poccnr
28.07.07, 17:01
Cześć Dziewczyny!!
Sytuacja miała dwa dni temu,ale mnie ciągle to dręczy...
Poszłam z moim już prawie 11 miesięcznym synusiem do parku-na plac zabaw.
Zawsze chodzimy tam z mężem i młody ma już tam swoją ulubioną
zabawkę "tunel",który kończy się malutką zjeżdzalnią.Jako że byłam akurat
sama-nie chciałam go tam puścić...bo z jednej strony ja, a z drugiej?
Więc puściłam małego na piasek i na "niskie atrakcje".
Mimo tego że Filip nie umie jeszcze chodzić...wspinał się po nich i chodził
boczkiem,jak mały rak a gdy chciał przejść do czegoś innego...szedł jak umie
najlepiej...na czworaczka.
No i tu ..bach!
Co przypadkiem wejrzałam na jakieś mamy miały miny "kobieto oszalałaś?!"
Czy zrobiłam coś nie tak pozwalając Filipowi..tak sobie hasać?
Przecież jestem krok w krok z nim i na jego "wysokości" więc w czym kłopot?
Piachu czy kamyków nigdy nie zdażyło mu się wsadzić do buzinki,a na biegające
dzieci mam podwójny pozór(przecież wiadomo..niechcę zdeptania swojego
dziecka!)
Co o tym myślicie?
Zrobiłam coś źle albo mam olać tą sytuację i pozwalać dziecku na radochę??
Thx za radę i komentarze

Pozdrawiam