sloneczko2812
26.06.07, 23:44
Mój synek zaczął wcześnie chodzić, mając 10 mies w domu, 10,5 mies po
chodniku, jak miał 11 mies doszedł do wprawy i umiał przechodzić przez próg
oraz wchodzić po schodach trzymając się ściany. Teraz skończył roczek. Zawsze
mam Go na oku, ale nie chce mi się chodzić za nim krok w krok. Na placu
zabaw, jeśli nie ma zbyt dużo dzieci, siadam na ławce i patrzę na synka jak
chodzi, biega za ptakami, czasami i owszem potknie się i upadnie ale nigdy
nie zdarł kolan i łokciów, nie miał też siniaków z upadku. I dziwi mnie nie
raz jak większość starych babek zwraca mi uwagę "taki mały, a sam biega,
powinna pani trzymać go za rączkę bo spadnie, o mój boże przewrócił się, mój
biedaczek itp itd" Zwróciłam uwagę, że żadna z matek nie siedzi na ławce,
tylko chodzą za swoimi dziećmi, trzymają za rękę, nie daj boże żeby się
przewróciło, od razu są podnoszone. Dzieci te umieją chodzić same tylko im
się na to nie pozwala. Mój synek jak upadnie to mówię do niego aby wstał bo
ziemia jest zimna, lub nie wolno siedziec na chodniku. Wstaje sam a później
kuca, nie siada. Czy coś źle robię? Jestem nieprzewrażliwiona?