bea.bea
19.08.07, 11:33
zaczyna mi sie juz nie chciec walczyc z wiatrakami....chyba rola don kichota
przestaje mnie bawic...jesli widzicie choc odrobine sensu wtym moim marnym
działaniu to wesprzyjcie duchowo...jesli nie to pogrzebcie mnie ..

...
zwykle zwracam uwage ludziom na śmiecenie, wrzeszczenie...ale przestaje mnie
to bawic...ostatnio w kauflandzie dwoch młodzieńców grało w piłke na stoisku
nabiałowym...jedyna miałam odwage zabrać im sprzęt...mówiąc , że choc to ich
wlasnośc to oddam im ja przy kasach...o dziwo, nawet mnie nie
zlinczowali..

...choc smutne jest to , ze nawet gdyby to i tak nikt z
obecnych nic by nie powiedział, choc wszyscy byli zgorszenie....
wczoraj jeden z dzieciaków bawiacych sie na działkach wdepnoł...i przyszedł z
płaczem....wiec gdy pies sasiadów nawalił pod naszym płotem...to pozbierałam i
powiesiłam im na bramce z karteczka..proze sprzatac po swoim psie...
wczoraj był dzień sprzątania bałtyku...i sprzatano plaże, wode..itp...
wieczorem poszlismy na ze znajomymi na plaze dzieciaki szalały na placu zabaw,
my słuchalismy szant...i...
cóz do mamy podeszła dziewczynka że nie chce juz czegos tam jeśc..i co zrobiła
ta mama ...wyjeła jej garść jedzenia z buzi...zmemłanego...i wepchneła
zawartość dłoni do piachu...na tym placu zabaw...choc smietnik stał metr od
niej...
popatrzylismy na siebie i juz nam sie nie chciało....bo czy warto kruszyc kopie...
moze jej dziecko w to wdepnie . bosa ngą...mam taka nadzieje...