nowy facet i jego stosunek do dziecka....?

30.07.07, 15:49
no własnie ,ostatnio coraz częście sie nad tym zastanawiam.
jakie było podejście waszych nowych facetów do waszych dzieci? czy był strach?
obawy? niepewność? a jesli to było to po jakim czasie minęło? i co potem? czy
taki facet potrafi pokochać dziecko? czy tylko polubić? a później kiedy np
pojawią sie wasze wspólne dziecko to czy on traktuje te dzieci jednakowo?
a jesli nie pokocha a tylko polubi ale dobrze sie opiekuje to czy mozna mieć
żal o to? czy w ogóle można mieć żal ,ż facetowi trudno zaakceptować dziecko?
i jak wy sie w tym wszystkim odnajdywałyście? zastanawiam sie co ja bym czuła
będąc w takiej sytuacji ,czy jednakowo kochałabym dziecko mojego faceta i
swoje? strasznie to dla mnie trudny temat. nijak nie moge znaleźć odpowiedzi
na te pytania. zawsze mi sie wydawało ,że skoro facet kocha kobiete to
naturalnym jest ,że obdarza także miłością jej dziecko. ale jak zaczynam
analizować temat to nie jest to juz takie proste.

zadaje te pytania bo zastanawiam sie jak to będzie u mnie wyglądało...
i pytam nie tylko kobiet w takiej sytuacji ale także tych które coś takiego
miały okazje zaoobserować ,jak i tych które mają po prostu swoje zdanie na ten
temat smile

pozdrawiam
    • madziaaaa Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 30.07.07, 15:52
      Nie mam takich doświadczeń ani znajomych z takowymi.
      Za to mój kumpel zawsze powtarza, ze nie mógłby się związać z kobietą, która ma
      dziecko. Ale on ma generalnie wszystkie poglądy debilne więc sie nie przejmuj.
      Jak facet Cię naprawdę kocha i to jest właśnie ten, to pokocha też i Twoje dziecko.
      • sowa_hu_hu Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 30.07.07, 16:04
        no koniec końców pewnie tak.
        ale interesuje mnie jak to jest na początku. jak ludzie sobie z tym radzą
        ,zarówno ten facet jak i kobieta (matka dziecka).


        też mam znajomego dla którego kobieta z dzieckiem to gorszy gatunek...
        • lila1974 Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 30.07.07, 16:09
          Moze "orszy gatunek" to przesada - wydaje mi się, ze facet po prostu jasno
          stawia sprawę - nie wie, czy umiałby bezproblemowo dogadać się z dzieckiem,
          więc nie inwestuje uczuć w kobiety posiadające potomstwo.

          Raz w życiu miałam okazję być z kimś przez chwilę, kto dziecko posiadał. Nie
          podobało mi sie, jak chłopiec jest wychowywany, nie polubiłam go, wówczas
          postanowilam, że będę unikala facetów dzieciatych.
      • lila1974 Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 30.07.07, 16:05
        Nie wymagałabym pokochania, wystarczyłoby mi, że się polubią.
        • sowa_hu_hu Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 30.07.07, 16:08
          no ale skoro tak to jakby miała wyglądac później sytuacja z kolejnymi dziećmi.
          przecież to moje odczułoby pewnie ,że jest tylko lubiany a nie kochany jak
          pozostałe dzieci... biorąc jeszcze pod uwage ,że ojciec dziecka niezbyt sie nim
          interesuje... więc takie dziecko jest w podwójnie trudnej sytuacji wg mnie...
          • bunny.tsukino Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 30.07.07, 16:13
            Ja wiem, że nieinteresowanie się bio-ojca sowim dzieckiem jest straszne, i, my,
            mamy, chcemy dzieciom to jakoś wynagrodzić...ale nic na siłę, ingerencja może
            zaburzyć wszystko. Ja widzę po sobie, swoje dziecko kocham nad życie, ale
            inne..denerwują mnie...nie mam do nich cierpliwości i zamiłowania. Musiałabym
            bardzo faceta pokochać, żeby się przemóc na tyle, żeby z jego hipotetycznym
            dzieckiem się zaprzyjaźnić, a co dopiero mówić o miłości.
          • lila1974 Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 30.07.07, 16:14
            Wiesz, myślę, że lubienie od kochania różni się tylko stanem serca, zaś w
            odbiorze tych uczuć raczej większych różnic bym się nie dopatrywała.
            Zależałoby mi, aby dwójka była traktowana jednakowo - w miarę sprawiedliwie, z
            szacunkiem, serdecznie, z uwagą. Myślę, że takie rzeczy można między małżonkami
            ustalić i ewentualnie korygować w miarę potrzeby.

            Weź pod uwagę, że gro rodziców potrafi żywić do rodzonych dzieci mniejsze lub
            większe uczucia.
            • bunny.tsukino Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 30.07.07, 16:17
              Ja doskonale lila wiem, o co Ci chodzi smile Myślę, że sprawiedliwie się da,
              jednakowo też,a le gdy wchodzimy w sferę uczuć, to się gmatwa. Swoje dziecko się
              kocha, bo jest swoje, i tyle.
              • lila1974 Bunny 30.07.07, 16:34
                ale jeśli się jest przyzwoitym człowiekiem, to można kochać jedną osobę, ale
                nie ranić przy okazji innej. A gdy sie to nieswoje dziecko zwyczajnie lubi, to
                i tak okazuje się mu dużo pozytywnych emocji.
                • demarta Re: Bunny 30.07.07, 17:23
                  a ja myślę, a trochę też wiem, nie tylko myślę wink, że wystarczy, ze dziecko
                  lubiane czuje się tylko lubiane i jednocześnie czuje, ze to drugie jest
                  naprawdę kochane. w emocjach nie da się udawać. no i kto jak kto, ale dziecko
                  wie o tym najlepiej. wg mnie poczucie niesprawiedliwosci gwarantowane.
                  • anetina czyli według tego, co jest tu napisane 30.07.07, 17:28
                    najlepiej by rodzic nie wiązał się już z nikim, bo krzywdzi dziecko?
                    • demarta Re: czyli według tego, co jest tu napisane 30.07.07, 17:36
                      niekoniecznie. rodzic poprostu powinien być świadomy nowej sytuacji życiowej i
                      problemów z nią związanych i starać się niektórym zapobiec, inne
                      zminimalizować.
                      • anetina nie wiem, w jakiej sytuacji jesteś, ale mogę ci 30.07.07, 17:40
                        z całego serca stwierdzić, że matka nie tylko musi pokochać i zaufać kolejnemu
                        facetpowi
                        to jest dużo trudniejsze nawet do opisania, co się przechodzi, próbując chociaz
                        mysleć o nowym związku

                        to nie jest tak hop siup matka zakochuje się
                        zamieszkują z partnerem
                        a facet ma czas do polubienia, pokochania dziecka

                        tu jest całkiem inna kolejność
                        nawet jak matka pokocha, zaufa partnerowi
                        facet się musi pokazać z innej strony - że jest wart tej miłości i zaufania
                        że nie skrzytwdzi w jaki sposób dziecko
                        że będzie w dużym stopniu chociaż przyjacielem dziecka, niekoniecznie ojcem

                        trudno matce wejść w nową drogę życia z nową miłością
                        • demarta Re: nie wiem, w jakiej sytuacji jesteś, ale mogę 30.07.07, 17:45
                          a czy ja gdzieś napisałam, że to jest hop siup? albo, że matce z dzieckiem jest
                          łatwo wejsć w nową relację?

                          a jeśli chodzi o moją sytuację, to jestem właśnie TAKIM dzieckiem.
        • bunny.tsukino Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 30.07.07, 16:10
          O to, to.
          jesteśmy tylko ludźmi i różne z nas atawizmy wychodzą. Gdzieś czytałam, że
          faceci instynktownie odrzucają nie swoje dzieci,ale swoich partnerek. Geny,
          rywalizacja. Itp, itd
          • sowa_hu_hu Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 30.07.07, 16:11
            toście mnie pocieszyły pipki no smile
    • anetina Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 30.07.07, 16:11
      a ja stwierdzę tak

      mój Mały wychowywał się bez ojca
      gdy poznaliśmy M., Mały miał niespełna 2 lata

      i M. podchodził do mnie przez dziecko
      ja nie potrafiłam pokochać, zaufać

      czas pokazał, że M. jest wspaniałym tatą - tak dziecko poprosiło, żeby mogło
      mówić
      i szczerze, nie obawiam się, że następne dziecko M. będzie bardziej kochał
      bo chyba jest to nierealne

      bardziej się boję, że ja nie pokocham nastepnego dziecka jak kocham Małego
      • sowa_hu_hu Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 30.07.07, 16:13
        czyli twój M. nie miał żadnych problemów z akceptacją dziecka? żadnych obaw itd?
        • anetina Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 30.07.07, 16:17
          na początku bał się, czy da radę być dobrym tatą
          od poczatku wiedział, że chce być z nami i że zrobi wszystko, bym go pokochała
          i zaufała
          ma troszke mały żal, że jeszcze tak do końca nie potrafie zaufać narodowi
          męskiemu smile

          od poczatku było widać, że się chłopaki dogadują
          że się uwielbiają
          M. jest oszczędny w słowach, ale szybko potrafił stwierdzić, że kocha nas

          i da się pokroić żywcem za dziecko
          czuje się jego rodzonym tatą
          • syriana Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 30.07.07, 16:45
            skoro wątek adresujesz też do tych, którzy mają tylko zdanie własne a nie
            doświadczenie w tym temacie, to powiem bo ach, nic jeszcze dziś nie napisałam wink

            świadomie i z pełnym wyrachowaniem nie zdecydowałabym się na związek z facetem,
            który ma dziecko z poprzedniego związku
            nie z powodu dziecka i obaw, czy sobie poradzę, jaką będę dla niego pełniła
            rolę, itp.

            ale z powodu matki tegoż dziecka, która zawsze już będzie w życiu faceta obecna

            czułabym się, jakbym już na starcie nie dostała i w szans nie miała nigdy na
            dostanie 100% uczucia od takiego mężczyzny
            • sowa_hu_hu Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 30.07.07, 16:50
              eeeeee to to akurat w moim przypadku najmniejszy problem. ja nie zywie
              kompletnie żadnych uczuć do mojego ex ,prócz żalu o jego stosunek do dziecka i
              braku szacunku tak ogólnie - jako do człowieka...
    • monia145 Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 30.07.07, 16:52
      Nie wiem, Sowo, czy oczekiwania co do miłości faceta do dziecka partnerki, są
      uzasadnione...to trochę wbrew naturze- samiec Homo Sapiens zawsze chce pomnażać
      swe geny, potomstwo innego samca jest zagrożeniem dla jego własnegowinkPPPPPPP
      Brzmi to strasznie i traktuj to raczej na zasadzie ciekawostki, ale moim
      zdaniem wystarczy chyba, aby partner i dziecko polubili się, poczuli
      jakąkolwiek nić sympatii, na której będzie mozna zbudować przyszłość.
      Ostrożnie podchodziłabym natomiast do facetów( kobiet również), którzy od
      pierwszego spotkania " zakochują się" w czyimś dziecku, awansuje on do roli
      rozkosznego dziubdziusia i och, i ach...
      • sowa_hu_hu Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 30.07.07, 16:58
        kurcze. musze przyznac ,że czuje sie troche zagubiona. wiem ,że absolutnie nie
        moge wymagac aby facet pokochał moje dziecko ,ale kurde nie ukrywam ,że
        chciałabym aby tak sie stało... wiadomo ,że nie od razu ale po czasie...
        mam totalny mętlik w głowie...
        tak jak któraś z was napisała ,dziecku ktore wychowuje sie bez ojca chce sie
        zrekompensowac pewne rzeczy... dlatego nie ukrywam ,że zależałoby mi aby
        wszystko sie ułożyło jak najlepiej... bo podejrzewam ,że tatuś dziecka już nigdy
        nie będzie sie nim interesował tak jak powinien , a jeżeli juz to z czystej
        złośliwości - tego też sie obawiam kurde - jak nowy facet będzie znosił ew akcje
        exa...
        • monia145 Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 30.07.07, 17:02
          No, ale nie jesteś w stanie przewidzieć wszystkiego- rozsądny facet wie, że
          bierze kobietę z dzieckiem z całym dobrodziejstwem inwentarza, tzn. również
          eksem, bo on będzie zawsze obecny w zyciu jego pasierba.
          A miłości, podobno można sie nauczyc, za to pospiech i nacisk jej nie służąwinkP
    • burza4 Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 30.07.07, 17:09
      sowa_hu_hu napisała:
      zawsze mi sie wydawało ,że skoro facet kocha kobiete to
      > naturalnym jest ,że obdarza także miłością jej dziecko. ale jak zaczynam
      > analizować temat to nie jest to juz takie proste.


      źle ci się wydawało.
      bo to tak, jakby zakładać że każdy obdarzy uczuciem teściową, takim samym jak
      własną matkę.

      Im dziecko młodsze - tym łatwiej sworzyć harmonijną rodzinę. Starsze już nie
      jest na etapie "przylepy", ma swoje wady i nawyki, które niekoniecznie muszą
      się podobać osobie z boku. Wszyscy wiedzą jak cudze dzieci wychowywaćsmile

      związek z przeszłością jest po prostu trudny i wymaga szczególnej pracy nad
      relacjami.

      • anetuchap Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 30.07.07, 17:33
        Gdy miałam 14 lat,moja mama związała się z obecnym mężem.
        Nie powiem,że się cieszyłam,byłam zła totalnie i wyładowywałam to na nim.
        Jestem dość pyskata,a dodatkowo przeżywałam wtedy okres buntu,więc naprawdę
        nie było wesoło. On był jednak cierpliwy,spokojny i starał się nie wywoływać
        kłótni.Po ok.2 latach polubiliśmy się,z czasem lubiliśmy się coraz bardziej.
        On nazywa mnie "moja adopcja" i mówi,że mnie kocha. A moje dziewczyny,to kocha
        nad życie,jak własne wnuki.
    • mama007 Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 30.07.07, 17:30
      sowa,
      poczatek to akurat najlatwiejsze. bo sa wyobrazenia, plany, ze bedzie tak czy
      siak. a potem przychodzi rzeczywistosc. i tylko na tej podstawie mozna
      stwierdzic czy jest ok czy nie-ok....
      bo potem przychodza nocne placze, rozbite glowy, awantury, wieczne pytania 'po
      co, dlaczego, jak to?', wieczorne czytanie przez godzine, skakanie po lozku o 6
      rano w neidziele, zmiana wszystkich weekendowych planow, bo
      katar/kaszel/goraczka itp., przekladanie imprezy imieninowej, bo akurat wypada
      wizyta u alergologa/dermatologa/neurologa itp...
      przyklady mozna mnozyc, ale dopiero po jakims (dosc dlugim) czasie wychodzi jak
      to jest i czy facet nie ucieknie z wrzaskiem w pewnym momencie.

      moj jeszcze nie zwial i z tego co widze nie ma zamiaru, ale czasem jest mu
      ciezko, bardzo. i staram sie to ZAWSZE rozumiec. bo ja uczylam sie cierpliwosci
      od pierwszego dnia ciazy, a on uczyl sie przy bardzo buntowniczej trzylatce, z
      ktora nie jest zwiazany biologicznie.

      ot, w pakiecie nas wzial wink
      • anetina Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 30.07.07, 17:36
        ładnie to opisałaś
        i rzeczywiście masz rację

        mąż nie uciekł
        a wręcz przeciwnie - kazał mi jeszcze sie przespać w niedzielny ranek, a on
        zajmował się Małym
        to z nim dziecko szybciutko usypiało, gdzie przy mnie dostaje wariacji przed
        snem

        to M. uczył go szacunku do mamy
        to M. uczy jeżdzić na 2 kołach
        to M. uczy, jak się żyje będąc chłopakiem
        • mama007 Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 30.07.07, 18:33
          anetina napisała:

          > ładnie to opisałaś
          > i rzeczywiście masz rację
          >

          dzieki smile napisalam tak po prostu, pierwsze co mi sie nasunelo jak myslalam o
          kontaktach G z corka...


          > to M. uczy jeżdzić na 2 kołach


          moj tez uczy big_grin

          >

          >
          >
    • majka003 Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 30.07.07, 17:36
      U mnie jest super.Mała miała rok,gdy zaczęliśmy się spotykać(znamy się już
      ponad 2 lata i mamy wspólnych znajomych).Jesteśmu już 7 m-cy i jest ok.pokochał
      małą jak mnie od ok.5 m-cy mieszkamy razem i teraz kupilismy mieszkanie.Świata
      poza nią nie widzi i nie ma z tym problemów a jako ojciec sprawdza się w 100%smile
      Mała mówi do niego: tata i jest bardzo szczęśliwa...brakowało jej ojca którego
      nie miała...
    • mathiola Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 30.07.07, 17:38
      Z moich obserwacji wynika, że dziecko partnera staje się bardzo często po
      prostu rywalem - zajmuje czas, myśli, uczucia i finanse ukochanej osoby.
      Znam też przypadki, w których nowy partner i dziecko pozostają w dobrej
      komitywie, ale nie wiem na ile jest to szczera prawda a na ile po prostu dobra
      mina do złej gry i nieszczerość - w jednym przypadku mam podstawy by
      podejrzewać taki właśnie stan rzeczy.
      Osoba, która pokocha kogoś obarczonego dzieckiem/dziećmi, ma naprawdę ciężki
      orzechy do zgryzienia. Taka sytuacja wymaga dużej dojrzałości i wielkich
      pokładów dobroci i tolerancji. Bo inaczej patrzy się na swoje dziecko, a
      inaczej na cudze - cudze ma zawsze więcej wad (dobrze jeśli czasem ma jakieś
      zalety). To co u własnego jest słodkimi przywarami, u obcych dzieci często
      urasta do mega wad charakteru.
      A już szczególnie absurdalne są dla mnie oczekiwania typu: Kocha mnie, pokocha
      moje dziecko. Dobrze będzie, jeśli je przynajmniej polubi. Pokochać obce
      dziecko jest niezmiernie trudno.
      • demarta mathiola 30.07.07, 17:41
        a co ty tu robisz? od netu urlopu nie wzięłaś? da sie tak na wyrywki?
        • mathiola Re: mathiola 30.07.07, 17:44
          Chciałam zajrzec na chwilę, żeby zobaczyć co słychać na emamie, ale tu gdzie
          jestem chyba część kabelków tylko dociera, bo net działa jak zdychająca stara
          krowa. Pierwszy wątek jaki wpadł mi w oko zajął mi już tyle czasu, że zdążyłam
          zgłodnieć smile)
          Spadam więc na serniczek made in moja teściowa smile
          • ola_mk Re: mathiola 30.07.07, 17:58
            Mój znajomy związał się z rozwódką z dzieckiem,chłopiec miał wtedy ok.5 lat.
            Wzięli ślub,chłopiec mówi do niego tata.Po jakims czasie zapragnął mieć także
            swoje dziecko.Teraz mówi moi synowie.Spotkałam go po 2 latach niewidzenia i
            zaczęliśmy rozmawiać o wszystkim,żeby nadrobić zaległości.Opowiadał między
            innymi o starszym chłopcu(niebiologicznym),mówił jaki mądry,że tak dużo czyta i
            widać było,że strasznie dumny jest z niego i ze kocha go tak samo jak swojego
            młodszego synka.


      • crazy310 Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 31.07.07, 15:07
        ja mam jedno dziecko z pierwszego małzenstwa syna 10lat.Wyszłam za mąż po raz
        drugi mamy wspólne dziecko które ma 8miesięcy.Początki były trudne ale to tez
        zależy od dziecka czy zakceptuje nowego faceta ja nie narzekam moj mąż nie robi
        rzadnej różnicy pomiędzy dziećmi mówi że nas kocha.Tylko mój starszy syn
        zaczyna sie stawiac jest buntowany przez mojego byłego męża.
    • be_em ja nie kocham dziecka mojego faceta:) 30.07.07, 18:12
      no sorry, ale nie potrafięsmile może dlatego, że on się kochać nie daje? a może
      dlatego, że mam własne - wspólne? a może dlatego, ze od kochnia to on ma mamę i
      tatę? smile Lubię go i to wystarczysmileMoże gdybyśmy mieszkali razem - to by się
      zmieniło, ale wizyty raz na 2-3 tygodnie to za mało, zeby się poznać,
      przyzwyczaić i ...pokochaćsmile
    • rogalowa-1 Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 30.07.07, 18:29
      Może ja mam szczęście ale mój mąż wtedy jeszcze chłopak pokochał mnie i mojego
      syna. Teraz mamy wspólne dziecko ale żadnej różnicy między dziećmi nie robi
      mało tego uważa że obydwoje są jego dziećmi. Jest cudownym ojcem i mężem.
    • kruszynka301 Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 30.07.07, 18:39
      Mój przyszły mąż nie miał nawet szansy się zastanowić - podczas pierwszej wspólnej nocy w domu, córeczka przeraczkowała (miała wtedy roczek) do nas ze swojego łóżeczka i ulokowała się zadowolona między nami - została tam 3 latawink)). Nie muszę dodawać, że córeczka załatwiła go (a później całą jego rodzinę) momentalnie.

      Teraz mamy już wspólne dziecko, ale nie widzę różnicy w traktowaniu obu córeczek.
      Jednak im mniejsze dziecko, tym na pewno łatwiej.
      • mama007 Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 30.07.07, 19:16
        kruszynka301 napisała:

        > Jednak im mniejsze dziecko, tym na pewno łatwiej.

        popieram smile zwlaszcza jest trudniej przy starszym dziecku gdy ma kontakt z
        bioojcem... niby trzeba wszystko tlumaczyc i tak dalej, ale czesciej mam
        wrazenie o ile latwiej mi by bylo gdyby Mala nie znala ojca i miala 'tylko' nas...
        • anetina tak, jest super sytuacja dla partnera mamy, gdy 30.07.07, 20:39
          ojciec dziecka nie kontaktuje się
          łatwiej się wchodzi w związek
          łatwiej jest dziecku nie platać sie w rodzinach

          my mamy tak smile
          • kruszynka301 Re: tak, jest super sytuacja dla partnera mamy, g 30.07.07, 20:46
            standardowa sytuacja, to wizyty w sobotę regularnie co 2 tygodnie - przy takiej częstotliwości, to biologicznego ojca wogóle nie widać w codziennym życiu, i w żaden sposób nie zakłóca on rytmu naszej rodzince. I oby tak dalejwink

            my tak mamywink)
    • triss_merigold6 Po co za dużo myśleć? 30.07.07, 21:33
      IMO nowy facet ma być przede wszystkim partnerem dla matki dziecka i zaspokajać
      jej potrzeby. Nie musi być zastępczym tatusiem, tatusiem nr 2 czy jakimkolwiek
      innym tatusiem, bo biologicznego ojca dziecko posiada. Wystarczy żeby facet
      akceptował fakt posiadania przez kobietę dziecka i związane z tym ograniczenia -
      czasowe, towarzyskie, finansowe etc. Lepiej żeby dziecko darzył sympatią, lubił
      a przynajmniej w miarę tolerował wspólne spędzanie czasu ale gorące ojcowskie
      uczucia nie są konieczne. Jeśli dama odróżnia rolę matki od roli kobiety,
      kochanki, partnerki życiowej to nie widzę problemu z zazdrością mężczyzny.

      Eks to eks - odeszłaś - widocznie miałaś powód, przytomny facet nie będzie
      stwarzał problemów z kontaktami na linii dziecko - matka dziecka - biologiczny
      ojciec dziecka.
      Jeszcze jedno - im młodsze dziecko tym lepiej. Łatwiej przyswoi fakt, że jest
      jakiś pan z którym matka spędza czas i który jest obecny także w jego -
      dziecka - życiu. Mam znajomą samodzielną matkę obecnie 9-latka, po mężu żaden
      facet w jej życiu się nie pojawił. Dzieciak ma regularny kontakt i dobra
      relację z rodzonym ojcem a o matkę jest potwornie zazdrosny. Do tego stopnia,
      że przepłoszyłby obecnie każdego zainteresowanego.
    • siasiuszek Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 30.07.07, 22:15
      A ja zauważyłam, że wszystko się fajnie układa dopóki tatusiowi nie rodzi sie
      jego własne biologiczne dziecko.
      • sowa_hu_hu Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 30.07.07, 22:22
        tzn który tatuś? smile
        • milenium5 Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 31.07.07, 00:16
          Mój bliski znajomy związał się z kobietą z dzieckiem. To była szalona miłość -
          do kobiety, ale jak twierdził też do dziewczynki. Wszyscy podziwiali jego
          cierpliwość do Małej, poświęcał jej więcej czasu niż mama, miał nieograniczoną
          cierpliwość i zawsze ochotę do zabwy. Kąpał ją, czytał, biegał do przedszkola.
          To taki fajny, rodzinny facet, mała go uwielbiała. Wszytsko się zmieniło, gdy
          przyszła na świat jego biologiczna córka. Już nie było "Agnisia jest taka
          cudowna" :tak wspaniale pisze literkę a", :prawda że jest słodka, gdy się
          złości". Nagle zaczęło być "Agnieszka jest niemożliwa, anprawdę mamy z nią
          problem" "Dziś miałem dośc i zacząłem na nią krzyczeć" "To takie niedobre
          dziecko, same kłopoty są z nią". Najsmutniejsze jest to, że sam kompletnie nie
          zauważył zmiany w swoim stosunku do dziewczynki, twierdzi, że to ona się
          zmieniła. A młodsza córka jest dla niego ósmym cudem świata. Ale już nie
          ogłasza tego wszytskim, to jest takie oczywiste...
    • chwilka9 Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 31.07.07, 13:30
      Mój brat od 2 lat żyje w związku matka+ 2 dzieci obecnie 9 dziewczynka i 11 lat
      chłopiec. Bardzo uważnie obserwuję ich relacje gdyz zawsze czułam się
      odpowiedzialna za moich braci i zawsze byłam uczulona na krzywdę dzieci.
      Niedawno urodziło im sie wspólne dziecko. Różnie to u nich bywa. Najwiekszym
      problemem było przyzwyczajenie sie do dzieci. nie miał swoich więc jako 30-
      latek miał swoje przyzwyczajenia i ciężko mu zrozumiec że dziecku czasami nie
      wystarczy powiedziec raz, że jest głośno, że cos sie wyleje z talerza.... takie
      codzienne sprawy. Moim zdaniem jest dla nich za surowy. Z początku mówił ze sie
      nie będzie mieszał do ich wychowania ale później stwierdził że sie nie da jak
      mieszkają pod wspólnym dachem. Na pewno ich nie bije ale kary typu powrót do
      domu o 18 to owszem. Nie można ich uczuć nazwać miłością. Zaakceptowali sie
      nawzajem. Słyszałam że wczesnie nie mieli łatwego zycia. Ich wspólne dziecko
      jest dopiero od 6 miesięcy więc czas pokaże jakie różnice w wychowaniu wyjdą.
    • moninia2000 Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 31.07.07, 14:24
      Sowa..ja mam znajomego, ktory zwiazal sie (ma ponad 30 lat) z babeczka, za
      ktora szaleje, ale..ona ma 8 letniego syna.
      No i szczerze mowiac facet jest w deche, wiec szanuje ja jako mame, szanuje jej
      synka itp, ale raczej oboje staraja sie duzo byc sam na sam, gdyz on woli byc z
      nia, a z malym, jak mi opoowiadal tak se sie dogaduje..
      Maly ma duzo problemow ze soba, a facet nie ma pojecia zielonego o dzieciach
      i..to swoje robi.
      Sadze jednak, ze WSZYSTKO ZALEZY od faceta i jego dojrzalosci. Przeciez cale
      zycie nie bedziesz zyla w celibacie, w koncu synek bedzie musial zaakceptowac
      ten moment, gdy mama pokocha kogoswink i jesli umiejetnie to przeprowadzicie z
      facetem to super.
      Od dziecka tez wiele zalezy, ale dziecko to dziecko, ma szczere serduszko
      zawsze, wiec powazne podejscie do sprawy Twego faceta jest jak najbardziej
      wskazane.
      Byc moze nie pokochaja sie az tak, ale pewnie polubia i bedzie OK.
      W kazdym zwiazku sa kryzysy, sa trudniejsze chwile, gdy pojawia sie dziecko
      (nawet jesli to biologiczne), wiec to normalne. Sek w tym, by z glowa to
      wszystko przeprowadzic i juzsmile
      JA tam jestem optymistka i wiem, ze sa faceci do rany przyloz i z klasa i staja
      sie super ojcami zastepczymismile)
      Powodzenia!
      • mijaczek Sowko kochana... 31.07.07, 14:42
        To jest cholernie trudny temat Sowa...nadaje sie na lezanke i kilkanascie
        godzin sesji...tu mozna zeby zjesc i klawiatrue zajechac opisujac wszelkie
        mozliwe scenariusze...
        Zeby twoj nowy partner pokochal/polubil nie swoje dziecko potrzeba goscia tak
        cholernie tolerancyjnego i otwartego, ze trudno go sobie wyobrazic nawet...
        Temat szczegolnie popularny w Stanach gdzie rozwody i pary ludzi z dziecmi z
        poprzednich zwiazkow to norma...

        Mozecie mnie zlinczowac za to, ale ja od zawsze wiem, ze nie potrafilabym byc z
        mezczyzna, ktory am dziecko z inna kobieta... jestem franca straszna i
        skrzywdzilabym to dziecko w ktoryms momencie, a bardzo bym tego nie chciala,
        wiec wybralam zasade, ze z dzieciatymi sie nie wiaze...sa oni dla mnie
        skresleni od poczatku... ale to ja...przeciez tak nie musi byc z
        kazdym...zreszta ja uczciwie to tematu podchodzilam od poczatku...ha, ja to
        nawet nigdy w takiej sytuacji sie nie znalazlam...

        Roznica jest dosc zasadnicza, gdy dziecko jest u ciebie tylko
        okazjonalnie...dotyczy to glownnie ojcow i tylko takie przypadki znam... w
        jednym - kumpela potrafila zaakceptowac corke swoje meza [moze dlatego, ze
        znala ja od urodzenia], drugi przypadek to moja szwagierka i corka jej
        faceta...ewidentna zazdrosc, konkurowanie ze soba, wyscig szczurow i fundowanie
        gosciowi scen w stylu "wybieraj"...

        Masz nielatwa sytuacje i nie zazdroszcze ci...bo z jednej strony chcesz byc
        sczzesliwa i masz do tego prawo, a z drugiej strony MUISZ myslec o Marcelu...

        wydaje mi sie, ze jesli widzisz od samego poczatku blok u faceta, ktory nie
        maleje z uplywem czasu, nie nawiazuja sie zadne nici, nie ma postepu...to...no
        coz... przykro mi, ale niemowzliwym bedzie dla was stworzenie szczesliwej
        rodziny....wybacz, ale takie moim zdaniem sa realia...

        Moim zdaniem nie powinnas wiazac sie z kims, kto nie potrafi znalezc miejsca w
        swoim sercu dla twojego dziecka i liczyc, ze moze czas, slub, kolejne dzieci
        czy HGW cos zmienia w tej kswestii... daj im jeszcze troche czasu...porozmawiaj
        z Marcelem co on czuje...moze on wyczuwa jakies specjalne "fluidy" od M?

        Buziaki i usciski...bedzie dobrze...
        • anetina nawiązując do kilku wypowiedzi 31.07.07, 15:14
          stwierdzę też, że wszystko zależy od otoczenia faceta

          moja kuzynka z dzieckiem związała się z wolnym chłopakiem
          jego rodzice, rodzina i znajomi byli źli i to okazywali sad
          rodzice cały ślub przepłakali
          wydatnie powiedzieli, że nie chce za synową pannę z dzieckiem

          teraz są już 9 lat po ślubie
          były też i ciężkie chwile, ale są zgroną rodziną
          synek szybko zaczął mówić do męża mamy tato - miał niespełna 4 lata w dniu ich
          ślubu
          mają teraz już 6 letnią córeczkę

          szczerze - nie ma żadnej różnicy w traktowaniu dzieci
          to mimo wszystko nadal dziadkowie (jego rodzice) faworyzują wnuczkę - ale może
          to też dlatego, ze mieli tylko synów
          dziadkowie - jej rodzice identycznie traktują wnuki


          mój M. poznając mnie wiedział, że mam dziecko
          i pomimo tego chciał być z nami
          widzę, że Małego kocha jak własnego syna
          nawet ciągle powtarza, że nawet grupę krwi mają taką samą

          ja bałam pokochać
          potrzebowałam czasu

          ale i potrzebowałam pewności, że jego rodzice, rodzeństwo, rodzina i znajomi
          nas zaakceptują
          duzo rozmawiałam z rodzicami i siostrą M.

          od początku potraktowali Małego jako wnuczka i jako bratanka
          dziadkowie M. rozpieszczają prawnuczka
          znajomi traktują M. jak tatę dziecka
          a ci co dłużej go nie widzieli, pytają się, dlaczego się nie pochwalił, że ma
          już syna

          M. nigdy nie zaprzeczył, że to nie jego dziecko
          już zaraz po poznaniu się w szkole M. był traktowany jak tata, gdy chodził z
          Małym na zajęcia

          tak samo przed ślubem - musiałam mieć pewność, że miłość miłością, alee nie
          chciałam nic robić na przekór rodzinie już męża
          jest dobrze, zeby nie powiedzieć, że jest super

          i liczę, ze nie zmieni faktu kiedyś następne dziecko/dzieci smile
          • mijaczek Re: nawiązując do kilku wypowiedzi 31.07.07, 15:16
            szczerze gratuluje meza i rodziny.
            pozdrawiam
        • mijaczek i jeszcze jedno! 31.07.07, 15:15
          tez moze tak byc, ze facet czuje jakas nieokreslona dla niego presje w zwiazku
          z twoim synem... czy rozmawialiscie na ten temat? czy Gosc wie, jakis stosunkow
          z Marcelem od niego oczekujesz? Moze koles jest tak zagubiony, ze nie wie czy
          ma zastapic ojca malemu, a moze byc kumplem a moze jednak weekendowym
          wujkiem... nie? to nie sa latwe rozmowy, ale z obojgiem powinnas porozmawiac i
          osobno i razem, zeby kazdy wiedzial, czego moze sie spodziewac...budujesz
          zwiazek od zera i masz teraz okazje troche prewencji zastosowac, wtedy uda sie
          uniknac zaskoczen, rozczarowan i moze i lez...
          buziaki
          • sowa_hu_hu Re: i jeszcze jedno! 31.07.07, 19:11
            oczywiście ,że o tym rozmawiamy i to dużo.
        • sowa_hu_hu Re: Sowko kochana... 31.07.07, 19:08
          ale ja nigdzie nie napisałam o braku postępu ,o jakiejś maxymalnej blokadzie...
          - nie ma czegoś takiego... co nie znaczy ,że M. już pokochał małego!
          na pewno go lubi bo mówi mi o tym... mówi że marcel jest słodki ,kochany...
          ale faktem jest też ,że to dla niego zupełnie nowa sytuacja i jest mu trudno...
          zobaczymy... na to potrzeba czasu.
    • edytkus Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 31.07.07, 16:52
      Przede mna moj maz mial wieeele partnerek. Sporo z nich mialo dzieci z poprzednich zwiazkow i
      zarowno te dziewczyny jak i ich dzieci moj maz dobrze wspomina. Ale zapytany kiedys dlaczego z
      zadna sie nie ozenil odparl "bo mialy dzieci." Ja sama w tamtym okresie zastanawialam sie co bym
      zrobila gdyby kiedys do drzwi zapukala jedna z nich przyprowadzajac dziecko ze stwierdzeniem ze to
      moj maz jest jego ojcem i dochodzilam do wniosku ze wtedy bym sie rozwiodla. Dzisiaj mamy corke,
      poglady w wielu sprawach nam sie zmienily i mysle ze partner z dzieckiem dla zadnego z nas nie bylby
      juz problemem.
      • edytkus Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 31.07.07, 16:57
        Mamy znajomego ktory byl zatwardzialym starym kawalerem. W koncu poznal pewna mezatke, ktora
        dla niego sie rozwiodla. Od kilku lat mieszkaja razem wraz z jej trzema synami w wieku nastoletnim, on
        jest autentycznie dumny z tych chlopakow zupelnie jakby byl ich naturalnym ojcem. Mamy tez
        znajomego z corka ktory zwiazal sie z kobieta z dwojka troche mlodszych dzieci i niestety ale dzieci
        czesto sa powodem do klotni chociaz one same chyba tego nie wiedza.
    • nanuk24 Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 01.08.07, 01:07
      Moj tato ozenil sie z kobieta, ktora miala juz corke czteroletnia. Ta kobieta to
      moja mama, a mnie wtedy jeszcze na swiecie nie bylo.
      Moge jedynie napisac krotko. Dla mojego taty moja siostra przyrodnia jest jak
      rodzona corka. Kocha ja mocno, martwi sie o nia tak samo jak o swoje dzieci. Nie
      bylo zadnej roznicy w traktowaniu nas, wychowywaniu.
      Jest dla niej jak biologiczny ojciec, a jej dzieci sa dla niego wnukami z krwi i
      koscismileSwiata poza soba nie widza. Identycznie moja siostre traktowala nasza
      babcia(mama mojego taty), a jej smierc najbardziej przezyla wlasnie siostra.
    • wieczna-gosia Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 01.08.07, 06:55
      bylam na wakacjach ze znajoma para- ona ma dziecko 5-6 letnie, sa razem ok 2
      lata. Gdybym nie wiedziala ze on nie jest ojcem chlopca- w zyciu bym sie tego
      nie domyslila- z taka czuloscia i duma o nim mowi, tyle o nim opowiada.
      Moi drudzy znajomi- dokladnie taka sama sytuacja w zyciu bym nie wpadla ze facet
      jest macochem smile a nie ojcem smile)
      Ja mysle ze to, o czym pisze Triss to jest sytaucja idealna- ja tylko sypiam z
      tym panem i mieszkamy z nim razem i w ogole mamy wspolne dzieci ale to nie jest
      twoj tata. I wierze ze dorosli nawet cos takiego umieja w sobie zbudowac. Ale
      jest jeszcze trzeci element ukladanki- czyli dziecko. nie wierze ze dziecko w
      nowym partnerze matki nie szuka namiastki ojca- nawet jesli z biologicznym ma
      hiper poprawne uklady- to jednak ojczym statystycznie jest z nim wiecej czasu-
      nie wierze ze mozna sie obyc bez akceptacji i milosci faceta, z ktorym sie
      mieszka. Tym bardziej ze dzieci rosna, staja sie nastolatkami, pyskuja i
      trzaskaja drzwiami- i nie wierze ze mozna to wytrzymac bez milosci do tychze.
      W to ze facet cudze dziecko pokochac moze- wierze jak najbardziej. To taka jakby
      adopcja. Ale nie wszyscy do adopcji sie nadaja.
    • beata90210 Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 02.08.07, 13:04
      Witam
      Z nowym facetem jestem juz od 1,5 roku(poznałam go 2 lata po
      rozwodzie,poprzedni mąż wogóle nie interesuje sie swoją córka). Mam 5-letnią
      córeczke. Na początku naszej znajomości moja córeczka wogóle go nie
      akceptowała. Wręcz uciekała od niego. Po kilku spotkaniach stwierdziłam że to
      bez sensu stresować tak dziecko. Rozstaliśmy sie, ale moja mama stwierdziła
      żeby dać Oli, sobie i jemu szanse, że trzeba spróbować. Ale zmieniliśmy
      podejscie i zaczęliśmy wszystko robić w trójke. Od tamtej pory minął rok.
      Jesteśmy po slubie. A Ola mówi na mojego meża smile tato, wszędzie razem jeżdżą,
      mają swoje sprawy aż czasami jestem zazdrosna(oczywiście pozytywnie) o nich.
      Kiedys Ola kładła sie spac ze mną a teraz czeka na Janusza. i nie uśnie bez
      niego, no chyba że jest w pracy. Janusz uwielbia Ole, ciagle jej powtarza ze ją
      kocha(ona tez jak Janusz jest w pracy każe do niego dzwonić i powiedziec ze go
      bardzo kocha).Nie ma dnia żeby jej nie rozpieszczał. Ciągle by coś jej kupował,
      chociaż drobiazg. Rodzice i siostra męża tez przepadają za Olą. I Janusz ciągle
      powtarza że tak naprawde to on jest prawdziwym ojcem Oli,nawet znajomi którzy
      wiedzą o nas a takze ci którzy nie znają prawdy twierdza że Ola jest bardzo
      podobna do Janusza. Ja po rozwodzie myslałam że już nigdy nie ułożę sobie z
      kimś zycia, bo skoro rodzony ojciec nie chce własnego dziecka, to co mówić o
      obcym facecie. Ale teraz niczego nie załuję. Ola ma tate, ja wspaniałego męża,
      niedługo urodzi sie nam drugie dziecko,budujemy nowy dom. Ale wiem że nie
      zawsze tak jest. Ja miałam to szczęście ze trafiłam na odpowiedzialnego i
      mądrego faceta. I dobrze radze takim mamom jak ja , po rozwodzie, ze zanim
      ułożą sobie po raz drugi z kimś zycie, niech zawsze patrzą jaki jest stosunek
      do dziecka tego ,,drugiego". Bo nie należy budować swojego szczęścia na
      nieszczęściu dziecka. A dzieci to dobrzy psychologowie i wiedzą kto je
      akceptuje. Pozdrawiam Beti
      • ircias Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 02.08.07, 13:31
        Dziweczyny przymieżam się juz trzeci raz zeby coś napisać.
        Jak czytałam wszystkie wypowiedzi to się popłakałam.
        Ja jestem trochę w innej sytuacji - nie mam ex - jestem wdową. Mój synek ma 3
        latka. Jak zmarł mąż miał 10 mies.
        Od ok. pół (oj chyba trochę dłużej)roku spotykam sie z kimś. Mam wiele obaw,
        pytań....
        Synek zna K, lubi go , często razem wyjeżdżamy, chodzimy do znajomych...
        Nie wiem jak nasza znajomośc sie rozwinie.
        Ogólnie jego stosunek do dzieci jest na pweno nie ojcowski. Nie ma po prostu
        podejścia do dzieci - znajomych czy innych.
        Ale widzę w nim zmiany w stosunku do mojego synka. Czeęsto pyta o niego,
        zaczepia, bierze na kolana.
        Nie wiem jak potoczy sie moje (nasze) życie, ale wiem , że muszę być cierpliwa.
        Wiem , ze moj maluch potrzebuje ojca, a ja chciałabym mieć znów pełną
        rodzinę....mężą na i drugie dziecko

      • twojasasiadka Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 02.08.07, 13:33
        nie czytalam wszystkich wypowiedzi, napiszę tylko swoje zdanie w tym temaciewink
        otoż z obserwacji życiowych smiem wysnuć wniosek,że żaden facet do końca nie
        zaakceptuje cudzego dziecka.Przecież miłość do kobiety nie oznacza
        automatycznie miłości do jej dziecka.Zresztą facet takie dziecko postrzega
        bardziej,jako dziecko innego samca,niż swej oblubienicywink
        Może i owszem zaakceptować , a z czasem polubić,ale zawsze jakaś rezerwa jest.
        Nie wierzę,że może szczerze pokochać nie swoje dziecko-taki kit pewnie wciska
        mamusi żeby ją do siebie przekonać.
        • anetina Re: nowy facet i jego stosunek do dziecka....? 02.08.07, 14:16
          twojasasiadka napisała:

          > nie czytalam wszystkich wypowiedzi, napiszę tylko swoje zdanie w tym temaciewink
          > otoż z obserwacji życiowych smiem wysnuć wniosek,że żaden facet do końca nie
          > zaakceptuje cudzego dziecka.Przecież miłość do kobiety nie oznacza
          > automatycznie miłości do jej dziecka.


          miłości nie da się udawać
          w moim otoczeniu i sam mój M. jest przykłądem prawdziwego taty
          nie tylko akceptuje moje dziecko
          ale kocha bardziej niż rodzony ojciec
          i da sobie życie za Małego odebrać

          prawdziwa matka nie zwiąże się z facetem, który nie akceptuje jego dziecka



          Zresztą facet takie dziecko postrzega
          > bardziej,jako dziecko innego samca,niż swej oblubienicywink


          wręcz przeciwnie - M. uważa, że Mały jest jego dzieckiem, a nie mego eksa
          eks nie istnieje w naszym życiu - jest tylko nasza trójka




          > Może i owszem zaakceptować , a z czasem polubić,ale zawsze jakaś rezerwa jest.


          znowu wręcz przeciwnie - nie ma żadnej rezerwy
          bierze udział tak samo w wychowaniu jak ja
          wstępna wersja, że on jest tylko przy dziecku, dawno odpadła
          M. twierdzi, że jest jego tatą, więc chce także mieć wpływ na jego wychowanie
          teraz mama jest od rozpieszczania, a tata od pokazywania męskiego świata



          > Nie wierzę,że może szczerze pokochać nie swoje dziecko-taki kit pewnie wciska
          > mamusi żeby ją do siebie przekonać.


          a w jaki sposób ma ci facet udowodnić, że kocha dziecko partnerki?
          ja wielokrotnie "testowałam" M., czy rzeczywiście jego stosunek do dziecka się
          nie zmieni
          a teraz z całą stanowczością mogę nawet stwierdzić, że jest w stanie swoje
          zdrowie czy życie oddać za dziecko


          miłości nie da się udawać
          i są naprawdę na świecie przykłądy, że ojczym jest najukochańcszym tatą, w
          przeciwieństwie do bioojca, którego rola się skończyła na spłodzeniu dziecka
Pełna wersja