Teściowa jak z koszmaru?Albo coś ze mną...

07.07.07, 23:27
Jak przeczytacie moze potwiedzicie moje zdanie a może... powiecie że jestem
nienormalna. Ponad 10 lat temu mój mąż zapłacił za działkę, w sumie
teściowej. chodziło tam o jakieś sprawy pracownicze, ona mogła kupić, ale nie
miała pieniędzy. Żal było tracić okazję, a wtedy jeszcze niemąż chciał
zainwestować, mówiło się,ze działka będzie jego. Z 3 lata temu przypomniało
się jej ,ze ona ma działkę, papery były u nas. sytuacje finansową miała
nieciekawą, starszy synalek bez przewy genruje koszty(=długi), pieniądze
miała oddać nam w niedługim czasie. działkę podobno sprzedała, nie
utrzymywaliśmy kontaktu z nią ( jest lekarzem, kiedy zadzwoniłam dawno temu,
żeby przyjechała w nocy, bo dziecką ma gorączkę, spanikowaliśmy po
prostu,pierwsza gorączka, parę miesiecy dorobku rodzicielskiego, ona
powiedziała, zebym zadzwoniła na pogotowie. Poza tym, nie potrafiła rozpoznać
refluksu, noworodek nie chciał jeść, ale ona o takich objawach nie słyszała,
nikt jej nie powiedziałsmile, bo przecież dzieci z refluksem wymiotują po
posiłku.)
Ale przyszedł czas że były nam potrzebne pieniądze, wtedy ona z własnej woli
zaczęła nam "pomagać", dając pareset złotych miesiecznie. w niedługim czasie
okazało się, ze tak naprawdę to ona oddaje nam pieniązde za działkę i to do
kwoty, którą zainwestowała. No to wtedy...
Ale spokojnie, pomyślałam trudno, jeszcze utwierdziłam się w przekonaniu jaka
to ona jest owakasmile. Przyszedł jednak czas, że musieliśmy zacząć spłacać
zobowiązania za brata, kiedyś mój mąż nieopatrznie złożył podpis, okazało
się, ze sporo wart. I zaczęła się wojna na całego z całą rodziną. brat nie ma
pieniędzy więc nie będzie oddawał, teściowa najpierw udawała zasmuconą
faktami. Przyszła nawet do męża z zapytaniem czy ona ma jechać do sanatorium,
bo jak ona nie ma pieniędzy to ona nie pojedzie. Pytanie bardzo na miejscu,
mój mąż powiedział, że nie ma o czym mówić, niech jedzie. Biedaczka doskonale
znała naszą sytuację, wiedziała,ze to ostatnie zobowiązanie dobiło nas.
Pojechała...
mam do niej żal...
I jeszcze jedna sprawa, oni mają duże długi(starszy synek ma ogromne
możliwości). Ja nie chciałabym po ich śmierci spłacać tego. Czy jest jakiś
sposób by się przed tym ustrzec?lanna
    • zapracowana6 Re: Teściowa jak z koszmaru?Albo coś ze mną... 07.07.07, 23:48
      A teściowa to jakiej specjalności lekarz? Bo moja n.p. jest geriatrą i ani na
      dziecięcych refluksach się nie zna, ani do gorączki potomstwa jej nie wzywam.
      • lanna1 Re: Teściowa jak z koszmaru?Albo coś ze mną... 07.07.07, 23:51
        Aha, to dość istotne, pediatra. Lekarz rodzinny.
        • zapracowana6 Re: Teściowa jak z koszmaru?Albo coś ze mną... 07.07.07, 23:59
          Może zmęczona była, w końcu starsza kobieta jest.
          A co do reszty: teściowa działkę spłaciła (dobrze rozumiem?), mąż spłaca
          pożyczkę, którą dobrowolnie podżyrował- w czym w takim razie tkwi problem ?
          • lanna1 Re: Teściowa jak z koszmaru?Albo coś ze mną... 08.07.07, 00:13
            Teściowa działki nie spłaciła, nawet tej kwoty zainwestowanej przez meża nie
            zdołała do końca, a zarobiła całkiem sporo na niej. Oprócz tego "pozyczyła" od
            meża niemałą sumę dużo wcześniej, o której oddaniu też zapomniała. W czym
            problem? Czuję się niesprawiedliwie potraktowana po prostu. Jeszcze ten dług,
            jej synalka. Za głupotę sie płaci, to wiem. Chciałabym sie ustrzec tylko przed
            kolejnymi zobowiązaniami.
            Czy jest schorowana? Pracuje w chwili obecnej na dwóch etatach, nieźle się
            trzyma, ma emeryturę. Może i była zmęczona, to niech leczy obce dzieci. Nie
            będą do niej dzwonili po nocach. Nie jest lekarzem mojego dziecka od tamtego
            czasu, wtedy w ciągu dnia też nie miała czasu wpaść. Lekarz z innej
            przychodni, do której się zapisaliśmy, z własnej inicjatywy dzwonił z pytaniami
            co się dzieje.
    • czarna_maruda Re: Teściowa jak z koszmaru?Albo coś ze mną... 08.07.07, 00:31
      Ja tu widzę problem nie tyle w teściowej, co w bracie Twojego męża.
      Prawdopodobnie jego długi spowodowały, że teściowa również jest/czuje się
      zadłuzona.
    • asiula69 Re: Teściowa jak z koszmaru?Albo coś ze mną... 08.07.07, 11:26
      w pierwszej kolejności po teściowej bedą dziczyły jej dzieci i współmałonek w
      częściach równych.W ciągu 6 miesięcy od dnia w którym spadkadawca dowiedział
      się o tytule swego powołanie może złożyc oświadczenie o porzyjęciu lub
      odrzuceniu spadku.Spadek można przyjąć bez ograniczania odpowiedzialności za
      długi spadkowe (przyjęcie proste) lub przyjąć spadek z ograniczeniem
      odpowiedzilaności za długi spadkowe (przyjęcie z dobrodziejstwem inwentarza-
      spadkobierca odpowiada do wysokości stanu czynnego majątku spisanego w
      inwentarzu).Brak oświadczenia traktowane jest jak oswidczenie o prostym
      przyjęciu spadku.Po bracie także najpierw będzie dziedziczył małżonek i dzieci
      a w przypadku odrzucenia spadku przez wszystkich lub braku takich osób
      dziedziczać beda rodzice ,rodzenstwo i zstepni rodzeństwa.Ale i w tym przypadku
      możecie złożyć oświadczenie o przyjeciu spadku z dobrodziejstwem inwentarza lub
      o odrzuceniu spadku.Pozdrawiam
      • lanna1 Re: Teściowa jak z koszmaru?Albo coś ze mną... 08.07.07, 23:43
        Dziękuje za pocieszajace informacje.
    • titta Re: Teściowa jak z koszmaru?Albo coś ze mną... 08.07.07, 21:25
      Co do dzialki...
      Zawsze uwazam, ze rodzinie (najblizszej) sie nie pozycza. Rodzinie sie DAJE.
      Kupujac mamie dzialke, do glowy by mi nie przyszlo wymagac zwrotu pieniedzy!
      Podobnie jak ona nigdy by nie zadala, zebym zaplacila za mieszkanie, ktore mi
      kupila.
      Problemem sa dlugi brata. W tym przypadku rady nie mam...bo coz zrobic jak
      dorosly czlowiek z premedytacja naraza rodzine? Dac mu ultimatum...i kopa w
      tylek chyba. Potrzebna jest rada prawnika...
      • lanna1 Re: Teściowa jak z koszmaru?Albo coś ze mną... 08.07.07, 23:49
        titta napisała:

        > Co do dzialki...
        > Zawsze uwazam, ze rodzinie (najblizszej) sie nie pozycza. Rodzinie sie DAJE.
        > Kupujac mamie dzialke, do glowy by mi nie przyszlo wymagac zwrotu pieniedzy!
        > Podobnie jak ona nigdy by nie zadala, zebym zaplacila za mieszkanie, ktore mi
        > kupila.
        > Problemem sa dlugi brata. W tym przypadku rady nie mam...bo coz zrobic jak
        > dorosly czlowiek z premedytacja naraza rodzine? Dac mu ultimatum...i kopa w
        > tylek chyba. Potrzebna jest rada prawnika...
        Niestety źle mnie zrozumiałaś, działka została kupiona na matkę, ale nie
        została jej dana. Było jasno powiedziane, ze należy do mojego męża. Kobieta
        jest sprytna, ale mam nadzieję, ze kiedyś to ją zgubi. Ze starszym synkiem
        powinna się dawno policzyć, a nie próbować go usprawiedliwiać, za każdym razem.
        Na nas niegdyś też sie obraziła,za to, ze nie chcemy wziąć kredytu na kolejny
        złoty interes. Są takie matki, które nie potrafią kochać po równo o ile w ogóle.
        Dla jednych zawsze są okoliczności łagodzące.
Pełna wersja