kalpa
26.06.03, 04:54
Kochane emamy wesprzyjcie dobrym słowem przerażoną Kalpę!
Mój mąż dostanie pracę w Toruniu, a mieszkamy w Krakowie. Nie chcę pisać jak
doszło do tego, że aż tak daleko nas rzuci, ale decyzja zapadła i za trzy
tygodnie on już tam jedzie. Ja i Mateusz pewnie we wrześniu. Jestem po prostu
przerażona perspektywą pozostawienia całego dotychczasowego życia,
mieszkania, przyjaciół. Tam nie znam nikogo. Muszę wynieść się z kochanego i
przytulnego domku, który sama remontowałam, pożegnać wszystkie ścieżki,
parki, swojskie miejsca. I najgorsze, że muszę rozstać się z przyjaciółmi. I
pojechać w nieznane. Niestety mój mąż pędziwiatr bardzo chce spróbować swoich
sił, bo to dla niego szansa na rozwój. Tutaj ledwo ciągnęliśmy. Ale było
swojsko!
Muszę jakoś sobie poradzić z tym wszystkim, i jedyne światełko w tunelu, to
Wy, drogie emamy. Błagam pocieszcie mnie! Wiem, że trzeba patrzyć w przód i
myśleć pozytywnie, przyjmować, co niesie los, uczyć się nowych rzeczy. Ale
dziś się boję tej zmiany. I swojej tęsknoty za dawnym.
Może są wsród Was mamy z Torunia? Kiedyś odezwała się do mnie Monika z
Torunia, mama chyba dwóch dziewczynek. Nie widuję jej nicka, ale może ma
teraz inny.
Pozdrawiam serdecznie!
Kalpa