kasiakosiba14
30.07.07, 19:03
Witajcie,piszę bo muszę się wygadać.mieliśmy wyjechać na wakacje do
teściowej,ktora mieszka 250km od nas.Pierwotna wersja zakładała co prawda
wyjazd gdzieś nad jezioroitp,ale z braku kasy stanęlo na teściowej tam musimy
liczyć tylko na wydatek związany z przejazdem i utrzymaniem.mąż dzwonil kilka
tygodni temu pytal czy możemy przyjechać itp odpowiedź była,że oczywiście,a
wczoraj (2dni przed wyjazdem)telefon,żebyśmy nie przyjeżdżali bo męża
brat,który mieszka z teściową ,chociaż ma swoje mieszkanie ,będzie mial
założony gips na nogę(komplikacje po wypadku sprzed kilku m-cy)i potrzebuje
pokoj do swojej dyspozycji.Rozumiem w pełni jego kłopoty zdrowotne,ale nie
mogli od razu powiedzieć,że nie są pewni czy bedziemy mogli przyjechać bo
sytuacja wygląda tak i tak przecież byśmy zrozumieli.brat męża okazało się
wiedzial wcześniej,że bedą mu coś tam z tą nogą robić i kiedy też
wiedzial.Najbardziej żal midzieci,ktore tak czekały na wyjazd,maż kombinowal
z urlopem bo zmienił niedawno prace i nie chcieli mu dać więcej niż 5 dni.Ja
idę do pracy w sierpniu i uprosiłam panią dyrektor abym mogla zacząć później
ze względu na wyjazd a tu nic.zła jestem okropnie po pierwsze dlatego,że tak
późno nas o tym poiformowali ,po drugie to nie pierwszy tego typu numer który
nam wycieli.