mmu
23.08.07, 14:25
Córka od tego tyg chodzi na zajęcia adaptacyjne, najpierw zostawała
półtorej godzinki, potem dwie a dziś już trzy. Przy pierwszym
zostawieniu był problem, płakała bardzo, ale byłam konsekwentna i
dobrze, bo okazuje się, że córci się tam podoba i dziś pytała, czy
jutro też idzie!
a ja nie mam żadnych wyrzutów sumienia, żadna łza w oku mi się nie
kręci,nie stoję pod przedszkolem i nie płaczę. Może to dlatego, że
siedziałam z dzieckiem w domu przez 3 lata i teraz chcę wrócić do
pracy, więc wiem, że przedszkole jest świetnym rozwiązaniem?
zastanawiam się, na ile moje dobre samopoczucie ma wpływ na córkę i
jej adaptację w przedszkolu?
a któraś z Was też nie miała problemu z posłaniem do przedszkola,
czy tylko ja taka wyrodna jestem?