roxanna1336
30.06.07, 16:40
Mieszkam w domku jednorodzinnym na osiedlu domków jednorodzinnych , ulica miedzy domami jest miejscem zabaw i miejscem jazdy na rowerze dla dzieci z okolicznych domów . Ja mam 3 dzieci w wieku 7 , 6 , 4 latka . Nie pozwalam im bawiac sie na ulicy , ani jezdzic rowerem po ulicy bez mojego dozoru . Jednak moi sąsiedzi sa bardzije libralni pod tym względem ich corki jezdza i bawia sie bez dozoru całymi dniami . Problem tkwi w tym ich przychodza one pod moja furtke i wciąz nakłaniaja moje dzieci do wspolnych zabaw na ULICY . Jest to dla mnie wciąz powod do nerwów i wciąz moje dzieci pomimo zakazu wychodza na tą nieszczęsna ulice . Samochodów jezdzi tak dośc sporo , a czesto sa to mlodziency , którzy na osiedlowych uliczkach roziwjają szalone predkości testując samochody .Na poczatku cieplych dni prosiłam grzecznie sasiadke , aby wytlumaczyła swoim corkom ,że Moje dzieci nie moga chodzic same bez opieki bo sa po prostu na to za małe . Boje sie o swoje dzieci , obawiam sie wypadku , bo wiem ,że szczegolnie ta najmlodzsza 4 letnia dziewczynka jest nieostrozna . Prosze o porade. Wiem ,że pewnie mam nieobiektywny wgląd na ta sytuacjie . Z dania na dzien moja złośc na dzieci sąsiadki i zarazem na moje własne jest coraz wieksza . Boje sie ,że ktoregoś dnia po prostu pojde do sasiadów i zrobie im awanture . Bylo by to bardzo glupie , bo w sumie dzieci nie chca nic złego tylko wspolnej zabawy , ale co bedzie jak zabawa taka zakonczy sie smiercią pod samochodem

(. Dodam tez ,że wokól domu jest bardzo duzo miejca do zabawy i dzieci nie muszą bawiac sie na ulicy . Może ktoś podpowie mi jak rozwiązac ta sytuacjie , bo ja juz po prostu nie wiem co robic .