monika3031
09.07.07, 18:35
Nie wiem od czego zaczac. Tyle jest tego wszystkiego. Nie wiem co mam robic.
Mam ogromny problem wychowawczy z corka męża. Ma Ona 8 lat a od 5 lat ja
jestem w jej zyciu jezeli mozna to tak ujac. Jej matka zostawila ja jak miala
2 latka i tak poprostu wrocila do domu rodzinnego i wogole sie z nia nie
kontaktuje. Na poczatku opiekowali sie nia dziadkowie ale odkad wprowadzilam
sie do jej ojca jego rodzice niepozwalali mi sie nia zajmowac ani wychodzic na
spacery. Cale dnie mala spedzala u nich nawet jak ja nie pracowalam. Na
poczatku nastawiali ja przeciw mnie i przeciw ojcu, straszyli nami. Zamiast do
przedszkola chodzila z dziadkami do barow piwnych lub na imprezy do ich
znajomych. Nawet ojciec nie mial nic do powiedzenia w tej sprawie wiec robili
co chcieli az do momentu kiedy sie przeprowdzilismy. Niestety 15 km to bylo
dla nich za malo i bylo jeszcze gorzej. Przyjezdzali i robili awantury o byle
co np. ze mala sie przeziebila ze nie jadla podwieczorku itd. wszystko
wiedzieli bo kupili jej telefon komorkowy zeby wiedziec co sie u nas dzieje.
Teraz mieszkamy za granica i tesciowie juz nie mieszaja bo nawet nie maja
naszego nr telefonu. Problem jest teraz z Natalia. Nie mam z nia zadnego
kontaktu i nie wiem jak sie z nia porozumiec. Jest bardzo ograniczona jak na
swoj wiek. Nie potrafie tego opisac. Dla mnie jest to dziwne ze Ona nie
rozumie prostego polecenia zeby przyniesc dana rzecz. Trzeba jej mowic kilka
razy to samo a ona i tak przyniesie co innego. Nie slucha co sie do niej mowi
i mam wrecz wrazenie ze jest uposledzona umyslowo. Wogole nie mysli nad tym co
robi i trzeba za nia wszystko robic albo stac i dyktowac co i jak ma zrobic.
Trzeba ja pilnowac na kazdym kroku. Nie rozumie slowa NIE WOLNO. Jest glupsza
niz jej siostra ktora ma 2 latka i ktora rozumie wszystko to co sie do niej
mowi. Nie moge juz tego wytrzymac. Jestem psychicznie wykonczona i nie wiem co
mam robic. Maz tez ma z nia te same problemy tylko ze on jest lagodniejszy a
ja jak sie juz zdenerwuje to na caly dzien. Mysle ze popelnilam blad godzac
sie wychowywac obce dziecko. Myslalam ze sobie poradze ale nie wiedzialam ze
Ona jest tak bardzo ograniczona umyslowo. Jak przebywala u dziadkow to Oni
wszystko za nia robili ubierali rozbierali wiazali buty karmili i nawet teraz
tak jest jak do nich jezdzi.
Poradzcie jak sobie poradzic w takiej sytuacjii??? Warto ciagnac to nasze
malzenstwo skoro czesto sie klocimy?? Mamy wspolne dziecko ale ja nie mam nic
nawet domu rodzinnego do ktorego moglabym wrocic. Co robic??