panna.sarabella
23.07.07, 12:16
Problemem moim jest palenie teściowej. W mojej rodzinie, wśród naszych
znajomych nie ma ani jednej osoby palącej papierosy, jedynymi osobami
obarczonymi nałogiem są moi teściowie. I to właśnie teściowa zajmuje się małą
gdy ja jestem w pracy. Jeszcze gdy byłam w ciąży teściowa stwierdziła
(dokładnie tak: stwierdziła), że Monia będzie u niej gdy ja wrócę do pracy,
my – po rozważeniu opcji „opiekunka” i „żłobek” – przyjęliśmy tę pomoc (z
wdzięcznością). Ale ja postawiłam jeden warunek: muszą rzucić palenie. Jeśli
nie rzucą Monia idzie do żłobka. Najpierw była gigantyczna obraza (łącznie z
tekstami że są wyjątkowi skoro tylko oni palą…

, a potem teściowa jednak się
ugięła i rzuciła. A przynajmniej tak nam powiedziała. Monika jest u niej już
1,5 roku. Czasem widziałam u nich w ubikacji pety, ale teściowa twierdziła
że to teściu (generalnie teść chodzi do pracy, ale ostatnio chorował więc
siedział w domu), więc jej wierzyłam. Jednak w piątek przyszliśmy
niespodziewanie do teściowej, która … paliła na balkonie. No i jak teraz się
zachować? Machnęłabym ręką na to palenie, bo skoro przez 1,5 roku nie
zorientowałam się że pali (nie śmierdziało, ubranek Moniki nigdy nie było
czuć) to znaczy że robiła to albo gdy Monia spała, i zdążyła się przebrać
albo gdy Moni już u niej nie było. Więc Monice takie palenie raczej nie
szkodzi. Ale co mnie mocno wkurzyło to fakt, że przez 1,5 roku notorycznie
nas oszukiwała i kłamała w żywe oczy. Teraz, gdy wie że my już wiemy, nie
chcę żeby odebrała nasz brak reakcji jako przyzwolenie i zacznie palić przy
Monice. Nie mogła palić na spacerach bo mogłam ją spotkać, a teraz? Nic jej
już nie będzie powstrzymywało. Wychowałam się w niepalącej rodzinie, nikt,
absolutnie nikt z naszego otoczenia nie pali a Monia siedzi akurat u tych
jedynych, którzy palą. Nie mam już co liczyć na uczciwość teściowej –
zawiodła moje zaufanie na całej linii - i to pod kazdym względem.
Co byście zrobiły? Co powiedzieć teściowej żeby nie było wielkiej awantury z
tego? Bo że rzuci – tego już na pewno się nie doczekam. A teściowa swojej
osoby będzie bronić jak lew - pewnie jakoś tak wykręci kota ogonem że wyjdzie
że to nasza wina.
Zabierać Monikę? I gdzie ją dać? Mała ma już prawie 2 latka, do babci jest
bardzo przywiązana, zmianę bardzo przeżyje. Nie chcę karać dziecka za błędy
babci.