czarna.porzeczka
23.07.07, 23:08
Hej
6 tygodni temu urodzilam coreczke.
Byla u mnie Mama do dzis, w ramach pomocy i wsparcia, ale nadszedl czas ze
musi wyjechac.
Zostaje wiec sama. No z mezem oczywiscie, ale bez Mamy.
Nie jestem gowniara, mam 32 lata.
Ale tak mnie to rozwala ze Mamy juz nie bedzie, ze teraz musze sama stawic
czolo kolkom, wysypkom, kupkom i innym STRASZNYM nieznanym niemowlecym
przypadlosciom sama, ze az mnie paralizuje. Z Mama bylo mi latwo, bo ona
zawsze wiedziala co zrobic.
Poza tym, wczesnie wyprowadzilam sie z domu i teraz, po latach odkrylam jak
to jest cudnie z Mamusia i zwyczajnie plakac mi sie chce ze ona wyjezdza i
znow musze byc duza dziewczynka, odpowiedzialna, zorganizowana. I sprostac
macierzynstwu, ktore stoi przede mna...
Wiem, brzmi infantylnie, ale tak mi smutno, nie wsadzajcie mnie pod pregiez...
Pozdrawiam
PS> Az wstydzilam sie na moim forum o tym napisac, ze taka ze mnie beksa.