Sprawa z babcią:)

23.08.07, 22:03
Poszłam dziś w odwiedziny do mojej mamy z 14 mies. synkiem. Na
wakacjach zaglądam tam prawie codziennie, bo blisko, bo kiedyś tam
mieszkałam, a w wakacje przyjeżdzają moje koleżanki z dziecmi do
swoich mam, więc mam z kim pogadać. No i zadzwoniła moja siostra, że
jedzie nad zalew z mężem i synem, więc czy nie miałabym ochoty się z
nimi zabrać. Niestety, ale sama, bez synka, bo auto 5 osobowe. No i
oczywiście miałam ochotę się z nimi zabrać, kwestia 4 godzin
spędzenia nad rzeką, pływanie, opalanie, zjedzenie czegoś. Zapytałam
moją mamę czy zostanie z dzieckiem, odpowiedziała mi tak: "o nie nie
nie, ja dla twoich przyjemności nie będę zostawać z dzieckiem". No i
nigdy nie zostawała, ewentualnie mogłaby zostać jak miałabym jakąs
ważną sprawę do załatwienia (ale i tak do 2 godz.). Pytam się
dlaczego?Dlaczego mówi nigdy?Chyba zawsze była zazdrosna, bo ona tak
dobrze w życiu nie miała, więc ja też mieć nie będę. Nawet jak
chcemy wyjść gdzieś z mężem na imprezę do znajomych raz na ruski
rok, to z dzieckiem nie zostanie, "bo my idziemy się bawić, a nie
musimy przecież". Czasami żałuję, że nie mam teściowej i teścia, bo
z tego co wiem, zrobiliby wszystko dla nas i dla swoich wnuków. A
moja własna matka przyszła do nas moze ze 3 razy w roku i koniec:
(((Nie odwiedza nas nigdy...Buu musiałam się wygadać...
    • mathiola Re: Sprawa z babcią:) 23.08.07, 22:08
      No to rzeczywiście...
      W takim razie ja kocham swoją mamę, bo ona mi nie odmawia nigdy.
      Fakt, że staram się nie wykorzystywać i raczej rzadko proszę...
      Ale i tak rozumie, że człowiek czasami musi po prostu wyjść. I
      zostaje. Nie z jednym ale i z trojgiem.
      Szkoda mi ciebie, wiem jak to jest, kiedy trzeba liczyć na samą
      siebie, kiedyś mieszkałam z daleka od mamy i od teściowej i od całej
      rodziny. Przekichane.
      • magdagl Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 10:57
        Ja mam to samo. kiedy wizyta moja u lekarza,dentysty albo co, to
        tak,ale kiedy po kilku gorszych dniach z malzem chcielismy wyjsc do
        kina,to juz nie zotala. tylko moja ma zawsze wtmowke a to zmeczona a
        to cos ja boli. kocham mame i moge na nia liczyc w sprawach
        podbramkowych,ale tak dla mojego komfortu to nie. a i zeby nie
        bylo ,corka ma 9 miesiecy a my z mezem bylismy 3 razy na krotkim (2-
        3 godzinnym) wyjsciu. moja mama zostala raz kiedy jej powiedzialam
        ze tesciowa juz 2 razy bez slowa z mala zostala,ale tez po kilku
        znaczacych westchnieniach sie zgodzila.
      • marcin5051 Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 16:57
        nie odmawia bo jest zbyt dobra.Zostawiasz matce trójkę dzieci i
        idziesz pobalować.To wg ciebie jest ok? Babcia nie ma obowiązku
        zajmować się wnukami.Owszem są sytuacje przymusowe(np choroba) i
        wtedy zapewne każda babcia popilnuje wnuki, ale skoro ma się dzieci
        to trzeba się nimi zajmować.Co do tej pierwszej dziewczyny
        narzekającej na swoją mamę nie pomyslałaś,że może mama obawia się
        zostać z twoim dzieciakiem?Może jest ono zbyt żywe, niegrzeczne.A
        może ty swoją mamę zauważasz tylko wtedy gdy jest ci potrzebna jako
        niańka?
        • grecz Re: Sprawa z babcią:) 25.08.07, 22:08
          i myslisz ze tak jest skoro autorka tematu napisała, ze jej mama
          wprost jej mówi, ze jak chce wyjsc na troche dla przyjemnosci to ona
          sie nie zgodzi? widzisz gdzies tu strach przed dzieckiem?
        • lico5 Re: Sprawa z babcią:) 26.08.07, 11:17
          zgadzam sie w 100 % z MARCINEM oj mamusie mamusie trzeba pomyslec o
          rozrywkach i przyjemnosciach przed urodzeniem dzieci nam babciom tez
          cos od zycia sie nalezy ... mozemy ale nie musimy WAM DOROSLYM
          pomagac.... nasza wola.A Babcie tez juz moga zle sie czuc i nerwy
          nie te bo energie w wasze wychowanie zainwestowalismy,nie jestesmy
          egoiskami zrozumiecie ze to dla waszego dobra odmawiamy/czasem/czas
          sie usamodzielnic w 100% Ja moje urlopy spedzam z dwojka wnukow i
          jestem szczesliwa w sercu a reszta ciala zmeczona corka to wie ale
          pomagam jej podladowac baterie na reszte roku do dalszej pracy.Ma
          kolezanki ktore wykorzystuja swoje mamy do granic mozliwosci egoiski
          udajace bezradnosc to blad rodzicow angazowanie sie w codziennosc
          DOROSLYCH DZIECI chcemy to robimy ALE DO CZASU....POTEM
          STOP...
          • camparis Re: Sprawa z babcią:) 26.08.07, 13:29
            Tylko, że za jakiś czas ta sama babcia zrobi się niedołężna i będzie
            chciała, aby wnuki przyszły zrobić jej zakupy. Te same wnuki,
            których jej nie chciało się pilnować.

            A dla piszącej rada: poszukaj w okolicy innego młodego małżeństwa, z
            którym będziesz mogła się "wymieniać". Raz wy im popilnujecie
            dzieciaków, raz oni Wam.
            • fnx1 Re: Sprawa z babcią:) 26.08.07, 20:49
              Tylko babci masz obowiązek zapewnić opieką na starość - bo ona opiekowała się
              tobą w dzieciństwie... a wnukami ona nie ma obowiązku się zajmować. I jak
              będziesz marudził to do sądu cię poda i tyle... i tam się mądrzyj.
              • entro-pia4 Re: Sprawa z babcią:) 27.08.07, 16:36
                Dokladnie tak. Moja babcia zawsze mowila ze dopiero dzieci naszych
                dzieci odplacają rodzicą i sukcesow zycze.
            • pklimas Re: Sprawa z babcią:) 16.09.07, 16:00
              opisana sprawe znamy z jednej strony. Moze by trzeba było zapytac
              babcie co jest powodem jej odmowy? Moze babcia kiedys prosiła i
              jakas pomoc np. przy remoncie mieszkania lub wiekszych zakupach i
              wtedy uslyszala : "najmij sobie do tego ludzi". Zwykle własnych
              błedów nie dostzregamy.
            • porta2 Re: Sprawa z babcią:) 24.09.07, 12:03
              No cóż, myślę, że każda z Was ma odrobinę racji. Jeśli jest babcia,
              która mówi otwarcie, dlaczego nie zaopiekuje się swoim wnukiem, nie
              ma o co kopii kruszyć. Są agencje opiekunek, naprawdę nie ma
              problemu. MŁodość jest po to, by korzystać z jej walorów.
              Małżonkowie też powinni z niej korzystać. Ale babcia ma prawo
              odmówić i basta. Najlepiej dowiedzieć się w agencji o dobrej
              opiekunce dużo wcześniej i porozmawiać z nią. Ja mam fajną babeczkę
              od roku. Babcia zostaje mi tylko wówczas, gdy wszystkie wyjścia
              awaryjne zawiodą. I wówczas mogę liczyć na babcię z czystym
              sumieniem i ręką na sercu. A babcia jest naprawdę kochana. Jeszcze
              mi nigdy nie odmówiła. Myślę, że właśnie dlatego, iż z byle powodu
              nie obarczam jej swoimi trójcąsuspicioussuspicioussuspicious
              Moja rada: dowiedzcie się między znajomymi:może ktoś zna uczciwą,
              nie za drogą dziewczynę. Napewno takie są.
              Pozdrawiam i życzę powodzenia
          • remilla Re: Sprawa z babcią:) 28.08.07, 09:52
            Czytam i uwierzyc nie moge. Choc na szczescie moja mama mi nigdy nie odmowila a
            tesciowa cieszy sie na kazda chwile z wnukiem. ale wracajac do tematu - pzreciez
            nasze mamy same podrzucaly dzieci babciom i niech nie zaprzeczaja..bo majac 2
            siostry i sporo mlodszego brata doskonale pamietam gdzie spedzalismy
            najprzyjemniejsze chwile z dziecinstwa. Podobnie jak inni nasi rówiesnicy. Tak
            to juz jest poukladane na tym swiecie. teraz cale to towarzystwo wali sie do
            babci na kawe kiedy tylko ma czassmile i babcia cieszy sie z kazdej wizyty . Nie ma
            zahamowan zeby o co kolwiek poprosic bo wie ze nikt jej nie odmowi.
            Zastanawiam sie wiec jakie beda relacje kolejnego wyzwolonego pokolenia babc z
            ich dziećmi i wnukami. Moj dziadek ma juz 93 lata , babcia w podobnym wieku.
            potrzebuja nas i wiedza ze moga liczyc... Czy byłoby tak gdyby nie wieź jaka
            budowali przez wszystkie te lata?
            • porta2 Re: Sprawa z babcią:) 24.09.07, 12:20
              "Różni ludzie robią różne rzeczy w różnych sytuacjach".
              Jeśli ta prawda zostanie zrozumiana przez ludzi, nie będzie więcej
              dylematów w postaci pytań: "Jak ona mogła mi to zrobić?" Skoro
              zrobiła, to znaczy, że mogła. W rodzinach brak jest wymiany myśli.
              Może porozmawiaj z mamą, że jest Ci przykro z tego powodu, że
              odmawia Ci w sprawach dla Ciebie ważnych. Daj jej szansę na
              wyrażenie własnego zdania na ten temat. Po co się domyślać i nosić w
              sobie żal, który zamiast kojony, jest podgrzewany na takim forum?
              Zobacz, ile spojrzeń ma tę kwestię! Co piszący, to opinia! Czy jest
              Ci przyjemnie, gdy ktoś krytykuje Twoją mamę? Lepiej porozmawiaj z
              nią. Może ona tego tak nie odbiera, jak TY. Życzę odwagi i owocnej
              rozmowy.
          • ineczka1812 Re: Sprawa z babcią:) 22.09.07, 20:52
            Ja choc mam dopiero 9-letniego syna,będę z miłą chęcią sama
            proponowała jemu i jego partnerce,aby gdzieś razem sobie z żoneczką
            poszdł a ja popilnuję dzidziusia.Wychodzę z takiego założenia,że
            każda para ma prawo do bycia przez jakiś miły sobotni wieczór tylko
            we dwoje,nawet jeśli mają 3 dzieciątek.
            • tangle Re: Sprawa z babcią:) 23.09.07, 23:20
              Ja będę zdecydowanie optować za prawami babci do dysponowania własnym czasem
              wolnym!!!!
              Jestem babcią 2,5 letniego Roberta,którego uwielbiam bezkrytycznie,ale jako
              osoba wciąż czynna zawodowo nie widzę powodu do wyręczania rodziców w ich
              obowiązkach.
              Chcecie być nowocześni,aktywni,a dlaczego jesteście za powielaniem staromodnego
              modelu rodziny wielopokoleniowej?Babcia z koczkiem,w okularach,z robótką w
              dłoniach,zawsze gotowa na każde skinienie palca,dyspozycyjna do granic
              masochizmu?No nie,zapomnij o tym młoda mamo.
              żeby było jasne:jeśli taka pomoc jest doraźna i nie opiera się na
              wykorzystywaniu babci to OK,od czasu do czasu można trochę odciążyć
              rodziców.Kiedy moje córki były małe tez czasami tęskniłam za kawą w kawiarni
              itp.Ale wiem z doświadczenia,że niektórzy uważają to(=darmowe niańczenie wnuków)
              za obowiązek babciny i nie czują nawet krzty wdzięczności za okazane serce i
              poświecenie .
              • lila1974 Re: Sprawa z babcią:) 24.09.07, 11:20
                Pozwolę sobie przypomnieć zatem to, co już parę dni temu
                postulowałam - jeśli się czerpie doświadczenie z najbliższego
                środowiska, to proszę temu środowisku jasno powiedziec, ze jest
                niewidzięczne i egoistyczne, a nie wysuwać pretensje do osób
                nieznanych.

                Jakoś nie zauważyłam, by ktoś tutaj twierdził, że babcia traci prawo
                do samostanowienia z chwilą pojawienia się pierwszego wnuka.

                Pozwolę sobie przypomnieć, iż ZNAMY i SZANUJEMY prawo naszych
                rodziców do decydowania, co zrobią ze swoim czasem i pieniędzmi oraz
                jesteśmy im WDZIĘCZNI, że w przeważającej ilości przypadków, sa to
                rodzice okazujący nam swoją życzliwość, troskę i pomoc.

                Jednocześnie proszę nam dać prawo do wyrażenia ubolewania, gdy nasi
                rodzice sprawią nam zawód bądź przykrość, co zdarza się nawet wśród
                najbardziej kochających się i szanujących ludzi, prawda?

                Takiego własnie zawodu doznała autorka tego wątku, a słowa jej mamy
                dość jasno pokazały jakiego rodzaju osobą jest tytułowa BABCIA.
                Nie wyobrażam sobie, by czuła, kochająca córkę matka odezwała się do
                niej w taki sposób.
        • mathiola Marcinie drogi 31.08.07, 16:32
          A co ty wiesz o mojej mamie, że takie opinie wydajesz? I o mnie?
          I nie zostawiam mamie 3 dzieci żeby iśc pobalować, trzeba mieć
          nasrane we łbie żeby tak robić.
          "Po prostu wyjść" to znaczy - iść do lekarza, pojechac na zakupy,
          pojechać załatwić sprawy urzędowe.
          Jak chcę iść pobalować, zostawiam dzieci z mężem.
        • hexe28 Re: Sprawa z babcią:) 04.09.07, 11:57
          Jak sam byś był z dzieckiem 24 na dobę i 7 dni w tygodniu to dopiero wiedziałbyś
          o czym mówisz!!! To jest praca na cały etat i jeszcze trochę!!! Ja mam fajną
          mamę, która rozumie, że czasem po prostu chciałabym gdzieś wyjść, choćby na
          godzinkę i oderwać się od dziecka odsapnąć. Nie rozumiem babć, które nie chcą
          pomóc. Wiem, że to nie jest ich obowiązek, ale... Jeśli są tak egoistyczne to
          niech nie nazywają siebie kochającą babcią bo na to nie zasługują!!!
        • khaldum Nowoczesna BABCIA 15.09.07, 11:52
          Jako jedyna ze wszystkich swoich koleżanek nie miałam babci=opiekunki.

          Moja mama od początku jasno ustanowiła zasady - które na początku były dla mnie
          dziwne i niezrozumiałe, krzywdzące i niesprawiedliwe. Zasada brzmiała. BYCIE
          matką to OBOWIĄZEK, wyrzeczenia i poświęcenie. Teraz kiedy córka ma już 7 lat
          zrozumiałam o co chodzi. Dziecko kształtuje osoba z która z nią przebywa.
          Podrzucanie dziecka mamie, babci to cedowanie odpowiedzialności i opieki na
          osobę 3.

          Mama może pomóc, np lekarz, urząd itd, ale dlaczego babcia, kobieta w wieku np
          55 lat ma rezygnować z sylwestra, andrzejek czy innej imprezy ze znajomymi
          dlatego że My jesteśmy młode i chcemy sie zabawić?
          Dlaczego w upalne popołudnie ma siedzieć z naszymi dziećmi bo my chcemy się
          poopalać, popływać itd. Może same mają ochotę w tym czasie iść z koleżanką na
          mrożoną kawę do kawiarni.

          Przecież ona ma takie same prawa jak my. Swoje dzieci już odchowała, miała
          zarwane noce, strach przed wylaniem gorącej herbaty, rozbitą głową itd. Ona już
          to przeszła. Teraz kolej na nas - młode mamy.

          Szanuję moją mamę za te twarde zasady. Kiedy chcę wyjść z mężem i potrzebuję
          opiekunkę, biorę córkę sąsiadki lat 20, płacę jej 4 zł za h.
          A tak swoją drogą, to kiedy nasze mamy będą się bawić u używać życia, najpierw
          wychowywały nas, teraz mają wychowywać nasze dziećmi, a na imprezę pójdą po
          odchowaniu wnuków w wieku 70 lat?

          Czasami mama mi pomaga, ale to wygląda w następujący sposób: Mamo czy masz
          jakieś plany na .... data. Czy mogłabyś zaopiekować się małą bo mam ..... i
          nigdy tu nie ma, opalania, zakupów, spotkania ze znajomymi imprezy. Są tylko
          sprawy zawodowe, służbowe, urzędowe. I jest ok.
          I wiem, że mam wsparcie, ale jest to zawsze ustalone, zaplanowane, a nie na
          zasadzie ; MUSISZ bo jesteś BABCIĄ. Babcia to bonus nie kara.

          Macierzyństwo to wyrzeczenie, poświęcenie a nie tylko spacerek z dzieckiem w
          parku jak mamy na to czas i chęci.

          Moim zdaniem tak roszczeniowa postawa wobec rodziców, jest objawem niedojrzałości.
          • e_r_i_n Re: Nowoczesna BABCIA 15.09.07, 13:21
            khaldum napisała:

            > A tak swoją drogą, to kiedy nasze mamy będą się bawić u używać
            > życia, najpierw wychowywały nas, teraz mają wychowywać nasze
            > dziećmi, a na imprezę pójdą po odchowaniu wnuków w wieku 70 lat?

            Jak rozumiem wychodzisz na imprezy codziennie 365 dni w roku, skoro
            zaangazowanie babci do opieki oznaczałoby odebranie jej mozliwosci zabawy? Moja
            mama zajmujac sie w sumie jakis miesiac w roku moim dzieckiem (w odstepach czasu
            oczywiscie) ma pozostale 11 na ewentualna zabawe. Watek odzyl i znowu to samo -
            skarjnosci w postaci zerowej pomocy lub totalnego wykorzystywania.
      • waldemarka Re: Sprawa z babcią:) 28.08.07, 10:37
        Coś wiem na ten temat - teściowa mojej siostry przez ileś lat
        nagabywała o wnuki, że nie może się doczekać wnusia, że wszystkie
        jej koleżanki mają a ona nie. Kiedy pojawiła się Karolinka na
        początku nie posiadała się z radości. Wystarczyło jednak, że raz
        została z tym dzieckiem i teraz broni się od wnusi jak diabeł od
        święconej wody
      • sylwiawkk Re: Sprawa z babcią:) 28.08.07, 13:42
        ciekawa jestem twojej postawy jak babcia zachoruje i bedzie
        potrzebować pomocy czy też jej odmówisz ja bym jej tak powiedziałaże
        w przyszłości niech nawet do mnie nie dzwoni jak bedzie coś nie tak
        • sonia1199 Re: Sprawa z babcią:) 16.09.07, 21:47
          A ktom opiekował sie toba jak byłas chora, nieszczęsliwa i porzucona przez
          chłopaka? Twoja mama/dziś babcia przez te "zwolnienia lekarskie na dziecko"
          miała mniejsze szanse na karierę zawodowa. Tego nie pamiętasz? Dzieci są
          OBOWIĄZKIEM rodziców a dziadkowie MOGĄ pomóc ale NIE wyręczac. Oni już swoje
          zrobili i wychowali (egoistkę z postawą roszczeniową). babcia (która nigdy nie
          korzystała z pomocy rodziców, najwyżej płatnej opiekunki)
    • kinia2004 Re: Sprawa z babcią:) 23.08.07, 22:32
      Mam bardzo podobnie. Mama zostaje z małym jak jestem w pracy, ale tylko i
      wyłącznie w PRACY. Po pracy muszę biec do domu ją "wymienić" i nawet nie mogę
      iść na zakupy chociaż mam po drodze. O wyjściach dla przyjemności zapomniałam
      wraz z pojawieniem się dziecka smile. Ale i tak jestem mamie ogromnie wdzięczna za
      to, że pomaga nam w opiece nad małym, gdy ja jestem w pracy, bo przecież nie ma
      takiego obowiązku. A swoją drogą ciekawe, czy ja jako babcia będę chciała
      zostawać z wnukiem, żeby jego rodzice mogli pójść się pobawić smile. Zobaczymy...
      • volta2 Re: Sprawa z babcią:) 23.08.07, 22:39
        no, jeśli pomaga ci gdy ty pracujesz, to raczej nie dziwne że już
        nie ma siły pomóc gdy ty chcesz się pobawić.
        autoraka wątku ma jednak inny problem- zakładam że mama jej nie
        pomaga, gdy ta pracuje.
        u mnie jest bardzo podobnie, nie wezmą moi rodzice dzieci tylko po
        to, byśmy mogli się rozrywkować, zresztą jakoś w ogóle nie chcą ich
        brać. współczuję i sobie i tobie.
        • kinia2004 Re: Sprawa z babcią:) 23.08.07, 22:58
          Faktycznie źle się wyraziłam: owszem mama opiekuje się małym, gdy ja jestem w
          pracy, ale to zwykle jest krótko. Pracujemy z mężem zwykle (choć nie zawsze)na
          zmiany i często tu chodzi o przypilnowanie małego dosłownie przez godzinkę,
          dopóki ja nie wrócę. Bywają też dni, że zdążam wrócić z pracy zanim mąż
          wychodzi, wtedy mama nie musi się już zajmować synkiem. I myślę, że tu nie
          chodzi o siłę (czy raczej jej brak), ale o jakąś dziwną zasadę typu "Twoje
          dziecko - Ty się nim opiekuj". I to jest prawda, bo w sumie to pretensji o to
          nie mam do nikogo. Moje dziecko - mój obowiązek, chociaż miło by było się gdzieś
          wyrwać smile))
          • equus_ka Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 13:03
            .... tu nie chodzi o siłę (czy raczej jej brak), ale o jakąś dziwną
            zasadę typu "Twoje dziecko - Ty się nim opiekuj".
            Faktycznie dziwna zasada. A dziecko nie jest chyba wylacznie twoje,
            ciekwae czy twojemu partnerowi spedza to sen z powiek.
            • joanna.gr Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 18:22
              tu nie chodzi o siłę (czy raczej jej brak), ale o jakąś dziwną
              > zasadę typu "Twoje dziecko - Ty się nim opiekuj".

              No rzeczywiście-kurka wodna-dziwna zasada...
        • sloneczko2812 Re: Sprawa z babcią:) 23.08.07, 23:05
          Narazie jestem na wychowawczym, ale za rok jak wrócę do pracy, mama
          od razu już teraz zapowiedziała, że nie będzie się nim zajmować,
          chociaż jest na emeryturze, więc mały prawdopodobnie pójdzie do
          żłobka, no chyba że załapie się od razu do przedszkola. Mam jednak
          zamiar ubłagać mamę, aby chociaż zajmowała się dzieckiem w czasie
          np. jak odpukać zachoruje w przedszkolu.
          Pozdr.
          • wj_2000 Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 19:13
            sloneczko2812 napisała:
            > ... już teraz zapowiedziała, że nie będzie się nim zajmować,
            > chociaż jest na emeryturze,...

            Wspomnij jej od niechcenia, że OFICJALNYM uzasadnieniem obniżenia
            wieku emerytalnego kobiet do lat 55 (tego nie ma nigdzie poza
            Polską), było wskazanie, iż umożliwi im to opiekę nad wnukami!!!!
            Do emerytur tych MY WSZYSCY dokładamy co nie miara! Taka kobieta po
            30 latach pracy pożyje jeszcze (średnio) 26,88 lat, czyli prawie
            tyle co pracowała. A płaci składkę (razem z pracodawcą 21 %), więc
            taki ułamek jej pensji mniej więcej powinna dostawać. A dostaje 60%.
            Skorzystanie z wczesnej emerytury i "wypięcie się" na wnuka jest
            zwyczajnym ŚWIŃSTWEM!
            Moja żona, moja bratowa i wiele innych PRZYZWOITYCH kobiet tak
            się "zsynchronizowały" z córkami, albo synowymi, że te kończyły
            urlop macierzyński (czy krótki wychowawczy) gdy one miały dokładnie
            55 lat.
            Od kiedy i ja jestem na emeryturze, z wielką przyjemnościa pomagam
            okazjonalnie przy wnukach, których zrobiło się "w międzyczasie" 3.
            Radość jaką to daje (a dzieciaczki rzeczywiście udane) nie ma sobie
            równych! Niech się schowają wycieczki, kolacyjki czy inne rozrywki.
            • jkmjkm Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 20:57
              Popieram. Przywołaj tego lenia do porządku, jak trzeba to ostro. Czyta takie
              stare babsko różne sprośne, kolorowe gazetki gdzie wmawiają takiej, że ma
              konsumować, a rodzina przeszkadza w tej konsumpcji. Ja bym taką przywołał do
              porządku, a jak nie to wygnał z domu precz.
              • alapacz Starsze osoby mają prawo do konsumowania życia!! 27.08.07, 17:39
                czyś ty kompletnie zgłupiał? oczywiście, że ma prawo konsumować ile
                wlezie. całe życie się natyrała i właśnie teraz powinna robić
                wszystko na co ma ochotę. Zasłużyła sobie na te przyjemności i ma
                prawo odmawiać opieki. A rodzice skoro zdecydowali się na dzieci to
                chyba stać ich na opiekunkę "w razie czego". Większość babć i
                dziadków pomaga w kryzysowych sytuacjach, ale przepraszam bardzo,
                jak chcecie iść do kina czy do klubu to wynajmijcie babysitter.
                Babcia nie jest tylko babcią (o czym większość młodych zapomina),
                jest wciąż kobietą, która ma ochotę wyjść na spacer, do kawiarni,
                umówić się ze znajomymi, pojechać w plener malować obrazy, cokolwiek.

                STARSZE OSOBY MAJA PRAWO DO KONSUMOWANIA ŻYCIA I POWINNY ROBIĆ TO
                JAK NAJCZĘŚĆIEJ.

                pozdrawiam,
                Aga(lat 31)
                • waldemarka Re: Starsze osoby mają prawo do konsumowania życi 28.08.07, 10:40
                  alapacz napisała:
                  >
                  > STARSZE OSOBY MAJA PRAWO DO KONSUMOWANIA ŻYCIA I POWINNY ROBIĆ TO
                  > JAK NAJCZĘŚĆIEJ.
                  >
                  > pozdrawiam,
                  > Aga(lat 31)

                  Zgadzam się w stu procentach, tylko niech nie wywierają na swoich
                  dzieciach presji na posiadanie wnuka jak najszybciej. Ja znam to,
                  opisałam gdzieś wyżej. Po ślubie wiercenie dziury w brzuchu, że
                  wszyscy znajomi mają wnusie, a oni nie, a potem już wnusio jest BE!
                  • cytrusowa Re: Starsze osoby mają prawo do konsumowania życi 28.08.07, 12:37
                    bo to tak naprawde chodzi by bycie sie mogly chwalic miedzy swoimi znajomymi, ze
                    tz juz maja wnuki, co te male robia itp. ...pelna licytacja. jak male dzieci

                    moja mama na szczescie taka nie jest, chetnie zostaje od poczatku z malymi a
                    raczej mi pomaga. ale jak musze wyjsc, zostanie bez gadania - to dla niej czyst
                    aprzyjemnosc.
                    tesciowa to widziala male moze ze trzy razy. ale sie chwali na pewnosmile

                    idac tesciwoe tak maja. i niektore mamy mlodych mam

                    pozdr.
            • sara-marco Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 22:28
              wj_2000 napisał:

              Powiem ci tak ze podobnej głupoty w zyciu nie słyszałam.Szkoda ze nie pomyslałes
              o tym ze produkujac dzieci najpierw nalezy sie zastanowic czy bedziemy mieli dla
              nich czas,czy stac nas bedzie na siedzenie w domu lub na nianie.Nie
              uszcześliwiajmy babć wnukami.Nie robmy planow umieszczajac w nich babcie jako
              tanie pomoce.Wnuki dziadkowie moga kochac,pomagac okazjonalnie jak to sam
              nazwałes a nie zapierniczac przy wnuku,swoim domu ,byc moze jeszcze przy mezu
              ktory tez czeka na korytko..szkoda gadac kazdy facet to egoista.


              "wypięcie się" na wnuka jest
              > zwyczajnym ŚWIŃSTWEM!

              Wnuk jak dorośnie to nie bedzie juz pamietał ze babcia mu tyłek wycierała i tez
              sie na nią wypnie.

              Moja żona, moja bratowa i wiele innych PRZYZWOITYCH kobiet tak

              No jezeli przyzwoitosc kobiet jest rozumiana przez ciebie jako słuzenie innym to
              gratuluje dobrego humoru.
              • siasiuszek Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 22:38
                sara-marco napisał:

                > Wnuki dziadkowie moga kochac,pomagac okazjonalnie

                w tym konkretnym wątku mówimy jak narazie o pomocy okazjonalnej
                > Wnuk jak dorośnie to nie bedzie juz pamietał ze babcia mu tyłek
                wycierała i tez
                > sie na nią wypnie

                Mną opiekowała się babcia, nie pamiętam wyzierania tyłka, ale zawsze
                byłam z nią bardzo emocjonalnie związana. Kochałam ją równie mocno
                co własną mamę.

                • szymis Re: Sprawa z babcią:) 25.08.07, 19:15
                  zupełnie nie rozumiem tej babci. dziadkowie naszych dzieci nie wiem co by dali, żeby mieć wnuki jak najdłużej przy sobie, gdyż mieszkamy osobno i widzą je z reguły tylko w weekendy. możemy zostawiać ich prawie zawsze u dziadków, gdy jest tylko taka potrzeba. prawie, bo jak wiadomo i dziadkowie mogą sobie coś zaplanować. gdy jednak umówimy się wcześniej, że chcemy zostawić dzieciaki, to po prostu tak jest i już, jeśli nie u jednych, to u drugich dziadków.
              • uwolnic_cyce Re: Sprawa z babcią:) 25.08.07, 20:14
                To smutne dziewcze z poczatku wątku jeżeli chce wyjść niech zatrudni
                opiekunkę, a babcia niech się bawi dobrze.Swoje już zrobiła.
              • alfalfa Re: Sprawa z babcią:) 29.08.07, 10:32
                sara-marco napisał:

                Nie robmy planow umieszczajac w nich babcie jako
                > tanie pomoce.Wnuki dziadkowie moga kochac,pomagac okazjonalnie jak
                to sam
                > nazwałes a nie zapierniczac przy wnuku,swoim domu ,byc moze
                jeszcze przy mezu
                > ktory tez czeka na korytko..szkoda gadac kazdy facet to egoista.

                Dobre. Babcia nie chce pomagać - winny dziadeksmile)

                Masz z facetami problem, co? Współczuję.
                A.
    • bea116 Re: Sprawa z babcią:) 23.08.07, 22:51
      No to moja mama jest extra, bo nie musiałam nigdy rezygnować z żadnego wyjścia z mężem na imprezę - zawsze zostawała, chociaż i tak się dużo wnukami zajmuje na co dzień. Wręcz uważa, że oddzielnie chodzić nie powinniśmytongue_out Za to teściowa odwrotnie - mówi, że kocha wnuki bardzo, ale zostaje z nimi rzadko i raczej w dodatkowej asyście drugiego dorosłego syna (do pomocy) a my możemy wyjść np. na spacer max na 2 godziny. Przy czym widuje wnuki tylko kilka razy w roku, ma 55 lat i niedołężna nie jest a mimo to jest w takich razach na ogół zmęczona... Myślę, że to wszystko kwestia dobrej woli i chęci po prostu...
    • justyna302 Re: Sprawa z babcią:) 23.08.07, 23:41
      O rany, współczuję.. Moja mama jest tak zakochana we wnusi, że wrecz dopomina
      się, żeby jak najczęściej miec ją przy sobie. Kiedy tylko może zajmuje się małą
      i twierdzi ze na starość ( a ma 52 lata smile)) daliśmy jej z moim mężem tyle radości.
      Po prostu trudno mi zrozumiec, ze babcie nie chcą być jak najbliżej wnuków.
      Rzecz jasna to żaden ich obowiązek, żadna powinność, ale na litość boską, nie
      czują po prostu do wnucząt miłości??
      • berecik7 Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 10:08
        Wiesz co, pewnie czują, ale to jest taka miłość na odległość. To
        samo ma moja teściowa. Ona STRASZNIE kocha swojego wnuka, chętnie
        poda mu obiad, jak raz w miesiącu MY ich odwiedzimy. No ale spędzać
        z nim czs??? Bez przesady.

        Wczoraj oglądałam program Szczuki, ten o książkach. Było
        o "Dziewczynie z zapałkami". I w pewnym momencie autorka książki
        powiedziała coś w tym stylu - że kobieta dla kobiety potrafi być
        bardzo okrutna. Nie potrafi się cieszyć z tego, że córka/synowa ma
        lepiej niż ona kiedyś miała. Dlatego tak trudno uzyskać wsparcie
        matki czy teściowej.

        Ja też mam wrażenie, że moja teściowa zazdrości mi mojego życia, bo
        jej mąż nie pomagał, bo rodziła samotnie, bo ona nie wpadła na to,
        że można wychodzić dla rozrywki też po urodzeniu dziecka itp...No i
        co? Dlaczego ona ma mi pomagać w tym, czego sama nie miała. Ja mam
        wrażenie, że ona podświadomie dąży do tego, bym ja stała się taka
        jak ona - sfrustrowana pracoholiczka. Nawet kiedyś rzuciła od czapy
        tekst: "No tak, ty to w ogóle nie masz czasu dla dziecka. Tyle masz
        pracy". Okropnie się zdziwiłam, bo choć dużo pracuję, ale zazwyczaj
        mam dużo czasu dla dziecka. Zorientowałam się, że ona projektuje na
        mnie swoje sytuacje, bo ona czasu dla dzieci nie miała nigdy...
        • haga78 Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 12:04
          I w pewnym momencie autorka książki
          > powiedziała coś w tym stylu - że kobieta dla kobiety potrafi być
          > bardzo okrutna. Nie potrafi się cieszyć z tego, że córka/synowa ma
          > lepiej niż ona kiedyś miała.

          I ja mam wlasnie dwie skrajne sytuacje.
          Moja mama dopomina sie swoich wnukow (ma ich 7), my natomiast
          staramy sie tak zorganizowac czasowo, by mogla sie nimi nacieszyc do
          woli. A juz wakacje u babci to radosc pelna geby, zarowno ze strony
          wnukow, jak i babci. I cieszy sie ze ja mam troche lepiej w zyciu
          niz ona.

          Moja tesciowa (2 wnukow) odwiedza wnuka kiedy to ona ma ochote ( w
          druga strone to nie dziala).
          "Sama" (ma wybiorcza pamiec)wychowala dwoje dzieci, wiec jedno to
          pikus.
          Pomoc? jaka pomoc.

        • bea116 Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 14:44
          Berecik, ja też mam od czasu do czasu takie wrażenia o swojej teściowej... Np. gdy my się wysypialiśmy w weekend, bo nasze dzieci jak zaczęły przesypiać noce to jakoś nabierały też zwyczaju, że rano dopóki widziały, że śpimy to po prostu zajmowały się sobą w łóżeczku, słyszeliśmy, że ona to wstawała przed dzieckiem i czekała aż się obudzi i jak tak można jak my. Albo z kolei gdy dziecko było chore podczas jej obecności u nas, to usypiała je w pokoju dziennym, gdzie wiadomo największy hałas w ciagu dnia, napominała wszystkich żeby chodzili na palcach i do mnie miała pretensje że nie chcę trzymać razem z nią naczynia do inhalacji. Jak pojawiła się możliwość robienia doktoratu i spontanicznie podzieliłam sie z nią moją radością to głos przez telefon miała zimny jak lód a jak mężowi pierwszemu udało się przebrnąć przez egzaminy na prawo jazdy to powiedziała wprost, że jest zadowolona że nie mi. Przykłady można mnożyć. Zawsze wydawało mi się, że rodzice powinni się cieszyć, że dzieciom żyje sie lepiej, łatwiej, atrakcyjniej a czasami mam wrażenie, że to nie osoba z rodziny ale zawistna znajoma... przykre
        • resztka Re: Sprawa z babcią:) 27.08.07, 10:30
          "że kobieta dla kobiety potrafi być bardzo okrutna" ladnie powiedziane, przyloz
          to do siebie. Trzeba dorosnac, od opieki nad dziecmi sa rodzice, co zrobia
          dziadkowie to ich decyzja (i za kazda trzeba dziekowac)
    • majka003 Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 10:42
      Mama tak samo! A teście tez nie zostaną,bo "teściowa wychowała 5
      dzieci i chce mieć teraz spokój" no chyba,że coś pilnego..Ale raz
      zrobiła wyjątek(?) i została,więc chyba najgorsza nie jest?Ale na
      szczęście narzeczony ma 4 rodzeństwasmile z tego siostrę 15 letnią-ale
      bardzo odpowiedzialną i zawsze chętnie zostaje z małą czy wieczorem
      czy w ciągu dniasmileNiech żyje rodzeństwo!
      • mamamikolaja22 Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 10:48
        U mnie niestety i teściowa i mama daleko, więc raczej nie wychodzimy. Smutne...
    • agata7712 Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 11:28
      Uuuuuuuuuuuu, to nieciekawie. A moze na próbe przestań ją odwiedzać,
      a jak spyta czemu, to powiedz, ' żeby cię nie męczyć mamusiu, bo
      przecież nie musze, sama sobie świetnie dam rade ' ;D
    • joanna.gr Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 11:35
      A ja nie współczuję,uważam,że to normalne.Wasze matki mają prawa być
      zmęczone,nie mieć ochoty,nie poradzić sobie,mieć inne plany itp.One się już w
      życiu napracowały.Jak się podejmuje decyzję o dziecku,to trzeba tak
      kombinować,żeby dziecku zapewnić opiekę bez zmuszania kogokolwiek.Same
      piszecie,że w sytuacjach podbramkowych wasze mamy pomagają.I wystarczy.Nie
      rozumiem waszych argumentów.
      • madziaaaa Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 12:03
        Nigdy nie usłyszałam " nie" od rodzicó czy teściów, niezależnie od
        tego, czy musimy coś załtwić, czy idziemy na imprezę. Ale oni też
        wiedzą, że zawsze mogą na nas liczyć. I na tym polega moim zdaniem
        dobra atmosfera w rodzinie-żeby wiedzieć, ze można na sobie
        wzajemnie polegać!
        • joanna.gr Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 12:09
          Według ciebie,a może według babć (waszych mam) dobra rodzina to taka,w której
          każdy może się spokojnie spełniać bez narzucania mu jakichś ról?Rozumiem, jeśli
          babcia chce zostawać z wnuczkiem,rozumiem też,gdy nie chce.Chyba ma jeszcze
          prawo do samostanowienia?
          • e_r_i_n Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 12:12
            W pelni rozumiem babcie, ktore nie chca podjac sie pelnoetatowej
            opieki nad wnukami, gdy rodzice pracuja. Bo maja prawo nie miec na
            to sily/czasu czy ochoty. Nie rozumiem jednak babć i dziadków,
            którzy raz na jakiś czas nie są w stanie zająć sie wnukami -
            ukochanymi, wspaniałymi i najważniejszymi, zazwyczaj. W koncu to
            jest ich rodzina. I na kogo w zyciu powinno sie liczyc, jak nie na
            rodzine?
            Mam, jak widze, szczescie do rodzicow, ktorzy mnie i meza czasami
            wrecz wyrzucaja z domu, gdy do nas przyjezdzaja. Ale dla nich czas z
            wnukiem to najwspanialszy czas.
            • siasiuszek Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 12:26
              Ale dla nich czas z
              > wnukiem to najwspanialszy czas.

              Bo go kochają, dla mnie to naturalne, że jeżeli się kogoś kocha to
              chce się z nim przebywać.
              Ja też nie mam problemów.

              Przede wszystkim nie mówimy to o 70 letnich staruszkach, tylko
              przeważnie 50 - paroletnich w miarę jeszcze młodych pełnych życia
              kobietach, dla których zajęcie się dzieckiem raz na jakiś czas nie
              jest wielkim wyzwaniem.
              • e_r_i_n Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 12:28
                siasiuszek napisała:

                > Bo go kochają, dla mnie to naturalne, że jeżeli się kogoś kocha to
                > chce się z nim przebywać.

                Dokladnie. I regularnie mi powtarzają, że bardziej ode mnie wink.
                Nie do pojecia dla mnie jest robienie problemu ze SPORADYCZNEGO
                zajmowania sie WLASNYM wnukiem.
                • siasiuszek Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 12:39
                  Nie tylko swojego wnuka, ale i Ciebie. Dlatego robi Ci przysługę,
                  żebyś raz na jakiś czas mogła poczuć się dobrze. Chyba miłość do
                  własnych dzieci nie kończy się wraz z ich pełnoletnością.
                  • e_r_i_n Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 12:41
                    Nie no, oczywiscie. Wiesz, generalnie u mnie w rodzinie panuje
                    zdrowy uklad - kazdy kazdemu pomaga w ramach swoich mozliwosci.
                    Myslalam, ze to naturalne. Chociaz powinnam juz dawno zwatpic,
                    patrzac czasami na to, z jakiego powodu ludzie robia swoim dzieciom
                    wymowki.
                  • al_dente3 Re: Sprawa z babcią:) 25.08.07, 16:06
                    siasiuszek napisała:

                    > Chyba miłość do
                    > własnych dzieci nie kończy się wraz z ich pełnoletnością.
                    Niestety, nie. Wyrasta się z rodziców, nie z dzieci.
              • al_dente3 Re: Sprawa z babcią:) 25.08.07, 16:04
                siasiuszek napisała:

                > Przede wszystkim nie mówimy to o 70 letnich staruszkach, tylko
                > przeważnie 50 - paroletnich w miarę jeszcze młodych pełnych życia
                > kobietach, dla których zajęcie się dzieckiem raz na jakiś czas nie
                > jest wielkim wyzwaniem.
                Pełnia życia po pięćdziesiątce - zgoda. Tylko to niekoniecznie
                znaczy pieluchy! Co do kondycji pięćdziesięciolatek - bywa
                różniście. Spójrz czasem na klepsydry, ileż tam młodych babć i
                dziadków. Zmarło im się zdrowo.
            • al_dente3 Re: Sprawa z babcią:) 25.08.07, 16:00
              e_r_i_n napisała:

              > W pelni rozumiem babcie, ktore nie chca podjac sie pelnoetatowej
              > opieki nad wnukami, gdy rodzice pracuja. Bo maja prawo nie miec na
              > to sily/czasu czy ochoty.
              Boli mnie serce na myśl, że czteromiesięczną wnusię wleczono by nad
              ranem do żłobka. Zagryzę zęby i oddam te pół roku z mojego życia
              małej, może nawet więcej. Żebym tylko zdrowa była. Jeśli nie,
              wycofam się wcześniej, nikt nie będzie miał do mnie pretensji. Tak
              umówiłam się z synową.
          • madziaaaa Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 12:28
            Nie znasz mojej rodziny, więc nie mów czegoś, czego nie wiesz!
            Nie widzę problemu, gdyby czy rodzice, czy teściowie powiedzieli
            nie. Mało tego, sami czasem dzwonią i pytają, czy nie chcemy im
            podrzucić im na weekend córki i gdzieś wyskoczyć.

            Zazdrość przez ciebie przemawia, koleżanko.
          • majka003 do joanna.gr 24.08.07, 12:34
            Może i masz rację. My nigdy nie wychodzilismy odkąd sie
            ur.córka.Teraz ma 19 m-cy i rzadko wychodzimy a jak już to jak mała
            śpi na noc tak aby cały dzień jej poświęcić a parę godz. nocnych ze
            sobą pobyć,każdy związek potrzebuje od czasu do czasu relaxu
            (?),odpoczynku od codziennych spraw,pracy,problemów...JA się z mężem
            prawie mijam,więc aby dalej żyć ze sobą i nie stać się obcymi ludźmi
            dla siebie trzeba czasem gdzieś wyjść pobyć RAZEM by podładować
            akumulatory. Bo i skąd wychodzą potem zdrady?CZasem właśnie przez
            zaniedbanie 2 os. bo ona skupiła się na dziecku,bo on skupił się na
            pracy...A gdzie miłość i potrzeba bliskości(odświerzenia wspomnień)??
            • al_dente3 Re: do joanna.gr 25.08.07, 16:09
              majka003 napisała:

              > aby dalej żyć ze sobą i nie stać się obcymi ludźmi
              > dla siebie trzeba czasem gdzieś wyjść pobyć RAZEM by podładować
              > akumulatory. Bo i skąd wychodzą potem zdrady?CZasem właśnie przez
              > zaniedbanie 2 os. bo ona skupiła się na dziecku,bo on skupił się
              na
              > pracy...A gdzie miłość i potrzeba bliskości(odświerzenia
              wspomnień)??
              Myślisz, że to problem rodziców/teściów? Bez tego wychodzenia to się
              nie da być wierną sobie parą?
          • siasiuszek Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 12:44
            joanna.gr napisała:

            > Według ciebie,a może według babć (waszych mam) dobra rodzina to
            taka,w której
            > każdy może się spokojnie spełniać bez narzucania mu jakichś ról?

            Może i taka komuś odpowiada, ale ja wole swoją w której pomagamy
            sobie nawzajem. Zarówno nam dziadkowie jak i mu dziadkom. Ostatnio
            mój mąż pomagał mojemu tacie w wykończeniu przybudówki. Też mógł
            powiedzieć, że jest zmęczony i zostawić go samego z tą całą robotą.
            Żeby zapłacił i wynajął sobie robotnika. Ale od tego jest rodzina,
            żeby sobie nawzajem pomagać. Od wzajemnej pomocy, miłości.
            • madziaaaa Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 12:46
              No właśnie to samo napisałam wyżej. Tylko jak ktoś nie ma takiej
              fajnej rodziny, to potem wylewa swoje żale na forum i dogaduje innym.
              • joanna.gr Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 12:54
                No w którym miejscu 'ktoś' wylewa te swoje żale?Wskaż proszę,'niezmierniem' ciekawa.
                • madziaaaa Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 12:59
                  Wiele razy były podobne wątki zakładane! To nie jest personalnie do
                  Ciebie! Tylko właśnie do osób, które twierdzą, "ze ta podła matka
                  czy tesciowa znów odmówiła mi zostania z moim synem."Nie raz takie
                  dyskusje tu już się toczyły...
            • madami Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 13:38
              Dla mnie naturalne jest, że rodzina sobie wzajemnie pomaga. Moje dziecko zostaje z jednymi i drugimi dziadkami, regularnie. Moge liczyć na siostrę i szwagra oni na nas. Wychodzę na imprezy, do kina, wyjeżdzamy sami na wakacje. Dziadkowie czegoś potrzebują - zawsze moga zadzwonić. Czasem podrzucam im bilety do kina czy teatru, zapraszamy na do kawiarni czy restauracji. Oczywiście nie ma tu mowy o wykorzystywaniu drugiej strony. Nikt i kłopotach w chorobie nie zostaje sam, radością dzielimy się wspólnie, szczerze i bez kompleksów.

              Takie fajne relacje mam tylko z najblizszą rodziną, z babciami praktycznie nie utrzymuję kontaktu. Żadna babcia niegdy się mna nie chciała zająć, praktycznie ich nie interesowałam, wiedziały tylko, że żyję wink spotkania mniej więcej raz do roku, zawsze zajęte swoimi sprawami, pracą... Teraz to dla mnie obce osoby, nie czuję chęci widywania się z nimi, nie czuję więzi, nawet sypmatii. Smutne to bo wiem, że jedna moja babcia jest samotna, jej uchochana córeczka - moja ciotka nie chce mieć z nią nic wspólnego, więc spędza całe dnie sama w domu wygladając przez okno. Rodzice mnie i siostrę wychowywali inaczej, najważniejsze było to, że jesteśmy rodziną, jesteśmy sobie najbliźsi na świecie, w rodzinie nie ma rywalizacji, jest tylko miłość, szacunek i wspólpraca.
          • aguskin Re: joanna.gr 24.08.07, 14:56
            ok, niby się zgadzam, tylko kiedy ja będę miala te 50 pare lat, to
            ona bedzie miała 70 parę i wtedy będzie chciała, odwiedzin, opieki,
            wtedy też mogę powiedzieć, jestem zmęczone, w życiu już się
            napracowałam, mam inne plany, na bliskie więzi pracuje się całe życie
            • tesiap2 Re: joanna.gr 24.08.07, 21:27
              Dziewczyno,to są dwie różne sprawy.O jak mało jeszcze jesteś dorosła
              i odpowiedzialna!!!!Matka,rodzice cię wychowali,to mogą i mają prawo
              liczyć na starość na twoją opiekę.Co ma do rzeczy zostawanie z
              twoimi dziećmi,do opieki nad starymi schorowanymi rodzicami???!!!!
              • siasiuszek Re: joanna.gr 24.08.07, 21:52
                na świat się nie prosiła, urodziła ja bo chciała, a nie dlatego by
                ktoś się nią na starość opiekował.

                moja znajoma opiekowała się sparaliżowanymi rodzicami przez 25 lat,
                aż do ich śmierci jednym i drugim. Przez cały ten czas potrzebowali
                kompleksowej opieki łącznie z przewijaniem. To dużo więcej niż oni
                jej poświęcili.
              • aguskin Re: tesiap2 25.08.07, 08:00
                oj ma, jeśli dla mojej mamy jest problememm zostać raz na ruski rok
                z moim dzieckiem, czyli swoim wnukiem, to chyba coś jest nie tak,
                albo nie specjalnie kocha mnie, albo nie specjalnie kocha moje
                dzieci,
                i to Ty mylisz obowiązek z chęcią,
                bo co innego jest wpaść, sprzątnąć, podać obiad, i biegiem lecieć,
                a posiedzieć pogadać,
                a wnuki kiedy mają zbudować więź z taką babcią,
                takie miałam obie babcie, nigdy mną się specjalnie nie interesowały,
                tak jak moja mama moimi dziećmi, i ja tych babć nie odwiedzam
                częściej niż miłą sąsiadkę na dole, choć babki całymi dniami siedzą
                w oknie,
                jak ja byłam z dzieckiem też siedziałam z kluczem na szyi sama, też
                często na oknie, ( to co dajesz, to dostajesz)
                o jakiej odpowiedzialności Ty mówisz???
                moralnej?? litości?
                nie lubię przegięć w żadną stronę, nie podoba mi się babcia
                wychowująca, ani wcale nie interesująca się wnukami, czy swoją córką
                • al_dente3 Re: tesiap2 25.08.07, 16:18
                  aguskin napisała:

                  > oj ma, jeśli dla mojej mamy jest problememm zostać raz na ruski
                  rok
                  > z moim dzieckiem, czyli swoim wnukiem, to chyba coś jest nie tak,
                  > albo nie specjalnie kocha mnie, albo nie specjalnie kocha moje
                  > dzieci,
                  Piszesz o krańcowej sytuacji. Mama kocha i Ciebie, i Twoje dieci,
                  ale bardziej siebie i swoją wygodę. Tak już ma.

            • al_dente3 Re: joanna.gr 25.08.07, 16:14
              aguskin napisała:

              > ok, niby się zgadzam, tylko kiedy ja będę miala te 50 pare lat, to
              > ona bedzie miała 70 parę i wtedy będzie chciała, odwiedzin, opieki,
              Dopuszczasz myśl, że możesz się mylić? Może nie chcieć niczego.
              > wtedy też mogę powiedzieć, jestem zmęczone, w życiu już się
              > napracowałam, mam inne plany, na bliskie więzi pracuje się całe
              życie
              Jasne. Myślę, że zdaje sobie z tego sprawę każdy, kto wkroczył w
              dziadkowy wiek.
      • siasiuszek Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 12:08
        Nie przesadzasz przypadkiem?? Tu nie chodzi nawet o codzienną
        opiekę, ale o zwykła przysługę jak w rodzie, o zrobienie dla kogoś
        czegoś dobrego. Nic by jej się nie stało gdyby tak raz została na te
        4 h.
        • osa102 i bardzo DOBRZE to Twoje dziecko 24.08.07, 12:13
          nie ma problemów z wynajeciem naiani na kika godzin.
          • e_r_i_n Re: i bardzo DOBRZE to Twoje dziecko 24.08.07, 12:16
            A babcia opowiada sasiadkom, jakiego ma kochanego wnuka i jak to
            wszystko dla niego zrobi. Przykre to.
          • siasiuszek Re: i bardzo DOBRZE to Twoje dziecko 24.08.07, 12:21
            Niania na kilka godzin może jest dobra dla starszych dzieci, ale
            taki 14 miesięczniak może się przestraszyć zupełnie obcej osoby.
            Zresztą, na kogo można liczyć, jeżeli nie na własną mamę??
            • broceliande Re: i bardzo DOBRZE to Twoje dziecko 24.08.07, 12:28
              siasiuszek napisała:

              > Niania na kilka godzin może jest dobra dla starszych dzieci, ale
              > taki 14 miesięczniak może się przestraszyć zupełnie obcej osoby.
              > Zresztą, na kogo można liczyć, jeżeli nie na własną mamę??

              Ja bym swojej nie powierzyła dzicka na piętnaście minut. Ale
              teściowa zostajesmile

            • beatrix13 Re: i bardzo DOBRZE to Twoje dziecko 25.08.07, 10:00
              siasiuszek napisała:

              > Niania na kilka godzin może jest dobra dla starszych dzieci, ale
              > taki 14 miesięczniak może się przestraszyć zupełnie obcej osoby.
              > Zresztą, na kogo można liczyć, jeżeli nie na własną mamę??

              .....................
              na siebie, tylko i wyłącznie na siebie trzeba liczyć
            • al_dente3 Re: i bardzo DOBRZE to Twoje dziecko 25.08.07, 16:22
              siasiuszek napisała:

              > Zresztą, na kogo można liczyć, jeżeli nie na własną mamę??
              Dokładnie na nikogo. Jeśli zawiedzie rodzicielstwo, to co
              pozostanie? Nietórym się udaje w małżeństwie, niektórym.
          • moofka Re: i bardzo DOBRZE to Twoje dziecko 24.08.07, 12:33
            osa102 napisała:

            > nie ma problemów z wynajeciem naiani na kika godzin.

            szczegolnie jak sie jest z krotka wizyta u matki ;P

            oczywiscie nie bedzie tez zadnego problemu dla babci, jesli w dzien
            babci zastuka w drzwi babci wylacznie gazownik na odczyt licznika
          • betasz Re: i bardzo DOBRZE to Twoje dziecko 24.08.07, 14:24
            osa102 napisała:

            > nie ma problemów z wynajeciem naiani na kika godzin

            Jasne, pod warunkiem że ma się na to kasę.
            • moofka Re: i bardzo DOBRZE to Twoje dziecko 24.08.07, 14:27
              betasz napisała:

              > osa102 napisała:
              >
              > > nie ma problemów z wynajeciem naiani na kika godzin
              >
              > Jasne, pod warunkiem że ma się na to kasę.

              niekoniecznie
              ja mialabym kase na nianie - a ma problem, kiedy potrzebuje
              awaryjnej opieki,
              bo nie znam zadnej zaufania godnej niani i nigdy z nian nie
              korzystalam
              ogloszenie w gazecie to za malo, zeby powierzyc dziecko obcej osobie
              to nie pies i nie worek z gownem
              bardzo wazne jest wlasnie to, z KIM dziecko zostaje
              kochajaca babcia to na ogol doskonale towarzystwo dla dziecka
          • hella_79 Re: i bardzo DOBRZE to Twoje dziecko 24.08.07, 14:29
            taaa, szczególnie w takiej sytuacji, w jakiej była autorka wątku uncertain
            zapewne, w małym mieście (zresztą nawet w dużym) tak w "5 minut" mozna zorganizować opiekę. swoją drogą, szkoda, ze nie miała takiej opcji, ciekawa jestem miny babci w takiej sytuacji.
            • hudsonhornett amerykański model rodziny 25.08.07, 11:30
              tam więzi dziadków z wnukami są żadne, dziadkowie mieszkają w Miami albo
              Kaliforni, rodzice z wnukami gdzieś z drugiej strony Stanów i widują się 5 razy
              w życiu. czy to lepiej? wątpię, w Polsce naszą siła są silne rodziny pomagające
              sobie nawzajem, kochające się i żyjące ze sobą blisko, dlatego domów starców też
              jest tysiąc razy mniej. Dziadkowie są ważni w życiu wnuków, to dodatkowe osoby,
              od których mały człowiek może otrzymać wsparcie i miłość, no ale oczywiście oni
              muszą chcieć mu to dać. Jak ważniejszy od wnuków jest wolny czas, rozrywki albo
              po prostu niezawracanie sobie głowy jakimiś malcami, bo przecież mają rodziców i
              niech ich chowają, to potem ci malcy jako dorosli ludzie nie mrugną powieką gdy
              babcia albo dziadek zostanie pensjonariuszem jakiegoś przytułku. Do człowieka
              zawsze wraca to co dało się z siebie innym, jak się nic nie daje to i zwrotu nie ma.
              • ugenwillla Re: amerykański model rodziny 25.08.07, 12:16
                Tak właśnie jest, znałam w N.Y. rodzinę, w której wnuki do dziadków mówiły
                "proszę pana/pani" i taką, w której wnuczek poznał swoich dziadków w wieku lat
                12. Można i tak, czemu nie, amerykańscy dziadkowie to szczęśliwi ludzie z
                mnóstwem zajęć w klubach dla seniorów, wycieczek zagranicznych, lekcji
                japońskiego czy kursów lepienia glinianych dzbanuszków ale w tym wszystkim
                przeraźliwie S A M O T N I! W życiu trudno jest zapełnić poczucie pustki na
                skutek deficytu bliskich więzi międzyludzkich, a z kim tworzyć te więzi jak nie
                z własnymi dziećmi, wnukami? Lepiej z przyjaciółmi od brydża czy kumplami od
                ryb? Jeżeli ktoś tak myśli to jest żałosny.
                • jorad67 Re: amerykański model rodziny 25.08.07, 12:27
                  osobiście wolałbym być amerykańskiem emerytem z lecjami japońskiego i miłym
                  klubem seniora w sąsiedztwie niż polskim emerytem upupionym wysokością swojej
                  emerytury i wnukami podrzucanymi do pilnowania aby rodzice zaoszczędzili na
                  niańce. A dzisiejsze wnuki bez względu na ile się nimi zajmujesz i tak od
                  spędzania czsu z dziadkiem czy babcią wolą grę komputerową.
                  • ugenwillla Re: amerykański model rodziny 25.08.07, 12:30
                    ja jestem "amerykańskim emerytem (tką)" a wolę mieszkać w Polsce i pilnować
                    swojej wnuczki i niż chodzić do klubu seniora na pogaduszki o face liftingach i
                    kocich dolegliwościach smile ale każdemu wedle potrzeb!
                • al_dente3 Re: amerykański model rodziny 26.08.07, 08:36
                  ugenwillla napisała:

                  > amerykańscy dziadkowie to szczęśliwi ludzie z
                  > mnóstwem zajęć w klubach dla seniorów, wycieczek zagranicznych,
                  lekcji
                  > japońskiego czy kursów lepienia glinianych dzbanuszków ale w tym
                  wszystkim
                  > przeraźliwie S A M O T N I! W życiu trudno jest zapełnić poczucie
                  pustki na
                  > skutek deficytu bliskich więzi międzyludzkich, a z kim tworzyć te
                  więzi jak nie
                  > z własnymi dziećmi, wnukami? Lepiej z przyjaciółmi od brydża czy
                  kumplami od
                  > ryb? Jeżeli ktoś tak myśli to jest żałosny.
                  Nie zapominaj o więzi między rówieśnikami. Trudno ją zastąpić
                  bałakaniem z dwulatkiem. Oczywiście jedno nie wyklucza drugiego.
                  • hudsonhornett Re: amerykański model rodziny 26.08.07, 12:51
                    Więź między rówieśnikami po 60-stce? Większość rówieśników albo nie żyje, albo
                    choruje albo pilnuje wnuków. Ci nieliczni, którzy zostali i mają chęć się
                    spotykać wspominają powstanie i swoją wojenną chwałę albo narzekają na czasy, na
                    młodzież, na rządy, na lekarzy, pomstują na czym świat stoi. Wolę dwulatka, jest
                    pełen entuzjazmu do wszystkiego co mu się zaproponuje i patrzy na mnie z
                    uwielbieniem smile
                    • al_dente3 Re: amerykański model rodziny 27.08.07, 23:21
                      A mnie właśnie kręcą chłopcy z tamtych lat. Błysk w oku pozostał ten
                      sam.( Nie mylić ze szkłami optycznymi.) Na brak wigoru też się nie
                      skarżę. Sama jestem babcią, więc sporo rozumiem.
              • al_dente3 Re: amerykański model rodziny 26.08.07, 08:33
                hudsonhornett napisał:

                > Dziadkowie są ważni w życiu wnuków, to dodatkowe osoby,
                > od których mały człowiek może otrzymać wsparcie i miłość, no ale
                oczywiście oni
                > muszą chcieć mu to dać. Jak ważniejszy od wnuków jest wolny czas,
                rozrywki alb
                > o
                > po prostu niezawracanie sobie głowy jakimiś malcami, bo przecież
                mają rodziców
                > i
                > niech ich chowają, to potem ci malcy jako dorosli ludzie nie
                mrugną powieką gdy
                > babcia albo dziadek zostanie pensjonariuszem jakiegoś przytułku.
                Prawidłowe relacje.
                > Do człowieka
                > zawsze wraca to co dało się z siebie innym, jak się nic nie daje
                to i zwrotu ni
                > e ma.
                O święta naiwności!
                • hudsonhornett Re: amerykański model rodziny 26.08.07, 12:52
                  Może i tak, ale lepeij być naiwnym niż zforzkniałym staruszkiem, pozostanę przy
                  naiwności.
                  • al_dente3 Re: amerykański model rodziny 27.08.07, 23:23
                    Masz rację. Wdepniesz w starość i święty Boże nie pomoże. Naiwność
                    jest uleczalna.smile
          • al_dente3 Re: i bardzo DOBRZE to Twoje dziecko 25.08.07, 16:20
            Banalne, ale prawdziwe: niania kosztuje!
      • penible4 Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 13:40
        mam wrażenie, że uważa sie nas - kobiety 50+ - za osoby, ktore nie
        maja planów , marzeń , celów do osiągnięcia. Z pewnością sa wśród
        nas i takie, które nie istnieją jak tylko dla innych. Te panie
        chetnie zajmuja się wnukami. "Jestem im potrzebna" - to
        uzasadnienie życia. Ale tez sa panie, które ucza się, planują
        podróże, uprawiaja sport, seks - i ..... dla nich spotkanie z
        wnukami tez musi byc zaplanowane. Oczywiscie , poza - odpukac -
        jakimiś straszymi wydarzeniami....
        • e_r_i_n Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 13:42
          Babcia nie powiedziala 'nie zajme sie dzieckiem, bo ide na trening
          karate', tylko 'nie zajme sie, bo nie mam zamiaru umozliwiac ci
          przyjemnosci'. Widzisz roznice? Ja zdecydowana.
          Pierwsze jak najbardziej na miejscu i zasadne, drugie - dla mnie
          byloby przykre.
          • alapacz Re: Sprawa z babcią:) 27.08.07, 17:55
            hm, jakoś trudno mi w to uwierzyć, że taki argument "bo idę na
            lekcję karate" zostanie gładko przyjęty przez rodzica.. obawiam się,
            że polskie społeczeństwo uważa, że opieka na wnukami to OBOWIĄZEK
            babci czy dziadka, a jak już starsza osoba zacznie realizować własne
            pasje to często się słyszy, że "odbiło, na kurs tańca lata zamiast
            wnuki niańczyć"...
            • e_r_i_n Re: Sprawa z babcią:) 27.08.07, 18:18
              alapacz napisała:

              > hm, jakoś trudno mi w to uwierzyć, że taki argument "bo idę na
              > lekcję karate" zostanie gładko przyjęty przez rodzica..

              A skad taki uogolniajacy wniosek? Pewnie sa tacy, ktorzy uwazaja, ze babcia ma
              obowiazek. W tym watku przewazaja jednak glosy rozsadku, postulujace zloty
              srodek - czyli nie wykorzystywanie babć, ale też i ich jakąs tam pomoc przy
              wnukach.

              > a jak już starsza osoba zacznie realizować własne pasje to często
              > się słyszy, że "odbiło, na kurs tańca lata zamiast
              > wnuki niańczyć"...

              Takie teksty to zazwyczaj rownolatki puszczają.
        • hella_79 Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 14:33
          no dobrze, ale w sytuacji opisanej przez autorkę babcia raczej planów nie miała. bo córka z dzieckiem jej nie przeszkadzała. nie została sama z dzieckiem na 2-3 godziny, bo nie. pies ogrodnika: ja się nie bawię (nie bawiłam), to ty też nie będziesz. ja nie pomogę, zebyś chociaż na chwilę się odprężyła. wg. mnie takie zachowanie nie jest cechą kochającej matki i babci. tym bardziej, ze takie sytuacje chyba w przypadku autorki nie zdarzają sie notorycznie.
          sytuacja jak dla mnie chora.
          • e_r_i_n Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 14:35
            Dziewczyna pisze: "Nawet jak chcemy wyjść gdzieś z mężem na imprezę
            do znajomych raz na ruski rok, to z dzieckiem nie zostanie, "bo my
            idziemy się bawić, a nie musimy przecież"", wiec masz racje - jej
            mama to typowy pies ogrodnika. Mi sie wydawało, ze jak rodzic
            jakiejs trudnosci doswiadczyl, to chce jej oszczedzic ukochanemu
            dziecku. A tu zonk.
          • al_dente3 Nauka babciowania 26.08.07, 08:47
            Bycie babcią to jedna z ról życiowych kobiety. Trzeba się jej
            nauczyć, podobnie jak matkowania. Termin depresja poporodowa jest
            odmieniany przez wszystkie przypadki. Dla wszystkich - nazwę
            umownie - aktywnych babć moment narodzin wnuka to znak, że trzeba
            wkroczyć w smugę cienia. Okres dojrzewania jest niewątpliwie trudny,
            starzenie się też nie przychodzi łatwo. A może by na uciekające od
            babciowania kobiety spojrzeć i od tej strony. Szczera do bólu
            rozmowa może zdziałać cuda, tak przynajmniej przypuszczam. W każdym
            razie warto na odszczepieńcze babcie spojrzeć od strony ich
            problemów zdrowotnych i psychicznych.
            • magdziak1 Re: Nauka babciowania 27.08.07, 13:31
              Ja mam podobny problem z teściową. Nie chce zająć się wnukiem nawet kiedy ja
              jestem w drugim pokoju i np chce umyć okno!!!! I szczera rozmowa tez nic nie
              zmieniła. Usłyszałam: " Ja byłam sama z trójką dzieci, nikt mi nie pomagał, i
              miałam zawsze posprzątane!!"
              • al_dente3 Re: Nauka babciowania 28.08.07, 13:38
                magdziak1 napisała:

                > Usłyszałam: " Ja byłam sama z trójką dzieci, nikt mi nie pomagał, i
                > miałam zawsze posprzątane!!"
                Niech Ci zademonstruje, jak umyć okno z jednym pod opieką. Jeśli nie
                zechce, może wskaże świadków swej super zaradności?
                • lila1974 Re: Nauka babciowania 28.08.07, 13:42
                  Wierzę, ze mogła mieć.
                  W tamtych czasach nikt się z dziećmi tak nie certolił jak dziś.
                  Pędraki były wypuszczane na podwórko, a mama miała wówczas czas na
                  gotowanie, pranie, sprzatanie itp.
                  Niestety, czasy się zmieniły i odpowiedzialny rodzic nie otworzy na
                  oścież drzwi i nie popędzi malucha na boisko przed blokiem. Siłą
                  rzeczy ma zajętą przynajmniej jedną rękę, jedno oko i jedną połowę
                  mózgu smile
          • bab.cia.1 Re: Sprawa z babcią:) 24.09.07, 09:56
            Bardzo mi źal tej starszej pani. Nawet nie wie ile traci. Sama jestem
            babcią dwóch fantastycznych chłopaków i jest to jedna z piękniejszych
            rzeczy, które mnie w źyciu spotkały. Wczoraj byliśmy w parku w
            Wilanowie, a potem, obźeraliśmy się niezdrowymi rzeczami w
            macdonaldzie. Na nic nie zamieniłabym takiej wyprawy. Widzę się z nimi
            codziennie , mimo źe wciąź pracuję i opiekowałam się nimi przez całe
            wakacje.Na nic nie liczę. Po prostu kocham moją córkę i jej
            rodzinę.Jestem bardzo szczęśliwa.
          • allo11 Re: Sprawa z babcią:) 24.09.07, 10:44
            za kilka lat ta pani babcia, będzie zdziwiona ,że nie ma kontaktu z wnukami, że
            nikt nie dostrzega jej potrzeb , że jest odtrącona... Coś za cos .Kij ma 2
            końce...itd. To po prostu brak dojżałosci!!
      • justyna302 Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 18:23
        joanno.gr ja w ogóle o czym innym. Moja mama ma święte prawo miec inne plany,
        być zmęczona, itd.
        Mnie dziwi nie to, że czyjaś matka/teściowa nie może się zająć wnuczką, tylko że
        zachowuje się tak jakby wnuk nie był ukochaną istotą ale balastem, męczącym i
        nudnym.
        Dziwi mnie to, że babcia może traktować wnuka jak obcą osobę.
        To jest to samo jak z opieką nad starymi rodzicami, nikt nie będzie nas za to
        rozliczał, ale robimy to - z miłości.
        Tak samo nasze mamy nie muszą opiekować się naszymi dziećmi - ale przeważnie
        robią to bo je kochają.
        A więc brak zainteresowania, obojętność mnie dziwi.
        A nie brak sił czy czasu.
        • joanna.gr Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 18:39
          Hmmm..Ujmę to tak: siostra mojej teściowej czasem zajmuje się wnukiem.Robi to z
          przymusu,choć go kocha.Jest starszą osobą,w kiepskiej kondycji,bieganie za żywym
          3-latkiem męczy ją,stresuje i nudzi.A ja to rozumiem i dziwię się jej
          córce,która ją poniekąd do tego zmusza.
          Moja mama opiekuje się moją babcią-89-letnią.Babcia ma kłopoty z pamięcią
          (np.odkręci wodę i gaz,potem zapomni).Do tego-kochana niegdyś kobieta stała się
          niewyobrażalnie złośliwa i wszystkie negatywne emocje przelewa na moją mamę.Nie
          mam wątpliwości,że mama ją kocha.Jak również co do tego,że jest to dla niej
          balast.Może to zrozumieć tylko ktoś,kto wziął całkowitą odpowiedzialność za
          starszego człowieka z demencją i pretensjami do całego świata.Pozdrawiam.
        • al_dente3 Re: Sprawa z babcią:) 26.08.07, 08:51
          justyna302 napisała:

          > Mnie dziwi nie to, że czyjaś matka/teściowa nie może się zająć
          wnuczką, tylko ż
          > e
          > zachowuje się tak jakby wnuk nie był ukochaną istotą ale balastem,
          męczącym i
          > nudnym.
          Nawet taki balast można od czasu do czasu zarzucić sobie na garbinę.
          Myślę, że babcia odrzucająca wnuki, podobnie jak matka dzieci,
          otrzebuje pomocy.
      • al_dente3 Re: Sprawa z babcią:) 25.08.07, 15:54
        joanna.gr napisała:

        > Wasze matki mają prawa być
        > zmęczone,nie mieć ochoty,nie poradzić sobie,mieć inne plany
        itp.One się już w
        > życiu napracowały.
        Należę do tych wyrodnych babek, które nie upatrują jedynego sensu
        życia i największej miłości we wnuku. Ani podziwiam takie babki, ani
        im zazdroszczę, choć zdaję sobie sprawę, jak ich postawa jest
        społecznie pożądana. Zwyczajnie choruję i nie mam sił na niańczenie
        przyszłego pokolenia. Trudno zrozumieć młodej, zdrowej osobie, na
        czym polega różnica w wydolności organizmu między nią a matką.
        Myślę, że właściwa proporcja to 2:1. Nigdy nie byłam wyłącznie matką
        i nie zamierzam zostać wyłącznie babcią. Moje dzieci wiedzą o tym i
        w pełni akceptują moje wybory.
        • sonia765 Re: Sprawa z babcią:) 25.08.07, 16:07
          al_dente3 napisała:

          Zwyczajnie choruję i nie mam sił na niańczenie
          > przyszłego pokolenia.
          Nigdy nie byłam wyłącznie matką
          > i nie zamierzam zostać wyłącznie babcią.

          Nie chcę być złośliwa, ani Ci uwłaczać, ale coś się tu nie zgadza.
          Piszesz, że jesteś schorowana i nie masz sił.
          Rozumiem, chcesz odpocząć i mieć święty spokój. To zrozumiałe.

          Za chwilę, że nie będziesz wyłącznie babcią. Brawo, chcesz być aktywna i
          sprawdzać się na innym polu niż niańczenie wnucząt.

          Ale do tego też trzeba mieć zdrowie i siły. Więc jak to jest?
          • al_dente3 Re: Sprawa z babcią:) 26.08.07, 08:30
            sonia765 napisała:

            > Piszesz, że jesteś schorowana i nie masz sił.
            > Rozumiem, chcesz odpocząć i mieć święty spokój. To zrozumiałe.
            Święty spokój będę miała po śmierci.
            > Za chwilę, że nie będziesz wyłącznie babcią. Brawo, chcesz być
            aktywna i
            > sprawdzać się na innym polu niż niańczenie wnucząt.
            Sprawdziłam się wystarczająco, by sporo o sobie wiedzieć.
            > Ale do tego też trzeba mieć zdrowie i siły. Więc jak to jest?
            Miewam okresy, gdy ani ręką, ani nogą. Dosłownie. Ze znacznym trudem
            radzę sobie sama ze sobą. Nie bałabyś się z takimi siłami witalnymi
            przyjąć pełną odpowiedzialność za dziecko na co najmniej 9 godzin
            dziennie? Ja jestem pełna obaw. Niemniej zaryzykujemy.
    • madziaaaa Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 12:30
      Nie rozumiem takiego podejścia. A już najbardziej wkurza mnie to,
      jak dziadkowie każą sobie płacić za opiekę nad wnuczkami. I wcale
      nie wynika to z ich sytuacji materialnej.
      • joanna.gr Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 12:42
        A mnie najbardziej wkurza,jak mamy domagają się,żeby się matka czy teściowa
        dzieckiem zajęła,a potem jęczą,że matka/teściowa się wtrąca/źle karmi/źle ubiera
        itp.
        • madziaaaa Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 12:44
          A to fakt, to mnie też wkurza!
          Zresztą uważam, że tu nie ma czego wymagać. Można poprosić. Bo
          wiadomo, ze nikt nie ma obowiązku zajmowania się moim dzieckiem,ale
          jeśli sam oferuje swą pomoc, to nie widzę powodu, by nie skorzystać.
          • joanna.gr Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 12:52
            Aaaa,to już zupełnie inna para kaloszy.Poprosić,przyjąć czyjąś ofertę-tak.Ale
            nie wyjeżdżać z roszczeniami i pretensjami.Tak to widzę.
            • madziaaaa Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 12:56
              I ja to widzę dokładnie tak samosmile
            • siasiuszek Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 13:03
              Myślę, że to nie sa pretensje, ale autorce wątku jest po prostu
              przykro, że babci nie zależy na wnuki i zrobieniu drobnej
              przyjemność swojej własnej córce. Mi przynajmniej było by przykro.
              • madziaaaa Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 13:08
                No mnie też by było przykro, nawet sobie nie wyobrażam takiej
                sytuacji, bo na szczęście nigdy w niej nie byłam. I tak jak
                napisałam wcześniej, nie rozumiem tego, ze dziadkowie nie chcą od
                czasu do czasu zająć się wnukiem, ale też nie rozumiem matek, które
                od nich tego żądają i w przypadku odmowy po prostu się obrażaja...
        • al_dente3 Re: Sprawa z babcią:) 26.08.07, 08:55
          Tu nie ma się co wkurzać, wystarczy uzgodnić, co i jak. Zresztą o
          drobiazgi nie ma sensu wojować, szczegolnie w parze: teściowa -
          synowa.
      • al_dente3 Re: Sprawa z babcią:) 26.08.07, 08:53
        Pierwsze od Ciebie słyszę o takim zjawisku. To już zakrawa na
        wredotę.
    • r_mol A dlaczego uważasz, że powinna zostawać? 24.08.07, 12:50
      Bo tobie się nie chce opiekować dzieckiem? Rozumiem to, ale dlaczego
      nie weźmiesz sobie opiekunki do dziecka?
      • e_r_i_n Re: A dlaczego uważasz, że powinna zostawać? 24.08.07, 12:54
        No tak, w sumie krzyknelaby przez okno z mieszkania mamy, ze
        opiekunki potrzebuje i by na peczki chetnych bylo.
        <mur>
        • r_mol A dlaczego miałaby wołać z mieszkania mamy? 24.08.07, 13:22
          Zaplanowanie sobie (i innym) czasu z parodniowym wyprzedzeniem
          przerasta czyjeś możliwości? Przykre.
          Żeby nie było wątpliwości. Rozumiem sytuacje losowe. Choroba.
          Kradzież mieszkaniowa. Wypadek. Itp. Ale tu chyba nic takiego nie
          miało miejsca?
          • e_r_i_n Re: A dlaczego miałaby wołać z mieszkania mamy? 24.08.07, 13:26
            A nie zdarzaja Ci sie czasami spontaniczne pomysly?
            Tutaj mowimy o takim. Zapytala dziewczyna, mama odmowila 'bo tak'
            i trudno. Ale nie dziwne, ze jej przykro, skoro mama 'dla zasady'
            nie opiekuje sie dzieckiem, gdy corka chce miec chwile dla siebie.
            • r_mol A mnie właśnie dziwi, że jest jej przykro. 24.08.07, 13:30
              Spontaniczne pomysły - OK, ale trzeba zdawać sobie sprawę, że
              podrzucając komuś dziecko dezorganizuje się mu życie na jakiś czas i
              trudno się dziwić, jeżeli ta osoba odmówi.
              • moofka Re: A mnie właśnie dziwi, że jest jej przykro. 24.08.07, 13:35
                r_mol napisał:

                > Spontaniczne pomysły - OK, ale trzeba zdawać sobie sprawę, że
                > podrzucając komuś dziecko dezorganizuje się mu życie na jakiś czas
                i
                > trudno się dziwić, jeżeli ta osoba odmówi.

                ta osoba to babcia
                byloby sympatycznie gdyby sama chciala zdezorganizowac sobei zycie
                na trzy godziny, zeby pobyc z ukochana wnuczka
                nie chciala
                nie musi
                ale przykro moze byc
                • r_mol Absurd. Cieszyć się z tego typu niespodzianki to 24.08.07, 13:39
                  może pies, jak się go zabierze na nieplanowany spacer.
                  Normalni ludzie mają czas poukładany. Ciebie cieszy, kiedy w środku
                  np. sprzątania - pilnej roboty - oglądania filmu w TV wpadną "na
                  chwilkę" (parogodzinną) znajomi, ktorych skądinąd lubisz? Bardzo
                  wątpię.
                  • siasiuszek Re: Absurd. Cieszyć się z tego typu niespodzianki 24.08.07, 13:43
                    Dlaczego absurd, ja się bardzo cieszę, gdy przychodzą do mnie
                    ludzie, których lubię lub kocham. Sprzątanie nie zając nie ucieknie,
                    ludzie są ważniejsi niż szmata.
                    • r_mol Pewnie że nie ucieknie, tylko że do podłogi 24.08.07, 13:45
                      u takich ludzi można się czasem przykleić. No, ale jak komuś brud
                      nie przeszkadza...
                      • siasiuszek Re: Pewnie że nie ucieknie, tylko że do podłogi 24.08.07, 13:49
                        Nie przejmuj się nie przykleisz się, rok ma dużo dni do sprzątania,
                        a wole siedzieć z nie umytymi naczyniami, ale z ludźmi, których
                        lubię i którzy mnie lubią, niż sama w lśniącym domu
                        • r_mol A tym ludziom brud nie przeszkadza? 24.08.07, 13:50
                          Hmmm...Ale filiżanki , w których podajesz im np. herbatę, myjesz
                          chociaż?
                          • siasiuszek Re: A tym ludziom brud nie przeszkadza? 24.08.07, 13:54
                            Na szczęście mam więcej zestawów, a ponieważ goście dobrze się czują
                            w moim brudnym domu, w razie, czego pójdą i sami sobie umyją i
                            herbate tez sobie zrobia.
                            • r_mol Dziękuję, nie mam pytań. 24.08.07, 13:55
                              Bez komentarza.
                            • al_dente3 Re: A tym ludziom brud nie przeszkadza? 26.08.07, 09:02
                              I masz rację!
                        • al_dente3 Re: Pewnie że nie ucieknie, tylko że do podłogi 26.08.07, 09:01
                          I masz rację!
                      • moofka Re: Pewnie że nie ucieknie, tylko że do podłogi 24.08.07, 13:52
                        r_mol napisał:

                        > u takich ludzi można się czasem przykleić. No, ale jak komuś brud
                        > nie przeszkadza...

                        bardziej sie boje kompulsywnych sprzataczy i pedantow, ktorzy nie
                        dopuszczaja spontanicznej wizyty corki a wyjazd nad wode planuja z
                        tygodniowym wyprzedzeniem
                        niz brudasow
                        no ale jak komus to nie przeszkadza ;P
                        • r_mol Naprawdę nie rozumiesz czy udajesz? 24.08.07, 13:58
                          Pracując czy siedząc w domu i opiekując się dzieckiem, wolnego czasu
                          nie masz w nadmiarze. Czy to naprawdę takie trudne do zrozumienia? I
                          chyba można wymagać od przyjaciół czy rodziny, żeby uszanowali to,
                          że poświęcenie im przez Ciebie czasu powinno być dobrowolne, a nie
                          wymuszone.
                          • siasiuszek Re: Naprawdę nie rozumiesz czy udajesz? 24.08.07, 14:45
                            Jeżeli dla kogoś czas dla rodziny to smutny obowiązek, to faktycznie
                            jest problem. Dla mnie na szczęście nie. A wyobraź sobie, że też
                            pracuje i wychowuje dziecko.
                      • sonia1199 Re: Pewnie że nie ucieknie, tylko że do podłogi 16.09.07, 22:46
                        Takie "wpadanie na chwilkę" to baaardzo polski zwyczaj!!! Wśród cywilizowanych
                        społeczeństw, o wizycie się uprzedza - to baaardzo praktyczny objaw szacunku dla
                        prywatnosci innych ludfzi czyt. KULTURA bycia. Pozd.
                    • mirastasia Re: Absurd. Cieszyć się z tego typu niespodzianki 25.08.07, 23:12
                      Chciałabym napisać kilka słow w sprawie babci. Ja od trzech lat
                      jestem babcią. bardzo się cieszyłam gdy mog łam pomóc mojej corce
                      gdy chodziła do pracy. Dzis moj wnuk chodzi do przedszkola. Gdy
                      jego rodzoce chca sie pobawić bez dzieci to chetnie z nim
                      zostajemy . Teraz tez mamy wnuczke, ktora ma 7 miesięcy. Na
                      zmiane z duga teściowa zajmujemy sie wnuczką.Musze powiedzieć ze
                      cza spedzony z wnuczkami to dla mnie wielka radość. Oprocz
                      pomocy nad wnukami razem zmęzem uprawiamy turystyke i nie mozemy
                      sie doczekać kiedy ze soba zabierzemy swoje wnuki. Oboje z męzem
                      pragniemy mieć duzo wnuków. Specjalnioe dla nich wyprowadzamy sie z
                      duzego miasta , by dzieci miały więcej swobody na swieżym
                      powietrzu.
                      Wspólczuję tym mlodym kobietom, ze nie mają takim bać jak ja.
                      Zycze wszystkim babciom duzo zdrowia i pocichy z ich wnucząt.
                      Zycue jest poprostu pięknie. Szczęśliwa babcia
                  • joasia1234 Re: Absurd. Cieszyć się z tego typu niespodzianki 24.08.07, 14:36
                    Ale babcia nie powiedziała, że ma zaplanowany czas, że sprząta czy spotyka się z koleżanką. Powiedziała: nie zajmę się twoim dzieckiem, tylko po to, żebyś ty mogła odpocząć. To po prostu złośliwość.
              • e_r_i_n Re: A mnie właśnie dziwi, że jest jej przykro. 24.08.07, 13:36
                Jesli wie, ze matka moglaby, a nie chce 'bo nie', to moze jej byc
                przykro. Tez jestem daleka od uznania, ze babcia powinna byc na
                kazde zawolanie, jak prosze moja mame o pomoc, to tez 5 razy sie
                upewniam, ze nie robie klopotu itd, itp. Rozumiem jednak, ze jak sie
                slyszy tekst 'jak sie chcesz bawic, to masz problem, bo ja Ci zabawy
                nie ulatwie', to sie ktos moze dziwnie poczuc.
                • r_mol Co to znaczy"mogłaby"? Nie ma nic do roboty? 24.08.07, 13:41
                  Siedzi i gapi się przez cały dzień w sufit? A może miała zamiar
                  poczytać książkę, albo posprzątać, albo poplotkować z sąsiadką? Ma
                  do tego prawo? Ma. Więc skąd to zdziwienie?
                  • e_r_i_n Re: Co to znaczy"mogłaby"? Nie ma nic do roboty? 24.08.07, 13:44
                    Powtorze: gdyby powiedziala, ze ma inne plany - ok. Powiedziala, ze
                    nie, bo nie, bo nie ma ochoty umozliwic corce chwili przyjemnosci.
                    Nie odmowa jako taka jest, IMO przykra, tylko jej uzasadnienie.
                    Ja naprawde daje prawo dziadkom i babciom do wlasnego zycia i
                    sama 'wykorzystuje' rodzicow do opieki nad mlodym tylko w sytuacjach
                    podbramkowych. A w tych niepodbramkowych nie musze nawet prosic -
                    robia to z wlasnej inicjatywy.
                    • r_mol A to już kwestia formy, nie treści 24.08.07, 13:47
                      O samą odmowę autorka wątku sama się poprosiła.
                      • e_r_i_n Re: A to już kwestia formy, nie treści 24.08.07, 13:50
                        Czy ja wiem, czy prosiła?
                        Dla mnie rownie nie do przyjecia jest postawa roszczeniowa pt 'musza
                        sie zajmowac moim dzieckiem', jak i uznanie, ze opieka nad wlasnym
                        wnukiem to katorga i wielka łaska.
                        • r_mol Dlaczego łaska? Po prostu - od opieki nad dziećmi 24.08.07, 13:53
                          są rodzice. To, że jadacie z mężem od czasu do czasu obiad u państwa
                          X, nie oznacza przecież, że ci państwo mają obowiązek karmić was na
                          zawołanie, prawda?
                          • siasiuszek Re: Dlaczego łaska? Po prostu - od opieki nad dzi 24.08.07, 13:59
                            Pani X to nie jej mama. Nie widzisz różnicy??
                            • r_mol To mamie już nie należy się szacunek czy prawo 24.08.07, 14:08
                              do organizowania sobie czasu według własnego uznania?
                              • al_dente3 Re: To mamie już nie należy się szacunek czy praw 26.08.07, 09:13
                                Moje wnuczątko było w powijakach małym potworkiem o nieznanej
                                instrukcji obsługi. Jeśli była okazja, opiekowałam się nim ze
                                względu na dobro dzieci (syn, synowa). Ratowali się przed obłędem
                                sporadycznym podrzucaniem małego i uprawianiem dwuosobowych lub
                                liczniejszych rozrywek. Obecnie jest radosnym, mądrym chłopczykiem,
                                nie boję się, że rozetrze mnie na miazgę, lubię z nim być.
                                Skorzystali wszyscy: młodzi pobalowali, wnuczek z dziadkami mieli
                                poazję się poznać.
                          • e_r_i_n Re: Dlaczego łaska? Po prostu - od opieki nad dzi 24.08.07, 14:01
                            Wiesz, dla mnie rodzina to cos wiecej, niz wspolne zdjecie i obiad
                            noworoczny. Na szczescie dla moich rodzicow i rodzenstwa tez.
                            Ja nie mam obowiazku goscic u siebie siotry dorabiajacej w wakacje,
                            nie mam obowiazku zawiezienia papierow brata na uczelnie, a moja
                            siostra nie ma obowiazku przywiezienia mi dokumentow z pracy.
                            Nie mam tez obowiazku robienia rodzicom zakupow w Warszawie w
                            sklepach u nich niedostepnych i dostarczania im pod dom.
                            Tyle, ze rodzina to nie tylko obowiazki. To tez uczucia i CHĘCI.
                            Ja swojemu dziecku jestem gotowa nieba przychylic i nie sadze, zeby
                            zmienilo sie to, jak osiagnie on pelnoletnosc.
                            • betasz Re: Dlaczego łaska? Po prostu - od opieki nad dzi 24.08.07, 14:38
                              Erin, chyba nie ma co dyskutować z r-mol. Ona zdaje się nie doznała
                              w życiu ciepła rodzinnego i najprawdopodobniej nie będzie umiała
                              przekazać go swoim dzieciom.
                              Dla mnie rodzina też jest najważniejsza i żebym nie wiem co miała
                              zaplanowane, to zawsze jestem w stanie odłożyć to na później, żeby
                              pomóc bratu, mamie, czy innym członkom rodziny. Moje dzieci zawsze,
                              ale to zawsze mogą liczyć na to, że obie babcie z nimi zostaną nawet
                              jak powiem, że za 5 min. będę u nich z dzieciakami, bo idę obojętnie
                              gdzie, nawet na imprezkę. Do wieku przedszkolnego z moim synem
                              siedziała jedna babcia, a z córką druga babcia po 10 godzin dziennie
                              i nawet wtedy mogłam liczyć, że zostaną też w weekend. Oczywiście
                              nie nadużywamy "babć", bo zdajemy sobie sprawę, że nie mają już tyle
                              sił co my. Sami też tęsknimy za dziećmi, a ponieważ oboje pracujemy,
                              to jak najwięcej wolnego czasu chcemy spędzać z dziećmi.
                              • joanna.gr Re: Dlaczego łaska? Po prostu - od opieki nad dzi 24.08.07, 18:28
                                Do wieku przedszkolnego z moim synem
                                > siedziała jedna babcia, a z córką druga babcia po 10 godzin dziennie
                                > i nawet wtedy mogłam liczyć, że zostaną też w weekend. Oczywiście
                                > nie nadużywamy "babć"

                                No w życiu!Pewnie, że nie nadużywacie...
                              • lena.o Re: Dlaczego łaska? Po prostu - od opieki nad dzi 25.08.07, 00:13
                                i ty twierdzisz,że wy nie wykorzystujecie swoich matek????Najpierw
                                jedna siedziała z twoim dzieckiem potem druga przez 10 godzin!
                                Niektórzy rodzice są "wspaniali".Mają dzieci, którymi zajmują się
                                dziadkowie, a potem jeszcze udają cierpiętników.Ludzie o czym wy
                                dyskutujecie?A zwłaszcza wy,mamusie.Skarżycie się na wasze
                                matki,które was urodziły, wychowały,przeważnie nikt im w tym nie
                                pomagał i w jakich ciężkich czasach to robiły.Gdy za kawałkiem
                                ochłapu trzeba było stać pół nocy, wszystko było na kartki, a one
                                jakoś sobie radziły!Nie wstydzicie się swoich słów??Pomyslałyście,że
                                one po prostu nie zawsze mają siłę,chęci, a wiele z nich jeszcze
                                pracuje zawodowo.Tylko nie piszcie,że moja matka pewnie była zła i
                                mi nie pomagała.Owszem pomagała i zawsze mogłam na nią liczyć.Tylko
                                ja jej nigdy nie wykorzystywałam. Przez pierwsze 7 lat życia mojego
                                syna zostawiłam go tylko raz na jedną noc z babcią w ramach tych
                                rozrywek(ognisko w pracy) .I tyle!Ja wiem,że czasem jest wam
                                nudno,smętnie,dni są podobne do dni, ale trudno to jest życie.A na
                                wasze matki napewno możecie liczyć, ale w naprawdę ważnych
                                sytuacjach.Wszyscy dziadkowie kochają wnuki, czasem okazują im
                                więcej ciepła niż własnym dzieciom, ale to,że nie skarżą się i
                                chętnie z waszymi pociechami zostają to nie znaczy,że wy
                                dorośli ,świadomi chyba ludzie, macie im na siłę organizować życie!!
            • d.o.s.i.a Re: A dlaczego miałaby wołać z mieszkania mamy? 24.08.07, 13:48
              Majac dziecko trzeba ograniczyc sie ze spontanicznymi pomyslami,
              jezeli ich realizacja wiaze sie z praktycznie przymuszeniem kogos
              innego do pomocy. Autorka miala pomysl spontaniczny i oczekiwala, ze
              matka bez slowa zajmie sie dzieckiem. NIe mozna oczekiwac od innych,
              ze beda na nasze kazde zawolanie, bo oto my mamy spontaniczny
              pomysl, a ta osoba jest pod reka to "sie przeciez moze zajac".

              Owszem miloby bylo, gdyby babcia sama zaproponowala. Ale
              oczekiwanie, ze ktos ma obowiazek, powinien, albo powinien sie
              poczuwac jest nie fair w stosunku do tej osoby.

              Owszem, zgadzam sie, ze cala ta sytuacja jest nieciekawa tj. chodzi
              mi o stosunki w tej rodzinie, ale po prostu jest to znak, ze autorka
              nie powinna sugerowac nic mamie, i nie przyjmowac jej pomocy jako
              pewnik, tylko zorganizowac sobie zycie inaczej. A gdy nie uda sie
              jakis spontaniczny pomysl, trudno - nie moge pojechac, bo nie mam z
              kim zostawic dziecka. To nie zabawka, ktora sie podrzuca komus bo
              ten ktos jest wlasnie pod reka, a my mamy pomysl na wyjscie.


              • e_r_i_n Re: A dlaczego miałaby wołać z mieszkania mamy? 24.08.07, 13:52
                Dziewczyna nie oczekuje i nie wymaga.
                Po prostu jest jej przykro, ze nie moze liczyc na pomoc mamy. Nie
                dlatego, ze mama schorowana, zapracowana etc. Tylko 'nie bo nie'.
                • d.o.s.i.a Re: A dlaczego miałaby wołać z mieszkania mamy? 24.08.07, 13:59
                  Czyli mama musi sie wyspowiadac z tego dlaczego akurat nei zajmie
                  sie dzieckiem? Bo przeciez jak nie ma co innego do roboty to
                  POWINNA? Bo inaczej jest wredna.

                  Przepraszam, ale niestety tak wlasnie wygladala sytuacja. Autorka
                  prosi osobe, ktora ma pod reka o pomoc, bo wlasnie chce sie zabawic.
                  Nie jest to sytuacja nagla, nie jest to sytuacja powazna. Autorka
                  uszczesliwia matke wnuczkiem, bo chce sie zabawic, a matka jest pod
                  reka. Sorry, ale wlasnie tak to wyglada.

                  Autorka w ogole nie powinna prosic. Po prostu. Bo to jest
                  wykorzystywanie drugiej osoby. Powinna powiedziec "nie, dziekuje,
                  nie moge". Ewentualnie mama moglaby ZAPROPONOWAC, ze sie zaopiekuje.
                  Nigdy nie mialabym czelnosci poprosic kogos o opieke nad moim
                  dzieckiem, bo mi "cos" wlasnie wypadlo i w ogole to ide sobie na
                  drineczka. Jest to po prostu niekulturalne.
                  • e_r_i_n Re: A dlaczego miałaby wołać z mieszkania mamy? 24.08.07, 14:04
                    Kogoś tez bym nie poprosila. Wlasna matke - tak. Asertywnosc po kims
                    odziedziczylam wink, wiec wiem, ze w razie czego nie robilaby tego
                    wbrew sobie.
                    Miala IDENTYCZNA sytuacje - podczas pobytu w moim rodzinnym miescie
                    odezwala sie do mnie kolezanka z liceum z propozycja wyjscia na
                    drinka wlasnie. Moja mama zyczyla mi dobrej zabawy.
                    • d.o.s.i.a Re: A dlaczego miałaby wołać z mieszkania mamy? 24.08.07, 14:50
                      Ja tak samo kulturalnie staram sie traktowac wlasna mame, jak kazda
                      inna osobe. To, ze jest moja mama nie czyni z niej popychadla,
                      ktoremu mozna wreczyc wnuka, tylko dlatego bo jest to mama i akurat
                      jest pod reka.

                      Czy kiedy koleazanka z liceum zadzwonila od razu zalozylas, ze w
                      takim razie Twoja mama ma obowiazek zajac sie dzieckiem? Bo jest
                      Twoja mama?
                      Owszem, mozna zapytac kogos czy sie zgodzi. Nie twierdze, ze nie.
                      Zapytac mozesz nawet kolezanke. Ale pytajac, nie mozna naciskac,
                      albo sugerowac odpowiedzi. Trzeba takze zakladac, ze mozna spotkac
                      sie z odmowa i nie obrazac sie, ani nie wypytywac o powody, ktore
                      moge byc rozne, poczawszy od "czuje, ze mam stan przedzawalowy",
                      do "musze sobie zrobic paznokcie".

                      Niestety, jedna mama sie zgodzi i w ogole nie bedzie problemu, inna
                      nie. I ma prawo do tego! Nie zmusisz kogos do "uwielbiania" Twojego
                      dziecka za wszelka cene, nawet jezeli jest to dla Ciebie przykre.

                      Ja tez pewnie chetnie zostalabym z dzieckiem przyjaciolki, ale nie
                      podobaloby mi sie to, ze przyjaciolka zaklada, ze mozna mnie
                      poprosic bo wlasnie jestem pod reka i POWINNAM sie zgodzic, bo
                      przeciez jestem jej przyjaciolka. Gdybym poczula, ze tak wlasnie
                      jest, dla zasady powiedzialabym "nie". Mama autorki widocznie
                      poczula sie urazona i wykorzystana, bo czula, ze jest tam tylko po
                      to, aby spelniac obowiazek bo corcia sie musi wyszumiec nad
                      jeziorkiem.
                      • e_r_i_n Re: A dlaczego miałaby wołać z mieszkania mamy? 24.08.07, 15:01
                        d.o.s.i.a napisała:

                        > Ja tak samo kulturalnie staram sie traktowac wlasna mame, jak
                        > kazda inna osobe. To, ze jest moja mama nie czyni z niej
                        > popychadla, ktoremu mozna wreczyc wnuka, tylko dlatego bo jest to
                        > mama i akurat jest pod reka.

                        Ba, ja mam odwrotnie - traktuje moja mamą z szacunkiem wiekszym, niz
                        kogokolwiek innego. Bo jest jedną z najbliższych mi osób.
                        Ale ten fakt powoduje też, że i wiecej jej powiem, i o wiecej jestem
                        w stanie poprosić. Wlasnie dlatego, ze to moja mama. I nie przestała
                        nią byc tylko dlatego, ze jestem samodzielna, stałam się matką i
                        zoną.

                        > Czy kiedy koleazanka z liceum zadzwonila od razu zalozylas, ze w
                        > takim razie Twoja mama ma obowiazek zajac sie dzieckiem? Bo jest
                        > Twoja mama?

                        Alez oczywiscie, ze nie. Kolezance powiedzialam, ze oddzwonię, a do
                        mamy skierowałam zapytanie, czy zechciałaby.

                        > Niestety, jedna mama sie zgodzi i w ogole nie bedzie problemu,
                        > inna nie. I ma prawo do tego!

                        Nie odmawiam nikomu prawa do odmowy.
                        Tak jak nie odmawiam prawa do tego, ze ktos po tej odmowie poczuje
                        sie zle.
                        A o tym wlasnie - ze dziewczynie jest przykro - jest ten watek.

                        > Nie zmusisz kogos do "uwielbiania" Twojego dziecka za wszelka
                        > cene, nawet jezeli jest to dla Ciebie przykre.

                        Moich rodzicow zmuszac nie musze. Dla nich moj syn to najwazniejsza
                        osoba na swiecie.

                        > Mama autorki widocznie poczula sie urazona i wykorzystana, bo
                        > czula, ze jest tam tylko po to, aby spelniac obowiazek bo corcia
                        > sie musi wyszumiec nad jeziorkiem.

                        Dziewczyna opisala jeden przypadek, wspomniala jednak tez, ze
                        generalnie mama wyznaje zasade 'nie zostane z dzieckiem, bo wy nie
                        musicie isc na impreze'. Problemem jest wiec nie postawienie pod
                        sciana przez corke, tylko dziwne podejscie do sprawy opieki nad
                        wnukiem tej babci. Moim zdaniem oczywiscie.

                        Caly czas sie przewijają w tym watku slowa 'obowiazek', 'nie musi'
                        itd. Ja nie musze ustapic miejsca w autobusie ciezarnej, nie musze
                        przytrzymac drzwi dziewczynie wchodzacej do sklepu z wozkiem i nie
                        musze wielu innych rzeczy, a je robie, bo jakos tak latwiej sie zyje
                        bedac zyczliwym. Szczegolnie, jesli de facto nie jest to ani
                        strasznie meczace, ani przykre (bo czyż czas z wlasnym wnukiem to
                        jakas kara?).
                        • d.o.s.i.a Re: A dlaczego miałaby wołać z mieszkania mamy? 24.08.07, 16:41
                          I wlasnie o to chodzi. O to, ze nikt nic nie musi. Pomaganie komus
                          jest jego prawem, a nie obowiazkiem.

                          Nawet jezeli autorce jest przykro, ze mama generalnie nie pomaga im
                          w ogole. I nad tym bym sie bardziej zastanawiala, bo dla mnie tez
                          byloby to przykre gdyby moim rodzice nie interesowali sie wnukami.
                          Ale jednak rozmawiamy tutaj o jednym pojedynczym przykladzie, gdy
                          corka sie burzy, bo nie moze pojechac nad jezioro bo mama nie
                          wykazuje sie radoscia na wiesc, ze oto wlasnie zostaje obciazona
                          opieka.

                          Mi tez czasem przykro, ze moi rodzice nie sa tacy jacy chcialabym,
                          zeby byli. Ale coz. Nie jest ich obowiazkiem spelniac moje wszystkie
                          oczekiwania. Bo maja prawo ich nie spelniac. I cokolwiek bym
                          zrobila, czy cokolwiek mowila, pewnych rzeczy nie zmienie i nie
                          sprawie, ze nagle stana sie idealni i beda na kazde moje skinienie,
                          radosni i oddani. I tez ich do tego nie zmusze.
                          • e_r_i_n Re: A dlaczego miałaby wołać z mieszkania mamy? 24.08.07, 19:11
                            d.o.s.i.a napisała:

                            > Nawet jezeli autorce jest przykro, ze mama generalnie nie pomaga im
                            > w ogole. I nad tym bym sie bardziej zastanawiala, bo dla mnie tez
                            > byloby to przykre gdyby moim rodzice nie interesowali sie wnukami.
                            > Ale jednak rozmawiamy tutaj o jednym pojedynczym przykladzie, gdy
                            > corka sie burzy, bo nie moze pojechac nad jezioro bo mama nie
                            > wykazuje sie radoscia na wiesc, ze oto wlasnie zostaje obciazona
                            > opieka.

                            "No i nigdy nie zostawała, ewentualnie mogłaby zostać jak miałabym jakąs ważną
                            sprawę do załatwienia (ale i tak do 2 godz.). Pytam się
                            dlaczego?Dlaczego mówi nigdy?Chyba zawsze była zazdrosna, bo ona tak
                            dobrze w życiu nie miała, więc ja też mieć nie będę. Nawet jak
                            chcemy wyjść gdzieś z mężem na imprezę do znajomych raz na ruski
                            rok, to z dzieckiem nie zostanie, "bo my idziemy się bawić, a nie
                            musimy przecież"."

                            Tak więc nie mowimy o pojedynczej sytuacji. Ta sprawa z jeziorem pewnie
                            sprowokowała dziewczyne do popełnienia postu na forum. Ale problem jest glebszy.
                            No i okazało sie, ze co do meritum - ze dziewczyna ma prawo kiepsko sie czuc
                            majac matke, ktora niechetnie zajmuje sie wlasnym wnukiem - sie zgadzamy.
                            • d.o.s.i.a Re: A dlaczego miałaby wołać z mieszkania mamy? 24.08.07, 20:37
                              > "No i nigdy nie zostawała, ewentualnie mogłaby zostać jak miałabym jakąs ważną
                              > sprawę do załatwienia (ale i tak do 2 godz.). Pytam się
                              > dlaczego?Dlaczego mówi nigdy?Chyba zawsze była zazdrosna, bo ona tak
                              > dobrze w życiu nie miała, więc ja też mieć nie będę.


                              Czyli jednak wychodzi na to, ze corka rosci sobie jakies prawo do matki o
                              opiekowanie sie jej dzieckiem. Dlaczego wypytuje o powody odmowy, zamiast po
                              prostu zaakceptowac odmowe? Dlaczego musi miec "wazny" powod odmowy? I jeszcze
                              sobie dopowiada, ze widocznie matka jej zazdrosci itp. itd. Dla mnie to jest
                              dowod na to, ze dziewczyna uwaza pomoc nad wnukiem za obowiazek matki.

                              Skoro wie, ze matka niechetnie zostaje z wnukiem, niech to zaakceptuje i
                              znajdzie inny sposob, a nie ciagle do tego wraca.

                              Ja bym sie wkurzyla gdyby ktos ode mnie ciagle czegos oczekiwal i jeszcze pytal
                              "a dlaczego?", "a jakie masz powody"? Co to ja mam sie tlumaczyc komus dlaczego
                              nie chce sie bawic czyims wnukiem?

                              Mysle, ze dziewczyna po prostu przekracza pewne granice. Matka nie chce sie
                              opiekowac wnukiem i koniec. Toz przemoca sie jej nie zmusi... A obowiazku
                              takiego nie ma.

                              Mysle, ze obie strony sie tu niepotrzebnie nakrecaja. Matka jest zla, bo czuje,
                              ze ciagle sie od niej czegos oczekuje i dlatego, dla zasady, mowi co o tym
                              mysli. Corka, swiadomie, czy nie, uwaza, ze matka jest zla, bo dobra matka to
                              taka ktora wnukom sie odda cala i bedzie na kazde zawolanie, i jest
                              rozczarowana, ze tak nie jest. Wypytuje wiec, docieka i sie wkurza. Kolko sie
                              zamyka. Nie lepiej byloby zaakceptowac, ze tak jest i trzeba sobie radzic
                              inaczej? Przyznac, ze lepiej wynajac opiekunke, umowic sie z kolezanka na
                              wspolne dopilnowywanie dzieci i zdjac ta pretensje o niespelnianie oczekiwan z
                              matki? Matka, widzac, ze nie jest pod presja, ze corka nie uwaza, ze opieka nad
                              wnukiem to matki "zakichany obowiazek" pewnie same wyluzuje i zaproponuje
                              "corciu, moze idz sie zabaw, a ja z wnukiem posiedze"...

                              Wydaje mi sie, ze w normalnej rodzinie tak to sie wlasnie odbywa... Osoba, ktora
                              czuje sie pod presja nigdy nie zdobedzie sie na szczera pomoc.
                              • e_r_i_n Re: A dlaczego miałaby wołać z mieszkania mamy? 24.08.07, 21:14
                                d.o.s.i.a napisała:

                                > Czyli jednak wychodzi na to, ze corka rosci sobie jakies prawo do
                                > matki o opiekowanie sie jej dzieckiem.

                                Mysle raczej, ze dziwi ja brak naturalnego odruchu jakim, IMO, jest chec
                                zaopiekowania sie wnukiem od czasu do czasu.
                                Byc moze jest tak jak piszesz o wzajemnym nakrecaniu sie, mysle jednak, ze
                                problem jest inny, o czym moze swiadczyc czestotliwosc kontaktow babci z
                                wnukiem. Dla mnie swiadome izolowanie sie od bliskiej osoby, jaka jest wnuk,
                                jest zaskakujace, stad wieksze moje zrozumienie dla autorki i jej UCZUC, nie
                                oczekiwan (ktora zreszta tez nie sa jakies wyolbrzymione).

                                > Corka, swiadomie, czy nie, uwaza, ze matka jest zla, bo dobra matka > to taka
                                ktora wnukom sie odda cala i bedzie na kazde zawolanie, i
                                > jest rozczarowana, ze tak nie jest.

                                Bazuje oczywiscie na tym, co przeczytalam, ale wydaje mi sie, ze dziewczyna nie
                                ma takich oczekiwan. I z pierwszego postu wyniika, ze niewazne, czy prosba jest
                                spontaniczna, czy prosi o pomoc z wyprzedzeniem, zawsze spotyka sie z odmowa.
                                Nie ma tez niczego zlego w proszeniu o pomoc. Ilez mniej by było postow 'znowu
                                mi nie ustapili miejsca w autobusie', gdyby ludzie zaczeli grzecznie
                                pytac/prosic o ustapienie miejsca?
                                • d.o.s.i.a Re: A dlaczego miałaby wołać z mieszkania mamy? 24.08.07, 21:35
                                  > wnukiem. Dla mnie swiadome izolowanie sie od bliskiej osoby, jaka jest wnuk,
                                  > jest zaskakujace, stad wieksze moje zrozumienie dla autorki i jej UCZUC, nie
                                  > oczekiwan (ktora zreszta tez nie sa jakies wyolbrzymione).


                                  Autorka pisze, ze bardzo czesto jest u matki z wnukiem. Wiec chyba jednak babcia
                                  sie nie izoluje od wnuka.


                                  > Bazuje oczywiscie na tym, co przeczytalam, ale wydaje mi sie, ze dziewczyna nie
                                  > ma takich oczekiwan.

                                  I tu sie nie zgadzamy. Bo ja mysle, ze dziewczyna takie oczekiwania ma. Inaczej
                                  nie pytalaby "dlaczego", "a z jakiego powodu" itp. itd. Tylko po prostu nie
                                  prosilaby, skoro widzi, ze jest jakis problem. Odpuscilaby. No i to
                                  dopowiadanie historii pt. "matka zazdrosci". A nawet jak zazdrosci to co? To ma
                                  sie opiekowac i koniec?

                                  A pomoc to nie to samo "mamo, skoczylabym sobie nad jezioro, a Ty posiedz z
                                  wnukiem".

                                  I jeszcze raz powtorze. Pomoc powinna wychodzic spontanicznie, a nie na zasadzie
                                  "no przeciez jestes babcia, to powinnas", albo "przeciez rodzina jest od
                                  pomagania". Nie mozna kogos ZMUSIC do szczerej pomocy. Tak jak nie mozna
                                  powiedziec "przeciez chyba wszyscy lubia slodycze" i miec pretensje, ze ktos nie
                                  lubi...
                        • al_dente3 Re: A dlaczego miałaby wołać z mieszkania mamy? 26.08.07, 10:21
                          e_r_i_n napisała:

                          > Moich rodzicow zmuszac nie musze. Dla nich moj syn to
                          najwazniejsza
                          > osoba na swiecie.
                          Dziwi mnie to. Na pierwszym miejscu są moje dzieci.
                          > (bo czyż czas z wlasnym wnukiem to
                          > jakas kara?).
                          Wnuczek sam w sobie może być dopustem Bożym. Nie widziałaś nigdy
                          takich dzieci? Zarzucono bezstresowe wychowanie, bo dziadkowie nie
                          chcieli niańczyć rozwydrzonych, małych agresorów.smile

                          • e_r_i_n Re: A dlaczego miałaby wołać z mieszkania mamy? 26.08.07, 18:13
                            al_dente3 napisała:

                            > Dziwi mnie to. Na pierwszym miejscu są moje dzieci.

                            Trudno, ze Cie dziwi.
                            Nie od dzis wiadomo, ze dzieci kocha sie inaczej niz wnuki. Szczegolnie gdy
                            dzieci sa dorosle, a wnuki małe.

                            > Wnuczek sam w sobie może być dopustem Bożym. Nie widziałaś nigdy
                            > takich dzieci? Zarzucono bezstresowe wychowanie, bo dziadkowie nie
                            > chcieli niańczyć rozwydrzonych, małych agresorów.smile

                            Mowimy o normalnych dzieciach i normalnych dziadkach.
                            • puzzle33 Re: A dlaczego miałaby wołać z mieszkania mamy? 27.08.07, 15:35
                              e_r_i_n napisała:
                              al_dente npisal:

                              > > Na pierwszym miejscu są moje dzieci.
                              >
                              > Trudno, ze Cie dziwi.
                              > Nie od dzis wiadomo, ze dzieci kocha sie inaczej niz wnuki.
                              Szczegolnie gdy
                              > dzieci sa dorosle, a wnuki małe.
                              Inaczej, ale nie bardziej.

                              • e_r_i_n Re: A dlaczego miałaby wołać z mieszkania mamy? 27.08.07, 15:41
                                puzzle33 napisała:

                                > Inaczej, ale nie bardziej.

                                Owszem. Ale w zwiazku z ta 'inna' miloscia inaczej sie tez wnuki
                                traktuje. M.in. poswiecajac im swoj czas.
                                • puzzle33 Re: A dlaczego miałaby wołać z mieszkania mamy? 27.08.07, 16:14
                                  e_r_i_n napisała:

                                  > w zwiazku z ta 'inna' miloscia inaczej sie tez wnuki
                                  > traktuje. M.in. poswiecajac im swoj czas.
                                  Jak dotąd czas poświęcany wnukom traktowałam głównie jako odciążenie
                                  dzieci, umożliwienie im chwili wytchnienia. We wrześniu idziemy z
                                  wnuczkiem do przedszkola. Jak długo tam codziennie będzie, zależy
                                  ode mnie. To już będzie czas oddany wyłącznie jemu.
                  • al_dente3 Re: A dlaczego miałaby wołać z mieszkania mamy? 26.08.07, 10:13
                    d.o.s.i.a napisała:

                    > Nigdy nie mialabym czelnosci poprosic kogos o opieke nad moim
                    > dzieckiem, bo mi "cos" wlasnie wypadlo i w ogole to ide sobie na
                    > drineczka. Jest to po prostu niekulturalne.
                    Twoja postawa na życie nie ma racji bytu. Nieraz zdarzają się
                    sytuacje, gdy trzeba zwracać się do niemalże obcych ludzi z prośbą o
                    pomoc, w czymś przerstjącym nasze siły w tym momencie. Nie spotkałam
                    się, aby takie zachowanie odebrano jako brak taktu, natomiast pomoc
                    uzyskiwałam wielokrotnie. Zasznurowany w swym wnętrzu człowiek wiele
                    traci, a nie zyskuje nic pozytywnego.

              • al_dente3 Re: A dlaczego miałaby wołać z mieszkania mamy? 26.08.07, 10:05
                d.o.s.i.a napisała:

                > Owszem, zgadzam sie, ze cala ta sytuacja jest nieciekawa tj.
                chodzi
                > mi o stosunki w tej rodzinie, ale po prostu jest to znak, ze
                autorka
                > nie powinna sugerowac nic mamie, i nie przyjmowac jej pomocy jako
                > pewnik, tylko zorganizowac sobie zycie inaczej.
                Działania naprawcze zamiast obrażania się i rezygnacji z babcinych
                usług! Sądzę, że należy odszukać to, co dzieli matkę z córką i coś z
                tym czymś uczynić. Może zatwardziałej babci, co to nie jest na miarę
                potrzeb, należy pomóc? Myślę, że na definitywne okopanie się na
                dotychczasowych pozycjach czas będzie zawsze.
              • sonia1199 Re: A dlaczego miałaby wołać z mieszkania mamy? 16.09.07, 22:57
                d.o.s.i.a napisała:

                > Majac dziecko trzeba ograniczyc sie ze spontanicznymi pomyslami,
                ..... A może tej babci było przykro, że jej nie zaproponowano wyjazdu nad wodę?
                Zauważono ja TYLKO jako niańkę??
            • penible4 Re: A dlaczego miałaby wołać z mieszkania mamy? 24.08.07, 14:14
              no i "babci" tez prztrafila sie spontaniczna odpowiedz smile
            • al_dente3 Re: A dlaczego miałaby wołać z mieszkania mamy? 26.08.07, 09:00
              e_r_i_n napisała:

              > mama 'dla zasady'
              > nie opiekuje sie dzieckiem, gdy corka chce miec chwile dla siebie.
              Może trzeba poszukać korzeni tej zasady? Pachnie mi to złymi
              relacjami między matką a córką, ktore zapewne wytworzyły się na
              wiele lat przed narodzinami wnuka.
    • ewa.wolinska Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 12:57
      Ja mam akurat dowrotnie, na moich rodziców zawsze moge liczyc i mam
      do nich pełne zaufanie, ze zajmą sie moimi córkami tak, jak należy.
      Natomiast moja teściowa, wieloletnia dyrektorka szkoły podstawowej,
      wydawałoby sie pedagogicznie przygotowana, jest świetna babcia, ale
      tylko wtedy, gdy jest ktos w poblizu od czarnej roboty. Ona jest
      tylko od spijania smietanki. Owszem, kiedy potrzebowalismy wyjśc z
      męzem wieczorem zostawal z dziewczynkami, ale zawsze bylo to
      okupione narzekaniami o jej zmęczeniu, a poza tym mój mąż nie ma do
      niej zaufania, co jest kolejnym kuriozum. Mniejsza. Kiedy po
      urodzeniu młodszej córki, chciałam wrócic do pracy, musiałam wynająć
      nianie za 1500 zl miesiecznie, mimo iz teściowa mieszkala 10 minut
      drogi od nas i podobno kocha wnuczki nad zycie. Ale to tylko słowa.
      Jak przyszło co do czego, dowiedziałam się, że ona nie jest bawienia
      wnuczat, tylkjo od bywania z nimi
      • r_mol Może trzeba było zaproponować jej te 1500 zł? 24.08.07, 13:23
        Czy uważasz, że powinna zmieniać cudze pieluchy za darmo?
        • al_dente3 Re: Może trzeba było zaproponować jej te 1500 zł? 26.08.07, 10:27
          Podpuszczasz tak samo jak z pucowaniem mieszkania.
      • aurita Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 13:44
        wiesz obowiazek "czarnej roboty" przy dziecku masz Ty. Bo to Twoje dziecko a nie
        tesciowej. I Twojego meza.
        Nie rozumiem tak roszczeniowej postawy
      • josner a moi teściowie to świetni dziadkowie 24.08.07, 14:09
        Czyli u mnie "podobnie odwrotnie" smile Zajebiści teściowie, po
        siedemdziesiątce u których żona zostawiała dzieci przed dorośnięciem
        do przedszkola. Przez pewnien czas mieliśmy niańkę ale znalazła
        pracę. Następna życzyła sobie obejrzenia rano "Mody na sukces" oraz
        sugerowała że też powinna korzystać z zasobów lodówki jak to miała w
        zwyczaju u poprzednich ludzi. Po tygodniu coś tam zapyskowała do
        żony i to był koniec niańki. Dzieciaków zostawialiśmy nawet na noc u
        teściów, nie dlatego że chcieliśmy iść na jakąś impreze ale bo tak
        chciały dzieci i teściowie. Teściowie dodatkowo uprawiają sporej
        wielkości działkę.
        A moja matka? Nawet nie przyszło mi do głowy żeby zostawić u niej
        dzieci. Nawet nigdy do tego doszło. Mam do niej ograniczone
        zaufanie, bo przy dzieciach trzeba jednak mieć "dryg". Dodatkowo
        wcześniej matka trzymała w domu zazdrosnego psa, który próbował
        ugryźć. Poza tym matka pracowała i była zajęta. Pies zdechł. Matka
        poszła na wczesniejszą emeryturę. Już myślałem, będzie miała więcej
        czasu. Ależ skąd. Poszła dorobić do Tesco za parę groszy. I znów
        zapracowana. Kurde kto jej kazał rezygnować z pracy biurowej?
        Starsze dziecko przez pewien czas na babcię mówiło "pani".
        Ostatnio dzwonię na kilka dni na przód do niej żeby umówić się na
        niedzielę na obiad w okolicach 14-15. Ok,ok. Później w niedzielę
        dzwonię jeszcze raz. Słyszę, że ona chce się za godzinę wybrać do
        lasu, a obiad to zrobiłaby na 17-tą. Moje dzieci do 17-tej nie
        wytrzymają "za chiny" do 17-tej. Proponuję jej żeby przyjechała do
        nas na chwilę, nawet mamy zupę. Nie, bo ma zajęcie. Godzinę później
        zaczął padać deszcz. Do lasu nie pojechała. Wolała siedzieć w domu.
        Ale podobnie jest z dziećmi moich sióstr: "babcia na odległość".
        Mój ojciec, od 9 lat (po rozwodzie) nie utrzymuje żadnych kontaktów.
        Ale z tego nawet się cieszę.

        Jak byłem dzieckiem to wolałem chodzić do mojej babci od strony
        matki. A jeśli chodzi o babcię od strony ojca, to była to taka
        babcia dla mnie jak moja matka jest babcią dla moich dzieci.
        Historia lubi się powtarzać.
        • al_dente3 Re: a moi teściowie to świetni dziadkowie 26.08.07, 10:32
          josner napisał:
          > Jak byłem dzieckiem to wolałem chodzić do mojej babci od strony
          > matki. A jeśli chodzi o babcię od strony ojca, to była to taka
          > babcia dla mnie jak moja matka jest babcią dla moich dzieci.
          > Historia lubi się powtarzać.
          Masz rację, że nic nowego pod słońcem. Wszyscy powielamy prez kalki
          wyniesione z domu/środowiska. Należy je często drzeć i wyrzucać do
          śmieci, stąd cęsto apeluję: rozmawiajmy, szukajmy zrozumienia i
          porozumienia. Nie zawsze się udaje, ale próbować trzeba.
    • baya23 Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 13:38
      Mieszkam daleko od mojej mamy i od teściowej, więc podrzucanie
      dziecka na kilka godzin nie wchodzi w grę. Za to jak mój syn był
      chory, a ja musiałam zostać w pracy, zawsze mogłam liczyć na pomoc
      mojej mamy (jest na emeryturze). Niedawno, kiedy Mały znów się
      rozchorował i poprosiłam ją o pomoc, to powiedziała, ze nie
      przyjedzie... Zdziwiłam się i zrobiło mi się bardzo przykro,
      przecież proszę o pomoc w ważnej sprawie, to nie jest żaden kaprys.
      Oczywiście, tłumaczyłam sobie, że przecież nie moge wymagać, żeby
      rzucała swoje sprawy i przybiegała na każde moje zawołanie, ale
      wtedy naprawdę jej potrzebowałam. No cóż, poradziłam sobie wtedy
      jakoś, solennie sobie samej przyrzekając, że więcej jej o to nie
      poproszę. Ale pamiętam rozmowę między moją mamą i jej sąsiadką,
      (obydwie są bogatymi babciami, w sensie - mają dużo wnucząt) że dla
      nich przebywanie z małymi dziećmi przez dłuższy czas to duży
      wysiłek, bieganie za maluchami, ciągłe pilnowanie, żeby niczego nie
      zbroiły, krzyki, płacz.. Cierpliwość już nie ta, siły nie te.
      Nie wiem, gdzie jest racja, pewnie jak zwykle pośrodku.
      • al_dente3 Re: Sprawa z babcią:) 26.08.07, 10:34
        baya23 napisała:

        > pamiętam rozmowę między moją mamą i jej sąsiadką,
        > (obydwie są bogatymi babciami, w sensie - mają dużo wnucząt) że
        dla
        > nich przebywanie z małymi dziećmi przez dłuższy czas to duży
        > wysiłek, bieganie za maluchami, ciągłe pilnowanie, żeby niczego
        nie
        > zbroiły, krzyki, płacz.. Cierpliwość już nie ta, siły nie te.
        > Nie wiem, gdzie jest racja, pewnie jak zwykle pośrodku.
        Jeśli nie wierzysz na słowo, poczekaj - zrozumiesz.
    • asia.be Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 13:47
      Wy sobie chyba wszyscy żartujecie! Traktujecie Wasze Mamy i Tesciowe
      jako bezpłatne opiekunki. Cos tu nie tak, w końcu czyje to dzieci???
      Wy nawet nie prosicie, tylko oczekujecie, że rodzina w podskokach
      będzie na Wasze zawołanie zostawała z dziecmi.... Jasne zdarzaja sie
      różne sytuacje ale tekst "...pływanie, opalanie, zjedzenie
      czegoś..." Ręce mi opadły. One już wychowały dzieci, Was i wystarczy.
      • e_r_i_n Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 13:48
        Jak dobrze, ze moja mama traktuje wnuka jak bliska sobie rodzine.
        Uff, uff.
        • siasiuszek Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 13:51
          Ja też się z tego powodu cieszę, i zarazem niektórym tu współczuje
          • madami Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 14:00
            siasiuszek napisała:

            > Ja też się z tego powodu cieszę, i zarazem niektórym tu współczuje

            Dołączam do radości z ww powodu i również niektórym wspłóczuję.
        • minka5 Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 20:31
          Chyba z ta kombinacja babcia-wnuk a rozrywka, to chyba przesadzacie.
          Sa jeszcze opiekunki. Nie znajdzie sie nikt zaufany (spoza rodziny),
          ktory nie zechcialby zajac sie dzieckiem i jak tu napisano - tylko
          od czasu do czasu?

          A wszystko i tak opiera sie na zasadzie walizki - co wlozysz, to z
          czasem i wyciagniesz (lub nie). Matka-corka, babcia-wnuk, matka-
          dziecko.....
          I chyba ten caly problem wcale nie dotyczy opieki babci nad wnukiem,
          ale raczej dotyczy duzo bardziej skomplikowanych sytuacji, ktore
          staly sie podlozem tego co jest teraz.

          • al_dente3 Re: Sprawa z babcią:) 26.08.07, 10:38
            minka 5 napisała:
            >
            > A wszystko i tak opiera sie na zasadzie walizki - co wlozysz, to z
            > czasem i wyciagniesz (lub nie). Matka-corka, babcia-wnuk, matka-
            > dziecko.....
            > I chyba ten caly problem wcale nie dotyczy opieki babci nad
            wnukiem,
            > ale raczej dotyczy duzo bardziej skomplikowanych sytuacji, ktore
            > staly sie podlozem tego co jest teraz.
            Jeśli sprawy mają się potoczyć we właściwym kierunku, upychane
            latami walizy należy rozpakować i zaprowadzić w nich porządek.
      • hella_79 Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 15:00
        hmmm, jezeli dzieci były dla nich złem koniecznym, to owszem, wystarczy.
        ale jeżeli kochają swoje dzieci, traktują je jak rodzinę to wydaje mi się, że nie wystarczy tongue_out
        ktoś, kto tak myśli musiał mieć chyba dośc chłodne stosunki w rodzinie, nie było atmosfery wzajemnej zyczliwości i chęci pomocy.

        sama nie mam dzieci, ale wśród znajomych jedna dziewczyna jest w ciąży - przyszli dziadkowie już szaleją na punkcie wnuka, babcie powiedziała, że nie odda go córce wink.
        z kolei drugi sasiad już sie nie moze własnych wnuków doczekać, ciągle mówi, ze chciałby mieć w domu znowu małe dzieciątko (dosłownie) - nie sądzę, zeby te osoby sprawaiały jakiekolwiek problemy, jezeli chodzi o opiekę nad wnukami. po prostu dla nich wnuki to jak ich własne dzieci. i na pewno cieszyliby się jak szaleni, gdyby m,ogli zostac z wnukiem, wydaje mi się, ze wręcz dzieci by miały problem z wyrwaniem wnuków dziadkom wink
        • joanna.gr Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 18:20
          "babcie powiedziała, że nie odda go
          > córce wink. "
          "po prostu dla nich wnuki to jak ich własne dzieci."

          Dla mnie to jest dalekie od normalności.
          • e_r_i_n Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 19:12
            Moi rodzice tez czesto mowia, ze sie rozgladaja za szkola dla mlodego u nich w
            miescie, bo sie nim nikt nie zajmie tak, jak oni. Tyle, ze robia to tak, jak
            napisała Twoja przedpiszczyni - z przmruzeniem oka.
        • al_dente3 Re: Sprawa z babcią:) 26.08.07, 10:44
          hella_79 napisała:

          > sama nie mam dzieci, ale wśród znajomych jedna dziewczyna jest w
          ciąży - przysz
          > li dziadkowie już szaleją na punkcie wnuka, babcie powiedziała, że
          nie odda go
          > córce wink.
          > z kolei drugi sasiad już sie nie moze własnych wnuków doczekać,
          ciągle mówi, ze
          > chciałby mieć w domu znowu małe dzieciątko (dosłownie) - nie
          sądzę, zeby te os
          > oby sprawaiały jakiekolwiek problemy, jezeli chodzi o opiekę nad
          wnukami. po pr
          > ostu dla nich wnuki to jak ich własne dzieci. i na pewno
          cieszyliby się jak sza
          > leni, gdyby m,ogli zostac z wnukiem, wydaje mi się, ze wręcz
          dzieci by miały pr
          > oblem z wyrwaniem wnuków dziadkom wink
          Tacy dziadkowie zawłaszczą wnukami, jeśli im na to pozwolić. W
          przypadku samoobrony matek/ojców gotowy jeszcze głębszy konflikt niż
          w funduję chłodni dziadkowie. Myślę, że dziewczyna w ciąży może się
          czuć jak kngurzyca, gdy babunia już wyciąga łapska po zawartość jej
          brzucha. Mnie słabią tacy rozkochani dziadkowie, zawsze nasuwa mi
          się myśl o obłudzie. Razi mnie przeskakiwanie przez dzieci ku ich
          potomstwu.
    • krociech Ja mam podobne indywidua 24.08.07, 13:51
      Zanim zacznę się rozpisywać, pozwól, że skończę: to są egoiści, a na egoistów jest tylko jeden sposób: zerwać kontakty. Im wcześniej, tym lepiej - szkoda nerwów. Niech umiera w samotności, skoro nie zależy jej na rodzinie (albo "zależy": przy kawce raz na miesiąc). To wszystko. Jak najbardziej poważnie mówię. Ćwiczyłem to i nie chcę/nie będę/ nie mam ochoty ćwiczyć dalej. Lekceważ egoistów tak, jak oni lekceważą Ciebie. Naprawdę NIE MA innego sposobu. Do takich ludzi nie docierają argumenty "jak możesz mi to robić", nie widzą nic złego w postawie "co z tego, że jesteś moją córką" i nie słyszą nawoływań w stylu "może być się wreszcie zmieniła". Porzuć wszelkie nadzieje, jak wstępujący do piekła Dantego. Koniec, kropka.
      • zebra51 Re: Ja mam podobne indywidua 24.08.07, 13:58
        buhahaha
        nie bierz wiecej tych narkotyków, strasznie po nich bredzisz!

        niech babcia umiera w samotności, bo córka chce na plażę, a babcia z
        wnukiem nie zostanie?
        • moofka Re: Ja mam podobne indywidua 24.08.07, 14:15
          zebra51 napisała:

          > buhahaha
          > nie bierz wiecej tych narkotyków, strasznie po nich bredzisz!
          >
          > niech babcia umiera w samotności, bo córka chce na plażę, a babcia
          z
          > wnukiem nie zostanie?
          >

          jezeli dla babci przykrym obowiazkiem jest zostanie z wnukiem, kiedy
          i tak ma wolna chwile
          a nie planowane zlecenie*, zajecia* spotkanie* teatr* seks*
          do wyboru
          to nie moze oczekiwac, ze z przyjemnoscia beda do niej chodzily
          wnuczeta kiedy bedzie stara i schorowana
          bo przeciez nie mają obowiazku, czyz nie?
        • funstein Re: Ja mam podobne indywidua 24.08.07, 17:53
          zebra - nie zrozumialas zupelnie krociech'a
          jak babcia przez 60+ lat nie zrozumiala ze istnieje cokolwiek oprocz jej dupy to
          nie ma sensu jej wychowywc. Trzeba olac.
          Nie mozna tez takiej babci na sile zblizac do dzieci, bo dzieci ignorowane przez
          dziadkow cierpia, bo czuja, ze cos z nimi jest nie tak skoro babcie je olewaja.

          krociech ma 180% racji
          • joanna.gr Re: Ja mam podobne indywidua 24.08.07, 18:45
            Ale matkę tych wnucząt jakoś ta babcia wychowała.I z tego, co autorka pisze,bez
            niczyjej pomocy.Aż taka zła to chyba nie jest?
            • justyna302 Re: Ja mam podobne indywidua 24.08.07, 20:43
              Joanno, dla mnie babcia, która nie lubi własnych wnucząt (najbliższych istot w
              końcu, zaraz po dzieciach), również nie mogła być czułą matką, nie wierzę w to.
              • sara-marco Re: Ja mam podobne indywidua 24.08.07, 22:36
                justyna302 napisała:


                Justynko wg ciebie jesli babcia nie chce przejac obowiazkow opieki tzn,ze nie
                lubi wnuka? a jesli bawi tzn.ze lubi.Warte śmiechu.
                • siasiuszek Re: Ja mam podobne indywidua 24.08.07, 22:40
                  jeżeli sie kogoś kocha to chce sie z nim przebywać - proste i
                  logiczne
                  • egra53 Re: Ja mam podobne indywidua 26.08.07, 18:41
                    przebywać, a harować przy nim, to jednak różnica
                • justyna302 Re: Ja mam podobne indywidua 25.08.07, 15:43
                  sara-marco napisał:
                  > Justynko wg ciebie jesli babcia nie chce przejac obowiazkow opieki tzn,ze nie
                  > lubi wnuka? a jesli bawi tzn.ze lubi.Warte śmiechu.

                  Oczywiście i bezdyskusyjnie.
                  Analogicznie: gdyby np. moja mama poprosiłaby mnie o posiedzenie przy chorej
                  babci, to gdybym odpowiedziała, że nie posiedzę, bo nie mam takiego obowiązku
                  albo powiedziałabym "to twoja matka ty się nią zajmuj" to co, oznaczałoby to że
                  je obie kocham?
                  Zaprzeczasz oczywistym rzeczom.
          • puzzle33 Re: Ja mam podobne indywidua 27.08.07, 16:16
            Sześćdziesięciolatka nie jest jeszcze niereformowalną ramotą, ale
            zgodzę się, że nic na siłę.
      • sara-marco Re: Ja mam podobne indywidua 24.08.07, 23:01
        krociech napisał:

        > Zanim zacznę się rozpisywać, pozwól, że skończę: to są egoiści, a na egoistów j
        > est tylko jeden sposób: zerwać kontakty.

        Egoista to człowiek ktory żada a w zamian nic z siebie nie daje.Dzieci to sa
        prawdziwi egoisci.Bo rodzice kochaja dzieci za to że są a dzieci kochaja
        rodzicow za to ze daja kasę,kupia mieszkanie,wychowają wnuka etc i własnie
        mądrzy rodzice jak maja takich pasożytow miec przy sobie do konca swoich dni
        powinni zerwac kontakty.Wiec zanim zaczniesz pisac bzdety to zastanow sie no
        wybacze jesli powiesz ze tym samym walczysz.
        • siasiuszek Re: Ja mam podobne indywidua 24.08.07, 23:05
          sara-marco napisał:
          > Egoista to człowiek ktory żada a w zamian nic z siebie nie
          daje.Dzieci to sa
          > prawdziwi egoisci.Bo rodzice kochaja dzieci za to że są a dzieci
          kochaja
          > rodzicow za to ze daja kasę,kupia mieszkanie,wychowają wnuka etc i
          własnie
          > mądrzy rodzice jak maja takich pasożytow miec przy sobie do konca
          swoich dni
          > powinni zerwac kontakty.Wiec zanim zaczniesz pisac bzdety to
          zastanow sie no
          > wybacze jesli powiesz ze tym samym walczysz.

          współczuje rodziny, ale z postów wynika, że sam sie o to prosisz.
          Trzeba było nie pchać się do łóżka i dzieci sobie nie robić. Miałbyś
          problem z głowy
        • funstein Re: Ja mam podobne indywidua 25.08.07, 08:57
          dzieci niedojrzalych rodzicow rosna na egoistow.
          A jak sie jedoczesnie daje poczucie bezpieczenstwa (nie forse!)
          i wymaga myslenia o innych od wieku 3 lat, to dzieci wyrastaja na pieknych ludzi.
          Rodzice topiacy dzieci w forsie robi z nich kaleki na starcie.

          sara-marco - skoro uwazasz, ze dzieci to egoisci znaczy tyle ze nie masz pojecia
          o ich ksztaltowaniu.
          Moje dziela sie kazda czekoladka i maja z tego przyjemnosc!
          Tego trzeba nauczyc, a potem to juz same widza, jak przyjemnie jest nie byc
          slepym egoista.
      • framp samotna starość ją czeka i tyle 25.08.07, 11:17
        jak musi się zmuszać do zostawania z wnukami i to dla niej problem pobawić się
        parę godzin z małych chłopczykiem raz na jakiś czas to kiedyś ten chłopczyk
        odpowie jej tym samym - OBOJĘTNOŚCIĄ gdy będzie stara i niedołężna i będzie
        wyczekiwać z utęsknieniem aby ktoś do niej zajrzał! Ja do swojej babci bez
        żadnego przymusu wpadałam kilka razy na tydzień aż do jej śmierci, kochałam ją a
        ona kochała mnie, była mi jedną z najbliższych osób, ale ona mnie wychowała
        prawie na równi z mamą, nie musiała - CHCIAŁA ze mną przebywać. I tyle.
        • ugenwillla Re: samotna starość ją czeka i tyle 25.08.07, 21:59
          Właśnie w chęciach tkwi problem. Jak się kocha wnuki i jest się ciekawym ich
          rozwoju, postępów, każdej nowej umiejętności, jest się częścią ich życia, to
          nawet bez specjalnych próśb i zaproszeń chce się je widywać, wówczas
          przeznaczenie kilku godzin na opiekę na wnukiem aby jego mama czy tata mieli
          chwilę rozrywki to nie jest problem, to wręcz przyjemność, okazja żeby poobcować
          z jednymi z najbliższych ludzi jakich w życiu mamy! Ale nie każdy chce, lubi,
          albo specyficznie lubi czy kocha własne dzieci czy wnuki - najlepiej na
          odległość. I czy się potem dziwić, że końcu się w domu pogodnej starości
          zapomnianym przez wszystkich?
          • hudsonhornett Re: samotna starość ją czeka i tyle 26.08.07, 12:55
            To ponoć naiwność tak myśleć. Ale cieszę że są tacy ludzie jak ty i że tak
            właśnie myślą. Jak się pomyśli jakie babcie i dziadkowie wyrosną z poniektórych
            tutejszych komentatorów, to się już z góry współczuje ich wnukom. Może lepiej
            nie miejcie dzieci?
    • marta715 Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 14:18
      Znam słoneczko2812 twój ból - teżto przechodziłam i to nie jeden
      raz. Moje dziecko w listopadzie skończy 3 latka, a moja mama (na
      emeryturze i ma do nas ok. 10-15 min.) została z nią sama 1 raz
      (slownie jeden) na ok. 3-4 godziny - z wielką łaską i zapowiadaniem
      sie przez tydzień wcześniej. Ale potem za to przez rok opowiadał
      swoim znajomy i wszystkim wokól jak to się bawiły, co zjadły, co
      oglądały i takie tam. Kiedyś z mężem liczyliśmy ile razy w roku u
      nas była to wyszło nam, że gdzieś 4-5 razy ( z czego 2 razy były
      urodziny). Teraz moja mała była miesiąc w przedszkolu zastępczym
      (wakacje) i bardzo płakała - nie chciała zostawać i chyba 2 albo 3
      razy prosiłam czy mogliby ją rodzice wziąć, za każdym razem
      słyszałam odmowę. Powiedziałam sobie nigdy więcej. W zeszłym
      tygodniu mój brat wziął ją na cały dzien do wesołego miasteczka
      (tato część zasponsorował), rodzice w międzyczasie byli na wakacjach
      i już wszyscy dookoła musieli wysłuchać jak to mała się świetnie
      bawiła. Ale jak moja teściowa wyjechała z nią sama na 4 dni na wieś
      (pierwszy raz bez nas i poza domem) to się nawet nie zapytali jak
      było i jak to zniosła. Moja mama sama z siebie nigdy by małej nie
      wzięła gdzieś na spacer albo wycieczkę albo do ogródka, ale jak my
      przyjdziemy to pod publikę ach i och i chodź do babci i szmery
      bajery. Aż moja mała kiedyś powiedziała "nie chcę do babci Krysi bo
      ona mnie łapie". Wszystko na ten temat.
    • wieczna-gosia Sloneczko nie wiesz co robisz 24.08.07, 14:25
      na emamie NIE WYPADA oczekiwac NIC od rodzicow. kochali, wychowali kopa w dupe i
      papa. jesli ktos ma zobowiazania wobec kogos- to TY wobec mamy i juz. Ponadto
      przyznalas sie nieopatrznie ze mama ci pomaga w sytuacjach podbramkowych.
      starczy. Wynocha.

      Moja mama tez mi pomaga wylacznie w sytuacjach podbramkowych, z tym ze w jej
      ocenie nie zawsze sa tozsame z tym co podbramkowe jest dla mnie. Na moje
      szczescie w duzym stopniu mojej mamie w wychowywaniu mnie pomagala babcia- ktora
      wpoila mi ze dlgi wdziecznosci wobec naszych rodzicow oddajemy naszym dzieciom.

      Teraz mama opiekuje sie babcia i rura jej mieknie. teraz ona dzwoni i prosi o
      pomoc. i ja jej tej pomocy udzielam, bo, darze do tego by babcie przejec,
      poniewaz mnie opieka duzo mniej meczy psychocznie. I kiedy mama bedzie
      potrzebowala pomocy bezposrednio- tez sie nia zajme. I dzieciom tez chetnie
      pomoge bez znaczenia czy podbramkowow czy dla przyjemnosci- kiedy bede miala czas.

      mam na szczescie tesiowa, ktora pomaga mi duzo i chetnie, i nie obchodzi ja czy
      ide do kina czy pracuje- jesli ma czas pomoze. jesli nei ma czasu- wtedy
      interesuje ja dlaczego wlasciwie ja prosze. Jesli cos hiperwaznego- kombinuje ak
      czas znalesc. Jesli kino- sprawa jasna babcia nie ma czasu.

      uwazam ze rodzina to naczynia polaczone. To nie jest tak ze rodzice urodzili
      mnei dla wyzszego celu i teraz ja mam byc wdzieczna i dlugi splacac- urodzili
      mnei dlatego ze chcieli miec dziecko i wiele ich pragnien zaspokoilam jedynie
      tym, ze pojawilam sie na swiecie, uroslam i mam dzieci. Ja im cos dalam- oni
      micos dali- najpierw dawali glownie oni, teraz w coraz wiekszym stopniu bede
      dawac ja- taka karma.

      Rozumiem cie sloneczko- jest mi zwyczajnie i po ludzku przykro kiedy moja mama
      zwyczajnie i po ludzku mi nie pomoze bo ma takie prawo. Chcialabbym by moje
      dzieci nei byly nadmiernie roszczeniowe, ale jednoczesnie by wiedzialy- ze jesli
      mam czas- pomoge. Bo ja lubie ludziom pomagac smile
      • sloneczko2812 Re: Sloneczko nie wiesz co robisz 24.08.07, 15:06
        Dzięki za odpowiedzi, nie spodziewałam się, że dostanę tak wiele.
        Myślę, że u mnie problem tkwi w mojej mamie, bo ja nawet nie mam
        śmiałości czasami pytać czy zostanie z moim dzieckiem, a jeśli już
        zapytam co rzadko robię to wówczas jestem tak zestresowana, że z
        nerwów nie wiem co powiedzieć, bo wiem, że zaraz będzie
        przesłuchanie, a po co, a za czym, kiedy wróce itp. No i najczęściej
        spotykam się z odpowiedzią na nie "bo nie", wiem, jednak, że ma
        czas, bo naprawdę to siedzi sama w domu, nikt do niej nie przychodzi
        oprócz mojej siostry.
        Ja już poniekąd rozszyfrowałam mamę, i tak jak napisałam wcześniej,
        sama nigdy nie miała od nikogo pomocy, bo nie miała nikogo nawet
        rodziny, więc ona też nie będzie pomagać. Powiedziała, że musimy
        radzić sobie sami tak jak oni kiedyś. No i rzeczywiście nigdzie nie
        wychodzili, bo nie mieli z kim zostawić mnie i moją siostrę. A
        załatwianie spraw - mama brała nas wszędzie do każdej instytucji.
        Pamiętam żłobek, pamiętam przedszkole i uodporniłam się mocno na
        wszystko, tylko nie na mamę, nadal czuję się przy niej jak ktoś mało
        ważny, bo wiem, że nie mogę na nią liczyć. Zawsze robiła to co
        musiała, nigdy dla przyjemności, ojciec był od kupowania słodyczy od
        zabierania na wycieczki. Mama nigdy nie dawała nam tego o czym
        czasami dziecko marzy - o jakiejś przyjemności, drobnostce.
        Czy jestem zła?Nie jestem, bo ja taka nie jestem. Chętnie dzielę się
        tym co mam, pomagam gdy ktoś oczekuje pomocy, wynajduje czas choćby
        miało się walić i palić i dla synka napewno taka będę. My jako
        rodzice, czyli ja i mąż nawzajem sprawujemy małemu niespodzianki.
        Postaram się również byc miła dla przyszłej synowej, jeśli będę
        mieć, a wnuki zawsze będą na pierwszym miejscu i chętnie będę
        zostawać, jak często się da, bez żadnych zobowiązań, bo nie lubię
        tego.
        • d.o.s.i.a Re: Sloneczko nie wiesz co robisz 24.08.07, 16:44
          Bez wzgledu na to jakie masz problemy z mama i jak bardzo Ci
          przykro, to musisz zaakceptowac fakt, ze Twoja mama ma prawo Ci nie
          pomagac. Przeciez jej nie zmusisz, prawda?
          • jorad67 Re: Sloneczko nie wiesz co robisz 26.08.07, 16:09
            nie, nie zmusi, ale też skorzysta ze swego prawa odmowy do pomocy mamie, gdy ta
            będzie chora i trzeba jej będzie zakupy przynieść, bo będzie zajęta pracą,
            dziećmi, mężem, wyjazdem i innymi baaaardzo frapującymi i czasochłonnymi
            zajęciami i też trudno będzie mieć to za złe zapracowanej i przemęczonej żonie,
            matce i pracownicy na dwóch etatach. ale jakby babcia się czasem jednak
            poświęciła dla niej i wnuków, to pewnie być może i ona stanęłaby na głowie żeby
            tę wolną godzinę na zakupy dla chorej babci znaleźć.
      • al_dente3 Re: Sloneczko nie wiesz co robisz 28.08.07, 13:48
        wieczna-gosia napisała:

        > na emamie NIE WYPADA oczekiwac NIC od rodzicow. kochali, wychowali
        kopa w dupe
        > i
        > papa. jesli ktos ma zobowiazania wobec kogos- to TY wobec mamy i
        juz. Ponadto
        > przyznalas sie nieopatrznie ze mama ci pomaga w sytuacjach
        podbramkowych.
        > starczy. Wynocha.

        Czarna rozpacz wyziera z Twojego postu. Gdyby było prawdą, co
        piszesz, oznaczałoby to, że moje pokolenie nie sprawdzilo się jako
        rodzice zupełnie.Kicha!
        W związkach z najbliższymi ludźmi nie ma coś za coś. Swoje
        tatusiejące dzieci traktuję jak przyjaciół. Od dłuższego czasu
        odnoszę wrażenie, że i one tak do mnie podchodzą.
        • lila1974 Re: Sloneczko nie wiesz co robisz 28.08.07, 13:59
          Myślę, ze przyczyną takiego stanu rzeczy może być fakt, ze jako
          rodzice, którzy podlegali prawie samym nakazom, zakazom i innym
          wytycznym, chcieliście swoje dzieci wychować na ludzi wolnych. Może
          za dużo i za często dzieci słyszały, że nikt nie ma prawa im
          rozkazywac, dyrygować, oczekiwać czegoś od nich?

          To taka moja prywatna teoria. Mama i tata dostawali po łapach od
          nauczycieli, katechetka ciągała ich za uszy, rodzice nie pozwalali
          dzioba otwierać, to Ci chcąc uchronić swoje dzieci przed takim
          traktowaniem wyuczyli w nich postawę "Mam innych w nosie".

          Do takich wniosków dochodze, gdy patrzę na relacje z "zajść" jakich
          dopuściły się dzieciaki z "dobrych domów", a rodzice zamiast przyjąć
          bolesną prawdę, ze wychowali egoistę, jeszcze podsycają w nim
          nienawiść do ludzi, którzy zareagowali na zło. I absolutnie bronią
          przed karą.
          • al_dente3 Re: Sloneczko nie wiesz co robisz 28.08.07, 20:42
            Jest wiele prawdy, w tym co piszesz.
    • szadoka Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 15:41
      Piszesz, ze jestes tam prawie codziennie. Czyli, ze babcia ma kontakt z
      dzieckiem. Moze jest po prostu zmeczona? Nie wszyscy musza lubic dzieci. Ja na
      przyklad nie lubie ( mam corke , bardzo ja kocham, ale "przydarzla" mi sie,
      swiadomie bym sie na dziecko nie zdecydowala), dzieci mnie mecza, zwlaszcza
      starsze, takie powyzej 2 lat.
      Poza tym jak zauwazylas to Twoje dziecko a nie Twojej matki. Jak mosialam
      wychowywac swoja corke sama z mezem. Moja mama mieszka daleko, tesc prawie nie
      utrzymywal z nami kontaktow. I dalismy rade. jesli sie chce to dziecko w niczym
      nie przeszkadza. W kazdym razie nasze zycie towarzyskie w niczym nie ucierpialo.
      Znajomi wiedzieli, ze mamy dziecko i ze przyjdzimy z dzieckiem. Dlatego teraz ja
      przychodza do nas ze swoimi maluchami nie robie min. Normalna rzecz.
      • elf1977 Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 16:10
        Mnie dziwią niektóre wypowiedzi o wykorzystywaniu dziadków. Jeżeli
        córka prosi mamę, by została z dzieckiem parę godzin, bo ona chce
        odpocząć to grzech? Matka, ktora ma czas i kocha córkę zrobi to dla
        niej, jeżeli może. Podobnie jak ja wyświadczę przyslugę mamie, czy
        pomoge jej, gdy będzie tego oczekiwać. Na tym polega miłość. Może
        zdarzyć się, że babcia nie może zostać z wnukiem, ale ot, tak po
        prostu? To nie jest roszczeniowość, to rodzina.
        Kiedy zamierzałam wrócić do pracy, nie prosiliśmy teściów, żeby
        zajęli się małą, sami to zaproponowali. Jest im ciężko, więc
        starałam się szybko wracać do domu, by jak najszybciej ich odciążyć.
        Kiedy miałam gorący okres w pracy, prosiłam mamę, by przyjechała na
        tydzień lub dwa, żeby teściowie mogli zregenerować siły (mam mieszka
        daleko od nas, dlatego może tylko okazyjnie dojeżdżać). Było ciężko,
        więc żeby to sprawniej funkcjonowało - przeszłam na pół etetu.
        Jestem wdzięczna, że dziadkowie chcą zajmować się wnukami, mną
        również zajmowała się w dzieciństwie babcia, ja też chciałabym w
        przyszłości pomagać dzieciom. Dla mnie to naturalne. Nie wyobrażam
        sobie, żeby moja mama powiedziała mi, że nie pomoże, bo nie muszę
        iść np. do kina. Ja też bym swojej córce tak nie powiedziała.
        Myślę, że opika nad wnukiem może być dużym obciążeniem, jeżeli
        zajmują się nim codziennie. Jednak, kiedy zajmują się nim raz na
        czas - bez przesady! I nie chodzi o roszczeniowość, brak kultury,
        tylko o normalność. Ja pomagam Tobie, Ty pomagasz mi.
    • niebieska_konewka Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 16:20
      wiesz, to trochę smutne. mimo wszystko babcie nie mają
      obowiązku "użerać się" z małymi wnukami.
      może była w chwilowej niedyspozycji, a może taka po prostu jest.
      fuga.blox.pl/html
    • switonemsi Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 16:34
      No i co z tego?
      To nie jej dziecko.
    • naprawdetrzezwy Dobrze, że dodałaś ostatnie zdanie. 24.08.07, 16:39
      No czuj się pocieszona.
      Masz w ogóle matkę.
      Inni nie mają nawet tyle...
      • myelegans Re: Dobrze, że dodałaś ostatnie zdanie. 24.08.07, 17:51
        wieczna_gosia napisala:
        >Bo ja lubie ludziom pomagac smile

        I tu jest chyba sedno sprawy. Sa ludzie, ktorzy bezinteresownie
        lubia innym pomagac, w rodzinie czy poza nia, bo sa wrazliwi, bo
        maja wysoko rozwiniete poczucie spolecznej odpowiedzialnosci, bo ich
        to dowartosciowuje jako ludzi, bo wychodza poza wlasne podworko i
        widza potrzeby innych.

        zaloze sie, ze te babcie, ktore niechetnie i rzadko zajmuja sie
        wnukami, rownie rzadko, albo wcale nie zajmuja sie nikim innym poza
        soba (chyba, ze pomoc rozlozona jest nierowno, jednemu dziecku 100%
        drugiemu 0%, ale to juz kwestia balansu), bo taka juz ich natura i
        niewiele mozna tu zmienic.
        Moja 70-letnia tesciowa jest bardziej zajeta niz my, pomiedzy jednym
        wolontariatem, a drugim, jedna komisja i druga, jedna podroza i
        organizowaniem... zjazdow klasowych, zabieraniem swej 86-letniej
        przyjaciolki codziennie na.... basen, wymiana ksiazek z biblioteki
        osobom niepelnosprawnym, rozwozeniem posilkow dla ubogich itd. itp.,
        ze nie wiem kiedy ma czas dla siebie. Tak samo jest jak do nas
        przyjezdza (mieszka 500km od nas), od razu wypycha nas z domu,
        zebysmy jako para wyszli SAMI bez dziecka: rower, kolacja we dwoje,
        kino, spacer itd. itp. i nieustannie ubolewa, ze tak daleko mieszka
        bo by nam mogla pomagac w opiece nad malym, ktory ja zreszta
        ubostwia.
        Zona ojca 15 lat od niej mlodsza jest zawsze zmeczona i nieustannie
        skupiona na sobie, jakakolwiek chec pomocy nawet jej do glowy nie
        przyjdzie, trzeba powiedziec wprost. Takie juz sa i takie je
        przyjmujemy, ale to sa babcie i obie maly lubi, chociaz z jedna ma
        duzo lepszy kontakt niz z druga.
        Nie, to nie obowiazek, ale babcia bedzie miala takie relacje z
        wnukami na jakie sobie zapracuje.
        • e_r_i_n Re: Dobrze, że dodałaś ostatnie zdanie. 24.08.07, 19:18
          myelegans napisała:

          > Nie, to nie obowiazek, ale babcia bedzie miala takie relacje z
          > wnukami na jakie sobie zapracuje.

          Dokładnie tak.
          I jest to prawda, co widzę na przykladzie mojego syna, ktorego rodzice mojego
          ojca traktuja jak wnuka gorszego sortu.
          Nie ma dla niego opcji 'sam na sam z babcia i dziadkiem', nie ma opcji
          przytulenie sie, ba, wrecz czesto nie chce wejsc do ich domu.
          I tak jak jeszcze jakis czas temu tlumaczylam, zwracalam uwage na teksty 'nie
          kocham tego dziadka', tak teraz daje prawo do uczuc takich, jakie sam otrzymal.
          Czyli obojetnosci.
    • funstein Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 17:48
      jesli babcia nie chce sie opiekowac wnuczkami,
      to znaczy ze jest emocjonalnie pogieta i trzeba
      trzymac ja z daleka od dzieci.
      Po co ma je kaleczyc i przekazywac swoje awersje
      kolejnemu pokoleniu?
      • sara-marco Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 22:48
        funstein napisał:


        Mam wrazenie nie ublizajac ze masz problemy bo to nie babcia cie wkładała do
        łozka ze swoim synem tylko sama tam weszłas..A skoro juz to pomysl nad tym jak
        uporzdkowac plan dnia zebys miała czas dla dziecka i stała opiekę.Kochac sie
        kazda potrafi a opieka pozniej jak widac problem.Wtedy tez sa żadania ze babcia
        w roli darmowej niani jest najlepsza.
        • funstein Re: Sprawa z babcią:) 25.08.07, 09:09
          tak, mam problem jak przetlumaczyc Ci, ze kobieta-babcia,
          ktora nie chce od czasu do czasu pobawic sie z wnukami
          jest bez cienia watpliwosci pogieta emocjonalnie.
          Tlamsi w sobie jakas mniej lub bardziej swiadoma nienawisc.
          Albo do swojego meza, albo do corki, albo zazdrosci corce meza,
          albo boli ja ze corka ma zbyt ladne dzieci etc.
          Kobiety bywaja tak potwornie emocjonalnie pokrecone, ze w takich przypadkach nie
          warto pokzywac ich wnukom, zeby im nie zrobic krzywdy, bo taka pogieta babcia
          moze zaczac dyskredytowac matke lub ojca przed wlasnym dzieckiem, albo co gorsza
          jezdzic poo poczuciu wlasnej wartosci wlasnych wnukow, zeby podpompowac swoje
          wlasne ego.
          • dlania Re: Sprawa z babcią:) 25.08.07, 14:23
            F., Tobie sie chyba faktycznie jakas krzywda w dziedziństwie stała... mamusia ze
            stołu zrzuciła niemowlaczka? A babcia poprawiła? Jesteś ża-ło-sny z tym swoim
            stereotypem kobiety rodem z epoki kamienia łupanego.
          • nod26 Re: Sprawa z babcią:) 26.08.07, 19:51
            funstein napisał:

            A nie widziałas pogiętych synowych ktorym trzeba najpierw zrobić przeszczep mozu
            a pozniej zezwolic im na wydawanie potomstwa?Zauwaz ze te synowe jak biczem
            trzasnąc za chwile beda tez tesciowymi i tak w kołko na okragło.
    • senja Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 18:00
      Współczuję, mam to samo: lekarz, sprawy urzędowe to ok, zostanie, byle nie za
      długo, natomiast przyjemności- nigdy. Przed chwilą o tym pisałam , mały wczoraj
      skończył roczek i przez ten cały rok, była z nim na noc tylko 2 razy, ale z
      konieczności. Jestem smutna, zmęczona, męża nie ma już parę miesięcy, ludzie
      mnie zapraszają, ja ciągle odmawiam, przyjaciółka po roku wróciła z zagranicy,
      poszli się bawić sami, mały budzi się tysiąc razy w nocy- nigdy nie zapytała,
      czy pomóc, a widzi, że zmęczona jestem. Natomiast jak gdzieś pójdziemy razem, to
      się chwali, jaki to wnusio cudny, spokojny, grzeczny, tuli, całuje, bla bla.
      Mówi, że woli mi chatę sprzątać cały dzień, niż.... zostać godzinę z nim. Jutro
      imieniny mojej przyjaciółki, oczywiście nie idę, wszak najważniejsze jest żeby
      mieć czysto w domu i pogotowane etc., natomiast potrzeby ducha to fanaberia...
      • sylwia175 Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 18:15
        Szczerze mowiac ciesze sie ze mam mame na ktora moge liczyc. Ktora, kiedy chce
        isc na imreze, popijawe, do kina, kawiarni, zawsze chetnie zostaje z mala, o ile
        nie pracuje. Ciesze sie ze kocha ja jak corke, ze oddalaby za nia zycie i ze
        widze jak bardzo za nia szaleje. Ciesze sie ze nie musi mi byc przykro ze moja
        wlasna matka wypina sie na wnuki. Za to ja kocham. I naprawde dziewczyny
        wspolczuje tym ktore nie moga liczyc na wlasne matki. Wiem ze odmowa moze byc
        przykrasad I calkowicie rozumiem wasze rozgoryczenie... Bo jesli kogokolwiek
        prosic o pomoc to chyba najblizsza rodzine...Czesc z was pisze ze babcie nie
        maja obowiazku siedziec z dziecmi. Ze swoje juz odchowaly. Zgadza sie. Ale to
        nie obowiazek, dla kochajacej babci to przyjemnosc. Tak mawia moja mama i mysle
        ze ma racje. Nie chodzi o wykorzystywanie babć ale o zwykla pomoc i odciazenie w
        obowiazkach.
      • nina_simone Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 18:30
        Poczekajcie jeszcze trochę, drodzy rodzice, jak wam dzieci podrosną,
        usamodzielnią się. Wtedy zaczniecie tęsknić za czasami, kiedy były
        małe, kiedy mogliście mieć je tylko dla siebie, kiedy maleństwa
        wdrapywały wam się na kolana, kiedy obejmowały was za szyję, kiedy
        były takie bezbronne, tylko wasze! Poczekajcie! Będziecie żałować
        każdej chwili, kiedy nie było was przy waszych dzieciach, kiedy były
        z nianią/babcią/w żłobku/przedszkolu i kiedy tak rozpaczliwie
        pragnęły waszej obecności i wołały:"mama nie cię do psiećkola!". Oj,
        wspomnicie moje słowa! Wspomnicie moje słowa, kiedy wam dziecko
        pójdzie z domu, obojętnie czy na studia, do szkoły, do wojska czy do
        męża. Wiem coś o tym! Będziecie rozpaczliwie tęsknić i żałować, że
        to już. Więc dobra rada: korzystajcie z każdej chwili, jaką możecie
        spędzić z dzieckiem, nie zwalajcie opieki na innych bo jeszcze się w
        życiu naodpoczywacie, jeszcze się nabędziecie sami, jeszcze
        nawyjeżdżacie się na samotne weekendy albo nawychodzicie do kina.
        Bokiem wam to wyjdzie! Ja wam to mówię!

        • e_r_i_n Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 19:16
          nina_simone napisała:

          > kiedy tak rozpaczliwie pragnęły waszej obecności i wołały:"mama nie > cię do
          psiećkola!".

          A jak krzyczy 'ja chce do przedszkola' to nie bede zalowac?
        • kali_pso Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 19:20
          Piekne kazaniewink
          Możesz już zejść z ambonywinkP
        • betty_julcia Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 20:53
          Tylko ze my żyjemy tu i teraz a nie za 20 lat......
          Dziś też trzeba pójści do pracy, do lekarza, a nawet do knajpy na
          piwo raz na ruski rok dla oczyszczenia atmosfery i poczucia ze ni
          ejest się tylko inkubatorem......
          • sara-marco Re: Sprawa z babcią:) 26.08.07, 21:14
            betty_julcia napisała:

            To po co zakładałas rodzine.Trzeba myslec głowa a nie miec pretensje ze jest sie
            inkubatorem.
    • listekklonu Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 19:31
      Mama już dziecko wychowała (swoje), więc z jakiej racji ma się jeszcze zajmować
      cudzym? Rozumiem, że to może być przysługa od czasu do czasu, kiedy naprawdę nie
      ma z kim zostawić dziecka, ale robienie na siłę z własnej matki darmowej
      opiekunki, kiedy ona wcale nie ma ochoty, wydaje mi się okropne.
      • justyna302 Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 20:51
        Chryste, jakim cudzym??
        Ludzie, jaki sens jest w ogóle posiadanie rodziny, skoro wszyscy się na
        wszystkich wypinają, nikt nic nie powinien, wnuki są "cudze", nie można na sobie
        polegać, po jaką cholerę udawać, że rodzinę zakłada się po to żeby nie być samotnym?
        Moja mama mi bardzo pomaga, z własnej, nieprzymuszonej woli, bo kocha mnie i
        moją córkę, a ja kocham ją i zawsze jestem do jej dyspozycji gdy mnie
        potrzebuje, nie odmówię też nigdy pomocy mojej babci.

        Wszelkie dywagacje na temat o co wypada prosic bliskich a o co nie i certolenie
        się typu: matka nie jest od tego żeby.. a córka nie jest od tego, żeby... uważam
        za żałosne.
        Rodzina która się kocha nie odmawia sobie pomocy, współczuję córkom, których
        matki myslą o sobie, jak również córkom, które zapominają o matkach i tyle.
        • betty_julcia Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 21:03
          Jest jeszcze inna sprawa. Dziadkowie będa kiedyś starzy i będą
          potzrbowali uwagi i umilenia im czasu. Trudno będzie takiemu
          wnukowi, który nie wychował sie z dziadkami, którzy nigdy nie
          poświęcili mu czasu być blisko.
          Co tu dużo mówić, staorść nie jest piękna, starzy ludzie nie są
          piękni i tylko wnuk który jest silnie związany, którego łączą silne
          więzi emocjonalne, rodzinne będzie z przyjemnośćią a nie z przymusu
          poświęcał czas staruszkom.
          Wiem bo mam takich dziadkow którzy dla mnie nigdy nie mieli czasu.
          Raz mnie rodzice zostawili na jedną noc w ciągu całego mojego życia
          i babcia na drugi dzień wsadziła mnie do autobusu mówiąć zebym
          przekazała tacie ze ona już syna nie ma. Oczywiście wtedy nic nie
          rozumiałam i beztrosko tacie przekazałam.... Dziś mamy kontakt, ale
          wiem że oni oczekują ode mnie większego zaangażowania, mają zal że
          inne wnuki do innych dziadków..... Hmmmmm, moze inne wnuki dostaly
          więcej ciepła, nas mało co łączy poza więzami rodzinnymi.
          I tacy dziadkowie co wyznają zasadę "wasze dzieci więc wy
          wychowujcie" powinni sobie zdać z tego sprawę ze w późnej starości
          spotka ich za to nagroda.
          Moi rodzice na szczęscie wyznają zasadę ze nasze dzieci to dzieci
          całej rodziny, bo cała rodzina ma z nich radość. Oczywiście moja
          mama nie zajmuje sie nimi na codzień. Czterolatka chodzi do
          przedszkola, 11 miesięczny synek będzie miał nianię, aj mam swoje
          zajęcia od wrzesnia ale mnie i mojego męża siła rodzina wygania na
          balety, bo teraz jesteśmy młodzi i mamy na to ochotę a młodości nikt
          nie zatrzyma. Rzadko kiedy korzystamy ale jakby co to zawsze mamy
          furtkę otwartąsmile
          • krystyna9925 Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 22:11
            Wiele bym dala żeby mój wnunio był blisko i opiekowac sie
            nim,patrzec jak z każdym dniem poznaje swiat,radośnie sie
            uśmiecha.Wychowałam swoje dzieci ale wiem, że czasami kilka godzin
            bez dziecka jest im potrzebne.Nie ważne czy chcą sie opalać,czy
            pobyc razem tak poprostu bez brzdąca.Moje dzieci zawsze mogą na mnie
            liczyć.Robię to również dla wnuka i dla siebie.
        • betty_julcia Justyna302 24.08.07, 21:07
          Nic dodać nic ująć.....
          Właśnie taką rodzinę chcialabym stworzyc i taki dom gdzie nikt nie
          musialby "certolić sie" czy wypada czy nie wypada. Rodzinę ma się po
          to by czuć się bezpiecznym i by tworzyć ciepło i bezpieczeństwo.
          • bang.bang Re: Justyna302 24.08.07, 23:07
            myślę że ta cała dyskusja jest biciem piany wink bo tak naprawdę to wszystko
            zalezy od charakteru i wychowania rodziców/dziadków.

            moi teściowie powiedzieli kiedyś że oni bez swoich rodziców do niczego by nie
            doszli, dziadkowie pożyczali im kasę, opiekowali się wnukiem. i oni też to
            chętnie robią, czekali na wnuki z utęsknieniem i jedynym problemem jest to że
            jeszcze muszą pracować, bo woleli by iść na wychowawczy zamiast mnie wink moja
            mama natomiast zajmowała się starszym synem codziennie (jest na emeryturze) jak
            chodziłam przez pół roku do pracy, a potem jak zaszłam w drugą ciążę, siedziałam
            w domu i "zrezygnowałam z jej usług" to się na mnie obraziła ... (niestety
            zaufania nie mam do niej za grosz, takie numery robiła że wolę nie wspominać ...).

            natomiast teraz jak już syn jest starszy to zazwyczaj 2-3 dni łącznie z nocami
            spędza u mojej mamy (nauczyłam się myśleć "czego oczy nie widzą tego sercu nie
            żal" i staram się nie wyobrażać sobie zbyt wiele), a jak wraca to najchętniej by
            leciał do dziadka za ścianę wink dziadek też się o niego upomina smile ot takie mam
            cygańskie dziecko, jeszcze nie ma 3 lat a już mu się zdarzyło nie wrócić w
            tygodniu na noc od dziadków, tak sie zasiedział przypadkiem i podstępem wink

            na imprezy nie chodzimy za bardzo ale jak pojechaliśmy na wesele i pędem
            wracaliśmy następnego dnia po południu to się okazało że zupełnie niepotrzebnie
            bo dziadkowie wnuków nie oddadzą tongue_out dopiero następnego dnia o 8 rano mamy się po
            nich zgłosić wink no wyspałam się wtedy na maxa smile pierwszy raz od dłuższego czasu.

            jak miałam rodzić drugie dziecko to teściowa uprzedziła w pracy że cokolwiek by
            się działo jak ja zadzwonię to ona wychodzi bo "idzie rodzić" wink i tak było big_grin i
            bynajmniej nie siedziała ze mną w szpitalu tylko pojechała zająć się wnukiem
            żeby tatuś mógł byc przy narodzinach córci smile

            teść tylko prosi żeby go z dwójka nie zostawiać bo mu się rozłażą i nie wie za
            którym ma lecieć winkzresztą dwójką nie obarczam nikogo, sama wiem jak to ciężko
            (córka 1 rok, syn prawie 3).

            a co do wzajemnej pomocy to dla mnie np. oczywiste jest ze jak teściowie
            wyjeżdżają to my się zajmujemy ich psem, a jak my to oni naszym kotem. i że są
            wyjazdy na które zabierają wnuka, a są takie na których chcą być sami i odpocząć
            (szczególnie teściowa bo ma strasznie stresującą robotę i musi odpocząć)i że
            moja mama też wyjeżdża na urlop (choćby mi to burzyło nieco plany to dla mnie to
            oczywiste że ma swoje życie i chce gdzieś pojechać czy wyjść). w tygodniu np.
            nawet nie myślę o tym żeby o coś poprosić teściową, ona nie ma czasu dla siebie
            a co dopiero dla wnuków. choć wiem że jakby była sytuacja podbramkowa to zawsze
            na nią mogę liczyć.

            i sama też mam takie plany wobec swoich dzieci i wnuków chociaż ... szczerze
            mówiąc dzieci to ja nigdy nie lubiłam ... dopiero własne i cudze zaprzyjaźnione
            uczą mnie tego "lubienia". dostaję od mamy i teściów tak wiele że nie wyobrażam
            sobie żebym była inna w stosunku do moich dzieci i ich dzieci. pomimo tego że
            jestem super asertywną egoistką big_grin jedynaczką w dodatku wink i bez tradycji
            rodzinnych w mojej rodzinie ...
            • sara-marco Re:> jestem super asertywną egoistką :D jedynaczką 26.08.07, 15:05
              bang.bang napisała:

              > jestem super asertywną egoistką big_grin jedynaczką w dodatku wink i bez tradycji
              > rodzinnych w mojej rodzinie ...

              No to wspolczuje tesciom jak beda starzy ich koniec to dom spokojnej starosci o
              ile beda miec kase.
              • penible4 a nie słyszałas 27.08.07, 10:27
                o wiekowych rodzicach, którzy o swoje dzieci dbali, wszystko im
                oddali, łącznie z domami i ziemią i zostali .....sami?
                Jak już tu ktos powiedzial, nie wystarczy, ze wychowalismy dzieci ,
                jeszcze musimy sobie zapracowac opiekując sie wnuczętami? Chyba
                zdecydowanie lepiej - jesli prezentowana przez Ciebie postawa, jest
                powszechna- odkladac na fundusze emrtyalne i rzeczywiscie zapewnic
                sobie dom spokojnej starosci smile
        • listekklonu Re: Sprawa z babcią:) 26.08.07, 20:21
          Tu nie chodzi o wypinanie się na kogokolwiek, tylko nie do przyjęcia jest dla
          mnie twierdzenie, że psim obowiązkiem babci jest zajmowanie się wnukami. Jeśli
          babcia ma czas i ochotę to oczywiście świetnie dla wszystkich, ale obowiązki ma
          się tylko wobec własnych dzieci. Zajmowanie się wnukami to już tylko i wyłącznie
          dobra wola.
    • klaris29 Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 21:04
      Obalmy w koncu ten mit matki polki poswiecajacej sie dla dzieci,
      wnukow i meza, bo to nieprawda wink Ja mialam podobnie, dzis licze
      tylko na siebie, a babcie jak jestesmy w domu, same dzwonia i ja
      ustalam kiedy i co. Nie chce to nie, kiedys jej zabraknie
      towrzystwa, obudzi sie w domu straosci i powie, mnie corka n ie
      odwiedza ani wnuk, a ja taka dobra bylam....hehe oczywiscie to
      zarty, a gdzie sa dziadkowie? ja znam kilku, ktorzy lepiej niz
      babcie sie wnukami zajmuja, ech, znow ta "dyskryminiacja"
      klara
    • tesiap2 A panowie!!!!! 24.08.07, 21:13
      A zastanawiałyście sie i zastanawialiście sie nad tym,co w tym
      czasie porabiają mężowie i zarazem ojcowie dzieci,a gdzie są
      dziadkowie????To też są ich dzieci,wnuki......Jeden pan napisał,iż
      sporadycznie z przyjemnością się zajmuje wnukami.Jest na
      emeryturze,więc dlaczego w takim razie zajmuje sie nimi tylko
      sporadycznie?Niech zajmie sie wnukami stale,wtedy zobaczymy,co
      będzie miał do powiedzenia.Ponadto -piszecie,ze kobiety w Polsce
      mając 55 lat idą na emeryturę.Owszem to prawda,niemniej nikt nie
      pomyśli,że w Polsce opieka nad dziećmi,domem,mężem,zakupami itd
      itp....wszystko jest na głowie umęczonych kobiet.Chcą mieć wreszcie
      czas dla siebie.Obowiązkiem rodziców jest wychowanie swoich dzieci a
      nie babć,które napewno kochają swoje wnuki ale nie oznacza to
      zaraz,że muszą się nimi zajmować.One mogą ale wtedy jak zechcą!!!
      Pozdeawiamy.
      Przyszli dziadkowie.
      • sassello Re: A panowie!!!!! 24.08.07, 21:18
        mądrze powiedziane, ja też uważm, że to rodzice są od wychowywania
        dzieci a nie dziadkowie, trzeba umieć poradzić sobie w kazdej
        sytuacji, no chyba, że jest zupełnie ekstremalna, a jeśli nie to
        wszelkie plany należy dostosować do dziecka i zrezygnować z
        przyjemności jeśli inaczej nie można,
        • e_r_i_n Re: A panowie!!!!! 24.08.07, 21:31
          Nie mowimy o wychowywanie, tylko opiece.
          • sassello Re: A panowie!!!!! 24.08.07, 21:37
            dla niektórych opieka to podrzucanie do dziadków bo:idziemy do kina
            kolejny raz w tygodniu, jedziemy kupić dywan, chcę się poopalać na
            plaży, chcę posprzątać, robimy imprezę, itp, przykłady można mnożyć,
            czy to opieka?czy już wychowywanie?
            • sara-marco Re: A panowie!!!!! 24.08.07, 22:43
              sassello napisała:

              > dla niektórych opieka to podrzucanie do dziadków bo:idziemy do kina
              > kolejny raz w tygodniu, jedziemy kupić dywan, chcę się poopalać na
              > plaży, chcę posprzątać, robimy imprezę, itp, przykłady można mnożyć,
              > czy to opieka?czy już wychowywanie?


              Masz racje to jest zwalanie obowiazkow na innych.Tak jest łatwiej jak mozna
              kogos robic w konia.A głupie babki siedza i czekaja az zjawa przyjdzie po
              dziecko i zabierze,niech tylko babcia zwroci uwage to obraza majestatu.Synowa
              zaraz pisze laborat na forum jaka to jedza z tesciowej.
              • siasiuszek Re: A panowie!!!!! 24.08.07, 22:50
                no tak, bo popilnowanie dziecka ( jak w przypadku autorki wątku) raz
                do roku, żeby mogła zrobić coś dla przyjemności to straszny wyzysk.
                Co za wredna kobieta z niej, jak tak nawet mogla pomyśleć.
          • d.o.s.i.a Re: A panowie!!!!! 24.08.07, 21:39
            Rozumiem, ze masz jaki patent jak zmusic kogos do opieki nad wnukiem i to
            jeszcze w taki sposob, aby zrobil to z pelnym poswieceniem i oddaniem. No chyba,
            ze uwazasz, ze argument pt. "jestes babcia, powinnas kochac opiekowac sie
            wnukiem" dziala az tak dyscyplinujaco.
            • e_r_i_n Re: A panowie!!!!! 26.08.07, 18:19
              Nie mam zadnego patentu. Moja mama zajmuje sie wnukiem, bo to dla niej naturalna
              forma pomocy. Woli poswiecic kawalek swojego urlopu, niz skazywac dziecko na
              tułanie sie po przedszkolach dyzurnych na przyklad.
        • berecik7 Re: A panowie!!!!! 25.08.07, 16:07
          Tak sassello! Święta racja. Moja babka mawiała "zesraj się , a nie
          daj się".
      • kali_pso Re: A panowie!!!!! 24.08.07, 21:30
        tesiap2 napisała:

        > A zastanawiałyście sie i zastanawialiście sie nad tym,co w tym
        > czasie porabiają mężowie i zarazem ojcowie dzieci,

        pracują zapewnewink



        Obowiązkiem rodziców jest wychowanie swoich dzieci a
        > nie babć,

        domyślam sięwink)))
        Tyle tylko, że tutaj nie o spychologię wychowawczą chodzi, a o 2-4
        godz. opiekę nad wnukiem od czasu do czasu..widzisz róznicę?

        które napewno kochają swoje wnuki ale nie oznacza to
        > zaraz,że muszą się nimi zajmować

        Miłość to nie tylko słowa i zachwyty wśród sąsiadek, jakiego to
        córka pieknego wnuka urodziławink Miłośc do wnuczat to również czyny,
        a więc poświęcanie im czasu. W jaki sposób uczymy sie dzieci?
        Poprzez obcowanie z nimi- w odległości, tej uczuciowej i fizycznej,
        żadnej trwałej relacji między dziadkami a wnukami się nie zbuduje.
        A procentów poszukają za kilka latwink
      • kali_pso Re: A panowie!!!!! 24.08.07, 21:30
        tesiap2 napisała:

        > A zastanawiałyście sie i zastanawialiście sie nad tym,co w tym
        > czasie porabiają mężowie i zarazem ojcowie dzieci,

        pracują zapewnewink



        Obowiązkiem rodziców jest wychowanie swoich dzieci a
        > nie babć,

        domyślam sięwink)))
        Tyle tylko, że tutaj nie o spychologię wychowawczą chodzi, a o 2-4
        godz. opiekę nad wnukiem od czasu do czasu..widzisz róznicę?

        które napewno kochają swoje wnuki ale nie oznacza to
        > zaraz,że muszą się nimi zajmować

        Miłość to nie tylko słowa i zachwyty wśród sąsiadek, jakiego to
        córka pieknego wnuka urodziławink Miłośc do wnuczat to również czyny,
        a więc poświęcanie im czasu. W jaki sposób uczymy sie dzieci?
        Poprzez obcowanie z nimi- w odległości, tej uczuciowej i fizycznej,
        żadnej trwałej relacji między dziadkami a wnukami się nie zbuduje.
        A procentów poszukają za kilka latwink
      • kali_pso Re: A panowie!!!!! 24.08.07, 21:30
        tesiap2 napisała:

        > A zastanawiałyście sie i zastanawialiście sie nad tym,co w tym
        > czasie porabiają mężowie i zarazem ojcowie dzieci,

        pracują zapewnewink



        Obowiązkiem rodziców jest wychowanie swoich dzieci a
        > nie babć,

        domyślam sięwink)))
        Tyle tylko, że tutaj nie o spychologię wychowawczą chodzi, a o 2-4
        godz. opiekę nad wnukiem od czasu do czasu..widzisz róznicę?

        które napewno kochają swoje wnuki ale nie oznacza to
        > zaraz,że muszą się nimi zajmować

        Miłość to nie tylko słowa i zachwyty wśród sąsiadek, jakiego to
        córka pieknego wnuka urodziławink Miłośc do wnuczat to również czyny,
        a więc poświęcanie im czasu. W jaki sposób uczymy sie dzieci?
        Poprzez obcowanie z nimi- w odległości, tej uczuciowej i fizycznej,
        żadnej trwałej relacji między dziadkami a wnukami się nie zbuduje.
        A procentów poszukają za kilka latwink
        • kali_pso przepraszam za powtórki;)n/t 24.08.07, 21:31
          • ywinek A mnie zaciekawila jedna rzecz ;) 24.08.07, 22:04
            sloneczko2812 pisze:

            "No i zadzwoniła moja siostra, że
            jedzie nad zalew z mężem i synem, więc czy nie miałabym ochoty się z
            nimi zabrać. Niestety, ale sama, bez synka, bo auto 5 osobowe"

            No właśnie - albo sloneczko to trol albo coś kręci wink bo:
            - siostra
            - jej mąż
            - ich dziecko
            - sloneczko
            to dopiero 4 osoby ;P
            czyli dziecko sloneczka by sie zmiescilo do samochodu ale...

            To "ale" może niech wytłumaczy slonecczko wink
            • bang.bang Re: A mnie zaciekawila jedna rzecz ;) 24.08.07, 23:12
              w moim 5cio osobowym samochodzie za chiny nie wejdą 3 osoby dorosłe i 2 foteliki
              dziecięce tongue_out no chyba że na pakę, bo mam kombi wink
              • dede43 Re: A mnie zaciekawila jedna rzecz ;) 26.08.07, 23:13
                w pięcioosobowym kombi mieszczą się 2 foteliki i 3 dorosłe osoby.
                Wiem to napewno.Zresztą w pięcioosobowym Fiacie UNO też. Za nim
                młodzi kupili auto często korzystali z mojego. Co prawda Uno nie
                pojedziesz w piątkę dalej niż 100-200 km, bo trochę ciasno, ale
                combi odwozili mnie z dziećmi nad morze (500 km) i było całkiem
                dobrze. Nawet awaryjnie nocnik się mieścił pod nogami.
      • funstein Re: A panowie!!!!! 25.08.07, 09:19
        daj spokoj. piszesz takie bzdury, ze mozna oslabnac.
        panowie brdzo czesto i o dziwo w sposob dojrzaly i przemyslany opiekuja sie
        dziecmi. Dziadkowie tu totalnie przoduja.
        Maja doswiadczenie zyciowe i moga zdzialac cuda wychowawcze.
        Babcie zwykle powoduja prochnice u dzieci i poglebiaja egoizm (zwykle, bo czesto
        wydaje im sie ze czegos tam za malo daly swoim dzieciom i wnuki dostaja tego z
        kolei za duzo)
        Z moich obserwacji wynika, ze tam gdzie panowie zajmuja sie dziecmi
        dzieci sa chowane z glowa i rozwaga.

        jeden z powodow jest dosc ciekawy - jak facet poswieca czas dziecku, to
        automatycznie wiecznie rywalizujace z nim kobiety - w ramach kompleksu wink - tez
        zaczynaja na powaznie sie zajmowac dziecmi.

        nie mato jak samiec w stadzie.
        Wtedy nawet owulacja jest na czas, hehe wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja