co robić...

24.07.07, 00:45
dzisiaj mija 6 dzien jak zostałam mamą.mamą wcześniaczka.770 g i 35 cm dłg.i
co dalej...dzidziuś w Łodzi,ja w Zabrzu,tatuś ucieka-nie chce słyszeć,nie chce
wiedzieć,najlepiej żeby "problem" zniknął...boli cholernie jak od wymarzonego
faceta słyszy się takie rzeczy...a ja siedzę i staram się,staram sie żeby nie
wyć z tęsknoty za dzieckiem,za nim,z bezsilności...co robić?od czego
zacząć?proszę doradzcie...nie mam już siły...
    • emilly4 Re: co robić... 24.07.07, 00:51
      Ale jak Ty w Zabrzu,a dziecko w Lodzi(w szpitalu?)?????
      A od czego zaczac?? Chyba od poczatku! Masz zapewne
      rodzine,rodzicow,mieszkanie ,gdzie mozecie sie ulokowac po przyjezdzie ze
      szpitala. Urzadz pokoj dla dziecka.
      Zrob porzadek z ojcem maluszka-nawet jesli nie chce Ciebie wiedziec,chcac nie
      chcac jakies alimenty chyba jest winien??!!!
      Troche za malo napisalas o twojej sytuacji. Czy Ty i ojciec dziecka od poczatku
      ciazy byliscie w klotni,czy on od zawsze nie chcial malca??

      Trzymaj sie mocno i nie poddawaj!
    • marcinn24 Re: co robić... 24.07.07, 00:59
      dlaczego nie mogłaś zostac z maleństwem? mam nadzieję że możesz chociaż liczyc
      na kogoś z rodziny. trzymam kciuki za maleństwo a tobie pozostaje modli sie i
      dzidziusia lepiej byś się czula jak byś byla blisko dziecka
    • mama-paula Re: co robić... 24.07.07, 01:10
      ja jestem mama wczesniaka, 4 dni byl pod respiratorem ale zyje i ma sie barzdo
      dobrze.
      trzymam kciuki za twoja kruszynke, moj wazyl 1670 gr w 30 tyg. Lekarze mowili
      ze to duzo jak na wiek ciazy.
      Postaraj sie przenies do miasta , tam gdzie jest dziecko, wazne, aby maluch
      slyszal twoj glos, mozesz cichuto spiewac kolysanki, glaskac itp. Koniecznie
      sciagaj pokarm i zawoz do szpitala. Mysl ze wszystko bedzie dbrze, bo dziecko
      wyczuwa emocje matki. Facetowi- ojcu dziecka zaloz sprawe o alimenty. Trzymaj
      sie.
    • lila1974 Re: co robić... 24.07.07, 01:14
      Aleksandro, będzie dobrze, zobaczysz.
      Domyślam się, jak bardzo teraz się boisz, ale Twoje maleństwo jest na pewno w
      dobrych rękach i za jakiś czas przywieziesz je do domu.
      A dawcą nasienia spróbuj wstrząsnąć, jak nic to nie da, to wyślij pana
      prościuteńko do diaska.
      • liwilla1 Re: co robić... 24.07.07, 08:19
        przede wszystkim przenies sie jak najblizej malenstwa
        jesli nie masz mozliwosci, zadzwon do Towarzystwa sw Alberta, PCK albo Caritasu,
        moze pomoga Ci znalezc rodzine, ktora przygarnelaby Ciebie na kilka tygodni. tu
        masz znalezione na necie namiary:
        www.zspg.radzionkow.pl/pracownicy_pliki/pedagog.htm
        faceta poki co w odstawke - rozprawisz sie z nim, gdy z malenstwem bedzie juz w
        porzadku. skoncentruj sie na dziecku!
        pozdrawiam serdecznie i zycze duzo odwagi, by walczyc o zdrowie synka. trzymam
        kciuki!!!
        • liwilla1 Re: a tu masz kontakt do Łodzi 24.07.07, 08:25
          www.kolorowyswiat.org/sprawozdanie.htm
    • mama_piotrka07 Re: co robić... 24.07.07, 08:10
      Kolega miał córcię która w szóstym miesiącu się urodziła. Ważyła pół kilo. Kilka
      miesięcy w inkubatorze. A od września idzie do szkoły. Trzeba wierzyć. I jeśli
      tylko możesz jedź do tej Łodzi - jak mama malucha trzyma za łapkę to to podobno
      bardzo pomaga. Machnij ręką na super wyposażenie do jego pokoju czy inne rzeczy
      i po prostu leć do niego.
    • soemi Re: co robić... 24.07.07, 08:35
      Nie zawarcałbym sobie teraz głowy głupim tatusiem. Powinnaś pomyśleć o sobie i
      o dziecku. W miarę możliwości postarałabym się być przy dziecku, zapytaj w
      szpitalu może są jakieś pokoje dla rodziców dzieci wcześniaczków. Nawiąż
      kontakt z mamami wczesniaków, one najlepiej Cię zrozumieją. Powodzenia smile
      Pozdrawiam gorąco
    • estel7 Re: co robić... 24.07.07, 11:15
      Jeśli możesz wracaj do Łodzi, jeśli nie masz gdzie mieszkać i nie masz kasy to
      znam dwa sprawdzone sposoby na znalezienie kata (i tak bedziesz pewnie całę dnie
      spedzać w szpitalu)
      1. zadzwoń do proboszcza w parafii gdzie znajduje się szpital - niech ogłosi, zę
      mama wcześniaka szuka noclegu na jakis czas - zazwyczaj parafianie sie biją o
      mozliwość zrobienia takiego dobrego uczynku smile)
      2.zakonnice w Łodzi, zwłaszcza takie które mają duży dom albo bursy dla uczniów,
      zwłaszcza że teraz są wakacje.

      A nie da sie małej do katowic przetransportować??Ostatnio w klinice obchodzili
      kolejne urodziny najmniejszego wcześniaka, którego tam uratowali - a dziewczynka
      była mniejsza od Twojej córeczki.
      W ogóle jak sie czuje Twoja kruszynka??
    • marychna31 Re: co robić... 24.07.07, 11:44
      Aleksandro, dziewczyny dobrze radza ale ja jeszcze chcę coś napisac o ojcu. To
      co o nim piszesz można różnie zinterpretować.

      Dziewczyny zrozumiały, że poprostu nawalił i Cię zostawił ale wydaje mi się, ze
      z tego co napisałaś można również inaczej ziterpretować sytuacje: ojciec
      dziecka czuje się bardzo przygnebiony zaistaniła sytuacją i nie radzi sobie
      emocjonalnie i ta "ucieczka" ma raczej taki wymiar duchowy...

      Jesli tak jest, to powinniście razem skontaktowac się ze spacjalistą
      psychologiem, który pomoze Wam odnależć się w tej trudnej sytuacji tak, abyscie
      mogli wspólnie zacząć działać dla swojego maleństwa!

      Trzymam kciuki, wszystko sie ułoży, choć pewnie teraz trudno w to uwierzyćsmile
      • semijo Re: co robić... 24.07.07, 12:05
        no jak słysze takie mądre rady jak załóż ojcu alimenty, niech płaci itp. to
        szlag mnie trafia. Myslę ze ostatnią rzeczą o jakiej myśli dziewczyna to jest
        kłotnia i darcie kotów z mężem czy facetem.
        W ogóle połowa tutaj forumek najchetniej by wszytskich porozwodziła. MAsz
        problem - weź rozwód, wykop z domu itp To po co sie chajtać. Ciekawe czy
        wszytskie takei byly by mądre gdyby chodziło o ich życie i ich małzeństwa...no
        ale to taki off topic

        Mysle że faccet po prostu przeżywa to inaczej. Jest bezradny, a faceci
        neinawidza być bezradnymi. jak nie mogą czegoś zdziałac to zamykaja sie w sobie.
        Daj mu czas, a sama spróbuj poukładać sobei to jakos wgłowie.
        Jest takei forum wcześniacze wejdz tam, na pewno uslyszysz wiele mądrych porad
        i historii pocieszajacch z zycia wziętych
        Oto link
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=15302
        • aleksandra244 Re: co robić... 24.07.07, 17:17
          kochani!dziękuję za wszystkie słowa pocieszenia.dzwoniłam do szpitala-Mateuszek
          bez zmian.ale będzie dobrze.musi być...jutro jadę do Niego.pierwszy raz zobaczę
          swojego synkasmilechociaż przez chwilę z Nim pobędę.odezwę się jak wrócę.szkoda
          tylko,że muszę jechać sama...pozdrawiam wszystkich
          • marychna31 Re: co robić... 24.07.07, 17:50
            ODEZWIJ SIE KONIECZNIE! Przyjdę na forum specjalnie, zeby się dowiedzieć jak
            byłosmile Wycałuj Swoje Słoneczko ode mniesmile) Będzie dobrze-trzymam kciuki! A inne
            sprawy też się ułoża....zobaczyszsmile))
            • ammam Re: co robić... 24.07.07, 18:21
              Dbaj o małego pokaż mu że jesteś niech Cię słyszy i czuje a jak ojciec zobaczy
              że z synem wszystko dobrze to zobaczysz jaki będzie szczęśliwy. pozdrowionka
    • zapracowana6 Re: co robić... 24.07.07, 18:32
      Aleksandro
      ojcowie często nie potrafią się znależć w sytuacji narodzin dziecka,
      niezależnie od tego czy jest zdrowe, donoszone czy też ma problemy.
      Na 90% facet się poprawi.
      Zrób wszystko co się da, by być blisko dziecka.
      Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.
    • czajkax2 Przeklejone przez moderatora -autor aleksandra244 28.07.07, 14:34
      jest śliczny smile
      aleksandra244 28.07.07, 14:15


      witam.widziałam swojego Maluszka.jest śliczny i...taki maleńki,bezbronny.i
      nawet nie mogłam Go dotknąć...najchętniej siedziałabym przy Nim cały
      czas,ale.no właśnie.mam potworne wyrzuty sumienia,że jest Sam.tak daleko.ale
      jak zwykle wszystko kręci się wokół tych cholernych pieniędzy.nie dam rady
      jedzić częściej niż raz w tygodniu.to mało.psychicznie nie daję rady.cały czas
      beczę.czy to normalne?nie chce mi się jeść,spać.myślę o moim Chłopczyku,i boję
      się pokochać Go tak mocno,całą sobą,bezgranicznie,boję się że...nawet nie chcę
      o tym myśleć...
    • beniusia79 Re: co robić... 28.07.07, 14:51
      trzymam kciuki. mam nadzieje, ze wszystko dobrze sie skonczy! pozdrawiam
      goracosmile
      • justyna9986 trzymam kciuki 28.07.07, 15:23
        i bardzo mocno modlę się za ciebie i za twojego
        synka.Zmojej strony moge ci tyle ofiarowac.Wierze,że
        wszystko będzie dobrze,może już niedługo przewioza
        malego bliżej,na śląsk.Wtedy mu wynagrodzisz chwile rozłaki
        już na zawsze bedziecie razem.
        Trzymaj się i nie poddawaj.
Pełna wersja