Delikatna sprawa - jak rozwiązać

20.08.07, 14:18
Mam problem o nijak nie wiem jak go rozwiązać. Może Wy mi coś podpowiecie.
Osoby, których problem dotyczy to mój synek i znajoma.

Synek - lat 3,5. Niechodzący, niemówiący (efekt zapalenia opon mózgowych w
okresie okołoporodowym).

Znajoma - ok. 50. Chora na stwardnienie rozsiane. Bardzo dobra kobieta, która
zrobiłaby wszystko by pomóc innym.

Problem: wizyta mojego synka u bioenergoterapeuty.

Znajoma ta od jakiegoś czasu namawia mnie bym udała się z synkiem do
bioenergoterapeuty, do którego ona też chodzi. Twierdzi, że on pomaga wielu
ludziom, że jej bardzo pomógł itd. Że jak nie mam czasu (mam malutką córeczkę)
to ona będzie go tam wozić itd.

Tłumaczę jej, że ja nie wierzę w takich bioenergoterapeutów, że to nic nie da,
bo mój synek ma uszkodzenia w mózgu w pewnych obszarach. Że wolę za te
pieniądze wysłać go na dodatkowe zajęcia rehabilitacyjne niż zapłacić za
trzymanie rąk nad jego główką. Itd., itd.

Wczoraj znów do mnie zadzwoniła i po raz setny namawiała. Mówiła, że
rozmawiała z tym bioenergo i że on bardzo by chciał zobaczyć małego.
Już nie wiem jak jej odmawiać. Tłumaczę delikatnie (ze względu na jej chorobę
i jej obecny stan), że nie chcę. A ona nadal prosi. Ona by chciała by mój
synek zaczął chodzić itd.

Nie mogę jej powiedzieć, że nie mamy na to pieniędzy (choć to prawda), bo
znając jej zapłaci z własnej kieszeni kosztem siebie.

I co ja mam z nią zrobić?

    • marta_mamamaciunia Re: Delikatna sprawa - jak rozwiązać 20.08.07, 14:20
      Rób to, co uważasz za słuszne. Ja nie wierzę w czary-mary
      pozdr
      • izabela1976 Re: Delikatna sprawa - jak rozwiązać 20.08.07, 14:29
        marta_mamamaciunia napisała:

        > Rób to, co uważasz za słuszne. Ja nie wierzę w czary-mary
        > pozdr


        Ja też w to nie wierzę. Gdyby tak było to na świecie nie byłoby chorych ludzi.
    • moofka Re: Delikatna sprawa - jak rozwiązać 20.08.07, 14:21
      zeby dyplomatycznie? smile
      powiedz ze juz sie umowilas, ale jest tak oblegany ze masz termin
      wizyty na grudzien
      a do grudnia troche czasu, potem, znow cos wymyslisz tongue_out
      • izabela1976 Re: Delikatna sprawa - jak rozwiązać 20.08.07, 14:28
        To akurat nie przejdzie.

        Ona chodzi do niego co tydzień. Jak nie będzie miał wolnego terminu to odstąpi
        swój.

        Zresztą już to chciała zrobić. Udało mi się to odwlec w czasie, bo wyjeżdżamy na
        działkę.

        Nie przejdzie też powiedzenie jej, że u niego byliśmy. Na 100% zapyta się tego
        bioenergoterapeuty o mojego synka; jak to wszystko widzi i tak dalej.

        Nie wiem zupełnie jak z tego wybrnąć nie obrażając jej i nie kończąc z nią
        znajomości.
        • kawad Re: Delikatna sprawa - jak rozwiązać 20.08.07, 21:33
          Powiedz prawdę. Że nie wierzysz aby on mógł małemu pomóc. stanowczo
          odmawiaj, nie dawaj jej nadziei, ze kiedys się zgodzisz bo wiecznie
          będzie Ci to proponowac.
        • demarta Re: Delikatna sprawa - jak rozwiązać 20.08.07, 21:51
          iza, to jedna z głównych cech ludzi zapadających na SM. pomagać
          wszystkim na siłę, nawet jak tego nie chcą. zreszta oni sami sobie
          tego nie uświadamiają. bywaja nieasertywni, nie potrafią powiedzieć
          nie i innych próbują uszczesliwić na siłę, to tak jakby misję
          mieli...
          to tak gwoli dania ci do zrozumienia, ze problem tkwi w pani, nie w
          tobie.
          jak rozwiazać sytuację? tylko i wyłącznie prawdą, całą prawdą i
          szczerą prawdą! trzeba usiaść z panią do miłej, sympatycznej, acz
          rzeczowej pogadanki. trzeba JASNO i WYRAŹNIE powiedzieć, ze
          doceniacie jej gest, jesteście wdzięczni za troskę i w ogóle, ale
          nie skorzystacie, bo: przede wszystkim jak się w to nie wierzy, to
          efektóe nie będzie, a wy nie wierzycie. to kosztuje kasę, a wy jej
          nie macie i umarlibyscie z powodu wyrzutów sumienia, jeśli ta pani
          sfinansowałaby to za was. macie już parę lat doświadczeń z waszym
          synkiem, trafiliście na lekarzy różnych, a do nielicznych macie
          zaufanie. i beznadziejnie będziecie się trzymać wskazań tych, którym
          ufacie. i niech pani nie bierze tego personalnie, tylko taki sposób
          działania obraliscie z mężem i przez najbliższe sto lat raczej
          niewiele w waszym sposobie myslenia i działanai się zmieni. dorobić
          pani kawy? może ciasteczko? i wracacie do tematów ogólnych.
Pełna wersja