Związek za jakiś czas partnerski?

05.07.07, 20:10
www.gazetawyborcza.pl/1,75248,4285543.html?as=1&ias=3&startsz=x
Myslicie, że mają szansę stać się prawdziwym, partnerskim związkiem?
    • iwoniaw Re: Związek za jakiś czas partnerski? 05.07.07, 20:25
      Być może. jeśli w końcu zaczną rozmawiać, a nie liczyć na to, że druga strona
      się domyśli:

      "Co jeszcze należy do kobiet?
      MATEUSZ: Prowadzenie domu. Ja mogę, jeśli dostanę wyraźne polecenie, zrobić
      zakupy. Natomiast chciałbym, żeby ktoś otym myślał, chyba że mam myśleć o tym
      ja. Ale wtedy musi paść precyzyjny komunikat: "Ja otym nie myślę, ty otym myśl".
      Iwtedy OK. Natomiast gdy zdarza się, że przychodzę do domu, a tam nic nie ma, to
      błąd Kasi."

      No i byłoby ok, gdyby po pierwsze - dogadali się, co do kogo należy, a po drugie
      - podzielali te przekonania. Ten facet mi się bardzo nie podoba - ewidentny
      przykład braku jakiejkolwiek refleksji, o empatii nie wspominając - mimo że
      pozornie taki otwarty i nawet do gazety opowiada o swych doznaniach. Ale może
      kobieta da radę sobie, jak sama mówi, wywalczyć demokrację. Szkoda, że nie może
      jej wynegocjować, no ale bywa i tak.
      • sir.vimes Też mi się to nie podoba 06.07.07, 06:46
        Nie wyobrażam sobie bym musiała partnerowi wydawać polecenia, i to w takiej
        formie... I , żeby mnie za brak poleceń rozliczał.

        Trochę on traktuje swoją Kasię jak kwatermistrza a dom jak obóz harcerski.

        • a.nancy Re: Też mi się to nie podoba 06.07.07, 09:46
          nie no, ten cytat to kompletne dno sad
          w ogole nie rozumiem co to jest "prowadzenie domu", bo zapkupy, gotowanie czy
          sprzatanie to zwykla strategia przetrwania wink cos trzeba przeciez jesc itp.
          mowiac "do kobiety nalezy prowadzenie domu" koles daje przekaz: "do kobiety
          nalezy sprawienie, zebym mial co jesc i co na d* wlozyc". jak juz napisalam,
          rozpuszczony jedynak.
          u nas nikt nie wydaje polecen, ani nie rozpatruje "co do kogo nalezy". to jasne,
          ze jak chce jesc, to musze isc do sklepu/ugotowac, a jak nie mam czystych gaci,
          to musze sobie uprac. i moj maz tez jakos to rozumie. i to, ze jesli mieszkamy
          razem, w naszym wspolnym interesie jest myslec przy okazji o drugiej osobie
          (piore sobie gacie, wiec upiore i twoje). mozna zaproponowac: masz dzis wiecej
          czasu, wiec zrob to i tamto. ale nie ma to charakteru "obowiazkow" czy "polecen".
    • mijaczek Re: Związek za jakiś czas partnerski? 05.07.07, 20:31
      szczerez?
      no f***ing way!
    • oxygen100 Re: Związek za jakiś czas partnerski? 05.07.07, 20:58
      partnerstwo to utopiasmile)
      na poczatku moze sie tak wydawac ze olaboga jestesmy partnerami z czasem
      granica miedzy partnerka a kura domowa sie zaciera.
      • mijaczek Re: Związek za jakiś czas partnerski? 05.07.07, 21:09
        dokladnie...takie sprawy musza wynikac z charakteru dwoch osob, a nie z umowy
        pod tytulem "ok,to dzisiaj ja umyje podloge a ty za 3 m-ce"...
        • dagmama Re: Związek za jakiś czas partnerski? 05.07.07, 21:17
          Nie wierzę.
          Osobiście wyrzuciłabym z domu gościa, który przez rok życia dziecka się nie
          angażuje, bo co, leży galaretowate i nie może się utożsamić. Zwłaszcza, gdybym
          miała na głowie tyle, co ta dziewczyna, a nie miałam.
    • triss_merigold6 Re: Związek za jakiś czas partnerski? 05.07.07, 21:19
      No way. Pan działa ponieważ są mu wymierzane celne kopy, w momencie gdy kopów
      zabraknie wycofa się na poprzednią pozycję.
      • sir.vimes Re: Związek za jakiś czas partnerski? 06.07.07, 06:47
        No i chyba on wcale nie ma potrzeby cokolwiek zmieniać - on po prostu chce
        spełnić "kaprys swojej Pani" ...
    • soemi Re: Związek za jakiś czas partnerski? 06.07.07, 07:41
      "Tylko że opiekunka była dla mnie, nie dla Mateusza. Gdy dzwoniła: "Pani Kasiu,
      jestem chora, nie będzie mnie tydzień", to od razu wiedziałam: to ja siedzę w
      domu"
      Po tym cytaci widzę, że mama jest uwięzona z dzieckiem w domu, osaczona i ma
      związane ręce i przez to dziecko nie może się realizować. To po co jej to
      dziecko, żeby było w razie złych dni kiedy już wszyscy zawiodą to ono zawsze
      będzie. Jakż to ona biedna.
      • bunny.tsukino Re: Związek za jakiś czas partnerski? 06.07.07, 07:48
        A ja to odczytałam inaczej. Że dziecko "jest mamy". Że to ona będzie brać l4,
        choć tata też równie dobrze mógł, no ale jego kariera, szef krzywo spojrzy i
        takie tam..Pewnie też mama będzie chodzić na wywiadówki,występy w szkole,
        zawozić na basen, załatwiać kolonie...
        • joanna35 Re: Związek za jakiś czas partnerski? 06.07.07, 08:26
          Dokładnie bunny, dokładnie. Dziwię się, że można to było zrozumieć inaczej.
      • sir.vimes Nie rozumiem 06.07.07, 08:32
        Uważasz, że matka musi mieć chęć być przy dziecku 24 h na dobę , bo inczej jest
        złą matką?
        I, że wszelkie roboty domowe wykonuja się same - w żaden sposób nie utrudniając
        kontaktu z dzieciątkiem? Że mozna jednocześnie prasować , karmić, wpatrywać sie
        dziecku w oczy i robić obiadek?

        I, że , facet by być dobrym ojcem musi po prostu być?
    • soemi Re: Związek za jakiś czas partnerski? 06.07.07, 07:44
      No a tą wypowiedzią już przebili wszystkie inne;
      MATEUSZ: No, jest coś w tym, że obcowanie z dziećmi jest atrakcją, ale mnie
      było trudno ją odkryć, gdy dzieci miały kilka miesięcy.

      KATARZYNA: Dla mnie to też nie było atrakcyjne.

      I to, żeby jeszcze mama tak mówiła. Koszmar
      • triss_merigold6 Re: Związek za jakiś czas partnerski? 06.07.07, 08:19
        Czemu? Jest obowiązek obligatoryjnego zachwytu kontaktem z istotą, która
        głównie śpi, płacze i je? Poza chwilami macierzyńskiego zachwytu genralnie
        kontakt z niemowlęciem jest nudny. Pogadać nie można, pobawić się też
        niespecjalnie... starsze dzieci są ciekawsze.
      • sir.vimes Dla mnie też nie było 06.07.07, 08:33
        atrakcyjne.
        BYWAŁO.

        A najmniej atrakcyjne były pobudki w srodku nocy - i dla mnie, i dla męża.
        Dziwię się , że dla kogoś SĄ atrakcją.
        • triss_merigold6 Re: Dla mnie też nie było 06.07.07, 08:52
          Pobudki na szczęście były rzadko, kolka jedna dosłownie. Karmienie piersią
          wspominam jako mało atrakcyjne, uwiązanie z niemowlęciem w domu, konieczność
          dostosowania życia do rytmu niemowlaka. Da się przyzwyczaić ale IMO jest to
          mało atrakcyjne i męczące.
          • falafala Re: Dla mnie też nie było 06.07.07, 12:10
            zgadzam sie dla mnie kontakt z niemowleciem nie jest zadna atrakcja, i moge
            powiedziec tylko jedno, nie lubie niemowlakow, stanowczo wole wieksze dzieci.
            Matka ma jak najbardziej prawo nie odbierac kontaktu z niemowlakiem jako dzikiej
            atrakcji
      • aluc Re: Związek za jakiś czas partnerski? 06.07.07, 10:05
        zcdecydowanie się zgadzam - atrakcją bywa, im częściej tym lepiej wink i te
        atrakcyjne chwile na szczęście dla mnie i dla nich wynagradzają te nieatrakcyjne
      • iwoniaw Bo mama ma obowiązki a tata prawa rodzicielskie? 06.07.07, 11:12
        > KATARZYNA: Dla mnie to też nie było atrakcyjne.
        >
        > I to, żeby jeszcze mama tak mówiła. Koszmar

        A że tata tak nie tylko mówi, ale jeszcze zostawia z tym nieatrakcyjnym zajęciem
        matkę dziecka a swoją żonę samą, to Cię nie oburza? To dopiero jest koszmar moim
        zdaniem.

        Wstawanie do dziecka w nocy, różnorakie ograniczenia, konieczność organizowania
        opieki na czas, gdy się musi robić coś innego (choćby iść do pracy) NIE JEST
        atrakcyjne, nawet gdy dziecko się kocha najbardziej na świecie. Oczekiwanie, że
        te nieatrakcyjne obowiązki W CAŁOŚCI przejmie jedno z rodziców, a drugie poczeka
        sobie, aż poczuje zew i natchnienie do kontaktów z podrośniętym (i pewnie
        jeszcze dobrze wychowanym i dzięki staraniom matki odpowiednio rozwiniętym
        intelektualnie, hehe) jest żałosne i tragiczne.
    • a.nancy Re: Związek za jakiś czas partnerski? 06.07.07, 09:34
      bez szans
      do partnerstwa trzeba dojrzec
      a kolega gada jak rozpaskudzony jedynak, ktory bawi sie w dom i bycie mezem i ojcem
    • aluc Re: Związek za jakiś czas partnerski? 06.07.07, 10:07
      partnerstwo to nie jest po równo tylko sprawiedliwie, jak już zapewne wiele
      razy było na tym forum mówione

      no więc IMHO błąd tkwi w założeniu, a nie w realizacji

      poza tym partnerstwo świetnie można połączyć z tradycyjnym "podziałem ról"
    • blekitnykoralik Re: Związek za jakiś czas partnerski? 06.07.07, 15:13
      Mądrze ktoś powyżej napisał, że partnerstwo w związku nie wyklucza tradycyjnych
      ról, całkowite przekreślanie ich, też nic dobrego nie niesie (moim zadniem)
      z drugiej strony podkreślanie ich istnienia też jest szkodliwe (ponieważ zbyt
      mocno się zakorzeniają)

      ten przypadek faceta jest bardzo dobry, bo częsty
      i jak takiego faceta przekonać do tego, że jest dla dziecka bardzo ważny i ono
      powinno być - dla niego? I co zrobić, zeby się wyzbył egoizmu?
      dziewczyna wymienia obowiązki, jakie niesie macierzyństwo
      więc jej facet podchodzi do dziecka wówczas również jak do obowiązku, obawiam
      się, że do ojcorzyństwa w ten sposób nie dorośnie, ani nie rozwinie się
      emocjonalnie sad
      a w tym wszystkim dziecko "obowiązek"sad




Inne wątki na temat:
Pełna wersja