mój syn... sorry, ale długie mi wyszło

09.07.07, 23:04
Muszę się wygadac dzisiaj.
Mam 5 letniego synka.
Jest naprawdę bardzo ale to bardzo mądry, inteligentny i w ogóle -
obiektywnie smile
Zna kilkaset nazw rozmaitych dinozaurów, łącznie z okresem ich występowania,
rodzajem pożywienia i wszystkim czego ich dotyczy. Interesuje się przyrodą,
historią i geografią (wie co to Pangea, kontynenty, zna najwaznieszych
faraonów, potrafi pokazać który kontynet gdzie leży i czym się
charakteryzuje, zna najwazniejsze ery w dziejach ziemi, wie, kiedy pojawiły
się dinozaury, rośliny kwiatowe, pierwsze ssaki, zna całą masę roślin i
zwierząt, itd, itp)... MOżna by tak wymieniać bez końca, wystarczy jesli
powiem, że przy nim JA wiele się nauczyłam. Zaskakuje każdego, mnie też
codziennie, jestem pod tym względem z niego niezmiernie dumna oczywiście.
Pierwsze literki poznał jak miał trochę ponad 1,5 roku, cały alfabet jak miał
2 latka. Właśnie uczy się czytać, pisać umie łatwiejsze wyrazy.
No dosyć tego chwalenia, bo nim przejdę do sedna, pośniecie z nudów.
Otóż mój syn jest przy tym wszystkim potwornym ofermą, fajtłapą,
nieudacznikiem, niedojdą... Ma 5 lat i nie umie jeździć na rowerze. Do tej
pory podchodziłam do tego wszystkiego z wyrozumiałością... ale dzisiaj jakoś
wszystko się ze mnie wylało. Postanowiłam, że koniec tego dobrego, czas
naprawdę nauczyć się jeździć na tym rowerze, bo wszystkie dotychczasowe próby
kończyły się rezygnacją zainteresowanego po pierwszych pięciu minutach
niepowodzeń. A on ni w ząb, nic nie kuma, nic nie umie, nawet nie potrafi
tego roweru poprowadzić, żeby się nie przewrócić. Spada z siodełka, przewraca
się, skręca na trawnik. Założyłam z powrotem dodatkowe kółka - nic nie
lepiej. W końcu się zeźliłam na maksa, powiedziałam mu parę słów za dużo (że
fajtłapa, baba, niedojda i w ogóle... no, nie ma się czym chwalić...). Synek
się popłakał, prosił, żeby skończyć już tą naukę... Ehhh, porażka.
Głupio mi, bo dzieci sąsiadów zasuwają na rowerach od 3 roku zycia tylko im
głowy odskakują, są w ogóle rozwinięte fizycznie. No i głupio mi normalnie,
że ten mój taki beznadziejny pod tym i wieloma innym,i względami... Taką
fjtłapę mam... Oni nie wiedzą, że jest madry, bo skąd, nie chwalę się tym
przeciez wszystkim napotkanym osobom. Ja to wiem i najbliżsi.
No i głupio mi, że tak na niego dzisiaj skoczyłam... przeprosiłam potem i
wytłumaczyłam, że niepotrzebnie poniosły mnie nerwy i tak dalej... Niby
przyjął do wiadomości i zrozumiał, ale smutny poszedł spać. A mi się teraz
płakać chce, bo z jednej strony przykro mi że go tak potraktowałam, ale z
drugiej... Tak bym chciała, żeby jednak nie odstawał tak bardzo od
równieśników (nie muszę dodawać, że żaden z jego kolegów nie rozumie o czym
on mówi i traktują go jak dziwaka).
Się wygadałam, nie wiem czy jasno.
    • yenna_m Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 09.07.07, 23:10
      mathiola, ale on to nie jest "wszyscy"
      on to on i nauczy sie jezdzic na tym rowerze w swoim tempie

      tak juz jestesmy skonstuowani, ze mamy rozne predyspozycje - jednym dzieciom
      lepiej wychodzi jazda na rowerze, innym zapamietanie nazw setek dinozaurow

      no i nie da sie dzieciaka tak do tej kreski podciągnąć, usrednic,

      sprobowac nauczyc mozna - ale jazda na rowerze nie jest miernikiem meskosci (na
      szczescie)
      • verdana Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 09.07.07, 23:13
        Dziecko nie może być dobre we wszystkim. Daj mu spokoj.
    • cyborgus Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 09.07.07, 23:12
      wiesz co - masz w domku prawdopodobnie geniuszka, a przejmujesz sie rowerem.
      Einstein tez byl fajtlapa, no i co z tego? Czy ten twoj maly musi jezdzic na
      rowerze, jakis wymog czy co? ja mialam 11 lat, jak sie nauczylam (wczesniej nie
      mailam roweru, wtedy dostalam na komunie)

      A wstydzic to sie nie za syna powinnas, tylko za to ze tak go dzis
      potraktowalas. Probujesz zabic jego poczucie wlasnej wartosci czy co?
      • mathiola Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 09.07.07, 23:18
        nieee, po prostu kupiłam dzisiaj drugi fotelik dla malucha (jeden mam z tyłu,
        teraz drugi na kierownicę) i w końcu jeste wolna, moge zabierac dzieci na
        wycieczki rowerowe (kocham!)... tylko co z tym trzecim, a właściwie pierwszym??
        Jak mam pojechac na wycieczkę, jeśli pierworodny wyrósł już fotelika, zreszta
        trzeciego sobie nie przyczepię nigdzie - a na swoim nie potrafi jeździć??
        I w ogóle dlaczego nie potrafi, skoro jego rodzice są tacy rowerowi?? My bez
        rowerów nie istniejemy, a jego już się nie da wsadzić w fotelik... sad(
        To dlatego to wszystko tak się dzisiaj wydarzyło.
        A poza tym mądrze gadacie teraz, bo wiecie w czym problem, ale jak byście
        reagowały, jakby taki wyrośnięty 5-latek (jest wzrostu 7-latka) na waszych
        oczach jeździł na 4 kółkach i się wywracał podczas gdy wasze dziecko zasuwałoby
        na 2 kółkach...?
        • yenna_m Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 09.07.07, 23:23
          wcale bysmy nie reagowaly, bo aqkurat mamy dwojke dzieci i widzimy, ze kazde
          zupelnie inaczej sie rozwija (rowniez motorycznie)
          wiec nie widzimy powodow do porownywania

          poza tym jedno dziecko do roweru zapala miloscia wielka od pierwszego wejrzenia
          (to o moim starszym)
          a drugiemu jakos ten rower niekonieczny do zycia (vide: moje mlodsze) - widac
          ten typ tak ma
        • rotera Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 11.07.07, 10:55
          'Jak mam pojechac na wycieczkę, zreszta trzeciego sobie nie przyczepię nigdzie
          My bez rowerów nie istniejemy, a jego już się nie da wsadzić w fotelik... sad( '


          da sie, fotelik z tyłu, plus przyczepka ald dwojki (koszt ok 350pln) albo
          przyczepka, rikasza dla trojki


    • aluc Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 09.07.07, 23:20
      znam znam smile
      ostentacyjnie daj mu spokój, aktywność fizyczną wprowadzaj podstępnie i
      niezauważenie wink
      u nas dodatkowo młodszy brat pozbawiony instynktu samozachowawczego znacząco
      wpłynął na fizyczne usprawnienie starszaka, bo starszy ma głównie problem z
      natrętnym przewidywaniem wszystkich makabrycznych sytuacji, jakie mogą się
      potencjalnie zdarzyć w związku z jazdą na rowerze albo zjechaniem ze zjeżdżalni

      i nie wkurzaj się na niego, bo mózgowe muskuły też mu się mogą przydać w
      konfrontacji z rówieśnikami smile starszak pierwszego dnia w nowym przedszkolu
      został zaatakowany słownie przez miejscowego osiłka "a ty potrafisz liczyć do
      stu?" na co odpowiedział pogardliwie "i do stu i do dwustu i do trzystu i do
      czterystu...." i tak do tysiąca wymienił, osiłek zwinął się jak niepyszny smile
    • gacusia1 Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 09.07.07, 23:20
      Widzisz,Mathiola bo tak to wlasnie jest,ze nie mozna miec wszystkiego.Moja cora
      swietnie tanczy,jezdzi na rolkach,na rowerze,plywa itp. ale zeby ja do czytania
      nie mowiac o nauce-zagonic,to trzeba sie niezle natrudzic i nerwow naszarpac.
      Gratuluje naprawde inteligentnego synka.Juz wiesz,ze sportowcem nie bedzie,a
      pewnie jakims naukowcem.Bardzo fajnie,ze ma zainteresowania.Nie przejmuj
      sie,tylko wspieraj go i badz dumna!
    • mamazwyboru Mathiola 09.07.07, 23:27
      Na pocieszenie - mój synek za 2 tyg skończy 5 lat i też jeżdzi z bocznymi
      kółkami.
      I nie czyta,szepleni,i ma pewnie wiele innych wad , ale i tysiące zalet.
      Spokojnie, Twój syn jest cudowny ,kocha Cię ,a Ty jego i to jest najważniejsze.
      Wiesz co , ja zauważyłam,że "czepiam" się bardziej starszego-9lat, a młodszemu-
      ponieważ jestem właśnie o to starsze mądrzejsza- odpuszczam.
      Nie jest tak przypadkiem u Ciebie?
      • marina2 Re: Mathiola 09.07.07, 23:33
        sprawdziłabym go pod kątem integracji sensomotorycznej
        • asia_i_p Re: Mathiola 09.07.07, 23:40
          Marina, a ja bym nie sprawdzała. To jest jakieś przegięcie - ja nie mam żadnych
          problemów neurologicznych, a nauczycłam się jeździć na rowerze jak miałam 10
          lat.
          Mathiola, czytałam "7 sposobów skutecznego działania" Stehphena Coveya. On
          pisał, żebyśmy się skupiali na tym, co od nas zależy. Nie zmienisz synka -
          możesz tylko zmienić swoje oczekiwania. A praktycznie co do nauki jazdy na
          rowerze, może spróbuj tego roweru biegowego - tam dziecko nie ma pedałów w
          ogóle, ale nie ma też bocznych kółek i najpierw uczy się łapać równowagę. Kiedy
          to ma opanowane, doczepia się pedały.
        • mathiola Re: Mathiola 09.07.07, 23:43
          Tak, już nawet kiedys wyszukałam gabinety w warszawie, miałam go zapisać, ale
          potem zaczęły sie problemy ze zdrowiem młodszych i się rozwiało... Własnie, ta
          cholerna integracja sensomotoryczna spędza mi sen z powiek od kilku miesięcy.
          Może jednak powinnam się zmobilizowac i dotrzeć do jakiegoś gabinetu?
          • yenna_m Re: Mathiola 09.07.07, 23:46
            mathiola, no ale kobito, jesli dzieciak rozwija sie mocno intelektualnie, to w
            zasadzie niezwykle czesto odbywa sie to mniejszym lub wiekszym kosztem
            rozwijania sprawnosci fizycznej. I na odwrot.

            no, doba za krotka na wszystko wink
            • mathiola Re: Mathiola 09.07.07, 23:47
              kurcze, no ja wiem, ale całkiem sporo ma cech które niepokoją jednocześnie (na
              przykład nie umie zapiąć i rozpiąc guzików, a i z suwakiem sobie ledwo radzi).
              • yenna_m Re: Mathiola 09.07.07, 23:55
                moj 6,5-latek tez jakos slabiutko z tymi guzikami...
                z suwakiem lepiej.

                prawie 5-latek (z pazdziernika 2002) sobie nie radzi ani z guzikami, ani z
                suwakiem (no dobra, z suwakiem czesciowo sobie radzi, bo rozpiac sie
                potrafi wink )
        • mama_kotula Re: Mathiola 16.07.07, 23:56
          marina2 napisała:

          > sprawdziłabym go pod kątem integracji sensomotorycznej

          Popieram.
          Czytając twój post, Mathiola, zupełnie jakbym czytała o swoim synu (4 lata).
          Na rowerze nie jeździ, bo nie potrafi skoordynować kierownicy z pedałami (albo
          kręci pedałami, albo kierownicą), o utrzymaniu równowagi nie wspomnę, bo on i
          bez roweru przewraca się o własne nogi. Powiem szczerze, że on i z jeździdełkiem
          do odpychania się nogami ma problemy uncertain
          Nie potrafi skakać na jednej nodze (100% rówieśników umie), chodzić po linii (o
          równoważni nie wspominam tongue_out).
          I jeszcze parę innych rzeczy, generalnie też można go skategoryzować jako
          "fajtłapę" czy "ofermę".
          Ma stwierdzone - w związku z Zespołem Aspergera - właśnie zaburzenia integracji
          sensomotorycznej.

          PS. W dinozaurach jest jakaś magia, ech. Widzę, że twoj syn też napycha sobie
          głowę milionem informacji... wiesz, lepiej imho pójść do specjalisty o jeden raz
          za dużo niż o jeden raz za mało.
      • lazania3 Re: Mathiola 09.07.07, 23:38
        bratanica męża ma 8 lat i też za nic w świecie nie może się nauczyć jeździć na
        rowerze,kiedyś czytałam ,że niektóre dzieci które nie raczkowały mogą mieć
        problemy z jazdą na rowerze,ponoć jakieś problemy neurologiczne,poza tym
        powinnaś być dumna z syna,chwalić go i do niczego nie zmuszać,przyjdzie taki
        moment,że sam będzie się chciał nauczyć i się nauczy i co z tego,że dzieci
        sąsiadów umieją a on nie umie,jak dzieci sąsiadów nauczą się wulgaryzmów to on
        też się ma nauczyć? i co z tego,że ma 5 lat i jeszcze nie umie widocznie nie
        jest na to gotowy,a wyzywaniem jescze pewnie bardziej go zraziłaś.
        • mathiola Re: Mathiola 09.07.07, 23:43
          mój syn nie raczkował.
          • marina2 Re: Mathiola 09.07.07, 23:47
            nie przeginam tylko dzielę się doświadczeniem
          • lazania3 Re: Mathiola 09.07.07, 23:53
            to może wybierzcie się do neurologa skoro Cię to martwi,będzie dobrze, tylko
            pamiętaj nic na siłę,pozdr.
          • cel55 Re: Mathiola 10.07.07, 07:11
            to jednak odszuaj ten gabinet integracji sensorycznej
        • anik801 Re: Mathiola 10.07.07, 09:16
          Ja nie raczkowałam i zaczęłam chodzić w wieku 8mies.Rower załapałam szybko,ale
          pływać to się dopiero nauczyłam w 6 klasie szkoły podstawowej.
    • miedzymorze Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 09.07.07, 23:42
      Mathiola, wymagasz od pięciolatka doskonałości w każdej dziedzinie ?
      oprzytomniej, bo faktycznie chłopak uwierzy że jest ofermą, fajtłapą itp.

      pozdr,
      mi
    • lolinka2 Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 09.07.07, 23:43
      Mathiola, mam taka pięcioletnią intelektualistkę w domu.
      Codziennie czyta rozdział z Biblii i autentycznie kuma, pamięta wszystko to,
      czego się uczy. Mając 3 lata fascynowało ją proroctwo Daniela, potem księga
      Objawienia...
      W tej chwili na topie jest wszystko co można przeczytać i napisać (ortografia
      jest sprawą drugorzędną smile), poza tym z zamiłowaniem uczy się piosenek, ale nie
      tych dla dzieci, tylko np polskie utworki z lat 80tych itp.
      Z każdym (dorosłym) pogada na każdy temat, we wszystkim ma własne zdanie, uważam
      że byłaby genialnym politykiem albo dziennikarzem...
      Ino jeden w tym feler.
      Ona jest że tak powiem, lekko ofermiasta.... Natalka idzie...bach, leży (bo
      motylek przeleciał nad głową i zagapiła się/ bo się zamyśliła/ bo się
      zagadała...). Rower - ledwo z bocznymi kółkami idzie, bez kółek nie pójdzie bo
      się dziewczynka boi. I tak się boi wielu rzeczy, ale kurna rozkręcić na
      przedszkolnym placu zabaw zjeżdżalnię i skakać z huśtawki się nie bała....

      A co do odstawania... Przyzwyczaiłam się, że koledzy mojej córki mają ok 17-20
      lat.... smile W takim towarzystwie chodzi do kina, z takimi osobami zasuwa na
      spacery po Starówce, tacy ją wreszcie na plac zabaw zabierają najczęściej... i
      podobno szaleją wszyscy na równi.
      • mathiola Lolinko :-))) 09.07.07, 23:46
        Przyzwyczaiłam się, że koledzy mojej córki mają ok 17-20
        > lat.... smile

        Rozwaliłaś mnie smile))
        Mojego syna najbardziej lubią wszystkie dorosłe osoby z mojego najbliższego
        otoczenia - z wzajemnością oczywiście. Zamiast odwiedzać kolegów, synek
        odwiedza ciocie i wujków, z którymi spędza całe dnie na powaznych rozmowach smile)
        • l.e.a Mathiola 09.07.07, 23:52
          Mam podobny egzemplarz w domu, wzrost 8 czasem 9 latka podobnie inteligenty jak
          Twój, ma 6 lat i podobnie ma problemy z koordynacją ruchu i ogólnie z ruchem.
          Np bał się długo drabinek, miał problem utrzymać sie na jednej nodze, długo ze
          schodów schodził jedną nóżką, zamiast na przemian, do tej pory nie jest w
          stanie szybko z tych skchodów zbiec.Zrobiliśmy testy, okazało się,że synek ma
          zaburzenia sensomotoryczne.
          • lolinka2 P.S. 09.07.07, 23:55
            A a propos integracji sensorycznej, Nutella ma jakieś tam niedobory w tym
            względzie opisane na 3 kartkach...
        • lolinka2 Re: Lolinko :-))) 09.07.07, 23:54
          No więc nasi tzw nieco młodsi znajomi (czyli jakieś 10-13 lat młodsi od małża)
          od jakiegoś czasu są głównie znajomymi Natalki. I tak zamiast imprezować z nami
          (jak to jeszcze 2 lata temu bywało, że gromadnie gdzieś tam szliśmy pograć w
          siatę itepe), jest telefon, że idą do kina i czy Nutella może. No może, czemu
          nie? Odstawiają ją potem do babci w Śródmieściu (bo my na prowincji, tj na
          Okęciu mieszkamy) i ew. następnego dnia gdzieś tam indziej wywlekają. I tak
          Natalkowy weekend z głowy...
          Całe szczęście nie każdy weekend tak wygląda. Na razie.
    • kawka74 Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 10.07.07, 00:22
      > Głupio mi, bo dzieci sąsiadów zasuwają na rowerach od 3 roku zycia tylko im
      > głowy odskakują, są w ogóle rozwinięte fizycznie

      wiesz, może matka Twoich rozwiniętych fizycznie małoletnich sąsiadów każe im
      każdego ranka wkuwać na pamięć nazwy dinozaurów - 'bo synek sąsiadki taki mądry,
      a wy, jełopy, tylko na tych rowerach, jazda do książki'
      daj dziecku spokój, sam się nauczy, jak będzie chciał
    • cyborgus Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 10.07.07, 03:46
      mathiola, jezeli martwisz sie ze to moze byc wiekszy problem - idz do neurologa.

      Ale nie staraj sie naginac dziecko do swoich oczekiwan. to ze rodzice
      sa "rowerowi" nie ma zadnego znaczenia. Zaakceptuj swoje dziecko takim jakim
      jest, i badz z niego dumna, bo masz z czego. Daj mu to odczuc. Nie dawaj mu za
      to odczuwac ze jest gorszy, bo jest lekka fajtlapa. Bo wychowasz kolejnego
      zakompleksionego geniuszka. Wspieraj go, i w ten sposob pomoz mu wejsc na
      wyzyny jego umiejetnosci. Pogodz sie z mysla ze od wycieczek rowerowych mlody
      bedzie wolal siedzenie w kacie z madra ksiazka. Taki jego uroksmilesmilesmile

      I nie przejmuj sie pozorami typu "co ludzie powiedza' na mojego slamazarnego
      synka, bo twoj post jakos skupia sie na tym, co widac, a nie na tym co wazne.
      • bozenka12 Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 10.07.07, 04:01
        Mathiola, nie czytalam wszystkich odpowiedzi, nie wiem wiec co dokladnie Ci juz
        dziewczyny napisaly, ale ja nie umiem jezdzic na rowerze! i generalnie jestem
        fajtlapa!. Zapomnij o jezdzeniu na rolkach, lyzwach, przelazeniu przez plot.
        Nie umiem! Plywac sie w tym roku nauczylam a mam ponad 30stke! I to chyba byl
        jakis cud czy cossmile
        A poza tym to chyba jestem ok, wprawdzie u neurologa nie bylam, ale wydaje mi
        sie ze jakichs znacznych zaburzen neurologicznych nie mam!
    • net79 Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 10.07.07, 06:48
      Mathiola, trochę jak byś pisała o moim synku. On się pyta czemu nie bardzo może
      sobie pogadać z innymi dziećmi o dinozaurach i wogóle,czemu one nie kumają o
      czymon mówi. Ja się już prawie pogodziłam z faktem,że z dyscyplin sportowych
      najlepiej mu wychodzi komentowanie wydzrzeń sportowych. Twój pewnie też gada
      jak najętysmile)) Nie masz się czego wstydzić, znajdzie sobie równie mądre
      towarzystwo i w przyszłości nie będziesz musiała się martwić, czy się gdzies
      nie zaćpał, albo nie zabił na nielegalnych wyścigach. Mojemu też jazda na
      rowerze przychodzi ciężko, ale do tego jest potrzebny tatuś, kilka sesji,
      duuuuuużo chwalenia i w końcu pójdzie, zauważyłam,że boczne kółka wręcz go
      uwsteczniają w tej dziedzinie, muszą być dwa, najpierw metoda odpychania się,
      żeby złapać równowagę ( można odkręcić pedały ), potem szybka jazda z tatą - bo
      to on jest wyposarzony w odpowiednie mięśnie i długi wysiąg ramion. A z synka
      możesz być dumna,nie każde dziecko może poszczycić się taką pamięcią i wiedzą i
      pewnie znając ten typ nieograniczoną wyobraźnią. Martwiłam się o mojego, póki
      nie spoktkał równie mądrego chłopca i wyobraź sobie,że wcale nie gadali tyle,
      poprostu świetnie sie wykumali i bawili razem pół dnia na placu zabaw, żaden
      drugiego do niczego nie zmuszał, żaden się nie dąsał i obaj się świetnie
      bawili. Niestety chłopczyk mieszka ponad 200 km z tąd, ale wierzę, że i tu na
      takich trafismile
      • guderianka Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 10.07.07, 08:28
        każdy ma zdolności w innym kierunku. gdy twój syn poznawałam literki inny
        dzieciak zgłebiał tajniki jazdy na rowerze i na własnej pupie poznawał czym
        jest grawitacja. nie zmuszaj synka by by kimś innym niż jest. jesli bedzie
        chciał jeździc na rowerze-to powie. albo wsiądzie i ruszy. a taka nauka "bo
        inne dzieci potrafią"-wcale nie jest przyjemna ani hmm..pedagogiczna. więcej z
        niej szkody niż pożytku
        • mathiola dziękuję 10.07.07, 08:33
          wstałam dzisiaj z innym nastawieniem do zycia i z innym spojrzeniem na świat (i
          z bólem żołądka, więc nie mam głowy do roztrząsania czegokolwiek). Dziękuję wam
          za wszystkie odpowiedzi, nad wszystkimi się zastanowiłam i postaram się mądrzej
          kochac swoje dziecko.
          auć, może ktoś wie co jest dobre na ból żoładka....
          • s.ivona Re: dziękuję 10.07.07, 08:38
            moze krople zoladkowe lub mietasmile
            a mam takie pytanie czy Twoj synek nie ma przypadkiem skrzyzowanej
            lateralizacji? ktora reka pisze? ktore oko jest dominujace? sprawdz to.
            wystarczy poprosic zeby spojrzal przez dziurke od klucza. jesli oko jest to
            samo co reka to nie ma problemu ale jesli nie to tu moze byc przyczyna braku
            umiejetnosci koordynacyjnych....

            moja mama np nigdy sie nie nauczyla jezdzic na rowerze a jest najwspanialsza na
            swieciesmile

            tak wiec spokojnie....nie wszyscy to musza umiecsmile

            a jakies inne sprawnosci fizyczne? nie sprawiaja mu trudnosci koordynacyjnych?
    • net79 Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 10.07.07, 08:49
      Może też być napar z rumianku, zalezy co to za ból...
      • lenka30a Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 10.07.07, 09:09
        mathiola, synek mojej siostry jest taki sam, delikatny, jak dziewczynka
        na rowerze nauczył się jeździć w tym roku (ma 6 lat), czyta już od dawna,
        jest inteligentnym chłopcem, ale własnie taka troche ofiara z niegosmile
        juz się przyzwyczailiśmy do tegosmile
    • melka_x Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 10.07.07, 08:59
      Po pierwsze gratuluję mądrego synkasmile.

      Po drugie historyjka. Mając 15 lat zaczęłam uczyć się jeździć na nartach. Uczył
      mnie mój chłopak, który śmigał na nich od 3 roku życia. Oboje rzecz
      traktowaliśmy emocjonalnie i ambicjonalnie, w związku z czym efekty były
      opłakane. Ja przy nim czułam się jak łamaga, on denerwował się, że nie łapię
      rzeczy, które dla niego są tak naturalne jak oddychanie. Im bardziej on się
      denerwował, tym bardziej ja czułam się jak niezdara i gorzej mi szło. W końcu
      przerwaliśmy naukę. Po jednej lekcji ze znajomym, z którym nie łączyły mnie
      żadne emocje zaskoczyłam masę rzeczy i byłam w stanie zjechać dość trudną
      trasą.
      Na razie odpuść, a za jakiś czas poproś, żeby małemu pomógł jakiś kuzyn czy
      znajomy. Ty to traktujesz ambicjonalnie, więc nie będziesz dobrym nauczycielem.

      Po trzecie przeproś synkasmile. W tym wieku mamie wierzy się bez zastrzeżeń. Jeśli
      Twój syn uwierzył Ci, że jest ofiarą i niezdarą, to długo nie nauczy się
      jeździć. Wytłumacz mu, że wcale tak nie myślałaś. Żeby synek nauczył się
      jeździć musi uwierzyć w siebie, no a Ty... hmm... nie pomogłaś mu. Musisz to
      teraz odkręcić.

      Po czwarte może rzeczywiście Twój syn gorzej sobie radzi ruchowo niż
      rówieśnicy. Może to się zmieni, a może tak zostanie, bo nikt nie jest dobry we
      wszystkim, zaakceptuj to i pomyśl o mocnych stronach Twojego dziecka.
      • magi104 Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 10.07.07, 09:21
        Masz mądrego synka !!!!
        Olej ten rowerek,przyjdzie moment kiedy sam na niego wsiądziesmilesmile
        Melka_x ma rację: może niech go ktoś inny "popilotuje",u nas to się sprawdziło:
        jak ja Młodą usiłowałam nauczyć, to ja się przy niej stresowałam, przy mnie ona...
        Przyszedł dziadek, od żartu do żartu, Młoda w jeden dzień się nauczyła jeździć!

        PS Ja nie raczkowałam, a na rowerze szybko się nauczyłam i zawsze uwielbiałam
        jazdę na rowerze.
    • anik801 Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 10.07.07, 09:11
      Mój brat,był takim geniuszem jako dziecko-ale za to był totalną fajtłapą,
      maminsynkiem i babąwinkNo i potem wszystko się zmieniło.Teraz ma 18lat i nauka
      już mu nie w głowie(a był naprawdę świetny-poszedł rok wcześniej do szkoły,a i
      tak się nudził bo wszystko już umiał,zwłaszcza z matmy i geografii był świetny).
      Teraz jest bramkarzem w klubie piłkarskim(ciągle gdzieś jeździ i siedzi na
      treningach).I moja mama ręce załamuję,że tak mu się odmieniłowinkMama chciała by
      został uczonymwink,a on piłkę kopie.Tak więc,obyś jeszcze kiedyś nie płakała,że
      jednak lepiej jakby zamiast jeździć na rowerze usiadł do lekcji!
    • oxygen100 Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 10.07.07, 09:18
      masz dobry material na naukowcasmile)Wiekszosc panow dr, doc. prof. tak masmile)
      • malgosia.w Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 10.07.07, 09:25
        Nie zakładaj, że jak Wy lubicie rowerowe wycieczki to i on musi, no proszę
        Cię!!! Czy jest obowiązek jazy na rowerze????

        Ja się nauczyłam dopiero jak miałam 14 lat. Ale nigdy mi rodzice nie
        powiedzieli, żem oferma.
      • verdana Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 10.07.07, 14:00
        Zgadza się, ja jestem doc. i tak mam. Absolutnie moja nieumiejetność jazdy na
        nartach, rowerze itd. w niczym mi nie przeszkadza.
        • marina2 Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 10.07.07, 14:32
          zwracam uwagę na to,że dziewczynkom łatwiej przejść przez życie ze słabą
          koordynacją ruchową.
          grupa rówieśnicza idzie po chłopcach jak czołg.jesteś słaby na wf -guzik nas
          obchodiz ,że opowiesz nam wojnę secesujną ze szczegółami od
          uzbrojenia ,mundury,dzień po dniu z nazwiskami,wsiami,miastami ,kto kogo
          gdzie.jak się ma 10-11 lat sorry who cares?ilu chłopaków zastanawia się
          dlaczego pająk ma 8 nóg?
          dlatego piszę,żeby sprawdzać si - 5-6 lat jest czas na wyrównanie deficytów
          potem słabiej.
          kto jest mocny na wf jest przywódcą stada
          • verdana Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 10.07.07, 17:22
            Mam dwóch chłopakow - co czytaja, a są niezwykle slabi na w-fie i go nie
            lubia. Jeden juz dorosły, drugi w 6 klasie.
            I co? Nic. Są bardzo lubiani. Stereotypy, ze chłopcy cenią wyłącznie sprawność
            fizyczna sa tyle samo warte, co ze dziewczynki są delikatne. Część chłopakow,
            owszem - interesuje się piłką i trochę nabija sie z tych co wola czytać. Ale
            zostaje ta druga część, co - może Cię rozbawi - potrafi przkopać pół internetu,
            zeby dowiedzieć się, dlaczego pajak ma 8 nóg - i dyskutować o tym na przerwach.
            Moich dzieci nie interesuje jakoś stado, gdzie liczą się tylko wyniki na w-f.
            I zaręczam Ci, ze nawet jako najsilniejsi nie będa w nim szczęśliwie - bo ich
            to po prostu nie bawi.
            Gdybys kazała temu najlepszemu chłopcu z w-f-u nagle stac się gorliwym
            czytelnikiem, odciągała go od zajęć sportowych mowiąc - musisz byc najwiekszym
            intelektualistą, bo tylko to się liczy w grupie - myślisz, ze by ci się udało?
            Nawet gdyby spędził całe lata u specjalistów, uczacych go szybkiego czytania,
            wtłaczajacych mu do glowy wiedzę - czy on bylby szczęśliwy? Nie, chciałby
            pograć w piłkę, nawet kosztem bycia "przywodcą".
            No, ale jak sie wychowuje dziecko na zasadzie - masz być w grupie wodzem, i
            masz robic wszystko, aby nim zostać, niezaleznie od wlasnych upodobań - to
            rzeczywiscie - nalezy mu wytłumaczyć, że mądry ale slaby nigdy nikim nie
            zostanie. i ze liczyc się trzeba tylko i wyłącznie z opinia grupy - i uznać za
            dobre to, co ona za dobre uznaje.
    • be_em chyba bym wolała, żeby znał kontynenty;) 10.07.07, 09:26
      niż jeździł na rowerzesmile to, to większość potrafismile a moje 3 letnie nawet nie
      kwapi się do tego, żeby kolory poodróżniać, ale na rowerze jeździ jak szatansmile
      Twój syn jest wyjątkowy - i to jest powód do dumysmile
      • gryzelda71 Re: chyba bym wolała, żeby znał kontynenty;) 10.07.07, 09:29
        Zawsze chcemy więcej i zawsze coś innego niż mamy.
      • demarta Re: chyba bym wolała, żeby znał kontynenty;) 10.07.07, 11:02
        a ja mam takiego męża jak twój syn. wiele cierpliwosci musiałam w sobie
        odnaleźć żeby go nie ztłuc na śmierć w momentach ekstremalnych smile)))) a
        składach chemicznych fekaliów, azbestu, o technice nurkowania może mi pitolic
        godzinami, włącznie z tym jak to jest geniuszem, bo chyba odkrył sposób na
        wypicie butelkipiwa na głębokości 70m pod wodą i odsikania się do wody, ale to
        już na 30m. jednocześnie jak go widzę z młotkiem w ręce, tu biegnę z językiem
        na brodzie żeby mu go z rąk wyrwać. pytam potem co chciał zrobic i robie to za
        niego smile))))) i dziś mogę stwierdzić jednoznacznie, ze właśnie taka a nie inna
        jego struktura rozczula mnie, czasami rozśmiesza, a z pewnością budzi we mnie
        te ciepłe uczucia. dziwolągi to ludzie tak inni, czasami tak nie do znieisenia,
        ze aż kochani do granic możliwości smile)))
        i chciałabym żeby mój syn też wyrósł na małego dziwoląga. czasami z mężem sobie
        wymyślamy co ten nasz syn będzie wyrabiał i jak się okaże, ze
        jest "standardowy" i identyczny z reszta rówieśników to będziemy bardzo
        niepocieszeni smile))) ostatnio zrodziła się idea, że maż z synem stworzą wspólnie
        mega światową fabrykę bidonów. teraz mąż obmyśla formę bidonu dla niemowlaków i
        już żałuje, że jego własny syn takiego nie doczekał, bo niemawlakiem juz nie
        jest smile))))
        zazdroszcze ci unikatowego synka i chcę, żeby mój też był taki smile))))
    • bablara Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 10.07.07, 09:38
      A czemu na sile starasz sie nauczyc go jezdzic na rowerze? Moj syn ma 7 lat i
      nie potrafi i powiem szczerze nawet nie przejawia takiej ochoty . Tzn. ze mam go
      zmuszac? Nigdy, bo nie umie jezdzic, ale za to swietnie gra w pilkesmile
      • mathiola bablara :-) 10.07.07, 09:43
        ale mój w piłkę tez nie potrafi... smile
        Dobra, koniec tego użalania się, żołądek już nie boli, jedziemy do lasu z
        dzieciarnią smile
        A wszystkim pracującym zyczę... no cóż, miłej pracy big_grin
    • pysia-aga Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 10.07.07, 09:46
      Mogłabym się podpisać pod większością Twoich słów.
      Mam 5-letniego synka. Czyta i pisze już biegle od dawna. Zna atlas świata,
      państwa, kontynenty. Dużo wie na temat przyrody, konik absolutny to samochody,
      które rozpoznaje po kawałku maski z daleka. Genialna pamięć, parę razy coś
      usłyszy i na pamięć trzepie.
      I też nie umie jeździć bez pomocy dodatkowych kółek. Mało tego, ciągle wymaga
      żebym za kij trzymała.
      I co?
      I leję na to. W swoim czasie się nauczy.
      • mruwa9 Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 10.07.07, 09:58
        Albo sie nie nauczy sad Moja osmioletnia siostrzenica jest w tym wzgledzie
        niereformowalna. Ksiazki polyka w nieprzyzwoitych ilosciach, ale zeby zechciala
        usiasc na rowerze..mozna zapomniec...
        Dla starszaka, ktory jest za duzy na fotelik, a za maly na samnodzielna jazde,
        mozna rozwazych cos takiego:
        tinyurl.com/2t63yh
        Zastanawiam sie nad kupnem.
    • kicia031 Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 10.07.07, 11:00
      A ja bym na twoim miejscu zainteresowala sie Si, odbyla wizyte u neurologa, a
      przy wykluczeniu jakis powazniejszych problemow zapisala go na jakies zajecia
      usprawniajace.
      Bo to co opisalas to chyba jednak nie jest do konca normalne - pal szesc rower,
      ale 5-latek, ktory nie potrafi zapiac suwaka?
      • beata132 Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 10.07.07, 11:17
        Ciesz się tym, co potrafi Twój syn (a wiedzę ma ogromną) i przestań frustrować
        dzieciaka, bo Ci w kompleksy wpadnie i zamknie się w sobie. Najbardziej w Twoim
        pierwszym poście uderzyło mnie, że ważniejsze jest dla Ciebie to, co pomyśą
        inni, obcy ludzie (ma AŻ 5 lat a nie potrafi jeździć na rowerze, a dzieciaki
        sąsiada potrafią) niż to jak czuje się Twój syn gdy wyzywasz go od fajtłap.
        • miedzymorze Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 10.07.07, 11:37
          allegro.pl/item210154781_przyczepka_rowerowa_tanio_dziecieca_rower_.html
          to jeszcze apropos wycieczek rowerowych wink

          pozdr,
          mi
    • wieczna-gosia a moze sztywny hol po prostu? 10.07.07, 11:29
      wsadz syna na zwykly 4- kolowy rowerek, doczep do swojego i hajda w trase z
      dwojka. Ja w tym roku tak jezdze smile) da rade smile) a jak juz dojedziecie na pole/
      do lasu, zrobicie pikniczek- to starszemu sie kolka opuszcza, odczepia sie go od
      roweru matki i niech sobie cwiczy.
      • rzymianka Re: a moze sztywny hol po prostu? 10.07.07, 12:11
        polecam książkę "Twoje inteligentne dziecko" Dawna Markowa (kobieta) mozna
        nabyć na GWP, tak jest ciężko. Każdy z nas jest inny, każdy inaczej postrzega
        świat i każdy inasczej zdobywa informacje. Masz kochanego mądrego chłopaka,
        który nie umie jeździć na rowerze i co z tego? Nauczy się. A inni ludzie, ja
        się przestałam przejmować porównywaniami moich dzieci, ciągle je słyszałam i
        słyszę. Rozwijać i wzmacniać talenty dziecka, a słabsze punkty wzmacniać, nic
        na siłe, przyjdze i czas i ochota, oby tylko nie zniechęcać i nie naciskać.
        Możę zapoznaj go z historią powstania roweru, niech go z tatą kolegą, tobą
        rozkręci, pobawi się nim, zobaczy jak działa, przyzwyczai. Mi od dziecka
        mówiono, że mam problemy z koordynacją ruchową i zastanawaim się po co to
        mówiono, cierpiałam na w-f-ie, bałam się osmieszenia, dziś jest ok, choć coś
        tam się tli, niech nauka będzie zabawą nie powagą , musiejstwem, itp. Wytłumacz
        mu że nie wszystkiego nauczymy się od pierwszego razu, czasem trzeba czasu i
        więcej wysiłku niż inni. Zapytaj go w jaki sposób lubi spędzać czas ruchowo -
        grać w piłkę? cokolwiek, niech to robi i wy też.

        pozdrawiam
        • marina2 Re: a moze sztywny hol po prostu? 10.07.07, 13:20
          zanim tzw geniusz fafułowaty i ciapowaty przebrnie przez szkołę podstawową i
          gimnazjum rodzice na kozetce - dzieci są okrutne dla usportowionych inaczej
    • mamamisia6 Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 10.07.07, 13:51
      Cześć!Kiedy czytam twój post czuję się tak jakbym czytała o moim Mateuszku.
      Dokładnie wszystko jest podobnie te dinozaury, których nazw nie potrafię
      wymówić a on je zna wraz z całą historią życia, różne zainteresowania -
      historia, biologia, geografia. No i to że jest niesamowitym ofermą. Podobną
      sytuację mieliśmy z nauką jazdy na rowerze w zeszłym roku i dwa lata temu,
      teraz Mati ma siedem lat. Zaczynaliśmy więc na rowerze dwukołowym odkąd miał
      pięć lat i nic.W zeszłym roku byłam autentycznie podłamana, gdy widziałam że
      nawet tego rowera prowadzić nie potrafi żeby się nie wywrócić. Wogóle nie
      wykazywał zainteresowania rowerem. W tym roku w maju wyciągnęłam rower ze
      strychu i podjęłam znowu wyzwanie choć nie wierzyłam za bardzo że się uda. Mały
      wsiadł na rower i po godzinie jeżdził już całkiem samodzielnie a nawet
      brawurowo. Daj swojemu synkowi trochę czasu, nie denerwuj się na niego, może na
      razie go to nie kręci a jak będziesz go zmuszała to może się zniechęcić. Powiem
      ci że mój syn nadal przekłada oglądanie encyklopedii zwierząt nad jazdę
      rowerem. Taki już jest a ja go lubię właśnie takim. AHA martwi mnie tylko że
      nie lubi grać w piłkę, w ogóle i totalnie.Od września idzie do szkoły -
      sportowej, nie wiem czy to dobry wybór - zobaczymy jak sobie z tym poradzi. On
      twierdzi że jest raczej typem naukowca Dekstera niż sportowca, ale może akurat.
      Za to lubi pływać i nieżle mu idzie. Nie martw się swoim potomkiem, na pewno
      wyrośnie na fajnego gościa - już tyle się od niego nauczyłaś.Jeszcze jedno czy
      twój syn jest notorycznym gadułą - takim od rana do nocy ?
      • mathiola TAK!!!! Notoryczny gaduła!!! 10.07.07, 20:35
        Od rana do nocy. Zwariowac można. Nie gada tylko jak śpi (chyba). Czasem
        błagam: zamilcz dziecko na pięć minut chociaż, milknie, ale po trzydziestu
        sekundach zapomina się smile Wczoraj był nietoperzem i nadawał o tym nietoperzu
        mimo tego, że my z mężem chcieliśmy obgadać ważną kwestie. Mówimy: jak jesteś
        nietoperzem, to wydawaj ultradźwięki, bo nietoperze nie gadają. Uznał za
        doskonały żart - bo jak by nie mówił, to byśmy nie poznali historii życia tego
        nietoperza smile)
    • astomi25 Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 10.07.07, 13:54
      Moja corka ma prawie 6 lat i jezdzi na rowerze z bocznymi kolkami.
      Nie zna kilkaset nazw dinozaurow, najwyzej pare tongue_out
      I mimo to jest nafajniejsza i najmadrzejsza na calym swiecie smile)))))
    • irrcia Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 10.07.07, 15:21
      Nie męcz dziecka, proszę. Ja na swoją inteligencję, zdolności nie mogę
      narzekać - i tak było od zawsze. Za to nie mogłam się nauczyć jeździć na tym
      cholernym rowerze. Tatuś kupił mi pierwszy (trzykołowy) jak miałam 2 lata -
      wywalałam się, potem był "Szarik" z doczepianymi kółkami - wywalałam się, potem
      były rowery z doczepionym kijkiem do trzymania - j.w. Nauczyłam się jeździć na
      rowerze jak miałam 11 lat - po prostu. Za to pamiętam ten stres, jak zbliżała
      się wiosna, że znowu będę się musiała uczyć jeździć na rowerze.
    • galela Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 10.07.07, 15:35
      Nie słuchaj tych wszystkich mamuś, które uważają, że dziecko się kiedyś się
      wszystkiego nauczy albo, że należy je kochać takim jakie jest. Jeżeli Twój
      synek ma nieskoordynowane ruchy, jest niezgrabny, jest fajtłapą; to potzrebuje
      pomocy. Nie powinnaś mu mówić, że taki jest, tylko zaciągnąc go na diagnozę w
      zakresie integracji sesnorycznej. I to szybko zanim pójdzie do szkoły i zaczną
      sie prawdziwe problemy. Terapia SI daje świetne, widoczne efekty. Tu masz link
      do strony www.integracjasensoryczna.eu tam są wypisane objawy zaburzeń
      SI, oczywiście nie musi ich być wiele żeby o zaburzeniach SI można było mówić.
      • gemmavera Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 10.07.07, 16:13
        Właśnie miałam napisać mniej więcej to, co Galela - żebyś nie słuchała głosów
        typu "wyrośnie z tego".
        I w zasadzie mogłabym się pod Galelą podpisać, ale jednak sobie ulżę i cos
        napiszę. wink
        Moja córka ma 6,5 roku i tez nie jeździ na dwóch kółkach. Miała nawet problem z
        nauczeniem się naprzemiennego ruchu - i długo nie umiała pedałować. smile
        Ale jak tu ktoś napisał, dziewczynkom ze słaba koordynacja jest w zyciu
        łatwiej, niż chłopcom. Od chłopca podświadomie oczekuje się, że będzie małym
        rozrabiaką.
        Tu nie chodzi o to, żeby dziecko katować i przymuszać do jeżdżenia na tym
        nieszczęsnym rowerze. Tu chodzi o coś więcej - o to, żeby mu oszczędzić
        przykrych sytuacji w szkole, trudności w relacjach z rówieśnikami i w ogóle w
        trudności w rozwoju społecznym. Dorosłym podoba się mały mądrala, ale jego
        rówiesnicy będą oczekiwali, że pokopie z nimi piłkę. I o ile teraz synkowi nie
        zależy na kontaktach z innymi dziecmi, o tyle za kilka lat będzie mu zależeć.
        Lepiej więc teraz zacząć coś robić, niż potem żałować, że się sprawę zostawiło
        samą sobie. Chodzi po prostu o to, żeby dziecko było szczęśliwe i żeby jego
        rozwój był w miarę harmonijny.

        Ja też od zawsze miałam słaba koordynację i kilka innych problemów. I tez
        mogłabym napisać, tak jak kilka osób w tym wątku, że z tym żyję i mam się
        dobrze. Nie jestem wprawdzie doc., ale na intelekt nie narzekam. ;P
        Ale jak sobie przypomnę okres szkoły, to mnie ciarki przechodzą i naprawdę
        chciałabym, żeby moje dzieci miały lepiej i łatwiej.

        W każdym razie uważam, że lepiej dmuchac na zimne i jednak zacząć działać - i
        to wcale nie ze względu na problem z wycieczkami rowerowymi. smile
        Na pewno warto pójść do doświadczonego psychologa, który ma uprawnieina do
        zrobienia diagnozy SI i na pewno warto pójść do neurologa. A potem zobaczysz,
        co dalej.

        Galela Ci rzuciła link, chciałam dorzucić kolejny - z kwestionariuszem
        sensomotorycznym, ale qrcze strona, o której myślałam, nie działa. sad

        Poczytaj sobie jeszcze coś ze strony przyrowski.nazwa.pl/
        np. to: tinyurl.com/329at5
        I życzę powodzenia smile
        • marina2 Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 10.07.07, 16:39
          mathiola : miałaś trudną ciążę? ja tak tę jedną leżącą z fenoterolem,syn nie
          raczkował -jeździł na pupie i skakał.
          co człowiekowi po inteligencji jak nie umie iść z ludźmi, współuczesniczyć w
          działaniu? piszesz ,że dzieci czasem nie rozumieją co do nich mówi -
          myślisz ,że mu łatwo? Ty cieszysz się,ze umie czytać - super,ale za chwlę inne
          dzieci też w szkole osiągną ten pułap i liczyć się będą inne strony życia wśród
          rówieśników.czym błyśnie?jak będzie jego mocna strona?
          pisze w oparciu o przeżycia swoje i syna nie jest to łatwe - dla mnie na tę
          chwilę ściana.zanim będzie tym profesorem ja padnę.co mi z tego,ze znajomi
          docentowie i profy chwalą go w domu?se mogę wsadzić .ile on by dał ,zeby jakiś
          rówieśnik z błyskiem w oku go pochwalił "byłeś świetny ,wygraliśmy dzięki
          Tobie".Raz pod koniec roku szkolnego kolega jego antagonista go pochwalił-było
          to więcej warte iż rząd równo postawionych 6.
        • melka_x Gemma i Galea 10.07.07, 17:37
          A ja myślę, że pojechałyściewink)), że ho howink

          Nie mówimy o 10latku, ale 5latku. 5latek ma prawo jeszcze nie czaić jazdy na
          rowerze, ma prawo mieć problemy z równowagą. Tym bardziej jeśli matka traktuje
          to ambicjonalnie i emocjonalnie, w zwązku z czym nauczyciel jest z niej jak z
          Kalisza baletnica (Mathiola wybaczwink.
          Z 14miesieczniakiem, który jeszcze nie chodzi też byście latały po specach?
          Większą krzywdą może być dla dziecka komunikat 'musimy iść do specjalisty, bo
          skoro nie umiesz jeździć na rowerze, to znaczy, że masz problemy i coś z Tobą
          jest nie tak' niż późniejsze opanowanie jazdy na rowerze.
          Świat, w którym uważa się, że psim obowiązkiem 5latka jest jazda na rowerze, a
          jak są z tym problemy to trzeba je leczyć, oszalał.
          A Ty Mathiola na jakiś czas odpuść, a później oddaj syna na naukęwink do kogoś
          innego, z dalszej rodziny lub znajomych. 9 na 10, że nauczy się jeździć
          błyskawicznie.
          • gemmavera Re: Gemma i Galea 10.07.07, 21:16
            Melka, zaznaczyłam wyraźnie, żę tu nie chodzi o ten rower nieszczęsny.
            O ile zauważyłam, chłopiec ma kilka innych problemów - problemy z ubieraniem,
            problemy z kontaktami z innymi dziećmi itd.
            I tylko dlatego sobie pozwoliłam, jak to nazwałaś, pojechać. smile

            Moim zdaniem lepiej sprawdzić, niz potem sobie pluć w brodę.
            Możliwe, że i ja, i Galela jesteśmy nieco przewrażliwione - Galelcia z racji
            zawodu, ja z racji posiadania dziecka z ZA. Ale dalej będę się upierać, że
            lepiej dmuchac na zimne. Tym bardziej, że mnie też kiedyś mówiono "zostaw ją,
            wyrośnie z tego, daj jej czas, dojrzeje" - bla bla bla.
            Może i wyrośnie, ale jeśli można dziecku pomóc w rozwoju, to dlaczego tego nie
            zrobić?

            Z tą "krzywdą", jaką rzekomo może wyrządzić dziecku ciąganie go po
            specjalistach, to bym jednak nie przesadzała. smile Komunikat, jaki dziecko
            odbierze, zależy przede wszystkim od nastawienia i podejścia rodziców - bo to w
            ich oczach dziecko się przegląda, że tak sobie pozwolę użyć ciut marnej
            metafory. wink
            Do specjalisty można pójść nie wprowadzając wcale atmosfery "coś z Toba nie
            tak". Moja córka od ponad dwóch lat chodzi na różne zajęcia (w ramach tzw.
            wczesnego wspomagania rozwoju) kilka razy w tygodniu i jest to dla niej źródło
            radości, a nie powód do czucia się kimś gorszym. Podobnie wyglądać może wizyta
            np. u psychologa - ważne jedynie, by iść do kogoś sprawdzonego.

            I powtarzam - mnie w ogóle nie chodzi o ten rower. smile Tylko o kilka innych
            spraw, o których pisała Mathiola.
            • marina2 Re: Gemma i Galea 10.07.07, 21:23
              już mi się nie chce pisać wszystko napisano -mój też notoryczny gaduła -
              pediatra go pyta kiedyś miał ze 4 lata "kiedy nie mówisz? - jak śpię"
              sporo puzzli się zgadza
            • melka_x Re: Gemma i Galea 11.07.07, 08:49
              OK Gemma może ja przegapiłam jakiś post Mathioli, widziałam w tym wątku 2, w
              których nie było mowy o innych problemach, myślałam więc, że chodzi wyłącznie o
              rower.

              Generalnie chyba rozumiem o co Ci chodzi, mnie samą rozwalają posty na
              niemowlaku, gdzie mamy piszą 'moje dziecko skończyło 10 miesięcy i nie siedzi,
              ale ja uważam, że wszystko w swoim czasie' itp.

              Natomiast myśle, że teraz wizyta z dzieckiem jest złym pomysłem, bo dziecko
              właśnie dostało komunikat od matki, że jest ofermą, babą i niezdarą. I jak
              teraz pójdzie do jakiegoś speca, bo nie jeździ na rowerze, to tylko się w tym
              upewni. W tym momencie to będzie dla niego komunikat, że faktycznie ma problem,
              czytaj: jest ofermą. A jak dziecko uwierzy, że jest ofermą, to rzeczywiście nie
              nauczy się na tym rowerze jeździć już za cholerę. IMHO najpierw Mathiola musi
              odkręcić co powiedziała synkowi, jakoś go przekonać, że wcale tak nie myśli.
              Chyba, że pójdzie z nim na konsultację przekonując go, że to standardowa wizyta
              kontrolna. W każdym razie dziecko nie może teraz iść do speca z myślą, że
              najpierw matka uznała go za ofiarę, i że ta ofiarowatość jest tak wielka, że
              musi zająć się nią lekarz czy rehabilitant. Sama wizyta oczywiście dziecku nie
              szkodzi, ale w tym kontekście, w tej sytuacji może w dziecku podkopać wiarę w
              siebie.

              I nie mam pewności, ale z dużym prawdopobieństwem można założyć jak wyglądała
              nauka Mathioli. Mathiola denerwowała się, że syn nie łapie tak szybko jak by
              chciała, więc dziecko stresowało się, że matka się denerwuje i szło mu jeszcze
              gorzej. Im szło mu gorzej, tym pewnie Mathiola bardziej się denerwowała i tym
              dziecko bardziej się stresowało i miało coraz gorsze wyniki. I takie błędne
              koło. Wbrew pozorom pewnych rzeczy lepiej żeby nie uczyli rodzice, a ktoś z kim
              dziecko nie ma takiej więzi.
    • gan33 Re: mój syn... sorry, ale długie mi wyszło 10.07.07, 15:50
      A ja jednak, chociażby dla własnego spokoju zbadałabym go pod katem integracji
      sensorycznej. Tym bardziej że to nie tylko o rower chodzi, wiem po moim dziecku
      ze takie sprawy wcale nie polepszają się wraz z wiekiem a pogarszają (przepaść
      między rówieśnikami jest coraz większa) i dzieku zwłaszcza w szkole nie jest
      lekko. A teraz masz jeszcze możliwość odpowiednio go zastymulować. Dziecko
      przeżywa naukę jazdy na rowerze a być może to nie jego wina że nie może się
      nauczyć. Spytaj iwpal na wątku psychologia dziecięca.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja