A jak wspominacie swoje porody?

06.08.07, 15:02
O ciążach już było, to teraz może o porodach.
Ja rodziłam 12 godzin-skurcze miałam silne, ale rozwarcie ciągle małe. W
końcu po ok. 9 godzinach dali mi kroplówkę. Skurcze były straszne! Ale
ostatnia faza porodu, tzn. wyparcie dziecka, już poszło z górki. Udało mi się
w ciągu 15 minut.Zostałam nacięta, ale bez tego chyba by się nie obyło, bo
dziecko duże- 4 kilo!Nie miałam znieczulenia i nie żałuję.
Mile też wspominam położną oraz lekarza, który mnie później zszywał.
Atmosfera podczas i już po porodzie była bardzo miła. Nawet sobie z lekarzem
żartowaliśmy przy szyciu.
Mimo że nie było łatwo, nie boję się kolejnego porodu.Ale może zmienię
zdanie, gdy już będę w kolejnej ciąży smile
    • dagmama Re: A jak wspominacie swoje porody? 06.08.07, 15:31
      Bardzo dobrze.
      Planowane cc (duża wada wzroku) w prywatnej klinice na 16 łóżek.
      Od uśpienia mnie do wybudzenia jakaś godzinka.
      Opieka wspaniała.
    • shady27 ja wspaniale....mialam cc 06.08.07, 15:32

      • dlania W ogóle sie staram nie wspominać 06.08.07, 15:34
        Ble, okropieństwo, nawet jak jest w tym jakaś mistyka to okupiona zbyt dużą
        dawka bólu.
        • sebaga Re: W ogóle sie staram nie wspominać 06.08.07, 15:39
          mistyczny to był chyba tylko ten ból. Do dziś nie wierzę, że tak może coś boleć.
          • dlania Re: W ogóle sie staram nie wspominać 06.08.07, 15:42
            wink Przeżyłaś, a nie wierzyszwink))
            Jesteś gorzej niż niewierny Tomaszwink
            Dostaje dreszczy na samo przypomnienie.
            Druga była cesarka, wcale nie lepsza: lezysz przywiązana jak na krzyżu i widzisz
            swoje bebechy w lampie.
    • sassello Re: A jak wspominacie swoje porody? 06.08.07, 15:38
      wspaniale! Mój poród trwał dokładnie 2godz i 15min, łatwo i szybko, nic tylko
      rodzić dzieci...
    • emilly4 Narkoza.... 06.08.07, 15:41
      Umowiona cesarka-ulozenie posladkowe. Dwa dni przed porodem pojechalam do
      szpitala(spanikowalam!)-o godz 22:00wink,zeby spotkac sie z polozna i umowic co
      do porodu. Pani B poinstruowala mnie co mam mowic,kiedy przyjade na izbe
      przyjec-tzn co ile mam skurcze i na jaki oddzial sie kierowac (naprawde).
      W nocy zaczal sie porod,zaz dzwonilam do poloznej,ze jedziemy. Przez ten czas
      kiedy nie bylo mojej opiekunkismile na nocnej zmianie byla najgorsza z najgorszych
      s.u.k poloznych w szpitalu,wyzyla sie na mnie werbalnie jak tylko mogla.
      Niczego sie od niej nie dowiedzialam,obslugiwali mnie jak psa,lekarz przyszedl
      na badanie,to nawet nie raczyl powiedziec dobry wieczor jak sie czujemy,tylko
      od razu wepchnal lapy....az mnie trzesie. Ja nic nie mowilam tylko czekalam na
      swoja polozna,kiedy w koncu dotarla poczulam sie o niebo lepiej,moglam skupic
      sie na oddychaniu,a nie kontrolowaniu lekarzy i pielegniarek.
      Gdy rozwarcie bylo juz na 8cm,ja bylam prawie nieprzytomna dali mi do
      podpisania zgode na ciecie(szybko co nie?)-szczerze to nawet nie wiem co
      podpisalam(!!!!)
      Ok lekarz dal mi znieczulenie w kregoslup,caly bol minal,ten nie
      sprawdzajac,czy znieczulenie dziala zabral sie do ciecia-DZIEKI BOGU ZE
      ZACZELAM RUSZAC NOGAMI!! lekarz zapytal sie "Co pani robi??",na co ja mu
      odpowiedzialam,ze "Majtam sobie nozkami"smile)))))doslownie. Poczekali jeszcze
      chwile az w koncu skonczylam pod narkozasad(((((((((( NIE SLYSZALAM KRZYKU MOJEJ
      CORCI,NIE WIDZIALAM JEJ..crying((((
      Jeszcze dlugo mialam takie dziwne wrazenie,ze dziecko dostalam od bociana a nie
      sama urodzilam-straszne uczucie. Dlatego mamy,jesli macie okazje na cesarke-nie
      polecam-nie ma to jak zobaczyc swojego robaczka i od razu przytulic....
    • chimba Re: A jak wspominacie swoje porody? 06.08.07, 15:42
      Pierwszy poród - nienajlepiej - 9 godzin, okropny ból - tak jakby mnie coś
      rozrywało, kroplówka, nacięcie. Synek ważył 4300 i 61 cm, miał 8 pkt. 6 szwów.
      Drugi poród - jak w filmie - prawie bezboleśne - skurcze macicy po porodzie
      mnie bardziej bolały niż skurcze porodowe, 2 godziny, prawie nie zdązyłam do
      szpitala, od razu na fotel i każą mi przeć... Całe szczeście że to byłanoc i
      nie było korków po drodze, wtedy na pewno bym urodziła w samochodzie. I jeszcze
      aby było ciekawiej zamiast chłopca urodziłam dziewczynkę, ważąca 4350 i 57 cm,
      10 pkt. I po porodzie mówiłam wszystkim , że tak to mogę codziennie rodzic....
    • donatka74 Re: A jak wspominacie swoje porody? 06.08.07, 15:43
      Nic mnie nie bolało.
      Miałam zaplanowaną cesarkę z powodu wskazań.
    • wiotka_trzpiotka beznadziejnie! 06.08.07, 17:01
      do momentu decyzji o cc
      4 godziny bólu, pomiatania, darcia japy na mnie, darcia się na personel (oj nie
      byłam tam miss popularności), zabiegów na które nie wyraziłam zgody,
      samotności, upokorzenia itd
      po 2 latach ciagle mnie boli, ze dałam się tak traktować
      od momentu podania narkozy już miło, cudnie i ogólnie miodzio
      następny poród przez cc, choćbym miała zapłacić za to równowartośc rocznych
      zarobków
    • tyssia Re: A jak wspominacie swoje porody? 06.08.07, 19:17
      Ja rodziłam 6 godzin, silne bóle parte miałam 1,5 godz sad az strach wspominac
      • ja.xantia Re: A jak wspominacie swoje porody? 06.08.07, 19:20
        1,5 godziny partych-współczuję...
    • senja Re: A jak wspominacie swoje porody? 06.08.07, 20:43
      Witam!!
      Nie wiem nawet czy okropnie to odpowiednie słowo, 26 godzin, 5 godzin na
      partych, wywoływany oksytocyną w 37 tygodniu, bo odeszły wody, ciągłe masaże
      szyjki macicy, rozwarcia zero. Pamiętam tylko taką scenę (po 3godzinach parcia
      zemdlałam), że stali dookoła łóżka: wszyscy lekarze, położne, salowe, kałuża
      krwi w końcu kleszcze i łyżeczkowanie. Obdarli mnie z najwspanialszego uczucia,
      nie byłam świadoma, że mam syna na piersiach, tylko mąż pamięta- chociaż go
      ciągle wyganiali, on wracał, dobijał się, mówił, że wyglądałam jakbym umierała.
      Potem 7 dni w szpitalu, podawanie krwi, ehhh szkoda słów. Przeprosili, ale co z
      tego... Za to synek silny, dzielny, już ma roczek i nawet nie miał katarku-
      chyba nagroda. Mój ginekolog, jak zobaczył wypis- nie mógł nic powiedzieć przez
      5 minut... Aha o ironio, opłacona położna. Pozdrawiam
    • triss_merigold6 Bdb 06.08.07, 21:50
      Z konkretną lekarką umówiłam się na wywołanie, bo nie chciałam
      czekać zbyt długo po terminie. Rano na oddział, oksytocyna, skurcze
      (b. niefajne, dobrze, że tylko ok. godziny), znieczulenie i luzik.
      Anestezjolog umówiony, żadnego tam naturalnego łagodzenia bólu tylko
      jak tylko zzo zaczynało słabnąć to poprawka dawki. Skurcze parte
      jakieś 15 minut i to wszystko. Położna boska, w ogóle wszyscy byli
      mili i życzliwi. Płaciłam za tzw. rodzinny, zzo i jedynkę po
      porodzie, bo chciałam miec spokój.
      Tak to mogłabym co roku.D na poród bez znieczulenia się nie piszę,
      nie ma takiej opcji.
    • maurra Re: A jak wspominacie swoje porody? 06.08.07, 23:00
      cesarka - bdb
      psn - dno. Nie spodziewałam się, że można tak rodzącej całą imprezę spie...ć.
      Ile razy przejeżdżam koło porodówki mam ochotę iść i skopać im wszystkim d...
    • ammam Re: A jak wspominacie swoje porody? 06.08.07, 23:20
      Całkiem dobrze , pierwszy rodzinny byłam z miją mamą i w karcie mam
      wpisany dolargan ale nikt mnie o tym fakcie nie poinformował bo bym
      odmówiła a ze to był rodzinny to chciały dobrze, była sobota jeszcze
      jedna rodząca dróga przyszła porodziła w 15 minut bezz kolejki i
      wyszła. Odbierała pani doktor i ani jednego chłopa na dyżurze. Drugi
      na septyku bo porodówka w remoncie bez znieczulenia ale cały czas na
      wesoło poza tym momentem kiedy straciłam czucie w nogach jak
      położyłam sie inaczej nogi wróciły. Jeśli tak ma sie rodzić to ja
      mogę za te co się boją. Czekam na propozycje.
    • virtual_moth Re: A jak wspominacie swoje porody? 06.08.07, 23:36
      Średnio, bo ból był "średni"uncertain Zzo podali mi dopiero w 8 cm, po 2-3 godzinach "błogosławionych bóli", ulga nieziemska, parcie całkowicie bezbolesne, świadomy, nie zaklocony wyczerpaniem kontakt z córką, bezbolesne szycie (bo zzo działało). Polożna, która przez godzinę stała przy łóżku porodowym i uczyła mnie przystawiać do piersi ssaka, którego od razu po porodzie mi zapodano na biustsmile
      Opieka po - BEZNADZIEJA, terror laktacyjny i weekend, zero pielęgniarek tylko dyżurne położne realizujące program 10 godzin snu na dobę.
    • pikum Re: A jak wspominacie swoje porody? 06.08.07, 23:44
      Pierwszy poród-totalna masakra!Prowokacja w 42tyg.ciąży.Bolała jak
      skur...........anestezjolog,tak mi dał zzo,że ani na chwile ból nie
      osłabł(weterynarz jakiś)Lekarz wycisnął ze mnie dziecko(4.200)i po
      sprawie.Ale tak szczerze,to myślałam,że umre.Rodziłam 9godz na
      oksyt.Drugi poród wspominam dużo milej.Tez prowokacja w 39tyg,ale
      tym razem zzo zadziałało i w 4 godz było po sprawie.
    • aluc Re: A jak wspominacie swoje porody? 06.08.07, 23:48
      ekstatyczne doświadczenie, dzięki niemu nareszcie poczułam się w
      pełni kobietą
    • figrut Re: A jak wspominacie swoje porody? 06.08.07, 23:59
      Pierwszy to koszmar. 65 godzin na porodówce od momentu pojawienia się
      niesamowicie bolesnych skurczy, skurcze nie ustawały aż do porodu. Za małe
      rozwarcie, kilka razy położna maltretowała moją szyjkę, kroplówka z oksytocyną
      była prawie cały czas przy mnie. Na trzeci dzień cały czas pod opieką
      kardiologa, bo na cesarkę za późno [serce nie wytrzymywało], a i serce mogło nie
      wytrzymać do końca "naturalnego" porodu. Córka sina, podduszona, wody zielone.
      24 szwy [szyjka + na zewnątrz], po porodzie kilka dni mdlałam z osłabienia,
      przez ponad miesiąc nie mogłam usiąść.
      Drugi poród całkiem, całkiem, tylko 8 godzin, ale oksytocyna wzmagała ból.
      Trzeci poród również 8 godzin, ale tu nie pozwoliłam sobie podać żadnej
      oksytocyny i nie pozwoliłam też na maltretowanie mojej szyjki. Urodziłam
      praktycznie sama przy jedynie doglądających położnych. Poród super. Skurcze
      bolesne, ale z przerwami na złapanie oddechu - to dzięki braku dodatków w
      postaci oksytocyny. Syn największy z całej trójki [4 kg.], mimo to poród
      najlżejszy. Kilka minut po porodzie mogłabym na rolki wskoczyć.
    • ewulaw1 Re: A jak wspominacie swoje porody? 07.08.07, 01:02
      fatalnie.w moim przypadku marzenia o cudownym porodzie prysnęły już na izbie
      przyjęć.położne oczywiście w pracy za karę.pofatygowały sie do mnie ze trzy
      razy, przy czym na końcu usłyszałam, że tylko mnie słychać na porodówce- tylko
      ja rodziłam smile. zero pomocy, więc przydał się mąż. bez niego zapomniałabym o
      oddychaniu. po 11 godz. cesarka, bo mdlałam.po porodzie jak u poprzedniczki
      terror laktacyjny.Nigdy więcej porodu naturalnego. w odniesieniu do mnie rodzić
      po ludzku to jakaś abstrakcja
    • agaw_80 Re: A jak wspominacie swoje porody? 07.08.07, 01:04
      bolało, bolało, bolało...
      ja rodziłam relatywnie krótko jak na pierwsze rozwiązanie- w sumie 6 godz, na
      porodówce 2.
      najlepsze jest to, ze urodziłam dokładnie w terminie wyliczonym z OM.
      podobno wody były zielone, ale na szczęście moja pani dr nie poinformowała mnie
      o tym fakcie w czasie porodu, pewnie bym niepotrzebnie spanikowała.
      położna bardzo się starała, bez nacięcia, lekkie pęknięcie- 2 szwy.
      oksytocyna podana, znieczulenia brak.
      pamiętam jak mąż trzymał ktg, ja umierałam i myślałam cos w stylu- wcale nie
      boli, zrelaksuj sie.. ha ha
      w pewnym momencie zaczęłam błagać o cesarkę- ale to juz zaczęły się parte i
      poszło z górki.
      w sumie- ja osoba dość wybuchowa, impulsywna- podczas porodu wydałam z siebie,
      mimo strasznego bólu(nie wyobrażam sobie czegoś gorszego) zaledwie parę jęków.
      pamietam też jak po wszystkim wożono mnie chyba po całym szpitalu, a to na
      szycie, a to gdzieś tam, żeby poleżeć przepisowe 2h na porodówce.
      generalnie wysiłek, ból nie do opisania, ale nie wybrałabym 2raz cc
    • wieczna-gosia Re: A jak wspominacie swoje porody? 07.08.07, 02:23
      pierwszy- na porod rodzinny trzeba bylo wtedy miec zgode ordynatora. Mielismy-
      zyczliwa polozna 2 godzinki w szpitalu i po wszystkim- bez naciecia.
      Drugi scenariusz podobny z tym ze w szpitalu spedzilismy 40 minut. Wyszlam na
      wlasne zadanie bo osobnej sali dlanoworodkow nie moglam strawic.
      trzeci- skurcze ruszyly po interwencji meza smile przytomnie wezwalam karetke, w
      ktorej 15 minut sie wyklocalam ze mam juz skurcze i ze naprawde parte i ze
      naprawde tych wczesiejszych nie czulam. Urodzilam wprost na izbie przyjec, za to
      w kucki smile
      Czwarty- do odmany- w domu- doszlismy do wniosku ze kolejnej jazdy bez trzymanki
      nie wytrzymamy. Trwal 2 godziny i byl cudowny. Kiedy mysle o swoich porodach-
      widze przede wszyskim ten czwarty.
      Piaty- starzalo sie lozysko, lekarz postanowil wywalowyc- ale pacjentek tlum
      wiec uzgadniamy ze w nocy mu urodze. Ze strachu przed oksy dostalam skurczy smile)
      mlody sie dlugo nie chcial wstawic do kanalu rodnego, zgodzilam sie na przebicie
      pecherza plodowego bo 6 godzinach bolaly mnie glownie nogi od chodzenia, bo
      reszta to niespecjalnie smile
      Skurczy partych mialam dostac w ciagu pol godziny po przebiciu- a tymczasem
      pierwszy przyszedl po minucie. poprawialam sie na fotelu by rodzic w kucki, gdy
      polozna chwycila dziecko, ktore zdecydowalo olac to ze ja nie pre i wyjsc.
      Uslyszalam rozpaczliwy krzyk "o matko lozyskol niech ktos lapie lozysko" i bylo
      po robocie. lekarz potem skomentowal ze 2 i3 okresu porodu nie bylo.

      Ogolnie- jesli ktos dobrnal- rodze szybko, latwo i bezbolesnie, wspominam z
      przyjemnoscia. Ale najbardziej lubie ten domowy smile
    • liwilla1 Re: dobrze, choc niewiele pamietam :P 07.08.07, 07:04
      bylam nacpana okrutnie, ale udalo mi sie urodzic w niecale 6 godzin smile
      trauma zaczela sie pozniej...
      • mamapoliipawcia Re: dobrze, choc niewiele pamietam :P 07.08.07, 07:49
        Nie polecałabym tego wątku tym ktore nie rodziły. Aż trudno uwierzyć
        że w dobie porodów rodzinnych, bezbolesnych i jak najbardziej
        naturalnych jest wiele przypadków najzwyczajniej w świecie źle
        odbieranych porodów. W moim przypadku najgorszy był strach w oczach
        położnej która akurat dyżurowała. Nad ranem dopiero zjawila się
        kompetentna i zaradna, która wzięła sprawy w swoje ręce. Moje
        pierwsze dziecko też zostalo wyciśnięte- okrrrrrrrrrrrropieństwo.
        Bóle już mi zanikały w wyniku tego ze starano opóźnić się poród ze
        względu na lekarza, który dyżur rozpoczynał o 6. Dziecko duże 4270
        ja porozrywana, krwotok, szycie- gorsze od porodu- kopnęłam lekarza-
        ale się wkurzył. Nie znoszę dziada do dziś.
        Drugi w tym samym szpitalu, ta sama położna tyle że juz od początku,
        lekarz na szczęście inny- normalny. Poród intensywny, bole
        zajebiste, 3 godz. i trochę i corcia wisiała już na cycu. Może
        dziewczynki rodzi się łatwiej a może to kwestia drugiego dziecka. Bo
        pierwszy poród to trauma, z ktorej dłuuuuuuugo wychodziłam.
    • haga78 Re: A jak wspominacie swoje porody? 07.08.07, 08:01
      Nie bylo zle
      porod rodzinny
      ja trzecie podejscie do rodzenia (meczyli mnie oxytocyna), zdazylam
      sie napatrzec na porody i solidnie sobie obiecalam zdyscyplinowanie,
      zadnych krzykow, jekow, wierzgania.

      O 9 rano odeszly wody, a o 15.55 urodzilam wielkoluda z otwartymi
      oczami.

      byly momenty, ktorych nie chce pamietac, ba nawet zwolnilam meza od
      przysiegi, ze drugie dziecko mam rodzic przy znieczuleniu.

      Podsumowujac porod dobry, to co po prodzie wole nie wspominac.
    • mamalola Re: A jak wspominacie swoje porody? 07.08.07, 08:17
      Były dwa. Pierwszy wywoływany, byłam tak "naćpana", że w trakcie
      porodu ...zasęłam. Tylko dzięki położnym, które w ostatniej chwili
      wycisnęły dziecko, wszystko skończyło sie ok. Potem dowiedziałam
      się, że lekarz, który był na dyżurze to zwolennik cc, czy trzeba,
      czy nie trzeba. Później pobyt na oddziale, opieka fatalna, terror
      laktacyjny. Dziecko miało prawie 4kg, a ja nie miałam pokarmu, potem
      okazało sie , że mam anemię i dopiero wtedy zainteresowano sie jak
      ja sie czuję i czy mi nie słabo.
      Powiedziałam sobie, że drugie dziecko to "na strychu" urodzę i do
      żadnego szpitala nie jadę smileBóle dostałam, gdy z mężem oglądaliśmy
      sobie jakąś głupawą komedyjkę. Najpierw je zlekceważyłam, potem się
      nie przyznałam, pomyślałam sobie, że zostanę w domu tak długo, jak
      wytrzymam ból. Okazało się,że dużo mogę wytrzymać. O 2 w nocy
      musiało po mnie przyjechać pogotowie, w książeczce zdrowia dziecko
      ma wpisane, że II faza porodu trwała 10 min - czyli padłam na łóżko
      i urodziłam, szyli mnie trochę dłużej. Wiem,że to było mało
      odpowiedzialne z mojej strony, ale nie mogłam sie przełamac, aby
      szybciej pojechac do szpitala.
    • szyszunka82 Re: A jak wspominacie swoje porody? 07.08.07, 08:21
      Ja narazie wspominam całkiem dobrze, choć nie było łatwo. 07.11 w nocy skurcze
      regularne co 12 potem 10 min, od jakiejś 4 w nocy, rano ucichnęło, więc poród
      pozorny, ale w nocy o godz 00.00 czuję jak coś mi sączy sie po nogach, więc
      pobudka, odchodzą wody........i tak odchodziły i odchodziły, żadne tam chlup,
      wiec telefon i do szpitala. Do 2 chyba meczyły mnie z ankietami i papierami,
      potem cała noc nieprzespana, a wody płyną płyną płynąsmileskurczy brak, rozwarcia
      też. Rano oksytocyna,i zaczynają się skurcze, aha ze względu na te wody nie
      bardzo mogłam wstać, wiec jak skurczyki już przyszły to masakra, coraz częstsze
      coraz silniejsze, tylko rozwarcia brak.......stresik był o to rozwarcie
      niemały.Potem spacerowanie, "gimnastyka" skurcze silne i dołożyły się bóle
      krzyżowe, to była masakra na całego, darłam się na cały oddział, dostałam lek
      przeciwbólowy, normalnie jak narkotyksmile bóle z brzucha "zeszły" a zostały
      krzyżowe, do dziś to pamietam.....A rozwarcie maleńkie, ale te bóle zdziałały
      cuda, raz dwa i rozwarcie prawie pełne. Wsadzili mnie więc już na łóżko, bo wody
      całkiem odeszły i zaczęły się bóle parte, potem to już dla mnie sielanka i to co
      najprzyjemniejsze 4 parcia i po 20 h 10 min. dziecko na brzuszku u mniesmile Co
      prawda sina, ale po kilku minutach wszystko super. Szwy miałam 4 i do tego żarty
      z lekarzem przy szyciu.Co do opieki to od rana była wspaniała młoda położna, a
      na samo parcie przyszła na dyżur największa (jak to nazwał mój lekarz FRANCA
      STARA PANNA)wyzywała mnie, że prę a nie mam pełnego rozwarcia i że krzyczę i
      niedotleniam dziecka itd......Na sam poród zdążył dojechac mój lekarz, więc
      zjawił sie dla mnie wtedy jak anioł.
      Ogólnie to wspominam to naprawdę dobrze mimo tego wszystkiego.
    • jowita771 Re: A jak wspominacie swoje porody? 07.08.07, 09:20
      jak poszłam do szpitala 3 dni po terminie ze skurczami, to niemiła
      pani doktor powiedziała do niemiłej położnej, że jak ona się zaraz
      nie położy, to potem będzie jej ciężko zasnąć. powiedziały mi, że
      skurcze sobie wymyśliłam, bo nie zwijam się z bólu. a skurcze miałam
      od kiedy wstałam tego dnia - ok. 10, do szpitala pojechałam o 21.30,
      jak było co 5 minut. dały mi zstrzyk, niby przeciwbólowy, chociaż
      mówiłam, że wytzrymam. pozastrzyku skurcze przeszły. potem czekałam
      na poród jeszcze sześć dni. dłużyło mi się, bałam się o dziecko,
      zwłaszcza, że zepsute było usg i nie robili nam porządnie badań. na
      weekend byłam umówiona z moją lekarką, że przyjedzie i mi wywoła
      poród po wyjściu ordynatora. zanim przyjechała, dostałam skurczy. na
      porodówkę szłam tak radośnie, że pielęgniarki się śmiały, że takiej
      pacjentki jeszcze nie było. na porodówce się cieszyłam jak dziecko,
      że wreszcie rodzę. były ze mną dwie wspaniałe położne i moja
      lekarka. poród był niesamowity, chociaż pod koniec wyłam z bólu,
      dziecko lekko ponad 4 kg i raczej grubiutkie, a nie długie.
Pełna wersja