noovaa
13.07.07, 10:27
Mieszkam z dziadkami męża.. Dla babci jestem bezbożną kur*ą, a dla dziadka nic
nie znaczącą smarkulą... Nigdy się nie mogliśmy dogadać, babka próbuje
wychować po swojemu moje dziecko, narzuca mi swoje metody i wytyka mi wiecznie
jaka jestem zła dla córki i jaką jej robię krzywdę. Uważają że nic nie znaczę
i nie mam prawa się odezwać bo jestem młoda. To moja wina że mała ma prawie
rok i tylko 2 zęby i nie chodzi..
Mamy własne mieszkanie ale jest w stanie surowym i potrzebuje dużego nakładu
pieniędzy by można było się tam wprowadzić.. Jedyną szansą na zrobienie tego
mieszkania jest mieszkanie u babki.. ale to jeszcze co najmniej rok bo
miesięcznie z wypłaty męża możemy poświęcić max 400 zł.
Dziś dziadek rzucił się na mnie za to że któryś raz z rzędu zwróciłam im uwagę
żeby zamykali drzwi na klatkę schodową bo kiedyś mogę nie zauważyć i mała
zleci. Ja nie umiem się czasem opanować i na krzyk reaguje krzykiem więc
skończyło się na tym że wypchnął mnie z kuchni...
Teraz siedzę i ryczę.. chce się wyprowadzić ale nie mam gdzie ani za co.
Poszłabym gdzieś do pracy żeby szybciej skończyć nasze mieszkanko ale nie wiem
co zrobić z małą.. Nie zostawie jej z dziadkami.. nawet nie ma mowy.. do domu
żadna opiekunka nie wejdzie bo oni obcych nie wpuszczają.. po za tym ja nie
mam nawet jeszcze matury więc o pracy takiej żeby było mnie stać na opiekunkę
i remont mogę se pomarzyć szczególnie że od września idę zaocznie kończyć
szkołę i to kolejny wydatek.
Nie wiem co robić a w tym domu już nie wytrzymuje.. Jestem tutaj najmniej
znaczącym zerem.. a to tak boli