ila79
26.06.07, 11:17
stwo. Piszę to właściwie po to żeby się wygadać i trochę ku przestrodze.
Chociaż nic się nie stało ja i tak trzęsę się z nerwów od wczorajszego dnia.
Mieszkamy w domku jednorodzinnym i mały zwykle bawi się w salonie połączonym
z jadalnią. Wyjście z salonu na hol jest zastawione jego łóżeczkiem
turystycznym. Na holu są schody do piwnicy i na poddasze, barierki z
tralkami - między nimi dzieciak spokojnie się zmieści. Wychodziłam z pokoju i
zapomniałam dosunąć tego nieszczęsnego łóżeczka...to były sekundy, dobrze że
mam nawyk szukania małego wzrokiem - patrzę a go nie ma! Już na przedpokoju
przy schodach w najlepsze się bawi waląc łapką w pierwszy stopień...Boże jaka
ja jestem nieodpowiedzialna! Nie powinnam mieć dzieci!! Przecież mógł spaść w
dół do tej cholernej piwnicy!!Ryczę ze szczęścia że nic się nie stało, ale
nie mogę pogodzić się ze swoją głupotą. Kupiliśmy z mężem siatkę i będziemy
to wszystko zabezpieczać.