Czy dziecko może być szczęśliwe?

18.06.03, 15:07
Czy dziecko może być szczęśliwe, gdy jego rodzice sie kłócą??? Kocham moje
dziecko nade wszystko, nade wszysktko pragnę, by było szczęśliwe. Chcę,
byśmy byli szczęśliwym , kochającym się, szanującym małżeństwem. Nasze
kłótnie niewiele wnoszą mądrego. Nie są lekcją na przyszłość. Chciałabym
abyśmy tak się kłócili,żeby jakoś się dogadać, pogodzić itd. Nie chcę moich
łez, jego naburmuszenia. Nie chcę, by nasze dziecko czuło, że jesteśmy
zdenerwowani, bo nawet nie wiem jak byśmy starali sie to ukryć, to dziecko
wyczuje od razu. Tej nocy budziła się z płaczem co chwilę. Zwykle śpi
calutką noc bardzo spokojnie. Nie była świadkiem naszej kłótni, bo spała,
nie słyszała więc(?). Kilka razy niestety była świadkiem moich łez,
zdenerwowania, płakałyśmy razem. Ja tak nie chcę. Chcę by moje dziecko było
szczęśliwe, nie chcę TAK się kłócić. Nie chcę wcale się kłócić, bo wtedy
jestem zdenerwowana, a moja córka to czuje. Nie mogę jednak dla świętego
spokoju robić wszystkiego pod dyktando mojego męża. Nie mogę, nie chcę
słuchać się jego. Jestem dorosła. Jemu nie podoba się wiele rzeczy które
robię (moje spotkania z przyjaciółmi, rodziną, moja chęć pomocy innym,
podejmowanie decyzji dotyczących mnie bez jego zgody czy wiedzy). Wczoraj
poczułam się po prostu osaczona, brakowało mi powietrza, którym mogłabym
oddychać. Nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby nasza wymiana zdań,
kłótnia, coś wniosła do sprawy. On postawił sprawę jasno:jemu się nie podoba
to co robię i jeśli to zrobię to on "inaczej będzie załatwiał sprawy" a
znaczy to tyle, że straszy mnie, że będziemy mieli osobne pieniadze. Żadne
moje argumenty nie trafiały do niego, on ma takie zdanie i KONIEC! I straszy
rozpadem małżeństwa!!! Lżej mi trochę, gdy się wygadałam (wypisałam), ale
głównie chodzi mi o opinie innych osób w podobnej sytuacji na temat dziecka.
Czy ono może być szczęśliwe? Dziecko, które jest do szaleństwa kochane przez
rodziców, którzy nie mogą się dogadać...
    • sojanka Re: Czy dziecko może być szczęśliwe? 18.06.03, 15:57
      Masz rację dzieci dokładnie wyczuwają nasze nastroje i potrafią reagować
      płaczem i rozdrażnieniem, kiedy my jesteśmy rozdrażnione.

      Musisz zadbać o spokój w domu. Może jakimś rozwiazniem jest przeprowadzanie
      rozmów za zamknętymi drzwiami z męzem, kiedy dziecko spi.

      Moze rozwiazaniem jest faktycznie osbna kasa...

      W kazdym razie powinnas rozwiazac problem, dla spokoju swojego i dziecka.
    • meme1 Re: Czy dziecko może być szczęśliwe? 18.06.03, 17:55
      moj maz chcial odejsc gdy maly mial 3 mies.ciagle klotnie...wiem jakie to
      uczucie kiedy ukochane malenstwo placze...
    • joa_boa Re: Czy dziecko może być szczęśliwe? 18.06.03, 18:28
      Odkad pamiętam kłócę sie z moim mężem - padja niezbyt cenzuralne epitety, wiele
      razy myslałam o rozwodzie i byc może tak się stanie ale...Tyle razy
      zastanawiałam się - dlaczego sie kłócimy, i po kilku latach małżeństwa, kilku
      latach terapii, własnych nieskończonych przemysleniach dochodze do wniosku, że
      dla nas to jedyna, jak na razie, forma komunikacji. Spokojnie możemy rozmawiać
      o filozofii, religii, psychologii, itp. słowem, o sprawach, które nie dotycza
      nas osobiście, które nie poruszja naszych najgłębszych emocji, a czasem ran i
      blizn. Oboje mamy trudne charaktery, własne, zupełnie odmienne zdania na każdy
      chyba temat i wybuchowe temperamenty. Wiele razy myslałam o skutkach, jakie te
      kłótnie wywra na naszych dzieciach. Starszy - 6,5 letni jest bardzo pogodny,
      choć impulsywny, wie, że sie nie zgadzamy, bo słyszy nasze wrzaski, ale też
      nasze tłumaczenia, że nie możemy czasami się ze soba dogadać i zgodzić. Nie
      wiem, jak ułoży się jego przyszłość, ale jestem pewna, że więcej szkody
      wyrządzilibysmy mu zachowujac wobec siebie wrogie milczenie. To, czego powinnam
      unikać to epitety - one juz na pewno niczemu nie służą (oprócz dowaleniu
      rozmówcy), ale...Na młodszym, 4 miesięcznym nasze wrzaski wydaja sie nie robić
      zadnego wrażenia, jest spokojny i pogodny. Nie twierdzę ,absolutnie, że dobrze
      jest sie kłócic i wrzeszczec na siebie. Nie wiem ile bym dała za spokojny,
      zgodny charakter i zgodnego męża. Ale nawet po terapii 25 letniej nie stanę się
      łagodnym aniołem ogniska domowego i jedyne, co moge zrobić, to pokazać moim
      dzieciom, jak sie kłócić, żeby to były konstruktywne kłótnie, choćby bolesne.
      • mama.ali Re: Czy dziecko może być szczęśliwe? 19.06.03, 00:00
        Moja Alicja miala rok jak zaczela obgryzac paznokcie, czesto siedziala
        przestraszona i rypała te swoje maleńkie paluszki... Nie chce juz dzis opisywac
        calej sytuacji pomiedzy mną a jej tatusiem... nie bylo wrzaskow przy niej(tego
        udało mi się uniknąć)ale byly moje krzyki na nia jak Tatus nie wracał juz 3
        dzien i nie wiedziałam co ze soba zrobic, jak po raz kolejny dostal sms-
        od "kolezanki"; byly moje nieustanne łzy, ktore czesto juz nie byly łzami tylko
        rykiem z bezsilnosci; był ciagły żal do całego świata tylko nie do winowajcy,
        że jestem taka samotna...
        Jak miała 2 lata kazałam mu się wynosić, nie mogłam już patrzeć jak krzywdzę
        tym związkiem dziecko. zapisałam się na terapię żebym znów za parę dni nie
        zadzwoniła z błaganiem "kochanie wróć do domu", a robiłam to wiele razy on
        nigdy. Terapia pomogła nie zadzwoniłam (choć dopiero od paru miesięcy czuję się
        naprawdę wolna)! Przez rok pracowałam by moje dziecko przestało obgryzać
        paznokcie. Jestem spokojna i mogę dzieki temu dac mojemu dziecku nie tylko
        miłość, poczucie bezpieczeństwa ale i cierpliwosc której w tamtym stresie nie
        miałam.
        To taka moja historia w pigułce. Nie zachęcam do rozstania, ale czasem jest ono
        poprostu lepsze. W mojej sytuacji definitywnie było, choć zdaję sobie sprawe,że
        każdy ma swoją historię...
      • plucha32 Re: Czy dziecko może być szczęśliwe? 20.06.03, 08:33
        joa_boa napisała:

        >jak sie kłócić, żeby to były konstruktywne kłótnie, choćby bolesne.


        Może coś znajdziesz w tej książce:
        Fischaleck F. (1990) Uczciwa kłótnia małżeńska

        Lusia
      • anja_mama-kuby Re: Czy dziecko może być szczęśliwe? 20.06.03, 09:31
        Boże! mam podobną sytuację...
        i naprawdę nie wiem co robić. Nie mogę o tym pisać, bo się poryczę, a jestem w
        pracy ;-(((
        O jakich terapeutach mówicie? państwowych czy prywatnych? rodzinnych czy
        przykościelnych? i czy - jak on nie chce chodzić, bo uważa, że to ja
        jestem "psychiczna", więc powinnam się leczyć - chodzenie samotne coś daje, bo
        przeciez wina nie leży tylko po mojej stronie; moją winą jest reakcja:
        impulsywna... wrzaski... wyzwiska... mam ochotę go uderzyć, bo nic do niego nie
        dociera, bo wyprowadza mnie z równowagi swoim zachowaniem i głupimi tekstami, a
        potem robi ze mnie wariatkę... Już mi się nawet nie chce o to małżeństwo
        walczyć, ale ... Kuba! jest i to nie jego wina, że starzy nie moga się dogadać.
        Zwłaszcza, że przed urodzeniem Kubusia byliśmy fajnym małżeństwem...
        Mam wrażenie, że już się nie kochamy sad((
        Czy warto za wszelką cenę walczyć o małżeństwo? nie ma zdrad, ale jest
        ciągłe "dowalanie" sobie, robienie sobie na złość, on wychodzi do jakiś kolegów
        sam, jak mu pasuje, ja chodzę sama z Kubusiem wszędzie. Aaaaaa... za dużo by
        pisać, same wiecie, jak jest.
        Lżej mi, jak się "wygadałam"...
        Ania
    • plucha32 Re: Czy dziecko może być szczęśliwe? 20.06.03, 08:53
      justyna1212 napisała:

      > Czy dziecko może być szczęśliwe, gdy jego rodzice sie kłócą???

      nie może być szczęśliwe, ale...

      Kocham moje
      > dziecko nade wszystko, nade wszysktko pragnę, by było szczęśliwe. Chcę,
      > byśmy byli szczęśliwym , kochającym się, szanującym małżeństwem.

      po tym zdaniu widać, że jest nadzieja, że to się zmieni (bo Ty tego bardzo
      chcesz)


      Chciałabym
      > abyśmy tak się kłócili,żeby jakoś się dogadać, pogodzić itd.

      Czy lubisz czytać i stamtąd sięgać po rady?


      Nie chcę moich
      > łez, jego naburmuszenia.

      Jest taka książka...
      która opisuje podobny jak Twój przypadek.

      Nie chcę, by nasze dziecko czuło, że jesteśmy
      > zdenerwowani, bo nawet nie wiem jak byśmy starali sie to ukryć, to dziecko
      > wyczuje od razu.

      W jakim wieku jest dziecko?

      Tej nocy budziła się z płaczem co chwilę. Zwykle śpi
      > calutką noc bardzo spokojnie. Nie była świadkiem naszej kłótni, bo spała,
      > nie słyszała więc(?).

      Może jednak nie budziła się dlatego, nie martw się tak bardzo.


      Kilka razy niestety była świadkiem moich łez,
      > zdenerwowania, płakałyśmy razem. Ja tak nie chcę. Chcę by moje dziecko było
      > szczęśliwe, nie chcę TAK się kłócić.

      "Uczciwa kłótnia małżeńska" "pozwala" kłócić się konstruktywnie smile

      Nie chcę wcale się kłócić, bo wtedy
      > jestem zdenerwowana, a moja córka to czuje.

      Tak, to jest fakt.

      Nie mogę jednak dla świętego
      > spokoju robić wszystkiego pod dyktando mojego męża. Nie mogę, nie chcę
      > słuchać się jego. Jestem dorosła. Jemu nie podoba się wiele rzeczy które
      > robię (moje spotkania z przyjaciółmi, rodziną, moja chęć pomocy innym,
      > podejmowanie decyzji dotyczących mnie bez jego zgody czy wiedzy). Wczoraj
      > poczułam się po prostu osaczona, brakowało mi powietrza, którym mogłabym
      > oddychać. Nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby nasza wymiana zdań,
      > kłótnia, coś wniosła do sprawy. On postawił sprawę jasno:jemu się nie podoba
      > to co robię i jeśli to zrobię to on "inaczej będzie załatwiał sprawy" a
      > znaczy to tyle, że straszy mnie, że będziemy mieli osobne pieniadze. Żadne
      > moje argumenty nie trafiały do niego, on ma takie zdanie i KONIEC! I straszy
      > rozpadem małżeństwa!!!

      W tym miejscu widzę analogię z książki " Szantaż emocjonalny".
      Twój mąż jest dokładnie jak pierwszy typ (wymieniony w książce).
      Poczytaj, tyle mogę Ci poradzić, książka podobno daje inne spojrzenie i nie
      koniecznie musi być rozpad małżeństwa.
      Odżyjesz, zrozumiesz, uspokoisz się, wyciszysz się.
      Tak myślę, warto spróbować zrobić coś dla siebie (noo, najpierw zainwestować -
      nie wiem ile kosztuje, ale może być trochę droga, chociaż terapeuci są
      drożsi..smile ..)


      Lusia



    • justyna1212 Re: Czy dziecko może być szczęśliwe? 20.06.03, 10:15
      Odpowiadając na ostatni post: ja miałam nadzieję, że jednak dziecko może czuć
      sie szczęśliwe mimo faktu, iż jego rodzice kłócą się. Nasze kłótnie nie są
      częste, ale bardzo przykre i bolesne (dla mnie). Nie rozumiem i nie zrozumiem
      prób nastraszenia mnie, że jeśli zrobię coś na co on nie "wyraża zgody" to
      wtedy on zrobi to i to. Moja córeczka ma 3 latka. Zaczęło się robić
      nieprzyjemnie między nami gdzieś jak mała miała około roczku. Wzrosły wtedy
      wymagania co do mojego postępowania, zaczęło się więcej rzeczy nie podobać.
      Lubię czytać i słuchać mądrych, życiowych rad. Tak więc dziękuję za Wasze
      odpowiedzi i czekam na dalsze.
Pełna wersja