sniezynka234
06.07.07, 21:27
To była moja licealna miłość-3 i 4 klasa ogólniaka. Zanim się spotkaliśmy
klikaliśmy pól roku na necie, i byliśmy dobrymi kumplami,po spotkaniu coś
między nami zaiskrzyło, i trwało 2 lata. To była szaleńcza miłość, pełna
uniesień, pięknych chwil, obietnic, perspektywy wspólnego życia. Po 2 latach-
ja zerwałam, w zasadzie bez powodu. Wtedy widziałam go po raz ostatni. Jednak
ciągle był w moich myślach, ciągle za nim tęskniłam, a kiedy po jakimś czasie
dowiedziałam się, że planuje zaręczyny ogarnęła mnie czarna rozpacz

.
Dotarło do mnie, że straciłam swoją szansę, i że odwrotu już nie ma. Minęlo
kilka lat, mam dziecko, nowego faceta, nowe życie i niedokoćzone nadal
studia. A w myślach ciągle jest on- moja licealna miłość. Nie ma dnia żebym o
nim nie myślała, żebym nie wspominała tego co było kiedyś między nami. Czuję,
że przegapiłam swoją prawdziwą miłość... Czy któraś z Was tak ma? Może nie
jestem sama? Pozdrawiam