Karmienie a wygoda matki...

15.08.07, 16:28
Mam prosbe do obecnych tu mam aby wypowiedzialy sie w kwestii czy wg
nich wygoda matki moze byc wystarczajacym argumentem za tym aby
karmic dziecko butelka, nie piersia. Czy same zdecydowalybyscie sie
na taki krok tylko dla wlasnej wygody, z powodu braku cierpliwosci i
bycia uwiazana do dziecka? Czy znacie kogos takiego? Jak oceniacie
takie osoby?

Tyle pisze sie tu o tolerancji, a z drugiej strony na forach
dotyczacych karmienia zwolenniczki butelki walcza z mammi
piersiowymi i na odwrot. No i tak sie zastanawiam, OK 'wybaczamy'
matkom ktore nie karmia piersia bo maja realne problemy z laktacja,
czy zdrowotne czy depresje i po prostu nie daja sobie rady. No ale
co z tymi, ktore przechodza na butelke (lub od niej zaczynaja) bo
chca sie wysypiac, bo chca miec czas na zajecie sie soba i domem
etc. Gdzie jest ta granica pomiedzy faktycznymi trudnosciami i
nieradzeniem sobie a zwyklym(?) zmeczeniem i checia normalnego
funkcjonowania? Co usprawiedliwia bycie mama butelkowa a co nie?

Pytam ogolnie i takze dla siebie. Od miesiaca jestem mama,
planowalam karmic piersia i wydawalo mi sie to oczywiste i
naturalne. Liczylam sie z jakimis trudnosciami, ale nie mialam
zadnej wiedzy na ten temat... wydawalo sie to takie oczywiste, ze
skoro tyle matek daje rade karmic miesiacami to i ja dam. Moje
dziecko ma miesiac, a ja mam dosc karmienia go, zmuszam sie do tego
dla jej dobra. Owszem dziecko umie ssac piers, przybiera malo, ale w
granicach dolnej normy, tyle ze mogloby ssac non-stop a jak nie to
placze i denewuje sie. A ja kazdego dnia zastanawiam sie jak dlugo
jeszcze pociagne... spie po kilka godzin na dobe, bo corka jest
aktywna w nocy, a w dzien z kolei nie potrafie po prostu wypoczac.
Chwilowo dziele dom z 2 wpollokatorow, i mimo tego, ze mam sporo
przestrzeni, czuje sie skrpowana, bo nie mam czasu i sily czesto sie
jakos porzadniej ubrac czy umalowac, czy ulozyc wlosow, a tu
ktos 'obcy' w domu... ponadto, poniewaz bardzo duzo i czesto karmie,
wkurza mnie po prostu to, ze np. ktos cos ode mnie chce i np. stuka
do drzwi, a ja siedze spocona z wydzierajacym sie niemowlakiem pod
pacha... choc ten niemowlak to moja ukochana corka.

Przyznam, jestem osoba niecierpliwa, ale tez przekorna i potrafiaca
sie zmotywowac, jak trzeba. W tym przypadku jednak moje kilkakrotne
akcje mobilizacyjne trwaly krotko i konczylo sie na kolejnym wybuchu
nerwow. Najbardziej w karmieniu piersia przeszkadza mi to, ze musze
praktycznie byc dostepna i gotowa non-stop. Nie moge spokojnie
sprzatnac, ugotowac obiadu, wykapac sie bo corka albo chce jesc albo
placze bo jest glodna... a to przeciez nie jedyne obowiazki przy
niej. Owszem, sa momenty, kiedy ladnie je, najada sie i jest OK...
ale to rzadkosc. Efekt jest taki, ze zaczynam miec powoli dosc
calego tego karmienia, mysle tylko zeby przestawic ja jak
najszybciej na butelke. Z drugiej strony jednak wiem, ze otoczenie
uzna mnie za wyrodna matke, bo niemal wszystkie kobiety jakie znam
wykarmily swoje dzieci naturalnie. Wyjdzie na to, ze wybralam butle
tylko z wygodnictwa - a juz sama nie potrafie ocenic czy to
faktycznie TYLKO wygodnictwo czy tez rzeczywiscie - za wiele stresu
dla mnie. No i bije sie z myslami co robic, staram sie patrzec na to
wszytsko racjopnalnie, ale moja psychika juz powoli siadasad((
    • mika_p Re: Karmienie a wygoda matki... 15.08.07, 16:58
      E, karmienie piersią jest wygodne, ajk się juz przetrwa ten najgorszy okres,
      którego połowę masz już za sobą smile)

      Pomyśl sobie - blady świt, jeszcze byś pospała, a tu trzeba otworzyć oczy,
      zasypać ten proszek wodą (nawet jak ją masz przygotowaną w podgrzewaczu i
      ciepłą), oprzytomnieć i podać dziecku i przez co najmniej kilka minut być
      przytomną. A przy piersi - podajesz pierś i przysypiasz dalej.

      Pomyśl sobie - wpadasz do koleżanki na godzinę, masz ze sobą jedną awaryjną
      porcję mleka w proszku, a tu wpadają inni znajomi, fajnie wam, posiedziałabyś i
      pogadałaś, ale nie masz ze sobą więcej mleka i trzeba wracać do domu. A przy
      piersi - podajesz pierś, podajesz pierś, podajesz pierś i wracacie do domu o
      drugiej nad ranem.

      Pomyśl sobie - mleko się skonczyło, słoiczki też, a masz okrutnego lenia i nie
      chce ci się wyjsć na zakupy, bo deszcz pada albo co. I wczoraj tez ci się nie
      chciało, bo deszcz padał i miałaś pójść dzisiaj. I przełamujesz tego lenia i
      wychodzisz na ten zimny deszcz. A przy piersi - hodujesz lenia i siedzisz w
      domu, bo w piersi mleko jest zawsze. A jak dziecko raz nie zje zupki, to nic mu
      nie będzie.

      Pomyśl sobie - grasz w jakąś fajną grę, która nie ma pauzy, na przykład w jakieś
      scrabble. Walczysz zażarcie o punkty, a tu dziecko chce jeść. Wstajesz, tracisz
      tę minutę z hakiem na zrobienie mleka, tura ci przepada, a potem jeszcze
      trzymasz butelkę w ręku, dziecko na drugim i nie bardzo masz jak walczyć dalej.
      A przy piersi - bierzesz dziecko, podajesz piers, tracisz ledwie kilka sekund, a
      jedną rę masz wciąż wolną.
      Zresztą, to samo przy wszystkim - karmiąc piersią masz zawsze o jedną rękę
      więcej wolną niż przy butelce smile

      Tylko radykalny terrorysta butelkowy powie ci, że butelka jest bezwględnie
      wygodniejsza. Nie jest. Nie zawsze. Jest wiele sytuacji, w których prosciej jest
      karmić piersią. Jesli tylko wygoda ma być motywacją, to ty się głęboko zastanów
      smile)) I podejmij odpowiednią decyzję.
    • rudensja Re: Karmienie a wygoda matki... 15.08.07, 17:01
      Nie łam się jeszcze wink mój synek przez pierwsze 1,5 miesiąca spędzał
      całe dni przy piersi a w nocy brałam go do łóżka bo często się
      budził (i nadal biorę). Teraz ma 3 miesiące i nie woła jeść tak
      często big_grin
      Oczywiście jeśli naprawdę musisz się zmuszać to nie ma sensu, ale
      może najpierw spróbować odciągać pokarm i dawać butelką, będzie się
      mniej wysilać i może szybciej najadać, albo zacząć mieszać własne
      mleko z modyfikowanym, żeby małej nie pozbawiać przeciwciał smile
      Decyzja należy zawsze di ciebie i musisz być szczęśliwą mamą żeby i
      twoja córcia mogła być w pełni szczęśliwa big_grin
      Powodzenia
    • sshape Re: Karmienie a wygoda matki... 15.08.07, 17:12
      zaczne od tego, ze karmilam 5 miesiecy tylko piersia. synek bardzo
      ladnie jadl, momentami za duzo. super przybieral i nie mialam
      zadnych problemow z piersiami, pokarmem itp. przez ponad 3 miesiace
      bylam na bardzo ostrej diecie ze wzgledu na jego alergie. fakt bylam
      uwiazana i nie moglam sobie pozwolic na dluzsze wyjscia bez dziecka,
      czas wolny dla siebie, czasem nie wyrabialam z obowiazkami domowymi
      a przede wsyztskim bylam juz na koniec bardzo slaba, bo jedzac ryz i
      kurczaka duszonego daleko nie zajedziesz, ale...

      zawsze i wsyztskim bede powtarzac, ze warto karmic piersia, bo to
      wygodne-nawet jesli teraz ci sie wydaje inaczej. po pierwsze na
      kazde zawolanie masz "przy sobie" jedzenie dla swojego malucha i jak
      sie budzi w nocy z placzem to dajesz cycka i masz spokoj. z butelka
      juz tak latwo nie jest. zagotowanie wody itp trwa kilka minut,
      dziecko placze i sie wybudza. po drugie jednak mleko mamy jest dla
      dziecka zdrowsze, latwiej je trawi a coi za tym idzie masz mniej
      problemow z bolami brzuszka, kupkami, itp.

      jasne, mozesz przestawic na butelke, dziecko sie naje i bedzie
      dluzej spalo a ty bedziesz miala wiecej czasu "dla siebie", ale
      pomysl o tym wygotowywaniu butelek, gotowaniu wody i pozniej jej
      studzeniu, zaparciami dziecka, bo na butelce szczegolnie takiemu
      maluchowi pozniej trudniej sie wyproznic,....dochodzi tez koszt
      mleka, bytelek, smoczkow....

      pomysl ze to tylko kilka miesiecy z Twojego zycia i warto sie
      troche "poswiecic", w koncu to Twoje dziecko i chyba wazniejsze jest
      jego dobro i zdrowie niz umyte wlosy. wiem ze na poczatku trudno sie
      niektorym mamom przyzwyczaic ze nie sa juz same i ze ktos jest na
      pierwszym miejscu(ja tez mialam z tym problem)

      nikt Ci niepowie ze tak jest dobrze a tak jest zle. jesli masz
      chodzic wkurzona non stop i znienawidzic karmienie to odstaw od
      piersi i podaj butle. to jest tylko i wylacznie Twoja decyzja co
      zrobisz!!!musisz sama ja podjac. nie daj sobie wmowic ze jak nie
      karmisz to jestes zla matka. ktos tu kiedys napisal ze dla dziecka
      najwazniejsza jest milosc a nie cycki i z tym sie zgadzam. dobrze
      jesli da sie pogodzic i to i to. wiele dzieci wychowalo sie tylko na
      butelce i tez zyja i maja sie dobrze.

      • mamaza Re: Karmienie a wygoda matki... 15.08.07, 17:24
        Ja wprawdzie karmię ale tego nie lubię.I nie chodzi tu o uwiązanie
        czy ograniczenia.Nie sprawia mi to przyjemności jest tylko
        obowiązkiem.Jak tylko córka skończy pół roku kończę z karmieniem.
        A karmienie butelką także jest wygodne i wcale nie
        kłopotliwe.Starszą karmiłam więc mam porównanie.Wszystko brałam ze
        sobą ,są pojemniki na odmierzone porcje , można wziąść więcej.A
        przygotowanie trwa parę sekund.Ja i tak muszę później młodą do
        odbicia bo uleje więc tak do końca na śpiąco się nie da.A poza tym
        nie rozumiem słów "wybaczamy mamom butelkowym", to jest każdej z nas
        prywatna sprawa jak karmi własne dziecko i tu nie ma co do
        wybaczania.
      • mmala6 Re: Karmienie a wygoda matki... 15.08.07, 17:29
        podobnych wątków i dyskusji było już tysiące.
        Ja karmiłam butelką bo z w jednej piersi mleka nie było a jedząc z drugiej syn chudł zamiast przybierać. O ciągłym ryku (jak głodny skoro przed chwilą jadł???) i siedzeniu z dzieckiem przy piersi przez 50 min podczas gdy kręgsołup mi pęka nie wspomnę. Z ogromną ulgą przyjełam butelkę. Do końca trzeciego m-ca karmiłam mieszanie, ściągałam mleko z tej jednej piersi. Później już tylko butelka.Ani przez chwilę nie czułam się wyrodna, nikt wokół mnie nie wywierał presji na karmienie piersią, o tym ,że istnieje pojęcie terroru lakatycyjnego dowiedziałam się z forumwink
        Butelka daje swobodę i wygodę, nie da się ukryć. Jest też sprawiedliwa, bo butlę w nocy może podać też tatasmile
        Ja ani przez sekundę nie żałowałam, karmiłam tyle ile karmiłam i już.
        Nie oceniam co lepsze, co gorsze. Chciałam tylko abyś wiedziała, że z każdej sytuacji są wyjścia a bycie matką nie polega na ciągłym poświęcaniu się i wyrzutach sumienia.
      • aniatomek5 Re: Karmienie a wygoda matki... 15.08.07, 20:05
        Zaczne od tego ze na poczatku karmi sie dziecko praktycznie bez
        przerwy,bo nie umi napelnic brzuszka na 2 godziny(jest za maly) i
        praktycznie kazda matka to przechodzi.

        Nie przypominam sobie zeby to bylo jakos strasznie meczace!A bylo to
        niedawno(moja ksiezniczka ma 4 miesiace)!

        Teraz przeszlam na karmienia sztuczne,bo mialam sie leczyc
        hormonalniesadJak sie potem okazalo(kiedy juz zaczelem wprowadzac
        mleko modyfikowane) nie bylo to wcale potrzebna.Ale niestety mala
        nie chciala juz do piersi wrocic,latwiejsze jest picie z butelki!
        Staram sie ja chociaz w nocy karmic piersia ,ale juz mi to nie
        wychodzi!

        Uwazam ze karmienie piersia jest duzo bardziej wygodniejsze.Nawet
        gdy chcialam gdzies wyjsc to odciagalam mleko(nawet gdy szlam do
        pracy na 14 godzin odciagalam cala noc mleko-2 butelki)!!!

        Serdecznie pozdrawiamsmile))

        P.S Nie krytykuje Pani!
        • delfina77 Re: Karmienie a wygoda matki... 15.08.07, 21:26
          Ta wygoda polega na calonocnym odciaganiu mleka??
      • visenna2 Re: Karmienie a wygoda matki... 27.08.07, 15:49
        "z butelka
        > juz tak latwo nie jest. zagotowanie wody itp trwa kilka minut,
        > dziecko placze i sie wybudza. "
        Nieprawda.

        "pomysl o tym wygotowywaniu butelek, gotowaniu wody i pozniej jej
        > studzeniu,"

        Do butelek jest sterylizator a wodę można ugotować rano i trzymac w
        termosie a potem tylko mieszać z zimną.

        To tyle w kwestii technicznejsmile

        Karmienie piersią jest czasem wygodniejsze od butelki. A czasem
        odwrotniesmile
        Jeśli chodzi tylko o wygodę to musisz sama ocenić jaki tryb życia
        prowadzisz (jeśli np często wychodzisz to targanie ze sobą kilku
        butelek, pojemnika z mlekiem, termosu z wodą jest uciążliwesmile i co
        Ci pasuje bardziej.

        Ja karmiłam wyłącznie piersią przez miesiąc, potem kolejne 3
        miesiące dokarmiałam, a potem już tylko butla. Mnie było o wiele
        wygodniej nakarmić butelką 2x w nocy niż siedziec 45 minut z
        dzieckiem przy cycku (na leżąco nie jadła, nie umiałam jej tak
        karmić).
        Nie wytrzymałam ciągłego braku snu, i tych kilkugodzinnych sesji
        cyckowychsmile
        Miałam zamiar karmić piersią ale mnie to przerosło.
        Jeśli jednak będę miała drugie dziecko to mam zamiar spróbowac
        karmić piersią jak najdłużejsmile
    • poszukiwaczka78 Re: Karmienie a wygoda matki... 15.08.07, 17:20
      Może przy takich problemach odciagaj pokarm i podawaj Małej w butelce. Ja tez to
      przezywalam na poczatku, u mnie trwalo to 2 tygodnie. Ciagle siedzialam z
      dzieckiem na kolanach w fotelu, spocona,zmęczona i czasami tez zła na nia i
      siebie. A ona i tak ciagle plakala i byla glodna, jak tylko ja odstawilam. w
      ogole nie chciala spac, dopiero jak dostala butelke z mleczkiem modyfikowanym.
      mialam za malo pokarmu zeby ja zadowalic mimo ze ona ciagle ssala a ja bardzo
      chcialam ja tak karmic- co ponoc jest bardzo istotne. Zaczelam jej podawac piers
      i na dokladke butelke. Robimy tak do teraz , przed kazda butelka dostaje piers
      to jest mniej wiecej 4-5 razy w ciagu dnia. a rano mam tyle pokarmu ze wystarcza
      bez butelkii wtedy lezymy sobie w lozku ona je i razem przysypiamy. Robilam
      rozne zabiegi zeby mleka przybylo ale to nic nie dawalo. Robilam to i dla siebie
      i dla niej a takze po czesci dlatego zebym miala argumenty gdyby mi ktos
      chcial zarzucic wlasnie ta wygode. Poza tym pamietam jak niedawno pytalam
      koleznke ktora urodzila troche wczesniej, jak karmi, odpowiedzila ze butelka bo
      piersia nie miala juz cierpliwosci. Przytaknelam na te jej slowa ale w duchu
      pomyslalam no tak nie ma cierpliowsci dla wlasnego dziecka. Teraz wiem ze moge
      sie tej glupiej mysli powstydzic. Bo to jest naprawde trudne dostrzec w tym na
      poczatku cos pieknego, jedynego i niepowtarzalnego. Ale uwazam ze warto to
      wytrzymac. Tym bardziej ze Dziecko za chwile podrosnie i samo z siebie nie
      bedzie chcialo ciagle przy tym "cycku "siedziec. Widze to po moim maluszku,
      teraz najada sie w piec minut ale lubi sobie tak polezec, pogadac porozgladac
      sie.Chyba po prostu dobrze sie tak czuje. Takze ja nie oceniam ale z
      doswiadczenia mowie ze warto przezyc to ciagle siedzenie z piersia i Maluchem bo
      to szybko sie skonczy a na pewno juz sie nie powtorzy. (oczywiscie mam na mysli
      ten pierwszy raz)
    • reteczu Re: Karmienie a wygoda matki... 15.08.07, 17:33
      Dziewczyny mądrze radzą.Wszystkiego nie będę powtarzać.Podkreślę
      tylko to,abyś nie przejmowała się tym,co ludzie powiedzą.To Twoje
      dziecko,Twoje życie i ludziom od niego wara!

      Myślę,że Tobie nie chodzi tylko o kwestię karmienia.Chciałabyś
      rządzić swoim czasem tak,jak było to przed pojawieniem się dziecka,a
      to już nierealne.To minęło bezpowrotnie.Też tak miałam,gdy zostałam
      mamą.
      Może na butelce faktycznie szybciej się naje,będzie lepiej spać,a Ty
      będziesz miała chwilę wolnego.Ale może być też tak (czego Ci nie
      życzę!),że w miejsce czasu podawania cyca wpakują się kolka i inne
      dolegliwości trawienne,płacz i problemy z brzuszkiem.Oczwiście może
      tego nie być,ale miej tego świadomość,że jednak mleczko sztuczne
      takie reakcje może wywołać.

      Domyślam się,że nie masz żadnej pomocnej osoby przy sobie,np.mamy
      czy teściowej i ciężko Ci,bo chciałabyś zrobić to,tamto,a tu dziecko
      je,je,je,je,je,je,je i je.Mnie nikt nie pomagał przy pierwszej
      córce,nie pomaga przy drugiej,karmiłam i karmię piersią,jest mi
      ciężko,ale powtarzam sobie,że z każdym dniem będzie lepiej,a
      mieszkanie nie muzeum,nie musi być lśniące i robię tylko to,co
      muszę.Mąż rozumie i nie sarka na odgrzewaną zupę czy obiad
      składający się z kawałka smażonego mięsa,ziemniaków i ogórka
      kwaszonego. smile
      Trzymaj się.Podejmij słuszną decyzję dla siebie i dziecka.
      • azjab Re: Karmienie a wygoda matki... 15.08.07, 19:17
        nigdy nie rozpatrywałam tego w kwestii wygody... Dziwi mnie bardzo
        że niektórzy sądzą iż karmienie butlą to luksus.
    • kruszynka301 Re: Karmienie a wygoda matki... 15.08.07, 19:32
      Wydaje mi się, że Twoich kłopotów nie rozwiąże samo przejście na karmienie butelką - Twoja córeczka jest jeszcze maleńka, i po prostu potrzebuje Twojej bliskości.
      Karmienie butelką, czyli konieczność przygotowywania mieszanki, noszenia ze sobą składników, sprawi, że tylko dojdzie Ci obowiązków, a córeczka i tak bedzie domagała się Twojej bliskości.
      Moim zdaniem, podczas karmienia piersią funkcjonuję o wiele lepiej i wygodniej, niż gdybym karmiła butelką - np wczoraj byliśmy całą rodzinką w małym kinie (razem z 3-miesięczną córeczką, która usnęła na początku seansu przy piersi), chodzę na fitness, basen, długie spacery. Prawie normalny tryb życia, jaki prowadziłam przed ciążą.
    • oli77 Re: Karmienie a wygoda matki... 15.08.07, 19:59
      Karmienie piersią sprawiało mi na początku ogromny ból, przy pierwszym dziecku
      również, przez pewnie jakis miesiac, nie lubiłam karmić, nawet poruszyłam ten
      temat kiedyś na forum. Przetrwałam ten trudny okres, teraz jest normalnie, nie
      boli kiedy ssie, laktacja sie unormowała (córeczka ma 3 m-ce) i myślę, że
      jeszcze będę karmić piersią, bo butla jest fajna kiedy to ktoś inny leci do
      kuchni przygotować mleczko kiedy dziecko płacze. W moim przypadku to i tak ja
      bym musiała lecieć, więc wolę mieć juz przygotowane i zawsze pod ręką. Naprawdę
      też byłam na początku zdesperowana, leciało kiedy chciało, wszystko mokre,
      obolałe sutki i na dodatek nie było jak karmić, bo krocze nie goiło się
      normalnie. A teraz to już luzik.
    • kbaginska Re: Karmienie a wygoda matki... 15.08.07, 20:23
      Hej.Na poczatku chce Ci powiedziec ze zabardzo sie przejmujesz
      kims,co powiedza inni.Ja mialam identyczna sytuacje przy pierwszym
      dziecku,poprostu wiem ze nie jestem stworzona do karmienia
      piersia,choc poswiecilam sie trzy miesiace,ale przezywalam
      koszmar,tez mieszkalam z dwoma obcymi ludzmi,bo niemieszkam w
      Polsce.Moj maz omalo przymnie nie "zwariowal"bo mialam
      takie "fazy"lekka depreche itp..ale dalam rade.Teraz mam
      dwutygodniowego synka i karmie butelka-czuje sie swietnie,i maly tez-
      a dlaczego?? dlatego,ze niemam deprechy,zlych nastrojow itp...a moj
      maluch czerpie tylko pozytywnw energie odemnie,pozatym mam dwu
      letniego malucha dla ktorego musze miec mega duzo sily,zeby nie byl
      zazdrosny i przyznam sie ze zrobilam to z mysla o nich(chodzi o
      butelke)Pamietaj nie przejmoj sie kims,sama podejmij decyzje,jesli
      ty bedziesz szczesliwa Twoja coreczka tymbardziej.Pozdrawiam Cie
      goraco i pamietaj ja mialam tak samo,takze nie jestes sama.Pa!!!
      • mapi9 Re: Karmienie a wygoda matki... 15.08.07, 20:45
        ja wyrosłam na butelce i żyję.Nie krytykuję matek dzieci
        butelkowych.Tylko mi się wydaje że pierś jest wygodniejsza,w nocy
        nie musiałam wstawać bo dziecko spało z nami tylko przystawiłam
        pierś i nawet rano nie pamiętałam dokładnie ile razy karmiłam,a
        jakbym miała wstawać iść przygotować butelkę nakarmić to już nocka z
        głowy,Ja przy noworodku byłam wiecznie wypoczęta,każda dokładnie
        każda nocka przespana.Pozdrawiam
      • niuch84 Re: Karmienie a wygoda matki... 15.08.07, 21:53
        u mnie też nie było kolorowo!!Tylko u mnie było zupełnie inaczej.
        Też się nastawiłam, że będę karmiła piersią jak przystało
        na "prawdziwą" matkę a tu wyszło mi inaczej dostałam zapalenia
        piersi gorączki przeszło 40 stopni i byłam do niczego. Przeszłam na
        butelke i się dość szybko przyzwyczaiłam. A to, że nie chcesz karmić
        piersią wcale nie czyni Cię gprszą matka od tej co się udało i
        karmi. NIe przejmuj się również tym co inni gadaja to twój wybór i
        koniec. NIe smuć się i główka do góry. Moja Ola ładnie je z butelki
        zaczej podawać zupki i jest wszystko oksmiletrzymaj się
      • magiczna_marta Re: Karmienie a wygoda matki... 16.08.07, 12:45
        jesli mama ma sie meczyc i denerwowac przy karmieniu dziecka piersia, to po co
        to robic? Dziecko wyczuwa nerwy mamy, wtedy gorzej ssie, dluzej to wszystko
        trwa. Poczucie bliskosci rownie dobrze mozna dac dziecku karmiac je butelka i
        przytulajac. Coz zawsze znajda sie osoby ktore za wszelka cene beda bronily
        karmienia piersia, ja tez tak myslalam dopoki nie urodzilam dziecka. Kuba na
        poczatku mial w nosie mojego cyca, jak mu sie spodobalo, to byl juz
        przyzwyczajony do butelki i tak gryzl ze mi lzy ciekly strumieniami, dziecko sie
        denerwowalo i ogolnie atmosfera byla napieta. W koncu maz sie wkurzyl i kupil
        mleko modyfikowane. Nie czuje sie wyrodna matka, bo daje swojemu dziecku
        wszystko co moge mu dac z siebie najlepszego, czyli milosc i cieplo.
    • rozanamama Re: Karmienie a wygoda matki... 15.08.07, 21:22
      przez 3 pierwsze miesiace zycia mojej malej, modlilam sie, zeby mi
      zaniknal pokarm, karmilam cala dobe, mala wisiala mi na piersi caly
      czas. bolaly mnie plecy, sutki, czulam sie okropnie, mialam jej
      czesto dosc. potem zaczela jesy krocej, okolo 5 miesiaca zaczela
      jesc po kilka minut, tak jest do dziasia, ma 9 miesiecy. ciesze sie,
      ze wytrwalam, bo karmienie piersia jest bardzo wygodne- nie woze
      butelek, wody, mleka. jade na wakacje z cyckiem, w kazdej chwili
      moge poszukac ustronnego miejsca i mala nakarmic. karmienie daje mi
      w dupe tylko w nocy, bo je co ok. 3 h, czasem nawet co godzine. ale
      moge na noc dawac sztuczne, zageszcone czymstam, z tym, ze nie chce,
      pryzwyczailam sie, nawet juz dobrze funkcjonuje od kilku miesiecy.
      nie zaluje, chociaz mialam kilka kryzysow.
      ale powiem ci, ze jak masz totalnie dosyc, to przestan, bo wydaje mi
      sie, ze lapsza szczesliwa mama, ktora ma ochote zajmowac sie
      dzieckim, niz mama, ktora nie moze na dziecko patrzyc, bo jest
      karmieniem go totalnie zmeczona i wykonczona. pozdrawiam
    • alicja0 Re: Karmienie a wygoda matki... 15.08.07, 21:24
      Karmienie piersią jest wygodne, jak nie ma z nim problemu. Jak są
      problemy, to butla jest lepsza.
      Jeśli karmisz dziecko non stop, jeśli nadal płacze i co gorsza nie
      przybiera na wadze, to znaczy, że albo źle karmisz (za krótko, źle
      przystawiasz itp.), albo masz za mało pokarmu.
      Na taką sytuację na pewno ma wpływ stres w jakim żyjesz: obecność
      obcych osób stwarza krępujące sytuacje, których chcesz unikać i
      przerywasz karmienie, karmisz krócej, karmisz ukradkiem itp.itd.
      Nie dojadasz, mało pijesz - generalnie możesz mieć wtedy problem z
      ilością pokarmu.
      Nie chcę Cię zniechęcać do karmienia, ale chcę wytłumaczyć, że Twoja
      obecna stresująca sytuacja może potęgować problemy z karmieniem i co
      gorsza odbija się to na dziecku.
      Nie jest w tym momencie wygodnictwem przejście na butelkę, ale po
      prostu nie masz wyjścia, gdy nikt ci nie pomoże.
      Ja z pierwszym dzieckiem miałam problemy z karmieniem, bo źle
      ssało.MUsiałam na początku ściągać pokarm i podawać przez sondę.
      POtem po wielu próbach, nauczyła się ssać, ale kryzysy laktacyjne i
      powrót do pracy po 6 mcach, skutecznie mnie już zniechęciły do tej
      ciągłej walki o karmienie piersią. Z czystym sumieniem, że to już
      minęło wymagane 6 mcy, przeszłam na butelkę, przy czym córka dobrze
      przybierała zarówno na piersi, jak i potem na butelce.
      Przy drugim dziecku, synek dobrze ssał, ale.... ale przez 3 mce było
      OK, wystarczający pokarm, dziecko przybiera tyle co trzeba, a potem
      coraz gorzej, aż przez blisko 1,5 mca nic nie przybrał na wadze!
      Dziecko było osowiałe, zmarniało, a ja karmiąc piersią zastanawiałam
      się dlaczego. Dopiero wyjazd na tydzień z synkiem, gdzie kto inny za
      mnie myślał o moim jedzeniu, gdzie mogłam odpocząć i żyć wolniejszym
      tempem uświadomił mi, że synkowi zaserwowałam głodówkę, bo: karmiłam
      po kilka minut co 2-3 godziny, przez co tylko pił, a nie najadał
      się; bo sama mało jadłam i piłam, przez co nigdy nie narzekałam na
      nadmiar pokarmu, a nawet jak synek ssał, to pod koniec tych kilku
      minut i tak już ssał same kropelki, a nie strumień pokarmu. Mój tryb
      życia w biegu, przy nieco tylko starszym pierwszym dziecku, sam
      środek sesji egzaminacyjnej (urodziłam dziecko w zimowej sesji, a ta
      przez to "rozciągnęła" mi się aż do sesji letniej i tu znów gonitwa)
      spowodowały, że dziecko nie miało po prostu co jeść.
      Wiem, gdybym spokojniej żyła, miała opiekę dla starszej córki,
      dobrze jadła, dbała o napoje, karmiła po minimum 15 minut, często
      przystawiała do piersi w kryzysach laktacyjnych - to pewno byłoby
      lepiej, ale tak nie mogłam zrobić i już.
      Karmiłam synka piersią do 6 mca, w 5 miesiącu już wprowadziłam
      butelki i synek natychmiast się poprawił na wadze i z humorem i nowe
      umiejętności zaczął zdobywać.
      Moim zdaniem, jeśli nie uda Ci się uporządkować nieco sytuacji
      domowej, komfortu karmienia, to nie masz za wiele szans na
      bezstresowe karmienie piersią, a już nie można dopuścić do sytuacji,
      gdy dziecko mizernie przybiera na wadze.
      Ja już w szpitalu, jak miałam poranione piersi od karmienia, dałam
      synkowi butelkę raz i potem w tych pierwszych 3 mcach jeszcze chyba
      ze dwa razy - nie przerwało to nam karmienia piersią. Dopiero mniej
      więcej w 4 mcu zaczęły się problemy, kiedy zaczęłam zdawać egzaminy
      itp.
      Nie jesteś wyrodną matką, jeśli podasz dziecku butelkę nie z
      wygodnictwa, ale bo sobie nie radzisz, a nikt nie może Ci pomóc - bo
      na razie moim zdaniem, tak wygląda sytuacja u Ciebie.
      Karmienie piersią faktycznie jest wygodniesze i tańsze - za mleko w
      puszce naprawdę słono się płaci za miesiąc. Potwierdzam, że pierś
      mimo swych wad (nie lubiłam karmić publicznie), jednak jest
      wygodniejsza.
      ALE jeśli są problemy, a dziecko przez miesiąc wyje z głodu, nie ma
      nad czym się zastanawiać - albo poprawisz sytuację, albo przejdz na
      butelkę. Dla dobra dziecka smile
    • sabko Re: Karmienie a wygoda matki... 15.08.07, 21:35
      Jeśli chcesz przejść na butelkę to po prostu tak zrób bo w tym wszystkim
      najbardziej liczy się szczęście dziecka ale i też twoje. Dziecko nie będzie
      spokojne i zadowolone jeśli mama będzie zdenerwowana i zestresowana.
      Ja karmię wyłącznie butelką już drugiego maluszka, nie będę tu opisywała
      dlaczego bo wiele się na to złożyło ale przyznam, że moja wygoda odgrywała tu
      (szczególnie przy drugim dziecku) ogromną rolę.
      Owszem musisz wstać w nocy i nakarmić maluszka ale dzieci butelkowe zazwyczaj w
      wieku 3-4 miesięcy przesypiają już całe noce.
      Musisz też nosić ze sobą mleko i butelkę ale możesz nakarmić wszędzie bez
      skrępowanie i rozbieranie się (oczywiście nie wszystkim mamą to przeszkadza)
      Dziecko może nakarmić też tata co na pewno umacnia więź między nimi.
      Gdy dziecko ma kolkę lub inne problemy żołądkowe nie musisz ograniczać się w
      jedzeniu niektórych pokarmów a gdy okaże się że jest to nietolerancja laktozy
      lub skaza białkowa szybko można zmienić mleczko na odpowiednią mieszankę.
      Według statystyk dziecko karmione butelką częściej chorują ale u mnie to się nie
      sprawdziło. Moja 2,5 letnia córeczka nie była chora jeszcze nigdy a 3 miesięczny
      synek też ma się dobrze smile
      Ogólnie ja i moje dzieci jesteśmy bardzo zadowoleni z tego sposobu karmienia i
      mimo gadania że to gorsze, złe itp ja polecam smile
    • dariafox Re: Karmienie a wygoda matki... 15.08.07, 21:54
      Oj kochana kto nie miał takich chwil zwątpienia...To nie chodzi o wygodnictwo,
      czy lenistwo, czy egoizm. Jesteś ledwo co po porodzie, zmęczona, przytłoczona i
      to jest normalne,nie wbijaj sobie, że tylko Ty tak masz. Dziecko ma dopiero
      miesiąc, taki stan nie będzie trwał wiecznie, tylko chwilę w całokształcie, a Ty
      potem będziesz się cieszyła że nie przerwałaś karmienia, bo jest to coś
      wspaniałego, kiedy już się z tym oswoisz. Wiem, że początki są trudne i tęskni
      się za czasem kiedy miało się wszystko dla siebie,ale uwierz mi, że
      przyzwyczaisz się szybko i nauczysz z tego cieszyć, ja tez tak miałam. Kiedy
      patrzyłam w kalendarz widząc, że minął dopiero tydzień, dwa od porodu chciało mi
      się płakać, bo chciałam żeby było już 3 miesiące później. Nie będziesz zawsze
      "uwiązana" do córki, a to tak naprawdę to najpiękniejszy czas w waszym życiu,
      potem ona będzie coraz większa a Ty zatęsknisz za tym jak musiałaś ją ciągle
      karmić, przewijać, usypiać. Naprawdę tak jest, choć pewnie teraz wydaje Ci się
      to niemożliwe. Daj sobie jeszcze trochę czasu, nie podejmuj pochopnie decyzji,
      jeśli po miesiącu czy dwóch stwierdzisz że jednak nie dasz rady, trudno,
      zrezygnujesz,ale będziesz miała świadomość że to jest Twoja przemyślana decyzja
      i tak będzie dla Was najlepiej. Poza tym, karmienie butelką jest o wiele
      bardziej uciążliwe przynajmniej przy noworodku - trzeba wstawać w nocy i lecieć
      do kuchni przygotowywać wodę i wsypywać po omacku mleko (nie można robić mleka
      na zapas), co w tym wygodnego? Rozumiem Cię, ale uważam,że powinnaś postarać się
      wytrzymać ten ciężki czas. Pozdrawiam!



    • ominika Droga Matko Niewyrodna :-) 15.08.07, 22:00
      Karm tak, abyście obie z córeczką były zadowolone i szczęśliwe z
      tego, że macie się nawzajem. A ludzie? Ludzie będą gadać ZAWSZE...
      • aga.knobel Re: Droga Matko Niewyrodna :-) 15.08.07, 23:01
        Troche jakbym czytala o sobie. Bylam rowniez o krok od tego zeby
        przejsc na butelke. Mala wisiala non stop na piersi i slabo
        przybierala na wadze, smoka nie chciala. Moja tesciowa mnie dolowala
        mowiac ze na pewno mam za malo mleka i glodze dziecko. Pediatra
        doradzil aby raz dziennie dokarmiac butelka po wieczornym karmieniu
        piersia. Myslalam ze corcia bedzie lepiej spac, ale przez pierwsze
        tygodnie meczyla ja gazy w nocy i spala gorzej niz na piersi, ale za
        to zaczelam lepiej przybierac.Jakies 3 tygodnie temu wszystko sie
        unormowalo, corcia spi 8 godzin pod rzad w nocy i budzi sie raz na
        karmienie(ma 3,5 miesiaca). W dzien ssie tylko piers i jest to dla
        mnie wygodne. Jesli chce wyjsc na dluzej to moge zostawic dla niej
        butelke z mieszanka, bo umie pic z butelki.Moze jesli chcesz troche
        odsapnac to sprobuj karmic mieszanie, wtedy nie bedziesz tak
        uwiazana, ale istnieje niestety ryzyko ze dziecko odrzuci piers
        jesli zacznie pic z butelki.
        • phantomka Re: Droga Matko Niewyrodna :-) 15.08.07, 23:06
          Na poczatku zaznacze, ze karmic piersia nie lubilam, nie lubilam juz
          w ciazy, a rzeczywistosc tylko to potwierdzilasmile...ale karmienie
          piersia jest wygodniejsze i nie ma dwoch zdan.
    • mniemanologia Re: Karmienie a wygoda matki... 16.08.07, 08:56
      Przestałam karmić piersią rónież przez wzgląd na swoją wygodę - było
      mi bardzo trudno znaleźć i wytrwać w takiej pozycji, w której
      karmienie nie byłoby wysiłkiem dla mnie ani dla mojego Synka - przez
      bardzo duży rozmiar piersi. Swoją drogą, Synek nie mógł też "zassać"
      sutka do buzi. Karmiłam wyłącznie odciąganym mlekiem do końca 4
      miesiąca, potem wprowadziłam mleko modyfikowane.
      Karmienie sprawiało mi przyjemność (o ile dobrze szło), nastawiam
      się na to - a tu taki zonk sad
    • stefania123 Re: Karmienie a wygoda matki... 16.08.07, 10:04
      Karmiłam tylko dwa tygodnie, ciagle płakał i był głodny. Wisiał mi
      mi na piersi non stop- katorga. W końcu dałam butlę, jezu trzy
      godziny spokoju.W nocy nie miałam problrmu z butlą, bo ja całą
      przsypiał. Pilnowałam godzin karmienia żeby nie było płaczu, nie
      było to wcale uciązliwe.
    • karina9918 Re: Karmienie a wygoda matki... 16.08.07, 10:42
      Cześć wyrodna-matka. Ja chyba też nią jestem, bo jestem szczęśliwa, że karmię
      butelką. Wprawdzie jak po 4 tygodniach karmienia piersią ustała mi laktacja
      bardzo to przeżywałam, to bardzo szybko zauważyłam ogromne tego plusy. I powiem
      szczerze nie zamierzam karmić piersią mojego następnego dziecka.
      Z pani z poradni laktacyjnej po porodzie stwierdziła, że za mało jem, że źle się
      odżywiam i że moje dziecko ma kijowe mleczko. No więc jak przeszłam na
      modyfikowane w witaminkami stwierdziłam z radością, że moje dziecko dostaje co
      najlepsze, a jak mogę jeść co mi się podoba i w jakich ilościach.
      Mleczka zawsze kupuję kilka puszek, żeby się nie zaskoczyć, że nie ma. Często
      wychodzę z domu i z kimkolwiek córeczka zostaje, nie ma problemu z podawaniem
      mleczka.
      A wygodne jest też to, że jak masz dosyć wszystkiego, dajesz partnerowi butle i
      wychodzisz z domu, albo raz w tygodniu w nocy mąż wstaje i krami dziecko, a Ty
      masz w końcu okazję się wyspać.
      A z tą wielką różnicą z czasem w robieniu mleczka, to wielka bzdura.
      Przygotowanie mleczka zajmuje mi 20 sekund. Niech matki karmiące piersią
      przeliczą ile im zajmuje podniesienie bluzki, ściągnięcie stanika, itd. Myślę,
      że czas porównywalny smile, więc nie przesadzajmy. Wszystko zależy od organizacji.
      Moja córeczka od 4 miesiąca pije mleczko 4 razy dziennie, od 3 miesiąca
      przesypia mi całe noce. Zawsze wiem, ile zjadła i na ile jej to wystarczy. Jak
      słyszę o przystawianiu dziecka do piersi co 1,5 co 2 godziny, to tak myślę
      sobie, kiedy te kobiety mają czas dla siebie. Skoro nie ma się na tyle sytego
      mleczka, żeby karmić co 4 godziny, to po co karmić dziecko zabielaną wodą, bo
      chyba nie jest możliwe, by po pełnowartościowym pokarmie dziecko po 2 godzinach
      znów płakało z głodu.
      Kończąc napiszę, że nie sądzę, aby matka która podaje mleczko modyfikowane na
      własne życzenie była gorszą matką czy matką wyrodną. Ja bardzo chwalę sobie
      karmienie butelką i jak na wstępie napisałam, nie zamierzam "męczyć się" (bo tak
      nazwę moje karmienie dziecka piersią) przy kolejnym dziecku.
    • justynakw4 Re: Karmienie a wygoda matki... 16.08.07, 11:10
      Karm w taki sposób abyś była szczęśliwa a ludxi się nie przejmuj, bo
      zawsze maja coś do powiedzenia.
      Ja nie karmiłam piersia i nie czuje sie z tego powodu złą matką a
      opini innych słuchałam i wyrzucałam z głowy.
      Decyzja zawsze należy do Ciebie.
      • judyta50 Re: Karmienie a wygoda matki... 16.08.07, 11:18
        Ja podobnie. Od zawsze wiedziałam, że tylko cc i butla. Nie chciałam karmić i
        nie myślałam wtedy o wygodzie. Po prostu nie chciałam i już. Dla mnie to
        zwierzęce, wstrętne i już. Miałam leki na zahamowanie laktacji, ale nie chciałam
        znów brać hormonów i przetrwałam jakoś ten ciężki czas laktacji. Miałam nawal,
        więc chciałam czy nie, musiałam karmić. Trwało to może ze 2 tygodnie, tzn był
        cycek+butla, to chciałam to jak najszybciej wyciszyć. Wyznaję zasadę, że
        dziecko, którego matka nie jest szczęśliwa, też szczęśliwe nie będzie. Żal mi
        tych kobiet, które uważają, że matki karmiące i rodzące psn są lepszymi matkami.
        Miłość nie rodzi się ani w pochwie, ani w cyckach. Ja za swoim dzieckiem szaleję
        big_grinDD Amen.
        • judyta50 Re: Karmienie a wygoda matki... 16.08.07, 11:29
          Jeszcze słowo odnośnie wygody i niewygody. Aktualnie mam w rodzinie kilkoro
          dzieci i poza moim wszystkie na cycku. Atrakcje związane z karmieniem : zastoje,
          zapalenia piersi, alergie, kolki. Jedna nie może tego, druga tamtego, trzecia je
          tylko gotowaną marchewkę. Ostatnio wsystkie spotkałyśmy się na weselu. Fajnie
          się wybawiły....na górze z cyckami. Szlag je trafiał i przyznały, że zazdroszczą
          mi zdecydowanej decyzji, nie tylko w tej sytuacji, ale ogólnie. Znam jedną
          laskę, która karmi, bo szczerze chce i w to wierzy, pozostałe boją się
          zaszczucia przez otoczenie i męczą się miesiącami. Drobna, ale na co dzień
          istotna sprawa- ja nie szukam nerwowo ustronnego miejsca, siadam gdzie mi
          wygodnie i karmię, albo lepiej - robi to tata big_grinDDDD Młoda niemal od urodzenia
          przesypia noce big_grinDDDDD
    • jerzy_nka mozna karmic piersią i butelką 16.08.07, 11:43
      1. karm mlekiem modyf. zeby sie najadło a piersią żeby jadło
      przeciwciała.
      2. mam 6 butelek i myję je tylko raz dziennie wieczorem
      3. wygoda jest względna - czasem wygodniej było mi dać pierś czasem
      dać butlę
      4. wygdnie zabrać ze sobą w małym słoiczku porcje mleka, w butelce
      wodę, w termosiku malutkim (0,33 l) wrzątek (wody mieszasz i gotowe)
      5. najedzone dziecko to szczęsliwe dziecko i nie drze ryjka
      • reteczu Re: mozna karmic piersią i butelką 16.08.07, 12:22
        jerzy_nka napisała:

        > 5. najedzone dziecko to szczęsliwe dziecko i nie drze ryjka

        Oj,jak ja bym chciała,żeby to był jedyny warunek...

        Szczęśliwe dziecko i nie drze ryjka to poza najedzeniem:
        - wyspane
        - wysiusiane,wykupkane,wymyte,posmarowane i ma sucho
        - bez powietrza w żołądku i jelitkach
        - wybawione
        - wyniuniane najlepiej przez mamę
        - czyste,aczkolwiek niekoniecznie sterylne
        - nie ma za zimno ani za ciepło
        - jest zdrowe

        Tyle mi się od razu przypomniało z opieki nad własnymi pociechami smile
        Dodacie coś jeszcze?

        Autorko wątku,podjęłaś decyzję?Co sądzisz o tych opiniach?
    • moonnika1 Re: Karmienie a wygoda matki... 16.08.07, 12:23
      • moonnika1 Re: Karmienie a wygoda matki... 16.08.07, 12:34
        Nic nie przejmuj sie co inni ci mówia, to ty jestes ,msma swojego
        dzidziusia, i to ty wiesz co jest dla niego i dla ciebie
        najważźniejsze.Nie chcesz karmic piersia, to mysle ze nie ma sensu
        sie meczyc, tylko dlatego, ze kazdy wokoło trąbi jakie to ważne dla
        dziecka, owszem jest to wazne, ale mleko modyfikowane tez po cos
        zostało stworzone - własnie dla kobiet które nie radza sobie, nie
        mogą lub które po prostu nie chca karmic piersia! ja osobiscie mam
        4 ,miesiecznego synka i narazie do 6 miesiaca bede karmiła piersia,
        bo mi akurat udało sie przejsc przez te trudy poczatków karmienia, a
        było okropnie.Maz i mama wspierali mnie i tylko dlatego karmie
        piersia, gdyby nie oni, napewno skończyłoby sie na butli, chce
        jednak tylko do 6 mies. karmic, i nie interesuje mnie kto ma co do
        powiedzenia, to moja sprawa .trzym sie.
        • mapi9 Re: Karmienie a wygoda matki... 16.08.07, 12:52
          niech każdy robi co uważa za najlepsze,karmi tak czy siak.Ale jak
          mnie wkórw.. jak matka pisze(judyta50)że karmienie piersią to dla
          niej zwierzęce.Jak zaszłaś wciążę,święte objawienie?Św. duch na
          Ciebie zstąpił czy sie po zwierzęcemu bzykałaś?
        • sabko Re: Karmienie a wygoda matki... 16.08.07, 14:35
          Mnie zastanawia tylko jedna rzecz? Dlaczego obecnie aż tak bardzo krytykuje się
          mamy karmiące butelką. Nie wierzę aby istniała mama która przestrzega wszystkich
          bardzo rygorystycznych obecnie zasad odżywiania i wychowywania dzieci? Niektóre
          mamy nie szczepią dzieci, inne wcześnie podają słodycze, jeszcze inne wsadzają
          maluchy do chodzika, lub sadzają podpierając poduszkami, noszenie w nosidełkach
          turystycznych też nie jest przez ortopedów zalecane. Nie wspomnę już o mamach
          które z powodu własnych ambicji wracają wcześnie do pracy oddając maluszka do
          złobka bądź pod opiekę niani lub babci, a mimo to mamy które robią te rzeczy nie
          uważa się za gorsze, nie powstaje na ich temat tyle postów ze słowami krytyki
          choć przecież te rzeczy też mają wpływ na rozwój i zdrowie dziecka.
          Dlaczego wszyscy tak bardzo uwzięli się na to nieszczęsne karmienie.
          Gdyby prawdą było wszystko co wyczytałam my bylibyśmy pokoleniem ludzi z
          ogromnymi deficytami rozwojowymi i zdrowotnymi bo przecież większość z nas była
          karmiona butelką a wtedy mleko modyfikowane było o wiele gorsze niż te które
          mamy teraz.
          czy naprawdę tak się czujecie?
    • agnieszka13_1975 Re: Karmienie a wygoda matki... 16.08.07, 13:01
      karmiłam moje dzieci do ukończenia przez nie roku. Uważam że naturalne karmienie
      jest wygodniejsze nie mówiąc o zdrowotnym aspekcie, ale znam takie matki które
      zrezygnowały z karmienia tylko dlatego że chciały palić papierosy, albo takie
      które "nie będą wszędzie ciągły ze sobą dziecka" oraz takie które z obawy przed
      wyglądem piersi po okresie karmienia nie chciały w ogóle karmić. Także wydaje mi
      sie że w takich sytuacjach raczej mówimy o samolubstwie i wygodzie przez wielkie
      W - a najlepsze że taka matka uważa się za najlepszą na świecie!!!
      Pytasz gdzie jest ta granica wydaje mi się że te skrajne przypadki może
      odpowiedzą na twoje pytanie.
      Poza tym okres karmienia nie trwa wiecznie - naprawdę wspaniałe uczucie
      towarzyszy matce po okresie kamienia - uczucie spełnienia.
      Życzę Ci byś takiego uczucia doświadczyła bo dodaje ono "skrzydeł". Bo wiesz że
      dałaś najlepszy pokarm jaki mogłaś.
      Nie mam nic przeciwko karmieniu butelką, bo są sytuacje kiedy takie karmienie
      jest niezbędne ale nigdy nie przewyższy ono rangi karmienia naturalnego.
      • mha1 Re: Karmienie a wygoda matki... 16.08.07, 13:21
        agnieszka13_1975 napisała:

        > karmiłam moje dzieci do ukończenia przez nie roku. Uważam że
        naturalne karmieni
        > e
        > jest wygodniejsze nie mówiąc o zdrowotnym aspekcie, ale znam takie
        matki które
        > zrezygnowały z karmienia tylko dlatego że chciały palić papierosy,
        albo takie
        > które "nie będą wszędzie ciągły ze sobą dziecka" oraz takie które
        z obawy przed
        > wyglądem piersi po okresie karmienia nie chciały w ogóle karmić.
        Także wydaje m
        > i
        > sie że w takich sytuacjach raczej mówimy o samolubstwie i wygodzie
        przez wielki
        > e
        > W - a najlepsze że taka matka uważa się za najlepszą na świecie!!!

        i tak wygląda terror laktacyjny uncertain

        ja nie lubię karmić piersią, ale lubi to moja córka i tylko dla niej
        to robię, bo widzę jak bardzo lubi ssać pierś. gdyby się męczyła,
        nie najadała i wiecznie płakała z głodu (przy karmieniu piersią), to
        bez namysłu podawałabym butelkę. i bez wyrzutów sumienia.
        • agnieszka13_1975 Do Mha1 16.08.07, 13:29
          Mam wrażenie że Ty masz jakąś obsesję na punkcie jak to określasz: terroru
          laktacyjnego.
          Karmiąc piersią raczej byłam zewsząd namawiana na karmienie butelką, nie mówiąc
          już o reklamach butelek, mleka mod. itp. i co mam to określić jako terror butelkowy?
          • mha1 Re: Do Mha1 16.08.07, 13:39
            to raczej niektóre mamy mają obsesję na punkcie karmienia piersią.
            dziewczyna pyta, czy będzie wyrodną matką, gdy przestanie karmić
            piersią, bo jej niewygodnie, nie lubi tego itp, a w zamian za to
            dostaje NIEPRAWDZIWĄ odpowiedź, że TAK. i to JEST terror laktacyjny.
            jak można powiedzieć kobiecie, że jest wyrodną matką, bo nie karmi
            piersią??

            reklama reklamą, nie ma czegoś takiego jak terror chipsowy, bo w
            wszędzie widzisz reklamy chipsów. terrorem jest umniejszanie roli
            matki tylko dlatego, bo wybrała inny, wcale nie gorszy, niż np. Ty
            sposób wychowywania dziecka.

            i będę z tym walczyć, bo osobiście tego doznałam.
            • rufique Re: Do Mha1 16.08.07, 13:47
              Mhm, w takim razie najlepiej kupić sobie lalkę-zabawkę. Można karmic
              butla, nie trzeba wstawać w nocy, mozna sobie ustawić płytę w jej
              wnętrzu na ciągły śmiech. Zrobię trochę daleko idące porównanie, ale
              myślę, że w miare inteligentne osoby zrozumieją o co chodzi. Po
              wymianie informacji z tego wątku wiem już dlaczego schroniska w
              naszym kraju są pełne. Problem w tym, że jak dziecko przestaje
              przypominać to urocze stworzonko z reklam, trudniej je wyrzucić...
              Podkreślam,jak w poprzednim poscie, że chodzi mi o te kobiety, które
              najbardziej cenią swoją wygodę.
              • wyrodna-matka Szlag mnie trafia jak slysze takie bzdury... 16.08.07, 14:14
                Nie jednak sie nie powstrzymam...
                Kto i co daje ci prawo pisac w taki sposob o ludziach i sytuacjach o
                ktorych nic nie wiesz? Czy naprawde uwazasz, ze na podstawie jednego
                mojego posta jestes w stanie ocenic mnie, moje czlowieczenstwo, i
                sklasyfikowac mnie jako podla bezduszna osobe ktora oczekiwala
                usmiechnietego bobasa z reklamy a dostala zywe dziecko i teraz sie
                dziwi ze jest ciezko? Wybacz, ale jesli tak, to ja bez wahania
                stwierdze ze g... wiesz na temat zycia. Zazdroszcze poniekad tego,
                ze nie masz takich problemow i rozterek jak ja, i jak tysiace innych
                kobiet... ze wszystko dla ciebie jest takie proste oczywiste i
                bezkompromisowe. Brawo, szczesciaro!

                Zeby wszystko bylo jasne - kocham moje dziecko najbardziej na
                swiecie i bez wahania oddalabym za nie zycie. JESLI karmienie
                piersia mialoby byc dla niej jedyna opcja na zdrowe i radosne
                funkcjonowanie, jesli byloby jedynym gwarantem jej zadowolenia,
                zacisnelabym zeby i karmilabym ja tak dlugo jak trzeba, i nawet
                usmiechalabym sie i opowiadala wszem i wobec ze jest ekstra.

                Moje dziecko poki co nie wykazuje ani takich potrzeb, ani, co
                wiecej, nie jest do konca szczesliwe, meczac sie razem ze mna przy
                karmieniu piersia, ktore nam nie do konca wychodzi. A ja wiem, ze
                istnieja inna opcje na to, by zadowolone byly obie strony, i ja i
                ona, i w przeciwienstwie do ciebie MYSLE nie o tym jak cofnac kijem
                Wisle...
                • rufique Re: Szlag mnie trafia jak slysze takie bzdury... 16.08.07, 14:39
                  Problemy mam, rozterki mam, na kompromisy idę częściej, niż bym
                  chciała. W tym miejscu mogłabym Cię zacytować, że "na jak możesz na
                  podstawie posta", itd. Na cholerę pytasz, skoro potem podobają Ci
                  się tylko odpowiedzi zgodne z tym, co chcesz usłyszeć? Poza tym,
                  czytaj uważnie to, co jest napisane. Może byś wtedy wyciągnęła sens
                  tego, o co mi chodziło. Powtórzę w jednym zdaniu, bo widze, że
                  większa ilość tekstu jest trudna: mówię kategoryczne NIE lenistwu i
                  wygodzie jeśli chodzi o dziecko i karmienie piersią.
                  • wyrodna-matka Re: Szlag mnie trafia jak slysze takie bzdury... 16.08.07, 14:59
                    Pr\zepraszam Cie bardzo, ale to Ty narzucilas taki a nie inny sposob
                    dyskusji - po prostu nawrzucalas matkom, ktore mysla inaczej niz
                    Ty...

                    To nieprawda, ze podobaja mi sie tylko takie odpowiedzi, jakie chce
                    uslyszec. W Twoim przypadku nie tyle chodzi mi o sama tresc Twogo
                    posta, bo moge uszanowac Twoje odmienne zdanie, ile o jego forme.
                    Naprawde, w tak drazliwym temacie az prosi sie o to, by nie obrzucac
                    sie nawzajem blotem i nie ulegac emocjom - bo tych kazdy ma na
                    wlasnym podworku az nadto.
                    • rufique Re: Szlag mnie trafia jak slysze takie bzdury... 16.08.07, 15:15
                      Przeczytałam mojego posta jeszcze raz, na wszelki wypadek. Ty też go
                      przeczytaj. Ładny, zgrabny, błota w nim nie widzę. Ze swojej strony
                      zamykam temat, bo to jest akademicka dyskusja, a teraz wciąż jeszcze
                      mamy wakacje. Oczywiście, postąp tak, jak uważasz za stosowne, ale
                      przemyśl jeszcze raz, czy nie warto się trochę pomęczyć dla dobra
                      malucha, który, dzięki karmieniu piersią, najprawdopodobniej będzie
                      zdrowszy, nie będzie miał alergii, nie będzie chorował tak często,
                      jak dzieci karmione inaczej. Pomyśl, że jednak jakoś żaden koncern
                      nie wyprodukował jeszcze czegoś tak doskonałego jak oryginalne mleko
                      matki i sami się do tego przyznają. Nie bądź wygodna. Wygoda jest
                      plagą naszych czasów. Przez to stajemy się nie do wytrzymania.
                      Najczęściej dla innych, ale bardzo często i dla siebie.
                      • magiczna_marta Re: Szlag mnie trafia jak slysze takie bzdury... 16.08.07, 18:51
                        rufique napisała:

                        > Przeczytałam mojego posta jeszcze raz, na wszelki wypadek. Ty też go
                        > przeczytaj. Ładny, zgrabny, błota w nim nie widzę. Ze swojej strony
                        > zamykam temat, bo to jest akademicka dyskusja, a teraz wciąż jeszcze
                        > mamy wakacje. Oczywiście, postąp tak, jak uważasz za stosowne, ale
                        > przemyśl jeszcze raz, czy nie warto się trochę pomęczyć dla dobra
                        > malucha, który, dzięki karmieniu piersią, najprawdopodobniej będzie
                        > zdrowszy, nie będzie miał alergii, nie będzie chorował tak często,
                        > jak dzieci karmione inaczej. Pomyśl, że jednak jakoś żaden koncern
                        > nie wyprodukował jeszcze czegoś tak doskonałego jak oryginalne mleko
                        > matki i sami się do tego przyznają. Nie bądź wygodna. Wygoda jest
                        > plagą naszych czasów. Przez to stajemy się nie do wytrzymania.
                        > Najczęściej dla innych, ale bardzo często i dla siebie.

                        Wiesz co, piszesz "nie badz wygodna"
                        Podoba Ci sie karmienie piersia, nie bola Cie sutki ani kregoslup, to prosze
                        bardzo karm.
                        Ale jak nosisz niewygodne buty to co robisz? Nie zakladasz ich tylko inne, to
                        samo robia mamy karmiace butelka. Boli je kiedy dziecko zaczyna ssac, czuja
                        dyskomfort, albo jeszcze milion innych rzeczy sie dzieje. I guzik prawda ze
                        dzieci ktore jedza mleko modyfikowane sa bardziej narazone an alergie czy
                        klopoty z brzuszkiem. Wielkie klopoty sa dopiero wtedy kiedy dziecku nie pasuje
                        cos co je mama i dostaja to razem z mlekiem! Mleko mmodyfikowane mozna zmienic z
                        dnia na dzien, a dochodzenie di tego co wywoluje alergie u dziecka karmionego
                        piersia trwa czesto tygodniami, tygodniami w ciagu ktorych dziecko sie
                        niemilosiernie meczy! Zastanow sie co piszesz i nie rob z siebie takiej cudownej
                        matki polki, bo kazda mama (no prawie kazda, wylaczajac patologie) kocha swoje
                        dziecko i nie robi nic co mogloby byc dla niego krzywdzace.
                        • delfina77 Rufique 16.08.07, 21:03
                          Twoj post byl obrazliwy dla matek karmiacych butelka. I twoje porownanie tez
                          bylo plytkie i uproszczone. Rownie dobrze ja moglabym cie nazwac leniem, bo z
                          pewnoscia uzywasz pieluch jednorazowych DLA SWOJEJ WYGODY, zeby nie prac i nie
                          wygotowywac ciagle tetrowych. A czy wiesz, ile smieci rocznie produkujesz ty i
                          twoj slodki bobas dzieki jednorazowym pieluchom i jakie to ma skutki dla
                          srodowiska? Gdybym teraz miala zastosowac podobne podsumowanie jakie ty
                          zastosowalas wczesniej, napisalabym, ze jestes zapewne leniem i brudasem a takze
                          egoistka, bo nie myslisz o przyszlosci swojej planety i o stanie, w jakim
                          zostawisz ja przyszlym pokoleniom, a wiec swojemu dziecku takzesmile A tak nawiasem
                          mowiac, ja sama bylam karmiona butelka i nie mam zadnych alergii, moje dziecko
                          tez od dluzszego czasu jest juz na butli i nic! Za to znam wiele dzieci
                          alergikow karmionych mlekiem matki - jakos nie potwierdza to twojej teorii...
                          Ale rozumiem, ze trzeba w cos wierzyc by zmotywowac sie do karmienia piersia,
                          inaczej pewnie malo ktora matka by sie poswiecala
                      • mama_kotula Re: Szlag mnie trafia jak slysze takie bzdury... 17.08.07, 00:55
                        rufique napisała:

                        > Nie bądź wygodna. Wygoda jest
                        > plagą naszych czasów. Przez to stajemy się nie do wytrzymania.

                        Bzdura do kwadratu. Jest dokładnie przeciwnie.
                        Nie do wytrzymania stajemy się wczuwając się w rolę męczennicy w imię czegoś tam
                        i nie dbając o własną wygodę, rezygnując z tej minimalnej (bądź i większej)
                        dawki zdrowego egoizmu, który jest niezbędny do zachowania zdrowia psychicznego.

                        Ja jestem wygodna, jestem wygodna jak cholera, z tejże wygody własnej planowałam
                        nie karmić dziecka wcale, i również z tejże wygody własnej karmiłam przez
                        półtora roku. Z własnej wygody zostawiłam 7-miesięcznego syna u babci na dwa
                        tygodnie i pracowicie po nocach uczyłam się do sesji (tak pracowicie, że przy
                        okazji zmajstrowałam mu młodszą siostrę). Z własnej wygody wożę go do tej pory -
                        po zakupy i do przedszkola - w wózku (ma, o zgrozo, 4 lata), z własnej wygody
                        nauczyłam gnojka obsługi dvd i rano włącza sobie bajkę, a ja dosypiam jeszcze
                        przez godzinkę (miast od rana karmić go zajęciami edukacyjnymi z uśmiechem na
                        ustach, po 4 godzinach snu). Z własnej wygody perfidnie wywożę dzieci
                        przynajmniej raz na tydzień na noc do babci i relaksuję się nad książką z
                        kieliszkiem wina w cudownie pustym i cichym mieszkaniu.

                        Z wygody zamiast tary posiadam pralkę, zamiast liczydła - kalkulator, zamiast
                        kociołka nad ogniem - kuchenkę i zamiast gołębia pocztowego - telefon komórkowy
                        i gg. Autorka sformułowania "wygoda jest plagą naszych czasów" zapewne też... i
                        zgodnie z jej teorią, nie można z nią wytrzymać tongue_outPP
                • mapi9 Re: do wyrodnej matki 16.08.07, 20:59
                  jeśli Wam nie wygodnie(Tobie i bobasowi)to się nie męczcie.Daj
                  butle,ja żyję i jestem zdrowa a jestem z butli.I nie tłumacz się
                  wszystkim na około,niepotrzebnie się stresujesz.Przecież napisałaś
                  wyraźnie że dziecko się też męczy bo wam karmienie nie wychodzi.Nie
                  napisałaś że pieprzysz karmienie bo będziesz miała wiszące
                  cycki,albo na dyskotekę nie będziesz mogła chodzić bo będziesz
                  uwiązana do dziecka.I nie przejmuj się obcymi ludźmi,masz dziecko
                  kochasz żywisz ubierasz troszczysz się !!!!!!!!!!! gdzie tu
                  wyrodność???
            • agnieszka13_1975 Re: Do Mha1 17.08.07, 20:52
              "jak można powiedzieć kobiecie, że jest wyrodną matką, bo nie karmi
              > piersią??"
              Czy napisałam że jest wyrodna matką - nie przypisuj mi stwierdzeń których nie
              napisałam.
              POza tym w ogóle nie rozumiem Twojego zachowania, bo piszesz że karmisz piersią
              a cały czas szukasz dziury w całym - jak nie chcesz karmić to nie karm i pozwól
              kobietom które wykarmiły by mogły mówić o zaletach karmienia i o tym czym
              karmienie było dla nich samych. Teraz stwierdzenie że karmienie naturalne jest
              najlepsze dla moich dzieci jest terrorem laktacyjnym - normalnie paranoja!!!
              Autorka tego wątku ma dylemat, dodatkowo to początek karmienia który jest
              trudny. I co mam dziewczynie napisać: daj se spokój z tym karmieniem przecież to
              lipa lepiej daj modyfikowane" dlaczego ma nie spróbować może za miesiąc będzie
              przeszczęśliwa że karmi dlaczego mam Jej odebrać tą przyjemność. Poza tym sama
              zdecyduje co zrobi i nie zmieni tego fakt nazywania mnie terrorystka laktacyjną.


      • delfina77 Ja nie czulam zadnego spelnienia przy karmieniu 16.08.07, 20:53
        piersia i rozumiem kobiety, ktore nie chca karmic piersia... Co do palaczek,
        idealnie byloby gdyby kazda kobieta rzucila palenie dla dobra swojego i dziecka
        ale jesli nalog jest silniejszy od niej to chyba lepiej, ze podaje mleko
        modyfikowane niz gdyby miala karmic piersia i palic?
      • aga_bee Re: Karmienie a wygoda matki... 25.08.07, 09:35
        co z tym zdrowotnym aspektem? czy rzeczywisie jest takie zdrowe (nie
        mowie o przeciwcialach) mleko matki? czy matki zywiace sie
        produktami nafaszerowanymi chemia maja zdrowe mleko? czy lepsze jest
        mieszanka o sciasle skontrolowanym skladzie i procesie produkcji?
    • rufique Matka wyrodna jak cholera 16.08.07, 13:30
      Na diabła mieć dzieci, jeśli się chce by nic się w życiu nie
      zmieniło? Nie karm piersią, przestań zmieniac pieluchy, najlepiej
      zostaw dziecko samo sobie, bo tak jest wygodniej. Do choinki,
      zostałysmy zaprogramowane do karmienia i są wyjątkowe sytuacje, gdy
      to nie wychodzi. Mnie tez się nie chce wstawać, budzić w nocy, a
      maluch jest żerny jak mało. Ale robię to, bo to ja go na ten świat
      sprowadziłam i, jak na razie, jest zależny ode mnie. A jak go już tu
      ściągnęłam, to mam mu obowiązek dać to co najlepsze dla niego. A to
      co dla niego najlepsze wieki temu wymyśliła najlepsza z
      nauczycielek, czyli natura. Lub, w zależności od poglądów, Pan Bóg.
      widze, że pomimo faktu, iż cały czas przesuwa się granica wieku, w
      jakim kobiety zachodzą w ciążę, nie wpływa to na ich mądrość. A może
      to własnie jest za późno i lenistwo, ksobność i egoizm biorą górę.
      Najbardziej podoba mi się myśl: "Nie karmię, bo nie lubię". Włos się
      jeży na głowie...
      • mha1 włos się jeży na głowie 16.08.07, 13:41
        w jaki sposób taka "wyrozumiała" i "tolerancyjna" mama wychowa swoje
        dziecko, któremu ma dać co najlepsze.
        • rufique Re: włos się jeży na głowie 16.08.07, 13:49
          Nie martw się, bez problemu. To, że coś mi się nie podoba, nie
          znaczy, że nie jestem tolerancyjna. Ale jeśli tego nie rozumiesz, to
          już wiem skąd Twoje wcześniejsze wypowiedzi.
          • mha1 Re: włos się jeży na głowie 16.08.07, 13:55
            wybacz, nie zauważyłam tolerancji w Twoich postach, a już na pewno
            nie w tym, w którym zasugerowałaś, że przez wyrodne matki karmiące
            butelką schroniska są pełne niechcianych dzieci.
            • rufique Re: włos się jeży na głowie 16.08.07, 14:08
              Droga moja, Pani na początku poprosiła o opinie. Wyraziłam ją.
              Przykro mi, że nie odpowiada Twoim nowoczesnym poglądom. Natomiast
              mnie nie podoba się rezygnacja z karmienia "bo to takie niewygodne".
              To jest żałosny argument. Posiadanie dziecka jest niewygodne. Tak
              samo żałosnym argumentem jest ten, że "po karmieniu piersi robią się
              brzydkie i dlatego nie będę karmić".
              I, pomimo wszystko, wierzę, że zrozumiałaś ideę mojej wypowiedzi o
              schroniskach.
              • mha1 Re: włos się jeży na głowie 16.08.07, 14:58
                żałosne są porównania "nie chcę karmić piersią=jesteś wyrodną matką"
                i przy szczerych chęciach naprawdę nie potrafię zrozumieć idei
                wypowiedzi o schroniskach. w domach dzieckach generalnie, podkreślam
                GENERALNIE, znajdują się dzieci z rodzin patologicznych, sieroty i
                dzieci, których matki już w ciąży podjęły decyzję o oddaniu ich do
                adopcji. generalizowanie, że schroniska są pełne dzieci, których
                matki po urodzeniu stwierdziły "ojej, to nie lalka, nie dam rady,
                niefajne to karmienie piersią" jest żałosne i jak najbardziej
                podchodzi pod terror laktacyjny.
        • wyrodna-matka Re: włos się jeży na głowie 16.08.07, 14:02
          Dzieki wielkie wszystkim, ktorym udalo sie napisac cos wywazonego,
          bez popadania w skarjne emocje. Tych nielicznych zjadliwych postow
          komentowac specjalnie nie bede, bo szkoda slow i nerwow. Napisze
          tylko, ze wlasnie takich zacietrzewionych fanatycznych podsumowac
          boje sie najbardziej, i one - paradoksalnie - najbardziej nastawiaja
          mnie na nie do karmienia piersia, bo musze byc przekonana, ze robie
          cos bo ma sens i bo w to wierze - a nie dlatego, ze taki jest trend
          i tak wypada i tak TRZEBA, zwlaszcza, zeby nie byc wykleta...

          Wiem jedno - karmienie butelka jest na pewno dla wielu mam, w tym
          dla mnie wygodniejsze - bo przygotowanie mieszanki to kwestia
          minuty, potem nakarmienie ok. 10-15 minut, i karmi sie 6-8 razy
          dziennie, pozniej nawet mniej. A karmienie piersia, nawet jesli
          idzie bez zadnego problemu, pochlania o wiele wiecej czasu i
          zachodu, chociazby dlategfo ze nigdy nie wiesz czy i kiedy dziecko
          bedzie glodne, kiedy bedzie chcialo wisiec na cycku 15 a kiedy 30
          minut itd. Poza tym, jak ktos slusznie napisal - usadowienie sie,
          odpowiednie przystawienie sie, rozpiecie stanika, wymiana wkladek
          laktacyjnych - to tez troche trwa. Szczerze zazdroszcze mamom, ktore
          potrafia karmic dzidzie w lozku i przysypiac jednoczesnie albo
          karmic i obslugiwac kompa - dla mnie obie kombinacje niewykonalne.
          Decyzje podjelam - bede probowala karmic piersia, dopoki bede mogla,
          dopoki starczy mi sily i cierpliwosci, bo byc moze rzeczywiscie
          musze sie po prostu jeszcze nauczyc tego i owego w tym temacie. Ale
          jesli za miesiac - poltora stwierdze, ze jednak dalej czuje sie tak
          jak teraz, to po prostu dam sobie spokoj...

          • nadi25 Re: włos się jeży na głowie 16.08.07, 14:27
            mój Barti ma juz 6 miesięcy. od początku karmię go piersią. owszem,
            miałam juz kilka kryzysów, gdzie chciałam poprostu podac mu butlę i
            finisz. tylko, że mały jest alergikiem, więc nie bardzo wiedziałam,
            jakie mleko. jedna lekarka, że pepti, inna, ze nan ha..., koniec
            końców zostałam przy piersi.a kryzysy były właśnie z powodu diety,
            bo pokarmu miałam i mam sporo ( pomimo bardzo drobnej budowy ciała-
            46 kg wink. wiesz, może ja mam takie szczęscie, że maluszek od
            początku je co ok. 3, 4 godziny. od 3 miesiąca śpi od 21 do 5 rano.
            nie przypominam sobie, aby jadł częściej. nie wiem również, jakim
            sposobem mały jst dośc krępy wink ma 63 cm i 7400,a naprawdę nie mogę
            pwoiedziec, żeby jadł az tak często.
            karmie juz pół roku i bardzo sie cieszę, że jednak przetrwałam
            kryzysy ( może tez dlatgeo, że jednak nie az tak bardzo przejmowałam
            sie dietą, bo alergia Bartiego nie jest duża, a teraz juz jest coraz
            mniej). było bardzo dużo syt. gdzie byłam poza domem i musiałam go
            nakarmic. jest to wygoda, i to duża. tak, jak piszą dziewczyny,
            podajesz piers i koniec. przez 3 dni testowałam pepti zamiast
            jendego karmienia ( za namową lekarki) i nie zamieniłabym tego. te
            wyparzanie, mycie butelek, odmierzanie itp. jasne, są przytpadki,
            gdzie po prostu nie da się karmic piersią, ale tak dla własnej (
            watpliwej dla mnie ) wygody, to tego nie rozumiem. poza tym byłam
            kilkakrotnie przeziębiona (raz nawet antybiotyk!!!) . bałam sie, że
            mały się zarazi. a tu nic!!!! nie miał nawet katarku!!!! odpowiedż
            jest prosta- przeciwciała! a córeczki koelżanki, która z właśnego
            wybory nie karmi- ciągle chore... ( na epwno nei można
            generalizowac, ż ejak karmię, to dziecko nei bedzie chore,a le
            jednak chyba coś w tym jest...)
            myślę, ze warto pocierpiec, poza tym- z czasem tych karmień będzie
            naprawdę mniej!!!! teraz przypominam sobie, że w 1 miesiącu mały
            wisiał na nocnym karmieniu przez 1,5 godz!!!! ale to naparwdę szybko
            mija!!!
            pozdrawiam!!!
          • kaeira Re: włos się jeży na głowie 16.08.07, 22:55
            No i bardzo rozsądne podejście, droga Wyrodna-M.

            Co do konkretów, takich jak pozycje karmienia, zachęcam do poszukania porady na
            forum Karmienie piersią. Wskazówki innych doświadczonych osób są baaardzo
            pomocne. A wygodna pozycja jest super istotna dla komfortu karmienia.
            forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=570
            Uwaga: na tym forum brak terroru wink no, w 99%.

            PS. Aha, ja jak mała miała miesiąc to ja jeszcze byłam ledwo przytomna ledwo
            widziałam na oczy z bólu piersi, stresu od słabych przyrostów i ogólnej
            deprechy. Ale niewiele później (kolo 10t) wszystko minęło, a od tego czasu
            (karmię już 10m) jest naprawdę idylla. Co do pozycji i takich różnych,
            najczęstszym momentem kiedy wszystko "zaskakuje" i staje się latwiejsze to ok. 6
            tyg., albo 10-12 tyg.
          • moonnika1 do wyrodna matka 17.08.07, 11:55
            podjełas dobra decyzje, ja tez tak mówiłam sobie, ze jeszcze miesiac i jak nic
            nie zmieni sie chodzi o dyskomfort karmienia, i teraz bąk ma 4 mies i narazie
            jeszcze karmię, mam zamiar do 6 mies.
      • mniemanologia Re: Matka wyrodna jak cholera 16.08.07, 19:28
        Nie wiem, co złego jest w egoizmie. Ja na przykład dziecko mam z
        egoizmu.
        Wiadomo, że wiele się zmienia w życiu, gdy pojawia się dziecko.
        Wiadomo też, że KAŻDA z piszących tutaj chce dla dziecka jak
        najlepiej. I każda chce być dla niego fajną mamą. I sprawdza się -
        na ile całe życie trzeba zmienić. Czasem konieczny jest kompromis
        między potrzebami dziecka a naszymi. Jeśli Ty jesteś z tych matek,
        które robią wszytsko tak, jak należy i dlatego, że tak dziecko
        wymaga - w porządku, w tym się znalazłaś, jesteś usatysfakcjonowana -
        super. Ja jestem z tych matek, które chciały wprowadzić dziecko w
        swój styl życia - dlatego na przykład podróżujemy z Młodym,
        puszczamy mu częściej muzykę elektroniczną zamiast "Muzyki bobasa".
        Moje życie nie zmieniło się tak bardzo, jak sądziłam - i jestem z
        tego niezmiernie zadowolona. Gdybym robiła tak, jak Ty - pewnie
        byłabym nieszczęśliwa, zgorzkniała i zgryźliwa. Może wyrzucałabym
        innym matkom, które nie poświęcają się tak, jak ja, od egoistek,
        może nawet coś bym pisała o schroniskach czy domach dziecka, a może
        robiła aluzje do ich mądrości... Nie wiem, może.
      • delfina77 Re: Matka wyrodna jak cholera 16.08.07, 21:15
        Antykoncepcja tez nie jest naturalna ale stosuje, uzywam tez mydel, dezodorantow
        i innych nienaturalnych wymyslow, a pfe! Pewnie sie to Panu Bogu nie podobawink
        Rozumiem, ze ty z tych, co nog nie depiluja?smile NIE WSZYSTKO CO NATURALNE ZAWSZE
        JEST NAJLEPSZE i nie dla wszystkich, jesli nadal tego nie rozumiesz to wroc do
        szkoly
      • delfina77 Re: Matka wyrodna jak cholera 16.08.07, 21:16
        A dziecko i tak bardzo wiele zmienia w zyciu niezaleznie od sposobu karmienia.
    • czarny.kot997 Re: Karmienie a wygoda matki... 16.08.07, 16:54
      karmienie butelka to luxus, dziecko i matka zadowolone,
      macierzynstwo=sielanka. jak sie dziecko nie najada to dokarm butelka
      i miej swiety spokoj. ja mam 2 dzieci i nie wiem co to nieprzespana
      noc. rozumiem, ze jak dziecko masz ciagle przy piersi to nie masz
      czasu ani pozadnie i zdrowo zjesc, ani odpoczac ani zajac sie soba i
      wlasna kondycja fizyczna. w przyrodzie nic nie ginie i to wszystko
      ci sie odezwie problemami wczesniej czy pozniej i bedziesz tuta
      zadawala pytania zdziwiona jak niektore forumowiczki dlaczego ci sie
      zdrowie/zeby sypia. kobieto- dla mnie macierzynstwo to radosc i
      szczescie-TYLKO, ale wlasnie dlatego, ze jestem matka egoistyczna (w
      ranicach zdrowego rozsadku)
    • corkaswejmamy Re: Karmienie a wygoda matki... 16.08.07, 19:52
      wiesz, to co my myślimy nie ma tu większego znaczenia. Kiedyś, nie tak dawno
      napisałam dziewczynie o tym, by walczyła o karmienie jesli faktycznie chce to
      robić(o coś takiego chodziło, nie pamietam dokładnie). Na dowód, żeby nie było,
      że jestem gołosłowna, opisałam swoje problemy z karmieniem o to, jak ową walkę
      wygrałam. I co? Jedna z szanownych mam napisała mi bym się leczyła, z tym, że
      nie u psychologa, ale u psychiatry bo na tego pierwszego jest już za późno.
      Potem napisała coś o masochizmie i zaburzeniach osobowości skro godziłam się na
      takie cierpienie. No jakaś kompletna paranoja. Dla mnie karmienie było i
      wygodą(po tym jak ustąpiły rany na brodawkach) i przyjemnością. Uważam to
      przezycie za bezcenne. Jeśli chcesz karmić walcz o karmieni. Jeśli nie-nie karm
      i tyle. Jest jeszcze inne wyjście. Karmienie mieszane. Możesz też odciagać mleko
      i podawać je butelką. Wybór zalezy wyłącznie od matki.
      • czarny.kot997 Re: Karmienie a wygoda matki... 17.08.07, 12:02
        "Jedna z szanownych mam napisała mi bym się leczyła, z tym, że
        > nie u psychologa, ale u psychiatry bo na tego pierwszego jest już
        za późno.
        > Potem napisała coś o masochizmie i zaburzeniach osobowości skro
        godziłam się na
        > takie cierpienie. "

        bo zadawanie sobie samemu cierpienia/bolu to wlasnie definicja
        masochizmu. A do tego piszesz, ze sprawialo ci to przyjemnosc.... a
        mnie sprawia przajemnosc nieczucie zadnego bolu i beztroska zabawa z
        dzieckiem
        • corkaswejmamy Re: Karmienie a wygoda matki... 23.08.07, 21:11
          pokaż mi gdzie napisałam, że karmienie podczas okropnego bólu sprawialo mi
          przyjemność. Karmić lubiłam, ale nie na początku, bez przesady. Wiedziałam, że
          to minie, minęło oczywiście(zawsze mija) i potem było wspaniale.
        • corkaswejmamy to bylo do czarngo kota ileś tam 23.08.07, 21:12
    • exylia Re: Karmienie a wygoda matki... 16.08.07, 20:25
      Nie chce mi się czytać wszystkiego. Ja właśnie z WYGODY karmiłam piersią. Kiedy
      Mała skończyła pół roku musiałam przejść na butelkę i skończyła się moja wygoda sad.
      • mapi9 Re: Karmienie a wygoda matki... 16.08.07, 21:23
        jeszcze jednego nie rozumiem,jeśli podczas karmienia piersią
        jesteście w domu oczywiście.Dlaczego karmicie siedząc i potem
        narzekacie na kręgosłup i niewygodę ja karmiłam na leżąco,nic mi nie
        dolegało
        • mama_kotula Re: Karmienie a wygoda matki... 17.08.07, 00:59
          mapi9 napisała:

          > jeszcze jednego nie rozumiem,jeśli podczas karmienia piersią
          > jesteście w domu oczywiście.Dlaczego karmicie siedząc i potem
          > narzekacie na kręgosłup i niewygodę ja karmiłam na leżąco,nic mi nie dolegało

          Ile ludzi, tyle opinii.
          Ja na leżąco nie mogłam karmić, bo bym zadusiła dziecko wieeeelkim biustem big_grinDDDDD
          • magiczna_marta Re: Karmienie a wygoda matki... 17.08.07, 10:43
            mama_kotula - kocham Cie po prostu za ostatnie 2 posty

            ja dla wlasnego zdrowia psychicznego co jakis czas oddaje dziecko na 2 dni do
            rodzicow, zeby np sobie odespac, porzadnie posprzatac mieszkanie, isc na impreze
            czy piwo, bo ja karmie butelka i mi wolno

            alez jestem wyrodna (i dobrze mi z tym!)
Pełna wersja