yenna_m
16.07.07, 00:22
Wczoraj skontaktowała się ze mną Lingwistka - z prośbą o numer telefonu
kolegi z klasy. Nie miałam, ale odesłałam do wspólnej znajomej z licealnej
ławki - Urzędniczki.
- Phi - obruszyła się Lingwistka. - Nie zamierzam dzwonić do Urzędniczki. Na
spotkaniu klasowym zrobiła na mnie fatalne wrażenie - bo wyciągnęła fotki
dziecka, męża, jakby się chciała pochwalić osiągnięciami życiowymi, ktorych
nie ma. Bo co ona osiągnęla, poza wyjsciem za mąż i urodzeniem dziecka?! O
ile to jest w ogóle jakieś osiągnięcie życiowe i jest się czym chwalić...
(Nota bene, Urzędniczka skończyla trzy kieruki, ale o tym Lingwistka chyba
już nie wiedziala

no i nie o tym chciałam w sumie)
No właśnie - kochane moje. Powiedzcie mi, jak to z tymi osiągnięciami
życiowymi, Waszym zdaniem, jest?
Co jest osiągnięciem życiowym?
Czy kobieta, która na przykład "nadaje się - jak mawiała moja matematyczka -
tylko do bycia żoną i wychowywania dzieci" może mieć jakieś osiągnięcia
zyciowe? Coś osiągnęła?
(w sumie dyskusja ciągle w temacie: posiadanie dzieci i tego faktu
konsekwencje

)