze z dwojka maluchów rok i 2,5
            a babcia na fdole z 7 letnia wnuczka corka swojej corki. Jak mnie bylo cieżko
            jak sie tu wprowadzilam! Zadnej pomocy jakbym na pustelni byla. Do sklepu z
            dziecmi w zime choruja dwoje na raz placz ktory na pewno na dole slychac nikt
            nie zajrzy nie zapyta czy pomoc... wyjezdzalam w takich sytuacjach do rodzicow,
            onamowila mi ze madosc malych dzieci wiec ok.
        • makurokurosek Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 28.06.07, 11:07
          ma prawo krytykować o ile się nie mylę autorka postu ostatnio mówiąc o teściowej
          powiedziała,że teście maja spłacać kredyt studencki zaciągnięty przez męża.
          Sądzę że w takim wypadku chyba mają prawo dowiedzieć się czemu spłacają kredyt
          skoro właściciel kredytu szasta kasą
      • ledzeppelin3 Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 10:33
        Szczerze powiedziawszy nie dopatrzyłam się
        > niczego złego w zachowaniu teściowej, która coś tam powiedziała....miała prawo
        > wyrazić opinię

        No te emamy to złote kobiety są. Takie dobre i tolerancyjne. I miłe. I
        sympatyczne. Wasze teściowe wygrały los na loterii.
      • guga26 Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 11:24
        no nie taka nowa rodzina my 5 lat po slubiewink)
    • g0sik Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 10:19
      A skąd teściowa wie, ile Twoi rodzice wydają na wnuka? Jeśli na okrągło
      opowiadasz o tym co kupują Twoi rodzice, teściowa mogła odebrać to jako zarzut,
      że ona nie kupuje nic i stąd jej komentarz. Nie bardzo rozumiem te żale, że
      dziadkowie nie interesują i nie zachwycają się wnuczkiem.......Jak często
      powinni go odwiedzać i dzwonić żebyś uznała, że jest ok.? Jest proste
      przełożenie - nie lubią Ciebie to i unikają kontaktów z wnukiem…..może czują
      się niemile widziani? Przemyśl swoja postawę i zmień ją na mniej roszczeniową,
      a i teściowie się bardziej zaangażują...
      • guga26 Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 11:22
        Pytasz sie skąd tesciowa wie? Bo ile razy byla u nas(to grzebala w
        przewijaku) , lub maz pojechal z malym to od razu lecialy teksty. Znowu ma nowe
        ubranie, znowu nowe buty i po co to?Raz to nawet tesciowa mojej mamie zwrocila
        uwagę, po co kupujecie tyle malemu, jak on i tak wyrosnie. Ba, moja mama ja
        smiechem zbyla, bo lubi kupowacwink)
        Miedzy moja mama a tesciowa jest 5 lat roznicy, ale to lata swietlne, dla niej
        panele i glazura i terakota to wymysl(choc sama ma, i mowi ze my powinnismy po
        20 latach tak jak ona sie tego dopiero dorobic)to tak na marginesiewink
    • maga202 Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 10:57
      Ja bym ich olała. Mężowi jest przykro także z powodu, iż głupio mu przed Tobą i wstydzi się za swoich rodziców. Pokaż mu że nie masz o to do niego żadnej urazy i przestańcie o tym mówić. Ja myśle że im w końcu przejdzie jeżeli Wy przestaniecie zabiegać o ich względy i ich totalnie olejecie.
      • guga26 Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 11:28
        maga, masz racje i zgadzam sie .
        • e_r_i_n Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 11:29
          To teraz wcielaj to w zycie smile.
          • guga26 Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 11:31
            tobie też e_r_i_n dzieki wielkie za zrozumienie, pozdrawiam.
            • e_r_i_n Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 11:32
              Alez nie ma za co. Tez mam tesciow o delikatnie mowiac innym podejsciu do
              zycia. Ale uznalam, ze walenie glowa w mur szkodliwe jest, wiec slucham jednym
              uchem i robie swoje. Zdrowiej sie wtedy zyje. No i mam jak Ty - meza po swojej
              stronie. A to podstawa.
              • guga26 Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 11:34
                to my szcześiary jesteśmy mając takich mężowwink)
                • e_r_i_n Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 11:36
                  Dokładnie smile.
                  • zazuzina Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 11:59
                    guga u nas identycznie, córka ma 3 lata i widuje dziadków tylko na święta,
                    dziadkowie byli raz na jej chrzcinach nie przyjeżdżają -bo koszt, nie dzwonią
                    bo koszt, przez 7 lat teściowie zadzwonili dwa razy!! -żeby powiadomić o czyimś
                    tam pogrzebie,
                    któraś napisała że jak nie lubią mnie to to przenosi się na dziecko -no to
                    chyba świadczy o nich, tylko niech później się nie dziwią, że moje dziecko jest
                    przekonane że ma tylko jednych dziadków (moich rodziców)i jest wielce
                    zaskoczone jak ktoś pyta o tych drugich, ja kiedyś próbowałam córkę uświadamiać
                    że są i drudzy ale jak ona widziała ich kilka razy w życiu bo oni nie wyrażają
                    chęci kontaktu z nią to co ma myśleć,
                    i niech mi zaraz któraś nie pisze że trzeba dbać obustronnie o kontakty, bo ile
                    razy można wyciągać rękę do zgody, kiedyś każda cierpliwość się kończy, moja
                    już się skończyła i teraz mam święty spokój
                    a mój mąż też jest za mną i też widzę że jest mu przykro że jest tak jak jest,
                    ale zawsze mówi że dobrze jest że córka ma chociaż jednych fajnych dziadków bo
                    mogłaby nie mieć wcale
              • kuku-007 Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 11:59
                Wszystko ma swoja przyczynę, erin.
                Być może i podejście Twoich teściów do wnuka ma swoja przyczynę? Może Twoi
                teściowie widzą, że waszemu dziecku kupujecie drogie rzeczy, podczas kiedy na
                swojego pierwszego syna a ich starszego wnuka ich syn nie płaci alimentów i
                chłopca nie odwiedza? Chociaz mieszkacie w tym samym mieście? Może taka wasza
                postawa wobec tego dziecka rzutuje na to, jakie są wasze kontakty z teściami?

                • e_r_i_n Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 12:20
                  kuku-007 napisała:

                  > Może taka wasza postawa wobec tego dziecka rzutuje na to, jakie są wasze
                  > kontakty z teściami?

                  Nie ma zadnej NASZEJ postawy, bowiem jest to dziecko mojego meza, nie nasze.
                  Alimenty są płacone.
                  A gdyby taka była przyczyna, to dzialałaby zasada 'kto jest bez winy', bowiem
                  przykładnymi dziadkami oni nie byli i nie sa.
                  Dodatkowo, drogie rzeczy kupuje JA, ze SWOICH zarobionych ciezko pieniedzy. Mam
                  w koncu JEDNO dziecko i moge je dopieszczac.
                  • kuku-007 Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 12:27
                    Dziecko tamto jest Twojego męża, to - również. Dla tego dziecka wystarcza
                    (pieniędzy i czasu taty), dla tamtego nie.
                    Rozumiem, że macie rozdzielnośc majątkową? Bo bez przerwy zgłaszasz votum
                    separatum wobec długów męża wobec pierwszego dziecka.
                    Rodzinę, którą jesteście, zwkle widzi się jako jedność. Jedno drugie powinno
                    chyba wspierać, zwłaszcza wobec tak... honorowych powinności, których nie
                    wypełniać - po prostu nie honor? Zwłaszcza, keidy samemu nie przymiera się
                    głodem. Być może dlatego teściowie patrzą was krzywym okiem?
                    Twierdzisz, że alimenty są płacone - to skąd komornik?
                    • guga26 Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 12:31
                      kuku- nie ma to jak wchodzenie w czyjes zycie z butami, bez wyraznego
                      zaproszenia.
                      • e_r_i_n Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 12:35
                        Wiesz, kazdy ma prawo komentowac WSZYSTKO co dotyczy innych. A kuku ze mną
                        mieszka, wiec ma informacje z pierwszej ręki wink.
                        • kuku-007 Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 12:37
                          Nie mieszkam, ale lubię czytać. A Ty o sobie napisałaś tyle, ze na dwa życia
                          wystarczy.
                          • e_r_i_n Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 12:41
                            Jesli swoje odpowiedzi opierasz na lekturze moich postow to radzę podszkolić
                            sie z rozumienia tekstu pisanego smile.
                      • kuku-007 Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 12:35
                        guga, drażnią mnie przemądrzałe rady osób, którym daleko do ideału.
                        A poza tym - w przypadku erin można domyślic się przyczyny. Może mój post
                        pomoże jej zrzumieć, że być może jest przyczyna, dlaczego teściowie nie pałają
                        do nich miłością?
                        taki kamyczek do ogródka.
                        • e_r_i_n Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 12:40
                          kuku-007 napisała:

                          > guga, drażnią mnie przemądrzałe rady osób, którym daleko do ideału.

                          Rozumiem, ze Ty takowym jesteś? smile
                          A przyczyne takiego a nie innego stanu rzeczy znam. Tak wiec sie nie zale i nie
                          szukam powodu, tylko stwierdzam fakt. A ze nie spedza mi to snu z powiem, bo
                          tesciowie mi do szczescia nie potrzebni, to i pozwalam Ci oszczedzic czas i nie
                          uswiadamiac mnie smile.
                          • kuku-007 Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 12:44
                            ja nie daje autorce wątku zadnych rad. Nie zauwazyłaś?
                            • e_r_i_n Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 12:46
                              Uwazasz sie natomiast za uprawniona do oceniania wiarygodnosci innych, majac
                              szczątkowe i niesprawdzalne informacje. Na to samo wychodzi.
                        • guga26 Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 12:47
                          w takim razie nie wnikam wink
                          ja nie wypowiadam sie w temacie, bo nie bardzo wiem o co chodzi...
                    • e_r_i_n Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 12:33
                      kuku-007 napisała:

                      > Dziecko tamto jest Twojego męża, to - również. Dla tego dziecka wystarcza
                      > (pieniędzy i czasu taty), dla tamtego nie.

                      Czy ja jestem tatą tych dzieci? Nie. Mój mąż jest dorosłym, samodzielnie
                      myślacym czlowiekiem i sam podejmuje decyzje i ponosi ich konsekwencje. Ja za
                      niego z jego dzieckiem sie spotykac nie bede i nie bede tez tlumaczyc sie z
                      tego, dlaczego on tego nie robi. Bo to JEGO WYŁĄCZNA decyzja. I koniec na ten
                      temat z mojej strony.

                      > Rozumiem, że macie rozdzielnośc majątkową?

                      Rozum co chcesz, nie widzę powodu, dla którego miałabym Ci udzielać takich
                      informacji.

                      > Bo bez przerwy zgłaszasz votum separatum wobec długów męża wobec pierwszego
                      > dziecka.

                      Ależ zglaszam, bo to tylko jego zobowiazania. BTW takowych dlugow juz nie ma.

                      > Rodzinę, którą jesteście, zwkle widzi się jako jedność. Jedno drugie powinno
                      > chyba wspierać, zwłaszcza wobec tak... honorowych powinności, których nie
                      > wypełniać - po prostu nie honor? Zwłaszcza, keidy samemu nie przymiera się
                      > głodem.

                      Przykro mi, ze nie zamierzam ze swoich pieniedzy finansowac obcego mi dziecka.
                      Moj maz swoje zobowiazania wypełnia. Tak wiec i wsparcia nie potrzebuje.

                      > Być może dlatego teściowie patrzą was krzywym okiem?

                      Ale tesciowie nie patrza na nas krzywym okiem. Gdzie to wyczytalas? Tesciowie
                      maja lepsze i gorsze dzieci i przeklada sie to na dzieci tychze. W tym
                      wzgledzie 'sprawiedliwie' traktuja obu synow mojego meza.

                      > Twierdzisz, że alimenty są płacone - to skąd komornik?

                      Bo kiedys był z tym problem. A teraz komornik jest, bo tylko eks mojego meza
                      moze go cofnac. A czy to zrobi - nie wiem, wrozka nie jestem.

                      BTW miło Cie widziec. Masz radar ustawiony na mojego nicka? wink
                      • kuku-007 Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 12:41
                        BTW miło Cie widziec. Masz radar ustawiony na mojego nicka? wink
                        >
                        No wiesz, nieczęsto się zdarza, żeby ex i next spotakły się na jednym forum.
                        Można porównac wersje. A Twoja jakoś mnie nie przekonuje - te zaległości,
                        alimenty, komornik, brak kontaktu.... pisz co chcesz, ale fakty świadczą
                        przeciwko tobie.
                        • e_r_i_n Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 12:44
                          kuku-007 napisała:

                          > No wiesz, nieczęsto się zdarza, żeby ex i next spotakły się na jednym forum.

                          A wiesz, ze wcale nie tak rzadko?

                          > A Twoja jakoś mnie nie przekonuje - te zaległości, alimenty, komornik, brak
                          > kontaktu.... pisz co chcesz, ale fakty świadczą przeciwko tobie.

                          Aha, dziekuje za uswiadomienie mi, ze jestem rozwiedzionym ojcem zobowiazanym
                          do alimentacji smile.
                          A przekonywac Ciebie nie mam zamiaru - osoby zainteresowane znaja prawde. A ze
                          nie zawsze ja opisuja, bo to psuloby wizerunek jedynie sprawiedliwej, walczacej
                          z wrednym eks, to juz jakby nie moj problem. Wiecej dystansu do historii OBCYCH
                          Ci osób. Szczególnie, że znanych tylko z netu wink.
                        • sir.vimes Jak to??? 26.06.07, 13:18
                          Nie pojmuję jak można obarczać kobietę odpowiedzialnością za czyny DOROSŁEGO
                          FACETA????
                          Jakiekolwiek pretensje , w razie niesnasek, można mieć tylko do eksa. Jedyne
                          co się "należy" ze strony nowej partnerki to ZROZUMIENIE, że mąż ma jakieś
                          zobowiązania (czasowe, finansowe, emocjonalne) a NIE WYPEŁNIANIE tych
                          zobowiązań.
                          • kuku-007 Re: Jak to??? 26.06.07, 13:43
                            oczywiście ze nie chodzi o wypełnianie a zrozumienie smile
                            to jasne.
                            Chodzi o zrozumienie a nie tłumaczenie, dlaczego pewne postawy, obiektywnie
                            naganne, w tym akurat przypadku są ok.
                            • sir.vimes Re: Jak to??? 26.06.07, 13:54
                              Nie rozumiem nadal.
                              Uważasz, że matka nie ma prawa wydawać własnych pieniędzy na własne dziecko, bo
                              jej mąż, założmy, nie wypełnia swoich zobowiązań wobec innych TYLKO SWOICH
                              dzieci?

    • mikolunia Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 26.06.07, 11:57
      Mam sytuację nieco podobną. Mój synek jest dla teściów już 7 wnukiem, więc nie
      wykazują za wielkiego zainteresowania. Częściej jeżdżą np. do wnuka
      mieszkającego na drugim końcu Polski niż do nas, nie składają życzeń na dzień
      dziecka itp. A jak już pojawią się raz na kilka miesięcy
      (po wielu naszych wcześniejszych namowach) to mają pretensję, że mały nie chce
      mieć z nimi nic do czynienia - są dla niego obcymi ludźmi. A teściowa jak się
      już pojawi, to zaraz krytykuje: jej dzieci w tym wieku to już ..., nie jestem
      dobrą matką bo ... Słucham, nie odzywam się i olewam, robiąc co uważam za
      słuszne - choć czasami nóż mi się w kieszeni otwiera!
    • fishka7 to znów ja!!! 27.06.07, 06:57
      przeczytałam wszystkie Wasze wypowiedzi, i niestety wciąż uważam, że dziewczyna
      powinna przychamować ze swoim zachowaniem...i nie chodzi o to by na nią
      najeżdzać, chodzi o to by inaczej spojrzała na sprawę...
      Zarzucacie teściowej że nie powinna zaglądać do cudzego portfela - i zgadza się,
      nie powinna, ale
      po 1 dziewczyna też to robi - twierdzi, że teściowie powinny coś tam kupować
      podczas gdy to nie jej sprawa!
      po 2 może teściowej nie chodziło o to ze synowa i jej matka wydają kasę,nie
      chodzi o zaglądanie do portfela, może jej chodziło o to ze poprzez takie ciągłe
      kupowanie wszystkiego dziecku, ROZPUSZCZAJĄ GO!!!!!

      Jakoś nie doczytałam by dziewczyna pisała, że teściowa wtrąca się non stop!
      Wręcz przeciwnie napisała, że do tego incydentu teściowie przyjeżdzali i
      interesowali się, a dopiero po tym zdarzeniu przestali przyjeźdzać jak oni
      przestali ich zapraszać...

      No chyba to normalne że jak ktoś nie chce mnie widzieć w swoim domu to tam nie
      chodzę!!!!!
      cyt. gdyby ktos nie doczytał " Odkad ja nie jezdze do nich i oni nie sa do nas
      zapraszani,
      > wypieli sie na wnuka"
      no właśnie wypieli się dziadkowie na wnuka odkąd i oni wypięli się na dziadków!

      Wnuk jeździ raz na 3 miesiące ze swoim ojcem do swoich dziadków!
      Guga26 co mu powiesz jak zapyta kiedyś, dlaczego Ty z nimi nie jedziesz????????????

      I jeszcze jedno WAŻNE pytanie:
      Gugu26 czy jeśli Twoja mama powiedziałaby coś na Twoją teściową też
      odpowiedziałabyś jej że to nie jej sprawa i przestała ją odwiedzać??????????????????
      Piszesz tylko o tym jednym zdarzeniu, czytałam Twój post kilka razy i nie
      wyczytałam nigdzie abyś napisała, że teściowa ciągle się wtrąca...
      Warto więc o ten jeden raz drzeć pióra????????????????????????????? Zwłaszcza,
      że stawką jest kontakt Twojego dziecka z ich dziadkami???????????

      Czy Twoja postawa oznacza, że nikt nie ma prawa nic Ci powiedzieć, nic zarzucić?
      Czy jeśli przyjaciółka nie pytana o radę powiedziałaby, że coś tam źle robisz
      ...też byś na nią tak naskoczyła, że nie miała prawa?????????
      Krytyka tylko na pierwszy rzut oka jest zła! Bo boli!!! Wiem o tym, ale
      bynajmniej uczy czegoś!
      Ja tam bym wolała by ktoś powiedział mi w cztery oczy co do mnie ma, niż udawał,
      że wszystko jest w porządku a za plecami krzywo na mnie patrzył.
      Powiedzieć Ci co ja bym zrobiła w takiej sytuacji?
      Przede wszystkim zastanowiłabym się porządnie czy teściowa ma trochę racji, czy
      nie ma! Zanim bym się oburzyła to chciałabym bynajmniej wiedziec czy słusznie!
      Bo może faktycznie czasem można by czegos nie kupić, na czymś zaoszczędzić, a
      pieniądze np. odkładać dziecku na konto! I wydaje mi się to rozsądniejsze niż
      kolejna zabawka. Teściowa może tak własnie myśli, i ma prawo mieć swoje zdanie
      na każdy temat, czy ma prawo je wypowiadać? Może i nie ma! Ale przecież to nie
      obca osoba która wtyka nos w nie swoje sprawy, to matka Twojego męża!
      Chciałabyś by tak potraktował Twój mąż Twoją matkę????
      Nie wierzę, że Twoja mama jest święta i nigdy w życiu nic nie powiedziała pod
      adresem Twojej teściowej, Twojej bratowej czy kogo tam jeszcze! I co jej
      odpowiedziałas?????
      Też kiedyś byłam tak nastawiona do świata jak Ty, tez mi się wydawało, że sama
      wszystko wiem najlepiej, że nikt nie ma prawa mi niczego mówić, wytykać, że to
      nie powinno nikogo obchodzić! I też mam teściową! Utarło się, że teściowa -
      synowa nie przepadają za sobą, że stoją po przeciwnych stronach barykady...może
      stąd takie nasze nastawienie! A dlaczego to niby z teściową nie można
      porozmawiać, wytłumaczyć, tylko od razu z tekstem, że to nie jej sprawa!
      Agresją, ironią, złościa naprawdę nic w życiu się nie załatwi!!! Do niczego to
      nie prowadzi! A przecież nie o to chodzi by sobie utrudniać, tylko by było
      łatwiej, przyjemniej żyć! Skoro teściowa świetnie interesuje się drugim wnukiem,
      pewnie i Twoim synem się interesuje, tylko czeka aż jej na to pozwolisz!
      • guga26 Fishka7 27.06.07, 13:30
        ''A dlaczego to niby z teściową nie można
        porozmawiać, wytłumaczyć, tylko od razu z tekstem, że to nie jej sprawa!
        Agresją, ironią, złościa naprawdę nic w życiu się nie załatwi!!! Do niczego to
        nie prowadzi! A przecież nie o to chodzi by sobie utrudniać, tylko by było
        łatwiej, przyjemniej żyć! Skoro teściowa świetnie interesuje się drugim wnukiem,
        pewnie i Twoim synem się interesuje, tylko czeka aż jej na to pozwolisz! "

        Troche sie z toba zgdazam, ale zaznaczam ze troche. Bo wychodze z zalozenia ze
        moj dom to moje sprawy. NIe wiem czy nie doczytalas, ale tesciowa wtracala sie
        w remont mieszkania. Z nia nie mozna inaczej jak ostro i dobitnie, bo zawsze
        uwazala ze jest starsza i madrzejsza i nigdy nie dopuszczala do siebie mysli ze
        ja tez chce miec swoje zdanie no i nigdy sie znim nie liczyla.Zawsze robila po
        swojemu. Bo zawsze musialo byc tak jak mamusia meza chce. A co do kupowania
        prezentow prze zmoja mame dla dziecka to robia to daletego zeby malemu
        wynagrodzi ctrudne poczatki zycia , bo lezal na ojomie . A wogole to mam zal do
        tesciowej, bo jak dzieciak jest odchowany to jest chetna a jak trzeba bylo po
        lekarzach rundki robic to juz zle bylo.
        Maz jezdzi raz na 3 miesiace z dzieckiem do nich, bo oni tak chca i to im
        wystarcza...

        • fishka7 Re: Fishka7 28.06.07, 07:17
          >Bo wychodze z zalozenia ze
          > moj dom to moje sprawy.
          zgadza się!
          ale to również dom Twojego męża

          > NIe wiem czy nie doczytalas, ale tesciowa wtracala sie
          > w remont mieszkania.
          nie doczytałam, bo nigdzie wczesniej nie było napisane o tym!
          A co do remontu to wtrącała się tylko teściowa??? Teść, Twoi rodzice nic się
          kompletnie nie interesowali????

          >Z nia nie mozna inaczej jak ostro i dobitnie

          próbowałaś kiedykolwiek inaczej???????????//


          > co do kupowania
          > prezentow prze zmoja mame dla dziecka to robia to daletego zeby malemu
          > wynagrodzi ctrudne poczatki zycia , bo lezal na ojomie

          ale przecież wynagradzać wcale nie trzeba prezentami! Dzieciak pewnie wolałaby
          co innego niż kolejne zabawki...np. zabawę, jakiś piknik za miastem, wypad na
          rowery, na basen...
          A z mamą to bym na Twoim miejscu porozmawiała, bo Ci najzwyczajniej w świecie
          rozpuszcza dzieciaka! ...więc może jednak teściowa ma trochę racji.wink


          > Maz jezdzi raz na 3 miesiace z dzieckiem do nich, bo oni tak chca i to im
          > wystarcza...
          powiedzieli Ci tak????????



          widzisz...moja teściowa też wybierała mi kolory na ściany! Mówiła, że ma być
          zielony w salonie bo według niej taki najładniejszy i ponoć teraz
          najmodniejszy...Nic się nie odzywałam. Do sklepu pojechał mój mąż i kupił ładny
          brąz (taki jak chciałam), teściowa zobaczyła co kupił i nic nie powiedziała.
          Potem kupowaliśmy dywan! Teściowa, że kupcie sobie zielony, ja
          powiedziałam: "no, zobaczymy jakie będą" (choć i tak wiedziałam że nie kupię
          zielonego!)
          i kupiliśmy kremowy. Co ją to obchodzi jaki dywan będę miała! Ale co mam zrobić
          kłócić się z nią! po co? co mi to da! wysłucham tylko co mówi, pokiwam głową a
          i tak robię swoje!
          Trudno, wybierając męża na partnera życiowego otrzymujemy calą jego rodzinę w
          spadku czy się nam to podoba czy nie. Tak samo jak i mój mąż. Wszysycy jesteśmy
          inni, wychowujemy się w innym środowisku, tak samo mogą dziwić męża jakieś
          zachowania mojej rodziny tak samo mnie dziwią głupie zwyczaje jego rodziny. Ale
          co zrobisz, trzeba nauczyć się żyć wspólnie, BO choć to Ty z mężem tworzycie
          nowy dom, nową rodzinę to jednak rodzice są i zawsze będą częścią WASZEGO
          ŻYCIA. Ktoś tam wyżej napisał, że jest różnica między matką a teściową....
          i stąd się chyba biorą te wszystkie konflikty! Bo własnie po ślubie nie powinno
          być różnicy! Bo to Ty i mąż jesteście sobie najbliżsi - nie rodzice! Wy
          jesteście na pierwszej linii, a za Wami dopiero Wasi rodzice...na równi!
          Bo nie tylko synowie nie potrafią przeciąć pępowiny, a my - dziewczyny???
          Zwykle mamom naszym na wiele więcej pozwalamy niż teściowym, bo co nam jakaś
          obca baba będzie gadała...tylko, że to już nie jest obca baba! Taka sama matka
          Twojego męża jak i Twoja! Mówisz że teściowa jest do Ciebie tak chłodno
          nastawiona od samego początku...a Ty ? Nie jesteś do niej tak nastawiona?
          Mąż odciął pępowinę, a Ty???
          • e_r_i_n Re: Fishka7 28.06.07, 09:04
            fishka7 napisała:

            > Ktoś tam wyżej napisał, że jest różnica między matką a teściową....
            > i stąd się chyba biorą te wszystkie konflikty! Bo własnie po ślubie nie
            > powinno być różnicy! Bo to Ty i mąż jesteście sobie najbliżsi - nie rodzice!
            > Wy jesteście na pierwszej linii, a za Wami dopiero Wasi rodzice...na równi!

            Normalne, ze na pierwszym miejscu sa malzonkowie. A potem rodzice.
            Niekoniecznie na rowni. Zazwyczaj jednak dla faceta wazniejsi sa jego rodzice,
            dla kobiety jej. Tesciowie to sa rodzice meza, nie moi. I dla wiekszosci osob
            nigdy nie bedzie znaku rownosci miedzy rodzicami a tesciami.

            > Bo nie tylko synowie nie potrafią przeciąć pępowiny, a my - dziewczyny???
            > Zwykle mamom naszym na wiele więcej pozwalamy niż teściowym, bo co nam jakaś
            > obca baba będzie gadała...tylko, że to już nie jest obca baba! Taka sama
            > matka Twojego męża jak i Twoja!

            Tzn. ze w momencie slubu matka meza powinna stac sie dla mnie tak bliska, jak
            moja wlasna??? Chyba żartujesz. Z nikim, nawet najlepsza tesciowa, nie bedzie
            mnie laczylo to, co z moimi rodzicami.
            Oczywiscie, ze mamom sie na wiecej pozwala. Zarowno maz swojej, jak zona
            swojej. I jest to normalne. I jesli maz pozwala na zbyt duzo swojej mamie,
            to zona moze zareagowac i odwrotnie tez. Tutaj jednak jest sytuacja, w ktorej
            tesciowa ingeruje w postepowanie nie syna, nie synowej, tylko matki synowej.
            I zapominasz o jednym - mężowi gugi TEŻ przeszkadza zachowanie jego matki.
            A to juz oznacza, ze nie jest to nieodcieta pepowina corki czy syna.
            • fishka7 Re: Fishka7 28.06.07, 09:21
              I dla wiekszosci osob
              > nigdy nie bedzie znaku rownosci miedzy rodzicami a tesciami.


              a powinno być, bo gdy wchodzimyw związek małżeński, zakładamy SWOJĄ rodzinę,
              ODRĘBNĄ JEDNOSTKĘ SPOŁECZNĄ, a nie przedłużamy rodzinę w której żyliśmy o
              nowego członka - męża. To mąż powinien być wtedy dla nas najważniejszy a nasi i
              jego rodzice gdzieś z boku...nie OBOK!!!!

              > Tzn. ze w momencie slubu matka meza powinna stac sie dla mnie tak bliska, jak
              > moja wlasna???
              nie, to znaczy, że Twoja matka powinna stać Ci się mniej bliska, jej miejsce
              powinien zająć mąż, a wasze mamy powinny być bliskie tak samo ... po prostu
              jedna mama(Twoja) i druga mama(męża)


              Z nikim, nawet najlepsza tesciowa, nie bedzie
              > mnie laczylo to, co z moimi rodzicami.
              zgadza się, Ciebie nie będzie łączyło, ale Twojego męża łączy czy się podoba
              czy nie, a mąż i Ty to przecież już jedność, więc jakby nie było TWOJĄ RODZINĄ
              TEŻ SĄ!



              > Oczywiscie, ze mamom sie na wiecej pozwala. Zarowno maz swojej, jak zona
              > swojej. I jest to normalne

              moim zdaniem nie jest normalne. Bo jeśli my z mężem tworzymy nowy dom, nową
              rodzinę, ustalamy pewne zasady, wyznaczamy granicę naszej prywatności, której
              nikt nie powinien przekraczać, to nie ma znaczenia czyja to mama! Obie powinny
              być traktowane tak samo przez oboje małżonków



              Tutaj jednak jest sytuacja, w ktorej
              > tesciowa ingeruje w postepowanie nie syna, nie synowej, tylko matki synowej.

              teściowa nie ingeruje w zachowanie matki synowej, tylko w sposób wychowywania
              jej wnuka! A skoro matka synowej ma udział w wychowaniu, to ma prawo to
              akceptować lub nie! Teściowa nie komentuje przecież czy matka synowej kupiła se
              nowy telewizor czy nie, tylko komentuje ogólnie że obie kupują małemu za dużo!
              Że go rozpuszczają!


              >I zapominasz o jednym - mężowi gugi TEŻ przeszkadza zachowanie jego matki

              dlatego napisałam, że mąż odciął już pępowinę!
              Ale wydaje mi się, że dziewczyna nie bardzo bo teściowej potrafi zwrócić uwagę,
              żeby się nie wtrącała, a wad matki swojej nie potrafi lub nie chce widzieć!
              Matce swojej pozwala rozpuszczać syna, a teściowej nie pozwala nawet na to by
              miała odmienne na ten temat zdanie! Coś tu chyba nie tak, jak dla mnie!

              • sir.vimes Re: Fishka7 28.06.07, 09:27
                jej miejsce
                powinien zająć mąż, a wasze mamy powinny być bliskie tak samo ... po prostu
                jedna mama(Twoja) i druga mama(męża)
                to nie ma znaczenia czyja to mama


                Życzę ci by twoje dzieci dokładnie zastosowały się do tej zasadysmile)) By było im
                kompletnie wszystko jedno czy maja do czynienia z własną matką czy znaną od
                kilku lat kobietą.
                • fishka7 Re: Fishka7 28.06.07, 09:34
                  mam nadzieję, że mój syn gdy ożeni się będzie dla niego żona najważniejsza a
                  nie ja!
                  • sir.vimes Re: Fishka7 28.06.07, 09:39
                    A to zupełnie INNA SPRAWA - kto będzie NAJważniejszy. Nie wykręcaj się smile))

                    Ja ci życzę by tak jak napisałaś - żebyś znaczyła dla niego tyle samo co matka
                    zony , znana mu od (w najlepszym przypadku) kilku lat. Tak jak to postulowałaś w
                    poprzednich wypowiedziach smile)))

                    No i co - zaczynasz rozumieć różnicę między matką a teściową , czy nadal nie bardzo?
                • fishka7 Re: Fishka7 28.06.07, 09:36
                  > to nie ma znaczenia czyja to mama
                  >
                  >
                  ma znaczenie czyja mama.
                  dla mnie zawsze będzie moja ważniejsza, dla mojego męża jego! Ale teraz już nie
                  ma ja i on ...tylko MY i dla nas obie są tak samo ważne !
                • fishka7 Re: Fishka7 28.06.07, 09:39
                  > to nie ma znaczenia czyja to mama
                  >
                  >
                  jeszcze tylko dodam
                  jesli jedna z nich potrzebowałaby pomocy, to nie ma znaczenia która, pomogłabym
                  i jednej i drugiej! Jeśli któraś się wtrąca to nie ma znaczenia która i jednej
                  i drugiej trzeba dac do zrozumienia by tego nie robiła....ale kochać i tak będę
                  swoją bardziej to jasne!
                  • sir.vimes Hehe 28.06.07, 09:40
                    Czyli jednak coś z różnicy między matką a teściową pojmujeszsmile)) I po co było
                    strugać , zaprzeproszeniem, nierozgarniętą?
                    • e_r_i_n Re: Hehe 28.06.07, 09:43
                      Cholela, moglam sie wstrzymac z odpowiedzia, a nie tlumaczyc jak krowie na
                      rowie ;P.
              • e_r_i_n Re: Fishka7 28.06.07, 09:41
                fishka7 napisała:

                > a powinno być, bo gdy wchodzimyw związek małżeński, zakładamy SWOJĄ rodzinę,
                > ODRĘBNĄ JEDNOSTKĘ SPOŁECZNĄ, a nie przedłużamy rodzinę w której żyliśmy o
                > nowego członka - męża. To mąż powinien być wtedy dla nas najważniejszy a nasi
                > i jego rodzice gdzieś z boku...nie OBOK!!!!

                Jedno nie wyklucza drugiego. Fakt, ze maz jest najwazniejszy to jedno, to, ze
                moi rodzice sa obok, ale BLIZEJ niz tesciowie dla mnie (dla mojego meza tez) to
                drugie.

                > nie, to znaczy, że Twoja matka powinna stać Ci się mniej bliska, jej miejsce
                > powinien zająć mąż, a wasze mamy powinny być bliskie tak samo ... po prostu
                > jedna mama(Twoja) i druga mama(męża)

                Rozumiem, ze jak rodzi sie dziecko, to trzeba odsunac meza? Nie wiesz, ze
                milosc do rodzica, do meza i do dziecka to rozne uczucia i moga byc tak samo
                silne, bez szkody dla nikogo? Fakt, ze mam meza i go kocham, nie oznacza, ze
                mam mniej kochac matke. Tym bardziej, ze z mezem zawsze moge sie rozstac, matki
                nie zmienie.
                I mam jedną matkę. Swoją. Tesciowa jest matką męża. I nikim więcej.

                > zgadza się, Ciebie nie będzie łączyło, ale Twojego męża łączy czy się podoba
                > czy nie, a mąż i Ty to przecież już jedność, więc jakby nie było TWOJĄ
                > RODZINĄ TEŻ SĄ!

                Nie zauwazylam, zebym byla jednoscia z moim mezem. Na szczescie oboje uznajemy,
                ze zwiazek pozostawia miejsce na indywidualizm.

                > moim zdaniem nie jest normalne. Bo jeśli my z mężem tworzymy nowy dom, nową
                > rodzinę, ustalamy pewne zasady, wyznaczamy granicę naszej prywatności, której
                > nikt nie powinien przekraczać, to nie ma znaczenia czyja to mama! Obie
                > powinny być traktowane tak samo przez oboje małżonków

                Fakt bycia blisko z rodzica nie oznacza ingerencji w prywatnosc. Ja wyznaje
                zasade, ze im wiecej zyczliwych osob, ktore moga np. doradzic, tym lepiej. Wiec
                posiadanie meza nie wyklucza pytania o zdanie rodzicow. A ze z mama mam dobry
                kontakt i chetnie z nia rozmawiam - tym lepiej. Ba, nawet moj maz czasami
                podpowiada, abym sie o cos mojej mamy zapytala. I powtorze - nigdy nie bede
                traktowala tesciowej jak swojej matki. I nie znam zadnej osoby, ktora majac
                dobry kontakt ze swoimi rodzicami traktowalaby tesciow jak drugich rodzicow.

                > teściowa nie ingeruje w zachowanie matki synowej, tylko w sposób wychowywania
                > jej wnuka!

                Ale jesli rodzicom pasuje sposob wychowania przez druga babcie, to dlaczego
                tesciowa ma to komentowac? Sama piszesz "Bo jeśli my z mężem tworzymy nowy dom,
                nową rodzinę, ustalamy pewne zasady, wyznaczamy granicę naszej prywatności,
                której nikt nie powinien przekraczać, to nie ma znaczenia czyja to mama!" -
                widać zachowanie matki dziewczyny w granicach się miesci (wg obojga),
                zachowanie tesciowej - nie (rowniez wg obojga).
                • fishka7 Re: Fishka7 28.06.07, 10:23
                  > Jedno nie wyklucza drugiego. Fakt, ze maz jest najwazniejszy to jedno, to, ze
                  > moi rodzice sa obok, ale BLIZEJ niz tesciowie dla mnie (dla mojego meza tez)
                  to
                  >
                  > drugie.


                  to wszystko się zgadza, ale takie własnie myślenie prowadzi do konfliktów
                  między teściami a synowymi/zięciami. Dla nas zawsze nasi rodzice będą bliżsi
                  niż teście, ale teraz już tworzymy rodzinę, nie jesteśmy już sami, jestem ja i
                  mój mąż i NASI rodzice!
                  tak samo jak dla naszych dzieci dziadkowie to dziadkowie, nie ma dla nich
                  znaczenia, że ten dziadek jest ojcem mamy (aha to jego kocham bardziej) a ten
                  jest ojcem taty! Tak samo i dla nas - jako małżeństwa nie powinno mieć
                  znaczenia która jest czyją matką biol. obie są matkami naszymi i obie powinny
                  być traktowane tak samo! To znaczy takie same zasady powinny dotyczyć ich obu!
                  Nie chodzi mi o to by nagle zacząć kochać teściową jak swoją matkę, tylko o
                  traktowanie obu tak samo, by żadna nie czuła się faworyzowana.
                  Wy mówicie o kochaniu swojej bardziej, bo tak jest i zawsze będzie...ale ja nie
                  mówię o uczuciach do matki, tylko o takim samym traktowaniu matki i teściowej,
                  a kochać możesz sobie kogo chcesz, tylko zasady powinny obowiązywać takie same
                  wszystkich bez względu na to czy się kogoś kocha bardziej czy mniej.

                  > Rozumiem, ze jak rodzi sie dziecko, to trzeba odsunac meza?

                  ??????????????/

                  > Fakt, ze mam meza i go kocham, nie oznacza, ze
                  > mam mniej kochac matke.


                  ja nie każe Ci matkę kochać mniej, tylko mówię, że powinno się tak samo
                  traktować jak teściową....


                  > Nie zauwazylam, zebym byla jednoscia z moim mezem
                  boga też nie widać, a jest
                  wiatru nie widać a jest
                  tlenu nie widać a jakoś nim oddychasz
                  ta "jednośc" to była przenośnia a miała się odnosić do jednej rodziny, jednego
                  domu, jednych zasad itp.



                  > > Ale jesli rodzicom pasuje sposob wychowania przez druga babcie, to dlaczego
                  > tesciowa ma to komentowac

                  to że pasuje obojgu rodzicom to nie znaczy że mają rację, że tak jest dobrze
                  dla dziecka i jesli teściowa widzi i jeśli uważa że jest źle to ma prawo
                  zasugerować coś innego


                  e_r_i_n to, że mamy odmienne zdania to nie znaczy, że jestem krową! Wypraszam
                  sobie! Bo ja nic złego pod Twoim zdresem nie napisałam...i nie życzę sobie by
                  ktoś tak nazywał mnie! Jeśli nie chcesz prowadzić normalnej dyskusji (wymiany
                  poglądów) to nie odpisuj!
                  • sir.vimes Re: Fishka7 28.06.07, 10:27
                    "boga też nie widać, a jest
                    wiatru nie widać a jest
                    tlenu nie widać a jakoś nim oddychasz
                    ta "jednośc" to była przenośnia a miała się odnosić do jednej rodziny, jednego
                    domu, jednych zasad itp."

                    W boga nie każdy wierzy - więc nie dla każdego "jest". Matka nadal jest rodziną
                    (i jak słusznie erin zauważyła - mężów można mieć bez liku a matkę jedną). A co
                    do "jednych zasad" - tez różnie bywa. Bywaja dobre i zgrane związki w których
                    ludzie nie maja do końca takich samych zasad i priorytetów.
                    • fishka7 Re: Fishka7 28.06.07, 10:30
                      mężów można mieć bez liku a matkę jedną

                      skoro tak to po co wogóle wychodzić za mąż/żenić się skoro z matką można
                      tworzyć całe życie rodzinę, bo przeciez matka zawsze będzie matką,a z mężem
                      pzecież można się rozwieść????


                      ja wierzę, że bóg jest! I wierzę, że mój mąż będzie tym jedynym, tym na całe
                      zycie, gdybym tak nie myślała...nie wychodziłabym za mąż
                      • e_r_i_n Re: Fishka7 28.06.07, 10:39
                        Wchodzimy na wysokie poziomy absurdu, ale ze mam dzisiaj dobry humor, odpowiem.
                        Oczywiscie, ze kazdy wierzy, ze ten jeden maz bedzie tez jedynym. Ale kazdy
                        myslacy czlowiek wie tez, ze zycie ma swoje koleje. I idiota jest ten, kto
                        luzuje wiezi z matka aby nie zagrozic zwiazkowi z mezem (w sytuacji, gdy matka
                        nie jest toksyczna, oczywiscie). Bo wiez z matka zadnym zagrozeniem dla
                        malzenstwa nie jest.
                      • sir.vimes Re: Fishka7 28.06.07, 10:49
                        Z matką całe życie tworzy sie rodzinę - oprócz bardzo smutnych i przykrych
                        przypadków, których tak naprawdę to nikomu nie życzę.

                        "> skoro tak to po co wogóle wychodzić za mąż/żenić się skoro z matką można
                        > tworzyć całe życie rodzinę, "

                        Dojrzały człowiek nie żeni się /nie wychodzi za mąz po to by zerwać/zmienić
                        relację z matką - tylko po to by zacieśnić/sformalizować/uroczyście poświadczyć
                        związek z inna osobą.
                    • e_r_i_n Re: Fishka7 28.06.07, 10:42
                      sir.vimes napisała:

                      > A co do "jednych zasad" - tez różnie bywa. Bywaja dobre i zgrane związki w
                      > których ludzie nie maja do końca takich samych zasad i priorytetów.

                      Ja tam jestem zdania, ze zdrowiej, jak ludzie ze soba bedacy jednak nie sa
                      jednoscia wink pogladową.
                      Nawet na wychowanie dzieci nie trzeba miec jednego pogladu. Oczywiscie trzeba o
                      tym dyskutowac i przyjmowac wspolna strategie, nie negowac zdania drugiego
                      rodzica itd - oczywistosci. Ale ludzie maja rozne granice akceptacji zachowan
                      dziecka na przyklad, rozne rzeczy wydaja im sie dopuszczalne i krzywdy sie
                      dziecku nie robi, stosujac je. W koncu dziecko moze dostac komunikat, ze z tata
                      po drzewach moze skakac, z mama nie, itd.
                      • sir.vimes Jeden pogląd 28.06.07, 10:52
                        Oczywiście, wspólna strategia to nie to samo co dokładnie te same poglądy (w
                        sumie nie bardzo wierzę w takie rzeczy - choćby w niuansach ludzie się jednak
                        różnią). Wspólna strategię , np. wychowawczą , się wypracowywuje - i ta wspólna
                        praca wzmacnia związek.
                  • e_r_i_n Re: Fishka7 28.06.07, 10:37
                    fishka7 napisała:

                    > obie są matkami naszymi i obie powinny być traktowane tak samo!

                    No cóż, z tym się nie zgadzam. Co do zasady i mojej mamie, i tesciowej nie
                    pozwalamy sie wtracac. ALE - zdanie mojej mamy ma dla mnie wieksze znaczenie,
                    jesli prosze o rade. Zresztam o rade tylko ją prosze. Bo nie da sie oddzielic
                    uczuc, wiezi itd od traktowania. Po prostu. I nawet jesli moja mama popełnia
                    jakis blad, to oczywiste, ze jej latwiej wybacze. Bo ja kocham, bo jest moja
                    mama. Tesciowa to obca osoba. I ma z zalozenia slabsza pozycje.

                    > ta "jednośc" to była przenośnia a miała się odnosić do jednej rodziny,
                    > jednego domu, jednych zasad itp.

                    Niemozliwe wink.
                    Coz, ja nie uwazam, zeby tworzenie rodziny oznaczalo koniecznosc patrzenia na
                    wszystko tak samo. Bo rodzina, mimo ze jest razem, sklada sie z RÓŻNYCH
                    jednostek i NIE MA MOŻLIWOŚCI, zeby we wszystkim sie one ze soba zgadzaly.
                    Rodzina to moim zdaniem nie jednosc, a kompromis godzacy różne postawy,
                    poglady, zasady.
                    Moj maz na przyklad bardzo lubi mojego tate, a jego ojca nie lubie. Czy w takim
                    razie ja mam sile polubic jego ojca, czy on ma znielubic mojego? W koncu
                    jestesmy jednoscia wink.

                    > to że pasuje obojgu rodzicom to nie znaczy że mają rację, że tak jest dobrze
                    > dla dziecka i jesli teściowa widzi i jeśli uważa że jest źle to ma prawo
                    > zasugerować coś innego

                    A jak sie to ma do wytyczania granic ingerencji w prywatnosc? Tesciowa ma prawo
                    wyrazic opinie, ale skoro malzonkowie uznaja, ze przekracza granice, to maja
                    prawo ostro zareagowac. Sama piszesz o tym, ze sa juz indywidualna jednostka i
                    moga, ale nie musza, przyjmowac i akceptowac zdanie innych.
                    Dodatkowo, dlaczego uwazasz, ze tesciowa ma racje? Kupowanie dziecku ubran i
                    zabawek oraz rzeczy z wysokiej polki nie oznacza rozpieszczania.

                    > e_r_i_n to, że mamy odmienne zdania to nie znaczy, że jestem krową!

                    Kto od miecza wojuje.. wink
                    Przysłowia, przenośnie itd. Kojarzysz?
                    • fishka7 Re: Fishka7 28.06.07, 10:42
                      żałosna jest Twoja ironia,
                      tylko ciekawe dlaczego te Twoje poglądy nie mają odzwierciedlenia z
                      rzeczywistością, skoro jesteś taka mądra to dlaczego z teściami się nie
                      dogadujesz....
                      a skoro ja taka głupia to jak to możliwe, że z teściami się dogaduję i mama
                      wcale nie ma mi za złe, że dogaduje się z teściowa???????
                      • rita75 Re: Fishka7 28.06.07, 10:45
                        > a skoro ja taka głupia to jak to możliwe, że z teściami się dogaduję i mama
                        > wcale nie ma mi za złe, że dogaduje się z teściowa???????

                        bo guuuuupiii ma szczescie
                        • e_r_i_n Re: Fishka7 28.06.07, 10:49
                          Uzasadnij, moja droga. Inaczej sie nie wypowiadaj tongue_out.
                          • rita75 Re: Fishka7 28.06.07, 10:51
                            > Uzasadnij, moja droga. Inaczej sie nie wypowiadaj tongue_out.

                            nie chce mi sie uzasadniac rzeczy oczywistych dla wiekszosci ;P

                            wink)))
                      • e_r_i_n Re: Fishka7 28.06.07, 10:48
                        fishka7 napisała:

                        > tylko ciekawe dlaczego te Twoje poglądy nie mają odzwierciedlenia z
                        > rzeczywistością, skoro jesteś taka mądra to dlaczego z teściami się nie
                        > dogadujesz....

                        A gdzie ja napisalam, że sie z nimi nie dogaduje? Ależ sie dogaduje, mowie im
                        grzecznie dzien dobry, do widzenia i skladam zyczenia swiateczne. Oraz
                        odwiedzam ich raz na jakis czas (z racji odleglosc). I tyle 'dogadywania sie'
                        mi wystarcza. Moi tesciowie wyznaja inne wartosci, inne zasady, mają rozbiezny
                        z moim styl zycia, wiec nigdy nie beda dla mnie partnerem do dyskusji i
                        bliskich relacji. I nie zmieni tego fakt, ze ich syn jest moim mezem (na
                        szczescie jest zuuuupełnie inny od nich, inaczej mezem moim by nie byl).
                        Moj maz to akceptuje i nie probuje na sile niczego zmieniac.
                        Jedyne, czego nie akceptuje, to traktowanie mojego dziecka jako wnuka gorszego
                        sortu - ale tutaj znowu mam wsparcie meza, ktory reaguje, tak wiec ja nie musze.

                        > a skoro ja taka głupia to jak to możliwe, że z teściami się dogaduję i mama
                        > wcale nie ma mi za złe, że dogaduje się z teściowa???????

                        Moja mama jest na tyle pewna moich uczuc do niej, ze nawet jakby tesciowa byla
                        moja najblizsza przyjaciolka, ona nie mialaby mi tego za zle.
                      • sir.vimes mama nie ma za złe 28.06.07, 10:54
                        Dziwny jest sam pomysł by matka mogła mieć za złe dziecku, że nie ma konfliktów
                        z innymi osobami.

                        Szczerze mówiąc, wydaje mi się , ze twoje posty o takich samych zasad dla
                        teściowej są wyrazem jakiegoś myslenia zyczeniowego.
      • sir.vimes Róznica między M.A.T.K.Ą a teściową 27.06.07, 14:36
        "Gugu26 czy jeśli Twoja mama powiedziałaby coś na Twoją teściową też
        odpowiedziałabyś jej że to nie jej sprawa i przestała ją
        odwiedzać??????????????????"

        Różnica między matką a teściową jest dla większości ludzi ogromna.
        Różnica w tym na co sobie mogą pozwolić - zazwyczaj też istniejesmile
        • fishka7 Re: Róznica między M.A.T.K.Ą a teściową 28.06.07, 06:18
          > Różnica między matką a teściową jest dla większości ludzi ogromna.

          no jaka niby ta różnica????
          bo napisałaś/łeś że ogromna....tylko nadal nie wiem jaka!
          • sir.vimes Re: Róznica między M.A.T.K.Ą a teściową 28.06.07, 08:30
            Hm, to już pewnie nie zrozumiesz smile
            • rita75 Re: Róznica między M.A.T.K.Ą a teściową 28.06.07, 08:39
              > Hm, to już pewnie nie zrozumiesz smile

              ;D
              wszyscy rodzą sie guuuupi, a niektorzy i umrą...hehhe
              • fishka7 Re: Róznica między M.A.T.K.Ą a teściową 28.06.07, 09:33
                hehe nie ma to jak umieć śmiać się z siebie...wink))
                gratulacje!

                Bo rzecz jasna o sobie pisałas rita?
                bo ja to moge być co najwyżej głupia a nie guuupia
                ale nie Tobie to oceniać, wiesz jakoś nie trafiją do mnie oblegi od osób które
                nie mają nic do powiedzenia na temat
                wink))

                a propo jeszcze
                mój 3 letni syn też jak się mu coś nie podoba mówi, że to jest głupie...i
                tyle...wink)))
                • rita75 Re: Róznica między M.A.T.K.Ą a teściową 28.06.07, 09:55
                  nie filozuj
                  • fishka7 Re: Róznica między M.A.T.K.Ą a teściową 28.06.07, 10:01
                    buhahah
                    no tak, dużo masz do powiedzenia
                    jak myslałam...wink))))
                    • sir.vimes Re: Róznica między M.A.T.K.Ą a teściową 28.06.07, 10:07
                      Czasem mniej znaczy więcej tongue_outPP

                      To, że ty duzo naprodukowałaś nie znaczy, ze masz racjętongue_outPP
                      • fishka7 Re: Róznica między M.A.T.K.Ą a teściową 28.06.07, 10:24
                        wiem, ale przynajmniej prowadzę dyskusję, przedstawiam swoje argumenty, pisze
                        dlaczego tak myślę a nie inaczej, a nie oceniam, krytykuje nie mając żadnych
                        argumentów
    • g0sik Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 27.06.07, 15:28
      >A wogole to mam zal do tesciowej, bo jak dzieciak jest odchowany to jest
      >chetna a jak trzeba bylo po lekarzach rundki robic to juz zle bylo.

      A kto jest prawnym opiekunem dziecka, teściowa? Mam wrażenie, że sama nie wiesz
      o co Ci chodzi....Nie lubisz teściowej i gdyby nawet na uszach stanęła to i tak
      byłoby źle bo Twoja mamusia na uszach stoi dłużej i lepiej....
      • guga26 Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 27.06.07, 15:41
        nie no teraz to przesadzilas! Kto powiedzial ze moja mama stoi na uszach?! To
        ze kupuje dziecku bo sprawia jej przyjemnosc?
    • rita75 Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 27.06.07, 15:41
      "Odkad ja nie jezdze do nich i oni nie sa do nas zapraszani,
      wypieli sie na wnuka. "

      problemem jestes tu ty jako posrednik w kontaktach, a nie osoba wnuka
      • guga26 Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 27.06.07, 15:45
        rita, nie barzdo rozumiem? Przeciez ja nie musze do nich jezdzic, jak zle czuje
        sie w ich towarzystwie, tzn. jestem oficjalnie olewana i traktowana z gory juz
        od poczatku malzenstwa. Wiec po co sie meczyc?
        Maz jezdzi kiedy chce, malego tez bierze kiedy chce, ale jak sam powiedzial,
        nie palaja do niego miloscia, raczej z dystansem, jak to moj maz stwierdzil;
        Mieli pierwszego wnuka i sie nasycili....
    • busiu1014 Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 27.06.07, 15:42
      A moi rodzice jeszcze nie wiedzieli wnuczki, choć ma już prawie 6 miesięcy.
      Powód - nie czują takiej potrzeby. Nie to nie.
      • guga26 Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 27.06.07, 15:47
        widzisz rozni sa ludzie. Szczerze to Ci wspolczuje, pewnie boli. Mnie tez
        bolalo jak tesciowa nikomu ze swojej rodziny nie powedziala ze syn
        przedwczesnie sie urodzil, bo sie wstydzila. Ani raz na ojomie nie byli, nie
        zapytali jak syn sie czuje, a jak wyszedl ze szpitala to nie dzwonili do mnie
        tylko do meza.
    • makurokurosek Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 28.06.07, 11:04
      twoi teściowie mają prawo wtrącać sie do tego na co wy wydajecie kasę ( nie
      powinna ich interesować rozrzutność drugiej babci) bo jakby nie patrzeć mieli
      spłacać kredyt studencki za twojego męża. Sorki ale chyba każdego by krew zalała
      gdyby miał spłacać za kogoś kredyt, a ta osoba szastała by kasą na prawo i lewo.
      • guga26 Re: nie rozumiem takich dziadków, jak pomoc mezow 28.06.07, 22:01
        hola hola jaki kredyt? My zadnego kredytu nie mamy????
Pełna wersja