Dzieci na ulicy .proszę o radę i wasze zdanie

30.06.07, 16:40
Mieszkam w domku jednorodzinnym na osiedlu domków jednorodzinnych , ulica miedzy domami jest miejscem zabaw i miejscem jazdy na rowerze dla dzieci z okolicznych domów . Ja mam 3 dzieci w wieku 7 , 6 , 4 latka . Nie pozwalam im bawiac sie na ulicy , ani jezdzic rowerem po ulicy bez mojego dozoru . Jednak moi sąsiedzi sa bardzije libralni pod tym względem ich corki jezdza i bawia sie bez dozoru całymi dniami . Problem tkwi w tym ich przychodza one pod moja furtke i wciąz nakłaniaja moje dzieci do wspolnych zabaw na ULICY . Jest to dla mnie wciąz powod do nerwów i wciąz moje dzieci pomimo zakazu wychodza na tą nieszczęsna ulice . Samochodów jezdzi tak dośc sporo , a czesto sa to mlodziency , którzy na osiedlowych uliczkach roziwjają szalone predkości testując samochody .Na poczatku cieplych dni prosiłam grzecznie sasiadke , aby wytlumaczyła swoim corkom ,że Moje dzieci nie moga chodzic same bez opieki bo sa po prostu na to za małe . Boje sie o swoje dzieci , obawiam sie wypadku , bo wiem ,że szczegolnie ta najmlodzsza 4 letnia dziewczynka jest nieostrozna . Prosze o porade. Wiem ,że pewnie mam nieobiektywny wgląd na ta sytuacjie . Z dania na dzien moja złośc na dzieci sąsiadki i zarazem na moje własne jest coraz wieksza . Boje sie ,że ktoregoś dnia po prostu pojde do sasiadów i zrobie im awanture . Bylo by to bardzo glupie , bo w sumie dzieci nie chca nic złego tylko wspolnej zabawy , ale co bedzie jak zabawa taka zakonczy sie smiercią pod samochodem sad(. Dodam tez ,że wokól domu jest bardzo duzo miejca do zabawy i dzieci nie muszą bawiac sie na ulicy . Może ktoś podpowie mi jak rozwiązac ta sytuacjie , bo ja juz po prostu nie wiem co robic . sad
    • aniak04 Re: Dzieci na ulicy .proszę o radę i wasze zdanie 30.06.07, 16:53
      a może zaproście dzieci sąsiadów do Waszego przydomowego ogródka? one mogą
      zrobić w rewanżu to samo, chyba nie ma konieczności bawienia się bezpośrednio
      na ulicy?
      • tyssia Re: Dzieci na ulicy .proszę o radę i wasze zdanie 30.06.07, 17:32
        Jak mozna wogóle bawić się na ulicy dla mnie to jest conajmniej nienormalne!
        pogadaj także z dziecmi zaproponuj wsólna zabawe, np. wystawcie namiot na
        ogródku itd
        • roxanna1336 Re: Dzieci na ulicy .proszę o radę i wasze zdanie 30.06.07, 17:49
          Problem jest w tym ,że dom i podwórek nalezy do mojej 75 letniej mamy i ona nie zyczy sobie aby oprócz trójki moich dzieci biegały jeszcze dodatkowo dzieci sasiadów . Tak samo sąsiedzi nie zapraszaja żadnych dzieci na podwórek , poniewaz dzieci mogły by im cos popsuc połamac . Dlatego własnie ich dzieci siedzą całymi dniami na ulicy bo poprostu podwórek sąsiadów jest tylko na pokaz . To ich wybór i mnie to nie obchodzi , ale wkurzam sie ,że narazaja moje dzieci na niebezpieczenstwo .
          • lila1974 Re: Dzieci na ulicy .proszę o radę i wasze zdanie 30.06.07, 18:00
            Roxanno, nie przesadzasz aby? ONI narażają Twoje dzieci na niebezpieczeństwo?
            Po prostu - nie puszczaj i już.

            Może jednak wynegocjuj z mamą jakiś kompromis w sprawie obcych dzieci oraz
            porozmawiaj z sąsiadami, byle życzliwie. Ustalcie jakiś plan działania.
            • edytkus Re: Dzieci na ulicy .proszę o radę i wasze zdanie 30.06.07, 18:53
              Roxanna, troszke przesadzasz, Twoje dzieci nie maja obowiazku bawienia sie z innymi ale maja
              obowiazek wiedziec gdzie jest ich miejsce i dlaczego nie na ulicy. To samo powiedz dzieciom sasiada.
              Pamietam z dziecinstwa ze nie moglismy wychodzic za brame (nawet jesli byla otwarta) i nie
              wychodzilismy chociaz za ta brama tez byly inne dzieci.
            • syriana Re: Dzieci na ulicy .proszę o radę i wasze zdanie 30.06.07, 19:03
              tu pewnie nie chodzi o brak towarzystwa do zabaw, ale atrakcje zakazanego świata
              za ogrodzeniem

              znałam kiedyś rodzinę z identycznym problemem
              i rozwiązanie dość kulawe, ale jednak, znaleźli - zorganizowali dzieciakom
              główny plac zabaw za domem (tzn. nie od strony ulicy, tak że nie było widać
              bawiących się na niej innych dzieci)

              no i codziennie wychodzili np. na godzinę razem z dziećmi na tą upragnioną ulicę
              - maluchy miały frajdę, a rodzice oko na to co się dzieje
          • iwoniaw No i cóż się dziwić, że dzieci chcą się bawić na 30.06.07, 20:54
            ulicy, skoro de facto swojego domu nie mają - mieszkają u rodziny, która nie
            uważa ich za pełnoprawnych członków rodziny i nie pozwala się bawić na własnym
            terenie z przyjaciółmi.
            Zamiast obwiniać sąsiadów (kompletnie bez sensu, bo - pomijając kwestię, co
            wolno i dlaczego ich dzieciom - cóż oni winni, że twoje dzieci nie mogą gości
            podejmować nawet w ogródku?), proponuję rozmowę z mamą i stworzenie dzieciom
            warunków do kontaktów z kolegami na bezpiecznym terenie - w ogródku właśnie,
            albo - skoro ewentualne zdeptanie trawy ma być aż takim problemem - pilnowanie
            ich na tej nieszczęsnej ulicy (choć dla mnie to kuriozalne, by mieszkać w domu z
            ogródkiem, a dzieciom nie pozwalać znajomych zaprosić nawet przed dom i wywalać
            je de facto na ulicę...)
            • ammam Re: No i cóż się dziwić, że dzieci chcą się bawić 30.06.07, 22:53
              całkowicie zgadzam się z poprzedniczkami sama też mieszkam w domu z ogródkiem i
              nie należy on do mnie tylko do mojej babci ale za to że mieszkamy razem
              dokładamy sie do wszystkich ogólnych remontów (np: dach, rynny itp.) to możemy
              bez przeszkud użytkować ogród i zapraszać naszych lub dzieci znajomych na
              zabawę i grilla. Porozmawiaj z mamą bo chyba sama nie jest w stanie zająć sie
              cały domem i ogrodem i wy jej pomagacie ? pozdrowionka
    • teraz_asia Re: Dzieci na ulicy .proszę o radę i wasze zdanie 30.06.07, 23:32
      Mieszkam na podobnym do twojego osiedlu, a dzieci sąsiadów są przyjaciółmi
      moich dzieci i spędzaja ze soba mnóstwo czasu. Żeby bardziej kontrolować
      towarzystwo, zrobiliśmy furtkę między naszymi ogrodami. Teraz dzieci maja dwa
      razy większy teren do zabawy, pilnujemy na zmianę, choć nieprzesadnie, bo w
      sumie te starsze już mają oko na młodsze, a jak mamy dość, rozganiamy
      towarzycho i zamykamy furtkę. Bezpieczne i wygodne rozwiązanie- przemyśl, może
      uda się dogadać z sąsiadami?
    • miacasa Re: Dzieci na ulicy .proszę o radę i wasze zdanie 30.06.07, 23:43
      na naszej ulicy też dzieci mają zwyczaj bawić się właśnie na ulicy, moje maluchy
      są małe i b. nieostrożne, zamykam furtkę na klucz, 2 x w tygodniu przychodzi do
      moich dzieci opiekunka, która sama nie tak dawno jeszcze bawiła się w ten sposób
      i zabiera moje maluchy do starszych dzieci
Pełna wersja