inspiracja postem Ibulki - kto wierzy w ducha?

29.07.07, 21:56
napiszcie serio kto sam się przekonał i jak to było......brrrrrrrrr
    • olcia029 Re: inspiracja postem Ibulki - kto wierzy w duch 29.07.07, 21:57
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=66673151
    • anik801 Re: inspiracja postem Ibulki - kto wierzy w duch 29.07.07, 22:01
      Ja.Kilka razy czułam obecność kogoś/czegoś.Są ludzie,którzy potrafią nawiązywać
      kontakt ze zmarłymi.
    • hexella Re: inspiracja postem Ibulki - kto wierzy w duch 29.07.07, 22:01
      ja człowiek małej wiary jestemsmile
      jak nie zobaczę, to nie uwierzę, a ducha nijakiego jeszcze nie widziałamsmile
      • olcia029 Re: inspiracja postem Ibulki - kto wierzy w duch 29.07.07, 22:02
        ja widzieć tez nie, ale niekiedy czułam czyjąś jakby obecność, czyjś wzrok na
        sobie......
        • hexella Re: inspiracja postem Ibulki - kto wierzy w duch 29.07.07, 22:04
          olcia029 napisała:

          > ja widzieć tez nie, ale niekiedy czułam czyjąś jakby obecność, czyjś wzrok na
          > sobie......

          ja też, ale zwykle to się randką kończyłowink))
          • dorcia1234 Re: inspiracja postem Ibulki - kto wierzy w duch 29.07.07, 22:08
            ja wierzę choć nie wiem w co. Przyśńiła mi się moja mama, powiedziała że nic się nie stało tylko świeczka zgasła, a poi 10 minutach był telefon że mama zmarła. Czy to był jej duch? przyszła się ze mną pożegnać? Nie wiem do dzisiaj
        • majmajka Re: inspiracja postem Ibulki - kto wierzy w duch 29.07.07, 22:09
          Kiedys moj pies szczekal namietnie patrzac na pusty fotel,pozniej okazalo sie ,ze moj tata nie zyje.Pare takich dziwnych sytuacji w zyciu mialam.Pracowalam w szpitalu na oddziale,gdzie ciagle ktos umieral.Musze dodac,ze inne kolezanki rowniez.Ile w tym bylo naszej wyobrazni,a co bylo prawda nie wiem...
          • ibulka Re: inspiracja postem Ibulki - kto wierzy w duch 30.07.07, 00:57
            majmajka napisała:

            > Kiedys moj pies szczekal namietnie patrzac na pusty fotel,pozniej okazalo sie ,
            > ze moj tata nie zyje.Pare takich dziwnych sytuacji w zyciu mialam.Pracowalam w
            > szpitalu na oddziale,gdzie ciagle ktos umieral.Musze dodac,ze inne kolezanki ro
            > wniez.Ile w tym bylo naszej wyobrazni,a co bylo prawda nie wiem...


            ojej, to ja znam kilka[naście???] takich historii - autentyków, opowiadanych mi
            przez Babcię, Mamę, Ciocię itd...
            o rzeczach, które zdarzały się u Nas w Rodzinie, i u znajomych - na przykład
            wśród lekarzy, pracowników hospicjum albo wolontariuszy na oddziale hematologii...

            też nie wiadomo do końca, ile w tym prawdy, a ile wyobraźni - ale wiem, że te
            opowieści są realne, prawdziwe...
    • joanna35 Re: inspiracja postem Ibulki - kto wierzy w duch 29.07.07, 22:41
      Aż się boję napisać, żeby nie wyjść na idiotkę, ale niech będzie. Był piękny,
      słoneczny dzień, cały pokój "zalany " światłem, a metr przed drzwiami , nie
      wiem jak to nazwać, bryła cienia, kształtem przypominała figurę mojej zmarłej
      mamy, chociaż to uzmysłowiłam sobie później, bo kiedy chciałam się temu
      dziwnemu w tym jasnym pokoju cieniowi przyjrzeć znikł. Drugi raz - usłyszałam ,
      jak mama woła mnie po imieniu - było to do tego stopnia realistyczne, że
      odwróciłam się w stronę głosu. Oczywiście, nikogo nie było. To tylesmile
    • mama_frania Re: inspiracja postem Ibulki - kto wierzy w duch 29.07.07, 22:55
      Z historii rodzinnych. Jak zmarła babcia mojego męża to o tej właśnie godzinie
      stanął zegar w domu teściów.
      Mój tata jak był mały to opowiadał, że którejś nocy obudził jego, jego ojca i
      brata straszny hałas. okazało się, że półka z serwisem rodowym jego mamy w
      kredensie spadła i wszystko się potłukło. Po obejrzeniu doszli do wniosku, że
      nie mogło to być inaczej jak ktoś ją podniósł do góry i obrócił. rano
      dowiedzieli się, że mama zmarła w szpitalu.
      Innym razem opowiadał, że u nich w domu stało pianino. Było zamknięte na kluczyk
      bo lubili się z bratem nim bawić. Któregoś wieczoru było słychać kilka dźwięków
      jakby ktoś kilka razy uderzył z całej siły w klawisze. Wpadł ich ojciec z
      awanturą, że znowu ruszają pianino, ale ono było cały czas zamknięte na kluczyk.
      Po chwili zapukała do drzwi sąsiadka z krzykiem, że jej mąż zasłabł (a tylko w
      mieszkaniu mojego taty był telefon). Jak przyjechało pogotowie to okazało się,
      że sąsiad nie żyje- był pianistą w filharmonii...
      Ja raczej nie wierzę w duchy i mi nic takiego się nie przydarzyło osobiście, ale
      jak słyszę takie historie to mam gęsią skórkę (nawet teraz jak to piszę...)
    • mirac7 Re: inspiracja postem Ibulki - kto wierzy w duch 29.07.07, 23:06
      I po co czytalam ten wateksad
      Jestem sama w domu az do ranasad
      • joanna35 Re: inspiracja postem Ibulki - kto wierzy w duch 29.07.07, 23:10
        Spoko, piszemy o duchach światłościwinkDo demonów przejdziemy po 24.00smile
      • majmajka Re: inspiracja postem Ibulki - kto wierzy w duch 29.07.07, 23:13
        Nie boj sie,ja tez jestem sama.Podobno duchy nie przychodza po to,zeby zrobic cos zlego.Pamietam jak kiedys z kolezanka jechalysmy w nocy do prosektorium,zawiesc zwloki(bylysmy jeszcze uczennicami).Mial z nami jechac pewien sanitariusz,zeby bylo nam razniej.No i pamietam,jak balam sie tego czlowieka,ktory nie zyl.Kolezanka zas bala sie sanitariusza.Dzisiaj wiem,ze to ona miala racje.Bac sie nalezy zywych.
        • karinex1 Re: inspiracja postem Ibulki - kto wierzy w duch 30.07.07, 00:39
          12 lat temu gdy bylam dzieckiem,jak umarl moj dziadek dzialy sie dziwne
          rzeczy,pekaly drwniane belki,itp.Pona 2m.temu zmarl moj 2 dziadek,moja mama
          zadzwonila do mnie ok 07.00 rano,moj dziadek zmarl po 06.00 wiem ze miedy tymi
          godzinami sie przebudzilam i dam sobie reke uciac ze obudzilam sie w momencie
          smieci dziadka,bo czulam cos dziwnego.Niygdy nie balabym sie zmarlych ktorych
          znam,czasem mi sie snia i lubie te sny bo czuje ze mam wtedy z nimi
          katakt.Gdyby cos dziwnego dzialo sie w domu ktorym mieszkam to sprwdzilabym ten
          dom pod wzgledem historycznym,co i jak.ale nie nalezy sie bac!Mysle ze to moze
          sie zdarzyc tak jak powiedziala moja mama po smieci dziadka "cos musi sie
          dziadz z dusza to tak nie moze sie skonczyc"
      • ibulka Re: mirac7 30.07.07, 00:59
        mirac7 napisała:

        > I po co czytalam ten wateksad
        > Jestem sama w domu az do ranasad

        ja też - w dodatku z Córcią, która widzi jakąś PANIA... o_O
        nie czytaj lepiej mojego wątku 'panikara...'

        i trzymaj się... wink)
        • bozenka12 Re: mirac7 30.07.07, 03:09
          oczywiscie, ze wierze w duchy. Mialam wiele "spotkan". Ale bylo to kiedys.
          Teraz od moze 10 lat cisza, nic i nikt do mnie nie przychodzi. Ale wiem co
          widzialam, czulam.To bylo prawdziwe, nie spalam, nie bylam nacpana. Takze nie
          moge nie wierzyc.
          • siasiuszek Re: mirac7 30.07.07, 06:03
            No to opowiadajcie , nadszedł biały dzień i nikt się już nie ma stracha wink
            • majmajka Re: mirac7 30.07.07, 07:13
              Obudzilam sie i przypomnialo mi sie cos.Pracowalam na OIOM-ie,czesto,kiedy ktos umieral,przed tym zdarzeniem mialysmy nieodparte wrazenie,ze ktos jest za nami.Ktos bialy i wyraznie widzialysmy to cos,ale tak na ulamek sekundy.Nie mozna bylo sie temu przyjrzec.I nie bylo to wrazenie jednej osoby.Kroki,ktore bylo slychac to tez fakt.Naprawde ,wstyd mi troche o tym pisac,bo to takie nierracjonalne,ale tak bylo.Z koleji pewnego razu,w poczekalni naszego oddzialu widzialam faceta,siedzacego na lawce.Oczywiscie widzialam go tylko na ulamek sekundy i kiedy spojrzalam znow w tamta strone,nie bylo go juz.Po chwili tego samego faceta przywiezli do nas na oddzial po reanimacji i zmarl.Serio.I nie myslcie,prosze,ze jestem idiotka...PLEASE...
              • joanna35 Re: mirac7 30.07.07, 07:34
                Twój post również coś mni przypomniał. Odbywałam staż na oddziale urazów
                kregosłupa, gdzie jedynymi chodzącymi byłyśmy my - dwie pielęgniarki i obie w
                tym czasie byłyśmy w dyżurce. Koleżanka, z którą byłam pracowała tam od lat.
                Była pora miedzy 24.00 a 6.00, tak mniej więcej pośrodku - cisza, jak makiem
                zasiał i nagle słychać, że ktoś idzie, takie szuranie kapciami po podłodze.
                Wyprostowałam się w fotelu i czekam aż ktoś wejdzie i powie o co chodzi, bo w
                tym momencie w ogóle nie skojarzyłam, że stan faktyczny jest taki jaki jest, a
                oddział na noc był zamykany więc nie mógł przyjść nikt z zewnątrz. Ten ktos
                minął dyżurkę, a za chwilę było słychać jakby ktoś otwierał szafki w
                zabiegowym. Wyszłam na korytarz, ale nikogo nie widziałam.Kiedy wróciłam do
                dyżurki koleżanka popatrzyła na mnie i powiedziała, że to nie pierwszy raz.
    • mama_julci5 Re: inspiracja postem Ibulki - kto wierzy w duch 30.07.07, 07:41
      kilka lat po smierci mojego taty (mialam moze z 10 lat)zostalam sama w domu
      wieczorem,mama miala wrocic pozniej.siedzialam sobie,ogladalam bajki i skubalam
      orzechy laskowe.w pewnej chwili cos uderzylo -nie spadlo- UDERZYLO w szafke i
      poturlalo sie pod balkon,podeszlam ze strachem zeby zobaczyc co to,to byl
      orzeszek...wybieglam szybko z domu i czekalam na mame przed klatka.do tej pory
      nie umiem sobie tego wytlumaczyc...
    • babsee Re: inspiracja postem Ibulki - kto wierzy w duch 30.07.07, 09:08
      4 miesiące temu obudzilam sie w nocy o 3.Obudzilam sie przerazona ze
      swiadomoscia ze cos zlego dzieje sie z Dziadziem.O 8 rano dostalam telefon ze
      zmarl wlasnie miedzy 3 a 4 w nocy.
      Moja serdeczna kolezanka zmarla na raka.Dwa sdni pozniej lezalam w pokoju i
      plakalam.Tak bardzo mi jej zal bylo.I nagle zadzwonil
      telefon.podnioslam.Cisza.Odlozylam.Znow zadzwonil.I znowu cisza.Zapytalam sama
      na glos.."Asia?" a wtedy drzwi od pokoju sie zamknely same.A ja sie
      uspokoilam.Bo bylam pewna ze to ona przyszla.dala mi znac ze swiat duchow
      istnieje i gdzise ona jest.
      Wierze w duchy jak najbardziej.Cos sie musie dziac z tą energą ludzką.
      • dagmama Re: inspiracja postem Ibulki - kto wierzy w duch 30.07.07, 10:53
        Ja wierzę jakiś tydzień po obejrzeniu strasznego horroru.
        Potem już się nie bojębig_grin
    • rossa79 Re: inspiracja postem Ibulki - kto wierzy w duch 30.07.07, 12:40
      Ja też wierzę i coś w tym jest. Zawsze się interesowałam co dzieje się z duszą
      po śmierci, a w szczególności po śmierci mojego taty (3 lata temu). Czytałam
      nawet książki medium która kontaktowała się z duchami.
      Czasem czuję obecność kogoś. A kiedyś jak położyłam się spać, czułam jak ktoś
      przytulił się do mojej twarzy i szepnął "tęsknię za tobą córuniu". Usiadłam bo
      myślałam, że to mąż. Mąż siedział w drugim pokoju i oglądał telewizję.
      Miałam nie jedno takie zdarzenie ale nie boję i cieszę się bo wiem że tato jest
      przy nas. I bardzo lubię jak mi się śni.
    • karanissa Re: inspiracja postem Ibulki - kto wierzy w duch 30.07.07, 12:50
      Ja, jako urodzony pragmatyk, raczej sceptycznie podchodze do takich opowiesci.

      Ale ostatnio zdarzylo mi sie dwa razy obejrzec w piatkowy wieczor na Discovery
      program Duchy zmarlych lokatorow, czy jakos tak. Spac szlam z dusza na
      ramieniu, popatrujac nerwowo po katach.

      Trzeci raz juz tego nie obejrze, o nie.
      • croyance Re: inspiracja postem Ibulki - kto wierzy w duch 30.07.07, 13:06
        Ja w duchy nie wierze, ale sie ich boje smile W nocy nigdy np. nie zajrze do
        lustra (a nuz zobacze BOB-a!).
        Co do stajacych zegarow, odczucia obecnosci etc. tez nie wierze (tzn. wierze,
        ze ludzie tak czuja, ale jako psycholog znalabym inne wytlumaczenia, bardziej
        racjonalne) chociaz w nocy w ciemnosciach jestem w stanie uwierzyc we wszystko,
        heh.
    • gorzkasweetie Re: inspiracja postem Ibulki - kto wierzy w duch 30.07.07, 13:22
      Wierzę. Nie sądzę raczej aby były dla nas groźne, ale i tak nieco się boję... Z
      mojego doświadczenia - dość długo po śmierci babci, mieliśmy w domu bardzo
      nieprzyjemne wydarzenia. Dosłownie co drugi dzień pękały z hukiem żarówki w
      pokoju, w którym mieszkała. Bywało że pękały nawet nie włączone. A już hitem
      był koszmarny hałas, dźwięk na sto procent kolejnej pekniętej żarówki,
      wchodzimy z mamą do pokoju, a tu nic, żarówka jest. Zero szkła. Mojej mamie
      kilkakrotnie śniło się iz babcia mówi jej że się zgubiła, że nie wie gdzie
      jest, utknęła... Bezpośrednio po pewnych zabiegach religijnych, takich jak
      poświęcenie mieszkania, modlitwa i jeszcze coś, wybuchy i sny ustały.
      Natomiast ja sama widziałam coś. Nie wiem co... Kilka lat temu stałam na
      przystanku niedaleko swojego domu. Dzień był ładny, letni, słoneczny.
      Zobaczyłam coś co wyglądało jak słup dymu, mgły, sunacy w pewnej odleglości od
      ziemi, o wysokości i wielkości człowieka. Zatkało mnie kompletnie. Mgła
      przedefilowała przede mną i "poszła" sobie dalej. Patrzyłam za tym czymś aż
      zniknęło za rogiem domu. Nikt poza mną tego nie spostrzegł. Nie wiem, co to
      było. Może jakieś zjawisko atmosferyczne? Ale jakoś watpię, nie bylo ku temu
      jakichkolwiek powodów...
      • ewela-87 Re: inspiracja postem Ibulki - kto wierzy w duch 30.07.07, 14:02
        Ja właśnie dzisiaj chciałam pisać o duchach.Dziwny zbieg okoliczności. Mówiąc
        wprost,stwierdziłam,że mam w kuchni ducha!W sobotę,w ferworze przygotowań do
        grilla,stoję sobie przy kredensie i robię szaszłyki,a tu nagle telewizor mi się
        przed nosem włącza!Rozglądam się podejrzliwie po kuchni,a tu nikogo!Myślę
        sobie "Aha!Pilot!"-aha,pilot leży przede mną... A wczoraj też w tym samym
        miejscu robiłam mleczko dla Oliwki i chciałam wlać przegotowaną wodę z
        garnuszka do butelki, a ta butelka obróciła się wokół własnej osi!Idę do lubego
        do pokoju i mówię co zaszło.On patrzy na mnie dziwnym wzrokiem i pyta czy ja to
        widziałam,czy wydawało mi się,że butelka stała inaczej.A ja to widziałam!
        Dodam,że mój dziadek zmarł przed kilkoma laty w pokoju obok kuchni,a faktem
        jest,że chorował na alzchaimera i zawsze przestawiał wszystko na inne miejsce i
        sobie odchodził,albo np. włączał telewizor...brrr. Aż mam ciary...
        • croyance Re: inspiracja postem Ibulki - kto wierzy w duch 30.07.07, 14:15
          No taaak, ale nawet jesli sie cos zabaczy - np. postac - to jeszcze wcale nie
          musi duch, ale np. projekcja niezyjacej juz osoby, cos jak trojwymiarowe
          zdjecie (?).
          Moja znajoma regularnie widuje w mieszkaniu swoich zmarlych rodzicow (np.
          siedzacych przy stole), ale nie wierzy, ze to prawdziwe duchy. Uwaza, ze to ;
          a) przyzwyczajenie - zwykla widywac rodzicow, od lat, w takich pozach, i mozg
          projektuje znajome obrazy;
          b) wynik traumy spowodowanej ich smiercia

          I faktycznie, jest to mozliwe.
          • paliwodaj Re: inspiracja postem Ibulki - kto wierzy w duch 30.07.07, 16:57
            wiecie co, mi nigdy sie to nie zdazylo. Ale wierze w zjawiska nadprzyrodzone i
            podchodze do nich z szcunkiem i nigdy nie ignoruje tego typu opowiesci.
            Zreszta duchy pewnie wiedza ze straszna ze mnie panikara i nie przychodza.
            Znam Pania, ktora jest bardzo "biegla" w tych sprawach, twierdzi ze ten swiat
            istnieje i nie gdzis w niebie czy piekle ale to dzieje sie wokol nas. Sama ma
            zdolonosci nie do uwierzenia wiec nawet nie opisze ich tu, nadmienie tylko ze
            opowiedziala mi kilka historii z zycia moich dziedkow, o ktorych ja pojecia nie
            mam, a moja mama doskonale je pamieta i tez byla w szoku gdy uslyszla je
            pozniej odemnie.
            Z innej beczki:
            Moja kolezanka, ktora smiechem kwitowala historie o duchach, pewnego dnia
            zadzwonila do mnie i powiedziala ze byl u niej duch.
            Od kilku dni maly synek ciagle plakal, nie - wrzeszczal po nocach. Wziela wiec
            go na dol do salonu , bo nie chciala zeby budzil starsza siostre.
            Zasnela przy cicho wlaczonym telewizorze i slyszy kroki po schodach, taki
            szuranie kapciami. Myslala ze to maz schodzi po cos na dol, ale nie. Pozniej
            zobaczyla cien przed telewizorem i mowi ze poczula jak unosi sie do gory, jakby
            to "cos" wzielo ja za stopy i podnioslo do gory.
            Tez stwierdzilam ze to pewnie sen.
            Ale ona upierala sie ze to bylo naprawde i maly tez rozdzieral sie w tym
            czasie, a ona nawet nie potrafila palcem ruszyc w kierunku dziecka.
            Od razu pomyslala o zmarlym dziadku.
            Podobno zawsze skojarzy sie trafnie osobe zmarla, ktora przychodzi zazwyczaj
            prosic o cos, zwykle modlitwe.
    • mathiola Re: inspiracja postem Ibulki - kto wierzy w duch 30.07.07, 18:06
      Ja podchodze do tematu życia i śmierci w bardzo racjonalny spoób, i nawet
      chciałabym wierzyć, ale nie wierzę. Co nie przeszkadza mi opowiedzieć o tym, co
      się wydarzyło dawno temu, jeszcze za komuny smile
      Mieliśmy od ładnych paru tygodni zepsuty telefon - ciężarówka przejeżdżała pod
      linią telefoniczną i ją zerwała i jakoś nie było pana żeby to naprawić, telefon
      stał więc odłączony na półce, a mam psioczyła dziesięć razy dziennie na ojca z
      tej okazji smile Pewnego dnia w kuchni robiła obiad - zaczął dzwonić telefon.
      Najpierw myślała, że u sąsiadów. Ale on cały czas dzwonił natarczywie, aż
      dotarło do niej, że to nasz! Uszczęśliwiona, że jej tata taką niespodziankę
      zrobił, leci do pokoju, żeby odebrać... Aparat stoi jak stał, kabel wisi z
      boku, niepodłączony do niczego, a telefon dzwoni. W tym momencie odezwały się
      dzwony kościelne - zaczął się pogrzeb naszego sąsiada, na który poszedł sam
      ojciec, a mama została w domu.
      Sąsiad miał zwyczaj przychodzić do nas, żeby zadzwonić, bo nie miał własnego
      telefonu...

      Ale przeciez i tak nie wierzę, bo jak wierzyć w coś, czego nie dotknęłam?
      • mamaemmy Re: inspiracja postem Ibulki - kto wierzy w duch 30.07.07, 18:31
        Jak umarł mój dziadziuś-w zasadzie to był tzw "przyszywany "dziadziuś,to na
        drugi dzień,kiedy wróciłam do domu,dotarło to do mnie.Zaczełam rozpaczliwie
        płakać i krzyczec,ze chce,zeby mi dal znać,ze on nie odszedł,że istnieje..I
        wtedy cos spadło ze stolika,który mieliśmy obok łózka..To był nasz mis
        identyczny jak z "Kasi i Tomka",miś taki z groszkiem w srodku,o imieniu
        Stefan..a mój dziadziu nazywał się Stefan właśnie...Podniosłam tego
        misia,odłozyłam,oparłam o ściane..jakoś tak machinalnie,nie zwróciłam na to
        uwagi...Za chwilę..patrze a ten miś znów spadł..podniosłam go oparłam mocno o
        ściane..cały czas płacząc..i wtedy zobaczyłam,jak..jesoo nie wiem jak to
        nazwać,ale ktoś ..COŚ tego misia z tyłu uderzyło i on znów zleciał!!..Wtedy
        przestałam płakać,bo dotarło do mnie,że to znak od dziadzia.
        Dodam,że w tym mieszkaniu mieszkalismy około roku,miś nigdy wczesniej nie spadł.
        Teraz tez lezy sobie na półce od kilku lat i ani mysli zlatywac,za cięzki jest..
        Wtedy wieczorem opowiadałam to naszym znajomym,i nagle odezwal sie mój mąż,ktory
        jest raczej niewierzacy jesli chodzi o takie rzeczy..
        -o której umarł dziadek(dzien wczesniej)
        Ja mu mowie,ze o 21.
        A on na to-A wiesz,ze ten miś tez spadl o 21...??

        Może był to przypadek..ale to była jedyna rzecz która mi się mogła skojarzyc z
        dziadkiem Stefanem..bo ten mis miał takie samo imię..
        Mieszkamy teraz w mieszkaniu własnie dziadzia Stefana..w sumie nie
        wiedziałam,czy on by chciał zebysmy tu zamieszkali,choc wiedziałam,że mnie
        bardzo kocha..
        Po jakichs dwóch tygodniach od przeprowadzki sni mi się,że w nocy dzwoni ktoś do
        drzwi-jestem pewna,że to byl sen,bo poszłam otworzyc wcale się nie bojącsmile)
        Za drzwiami stał uśmiechniety dziadziu Stefan
        Rzuciłam mu się w ramiona,a on się rozesmial i powiedział,że nie wejdzie,tylko
        chciał sprawdzić,czy nam się dobrze tu mieszka i że jest szczesliwy,że tu
        zamieszkalismy smile

        U babci mojego przyjaciela było zawsze dużo dzieciaków biegajacych po całym
        domu,dziadek był zdrowy,jednak babcia lezala sparalizowana w łózku.Babcia
        zwierzała sie dziadkowi,że przychodzą do niej piekny pan i piękna pani i
        śpiewają z nia,modlą się,maluja jej na suficie niebo,gwiazdy,księzyc..Dziadek
        był przekonany,że jej się pomieszało w głowie..Do czasu.
        Kiedys te dzieciaki jak zwykle wpadły do babci do pokoju,wiec rodzice zaczeli
        ich wołac-natychmiast wyłazić,babci nie przeszkadzac! A wtedy one wyleciały z
        pokoju(to były dzieci w wieku od 3-5 lat)krzyczącbig_grinZIADEK,ALE PIEKNE GWIAZDY
        NAMALOWALEŚ BABCI NA SUFICIE!!!!

        Niestety innych historii nie opowiem,bo dotyczą osoby,której przezycia muszą byc
        anonimowe.to osoba z mojej rodziny,ma niesamowite kontakty z duszami,które
        błagają ją o modlitwe....Oj mogłabym kilka stron napisac,zwłaszcza,ze niektóre
        dane sprawdzali ..i one(te osoby) faktycznie żyły tam,gdzie mówiły,zmarły tam
        gdzie zmarły..brrr Cięzko by to wytłumaczyc racjonalnie,szkoda,że nie moge nic
        więcej napisać.
        Gdybym nie znała tych historii.....
        Dziewczyny jest swiat duchowy,cieszcie się,że nie macie takich zdolnosci,żeby
        się z nim zadawac na co dzien ..smile
        • mamaemmy Re: inspiracja postem Ibulki - kto wierzy w duch 30.07.07, 18:45
          Mnóstwo historii słyszałam tez od moich klientek.
          Np jedna starsza pani została wdową i ten dziadek przychodził do najmłodszego
          około 2,5 letniego wnuczka.
          -Był dziadzia -mówiła,a oni pytają ale który dziadzia?A mały mówi,ze" ten co
          robi aaa"-przed smiercia ten pan był w spiaczce w szpitalu i oni temu małemu
          powiedzieli,że dziadziu robi aaaa..
          Ten dziadek przychodził do niego kilka miesiecy,mały coraz lepiej mówił..Np
          scena w kuchni-wchodzi ojciec chłopca,a ten mały-O tata,o dziadzia!
          Na to tata mu mówi:ależ nie ma tu dziadzia!
          A mały -JEST!NIE WIDZISZ GO??Czesc dziadziu!
          Innym razem wpadał do pokoju krzyczac ze dziadziu z nim gra w piłke w
          przedpokoju-wszyscy wylecieli zobaczyc,oczywiscie nikogo nie było.
          Ten dziadek "ukazał "sie tez starszemu chlopcu,na klatce,ale ten starszy wpadl w
          jakąs histerie,tak strasznie sie go przestraszył..że potem babci nie chciał
          odwiedzac.Snil sie tez ojcu chłopców(swojemu synowi),mowił mu ze będzie
          odwiedzac tego mlodszego,ale do starszego juz nie przyjdzie bo on sie go boi.
          W zasadzie wszystkim sie snił,albo ukazywał,oprócz swojej zony..Pamietam,że
          powiedziałam jej,żeby powiedziała temu małemu,że jak dziadek przyjdzie,to,zeby
          mu powiedział:"pokaz sie babci "I ona mu to powiedziała,wtedy ten chlopczyk mial
          około 3 latka.Niestety juz nie miał okazji powiedziec tego dziadkowi,bo dziadek
          przestał przychodzic.
          • ammam Re: inspiracja postem Ibulki - kto wierzy w duch 30.07.07, 19:23
            W mijej rodzinie w pokoleniu mojej prababci było ich 11 rodzeństwa, jak dorośli
            to mieszkali blisko siebie ale nie razem. pewngo dnia jak już byli starsi to
            przyszła jedna ciotka do brata i powiedziała mu :

            wiesz Paul (ich brat) mi sie dzisiaj w nocy śnił i powiedział mi że włąśnie
            umarł.


            Wójek zamarł bo 30 minut wcześnie4 dowiedział sie że ten Paul umarł właśnie tej
            nocy a ciotka jeszcze o tym nie wiedziała.
    • jusienka Re: inspiracja postem Ibulki - kto wierzy w duch 30.07.07, 19:38
      Przez jakis czas w domu moich rodzicow mieszkal z nami chory wujek mamy, starszy
      juz czlowiek. Mily, fajny, ale bardzo nie lubil gdy telewizor byl wlaczony.
      Strasznie narzekal na telewizyjna sieczke. Ja to dobrze rozumiem, nie mam
      telewizora, ale u moich rodzicow w pokoju na dole wlasnie telewizor krolowal:
      wielki, ciezki, stojacy na duzej komodzie.
      Wujek mamy zmarl, a tej samej nocy...
      Moi rodzice, ja i brat spalismy na gorze, w sypialniach. Nagle wielki huk na
      dole, w srodku nocy. Wszyscy sie zerwalismy jak szaleni, tata mowil, ze chyba
      piec wybuchl, psy szczekaja, biegniemy na dol... Na srodku pokoju lezy telewizor.
      No nie powiem ze przestraszylismy sie lekko. Przestraszylismy sie cholernie. Nie
      mamy pojecia jak to moglo sie stac, jeden czlowiek sam nie podnioslby tego
      telewizora, psy tez by go nie zrzucily...
      Mama chodzila blada tygodniami i az bala sie mowic o wujku.
      Brrr, straszne to bylo.
      Znam jeszcze ze dwie-trzy takie historie dziwne, ale latami o nich nie myslalam.
      Znam tez dobrze syna Leszka Szumana "Zycie po śmierci" i wszystko, co w tej
      ksiazce opisane jest brrrr. We mnie takie rzeczy powoduje niezly strach.
    • egoya Re: inspiracja postem Ibulki - kto wierzy w duch 30.07.07, 22:14
      zmarła moja babcia. Umierając powiedziała do mojej mamy, że nie pzowoli abyśmy męczyli się z tatą - alkoholikiem. Tydzień później we trzy (z mamą i siostą) słyszałyśmy otwieraną furtkę, potem drzwi, potem zamykanie drzwi i furtki. BYłyśmy przekonane, że sąsiadka przyszła po mleko... ale mleko stało. Tydzień później tata miał wypadek. KOlejny tydzień spędził w szpitalu, i zmarł rózniutko trzy tygodnie po babci. Zostawił nieuregulowane sprawy... JA miałam pokój zaraz przy schodach i zaraz po pogrzebie słyszę jego kroki...szuranie butami, takie charakterystyczne. Wyglądam przez okno - nic. KOlejny dzień, godzina 0,00 ta sama sytuacja...za oknem nic. Trzeci dzień, nie mogłam już zasnąć, czułam niepokój. Przed północa zachciało mi sie pić, wracam do pokoju i nagle czuję że tata siedzi u mnie na łóżku i mówi "nie bój się córeczko"... zaczełam piszczeć, dopadły mnie jakieś drgawki, nie mogli mnie uspokoić. Nigdy więcej nie poszłam spac do tego pokoju. Wcześniej nic nie mówiłam o tych krokach, a jak się okazało, siostra z mamą słyszały pukanie do okna... Gdy załatwilismy wszystkie jego sprawy już nigdy nie przyszedł.

      JAkiś rok temu była u nas pewna kobieta, umówiła się z moją mamą że pojadą do szpitala do mojej cioci. Gdy przechodziły obok jej mieszkania, w oknie było jasno, jak od świeczki. Gdy mama wróciła, zadzowniła córka cioci - że zmarła.
      • elske Re: inspiracja postem Ibulki - kto wierzy w duch 30.07.07, 23:20
        Kiedy mojej mamie sni sie zolty piach i sloma, zawsze umiera ktos znajomy.10 lat
        temu mama pojechala na weekend do babci (swojej mamy).Rano usiadly w kuchni przy
        kawie i mama zaczela opowiadac ze snil jej sie ogromny dol i ze ona sypala
        sciezki z zoltego piachu w strone tego dolu.I jak sypala trzecia ścieżkę to sie
        obudzila.jak skonczyla opowiadac babci ten sen, do kuchni wszedl dziadek, akurat
        wrocil ze sklepu.Powiedzial ze w nocy chlopaki jechali na dyskoteke i rozbili
        sie samochodem.Bylo ich trzech:dwoch zginelo na miejscu, a jeden w ciezkim
        stanie trafil do szpitala.Chlopak przezyl i to byla ta trzecia sciezka ktora nie
        dosypala do konca moja mama.

        Kiedy umarla moja babcia(tesciowa mojej mamy),zadzwonili do nas nad ranem, zeby
        nas powiadomic.Moja mama zasnela pozniej na jakies pol godziny i wtedy snil jej
        sie dom, w ktorym babcia umarla(babcia zmarla w domu swojej corki).Mamie snilo
        sie ze w kuchni przy stole siedza dzieciaki cioci i rozwiazuja krzyzowki.a wsrod
        nich siedzi babcia owinieta w biale przescieradlo, ze tylko jej twarz bylo
        widac.Babcia przeprosila moja mame za to ze nigdy sie nie potrafily polubic i ze
        z piniedzy na pogrzeb zostanie 200-300 zl i zeby to oddac cioci.Na stypie moja
        mama opowiedziala ten sen .Ciocia strasznie zbladla i powiedziala ze tego
        wieczoru dzieci naprawde siedzialy w kuchni i rozwiazywaly krzyzowki, a kiedy
        babcia umarla, ciocia przykryla ja cala przescieradlem, tylko twarz zostawila
        jej odslonieta.A pieniadze z pogrzeb zostaly tak jak powiedziala babcia.
Pełna wersja