Karmienie a wygoda matki...

    • ila27 Re: Karmienie a wygoda matki... 16.08.07, 21:22
      Dziecko jest szczęśliwe gdy ma szczęśliwą matkę.
      • sabko mamy które lubią karmić nie krytykują butelkowych 16.08.07, 21:30
        tak jak już pisałam wcześniej, dlaczego nikt aż tak nie czepia się mam które
        dają dzieciom słodycze, wkładają do nosidełek, do chodzików, sadzają podpierając
        poduszkami. Wiele mam robi te rzeczy właśnie dla wygody a przecież też jest
        udowodnione że to szkodliwe. Jakoś w takich wypadkach nikt nie pisze o
        niewłaściwym stosunku do macierzyństwa, o krzywdzeniu dziecka, o strasznym
        wpływie jakie będzie to miało na jego przyszłość itp.
        Wydaje mi się że te mamy które karmią z łatwością i prawdziwą przyjemnością nie
        naskakują na mamy karmiące butelką ( mam wiele takich koleżanek)
        Natomiast mamy które tak faktycznie karmić nie lubią ale z jakiś powodów robią
        to, starają się przekonać siebie i innych że ich poświęcenie jest słuszne i
        konieczne.
        • mika_p Re: mamy które lubią karmić nie krytykują butelko 16.08.07, 21:42
          Bo wypowiedziałyśmy się w jakimś milionie wątków o chodzikach, danonkach i
          poduszkach i już nam się nie chce, a widzimy, że nowa gwardia antychodzikowa,
          antydanonkowa, antypoduszkowa sobie świetnie radzi.
          Natomiast jesli chodzi o karmienie piersią, to hydrze terroryzmu butelkowego
          trzeba ucinać łeb przy samej skórze.

          Piszą takie terrorystki, że podają mleko tylko 6-8 razy dziennie i szlus, a
          picie? Tez trzeba dac dziecku kilka razy dziennie butelkę z wodą i robi się tyle
          samego tego i tego, co przy podawaniu piersi. Ale, oczywiście, KARMIĄ tylko 6-8
          razy dziennie.
          No więc piersiowa mama też. A pozostałe przystawiania to dla napicia tongue_outP
          • sabko Re: mamy które lubią karmić nie krytykują butelko 16.08.07, 21:46
            ja podaję tylko 5 x mleko 1x wodę = 6 smile
            • ados.ka odwieczny spór: jajko czy kura bylo pierwsze... 16.08.07, 21:58
              nie dajmy sie zwariowac! kazdy jest inny i inaczej podchodzi do
              karmienia. juz kiedys pisalam ze ja karmie butelka a kolezanka
              piersia i zadna z nas nie ma z tym problemu. ja jej nie namawiam do
              butli a ona mnie nie krytykuje ze nie karmie piersia. obydwie cory
              sa ladne, zgrabne i powabne.
              razem sie spotykamy, ja robie butle a ona wyciaga cyca. jak gdzie
              wyjezdzamy to ja biore butelke, w woreczki pakuje porcje mleka i
              termos w ciepla woda a ona wygodna bluzke.
              jakbym za wszelka cene walczyla o pokerm to pewnie do dzis
              wisialabym z cycem na wierzchu a i tak pewnie wiecej bym dokarmiala,
              wiec uznalam ze butla to idealne rozwiazanie. dziecko najedzone i
              mamy czas na zabawy, wyjazdy, na nauke zycia....
              a kolezanka ktora ma pokarm tez ten czas ma.
              kazda kobieta jest inna i kazda niech sama zadecyduje jak chce
              karmic.
              • mapi9 Re: odwieczny spór: jajko czy kura bylo pierwsze. 16.08.07, 22:02
                Amen.Koniec tematu
    • stiwenek Re: Karmienie a wygoda matki... 16.08.07, 22:15
      ja od poczatku karmilam i butelka i piersią i nie widze w tym nic
      zlego , pierw sciagalamswoj pkarm potem dokarmialam , mala plakala
      ja wymyslalam jej kolki a ona byla poprostu gloda nie najadala sie
      piersią , a ja nie dawalam jej butelki bo nasluchalam sie poloznej
      ze tylko piers i nic wiecej , w nocy budzila sie co dwie
      godziny ,nie mogla zasnac , wkoncu zaczelam jadokarmiac od 3 tyg ,
      zresztą w szpitalu byla dokarmiana non stop , od 3 tyg zaczela spac
      od 22 do 7 rano i tak juz zostalo , do tej pory karmie ja piersia i
      sztucznym mlekiem i nie widze nic w tym zlego, zaopatrzylam sie
      tylkow dobre butelki tommee tippee zeby mala tez ssala piers . mala
      jest szczesliwa zdrowa a ja spokojna ze przybiera na wadze , rosnie
      i jest zadowolona.pozdrawiam
      • azjab Agnieszka 13 coś tam........ 16.08.07, 23:21
        zastanów się dziewczyno co piszesz? Jakbym słyszała nawidzone
        położne ze szpitala....
        • agnieszka13_1975 Re: azjab 17.08.07, 20:35
          Co piszę dobrze wiem, bo pisze o swoich uczuciach i o tym czym karmienie dziecka
          było dla mnie i w cale nie musisz podzielać mojego zdania. Nikt mi nie wmówi że
          mleko modyfikowane jest lepsze od mleka matki i tyle.
          Karmisz butelką twoja sprawa, Twój wybór bo to Twoje dziecko, ale nie odbierzesz
          mi prawa do mówienia że karmienie jest wspaniałe - bo dla mnie jest i nic na to
          nie poradzę. I możesz mnie nazywać nawiedzoną, terrorystką laktacyjną itp. mam
          to w nosie. Najważniejsze że ja mojemu dziecku dałam pokarm najlepszy jaki
          mogłam i jestem z tego dumna, i czerpie z tego ogromna radość i siłę.
          Ale to co dla mnie jest wspaniałe dla Ciebie nie musi.


    • guruburu Ale o co chodzi? 16.08.07, 23:23
      Czekasz, żeby ktoś Cię 'rozgrzeszył' z ewentualnego przejścia na
      butelkę, czy pragniesz 1000 zjadliwych postów, które Ci udowodnią,
      jakie to inne matki sa nietolerancyjne i zakłamane, bo o tolerancji
      trąbią? Przecież to Ty karmisz a nie wirtualny czytacz... Lepiej
      uodpornij sie na opinię społeczną i presję społeczną - tak realną
      jak i odczuwana przez Ciebie subiektywnie - macierzyństwo to
      walka tongue_out. Sama zastanów się, czego na prawdę chcesz, przeczytaj raz
      jeszcze co tam masz o karmieniu niemowląt i podejmij sama decyzję,
      zamiast roztrząsać, co-ktoś-inny-będzie-o-tym-sądzić-czy-mówić.
      Jeśli będziesz chciała nadal karmić piersią, możesz poszukać
      sposobów np. na to, jak równocześnie karmić dziecko czy trzymać
      pozornie śpiące dziecko przy piersi i robić coś innego (da się, o
      dziwo). Osobiście nie wyobrażam sobie karmienia butelką z wyboru,
      ale tu też wiele zależy od stylu życia. Butelka ograniczyłaby mnie
      bardzo. Szczęśliwie nigdy nie czułam się uwiązana do dziecka. A jest
      wiele rzeczy, które zrobiłabym dla swojej wygody i którę robię, w
      miarę, malejacych niestety, możliwości (dzieci z wiekiem, co
      oczywiste mają co raz więcej i jaśniej do powiedzenia, co jest ich
      wygodą tongue_out).
      Kawałek szmaty a tyle możliwości
      Chusta w stanie gotowości
      • judyta50 Re: Ale o co chodzi? 17.08.07, 10:46
        Po porodzie przyszła do mnie położna z niezapowiedzianą wizytą. Jeżyłam się na
        samą myśl, bo przeróżne historie na temat tych pań słyszałam.
        Pytanie 1- Jak pani karmi? Nie zapytała, jak wszyscy, CZY PIERSIą tylko JAK?
        Odp: Butelką, nie chcę piersią. I dobrze, skoro nie czuje pani bluesa. Chodzę po
        domach i widzę jak się dziewczyny szarpią na siłę, bo ktoś im naopowiadał, albo
        boją się komentarzy otoczenia. Karmią i płaczą po kątach.
        Pytanie 2 - Jak poród?
        Odp: CC
        Pyt: Było coś nie tak?
        Odp: Na życzenie.
        -I bardzo dobrze. W dzisiejszej dobie....

        Możecie wierzyć lub nie. Rozmawiało nam się super, kawka, ciasteczka. Oby więcej
        było takich położnych. Osobiście znam kilku lekarzy, którzy po cichu przyznają,
        że nie wierzą w te cyckowe rewelacje. Niech każda karmi dziecko tak, jak uważa
        za słuszne.
        • lankal84 Re: Ale o co chodzi? 17.08.07, 10:51
          cyc moze i wygodny na poczatku a teraz Kacper prawie 14 miesiecy i jest na cycku
          efektem tego nie chce jesc kaszek i wogole jest niejadkiem dzis postanowilam
          oduczyc go od cycka
          efekt wrzask posmarowalam cyca musztarda to wola cycy beee ale nie chceial
          wypic sztucznego z butelki w konsekwencji pewnie glodny teraz spi ale jak dlugo
          oby starczylo mi sily zeby go przetrzymac i odzwyczaic
          jestem zla na siebei ze nie posluchalam rady mamy i nie dalam mu wczesniej butli
          bylam glupia i tyle teraz ja sie stresuje a on to juz w szal popada wyje wiesza
          sie na mnie i tak od rana
          • magiczna_marta Re: Ale o co chodzi? 17.08.07, 11:00
            tak to jest ze jak dziecko jest wieksze to nie widzi swojej mamy jako kogos do
            kogo mozna przyjsc i sie przytulic tylko widza tego cycka...
            • mika_p Re: Ale o co chodzi? 17.08.07, 22:08
              Marta, a nie masz wrażenia, że chrzanisz głupoty o czymś, o czym nie masz
              zielonego pojęcia???
              Jesli masz pojęcie, to podaj link do badan statystycznych dowodzących podanej
              przez ciebie tezy.
        • kasiapfk Re: Ale o co chodzi? 20.08.07, 15:34
          Judyta smile jakbym "naszą" położną słyszałą smile
          Też przyszła (z tym,ze ja wiedziałam, że będzie) i pytałą JAK
          karmione dziecko, i jaki poród. Wszystko przyjmowała ze spokojem i
          uśmiechem. Zero terroru lakt, zero komentarzy. Sam profesjonalizm i
          do tego pięęękny uśmiech. I muszę dodac, że do nas musiałą
          przyjechać bo na zabitej wsi mieszkamy.
    • masio13 Re: Karmienie a wygoda matki... 17.08.07, 10:59
      ja karmiłam piersią bezpośrendnio tylko miesiac, i to była makabra a dziecko
      traciło na wadze, przeszłam więc na odciąganie i karmie piersia przez butlekę.
      Moim zdaniem jest to o niebo wygodniejsze. Ja nie lubiłam po prostu karmić
      piersią, jakoś psychicznie sie źle z tym czułam, więc odciaganie dużo mi
      ułatwiło. Mam niewykształcone brodawki wiec nawet odciaganie jest dla mnie
      strasznie bolesne i niewygodne, ale póki co się meczę. Natomiast nie mogę
      doczekać sie chwili przejścia na sztuczny pokarm bo szczerze mówiąc mam dosc. I
      nie ma to nic wspólnego z troską o moje dziecko, bo akurat jemu moje mleko
      najwyraźniej nie służy, ponieważ ma kłopoty gastrologiczne i alergiczne...
      Kocham moje Dziecko nad życie, dałabym się pokroić za nie, ale sposób karmienia
      wydaje mi się totalnie bez znaczenia. Oby obydwoje, i matka i dziecko byli
      zdrowi i zadowoleni.
      Karmienie butelką to prawie identyczna bliskośćsmile i jeszcze dodatkowo bliskosć z
      Tatą, nie tylko z mamąsmile
      a co do kłopotu z przyrządzaniem - dorosłemu tez trzeba ugotowac i pozmywać,
      więc nie widzę w czym problem...wink
      Pozdrawiam i głowa do góry, w 2 miesiącu wszystko się jakoś powoli uspokaja, oby
      do pierwszego uśmiechu smile
      • judyta50 masio, jesteś wielka :DDD n/t 17.08.07, 11:17

    • travka1 Re: Karmienie a wygoda matki... 17.08.07, 11:40
      Nie wierze w przeciwciala ! W ogole nie wierze w to cale karmienie
      cycem...Ale jezeli lubi sie karmic piersia to prosze .W kazdym razie
      ja wierze w nie przegrzewanie , dlugie spacery,jod i witaminki.Moje
      dziecko nie choruje,nie ma alergii,pieknie sie rozwija.Wczoraj moj
      maz patrzac na mnie i synka powiedzial ,ze widac jak maly bardzo
      mnie kocha i jaki jest szczesliwy.Chyba o to chodzi kazdej z nas?smile
      Mysle,ze w zyciu mamy tyle innych stresow,ze nie warto narazac sie
      dodatkowo na te zwiazane z karmieniem, tak wiec wyrodna-matko rob
      tak aby Twoje dziecko bylo szczesliwe,a ono bedzie niezaleznie od
      tego czy bedzie ssalo mleko z piersi czy z butli.Dziecko bedzie
      szczesliwe wtedy kiedy Ty bedzisz szczesliwa .
      • kaeira Re: Karmienie a wygoda matki... 17.08.07, 12:21
        travka1 napisała:
        > Nie wierze w przeciwciala!

        A w to, że ziemia się kręci dookoła słońca, wierzysz?
        • sabko Re: Karmienie a wygoda matki... 17.08.07, 13:37
          Ja owszem wierze że przeciwciała w mleku mamy są ale jest to jedynie jeden z
          bardzo wielu czynników które sprawia że dziecko choruj bardziej lub mniej. Za to
          odpowiadają też geny, sposób wychowania, miejsce w jakim mieszkamy i wiele,
          wiele innych
          Znam mnóstwo dzieci które chorują mimo że są na piersi, znam też mnóstwo
          idealnie zdrowych dzieci butelkowych.
          Tak więc moim zdaniem jeśli mamy karmią wyłącznie dla tych przeciwciał mogą się
          bardzo rozczarować .
          • delfina77 Re: Karmienie a wygoda matki... 17.08.07, 21:54
            Jest dokladnie tak jak mowisz, Sabko. Ja jestem dzieckiem butelkowym i pierwszy
            raz zachorowalam w wieku 4 lat! Moja cora cos tam dziabala z cyca ale
            dokarmialam ja prawie od urodzenia, wiec proporcje mela z piersi i
            modyfikowanego byly chyba 30:70smile I tez poki co zdrowa jak rybka a dzieci
            znajomych karmione piersia co rusz a to katar, a to zatrucie zoladkowe...
            Niektorzy chyba za duzo sie spodziewaja od tych przeciwcial
    • joanna666 Re: Karmienie a wygoda matki... 17.08.07, 23:04
      Autorko postu, a czy uważasz, że karmienie butelką rozwiąże Twoje problemy?
      To jest oczywiście Twoja osobista sprawa, ale poczytaj może forum tematyczne o
      karmieniu sztucznym, to zobaczysz, jakie mogą być jazdy.

      Nie wszystkie matki - zwolenniczki karmienia sztucznego przyznają Ci się, że po
      przejściu na butelkę skończyły się wprawdzie problemy np. z "uwiązaniem", a
      zaczęły się inne - gorsze (opinia nie tylko moja).
      Parę istotnych zagadnień:
      - Czy jesteś przygotowana, że może być problem z doborem rodzaju mleka? Czasami
      trzeba je dobierać metodą prób i błędów. W czasie "błędu" dziecko często czuje
      się bardzo niekomfortowo. Co to oznacza - chyba wiesz. Nadal nie zajmiesz się
      wtedy sobą...
      - Czy nie wolisz przeznaczyć pieniędzy, które musiałabyś wydać na mleko
      modyfikowane, np. na kosmetyczkę i fryzjera dla siebie?
      - Jeżeli Ty też "nie wierzysz w przeciwciała", to również Twoja sprawa, ale
      frakcja immunoglobulin naprawdę istnieje. Żeby naprawdę wiedzieć, jaki wpływ
      będzie miał rodzaj karmienia na Twoje dziecko, trzeba by kolejno w tym samym
      okresie życia karmić je naturalnie, a następnie cofnąć czas i karmić sztucznie.
      Z oczywistych względów jest to niemożliwe. To trochę tak, jak z paleniem - jeden
      palacz dożyje setki, drugi tuż po czterdziestce powiększy grono aniołków.
      - Karmienie sztuczne też nie zawsze oznacza przesypianie całych nocy, niestety...
      - Czy nie możesz po prostu rozpocząć karmienia mieszanego, jeżeli już bardzo nie
      wytrzymujesz? Według niektórych doradców laktacyjnych jest to całkiem OK
      (rozmawialam). Odpoczniesz trochę, a później zdecydujesz, co dalej. Tez miewałam
      takie myśli, jak Ty, podczas karmienia młodszego dziecka, ale stwierdziłam, że
      mogę wpaść z deszczu pod rynnę. Około trzeciego miesiąca życia córki już
      zapomniałam, że w desperacji chciałam kupić mieszankę i nakarmić ją chociaż raz,
      żeby mieć trochę spokoju. Po prostu niektóre sprawy muszą poczekać.

      P.S. To nie jest osobiście do Ciebie, ale chyba bardziej zjadliwe są "aktywistki
      butelkowe" niż te "laktacyjne". Czego ja się już nie obsłuchałam (karmię już
      drugie dziecko). W większości osoby krytykujące karmienie naturalne miały na
      jego temat bardzo nikłą wiedzę. Z brakiem wiary w istnienie immunoglobulin
      włącznie. Oj, z jaką dziką radością wytykałam im luki w wiedzy... Same się
      zresztą o to prosiły.
      • travka1 Re: Karmienie a wygoda matki... 17.08.07, 23:26
        oj kobieto jezeli bedziesz przez to szczesliwsza to mozesz wytykac
        takim jak ja luki w wiedzy- jak to napisalas.

        >Oj, z jaką dziką radością wytykałam im luki w wiedzy... Same się
        > zresztą o to prosiły.
        Roznych ludzi ciesza rozne rzeczy...

        • joanna666 Re: Karmienie a wygoda matki... 18.08.07, 14:56
          Nie sprawia mi to przyjemności. Lecz gdy ktoś usiłuje sprawić mi przykrość, nie
          mam skrupułów. Dokładnie tak, jak napisałam wcześniej - sam się o to prosi.
          Mądrych ludzi nie krytykuję. A popisywanie się swoją niewiedzą i twierdzenie, że
          to JA jestem ciemna/niedouczona/nie znam się i karmię piersią (za
          często/jeszcze/po co?/podobne - niepotrzebne skreślić) - no sorry, ale ja jestem
          asertywna i nie pozwolę na obrażanie mnie. Zwłaszcza w obecności mojego
          starszego dziecka, bo młodsze jeszcze na szczęście nie wszystko rozumie.

          P.S. W prąd elektryczny tez nie wierzysz? Widział kto ten strumień elektronów?
      • asterkaw do joanny 20.08.07, 09:05
        kazdego cieszy co innego....a z ta twoja wiedza to tak super jest??
        moze zaczniesz byc glownym doradca na tym forum skoros taka madra.
        a chcialam powiedziec ze butelka nie oznacza chorob!!! w skladzie
        mleka modyfikowanego sa wszystkie niezbedne skladniki!!!!
        wiesz o tym czy mam wypelnic z dzika radoscia luke w twojej wiedzy

        od dluzszego czasu na tym forum mamy butelkowe sa bardzo krytykowane
        i szykanowane ze bidulki musza sie bronic i zaczynaja byc agresywne
        jaj mamusie cycusiowe.- i po co?
        a moja opinia jest taka ze mamy cycusiowe ze zlosci tak gadaja, bo
        wkurza je to ze inna mamusia moglaby miec lzej!no bo przeciez nie sa
        az takimi matkami polkami zeby sie martwic o wszystkie bobaski na
        swiecie.

        a mam taki postulat jesli mamy cycusiowe macie tego pokarmu duzo to
        podzielcie sie z mamai ktore go nie maja i karmia butla (ponoc dla
        wygody)
        • joanna666 Re: do joanny 20.08.07, 23:03
          Nie zostanę forumowym ekspertem, choc miło mi, że cenisz moją wiedzę smile))) -
          rozumiem aluzję. Nie jestem ekspertem od wychowywania niemowląt, choc mam już
          dwoje dzieci. Mam pewną wiedzę, którą mogę się podzielić. Także w innych
          dziedzinach - wrzuć w wyszukiwarke mój nick, to będziesz wiedziała, na czym się
          znam.

          A teraz UWAGA: (cytat z Twojej wypowiedzi). To, że butelka nie oznacza chorób,
          to zgodze się na 100%, ale w zdaniu poniżej to palnęłaś niewąsko):

          w skladzie
          > mleka modyfikowanego sa wszystkie niezbedne skladniki!!!!
          > wiesz o tym czy mam wypelnic z dzika radoscia luke w twojej wiedzy

          Podaj nazwę KTóREGO MLEKA. Producent zrobi majątek większy od Billa Gatesa.
          Jeszcze NIKOMU nie udało się się sporządzić sztucznej mieszanki tak doskonałej,
          jak mleko kobiece. Wszystkie tylko dążą do ideału. Chociażby dlatego, że mleko
          matki zmienia się nawet podczas jednego karmienia w zalezności od potrzeb dziecka.
          Podaj mi, która mieszanka tak sie zachowuje - (przed rozrobieniem jej z wodą,
          czy po?, a może po użyciu kamienia filozoficznego - to taki wyimaginowany
          minerał, który miał pomagać przy produkcji złota kilkaset lat temu). Oraz która
          mieszanka zawiera przeciwciała chroniące dziecko przed chorobami, z którymi
          miała właśnie kontakt matka (a więc i dziecko).
          Przeciwciała to takie substancje białkowe produkowane na "indywidualne
          zamówienie" - np. gdy w rodzinie wszyscy maja infekcję dróg oddechowych
          spowodowaną przez szczep bakterii XYZ, to w mleku matki wytworza się
          przeciwciała przeciwko tej bakterii. Jak możliwe jest wytworzenie ich w
          zakładzie produkcji mleka dla dzieci?

          Uff, może trochę Ci rozjaśniłam w głowie. jeżeli skończyłaś LO, to powinnaś te
          wiedzę posiadać. Jeżeli np. technikum i nie uczyłaś sie biologii, to rozumiem,
          że nie wiesz.
        • dariafox Re: do joanny 22.08.07, 19:39
          Do Asterkaw
          Oj Ty glupia istoto...Co ty bredzisz,juz wkurza mnie ta idiotyczna dyskusja -
          przeciez to niczyj wymysl tylko fakt, ze mleko matki jest dla dziecka najlepsze,
          natura nie stworzyla butelki i sztucznego proszku od zwierzecia pochodzacego,
          cholera wie czego nie zawierajacego, tylko piers i gruczoly mleczne! A wlasnie
          ze ja martwie sie o wszystkie bobaski na swiecie,zal mi tych ktore nie sa
          karmione naturalnie, nie rozumiem dlaczego matki tak robia i nigdy nie
          zrozumiem. Ja nie mam problemu z moim karmieniem, lubie je pomimo wielkich
          poczatkowych problemow i bede karmic jak najdluzej sie da, i w ogole nie
          doswiadczam dyskomfortu z tego powodu ani zlosci,uwazam ze ja mam lzej bo nie
          musze latac z butalmi i tym choelrnym mlekiem, mam je caly czas ze soba i musze
          teraz wypelnic luke w twojej wiedzy - przeciwciała innej kobiety nie dzialaja na
          cudze dziecko,wiec pomysl nie trafiony.
          • mha1 Re: do joanny 22.08.07, 20:38
            dariafox napisała:

            > przeciwciała innej kobiety nie dzialaja na
            > cudze dziecko,wiec pomysl nie trafiony.

            a to czemu? oświeć mnie, głupią istotę
      • asia_i_p Re: Karmienie a wygoda matki... 21.08.07, 09:05
        Nie doradzaj kobiecie karmienia mieszanego jako sposobu na
        wypoczynek. Dla mnie to był totalny koszmar - sypiałam 4 godziny na
        dobę, maksymalnie pięć, w odcinkach po 45 minut - godzinę. Budził
        mnie budzik (dziecko na skraju odwodnienia i niedożywienia, bo słabo
        ssało, więc musiało jeść co trzy godziny), przygotowywałam butlę,
        mała się budziła, z cycka (cały czas w napięciu, żeby zjadła z cycka
        jak najwięcej, ale żeby nie zdążyła głęboko zasnąć), odbicie, z
        butelki, odbicie, uśpić, odessać się laktatorem, żeby pokarm nie
        zaniknął, nastawić budzik na za 45 minut, modląc się, żeby mała się
        w tym momencie nie obudziła, itd. Byłam w siódmym niebie, kiedy mała
        mając 2 miesiące wyrzuciła butlę i wróciłyśmy na samą pierś. A
        zaznaczam, że tylko takie karmienie mieszane, przy którym za każdym
        razem podawana jest i pierś i butelka, a pokarm odciągany po
        karmieniu, dopuszczają doradcy laktacyjni.
        • magiczna_marta do Joanna666 21.08.07, 09:28
          Skoros taka madra to powiedz mi dlaczego nie ma zadnej roznicy w statystykach
          przy zachorowalnosci malych dzieci karmionych butelka a piersia?

          najlepiej plakac, grysc ziemie albo sciany i karmic piersia, bo tak mowia
          jak powiedza zeby w ogien skoczyc to tez skoczysz?
          • joanna666 Re: do Joanna666 21.08.07, 15:46
            Poprzednia moja wypowiedź była do Asi_i_p. Teraz odpowiadam Marcie:
            magiczna_marta napisała:

            > Skoros taka madra to powiedz mi dlaczego nie ma zadnej roznicy w statystykach
            > przy zachorowalnosci malych dzieci karmionych butelka a piersia?
            >

            Poproszę link do WIARYGODNYCH badań. I informację, kto te statystyki, na jakiej
            grupie przeprowadził?
            Poza tym dlaczego lekarz pediatra zawsze (lub prawie zasze) pyta, jak dziecko
            jest karmione? Dlatego, że w przypadku karmienia piersią rzadko zdarza się
            POWAżNA choroba infekcyjna przed 6 miesiącem życia dziecka. Co nie znaczy, że
            się W OGÓLE nie zdarza. Przykładowo: Dwoje niemowląt "łapie" rotawirusa.
            Karmione sztucznie ląduje w szpitalu na kilka dni. Karmione piersią jest leczone
            w domu i znacznie krócej. Może tez być odwrotnie. Ale znacznie rzadziej.

            > najlepiej plakac, grysc ziemie albo sciany i karmic piersia, bo tak mowia
            > jak powiedza zeby w ogien skoczyc to tez skoczysz?
            Ja nie płakałam i nie gryzłam ścian. I karmiłam piersią nie dlatego, bo tak
            mówią (we wsi gadają? na mieście mówią? he, he), tylko dlatego, że jest to
            lepszy sposób na karmienie noworodków i niemowląt. Butelka jest OK w sytuacjach
            ekstremalnych (np. choroba matki uniemożliwiająca karmienie)

            A tego z ogniem to już w ogóle nie rozumiem. Skakanie w ogień raczej nikomu nie
            służy, ROTFL. Karmienie piersią, niezależnie od tego, co Ty wymyślisz - jest
            wartościowe.
            Nie chce mi się śledzić Twoich wypowiedzi, ale z Twojej napastliwości wnioskuję,
            że karmisz sztucznie i za wszelką cenę pragniesz udowodnić, że karmienie piersią
            jest gorsze niz butelka ze sztucznym proszkiem rozrobionym w wodzie. Ten proszek
            czasami ratuje życie, ale po co go używac bez potrzeby?
            • czarny.kot997 Re: do Joanna666 21.08.07, 16:29
              " POWAżNA choroba infekcyjna przed 6 miesiącem życia dziecka. Co nie
              znaczy, że
              > się W OGÓLE nie zdarza. Przykładowo: Dwoje niemowląt "łapie"
              rotawirusa.
              > Karmione sztucznie ląduje w szpitalu na kilka dni. Karmione
              piersią jest leczon
              > e
              > w domu i znacznie krócej. Może tez być odwrotnie. Ale znacznie
              rzadziej."
              mozesz prosze podac jakiegos linka w tej sprawie do PubMedu? chodzi
              o statystyki i uzasadnienie takiej roznicy, bo szczerze mowiac nigdy
              sie z czyms takim (roznicami w leczeniu) nie spotkalam.

              • joanna666 Re: do Joanna666 21.08.07, 22:58
                To jest opinia kilku lekarzy pediatrów, z którymi na ten temat rozmawiałam.
                Sprawa praktyki lekarza (udanej, wieloletniej i cenionej w każdym z w/w
                przypadków), a nie badań statystycznych. No, chyba że to byli niedouczeni
                pediatrzy...
                Nie za bardzo mam czas szukać w PubMedzie, mój angielski nie jest na tyle dobry,
                żeby płynnie czytać teksty medyczne. Z dobrym słownikiem sobie radzę, ale trwa
                to długo. Może Ty, jako przedstawiciel świata nauki znajdziesz jakiś tekst
                dowodzący, że takie postępowanie lekarza pediatry jest błędne?
            • magiczna_marta Re: do Joanna666 22.08.07, 18:42
              Joanna666 napisala:
              > Poza tym dlaczego lekarz pediatra zawsze (lub prawie zasze) pyta, jak dziecko
              > jest karmione? Dlatego, że w przypadku karmienia piersią rzadko zdarza się
              > POWAżNA choroba infekcyjna przed 6 miesiącem życia dziecka. Co nie znaczy, że
              > się W OGÓLE nie zdarza. Przykładowo: Dwoje niemowląt "łapie" rotawirusa.
              > Karmione sztucznie ląduje w szpitalu na kilka dni. Karmione piersią jest leczon
              > e
              > w domu i znacznie krócej. Może tez być odwrotnie. Ale znacznie rzadziej.

              Skad nabralas tych bzdur?

              Linku nie dostaniesz, bo takowego nie posiadam...

              > Ja nie płakałam i nie gryzłam ścian. I karmiłam piersią nie dlatego, bo tak
              > mówią (we wsi gadają? na mieście mówią? he, he), tylko dlatego, że jest to
              > lepszy sposób na karmienie noworodków i niemowląt. Butelka jest OK w sytuacjach
              > ekstremalnych (np. choroba matki uniemożliwiająca karmienie)

              To wez pod uwage to ze niektore matki placza i karmia bo wciskane sa im bzdury,
              m.in. przez Ciebie ze karmienie piersia jest lepsze...g**** prawda, oba sposoby
              karminia sa rownie dobre, tylko po kiego mama ma sie meczyc jesli karmienie
              piersia jest nieefektywne w jej przypadku?

              > A tego z ogniem to już w ogóle nie rozumiem. Skakanie w ogień raczej nikomu nie
              > służy, ROTFL. Karmienie piersią, niezależnie od tego, co Ty wymyślisz - jest
              > wartościowe.
              > Nie chce mi się śledzić Twoich wypowiedzi, ale z Twojej napastliwości wnioskuję
              > ,
              > że karmisz sztucznie i za wszelką cenę pragniesz udowodnić, że karmienie piersi
              > ą
              > jest gorsze niz butelka ze sztucznym proszkiem rozrobionym w wodzie. Ten prosze
              > k
              > czasami ratuje życie, ale po co go używac bez potrzeby?

              owszem, karmienie piersia jest wartosciowe, tylko nie wmawiaj nikomu ze jest
              WARTOSCIOWSZE!!!!!!!
              I to nie Twoja sprawa oceniac czy jest uzywany bez potrzeby a zadna matka (nie
              mowie w tym momencie o patologiach, bo zaraz sie do tego przyczepisz) czy to
              karmiaca piersia czy butelka nie chce zrobic swojemu dziecku krzywdy!

              ja juz pisalam o swoim przypadku, jak to po miesiacu ciaglych meczarni,
              zdecydowalam sie na butelke, walczac z calym swiatem do okola, na czele z tesciowa!
              Czas sie nauczyc czytac ze zrozumieniem!
              • joanna666 Re: do Joanna666 22.08.07, 19:33
                Marto, ale tak konkretnie co jest bzdurą?
                To, że karmione piersią niemowlę lżej zazwyczaj przechodzi infekcje?
                Podaję link:
                www.laktacja.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=356&Itemid=68
                Ogólnie o ochronnym działaniu pokarmu matki:

                www.laktacja.pl/index.php?option=com_content&task=category§ionid=7&id=31&Itemid=68
                zy znajdziesz mi cos podobnego o jakimkolwiek sztucznym mleku?

                Te "bzdury" potwierdziło kilka mi znanych lekarzy pediatrów. Taką mają zasadę -
                najpierw pytają, jak dziecko jest karmione. W razie karmienia sztucznego
                sytuacja może być bardziej poważna. Widać tak powinien pracować lekarz pediatra.
                Nie wnikam w ich metody postępowania. Nie jestem lekarzem medycyny. Widocznie
                się sprawdzają.

                Niestety, karmienie sztuczne i naturalne nie są "równie dobre", tak, jak
                piszesz. I choćbyś tupała obiema nogami ze złości, to się nie zmieni.
                I w którym miejscu nie czytam ze zrozumieniem? Nie odnosiłam sie do Twoich
                perypetii z karmieniem, nie szukala Twojego postu o sposobie karmienai twojego
                dziecka (to źle, że Tobie się nie udało, ale bardzo dobrze, że walczyłaś.
                Jeszcze gorzej, że musiałaś walczyć z otoczeniem. Śmiem twierdzić, że gdybyś
                miała mądre, życzliwe osoby wokół siebie, to mogłabyś karmić w spokoju do
                dzisiaj. I naprawdę nie rozumiem, co do karmienia Twojego dziecka miała
                teściowa. Jest to intymna sprawa Twoja, Twojego dziecka i Twojego męża. Prawie
                tak intymna, jak poczęcie...). Odnosiła sie jedynie do Twoich wypowiedzi, w
                których usiłujesz udowodnić, że karmienie piersią nie jest wartościowsze niż
                sztuczne - cytuję:
                > owszem, karmienie piersia jest wartosciowe, tylko nie wmawiaj nikomu ze jest
                > WARTOSCIOWSZE!!!!!!!
                Niestety, jesteś strasznie agresywna wobec argumentów, które Ci spokojnie
                podaję, co niestety bywa charakterystyczne dla mam karmiących butelką i usilnie
                dorabiających teorię do tego faktu. Nie wiem czemu - przecież skoro w ich
                mniemaniu karmienie butelką jest równie dobre i wygodniejsze, to po co się w
                ogóle komukolwiek tłumaczyć?
                • reteczu Re: do Joanna666...wspomnienie 25.08.07, 08:41
                  Pewnego letniego dnia 4 lata temu karmiłam swą pierwszą córkę
                  piersią na placu zabaw.Podeszła do mnie starsza pani i pogratulowała
                  formy karmienia oraz opowiedziała mi historię swego 30-letniego
                  syna,który miał zawał.Lekarze stwierdzili,że zapadłby w
                  śpiączkę,gdyby między innymi nie to,że jako niemowlę był karmiony
                  piersią przez 2 lata.Płakała,gdy to opowiadała.Życzyła mi jak
                  najdłuższego karmienia naturalnego.
                  Nie mam podstaw,żeby jej nie wierzyć.No i pierwszą córkę karmiłam
                  przez dwa lata (wróciłam do pracy,dłużej się nie dało),drugą karmię
                  (ma 3 miesiące) smile
                  • delfina77 Re: do Joanna666...wspomnienie 25.08.07, 21:29
                    Jakos trudno mi w to uwierzyc... Ale, jak to mowia, wiara czyni cudasmile
                    • ewa-krystyna Re: do Joanna666...wspomnienie 25.08.07, 21:32
                      delfina77 napisała:

                      > Jakos trudno mi w to uwierzyc... Ale, jak to mowia, wiara czyni cudasmile

                      mam dokladnie takie samo odczucie....
        • joanna666 Re: Karmienie a wygoda matki... 21.08.07, 15:32
          Mnie mówiła własnie konsultantka laktacyjna o możliwości podania butelki 1x - 2x
          na dobę, gdy np. matka chce wyjść (studia, praca, rozrywki pewnie teżsmile))).
          Przynajmniej tak zrozumialam. Ale ta konsultantka to bardzo jakoś mało
          ortodoksyjna była, także w innych kwestiach dotyczących karmienia. Terroru na
          pewno nie stosowała.

          A Ty miałaś swoją drogą niezłą jazdę, dzielna dziewczyna z Ciebie. Ja z kolei
          karmiłam nieraz 3 godziny, potem przerwa była - 20 minut... Myślałam, że dostanę
          cholery, ale to szybko sie zaczęło regulować. bez szkody dla dziecka i dla mnie
          ofkors.
          A czy w przypadku słabego ssania nie lepiej było Ci połozyć się na cały dzień z
          dzieckiem do łózka i niech ciągnie do woli? W końcu by się "przystosowało". To
          też rada konsultantki laktacyjnej (ale innej).
          • asia_i_p Re: Karmienie a wygoda matki... 21.08.07, 18:56
            > A czy w przypadku słabego ssania nie lepiej było Ci połozyć się na
            cały dzień z
            > dzieckiem do łózka i niech ciągnie do woli? W końcu by
            się "przystosowało". To
            > też rada konsultantki laktacyjnej (ale innej).

            Odpadało, bo ona się tak męczyła ssaniem, że głęboko zasypiała.
            Budziła się po dwóch trzech godzinach. W zasadzie nie wiedzieliśmy,
            że coś jest nie tak, dopóki jej nie zważyliśmy a ciotka pediatra nie
            zauważyła pierwszych oznak odwodnienia. Dlatego do dokarmiania miała
            być butelka a nie łyżeczka ani kieliszek - musiało być łatwo, żeby
            się nie męczyła. Plus nie umiałam karmić na leżąco - ja trochę
            lebiega, a ona strasznie malutka (2 670).
    • jakw Re: Karmienie a wygoda matki... 17.08.07, 23:40
      wyrodna-matka napisała:

      > No ale
      > co z tymi, ktore przechodza na butelke (lub od niej zaczynaja) bo
      > chca sie wysypiac, bo chca miec czas na zajecie sie soba i domem
      > etc. Gdzie jest ta granica pomiedzy faktycznymi trudnosciami i
      > nieradzeniem sobie a zwyklym(?) zmeczeniem i checia normalnego
      > funkcjonowania?
      A masz kogoś, kto wstanie w nocy i da dziecku tę butelkę? Czy może
      jednak to ty będziesz musiała wstać, przygotować mleko i nakarmić?
      Masz kogoś, kto zajmie się dzieckiem, gdy ty zajmiesz się domem,
      sobą itp? Jeśli nie to nie miej złudzeń - butelka nic tu nie pomoże.
      A jeśli masz kogoś takiego, to niech ta osoba przejmie obowiązki
      typu zajmowanie się domem i od czasu do czasu pójdzie z dziecięciem
      na spacer, żebyś ty miała ciut czasu dla siebie.
    • figrut Re: Karmienie a wygoda matki... 18.08.07, 11:59
      Dla mnie to właśnie karmienie piersią było duuużo wygodniejsze, niż karmienie
      butelką, a porównanie mam, bo pierwszą córę karmiłam i piersią i butelką,
      młodszą dwójkę tylko piersią. Córa urodziła się w czasach, kiedy to butelka
      triumfowała i woda z glukozą do picia, synowie w czasach terroru laktacyjnego
      [na szczęście mnie ten terror nie sięgnął, bo to był mój wybór, a nie
      męczeństwo]. Jestem śpiochem i do tego nie lubię mieć za dużo obowiązków na
      głowie. Karmienie piersią dawało mi możliwość "zabrania dzieciaka pod pachę w
      biegu" i wyjścia z domu bez żadnych ceregieli. Do torebki pakowałam z 4
      pieluszki jednorazowe, chusteczki nawilżane, pieluchę żeby młodego przewinąć
      nawet na rowie i jakiś komplet ubrania na wypadek, gdyby młody się ze....ał po
      same pachy. Taki zestaw mieścił mi się w większej, damskiej torebce na ramię.
      Nie było dla mnie problemem wyskoczyć do sklepu, zrobić wypad na grilla, na ryby
      itp., bo zestaw + pielucha jako przewijak starczały mi na cały dzień, a mleko
      było zawsze na miejscu. Mój wybór jednak był bardzo łatwy - nie katowałam się
      żadnymi dietami [no, przez tydzień się katowałam, bo uwierzyłam, że młody może
      mieć kolki przez to co zjadłam, ale to g... prawda, bo mogłam nie jeść nic, a
      kolki jak były, tak były przez kilka tygodni - tylko jedno na troje miało
      kolki]. Gdyby karmienie piersią było dla mnie czymś, do czego musiałabym się
      zmuszać, albo musiałabym być na diecie przez np. 3 miesiące, albo też jak
      niektóre tutaj mamy do nocnego karmienia musiałabym wstawać i karmić w fotelu
      zamiast karmić i spać wygodnie w swoim łóżku, to moje karmienie nie trwałoby
      dłużej jak tydzień.
    • kiniak22 Re: Karmienie a wygoda matki... 18.08.07, 13:37
      No ale
      > co z tymi, ktore przechodza na butelke (lub od niej zaczynaja) bo
      > chca sie wysypiac, bo chca miec czas na zajecie sie soba i domem
      > etc. Gdzie jest ta granica pomiedzy faktycznymi trudnosciami i
      > nieradzeniem sobie a zwyklym(?) zmeczeniem i checia normalnego
      > funkcjonowania? Co usprawiedliwia bycie mama butelkowa a co nie?

      ustosunkuje sie glownie do tej czesci twojej wypowiedzi

      pierwsza corke karmilam butelka od poczatku bo nie mialam pokarmu, pokarm
      pojawil sie dopiero po 2 tygodniach a wtedy to juz mi sie nie chcialo bawic w
      nauke dostawiania i karmienia, poza tym po kilkunastu probach dalam sobie spokoj
      bo dziecko jak jest na butelce to sie rozleniwia i potem nie chce mu sie meczyc
      i ssac cyca, wiec dalam sobie spokoj, teraz urodzilam druga corcie, karmilam w
      szpitalu i bylo ok do czasu jak pogryzla mi brodawki do krwi, w ruch poszedl
      laktator, ale pojawil sie zastoj i znow niesamowity bol, i przez takie oto
      problemy ja zrezygnowalam calkowicie z karmienia mlekiem wlasnym i przeszlam na
      mieszanke, ale to co piszesz to jest dziwne troche, bo daje butelke i w dzien i
      w nocy, jakos nie mam czasu zeby zajac sie soba a juz na pewno sie nie wysypiam,
      mam na glowie dom i dwojke dzieci, i jestem wniebowzieta w takich chwilach jak
      te kiedy to udaje mi sie polozyc moje dziewczynki spac o jednej godzinie bo mam
      chwile zeby usiasc przed kompem i troche odetchnac, i chociaz karmie butelka to
      wcale nie jest znowu tak wygodnie, bo czy butelka czy cyc to i tak jest sie
      przywiazanym do dziecka i uzaleznionym od jego a nie wlasnych potrzeb
    • szpilki po pasjonującej lekturze i z własnego doświadczeni 19.08.07, 22:03
      z perspektywy 3,5 letniego posiadania dzieci mam własną teorie:

      sposób wydania potomstwa na swiat i sposób podawania pokarmu w pierwszych 6
      m-cach to najmniej istotne rzeczy jakie dajemy dziecku.
      • aggy80 Re: po pasjonującej lekturze i z własnego doświad 19.08.07, 23:12
        ja karmię piersią moje bliźniaczki juz 10 miesięcy i uważam że to świetna sprawa i przygoda przy okazji. dla mnie to wygoda przede wszystkim, mam mleko o kazdej porze i w każdym miejscu i dwa cudne pyszczki śmiejące się na mój widok w biustonoszu, porzucające zabawki i raczkujące w te pędy do mimi na przytulanki i małe conieco.
        polecam smile
        aga
        • sabko Re: po pasjonującej lekturze i z własnego doświad 20.08.07, 09:46
          Ale, wierzcie mi dzieci karmione butelką przytulają się do mamy równie często i
          chętnie a na widok butli z mleczkiem cieszą się i śmieją w głos smile
      • royalmail Re: po pasjonującej lekturze i z własnego doświad 25.08.07, 23:28
        szpilki napisała:

        > z perspektywy 3,5 letniego posiadania dzieci mam własną teorie:
        >
        > sposób wydania potomstwa na swiat i sposób podawania pokarmu w
        pierwszych 6
        > m-cach to najmniej istotne rzeczy jakie dajemy dziecku.

        Dokładnie, szpilki smile.
        Ja z perspektywy ponad 15 (najstarsza). Teorię mam taką samą.
    • zielonasis Re: Karmienie a wygoda matki... 20.08.07, 10:23
      Jestem mamą 8-miesięcznej Oli i właśnie skończyłam karmienie
      piersią. Przez pierwsze miesiące borykałam się z takimi samymi
      problemami jak Ty. Na szczęście po pewnym czasie nauczyłam się
      karmienia i zaczęło mi to sprawiać coraz więcej przyjemności a mniej
      stresu. Wiem jednak, że nie każdej się to udaje (moja siostra
      przeszła na butlę gdy jej córka skończyła 2 mies.). Rozumiem
      doskonale Twoje rozterki, bo też myślałam o przejściu jak
      najszybciej na butlę. Uważam, że decyzja o przejściu na butelkę
      powina być TYLKO Twoją decyzją i nie należy nikogo zmuszać do
      karmienia piersią. Ja sobie zawsze powtarzam, że szczęśliwi rodzice
      mają szczęśliwe dzieci a jeśli będziesz robić coś wbrew sobie, Twoje
      maleństwo na pewno to wyczuje. Trzymam kciuki i życzę z całego serca
      powodzenia w karmieniu, jakikolwiek sposób wybierzesz!
    • cadorna no to mój "koszmarek" 20.08.07, 14:03
      Kochana ! ależ Cię rozumiem !
      Kiedy urodziła się moja córcia mąż wziął wolne
      przez 3 tygodnie byliśmy w domu razem, a dziecko to był aniołek -
      no.. pomijając fakt, że wciąż wisiała u cyca co męczyło, ale nic..
      Po 3 tygodniach mąż musiał wrócić do pracy i zaczął zaiwaniać po 14
      godzin. W nocy musiał się wysypiać więc spał w oddzielnym pokoju -
      innej opcji nie było bo pieniądze były nam potrzebne jako, że ZUS
      wymyślił sobie, że nie wypłaci mi świadczeń
      Po tych 3 tygodniach mała zaczęła wyć jak potępieniec piekielny.
      dzień i noc. dzień i noc. wyła albo wisiała u cycka - nawet po 6
      godzin
      ona wyła, ja wyłam
      przez to jej wycie ja przechodziłam na coraz bardziej restrykcyjną
      dietę
      w końcu nie jadłam niemal nic no i oczywiście nie sypiałam całymi
      dniami i nocami
      to był kooooooszmar !
      mieszkam w Warszawie cała rodzina na pomorzu
      do pomocy nie miałam NIKOGO

      pod koniec 3-go miesiąca MÓJ organizm wysiadł
      z osłabienia
      siadły mi nerki, żołądek przestał przyjmować nawet to czym się
      żywiłam, a więc macę i wodę, gorączka 40 stopni, szpital
      dziecko z musu przestawione zostało na butlę i.. nagle przestało
      płakać, a zaczęło przesypiać całe noce
      przestałam karmić
      ot cała historia

      drogie mamy - ja też BARDZO chciałam karmić piersią
      przynajmniej przez pół roku, ale w ogóle to chciałam z rok
      ciężko przeżyłam koniec karmienia, ale NIC KOSZTEM SIEBIE
      a przede wszystkim NIE kosztem własnego zdrowia
      choćby psychicznego

      pozdrawiam
      Aga
      • mha1 Re: no to mój "koszmarek" 20.08.07, 18:36
        cadorna napisała:

        > pod koniec 3-go miesiąca MÓJ organizm wysiadł
        > z osłabienia
        > siadły mi nerki, żołądek przestał przyjmować nawet to czym się
        > żywiłam, a więc macę i wodę

        o kurczę. jak można doprowadzić się do takiego stanu? kto zabronił
        Ci jeść? czy to Twój własny pomysł?
        • cadorna Re: no to mój "koszmarek" 21.08.07, 13:13
          mha1 napisała:

          > o kurczę. jak można doprowadzić się do takiego stanu? kto zabronił
          > Ci jeść? czy to Twój własny pomysł?

          nie no co Ty..
          każdy kolejny lekarz tylko mówił mi co JEZSZCE powinnam wyeliminować

          w pewnym momencie był już tylko gotowany indyk z marchewką
          (pozostałe warzywa nie i rosół z tego indyka też nie) a do tego ryż
          kiedy neurolog kazała mi jeszcze wyeliminować ryż..
          to był jakiś koszmar
          a młoda i tak wyła z bólu dzień i noc
          • czarny.kot997 Re: no to mój "koszmarek" 21.08.07, 13:52
            no wlasnie to mnie zastanawia, ze lekarze kaza eliminowac z diety
            kolejne produkty, a przeciez np mineralow, wiekszosci witamin nasz
            organizm nie potrafi magazynowac ani tym bardziej syntetyzowac, wiec
            jesli matka ich nie je, to ich nie ma takze w mleku, bo z pustego w
            prozne to i salomon nie naleje. wszyscy mowia o tym jakie wspaniale
            jest mleko matki i to sie zgadza, ALE
            a)jesli jest go wystarczajaco
            b) matka sie prawidlowo odzywia
            co do przeciwcial to sa one w mleku matki, ale ich najwieksze
            stezenie jest w pierwszym tygodniu i miesiacu. dziecko dostaje je
            takze jeszcze przed urodzeniem przez lozysko. Te przeciwciala
            starczaja i tak tylko na pierwszye 6 miesiecy.
            poza tym jako ze jestem w temacie zaczelam sie interesowac rakiem
            piersi-wiecie u ile kobiet zdiagnozowano raka piersi po karmieniu-ja
            wiem, ze o tym sie nie mowi, bo to niepopularny temat, ale mnie to
            przerazilo, bo nigdy bym sie tego nie spodziewala-u mnie tez
            zaistnialo to podejzenie, coz to temat tabu, wiec jak czlowiek sie z
            tym spotka i zacznie szukac podobnych przypadkow w internetowych
            podziemiach to sie dowiaduje "dziwnych" rzeczy.
            • joanna666 Re: no to mój "koszmarek" 21.08.07, 15:58
              RAK PIERSI PO KARMIENIU?
              I w domyśle przyczyną było karmienie???
              Czarny Kocie, jesteś biologiem, więc podaj mi może źródła tych rewelacji. To
              byłoby zaprzeczenie całej dotychczasowej wiedzy na temat profilaktyki raka
              piersi. Chętnie przeczytam.

              A jeżeli chodzi o witaminy i minerały, których organizm nie syntetyzuje, to
              słyszałaś, że w czasie karmienia nalezy przyjmować suplement diety, np. Maternę
              czy Feminatal? Oczywiście sztuczne witaminy są gorzej przyswajalne niż te z
              pożywienia zwłaszcza nieprzetworzonego, ale przy restrykcyjnej diecie lepsze
              takie niż żadne! Poza tym chyba wartość pokarmu matki nie spada drastycznie przy
              jej złej diecie. Prędzej zaniknie samo jego wytwarzanie. Ty, jako biolog,
              powinnaś to wiedzieć...
              • czarny.kot997 Re: no to mój "koszmarek" 21.08.07, 16:22
                lo jezu, wiedzialam, ze zaraz mnie ktos tu zacznie blotem obrzucac-
                no wiec tak jestem biologiem, moi lekarze skonczyli medycyne i maja
                wieloletnia praktyke ale nie zmienilo to faktu, ze w zwiazku z moja
                Mastopathia (u mnie na szczescie zdiagnozowana, u wielu kobiet nie)
                przy wymacanych u mnie guzkach (troche wiekszych niz normalnie)po 3
                tyg. karmieniu piersia, w te pedy expressem skierowali mnie na
                mamografie i bardzo dokladne USG z dokladna dokumentacja, punkcje
                itp. kontrole co 3 miesiace-myslisz, ze zrobili to bo sa niedouczeni
                lub nie maja co robic? na internetowym forum mozna spotkac kobiety,
                ktore nie wiedzac o posiadanej mastopathi karmily a niestety
                pobudzenie hormonalne zaowocowalo rakiem. to nie chodzi o to, ze
                karmienie piersia powoduje raka (nigdzie tego nie napisalam, bo to
                bzdura), ale w moim i wielu innych przypadkach moze niestety tak a
                nie innaczej sie skonczyc-nie kazdy jest zdrowy jak ryba a poza tym
                wielu lekarzy, poloznych i samych pacjentek lekcewazy mastopathie,
                niestety.
                • joanna666 Re: no to mój "koszmarek" 21.08.07, 17:12
                  Ale czy ja Cię obrzucam błotem?
                  Po prostu pytałam o związek raka piersi z karmieniem. A to, że jakaś pani
                  napisała na forum internetowym, że karmienie piersią przy mastopatii zaowocowało
                  rakiem to sorry, ale nie jest to dla mnie żaden naukowy dowód.
                  Jeżeli chodzi o zmiany w piersiach estrogenozależne, np. gruczolakowłókniaki, to
                  bardziej "niebezpieczna" jest ciąża niż karmienie, bo to wtedy stężenie
                  estrogenu we krwi rosnie znacząco. W czasie karmienia, o ile mi wiadomo, raczej
                  nie. Jeżeli się mylę, to mnie popraw.
                  Karmienie piersią wręcz potrafi zniszczyć niewielkie zmiany o charakterze
                  nowotworowym (łagodne, a czy złośliwe, to nie wiem). Mówili mi o tym lekarze,
                  którzy podobnie, jak i Twoi, skończyli medycynę (ludzką, a nie weterynaryjnąsmile))
                  Czy Twoi lekarze zakazują karmić piersią przy mastopatii? Czy tylko wysłali Cię
                  na badania kontrolne? Czy karmienie w takim przypadku powoduje zezłośliwienie
                  łagodnych zmian? Bo to tez byłaby cenna informacja dla wielu osób, jezeli tak
                  rzeczywiście jest.
            • cadorna Re: no to mój "koszmarek" 22.08.07, 22:21
              czarny.kot997 napisała:

              > no wlasnie to mnie zastanawia, ze lekarze kaza eliminowac z diety
              > kolejne produkty, a przeciez np mineralow, wiekszosci witamin nasz
              > organizm nie potrafi magazynowac ani tym bardziej syntetyzowac,
              wiec
              > jesli matka ich nie je, to ich nie ma takze w mleku, bo z pustego
              w
              > prozne to i salomon nie naleje. wszyscy mowia o tym jakie
              wspaniale
              > jest mleko matki i to sie zgadza, ALE
              > a)jesli jest go wystarczajaco
              > b) matka sie prawidlowo odzywia

              otóż to
              oprócz tego, że mój organizm wysiadł totalnie to dziecko jak się
              okazało miało anemię..
              no cóż pokarm matki jak widać nie zawsze jest najlepszy dla dziecka
              ale ja miałam tak nabite do głowy, że muszę karmić, że strasznie
              koniec karmienia przeżyłam tym czasem posłużyło to i mnie i dziecku,
              które leczyłam z anemii kolejne 2 miesiące
          • mha1 Re: no to mój "koszmarek" 21.08.07, 14:06
            współczuję, miałaś strasznego pecha do lekarzy. oby w przyszłości
            było lepiej smile
    • reteczu Wy dyskutujecie,a... 20.08.07, 18:15
      założycielka wątku już dawno podjęła decyzję o przejściu na butlę.
      Wyrodna-matko,jak teraz jest?
      • wyrodna-matka Re: Wy dyskutujecie,a... 22.08.07, 18:49
        reteczu napisała:

        > założycielka wątku już dawno podjęła decyzję o przejściu na butlę.
        > Wyrodna-matko,jak teraz jest?

        No coz, minal kolejny tydzien a ja nadal kamie corke piersia i - po
        olaniu wszytskich fanatycznych glosow - dokarmiam butelka. Piers
        dostaje 8-10 a nawet i 12 razy na dobe, ssie srednio 30 minut do
        godziny. Butelke dostje jakies 3-4 razy po karmieniu, okolo 50-60 ml
        jako usypiacz, wlasanie po to bym mogla zrobic sobie cos do
        zjedzenia, wykapac sie czy przespac nieszczesne 2 godziny ( jak zje
        przed snem z piersi i potem dostanie te 50ml z butelki to spi nawet
        2.5 do 3 godzin i to jest najdluzszy czas jaki potrafi spac, a ja z
        nia.) Przez ostatnie 3 tygodnie przybrala ponad 700 gram wiec chyba
        nie jest zle, zwlaszcza ze wazyla niecale 2800 po urodzeniu a teraz
        to juz prawie 4 kg bobassmile Jak na moj gust nie oduczyla sie ssac
        piersi, rzuca sie na nia zawsze tak samo ochoczo. Aha, dodatkowo
        staram sie 1-2 razy dziennie odciagac pokarm laktatorem, idzie mi to
        wolno i opornie ale nie chce zeby mi spadla ilosc mleka poki mam
        wene by karmic. Oczywiscie mloda pozera i to, chyba nie ma dna..smile


        • reteczu Re: Wy dyskutujecie,a... 23.08.07, 17:52
          Między wierszami Twoich słów kryje się zadowolenie.Słusznie mi
          podpowiada intuicja?
          No i dobra!Skoro taki system karmienia Ci odpowiada,to tak rób
          dalej.Rzeczywiście Maleństwo urodziłaś,niecałe 3kg...ale ładnie
          przybiera na wadze,więc wszystko w porządku smile
          Mogę Ci tylko tyle podpowiedzieć z własnego doświadczenia,że jeśli
          chcesz mieć więcej mleczka,to "molestuj się" (to określenie mojego
          męża ) laktatorem po karmieniu.Nawet jeśli nic nie uciągniesz,to
          piersi otrzymują sygnał,że zapotrzebowanie jest większe.Najlepiej po
          15 minut na pierś,ale ja wiem,że z różnych względów nie zawsze to
          jest możliwe.
          Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego Tobie i Dziecku smile
          Pozdrawiam
          • wyrodna-matka Re: Wy dyskutujecie,a... 23.08.07, 20:40
            Ano jestem zadowolona, bo troche sie po prostu wyluzowalam w
            temacie... zrozumialam, ze nawet jesli zdecyduje sie tylko na butle
            to swiat sie nie zawali, i przestalam sie po prostu samobiczowac. I,
            o dziwo, kiedy poukladalam sobie w lepetynie, ze tak naprawde NIE
            MUSZE przystawiac malej do piersi, to zaczelo mi to troche lepiej
            wychodzic. Pewnie troche wplywa na to i fakt, ze corka podrosla,
            wiec nie jest taka krucha i latwiej nia manewrowac a co za tym
            idzie - odpowiednio ustawic i utrzymac przy cycku, no i wiecej na
            raz moze zjesc, wiec nie pcha sie do cycka co 30 minut jak bywalo na
            samym poczatku. Jest coraz spokojniejsza i mniej placze, wlasciwie
            jak tylko dostanie jesc ( w ktorejkolwiek wersji) to ewentualne
            kwiki milknasmile.

            A co do laktatora - no nie powiem, zebym lubila ten zabieg, ale i
            tak jest to mniej meczace niz godzinne proby przystawiania dzidzi do
            cycka, zsuwajacej sie raz po raz, przysypiajacej w miedyczasie.
            I chyba faktycznie bede musiala zwiekszyc czestotliwosc tych
            zabiegow, bo apetyt mojej cory zaczyna mnie przerazac...

            Mam nadzieje, ze za 2-3 miesiace moj entuzjazmwink nie zniknie.
    • madzik744 Re: Karmienie a wygoda matki... 21.08.07, 14:19
      Ja karmię piersią już 11 miesięcy. Nie oceniam, co jest lepsze. Ale z tym
      wygodnictwem to przesadziłaś - dla mnie nie ma nic bardziej wygodnego od
      karmienia piersią. Danie gotowe na zawołanie. To mamy butelkowe się męczą z
      szykowaniem. Więc jeśli przejdziesz na butelkę to nie będzie to wygodnictwosmile
      • mha1 Re: Karmienie a wygoda matki... 21.08.07, 14:24
        ciekawe, że o tym męczeniu się z przygotowaniem butelki zawsze
        wspominają mamy piersiowe smile

        ja się nie męczę ani z piersią, ani z butelką
        • czarny.kot997 Re: Karmienie a wygoda matki... 21.08.07, 14:58
          no wlasnie ja karmie butelka i jakos sie wogole nie mecze, dziwne..
          • delfina77 Re: Karmienie a wygoda matki... 21.08.07, 23:04
            Ja karmilam i piersia i butelka i moge powiedziec, ze wole butelke z tego
            wzgledu, ze wiem ile dziecko zjadlo i moge wg tego przewidziec, jak dlugo
            wytrzyma bez jedzenia. Karmiac piersia takiej wiedzy nie mialam. Fakt, niby
            mozna w kazdej chwili wyciagnac piers i nakarmic wyjca ale nie zima, gdy jest
            sie z dala od jakiegos schronienia. Piersia musialam karmic co 1,5-2h, butelka
            spokojnie co 3-4. Ale moze sa mamy, ktorych mleko wystarcza dzieciom na dluzej,
            wtedy jest to na pewno wygoda
            • joanna666 Re: Karmienie a wygoda matki... 21.08.07, 23:19
              A czy karmiłaś też starsze dziecko piersią, czy tylko noworodka?
              Bo jest to istotna różnica, noworodek ma po prostu bardzo mały żołądek, no i
              mleko matki jest dużo łatwiej przyswajalne.
              Później spokojnie karmienie wystarcza na 3-4 godziny, moje dzieci potrafiły
              "pociągnąć" nawet 6 (raz na dobę).
              • delfina77 Re: Karmienie a wygoda matki... 22.08.07, 12:36
                Karmilam do 5tego miesiaca. Ze starszym dzieckiem sila rzeczy nie ma tego
                problemu bo wchodza inne sycace pokarmy typu zupki, deserki, chrupki itp.
                ktore mozna zaserwowac przed spacerkiem
                • joanna666 Re: Karmienie a wygoda matki... 23.08.07, 22:34
                  Starsze dziecko, np. pięciomiesięczniak karmiony wyłacznie piersią, potrafi się
                  napić z piersi na zapas. Pewnie nie każdy, ale moje oba i kilkanaście mi
                  znajomych dzieciaczków, były najedzone na minimum 4 godziny. Z wiekiem dziecka
                  zmienia sie skład mleka matki oraz "wydajność" małego ssaczka, he, he...
    • mak752 wygoda przy karmieniu butelka to mit 22.08.07, 09:53
      moim zdaniem najwygodniejsza forma karmienia noworodka i niemowlaka
      jest przystawianie do piersi. nie znalazłam niczego wygodniejszego.
      szybko, czysto, sterylnie, smacznie, bez wloczenia ze soba sterty
      budelek, smoczkow, termosow itd jak chcialam sie gdzies ruszyc. moim
      zdaniem wygoda przy karmieniu butelka to mit jakis niesprawdzonye.
      • mha1 czytać ze zrozumieniem nie umiesz? 22.08.07, 13:11
        jak piszą matki karmiące butelką i piersią, że butelką wygodniej, to
        dla Ciebie jest to "niesprawdzony mit"?
        • sabko Re: czytać ze zrozumieniem nie umiesz? 22.08.07, 21:10
          Jedna i druga metoda ma swoje plusy i minusy.
          Przy piersi jesteś może bardziej uwiązana ale faktycznie w nocy nie musisz
          wstawać i biec po butelkę.
          Z kolei karmiąc butelką możesz jeść wszystko co lubisz i wypić czasem piwko czy
          drinka a przy piersi na zawsze.
          Na butli dziecko zazwyczaj ładniej śpi i je rzadziej ale czasem trzeba
          przetestować wiele mieszanek aż trafi się właściwa.

          można by pisać tak jeszcze długo smile
          moim zdaniem robi się dużo szumu wokół sprawy która naprawdę nie jest tego warta.
          • mha1 odnośnie biegania po butelkę 22.08.07, 22:34
            szczególnie w nocy:
            - dziecko się wierci i jęczy przez sen, znaczy głodne
            - wstaje, odkręcam smoczek od butelki z wodą, która stoi
            przygotowana na komodzie obok łóżka
            - wsypuję mieszanką
            - potrząsam
            - karmię
            dokładnie tyle czasu zajmuje mi odpięcie miseczki stanika, wyjęcie
            piersi i przystawienie dziecka. kurde, gdzie te uciążliwe "latanie
            po butelkę"?
            • mapi9 Re: odnośnie biegania po butelkę 25.08.07, 22:44
              mha1 napisała:

              > szczególnie w nocy:
              > - dziecko się wierci i jęczy przez sen, znaczy głodne
              > - wstaje, odkręcam smoczek od butelki z wodą, która stoi
              > przygotowana na komodzie obok łóżka
              > - wsypuję mieszanką
              > - potrząsam
              > - karmię
              > dokładnie tyle czasu zajmuje mi odpięcie miseczki stanika, wyjęcie
              > piersi i przystawienie dziecka. kurde, gdzie te uciążliwe "latanie
              > po butelkę"?
              >
              a to że musisz wstać,ja się z łóżka nie musiałam ruszać wink) bez
              sensu jest już wałkowanie tego tematu.Każdy karmi jak chce i jak
              może.
              • mha1 Re: odnośnie biegania po butelkę 26.08.07, 16:04
                jestem przeciwniczką sypiania z dzieckiem. po pierwsze można mu
                zrobić krzywdę niechcący, po drugie nie mogłabym się wyspać. więc
                wstać muszę tak czy siak.
                słusznie, każdy karmi jak chce i jak może. bez sensu jest wypominać
                innym mamom, że robią po swojemu.
                • reteczu Re: odnośnie biegania po butelkę 26.08.07, 20:05
                  mha1 napisała:

                  > jestem przeciwniczką sypiania z dzieckiem. po pierwsze można mu
                  > zrobić krzywdę niechcący,

                  A znasz kogoś,kto tę krzywdę wyrządził dziecku,bo ja nie.
                  Znam natomiast wiele matek śpiących z dziećmi i jest to wspaniałe
                  uczucie.
                  Nasza druga córeczka część nocy spędza z nami,tzn.śpi na mnie
                  brzuszek w brzuch,czasami kładę ją na poduszce,np.gdy mąż pójdzie na
                  ryby.Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji,żebym mogła ją jakkolwiek
                  skrzywdzić,wierz mi.
                  • mha1 Re: odnośnie biegania po butelkę 26.08.07, 21:37
                    ale ja przecież mówię, że niechcący. koleżanka bratowej opowiadała,
                    że któregoś ranka obudziła się i w ostatniej chwili złapała dziecko
                    za nóżkę, gdy zsuwało się z łóżka. takich "niechcący" jest mnóstwo i
                    uważam, że moje dziecko jest bezpieczniejsze w łóżeczku. choćby
                    dlatego, że przypadkiem nie zawinie się w kołdrę, czy nie wsunie
                    główki pod poduszkę. jest straszną wiercipiętą. wiem, że wiele mam
                    sypia z dzieckiem, nie mam nic przeciwko temu, no bo co mi do tego?
                    ja nie sypiam, bo się tego trochę boję. no i jest mi niewygodnie.
                    • mapi9 Re: odnośnie biegania po butelkę 27.08.07, 13:58
                      mha1 napisała:

                      > ale ja przecież mówię, że niechcący. koleżanka bratowej
                      opowiadała,
                      > że któregoś ranka obudziła się i w ostatniej chwili złapała
                      dziecko
                      > za nóżkę, gdy zsuwało się z łóżka. takich "niechcący" jest mnóstwo
                      i
                      > uważam, że moje dziecko jest bezpieczniejsze w łóżeczku. choćby
                      > dlatego, że przypadkiem nie zawinie się w kołdrę, czy nie wsunie
                      > główki pod poduszkę. jest straszną wiercipiętą. wiem, że wiele mam
                      > sypia z dzieckiem, nie mam nic przeciwko temu, no bo co mi do
                      tego?
                      > ja nie sypiam, bo się tego trochę boję. no i jest mi niewygodnie.
                      >

                      tego że ktoś nie sypia z noworodkiem czy niemowlakiem oczywiście też
                      nie potępiam.Ale ja spałam,wysypialiśmy się wszyscy i nigdy dziecko
                      mi z łóżka nie spadło bo nie było mowy o tym żeby spało z
                      brzegu.Bałam się synka zostawić na noc w łóżeczku,bo nie wiedziałam
                      kiedy mu się uleje,a kiedyś w nocy puścił taką fontannę że zalało mu
                      sie oczko i nosek najgorsze że nie płakał więc gdybybył w łóżeczku
                      to nie wiem czy by się nie udusił Pozdrawiam
        • mak752 co sie tak brzydko denerwujesz? ??????? 23.08.07, 11:16
          jestem matka karmiaca piersia i butelka . podtrzymue to co
          powiedzialam.
          • mha1 a można ładnie? 23.08.07, 17:04
            bo twierdzisz, że to niesprawdzony mit. skoro Tobie jest łatwiej
            piersią, to nie uogólniaj na całą ludzkość.
    • anna.zbucka Re: Karmienie a wygoda matki... 23.08.07, 18:02
      WITAM.
      MAM 4 MIES. CORECZKĘ. JEST SLICZNA, PRZESYPIA CALE NOCKI DO GODZ.
      8.00. NIE PŁACZE I PRZYBIERA BARDZO DOBRZE NA WADZE. JEST W 90
      CENTYLUI NON STOP SIE SMIEJE. PLACZE NAPRAWDE SPORADYCZNIE. SAMA
      ZASYPIA W ŁÓŻECZKU A TO WSZYSTKO ZA SPRAWA " BUTELKI".
      URODZIŁA SIE W MAJU DOKLADNIE 1. PIERWSZE DNI NA PIERSI BYLY W
      PORZĄDKU ALE PO WYJŚCIU DO DOMU BYŁAM PRZEMECZONA BO POTRAFIŁA
      SIEDZIEC PRAWEI 12 GODZIN NA DOBE A JAK JĄ ODSTAWIAŁAM TO BYŁ JEDEN
      WIELKI KRZYK ( MIAŁAM MAŁO POKARMU). NIE MIAŁAM CZASU ZJEŚĆ, WYKĄPAC
      SIĘ A NIE MÓWIĄC JUZ O MAKE UP CZY COS W TYM STYLU. JAK SKOŃCZY ŁA
      MIES ZACZĘŁAM JEJ PODAWAĆ HUMANE 1 NA ZMIANE Z PIERSIA. BYŁO JUŻ W
      PORZĄDKU ALE ZACZĄŁ POWOLI ZANIKAC POKARM I PRZESZŁAM ZUPEŁNIE NA
      BUTELKĘ.
      MAM WIECEJ CZASU DLA SIEBIE. NIUNIA JEST ZADOWOLONA. I TERAZ NIE
      ŻAŁUJĘ. JEST KOCHANA. KAZDY MOŻE JĄ NAKARMIC I MIEC Z NIA WIĘKSZY
      KONTAKT.
      JESTEM ZWOLENNICZKA NIE BUTELKI TYLKO TEGO ŻEBY MAMA I DZIECKO BYLI
      SZCZĘŚLIWI
      • delfina77 Re: Karmienie a wygoda matki... 23.08.07, 20:46
        Mam takie same doswiadczenia co ty i identyczne wnioski
    • nataliam2 Re: Karmienie a wygoda matki... 25.08.07, 09:26
      Ja też przeszłam na butelkę choć nie miałam żadnych problemów z laktacją. Po
      prostu miałam już dość. Kocham swoje dziecko ale wykańczałam się psychicznie.
      Miałam dość ciągłego płaczu. Mogą mnie oceniać, ale teraz czuję się lepiej, nie
      chodzę rozdrażniona, nie jestem konfliktowa jak kiedyś i nie płaczę ciągle po
      kątach. Gdy moje dziecko budziło się do karmienia ja potrafiłam uciec do
      łazienki i siedzieć tam w zamknięciu przez chwilę. To było okropne. Karmiłam
      małego 1,5 miesiąca. I chyba moje mleko było jakieś gorsze bo w tym czasie byłam
      przeziębiona a moje dziecko razem ze mną. Czyżby nie dostało przeciwciał?? Teraz
      mały ma 9 miesięcy a ja nie żałuję swojej decyzji. Miałam już zapalenie,
      oskrzeli, byliśmy z mężem przeziębieni i mieliśmy grypę żałądkową a mały nic,
      tylko ten raz zachorował. Jak będę mieć drugie dziecko nie będę się zmuszać do
      karmienia.
      Dla mnie wygodnie było karmić butelką. Mogłam wszędzie wyjść bez ściągania
      pokarmu i w nocy mógł wstawać mój mąż. Poza tym uważam że mówienie że karmienie
      piersią jest wygodne to po prostu chwyt do tego by zachęcić matki do karmienia
      naturalnego. Bo wszystkie kobiety jakie znam choć karmiły długo naturalnie
      uważają że butelka jest wygodniejsza i chyba coś w tym musi być skoro tyle osób
      przechodzi na karmienie sztuczne.
      • joanna666 Re: Karmienie a wygoda matki... 26.08.07, 00:09
        Bo wszystkie kobiety jakie znam choć karmiły długo naturalnie
        > uważają że butelka jest wygodniejsza i chyba coś w tym musi być skoro tyle osób
        > przechodzi na karmienie sztuczne.

        Sorry, ale skąd może wiedzieć kobieta karmiąca długo naturalnie, że butelka jest
        wygodniejsza? Czytała na forum czy co?
        Zaraz mi pewnie napiszesz, że później karmiły butelką. Już Ci odpowiem:
        karmienie naturalne starszego dziecka tez jest lżejsze niż karmienie noworodka
        (kilkumiesięczne dziecko rzadziej się karmi oraz krócej - tak dla jasności).
        A jak przebiagałoby przeziębienie u Twojego dziecka (karmiłaś je piersią wtedy),
        gdyby było karmione sztucznie? Jesteś pewna, że z przeziębienia nie zrobiłoby
        się zapalenie płuc?
        • gofa_83 Re: Karmienie a wygoda matki... 26.08.07, 00:23
          nie zrozumiem nigdy, jak można myśleć, że karmienie butlą jest wygodniejsze. Ja
          karmię obecnie drugiego syna i uwielbiam to, bo mam czas żeby odpocząć. Nie
          ważne, że obiad, pranie odkurzanie itd. kładę się (bo karmię na legata)wywalam
          cyca i patrzę na mój kochany pyszczek...
          • mha1 oczywiście, że nie rozumiesz 26.08.07, 16:06
            bo nie karmiłaś butelką.
        • nataliam2 Re: Karmienie a wygoda matki... 26.08.07, 13:08
          Trochę się pogubiłaś albo mnie nie zrozumiałaś. Moja siostra np. 9 miesięcy
          karmiła naturalnie, potem podała butelkę i stwierdziła że butelką jest dużo
          łatwiej. Ty piszesz że karmienie naturalne starszego dziecka jest łatwiejsze niż
          noworodka to fakt ale butelka i tak była dla niej wygodniejsza.
          W czasie przeziębienia moje dziecko miało 2 tyg. Cały czas karmiłam je
          naturalnie, jak już wcześniej pisałam naturalnie karmiłam prawie 2 miesiące.
          Naucz się najpierw porządnie rozumieć to co ktoś napisał. Pewnie nie uczyli Cię
          w szkole czytania ze zrozumieniem.
          Poza tym każdy ma prawo do swojej opini i nie mkożna komuś narzucać swojego
          zdania. Ja mam takie jakie mam, ale ktoś inny może mieć odmienne zdanie i
          szanuję jego decyzję, bo przecież mnie nie dotyczy.
          Ja już wiem że gdy będę miała kolejne dziecko nie będę go karmić naturalnie, bo
          to dla mnie było straszne przeżycie i nie mam zamiaru przechodzić przez to
          kolejny raz.
          Oczywiście gdybym wiedziała że nie mogę mojemu dziecku podać innego pokarmu to
          oczywiście poświęciła bym się dla niego i zrobiła bym wszystko żeby było mu jak
          najlepiej, ale uwierz mi wtedy nie było mu dobrze. Miał matkę wiecznie płaczącą,
          zmęczoną i rozdrażnioną. Która nie potrafiła się nim cieszyć, która przed nim
          uciekała.
          • joanna666 Re: Karmienie a wygoda matki... 26.08.07, 20:18
            > Trochę się pogubiłaś albo mnie nie zrozumiałaś. Moja siostra np. 9 miesięcy
            > karmiła naturalnie, potem podała butelkę i stwierdziła że butelką jest dużo
            > łatwiej. Ty piszesz że karmienie naturalne starszego dziecka jest
            łatwiejsze ni
            > ż
            > noworodka to fakt ale butelka i tak była dla niej wygodniejsza.

            Dziecko 9-miesięczne karmi się mlekiem (matki lub sztucznym) jakieś 2-4 razy na
            dobę. Sorry, ale w czym butelka jest tu wygodniejsza? Podaję butelką picie i
            kaszkę. Trwa to znacznie dłużej niż nakarmienie piersią, poza tym trzeba jeszcze
            uszykowac zawartość butelki. Oświeć mnie, co tu jest łatwiejsze.

            > W czasie przeziębienia moje dziecko miało 2 tyg. Cały czas karmiłam je
            > naturalnie, jak już wcześniej pisałam naturalnie karmiłam prawie 2 miesiące.
            > Naucz się najpierw porządnie rozumieć to co ktoś napisał. Pewnie nie uczyli Cię
            > w szkole czytania ze zrozumieniem.

            A czego nie zrozumiałam? Ale konkretnie, nie ogólnie,, tak jak w tym poście.
            Możesz wypunktować?
            Pytałam Cię po prostu, czy masz pewność, że gdybyś (to jest tryb przypuszczający
            - nie oznacza, że karmiłaś, tylko że mogłabyś tak karmić - to tak a propos
            wiadomości szkolnych i wysyłania kogoś do szkoły)nie karmiła piersią, to ze
            zwykłego przeziębienia nie zrobiłaby się poważna choroba. Nikt nie gwarantuje,
            że karmienie naturalne w 100% chroni przed infekcjami. Znanym faktem jest to, że
            dzieci karmione piersią na ogół chorują lżej.

            > Poza tym każdy ma prawo do swojej opini i nie mkożna komuś narzucać swojego
            > zdania. Ja mam takie jakie mam, ale ktoś inny może mieć odmienne zdanie i
            > szanuję jego decyzję, bo przecież mnie nie dotyczy.

            Ale ja Ci nie narzucam swojego zdania! Nie znosze tylko, gdy ktoś dorabia
            niekoniecznie słuszną teorię do swoich poczynań, z których przecież nie musi się
            tłumaczyć. Czyżby wyrzuty sumienia?

            > Ja już wiem że gdy będę miała kolejne dziecko nie będę go karmić naturalnie, bo
            > to dla mnie było straszne przeżycie i nie mam zamiaru przechodzić przez to
            > kolejny raz.
            > Oczywiście gdybym wiedziała że nie mogę mojemu dziecku podać innego pokarmu to
            > oczywiście poświęciła bym się dla niego i zrobiła bym wszystko żeby było mu jak
            > najlepiej, ale uwierz mi wtedy nie było mu dobrze. Miał matkę wiecznie płaczącą
            > ,
            > zmęczoną i rozdrażnioną. Która nie potrafiła się nim cieszyć, która przed nim
            > uciekała.

            Sorry, ale co było tak traumatycznego w zwykłej czynności karmienia piersią?
            Piszesz, że nie miałas żadnych problemów z laktacją. To skąd ten ciągły płacz
            dziecka, o którym też piszesz, i skąd Twoja trauma? Nie uważasz, że to nie jest
            normalne? Pojawił się problem (być może niewielki), nie rozwiązałaś go (Twoja
            sprawa), ale co gorsze dorabiasz "jedynie słuszne teorie". To już mi się nie
            podoba. I też mam prawo wyrażać swoje opinie. Zwłaszcza, gdy ktoś ewidentnie nie
            ma racji.
          • joanna666 Re: Karmienie a wygoda matki... 26.08.07, 20:26
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=572&w=66944430&v=2&s=0
            Czy to ta Twoja siostra karmiła 9 miesięcy naturalnie (trudno by jej było, skoro
            jej dziecko ma dopiero 4, no chyba że ma jeszcze starsze), a później butelką? Bo
            jeżeli tak, to ja bym jej raczej nie wierzyła. Przykro mi, ale to nie jest
            jakikolwiek autorytet w kwestii wychowywania dzieci... Sama zresztą w to
            wątpisz, czyż nie?
            • dariafox Re: Karmienie a wygoda matki... 26.08.07, 21:00
              Hahahaha,dobre! Joanna, jesteś gitsmileTak to jest,jak ktoś chce koniecznie być kim
              nie jest...Żal mi tej Natalii,nie tylko ze względu na siostręsmile)
            • nataliam2 Re: Karmienie a wygoda matki... 26.08.07, 21:37
              Żal mi Cię. Nie znasz mnie. Mam 3 siostry i 4 braci jak byś chciała wiedzieć.
              Może coś jeszcze Cię interesuje? Z zawodu jestem polonistką, logopedą i
              pedagogiem. Coś jeszcze. Nie mam po prostu zamiaru robić matki polki jak ty. Ty
              chyba jesteś jakąś fanatyczką!! Córka mojej siostry jak miała miesięcy jadł 6
              razy na dobę, więc było to niestety uciążliwe. Mój syn potrafił jeść 1,5 godz
              potem tyle samo spać i znów jeść. Poza tym w karmieniu sztucznym są wielkie
              udogodnienia. Możesz sterylizować butelkę w mikrofalówce. Nie mamy dziś
              średniowiecza. Ja mam przygotowane mieszankę w 2 min. 5 minut picia i dziecko
              szczęśliwe i najedzone. Nie dorabiam żadnych ideologi. Mówię tylko jak było w
              moim przypadku.
              Nie wyobrażam sobie jechać na zajęcia do Gdyni a mam tam do przejechania ponad
              60 km i prowadząc samochód karmić dziecko. Miałam wiele sytuacji w których nie
              mogłam karmić. Ale wiem że gdybym chciała to bym mogła.
              • joanna666 Re: Karmienie a wygoda matki... 27.08.07, 21:04
                Natalio, polonistko, logopedo i pedagogu!
                Jako pedagog powinnaś wiedzieć, że "mądrości" dotyczące wychowania dzieci
                autorstwa Twojej siostry są lekko mówiąc, nie do przyjęcia.
                A ty zamiast sprawdzić je w jakimś podręczniku, np. pielęgniarstwa
                pediatrycznego lub wychowania małych dzieci, to pytasz na forum. Na którym
                udzielają się tez fanatyczki (laktacyjne czyżby? - to ja, chłe chłe...) i Matki
                Polki (jako polonistka powinnaś wiedzieć,kiedy piszemy wielką, a kiedy małą literą).
                A jeżeli chodzi o "średniowiecze" i butelki, to wystarczy zalać je wrzątkiem
                (butelki, nie średniowiecze smile - tak robię z butelką do pojenia i do karmienia
                kaszką). Naprawdę szybciej niż w mikroweli.

                Poza tym nie podoba mi się jeszcze - cytat z Twojej wypowiedzi:
                Córka mojej siostry jak miała miesięcy jadł 6
                > razy na dobę, więc było to niestety uciążliwe -
                czy chodziło o to, że córkę Twojej siostry trzeba było karmić 6 razy na dobę
                piersią? Jest to jak najbardziej prawidłowe. Nie sądzisz chyba, że karmiona
                butelką jadłaby tylko raz???
                • nataliam2 Re: Karmienie a wygoda matki... 27.08.07, 22:38
                  Bardzo Cię proszę skończ już z kłótniami na forum, ponieważ nie wnoszą one nic
                  mądrego do tematu. Jak masz ochotę podam Ci adres mailowy i tam podyskutujemy.
                  Co do Twojej wypowiedzi, skąd wiesz jakie są mądrości mojej siostry a i jeszcze
                  oświeć mnie której?
                  Poza tym przepraszam za błędy, byłam bardzo wzburzona Twoją wypowiedzią i
                  pragnęłam Ci jak najszybciej odpowiedzieć (każdemu może się zdarzyć nawet
                  poloniście). W Twoich postach jest na pewno więcej ich niż u mnie. Poza tym nie
                  znam czegoś takiego jak "mikrowela". Jak już to mikrofala jak sama nazwa
                  wskazuje działa na zasadzie małych fal. reszty nie będę Ci tłumaczyć, ale z
                  pewnością gdybyś miała ochotę zrobiłby to mój mąż (zna się na tym lepiej).
                  Co do parzenia butelek to nie chce mi się gotować wody, czekać aż to nastąpi i
                  potem zalewać butelki. Wolę wlać trochę mineralnej i włożyć je na minutę do
                  mikrofalówki albo zmywarki z funkcją gotowania (jak ktoś posiada no i oczywiście
                  robi to przy okazji).
                  Przepraszam tez za błąd, albo lepiej za niedopowiedzenie o mojej siostrzenicy.
                  Pisałam wcześniej że siostra skończyła karmić jak mała miała 9 miesięcy i jadła
                  z piersi 6 razy na dobę. Mi się wydaje że to trochę sporo biorąc pod uwagę
                  obiadki, deserki itp.
                  Mój synek np. jada tylko 4 lub najwyżej 5 razy na dobę.
    • aurinko Re: Karmienie a wygoda matki... 27.08.07, 15:11
      Nie bardzo rozumiem, w czym karmienie butelką jest wygodne?

      Dla mnie wygodne to jest karmienie piersią a nie butelką. Karmiąc butelką muszę
      wychodząc z domu taszczyć butelki, mleko, wodę (ew. gotowe mleko w butelce,
      które ma ograniczoną ważność), muszę myć i wyparzać butelki, podgrzewać mleko w
      nocy, przy okazji wydam trochę kasy na zakup butelek, smoczków i mieszanek.
      Gdzie tu wygoda?
    • mswet Re: Karmienie a wygoda matki... 27.08.07, 16:55
      Moja druga córeczka ma już 5 miesięcy i tak jak pierwsza jest
      karmiona piersia. Dla mnie to duża wygoda, nie traktuję tego jak
      uwiązanie.
      Teraz jak jest już większa, zabieram ja ze sobą wszedzie. Byliśmy
      nawet na wielu wakacyjnych wyjazdach. Nie muszę martwić się o czystą
      butelkę, o przegotowaną wodę. Kiedy marudzi i jest głodna, poprostu
      daję jej jeść. Poza tym czas kiedy karmie zwłaszcza wieczorem jak
      druga córka już śpi,mogę spędzać czas przed TV albo komputerem i się
      zrelaksować. Poza tym w nocy jak czasem się budzi np. jak ostatnio
      były upały, kłądę ją do swojego łóżka ona je a ja śpię. Dla mnie
      butelka była by uwiązaniem. A tak jadę sobię nad jezioro, na plażę,
      do sklepu, do fryzjera i luz bo mleko zawsze świeże i podgrzane. Z
      czasem jak dziecko jest większe można mu stopniowo wyregulować
      przerwy miedzy posiłakmi. Ja karmie co 3 godziny i mam czas na
      zajęcie się starszą córką i na zrobienie obiadu. Naprawdę cieszę sie
      że nie musze walczyć z butelkami.
    • mswet Re: Karmienie a wygoda matki... 27.08.07, 17:12
      kończąc ... zrób to co cię uszcześciwi bo zadowolona i wypoczęta
      mama to zadowolone i uśmiechnięte dziecko...
      Jedni lubią karmić piersią, dla innych to męczarnia i każdy ma prawo
      do własnego zdania. Była byś wyrodną matką gdyby twoje dziecko
      chodziło głodne , a to czy nakarmisz je piersią czy butelką i
      jakiego dokonasz wyboru, kierując się pewnymi względami nie ma
      większego znaczenia. Owszem mówi się że karmienie piersią jest
      najlepsze, ale czy jest takie super jak np. maluch ma alergię a
      matka sie katuje i jest na ostrej diecie? Dla mnie karmienie piersią
      jest OK , bo dziecko je dobrze, przybiera na masie, nie płącze co
      chwila i nie ma alergii. Ale jak przypomne sobie moją kuzynkę, która
      nie spała całe noce bo mały jadła co godzinę to naprawdę nie wiedzę
      sensu żeby męczyć tak siebie i dziecko. Jeśli dzięki przejści na
      butelkę poczujesz sie lepiej zrób to i nie zważaj na opinie innych...
Pełna wersja