adudi
06.08.07, 10:41
może któraś z Was mi coś doradzi:
w maju miałam wizytę USG tarczycy w szpitalu.
Oczywście mi go nie zrobili, bo strajk.
Strajk sie skończył i chcą mnie zapisać na luty!
a na wizytę w maju czekałam ponad pół roku!
pytam się tej babki, że jak tak można, ona, że to decyzja szefowej. Mówie
niech mi da telefon. Dzownie do pokoju lekarzy i proszę z lekarzem, któego
nazwisko mi podała. Niemiły głos mowi, że nie ma. Pytam kiedy mogę zadzwonić,
a ona, że jutro i rzuciła słuchawką.
Szlak mnie trfił.
Dzwonie do NFZ i oni mówią, że nic nie mogą....
Że jedynie lekarz może po prosić o przyspieszenie, że jak jest zagrożenie
życia.... znając mojego lekarza (zresztą wizyta też na maj, przełożona na
sierpień, tu przekłądają "normalnie"), to on mi tak nei napisze...........
wszyscy elkarze są beznadziejni, bo nei przepiszą nic, bo chyba im zabierają
wtedy z pensji!?
mogę iść do dyrektora szpitala.... ale czy to coś da? stracę pewnei cały
dzień na to.... i dzień urlopu

czy mogę coś wskórać?