aniadawid1
29.06.07, 15:18
Dzisiaj moja mama (nie wiem dlaczego w pierwszej kolejności nie zadzwonili do
mnie) odebrała telefon z przedszkola, żeby przyjść po dziecko (4 lata) bo
płacze i mówi, że go uszy bolą, mama dzwoni do mnie, idę po dziecko a tam się
dowiaduję, że bił się z kolegą, przy tym przewrócił się na tył głowy i po
jakimś czasie zaczął płakać i mówić że go uszy bolą, przy mnie zaczął
wymiotować, podobno wcześniej nie wymiotował i nie stracił przytomności, Pani
mówi, że to uderzenie to nic wielkiego nie było, nieraz się dzieci uderzą,
ale zaczęły go boleć uszy i woli powiedzieć, idę do lekarza, dalej kieruje
mnie do szpitala na chirurgię do rtg (prawidłowe) dziecko ma być przez 2 dni
pod obserwacją w domu, zero telewizji i komputera, dzisiaj tylko pić herbatkę
i wodę niegazowaną, leżeć, jak będzie nadal wymiotował albo będzie "lejący"
mamy przyjechać do szpitala, Dawid jest bardzo ruchliwym dzieckiem a teraz
cały czas był u mnie na kolanach, teraz jesteśmy w domu i śpi a ja musiałam
się wygadać.