bbastek13 Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 22:47 sloneczko2812 napisała: >[..........] > (((Nie odwiedza nas nigdy...Buu musiałam się wygadać... uuu,nieciekawie. moja mama (i tata) wyrywa nam naszego 4 letniego synka kiedy tylko jej na to pozwolimy, zabiera na basen, pojezdzic na rowerze, na spacery, na kilkudniowe wujazdy do rodziny. maly czseto zostaje u rodzicoow albo u tesciow na noc. Gdy skonczyl rok mama opiekowala sie nim gdy zona chodzila do pracy (prawie poltora roku), prawie sie obrazila na nas gdy chcielismy opiekunke wynajac. Ciezko by bez niej bylo, tak mi teraz do glowy przyszlo czytając o waszych problemach, bo do tej pory bylo to dla mnie calkiem naturalne. Odpowiedz Link Zgłoś
bjanel Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 23:25 Babcia nie ma obowiązku pilnowania wnuków ale...może. Ja mam bzika na punkcie mojej 20 miesięcznej wnusi. Do 10 miesiąca była z nami, teraz wpada raz na tydzień albo częściej.A moja córka, wychodząc z założenia, że skoro chcę się nacieszyć to ona nie musi już interesować się dzieckiem.Zamienia się w gościa, siada w fotelu, czyta gazety albo siada przy komputerze, lub zapowiada, że wychodzi coś załatwić.Nie zapyta mnie czy mogę zostać, rzadko spieszy się z powrotem do domu a my z mężem zastanawiamy się co robić. Pojedzie dziecko do domu czy zostanie, czy je wykąpać czy już robić kolacje? Och, chciałabym dość często przebywać z moją wnuczką iść z nią na spacer a nie chodzę bo nie mogę. Nie dlatego, że mi się nie chce, jestem ćzęściowo niepełnosprawna ruchowo a mimo to jestem zawsze z tym maluszkiem, kiedy się tylko pojawi. Mam tylko żal do córki, że tego nie rozumie bo zdarzyło się, że po wizycie musiałam leżeć plackiem. Byłam bardzo obolała. Odpowiedz Link Zgłoś
nod26 Re: Sprawa z babcią:) 26.08.07, 19:43 bjanel napisała: Jak widac potrafisz kochać.Szkoda ze nie nauczyłas miłosci corki to wtedy nie byłaby egoistka i moze pomyslałaby o swojej schorowanej matce.Powiem ci ze naprawde nie warto.Jesli ci kiedys zdarzy ze bedziesz miec juz powazne problemy ze soba to watpie czy corcia znajdzie czas dla ciebie,bardzo watpliwe.Kochac dzieci trzeba głowa nie sercem. Odpowiedz Link Zgłoś
lamia_reno Re: Sprawa z babcią:) 24.08.07, 23:42 Bezczelne babsko. Nie chce z wnukiem zostawac. Przeciez wiadomo ze dziecko macie z przydzialu, o przydzial sie nie prosiliscie, a tu rodzina idzie w zaparte. Nie to nie. Na waszym miejscu oddalabym do domu dziecka. Po co sie meczyc. Skoro babcia nie chce to wy tez nie musicie. Odpowiedz Link Zgłoś
qbutkovy Re: Sprawa z babcią:) 25.08.07, 01:19 two times "no i" czyni dla mnie bądź tą historię zupełnie niewiarygodną bądź Odpowiedz Link Zgłoś
patysiak Re: Sprawa z babcią:) 25.08.07, 07:16 Moja mama od poniedzialku do piatku mieszka w domu mojego straszego brata gdzie wychowuje juz jego drugie dziecko (w sumie od 7 lat opiekuje sie jego dziecmi). Na weekendy wraca do domu, gdzie czeka ją sprztania i zajmowanie sie mezem Jesli mamy sytuacje awaryjna, zawsze mozemy liczyc na mojego tate, ktory jest super dziadkiem i bez najmniejszego problemu zostaje z naszycm dzieckiem (teraz 1.5 roczku) nawet na 5-6 godzin. Na codzien jednak dzieckiem opiekujemy sie sami i do glowy by mi nie przyszlo aby oczekiwac ze ktos bedzie mi w tym pomagal za darmo. Jesli mialabym problem na codzien wynajelabym nianie albo placila tacie czy mamie bo to w koncu ciezka charowka. jesli chodzo o T to sa aktywni zawodowo ale jesli dzieje sie u nas cos wyjatkowego (np ostatnio wyladowalam na 3 dni w szpitalu), T zrywa sie z pracy i posiedzie z wnukiem pare godzin zeby M mogl w tym czasie zajac sie mna. generalnie uwazam ze mamy duzo szczescia. ale z drugiej strony nie rozumiem postawy rozszeniowej wielu z was. dziadkowie albo maja albo nie maja ochoty zajmowac sie wnukami. oczywiscie mamy w glowach schemat w ktorym rodzimy dzieci i staja sie one oczkiem w glowie dziadkow, ale jesli tak nie jest to trudno. nigdy by mi do glowy nie przyszlo zeby oczekiwac od mojej mamy czy T zeby wychowywaly mi dziecko. szczerze mowiac rynek twarza dzis tyle mozliwosci (opiekunki, prywatne zlobki, klubiki) ze spokojnie mozna sobie to zorganizowac we wlasnym zakresie. trzeba w zyciu liczyc na siebie. przede wszystkim. choc rozumiem ze wielu z was jest przykro ze mama czy T nie spelniaja waszych oczekiwan. Odpowiedz Link Zgłoś
constance27 Re: Sprawa z babcią:) 25.08.07, 11:20 Czytam posty co niektórych i własnym oczom nie wierzę. To dla Was rodzice są po prostu tanią siłą roboczą? Czy Wam się wydaje, że jak człowiek przekroczy te 60 lat to nie ma prawa do własnego życia, własnych pasji i wreszcie świętego spokoju? Chyba trochę przesadzacie, Wasi rodzice poświęcali się dla Was już wystarczająco długo. Spełniali Wasze zachcianki przez całą swoją młodość, teraz mają chyba prawo pożyć trochę dla siebie? A dzieci, moi drodzy, to się ma na WŁASNY rachunek. Sami się na nie zdecydowaliście, więc teraz SAMI ponosicie odpowiedzialność za ich wychowanie. A rodzice mogą Wam w tym pomóc, ale NIE MUSZĄ. To kwestia ich dobrej woli, nie obowiązku. Odpowiedz Link Zgłoś
framp u mnie dziadkowie konkurują ze sobą kto zostanie! 25.08.07, 10:48 to dziwne i przykre, nawet zaskakujące dla mnie. moja 3-letnia córka jest takim obiektem adoracji obu par dziadków,że aż z mężem musimy czasem interweniować. Dziadkowie jedni i drudzy samorzutnie zgłaszają się do opieki, biorą ją do siebie na soboty czy niedziele, w wakacje wyjeżdżała 4 razy - dwa razy nad morze z rodzicami męża i raz do moich rodziców na Mazury i raz z nimi w Bieszczady (urlopu z nami nie licząc). Gdybyśmy pozwolili to odebraliby nam dziecko i sami je wychowywali. Po prostu wszyscy czworu lubią z nią przebywać więc to żaden problem dla nich, raczej obustronna przyjemność, jedynie brak czasu może tu być przeszkodą. My z mężem wcale nie chcemy nadużywać ich chęci do opieki, staramy się aby przebywała z nimi w normalnych rozmiarach, bo psują ją strasznie. Ale taka postawa babci jak opisywana tutaj to dla mnie nowość, babcia chyba nie lubi ani swojej córki ani wnuka, pewnie bywa i tak - model amerykański! Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: u mnie dziadkowie konkurują ze sobą kto zosta 25.08.07, 14:56 > taka postawa babci jak opisywana tutaj to dla mnie nowość, babcia chyba nie lub > i > ani swojej córki ani wnuka, pewnie bywa i tak - model amerykański! Bzdury piszesz. Wiezi rodzinne w Stanach sa o wiele lepsze niz w wielu rodzinach w Polsce, gdzie rodzina czesto trzyma sie na zasadzie "bo przeciez to rodzina", a tak naprawde wszyscy wzajemnie sie nienawidza. Odpowiedz Link Zgłoś
ugenwillla Re: u mnie dziadkowie konkurują ze sobą kto zosta 25.08.07, 21:21 to ty piszesz bzdury, widziałaś kiedyś z bliska amerykańskie rodziny z middle class? dziadkowie wnuki widują kilka razy w życiu, nie brak takich, co dowiadują się że mają wnuka jak ten jest już nieźle odchowany, to społeczeństwo jest zatomizowane do bólu. Odpowiedz Link Zgłoś
kyyriad Re: u mnie dziadkowie konkurują ze sobą kto zosta 25.08.07, 22:07 Więzi rodzinne w US nie istnieją, chyba że rodzina jest włoska albo grecka z silną tradycją przodką to może! Przeciętna rodzina amerykańska to spotkania na indyku i na gwiazdkę, życzenia urodzinowe przez telefon albo mailem, ewentualne prezent lub kwiaty przesłane kurierem ze sklepu internetowego ... Polacy i ich rodziny to oaza bliskości i ciepłych stosunków w porównaniu z nimi. A niesnaski są pewnie w każdej rodzinie. A jeżeli w grę wchodzi prawdziwa nienawiść czy krzywda - zawsze można zerwać kontakty. Odpowiedz Link Zgłoś
d.o.s.i.a Re: u mnie dziadkowie konkurują ze sobą kto zosta 26.08.07, 00:11 > Więzi rodzinne w US nie istnieją, chyba że rodzina jest włoska albo grecka z > silną tradycją przodką to może! Przeciętna rodzina amerykańska to spotkania na > indyku i na gwiazdkę, życzenia urodzinowe przez telefon albo mailem, ewentualne > prezent lub kwiaty przesłane kurierem ze sklepu internetowego ... Polacy i ich > rodziny to oaza bliskości i ciepłych stosunków w porównaniu z nimi. A niesnaski > są pewnie w każdej rodzinie. A jeżeli w grę wchodzi prawdziwa nienawiść czy > krzywda - zawsze można zerwać kontakty. Widocznie znamy inne rodziny. Rodziny znajomych Amerykanow, ktore poznalam, sa bardzo sobie bliskie (I love you dad, I love you mom i te sprawy), a mnie traktowano zawsze jak "swoja". Bylam zapraszana na swieta itp. co jakos nigdy np. nie zdarzylo mi sie w Polsce. W Polsce niby rodzina sie trzyma, ale corka nienawidzi bratowej, tesciowa to wredne babsko, a ciotka ciotce oczy wydrapie, bo tamta dostala wiekszy spadek. Tak to niestety wyglada od podszewki. Ale wszyscy udaja, ze sie kochaja i na swieta spraszaja. Bo przeciez co sasiedzi powiedza... Odpowiedz Link Zgłoś
hudsonhornett Re: u mnie dziadkowie konkurują ze sobą kto zosta 26.08.07, 13:06 Rodziny są różne i Polsce i w USA, u nas są rodziny takie jak opisywana przez dosię (jeżeli jest twoja to wyrazy współczucia!) i w USA są sympatyczne rodziny żyjące ze sobą blisko i życzliwie (wystarczy obejrzeć jakąś amerykańską superprodukcję aby to wiedzieć )) Ale chodzi raczej o generalną zasadę nastawienia do opieki nad wnukami, a ta w Polsce jest jednak inna niż w Ameryce. U nas większość dziadków opiekuje się swoimi wnukami, tam nie. I tyle. Pomijam fakty, z których to wynika, różnice zamożności, kultur itp. Ale są też skutki takich postaw - tam wiekszość dziadków kończy w przytulnych i estetycznych domach staroci, u nas - na łonie rodziny. Odpowiedz Link Zgłoś
woman_in_love Opieka nad wnukami to obowiazek dla babc!!!! 25.08.07, 11:28 Ale tylko wtedy jesli wczesniej bylas przez nie nagabywana i zmuszana do dziecka, tekstami w stylu "a kiedy dziecko", "chce wnuka" itd.. Jesli tak bylo, to teraz to wypomnij i po prostu zostawiaj im dziecko kiedy ci pasuje. Jesli nie bylas to sama masz klopot . Odpowiedz Link Zgłoś
constance27 Re: Opieka nad wnukami to obowiazek dla babc!!!! 25.08.07, 12:00 woman_in_love napisała: > Ale tylko wtedy jesli wczesniej bylas przez nie nagabywana i > zmuszana do dziecka, tekstami w stylu "a kiedy dziecko", "chce > wnuka" itd.. Jesli tak bylo, to teraz to wypomnij i po prostu > zostawiaj im dziecko kiedy ci pasuje. > Jesli nie bylas to sama masz klopot . Bardzo słuszne słowa. Odpowiedz Link Zgłoś
listekklonu Re: Opieka nad wnukami to obowiazek dla babc!!!! 26.08.07, 20:22 O, wreszcie mądry głos w dyskusji. Zgadzam się w pełni Odpowiedz Link Zgłoś
ugenwillla to przykre przed wszystkim dla wnuka ... 25.08.07, 12:03 Sama jestem babcią i najchętniej stale przebywałabym ze swoją kilkumiesięczną wnuczką - jest słodka, śliczna i cudowna po prostu! Nie wyobrażam sobie że mogłabym nie chcieć z nią zostawać bo dla mnie to czysta przyjemność! Ale rozumiem że ludzie są rózni i pewnie są i tacy, którym wnuki są obojętne, mają swoje życie, rozrywki i nie chcą z nich rezygnować. Zgadzam się jednak z opiniami forumowiczów, że wtedy nie należy oczekiwać że wnuki będą się w przyszłości interesowały swoimi dziadkami, nie wytworzy się po prostu bliska więź, którą zadzieżgnąć można tylko poprzez częsty konkakt, stałą obecność w ich życiu od samego początku. Moje stosunki z dziadkami są tego ilustracją. Jedni moi dziadkowie choć mieszkali w innym mieście interesowali się mną stale, wyjeżdżałam ich odwiedzać bardzo często, spędzałam z nimi część wakacji, przysyłali mi prezenty, kupowali ubrania i drobiazgi, dzwonili nawet do studentki. Drudzy natomiast mieszkali kilka ulic dalej ale kontakty z nimi miałam bardzo oficjalne. Wizyty były ceremonialne, nawet wchodzić do wszystkich pokoi w ich domu nie mogłam, siedziałam cicho i odpowiadałam na uprzejme pytania wypowiadane bez zainteresowania. Na gwiazdkę dawali mi prezent typu bombonierka albo książka choć to byli bardzo zamożni ludzie z domem pełnym antyków (odziedziczyłam ich trochę ale sprzedałam - to nie są moje pamiątki z dzieciństwa). Nie interesowali się mną, mieli swoje własne sprawy, mnie do nich nie dopuścicli i nawet ich dobrze nie znałam. Efekt jest taki, że pierwszych dziadków kochałam z całego serca i opiekowałam się dziadkiem przez ostatni rok jego życia w swoim domu, bo nie chciałam aby konał gdzieś w jakimś domu opieki, choć to było trudne dla całej rodziny, to jednak inny scenariusz nie wchodził w rachubę. Drudzy dziadkowie żyli i umarli bez mojego udziału, a nawet udziału ich córki, na starość mieszkali w domu straców i odwiedziłam ich tam raz. Na pogrzeb babci nie pojechałam bo mój ojciec był wtedy w szpitalu i mama tylko pojechała dopilnować formalności, o pogrzebie dziadka dowiedziałam się już po fakcie. Osobiście w stosunku do moich wnuków wybieram wariant pierwszy, chcę być ich pełnowymiarową babcią i nie będę żałować dla nich czasu, poza tym dla mojej córki też nie żałuję przyjemności i chętnie zostaję z wnuczką aby mogła się rozerwać, przecież to też jej jej potrzebne! Opiekunka do dziecka? Owszem pożyteczna instytucja, ale opiekunka to instytucja, babcia to rodzina. I gdy przyjeżdża do mnie moja malutka wnuczka to sama bym dopłaciła do każdej chwili jaką z nią spędzam, długo na nią czekałam, nawet już straciłam nadzieję na jej istnienie! I ona jest mi szalenie bliska, to przecież moja krew! Dlaczego mieliby się nią zajmować obcy za pieniądze skor ja mogę i chcę? Odpowiedz Link Zgłoś
dede43 Re: to przykre przed wszystkim dla wnuka ... 25.08.07, 15:23 Od chwili, gdy "dojrzałam do wnuczki", wręcz "molestowałam" córkę, by już ... No i stało się. Trzy lata temu zostałam pełnowymiarową podwójną babcią. Córka wróciła do pracy zaraz po macierzyńskim a ja, na własne życzenie przez 2,5 roku codzienne rano dojeżdżałam do bliźniąt z drugiego końca miasta (9 km). Zajmowałam się nimi około 6-ciu godzin (zięć nauczyciel, więc wracał z pracy dość wcześnie). Oczywiście tylko dziećmi, żadnego gotowania, sprzątania, zakupów, prania itp. W czercu zabrałam maluchy na 2 tygodnie nad morze i było świetnie. A potem zięć zaczął wakacje i widujemy się sporadycznie. Aż mi żal, ale rozumiem, że dzieci mają rodziców .. Czasem więc zapraszam ich wszystkich na obiad, czasem jadę do nich, by pospacerować z maluchami, czasem wręcz "żądam" przywiezienia dzieciaczków do siebie na noc. I świetnie się dogadujemy. A usłyszenie przy pożegnaniu od trzyletniego wnuczka "kocham Cię babciu" i za chwilę tego samego od wnuczki (papużka)- po prostu jest miodem dla mojego serca. Od września dzieci idą do przedszkola. Kontakt napewno będzie mniejszy i już się martwię, lecz nie dopuszczę, by był rzadszy niż raz na tydzień. Zresztą myślę, że córka też nie, rozumie co nawzajem dla siebie znaczymy. Pozdrawiam wszystkie kochające babcie. Odpowiedz Link Zgłoś
ugenwillla Re: to przykre przed wszystkim dla wnuka ... 25.08.07, 21:30 Jak to miło czytać o takich kochających babciach i wnukach i o tym ile dla siebie znaczą! Co my wszyscy mamy cenniejszego w życiu niż naszych bliskich i ich przywiązanie? "Kocham się babciu" z ust wnuka jest chyba dla każdej babci więcej warte niż plotki z przyjaciółką czy inne zajęcia i warto poświęcić trochę czasu aby to usłyszeć? Odpowiedz Link Zgłoś
siasiuszek Re: to przykre przed wszystkim dla wnuka ... 25.08.07, 22:00 Tak, takie posty sa szczególnie miłe. A o dziwo na udanym kontakcie obu pokoleń zyskują nie tylko wnuki ale i dziadkowie. Mój ojciec dopiero teraz od swojego wnuczka nauczył się okazywania uczuć innym. Nam ich nigdy nie okazywał, wiedziałyśmy, że nas kocha ale słowo kocham nie przeszło mu nigdy przez gardło, o przytuleniu czy pocałunku też nie było mowy. Taki na pozór zimny typ. Dopiero mój synek nauczył tego dziadka na siłę. Synek był i jest wpatrzony w mojego tatę, chodził za nim krok w krok, wdrapywał mu się na kolana brał jego głowę w rączki całował i mówił "kocham cię dziadziu". Mój tata miał wtedy łzy w oczach, ale przez prawie 3 lata nie był wstanie wykrztusić z siebie tych słów. Dopiero niedawno jak mu się wydaje, że nikt nie słyszy mówi do mojego synka " ja też cię kocham" Odpowiedz Link Zgłoś
hudsonhornett Re: to przykre przed wszystkim dla wnuka ... 26.08.07, 13:34 Ano właśnie, ale żeby to usłyszeć to dziadek musiał widywać wnuka trochę częściej niż na święta i z okazji wesela kuzynki, prawda? Odpowiedz Link Zgłoś
reniulkaa69 Re: Sprawa z babcią:) 25.08.07, 12:05 Nie ładnie... moja mama jest przeciwnie nastawiona.. zrobiłaby dla nas wszystko natomiast teściowa przyszła już nam zapowiedziała, że nasze dziecko nasze zmartwienie a ona jest od rozpieszczania a zajmowac sie nim nie ma zamiaru.... życie... Odpowiedz Link Zgłoś
sara-marco Re: Sprawa z babcią:) 26.08.07, 15:13 reniulkaa69 napisała: To co powiedziała to swięte słowa.No chyba ze tez chcesz aby cie rozpieszczała ale złotem Odpowiedz Link Zgłoś
yoggi87 Re: Ja bym sie cieszyla!!! 25.08.07, 12:06 Ja mam natretna i mame i tesciowa, do wszystkiego sie wtracaja i ciagle chce mala zabierac. Ma niecale 8 miesiecy a ja zostawilam ja raz z mama na 1,5 godziny i 2 razy z tesciowa po 2 godziny. Ale to z koniecznosci, 2 razy to sprawa w sadzie a raz to wychowawcze zalatwialam. I jakos dumna z tego jestem, na spacer jej nigdy nie dalalm i nie dam! Sami ja z mezem chcemy wychowac, do pracy pojde jak dorosnie do przedszkola. A jak bedzie wieksza i powie, ze do babci na wakacje chce jechac to pojedzie, nie bede zabraniac, a teraz uwazam, ze jest na to za mala. Towarzyszy nam wszedzie, na zakupach, na poczcie, na grilach u znajomych, imieninach, urodzinach, a my sie swietnie we troje bawimy. I nigdy nie wzbudzilismy w innych zdziwienia, wszyscy nasi znajomi chodza z ddziecmi na wesela, pogrzeby, dzieci mamy szczesliwe i kiedys bede mogla z czystym sumieniam powiedziec, ze wychowalam je sama z mezem bez pomocy babc i ciotek! Odpowiedz Link Zgłoś
wyksztalciuch2 Re: Sprawa z babcią:) 25.08.07, 12:46 Powiedz kocchanie jaką ostatnio zrobiłaś frajdę mamie? Czy zaniosłaś jej obiad, czy umyłaś okna, czy może zaproponowałaś aby wyrwała się na kilka dni, a ty zaopiekujesz się domem. Tak to już jest, że jeśli chcemy oczekiwać zainteresowania i życzliwości od innych, nawet najbliższych, musimy im płacić tą samą monetą, zainteresowaniem i życzliwością. Jesteś już dużą dziewczynką i nie możesz zachowywać się jak dziecko z wieczną postawą roszczeniową. Każdy ma 1 życie i w nim szereg obowiązków do spełnienia. Wychowywanie i opieka nad dziećmi: z tego twoja mama się wywiązała. Nie ma to nic wspólnego z zazdrością. Twoja mama np prała i gotowała każdą pieluchę tetrową, czego ty robić nie musisz. Przestań rozczulać się nad sobą. Stań na wysokości wyzwań, które przed tobą stoją, i szukaj rozwiązań. Jeśli chcesz być dobrą córką to nie jeżdźij ze swoimi sprawami matce po głowie, tylko na miarę możliwości ty jej pomagaj. Takie niestety jest życie, i choćbyś buntowała się do końca swojego to tego nie zmienisz. Możesz co najwyżej przeżyć je w rozgoryczeniu i żalu. Twoje życie, twój wybór. Nie ma to również nic wspólnego z miłością do wnuków. Wnuki są do zabawy, a nie do wychowywania ( nie jestem babcią). Odpowiedz Link Zgłoś
sraczynski Re: Sprawa z babcią:) 25.08.07, 14:18 Było myśleć przed zapłodnieniem czy warto rezygnować z imprezek, opalania i biegania po sklepach za ciuszkami. Odpowiedz Link Zgłoś
aserett Re: Sprawa z babcią:) 25.08.07, 14:59 ciekawe czy te zapracowane babcie jak będą stare i schorowane to nie przyjdą do dzieci. Dzieci też nie będą miały obowiązku Odpowiedz Link Zgłoś
killarney5 Re: Sprawa z babcią:) 25.08.07, 15:09 > ciekawe czy te zapracowane babcie jak będą stare i schorowane to nie przyjdą do > dzieci. Dzieci też nie będą miały obowiązku Rozumiem, że wychowanie przez nich dzieci nie daje im prawa do ich opieki na starość - muszą na nią dodatkowo "zarobić" niańczeniem wnuków? Gratuluję swoistego poczucia sprawiedliwości. Odpowiedz Link Zgłoś
justyna302 Re: Sprawa z babcią:) 25.08.07, 16:00 killarney5 napisała: > Rozumiem, że wychowanie przez nich dzieci nie daje im prawa do ich opieki na > starość - muszą na nią dodatkowo "zarobić" niańczeniem wnuków? Gratuluję > swoistego poczucia sprawiedliwości. Ale przecież chodzi o coś zupełnie innego! Przy wspólnym przebywaniu wnuków i dziadków tworzy się między nimi prawdziwa więź. Ta więź później procentuje - wnuki kochają dziadków, chcą rzeczywiście z nimi przebywać, kiedy są dorosłe, nie z żadnego obowiązku tylko z przyjemności. Nikt tu na nic nie zapracowywuje, w ten sposób cementuje się rodzinę, ja zawsze uwielbiałam te wielopokoleniowe klany i sama też dąże, by w mojej rodzinie tak było. Cóż, jak ktoś ma tak przykrych rodziców czy teściów, że kontakt sprowadza się do wymuszonego niedzielnego obiadu, to smutne. Odpowiedz Link Zgłoś
killarney5 Re: Sprawa z babcią:) 25.08.07, 16:07 > Ale przecież chodzi o coś zupełnie innego! Przy wspólnym przebywaniu wnuków i > dziadków tworzy się między nimi prawdziwa więź. Ta więź później procentuje - > wnuki kochają dziadków, chcą rzeczywiście z nimi przebywać, kiedy są dorosłe, > nie z żadnego obowiązku tylko z przyjemności. Nikt tu na nic nie zapracowywuje, Całkowita zgoda - ale mój wpis stanowił reakcję na wypowiedź osoby, która stwierdziła wyraźnie, że babcie nieopiekujące sie wnukami zostaną bez pomocy i opieki na starość, bo same nie chciały pomagać. A przecież one swój obowiązek już wypełniły dawno temu, wychowując dzieci. Odpowiedz Link Zgłoś
killarney5 Gratuluję odpowiedzialności za własne decyzje 25.08.07, 15:07 Autorka wątku i inne osoby mają żal że babcia pomaga tylko w "przypadkach koniecznych", a nie wtedy, gdy córka chce po prostu miło spędzić czas bez dziecka. No cóż - ja tego problemu nie miałam, bo przy trójce dzieci ani razu nie poprosiłam rodziców czy teściów o opiekę w celu wyjścia "przyjemnościowego". Nawet mi to do głowy nie przyszło - bo niby jakim prawem mam starszej osobie zwalać na głowę opiekę nad swoim dzieckiem, by móc się sama zabawić? To przecież ja chciałam mieć dziecko - a przecież dla każdego jest jasne, że oznacza to konieczność rezygnacji z pewnych przyjemności i swobody, którą ma się nie posiadając dzieci. A tu widzę, że większość obecnych ma chce mieć dzieci - a jednocześnie nie rezygnować z imprezowania czy wyjazdów za miasto z kolegami. To po co je chcieliście mieć? Bo tak wypada? Ja sama nigdy nie pojechałabym za miasto ze znajomymi bez dziecka - przecież to jemu świeże powietrze jest potrzebne bardziej niż osobie dorosłej, więc jak mogłabym sama korzystać z wypadu nad jezioro, gdy ono zostanie w dusznym mieście? A zarzucacie egoizm babciom... Odpowiedz Link Zgłoś
dlania Re: Gratuluję odpowiedzialności za własne decyzje 25.08.07, 15:15 A killarney, a co robisz, kiedy jesteś zmęczona dziecmi ndomem? Bo mi jest własnie wtedy potrezbny wolny wieczór, żeby nabrac energii. Tylko nie mów, że nigdy nie jesteś zmeczona... I jeszcze jedno: jakby babcia moich dzieci usłyszała ode mnie, że jest starszą osobą, zrzuciłaby ze schodów. Odpowiedz Link Zgłoś
killarney5 Re: Gratuluję odpowiedzialności za własne decyzje 25.08.07, 15:51 > A killarney, a co robisz, kiedy jesteś zmęczona dziecmi ndomem? Bo mi jest > własnie wtedy potrezbny wolny wieczór, żeby nabrac energii. Oczywiście, ze tak. Ja wtedy (moje dzieci są już dorosłe) wychodziłam do przyjaciół czy do teatru, zostawiając dzieci z mężem. On miał od nich oddech w pracy, więc, jak sam twierdził, zajęcie się nimi to tylko przyjemność Takie rozwiązanie jest OK, bo w końcu dzieci mają dwoje rodziców - ale nie obarczanie dziećmi babci czy dziadka, by się samemu zabawić. > I jeszcze jedno: jakby babcia moich dzieci usłyszała ode mnie, że jest starszą > osobą, zrzuciłaby ze schodów. Całkiem rozumiem - mam prawie 60 lat, ale zszokowałabyś się poznając mnie i mój tryb życia. Niemniej jednak, jeśli babcia Twoich dzieci nie jest bardzo młoda, opieka nad małym dzieckiem jest na pewno dla niej znacznie trudniejsza fizycznie i psychicznie niż dla młodej matki. By the way, zdumiewa mnie, że wypowiadające się tu matki wydają się ignorować jeden ważny aspekt sprawy: babcie mogą odmawiać, gdyż po prostu boją się, ze nie podołają obowiązkom i dziecku coś się stanie. Tak również bywa - i sama znam takie przypadki. > Tylko nie mów, że nigdy nie jesteś zmeczona... > I jeszcze jedno: jakby babcia moich dzieci usłyszała ode mnie, że jest starszą > osobą, zrzuciłaby ze schodów. Odpowiedz Link Zgłoś
ugenwillla Re: Gratuluję odpowiedzialności za własne decyzje 25.08.07, 21:42 No cóż, współczuję głównie tego, że zajęcie się przez kilka godzin wnukami jest postrzegane jako straszne obciążenie i poświęcenie się ze strony babci. Ok - rozumiem babcie chore, niedołężne, zbyt stare, ale nie o takiej babci jest chyba mowa w tym poście? Czy wasze babcie i dziadkowie nie lubili ot, tak po prostu zabrać wnuki do siebie w niedzielę, wyjść z nimi na lody czy do kina, pojechać na wycieczkę do lasu? Bo w mojej rodzinie i otoczeniu taki model funkcjonuje i nie jest postrzegany jako jakieś wyrzeczenie czy nieznosny obowiązek, przeciwnie to frajda także dla dziadków! I czy prośba ze strony córki czy synowej o zajęcie się dzieckiem bo ona chce się spotkać z przyjaciółką na kawie to taki straszny nietakt? Oczywiście, że można odmówić, jeżeli to koliduje z jakimiś planami, ale można się też zgodzić, żeby zrobić córce czy synowej przyjemność, przysługę, uprzejmość czy jak to jeszcze nazwać, wszak to też bliska osoba, prawda? Naprawdę dość makabryczny obraz stosunków rodzinnych wyłania się z tych postów! Odpowiedz Link Zgłoś
nod26 Re: Gratuluję odpowiedzialności za własne decyzje 26.08.07, 12:17 ugenwillla napisała: > No cóż, współczuję głównie tego, że zajęcie się przez kilka godzin wnukami jest > postrzegane jako straszne obciążenie i poświęcenie się ze strony babci. No coz gratuluje rozumowania,dla babci nie moze byc obciazeniemm ona ma wprawę.Obciazeniem jest dla mamusi ktora musi odpoczywac,isc do kosmetyczni,na dyskotekę,wyjsc ze znajomymi do restauracji.Babci dac walonki i fure dzieci to jej psi obowiazek. Odpowiedz Link Zgłoś
hudsonhornett Re: Gratuluję odpowiedzialności za własne decyzje 26.08.07, 13:18 I po co zaraz tak przejaskrawiać? Czy jak babci wnuczęcza zajmą np. jeden czy dwa wieczory w tygodniu to nie starczy jej czasu na kosmetyczkę czy teatr? W Polsce babcie raczej narzekają na nadmiar wolnego czasu i nudę a nie na nadmiar rozrywek i tłum przyjaciół. Ale oczywiście nie warto nikogo zmuszać wbrew jego chęciom do zajmowania się wnukami jeżeli tego sam nie czuje, nie potrzebuje takich kontaktów. Z stąd chyba wypływa różnica poglądów pomiędzy dyskutującymi stronami. Jedni lubili swoje dzieci i nie uważali opieki nad nimi za dopust boży i teraz lubią swoje wnuki i nie poświęcają się idąc z nimi na spacer czy do kina, drudzy z trudem znosili ograniczenia wynikające z rodzicielstwa i jak się uwolnili od tego to nie mają zamiaru więcej wracać do takich zajęć. I dlatego wnuki to dla nich tylko problem i obowiązek, który przyjmują z niechęcią i szukają usprawiedliwień, choć wcale niepotzrbnie - można przeceiż otwarcie powiedzieć, że się tego po prostu nie lubi. Oto cała prawda. Odpowiedz Link Zgłoś
kyyriad właściwe oświetlenie kwesti 26.08.07, 13:57 ja myslę podobnie i znam przykłady potwierdzające tę tezę, co wiecej - myślę że matka słoneczka była kiepską matką, opędzała się od dzieci i one to widziały i czuły, przekazała córce niewłaściwe wzorce macierzyństwa i teraz jest babcią, która bardzo oryginalnie, najlepiej z daleka, kocha swoje wnuczęta. Będzie miała obojętne na jej los wnuki, córkę z pretensjami, że jej nie ulży w opiece nad dziećmi, a "przecież powinna pomóc" i koło się zamyka i toczy się dalej. Wzorce rodzinne jakie zostają nam wdrukowane w dużej mierze kierują naszymi postawami wobec własnej rodziny, dobre rodziny przekazują dobre wzorce, złe - złe. Odpowiedz Link Zgłoś
egra53 Re: Gratuluję odpowiedzialności za własne decyzje 26.08.07, 19:17 hudsonhornett napisał: > W Polsce babcie raczej narzekają na nadmiar wolnego czasu i nudę a nie na nadmiar > rozrywek i tłum przyjaciół generalizujesz wiele jest takich, co mają własne sprawy i własne pasje te, które nic innego w życiu nie robiły, poza usługiwaniem mężowi swemu i dzieciom, na starość też niczego innego na starość nie oczekują i nadal chcą żyć życiem swoich dzieci, a potem wnuków właśnie takie babcie nie potrafią sobie niczym wypełnić czasu i wyrywają wnuki do siebie nazywając to miłością Odpowiedz Link Zgłoś
framp Re: Gratuluję odpowiedzialności za własne decyzje 26.08.07, 23:26 Można i tak na to patrzeć, ale dla wnuków powody babci są bez znaczenia, ważne aby chciała z nimi przebywać. Moim zdaniem lepsza taka babcia niż zajęta tylko sobą egoistka dla której wnuki są bez zaczenia. Odpowiedz Link Zgłoś
penible4 Re: Gratuluję odpowiedzialności za własne decyzje 27.08.07, 10:21 egra53 - lepiej bym tego nie ujęła niz Ty. I, sama mając 56 ubolewam na tym, jak wiele moich rowieśnic wypełnia swój czas życiem dla innych. Żyjąc cały czas w poczuciu obowiązku wobec innych. A obowiązki wobec siebie??!! Zupełnie nie dbaja o swój rozwój. Nie czytają, nie interesuje ich życie społeczne, polityczne, nie troszczą się o swoja kondycję umysłowa i fizyczną. Odpowiedz Link Zgłoś
egra53 Re: Gratuluję odpowiedzialności za własne decyzje 30.08.07, 20:25 mnie nie chodzi nawet o to, żeby zająć się lub nie wnukami smutne jest, że tak wiele młodych ludzi uważa to za dziadków psi obowiązek i nie dopuszczają myśli, że wreszcie po 50-60 jest możliwość zrobienia rzeczy, na które nie było czasu wcześniej, bo była praca, bo dzieci potrzebowały opieki a świat ciągle jest piękny i sex ciągle cieszy Odpowiedz Link Zgłoś
joanna.gr Re: Gratuluję odpowiedzialności za własne decyzje 31.08.07, 12:57 wiele jest takich, co mają własne sprawy i własne pasje > te, które nic innego w życiu nie robiły, poza usługiwaniem mężowi swemu i > dzieciom, na starość też niczego innego na starość nie oczekują i nadal chcą ży > ć > życiem swoich dzieci, a potem wnuków > właśnie takie babcie nie potrafią sobie niczym wypełnić czasu i wyrywają wnuki > do siebie nazywając to miłością Egra,brawo.Dokładnie tak najczęściej jest. Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: Gratuluję odpowiedzialności za własne decyzje 31.08.07, 13:03 egra53 napisała: > wiele jest takich, co mają własne sprawy i własne pasje > te, które nic innego w życiu nie robiły, poza usługiwaniem mężowi > swemu i dzieciom, na starość też niczego innego na starość nie > oczekują i nadal chcą żyć > życiem swoich dzieci, a potem wnuków > właśnie takie babcie nie potrafią sobie niczym wypełnić czasu i > wyrywają wnuki do siebie nazywając to miłością Ciekawe, ile jeszcze wody musi uplynac, aby niektorzy zrozumieli, ze poza babciami_z_pasjami_w_ogole_nie_zajmujacymi_sie_wnukami oraz babciami_bez_pasji_z_wnukami_non_stop sa babcie_z_pasjami_i_wnukami . Odpowiedz Link Zgłoś
framp to proste 26.08.07, 14:47 Mamusia musi odpoczywać bo ma dzieci STALE i czasem chce pobyć bez nich aby nie zwariować i pogadać o czymś inym niż postacie z kreskówek! Babcia zaś widzi wnuki OD CZASU DO CZASU i w zasadzie powinno jej być wszystko jedno, czy zostaje z wnukami bo córka/synowa musi iść do lekarza czy urzędu czy też na nowy film w kinie, o ile ta ostatnia nie nadużywa jej w tej opiece. U mnie moi teściowie sami proponują zabranie naszej córki abyśmy mieli dla siebie wolną niedzielę na przyjemności we dwoje, bo rozumieją że to też jest dla nas ważne. Ale widocznie są różne modele rodzin i różne stosunki rodzinne, to co dla jednych jest przyjemnością albo chociaż przysługą dla bliskiech, dla innych jest nieznośnym obowiązkiem. Cieszę się, że trafiłam na ten pierwszy model i mam nadzieję go powielić wobec swoich wnuków. Odpowiedz Link Zgłoś
sara-marco Re: to proste 26.08.07, 14:58 framp napisała: To wcale nie jest takie proste dla wszystkich.Otoz twoje dobre układy z tesciowa wynikaja z tego ze tesciowa chce,potrafi,wykazuje dobre chęci,ma czas,zdrowie itd.Ty owszem tez pewnie spełniasz jakieś warunki w tych dobrych kontaktach.Porostu obie strony musza chcieć.Gdyby jedna ze stron miała jakies ale w jednej minucie czar pryska.Poza tym drobre układy z tesciami to rola partnera.To na nim ciazy obowiazek by te relacje były ok. Odpowiedz Link Zgłoś
jorad67 Re: to proste 26.08.07, 15:46 Cała istota stosunków międzyludzkich, nie tylko rodzinnych, sprowadza się do tego, żeby ludzie mieli chęć sobie pomagać, wyświadczać przysługi, przyjść z pomocą kiedy inni tego potrzebują, zauważyć, że ktoś jest w potrzebie. I jak zwykle są ludzie, którzy temu zadaniu sprostają i ci, którzy przedłożą własną wygodę, nie będą sobie głowy zawracać, zrobią tak jak dla nich lepiej bez względu na to, co czują inni. Prawdą jest, że jak sami doznajemy czyjegoś dobra (np. pomocy przy dzieciach od teściowej) to chętniej to dobro zwracamy innym (np. własnej synowej przy jej dzieciach a naszych wnukach). Jak sami się na kimś zawiedliśmy i nikt nam nie pomógł, to nawet własnej córce potem nie chcemy pomagać, żeby jej "lepiej nie było niż mnie"! Tak ten świat działa, ale są na szczęście ludzie, którzy umieją przerwać ten zaklęty krąg. Odpowiedz Link Zgłoś
dede43 Re: to proste 26.08.07, 23:32 To jakieś bzdury z tym "żeby jej nie było lepiej niż mnie". Mnie nikt przy dziecku nie pomagał. Moja mama już nie żyła, teściowa mieszkała na głębokiej wsi 300 km od nas i tam miała inne malutkie wnuki. Chowałam więc córkę sama, do dwóch lat z pomocą opiekunki, potem był żłobek i przedszkole. I nie raz było ciężko. Ale dziecko miało ojca. Chodziłam więc i do fryzjera i na czasem na spotkania z koleżankami. W przedszkolu poznałam sympatyczną mamę, więc raz czy 2 razy w m-cu wmieniałyśmy się popołudniową opieką nad dziećmi, by z mężem pojść do kina czy na kawę. Wszystko można zorganizować jak się chce. A teraz jako babcia uważam, że jestem super i już!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
framp Re: to proste 27.08.07, 00:03 A czy ktoś mówi że nie można zorganizować opieki nad dzieckiem bez babci? Pewnie że można, tylko nie tego dotyczy dyskusja. Chodzi o to, czy autorka wątku może być rozżalona na matkę, że odmawia jej zostania z dzieckiem zawsze dla zasady, "nie bo nie", "żeby nie miała lepiej niż ja", żeby przypadkiem nie rozerwała się czasem. O ojcu dziecka autorka nie wspomina wcale, więc nie wiadomo wogóle, czy mieszka z nimi/był akurat obecny/nie był zajęty/czy wogóle żyje, więc po co na ten temat dywagować? Odpowiedz Link Zgłoś
kyyriad oby wszystkie wnuki mieli takie babcie ja Ty! 26.08.07, 14:13 Poczytałem twoje posty i myślę, że taką fajną, ciepłą i rozsądną babcię chciałyby mieć wszystkie wnuki, taką która się nie "poświęca" tylko lubi z nimi być, lubi też swoją córkę czy synową i nie żałuje jej chwili rozrywki dlatego, że ona kiedyś nie doświadczyła życzliwości czy pomocy. I myślę, że taka postawa nie koliduje z własnym życiem, zajęciami w klubie seniora czy pracą, po prostu wypływa z dobrego charakteru i afirmacji ludzi i to się ma lub nie, nabyć, kupić czy wypracować się nie da. Odpowiedz Link Zgłoś
nod26 Re: Gratuluję odpowiedzialności za własne decyzje 26.08.07, 12:14 dlania napisała: > A killarney, a co robisz, kiedy jesteś zmęczona dziecmi ndomem? Bo mi jest > własnie wtedy potrezbny wolny wieczór, żeby nabrac energii. A w jaki sposob odpoczniesz od domu i dzieci gdyby rodzice mieszkali od ciebie 200km lub byli na drugim swiecie?Powiem ci tak ze jak sie czuje w bliskiej odległosci darmowa pomoc to czerpie sie z niej korzysci i to dotyczy tych ktorzy lubia sie kochac ale z obowiazkami sobie nie radza. Odpowiedz Link Zgłoś
barti84 Re: Sprawa z babcią:) 25.08.07, 15:26 Z jakiej racji ma zostawac Twoja matka z Twoim dzieckiem? Ona juz swoje dzieci odchowala (ciebie i moze twoje rodzenstwo). Twoje dziecko i skoro sie na nie zdecydowalas teraz z tym zyj. W pelni popieram Twoja matke! Odpowiedz Link Zgłoś
ms.hyde dziwie się 25.08.07, 15:42 babciom/dziadkom, którzy NIE CHCĄ zostać z wnukiem, a to dlatego, że moi rodzice robią to z przyjemnością, a pomaganie swoim dzieciom uważają, za naturalne. jasne - obowiązku nie mają - z tym sie zgadzam, ale dla mnie to dziwne - nie chcieć w ten sposób sprawić przyjemności i dziecku i wnuczkowi. chyba niefajnie z nich rodzice ale może ja mam po prostu wyjątkowo dobrych dziś np biora młodego na całą noc + jutrzejszy dzień, a my idziemy bezczelnie bawić się na weselu, a jutro odsypiać zyczę Wam takich rodziców Odpowiedz Link Zgłoś
mkovalska Re: Sprawa z babcią:) 25.08.07, 17:01 Szkoda ze taka masz mame-mieszkam w Kielcach i kocham dzieci, a swoich wnukow jeszcze nie mam, moge Ci byc babcia zastepcza.Chetnie pomoge. Odpowiedz Link Zgłoś
nod26 Re: Sprawa z babcią:) 26.08.07, 12:22 mkovalska napisała: W Kielcach jest DOM DZIECKA tam malutkie dzieci czekaja zeby je odwiedzać.Zrob dobry uczynek kup maskotke i idz odwiedzic. Odpowiedz Link Zgłoś
tezas Moze popros tate? A jak tesciowa nie chce- to 25.08.07, 17:17 tescia. W koncu dokladnie taka sama rodzina. Odpowiedz Link Zgłoś
ankaba_pl Re: Sprawa z babcią:) 25.08.07, 17:35 Nie rozumiem tego oburzenia.. bycie babcia to nie obowiazek zajmowania sie wnukiem, kiedy corka czy syn sobie zażyczą.Tzw babcie sa w trudnym wieku- okresie menopauzy-wtedy czesto mamy stany depresyjne, okresy zlego samopoczucia psychicznego i fizycznego oraz ogolnego wyczerpania.Nalezy miec dobre stosunki z kolezankami i sasiadkami, ktore rowniez zajmuja sie swoimi malymi dziecmi i z nimi uzgadniac takie opieki kilkugodzinne lub wynajac mloda dziewczyne na ten czas, oczywiscie za odplatnoscia. A sasiadce czy kolezance mozecie sie zrewanzowac w innym czasie opieka nad jej dzieckiem.Decydujac sie na dziecko to wy jestescie za nie odpowiedzialni a nie wsza matka-babcia. Musicie byc samowystarczalni a nie wyslugiwac sie babcia. Odpowiedz Link Zgłoś
rondo77 Re: Sprawa z babcią:) 25.08.07, 19:47 Też tak miałam.Moja Mama zmarła młodo a Teściowa nie poświęciła wnukowi nawet kwadransa (osobiście).Raz tylko bardzo prosiłam czy mogę przywienieść niemowlę na godzinę bo idę na trudną resekcję zęba a mąż,jej syn absolutnie nie mógł się zwolnić z pracy. Odmówiła.Rwanie było tak zawiłe,że zmieniali się chirurdzy,pokazywali mnie studentom,dowalali znieczulenia i robili rentgeny na cito. Szalałam z rozpaczy i niepokoju,wiedząc,że mały tak długo nie śpi ale nie mogłam im przerwać.Kiedy dowlokłam się pod dom znajoma przerażona pytała czy miałam wypadek drogowy!! Mały wył mokry bez materacyka(jak on go wywalił?!!!) zakleszczony nogami w szczebelkach. Do dziś mnie trzepie biała furia na Teściową (i na siebie,bo trzeba było wyć z bólu ale nie ryzykować;swoją drogą miałam regularnie śpiące małe i tak usiłowałam z zabiegiem wcelować w jego spanie). Po prostu nigdy i na nikogo w opiece nad dzieckiem nie mogłam liczyć i już. Odpowiedz Link Zgłoś
siasiunia1 Re: Sprawa z babcią:) 31.08.07, 16:28 chwila, chwila - to zostawilas dziecko same? Odpowiedz Link Zgłoś
mac_rys Re: Sprawa z babcią:) 25.08.07, 22:17 Rozumiem, ze to jakas prowokacja. A dlaczego mialaby sie zgodzic?? Czy to jej dziecko? Moze sie zgodzic, ale wcale nie musi. To Twoje oczekiwanie i pretensje sa skandaliczne. Zachcialo Ci sie dziecka, to sie nim zajmuj, albo zaplac komus by sie nim zajal, gdy nie masz na to ochoty. Taka roszczeniowa postawa przyprawia mnie o mdlosci. A Ty pewnie nie wiesz o co chodzi... Zalosne. Odpowiedz Link Zgłoś
bemm1 Re: Sprawa z babcią:) 30.08.07, 13:45 Napisala ze tylko raz na ruski rok! wiesz co to znaczy??? nie popadajmy w skrajnosci, o jeszcze nie roszczeniowa postawa1 jak widac sama/sam nie masz dzieci albo bardzo bys sie chcial/la urwac a nie masz ich z kim zostawic!!!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
opornik4 Re: Sprawa z babcią:) 25.08.07, 22:54 Mieszkam w Niemczech.Tu jest czyms normalnym,ze dorosle dzieci usamodzielniaja sie i ida na "swoje".Na ogol czesto mieszkaja w znacznej odleglosci od rodzicow.Powyzsze ma o tyle dobre strony, ze "starzy" nie ingeruja w ich osobiste zycie.Czyli moga miec pelne poczucie wolnosci. Ja mieszkalam(w Polsce)z mezem,dzieckiem i swoja mama,bo takie byly realia mieszkaniowe.Mama owszem pomagala(mimo,iz pracowala),ale tamten czas wspominam jako koszmar.Bylismy traktowani jak dzieci, musielismy jej we wszystkim "sluchac".Gdy oponowalam,slyszalam: "jak sie nie podoba mozecie sie wyprowadzic". Dzis,sama jestem babcia.Moja corka samotnie wychowuje swojego czteroletniego synka.Mieszka ok.20 min.(samochodem)dalej. Przez rok chorowala,wtedy przejelam opieke nad malym. I jak bylo do przewidzenia,dyktowalam jej co ma robic.Przypominalam, ze nie uzgodnila ze mna "checi" na potomka. Gdy wyzdrowiala,musiala wybrac:moja pomoc z wszystkimi wyplywajacymi z tego konsekwencjami,czy raczej trudna samodzielnosc? Zdecydowala sie na to drugie. Gdybym powiedziala,ze mnie to zmartwilo,sklamala bym. Uwazam,iz nam dziadkom (oboje l.53)nalezy sie wreszcie czas na wlasne przyjemnosci.Ja np.nadal lubie dyskoteki(techno),moj maz jest natomiast zagorzalym kibicem pilki noznej. Pozatym wolimy unikac zbednego stresu. Wnuk odwiedza nas co drugie Wochenende(na ok.24 godz.)- wtedy jego mama moze miec czas dla siebie. Jestem sklonna jej pomoc w razie choroby.Ale akurat w takim przypadku nie odmawiamy pomocy rowniez obcym osobom. Przyjmij do wiadomosci kochane -sloneczko-,ze Twoja mama niczego nie musi.Swoje obowiazki juz wypelnila.Moze Ci pomoc w razie potrzeby,ale nic poza tym. Sytuacje, gdy babcina realizuje sie w zyciu dla swoich dzieci i wnukow - uwazam za niezdrowa. Odpowiedz Link Zgłoś
profesor_zinn Re: Sprawa z babcią:) 25.08.07, 23:14 Popieram opornik, ze swej strony chciałbym dodać, jak czytam, że dla babci - często nie takiej przecież starej, wnuk jest najważniejszy i że zdaniem młodych mam jest to takie wspaniałe i świadczy o wspaniałej rodzinie, to chciałbym powiedzieć, że te babcie mają również często mężów, z którymi gdy odchowały dzieci, mogą przeżyć drugą młodość pojeżdzić po świecie, realizować własne hobby. I to nie wnuk czy wnuczka, powinni być najważniejsi na świecie, ale małżonek i własny rozwój, na który często nie było wcześniej czasu, bo praca, własne dzieci, dom. Dla mnie kobieta, która naciska na własne dzieci kiedy dadzą jej wnusię, prawie nie chce oddać wnusi z powrotem rodzicom, jak tu niektóre z was piszą, nie jest dla mnie przykładem wspaniałej babci, choć pewnie z punktu widzenia matki taką się jawi, ale jest kobietą która musi się kimś opiekować, aby czuć się potrzebną, dzieci wyfrunęły z gniazda i co teraz z sobą ma robić? No cóż, jedyna nadzieja, bawić wnuki. Nie chciałbym aby moja żona kiedyś taka się stała. I mam nadzieję tak wychować córkę, aby stała na własnych nogach i dała prawo rodzicom do bycia wolnymi ludźmi i dokonywnia wolnych wyborów. Odpowiedz Link Zgłoś
edycia274 Re: Sprawa z babcią:) 25.08.07, 23:32 Ogólnie to babcia czy dziadek obowiązku nie ma zajmowania się wnukami. Ja nigdy pomocy nie miałam przy dziecku. odkąd urodziłam wszędzie dziecko zabierałam nikt mi z nią nie zostawał. nawet jak urodziłam przez cesarkie cięcie nikt mi nie pomagał. teraz mama moja zaczęła mała zabierać czasami i miała ją przez 3 tyg na wakacjach. ale zmuszałam jej, sama chciała. Odpowiedz Link Zgłoś
nod26 Re: Sprawa z babcią:) 26.08.07, 11:45 profesor_zinn napisał: Brawo profesorze dojechał Pan rowno tym rozczeniowym paniusiom.Rodzic to one potrafia gorzej z obowiazkami to juz dla nich za trudne. Odpowiedz Link Zgłoś
e_r_i_n Re: Sprawa z babcią:) 27.08.07, 10:58 profesor_zinn napisał: > Popieram opornik, ze swej strony chciałbym dodać, > jak czytam, że dla babci - często nie takiej przecież starej, > wnuk jest najważniejszy i że zdaniem młodych mam jest to > takie wspaniałe i świadczy o wspaniałej rodzinie, > to chciałbym powiedzieć, że te babcie mają również często > mężów, z którymi gdy odchowały dzieci, mogą przeżyć drugą młodość > pojeżdzić po świecie, realizować własne hobby. > > I to nie wnuk czy wnuczka, powinni być najważniejsi na świecie, > ale małżonek i własny rozwój, na który często nie było wcześniej > czasu, bo praca, własne dzieci, dom. Zgłasza sie autorka takiego stwierdzenia z wyjaśnieniami . To, że babcia uwaza, ze wnuk jest najwazniejszy (moja mama tak twierdzi, o zgrozo), nie oznacza, ze dzieci, maz, praca czy rozwoj są NIEWAŻNE. Oznacza to, że dla wnuka na przykład jest w stanie coś tam poświecic W UZASADNIONYCH PRZYPADKACH. Dla mnie moje dziecko też jest najwazniejsze na swiecie. Co nie znaczy, ze niewazna jest praca, moj maz czy wlasne przyjemnosci. Po prostu w razie jakichs sytuacji dziecko stoi na pierwszym miejscu. Moja mama jest mloda (nie ma jeszcze 50-tki), aktywna zawodowo (bardzo), ciagle sie szkolaca (taki zawod), uprawia sport, jezdzi z tata na urlopy (kilka razy w roku nawet), ma czas dla mojego rodzenstwa. Mieszkamy od niej 250 km, wiec nie widuje wnuka codziennie i nie codziennie musi sie nim zajmowac. W ogole NIE MUSI. CHCE. Latem sama inicjuje rozmowe o podziale opieki nad moim synem (zeby nie musial chodzic do zastepczych przedszkoli) - dzielimy sie tak, zeby ona i odpoczela, i zajela sie mlodym wtedy, kiedy ja nie moge. Nie rozumiem w tej dyskusji jednego: skrajnosci. Uwaza sie, ze w przypadku opieki nad wnukami moze byc tylko totalne wykorzstywanie, czyli babcia i dziadek na zawolanie, albo totalnie olewanie, czyli brak opieki dziadkow na wnukiem. A przeciez jest i posrednio: nie wymaganie, a proszenie OD CZASU DO CZASU w uzasadnionych przypadkach. Oraz: opieka z wlasnej woli. Jak juz napisalam w tym watku: moi rodzice mojego syna KOCHAJĄ. Jak powtarzaja, teraz maja wiecej cierpliwosci dla malego dziecka, wiec moja mama chetnie siada z mlodym na podlodze i 3 godziny buduje z klockow, a ja w tym czasie odprezam sie gotujac nam wszystkim obiad . Maja sily i checi, zeby spedzam z nim aktywnie czas - to, ze moje dziecko plywa jak ryba, to zasluga m.in babci, z ktora chodzi na plaze. To, ze swietnie jezdzi na rowerze, to tez zasluga m.in. babci, bo chce jej sie z nim jezdzic na przejazdzki. I to jest dla niej powod do dumy, nie do narzekań. Odpowiedz Link Zgłoś
donatta Re: Sprawa z babcią:) 26.08.07, 00:24 Czuję się upie..na na maksa pracą umysłową x 8-11 h dziennie, zajmowaniem się domem (ponad 100 m2 sprzątania) i 3 dzieci. Jak mi ktoś będzie próbował wcisnąć wnuki, to się tyłkiem odwrócę. A co, muszę do usranej śmierci niańczyć dzieci? Każdy ma swoje, ja decydując się na dzieci, nie kazałam moim podpisywać lojalki, że zawsze i wszędzie będą mnie zastępować. Rozumiem sytuacje patowe, ale relaks rodziców - to już niekoniecznie. Odpowiedz Link Zgłoś
gabi683 Re: Sprawa z babcią:) 26.08.07, 09:25 donatta napisała: > Czuję się upie..na na maksa pracą umysłową x 8-11 h dziennie, zajmowaniem się d > omem (ponad 100 m2 sprzątania) i 3 dzieci. Jak mi ktoś będzie próbował wcisnąć > wnuki, to się tyłkiem odwrócę. A co, muszę do usranej śmierci niańczyć dzieci? > Każdy ma swoje, ja decydując się na dzieci, nie kazałam moim podpisywać lojalki > , że zawsze i wszędzie będą mnie zastępować. Rozumiem sytuacje patowe, ale rela > ks rodziców - to już niekoniecznie. Wiesz inaczj bedziesz mowić jak beda wnuki My zmezem powiedzilismy bardzo podobnie jak bedziecie mieli sóich mezów to dowidzonka a na obiadki bedziecie przychodzić w niedziele 1 w miesiacu nie więcej hi Ps.mamy troje dzieci 88 m2 Ja mam na głowie a dotego prawie rocznego labaMasakra czasem w domu Odpowiedz Link Zgłoś
haga78 do mam broniacych babc 26.08.07, 09:41 czy wy nie macie wspomnien zwiazanych z babciami, czy nigdy do nich nie jezdzilyscie, czy te wspomnienia sa cieple i serdeczne? Ja takie mam, kochalam babcie (poznalam tylko jedna ),ona mnie tez, nigdy nie dala mi odczuc, ze jestem dla niej przykrym obowiazkiem. Dopoki zyla nie bylo wakacji ktorych bym u niej nie spedzila. Drugiej babci nie znalam, nie mam wspomnien, wiem ze ktos taki byl, to wszystko.Jest dla mnie tylko imieniem i nazwiskiem. nie chcialabym byc dla nikogo bliskiego tylko imieniem i nazwiskiem. Odpowiedz Link Zgłoś
nod26 Re: do mam broniacych babc 26.08.07, 11:57 haga78 napisała: > nie chcialabym byc dla nikogo bliskiego tylko imieniem i nazwiskiem. Nie wiem jak była przyczyna tego ze nie znasz swojej babci ale ja powiem ci krotko o sytuacji w ktorej podobnie znalazła sie kobieta nie utrzymujaca kontaktu z mała wnuczką.Otoz synowa w bezczelny sposob nie utrzymujac zadnych bliskich kontaktow z tesciowa tylko rosciła,pieniadze.opieka nad wnuczka etc.To wszystko załatwiała poprzez męża(syna)swojej tesciowej.Nikt nie potrafił zrozumiec o co własciwie tej dziewczynie chodz nawetsam maz nie potrafił nikomu wytłumaczyć.Poprostu kobieta psychol.Jednego razu tesciowa nie wytrzymała sytuacji nerwowej (nawiasem schorowana)po kilku operacjach(macicy,guz na piersi) i odmowiła opieki nad wnuczka.Ta mała była chora ,mamusia jej nigdy nie miala czasu dla dziecka i wiesz co sie stało!synowa powiedział krotko cyt.mogłas miec wnuczke a teraz juz jej nie zobaczysz.Od tej pory minęło 9 mies.syn matki nie odwiedza bo mu nie wolno,dziecka tez tesciowie nie widuja,mało tego to syn pominął wszystkie uroczystosci jak Dzień Matki,imieniny,swięta itd.Totalny brak kontaktu.Sama widzisz ze opieka przez trzy lata została zapomniana a dziecko teraz podobnie tak jak ty bedzie znało babke z imienia.To jest żałosne.Prawda lezy posrodku i zadna wnuczka nie pozna prawdy jaka naprawde jej babcia była.Dlaczego?dlatego ze zadna synowa rozczeniowa jesli nie spełnią sie jej oczekiwania nie powie dziecku dobrze o babci.Jedyne co usłyszy to to ze matka twojego ojca to była kawał jędzy. Odpowiedz Link Zgłoś
haga78 Re: do mam broniacych babc 26.08.07, 15:02 W przypadu matki mojego ojca moge rzec, ze miala nas wnuki w d..., nigdy, a to nigdy nas nie odwiedzila. Na zaproszenia przyjazdu krecila nosem ( mama miala 4 dzieci i prace na 3 zmiany, wiec zapakowanie dzieciarni i wyjazd na drugi koniec Polski w jej wypadku byl ciezki do zrealizowania),tu gdzie mieszkalismy miala tez trzy corki, wiec przy okazji odwiedzilaby inne dzieci. Nigdy nas nie do siebie nie zaprosila, na zadne uroczystosci nie przyjezdzala.Moja mama nigdy o matce swojego meza nic nie mowila, bo sama ledwo ja znala. Ot nawet jej na oczy nie widzialam (ojciec tez sie postaral jak postaral) i moja pamiec o babci zaczyna sie i konczy na imieniu i nazwisku. Odpowiedz Link Zgłoś
sara-marco Re: do mam broniacych babc 26.08.07, 15:11 haga78 napisała: (ojciec tez sie postaral jak > postaral) i moja pamiec o babci zaczyna sie i konczy na imieniu i > nazwisku. To jest własnie to co pisałam w innym poscie.Do ojca należało by relacje miedzy swoja żoną a jego matka były prawidłowe.Wyraznie widac ze mu chyba na tym nie zależało stad ta znajomosc babci.Mysle ze gdybys do babci pojechała miałaby ci wiecej do powiedzenia a moze nawet i czeka na ciebie. Odpowiedz Link Zgłoś
haga78 Re: do mam broniacych babc 26.08.07, 16:46 sara-marco napisał: > To jest własnie to co pisałam w innym poscie.Do ojca należało by relacje miedzy > swoja żoną a jego matka były prawidłowe.Wyraznie widac ze mu chyba na tym nie > zależało stad ta znajomosc babci.Mysle ze gdybys do babci pojechała miałaby ci > wiecej do powiedzenia a moze nawet i czeka na ciebie. Nie wiem jakie byly relacje moj ojciec jego matka, wiem jedno wiezi rodzinne z tamtej strony zawsze byly luzne. A moze tak jak pisza dziewczyny ojciec dal sobie spokoj bo babci nalezal sie odpoczynek, a nie zbedny obowiazek? Odpowiedz Link Zgłoś
paskudny.stary.ron Z biologicznego punktu widzenia... 26.08.07, 12:10 zajmowanie się wnukami jest wręcz obowiązkiem babci. Badania antropologiczne i biologiczne wskazują, że uzasadnieniem długiego życia kobiet po menopauzie (co jest ewenementem w świecie zwierzęcym) jest wychowywanie wnuków. Odpowiedz Link Zgłoś
nod26 Re: Z biologicznego punktu widzenia... 26.08.07, 12:20 > zajmowanie się wnukami jest wręcz obowiązkiem babci. Pasudny stary ronie,nie produkuj dzieci to twoja menopauzalna żona bedzie miec czas dla siebie a nie dla twoich wnukow.Najprosciej zrobic gorzej z wychowaniem. Odpowiedz Link Zgłoś
paskudny.stary.ron Re: Z biologicznego punktu widzenia... 26.08.07, 12:28 PrzytoczyłAm zdanie naukowców. Nie zgadzasz się z nim? Uważasz, że się mylą? Dlaczego? Masz jakąś inna teorię? Uzasadnij swoje zdanie w sposób wiarygodny, a chętnie podyskutuję, bez osobistych wycieczek. Odpowiedz Link Zgłoś
nod26 Re: Z biologicznego punktu widzenia... 26.08.07, 15:40 paskudny.stary.ron napisała: > PrzytoczyłAm zdanie naukowców. Naukowcy droga pani wiele pisza ale jak to sie ma do rzeczywistosci to naprawde nie wie nikt poza nimi .Mozna w ich badania wierzyc i nie wierzyc.Pisa bzdury raz ze kawa jest szkodliwa innym razem ze przedłuża życie.Wiec opieranie sie na ich badaniach ma sie nijak.A jak ci napisza ze badania wykazały ze kobieta po urodzeniu powinna oddac babci dziecko przynajmniej na 10 lat bo to ja uchroni przed nieuleczalna choroba to tez w to uwierzysz.Powiem ci tak kobieta w momencie menopauzy moze nie kazda ale wiele jest takich ktore biegaja od lekarza do lekarza bo nie nie wiedza co im jest.Nie kojarza swoich dolegliwosci z menopauza.Obowiazek nad wnukiem takiej kobiety w takim stanie toz to horror.Czy ty wieszw jak czasem kobiety cierpia.Menopauza to nie jest choroba ale trzeba umiec przez to przejsc.No tak ale naukowcy powiedzieli ze najlepszym lekarstwem na meno to jest dziecko corci czy synowej.Buha,ha ha Odpowiedz Link Zgłoś
siasiuszek Re: Z biologicznego punktu widzenia... 26.08.07, 13:20 decydując się na dzieci chyba wszyscy mamy świadomość, że nasze dzieci też kiedyś będą mieć dzieci. Nie rozumiem takiego podejścia do sprawy, i traktowania wnuka jak obcą osobę. Wiadomo, że rodzice są głównie odpowiedzialni za dzieci, ale to są w pewnym sensie też wasze dzieci, zrodzone z waszej córki czy syna. Gdyby tak rodzicom się zmarło to co ? Wyślecie ich do Domu Dziecka? Może faktycznie lepiej w ogóle nie decydować się na potomków, wtedy będziecie mieć problem z głowy również i z wnukami. Odpowiedz Link Zgłoś
opornik4 Re: Z biologicznego punktu widzenia... 26.08.07, 21:07 "zajmowanie się wnukami jest wręcz obowiązkiem babci. Badania antropologiczne i biologiczne wskazują, że uzasadnieniem długiego życia kobiet po menopauzie (co jest ewenementem w świecie zwierzęcym) jest wychowywanie wnuków." Bzdura totalna. Zycie kobiety(jezeli nie "trafi" nowotworu)moze przedluzyc tzw.pozna ciaza(byle by nie pierwsza). Jest to jak najbardziej biologicznie uzasadnione. (Znam wiele kobiet,ktore ostatnie dziecko urodzily ok.45-go roku i funkcjonowaly zupelnie tak jak mlode matki.) Moze ten,kto robil badania sam chcial wciskac babce swe latorosle? Jestem przekonana,ze zbytnia symbioza z doroslymi dziecmi raczej skraca zycie.W takiej sytuacji trudno rodzicom uniknac narzucania swojej "tyranii "mlodym,co jest zrodlem dodatkowego stresu dla obu stron. Wtedy (mimo woli)budza sie wzajemne nieuzasadnione pretensje. Pokazcie mi mloda rodzine,ktora pragnie by mamusia zyla ich zyciem. A inaczej ustawic sie tego nie da -ludzmi jestesmy nie aniolami. Oczywiscie gdyby moj wnuk zostal sierota,chcialabym aby zostal ze mna. Niestety w Niemczech jest to niemozliwe. Tutejsze Sady wychodza z zalozenia,ze dziadkowie nie nadaja sie na prawnych opiekunow(nie wiadomo jak dlugo pozyja)i takie dzieci sa wysylane do Rodziny Zastepczej. Lepiej chyba(dla komfortu psychicznego)nie byc zbytnio przywiazanym do wnuka/wnuczki - latwiej wtedy pogodzic sie z sytuacja. Po wpisach na forum,domyslam sie,ze w Polsce w/w nie wystepuje. Odpowiedz Link Zgłoś
krowodrza5 Re: Sprawa z babcią:) 26.08.07, 13:21 Zauwazyliscie, ze "słoneczko" nie odezwała się po raz drugi na tym forum? Namieszała i poszła spać... Ale to na marginesie. Od wczoraj zajrzałam tu kilka razy i początkowo nie miałam zamiaru się włączać, ale dziś się zdecydowałam. Jestem babcią, mam prawie 70 lat, ale nadal jestem czynna zawodowo: i z konieczności (finanse) i dla przyjemności (lubię swoje zajęcie). Z moimi wnukami - a mam ich dwoje - widzę się co najmniej raz w tygodniu. To moja inicjatywa, zapraszam całą rodzinę syna na niedzielny obiad, bo inaczej bym ich widziała jeszcze rzadziej. Moja synowa nie ukrywa, że lubi te obiadki głównie dlatego, że sama nie musi gotować, ale ja nie mam do niej pretensji za tę szczerość. Od czasu do czasu ja jestem do nich zaproszona na obiad i też bardzo to lubię. Z dziećmi zostaję, starszy wnuk czasem śpi u mnie, gdy jego rodzice chcą iść na jakieś przyjęcie albo zapraszają gości do siebie. Zasada jest jedna: pytają mnie, czy mogę i nie uważają, że to mój obowiązek. Ja z kolei nie robię im wykładów, że "sami chcieli, to niech sami chowają" i staram się dostosować swoje plany do ich prośby. Nie nadużywają tego, czasem aż się muszę upomnieć, że dawno wnuków nie widziałam. Przeraziły mnie niektóre wpisy, których autorki przekonywały, że babcie ZAWSZE powinny zajmować się wnukami i że ZAWSZE powinna to być dla nich przyjemność. Nie zawsze jest, zapewniam. Mają niekiedy zbyt mało sił, czasem są zmęczone, czasem mają inne plany, też ważne. I nie zapominajcie, że mają już mało czasu na ich urzeczywistnienie. Odpowiedz Link Zgłoś
siasiuszek Re: Sprawa z babcią:) 26.08.07, 13:28 mniejsza o słoneczko, już dawno w tym wątku o nią już nie chodzi. I nie chodzi też, o ciągłe zajmowanie się wnukami, ale o zwykła pomoc raz na jakiś czas. To chyba nie tak wiele. I pewnie dziadkowie nie mają obowiązku, ale dziwne jest, że nie chcą tego zrobić dla "kochanego" dziecka czy "wnuka" Odpowiedz Link Zgłoś
iskierka59 Re: Sprawa z babcią:) 26.08.07, 13:38 Mam nadzieję, że będę babcią podobną do CiebieNie wiem jaką będę babcią, a chciałabym być najlepszą, niemniej nie wyobrażam sobie, zeby moje, bardzo kochane, dzieci dyktowały mi warunki w kwestii moich kontaktów z wnukami. Odpowiedz Link Zgłoś
kyyriad idealna bacbia nie istnieje 26.08.07, 13:49 Nie sądzę aby ktoś dzisiaj serio uważał że babcie mają obowiązek opieki nad wnukami ani że taka opieka to sawsze czysta przyjemność. Prawda jak zawsze leży po środku. Babcia ma prawo mieć własne plany i zajęcia, ma prawo powiedzieć nie jak źle się czuje, wychodzi do znajomych albo właśnie spotkała faceta swego życia i idzie na randkę. Ale prawdą jest też, że jak ktoś zawsze źle się czuje, zawsze gdzieś akurat wychodzi albo "nie bo nie", to nie zbuduje ciepłych relacji z wnukami i nie powinien być zdziwiony brakiem ich uczuć w przyszłości. Dzieci to świetnie wyczuwają i wiedzą, czy dziadek lubi z nimi przebywać czy się do tego tylko zmusza i niecierpliwie patrzy na zegarek. Oczywiście, jeżeli ktoś nie lubi zajmować się dziećmi nie musi być zaraz wyrodnym dziadkiem czy babcią, tak też generalizować nie można. Ale "nie bo nie" zawsze jest przykro usłyszeć, zwłaszcza od własnej matki. Odpowiedz Link Zgłoś
siasiuszek Re: inna sprawa wiek dziecka 26.08.07, 14:00 nikt tutaj nie wziął jeszcze pod uwagę sprawy, że intensywną opiekę nad dzieckiem, wymagającą sił, sprawuje się do powiedzmy 3 roku życia ( to krótki okres). A co potem?? Co ze starszym dzieckiem, które jest mniej męczące, ale czasami chciało by zostać u dziadków? jak np. tu forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=68025727 Inna sprawa że relacje z dzieckiem buduje się od samego początku Odpowiedz Link Zgłoś
sceptyczna1 Re: inna sprawa wiek dziecka 26.08.07, 15:17 Nikt tutaj jeszcze nie wziął pod uwagę samego wnuczka(i). Wnuczek jak dotąd służy mamusiom za piłeczkę ping- pongową, którą się przerzucają z dziadkami - im młodszy tym bardziej. Na podstawie przeczytanych postów mam dziwne wrażenie, ze o dziecko w tym wszystkim chodzi najmniej i, ze jest ono wykorzystywane przez nieodpowiedzialne mamusie w charakterze karty przetargowej - "zostaniesz z moim synusiem jak ja bedę chciala się zabawić - będziesz go widywać, nie zostaniesz - spadaj na drzewo, a w przyszłości miej pretensje do siebie(za to, ze to ja Twoja córka ograniczyłam Ci kontakty z wnukiem przez stworzenie warunków, z których sie nie wywiązałaś). Jak widac zarówno matce, jak i babce tak samo lezy na sercu "dobro" dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
jorad67 Re: inna sprawa wiek dziecka 26.08.07, 15:51 jeżeli nawet tak jest to jednak w interesie babci leży jednak szukanie kontaktu z wnukiem, niezależnie od tego jak ocenia postawę córki (synowej), notabene, jeżeli w grę wchodzi córka to przecież babcia sama ją na taką roszczeniową egoistkę wychowała, prawda? to może chociaż na wnuka wpłynie pozytywnie, skoro z córką się nie udało? bo jak się umyje ręce dlatego, że córka czy syn "stwarza warunki", to i wnuk na tym straci i babcia straci wnuka. Odpowiedz Link Zgłoś
ulka32 Re: inna sprawa wiek dziecka 26.08.07, 16:20 jorad67 napisał: > jeżeli nawet tak jest to jednak w interesie babci leży jednak szukanie kontaktu > z wnukiem, Nie zgadzam sie z tym.Matka dziecka jesli tego tylko chce to bedzie utrzmywac prawidłwe stosunki z rodzicami czy tez tesciami aby dziecko na tym nie straciło.Bywa jednak inaczej"nie chcesz spełniac roli prawdziwj babci to spadaj na drzewo".Szukajacej dobrych kontaktow babci z wnukiem czasem robi sie na złość i w jasny sposob daje sie do zrozumienia "zrobisz to dostaniesz".Roszczeniowych egoistek sie nie chowa to geny po przodkach ,bo czasem ma sie synow i rozczeniowa synowa ktora zada tylko od tesciowej a nie od swojej mamy. Odpowiedz Link Zgłoś
jorad67 Re: inna sprawa wiek dziecka 26.08.07, 16:33 mimo wszystko, jak bedzie się tylko recenzować wredną synową i tylko konsekwentnie odmawiać pomocy to raczej bliskiej więzi nie tylko z wnukami ale nawet z synem nie da się utrzymać. skoro synowa jest tak źle wychowana i roszczeniowa to może spróbuj zrobić pierwszy krok do tego aby zmienić jej nastawienie, uświadomić niewłaściwą postawę, ale w tym celu musisz mieć dobrą wolę i chęć do ocieplenia stosunków, a tak to pewnie tylko powielasz stereotyp fatalnej teściowej. wnuków na pewno w ten sposób też sobie nie zjednasz. Odpowiedz Link Zgłoś
ulka32 Re: inna sprawa wiek dziecka 26.08.07, 19:01 jorad67 napisał: skoro synowa jest tak źle wychowana i > roszczeniowa to może spróbuj zrobić pierwszy krok do tego aby zmienić jej > nastawienie, uświadomić niewłaściwą postawę, Nie mam synowej i dłgo jej miec nie bede ale sama nia jestem i wiem ze szacunek dla rodzicow moich i meza nalezy sie bez wzgledu na to jacy oni sa.Jesli moja i mojego meza bliskosc z naszymi rodzicami miałaby polegac na tym ze jak dadza czy pomoga to sa cacy to bardzo dziekuje za takie uczucia rodzinne.Ja napewno nie mysle sie okupywac u swoich dzieci opieka i nadskakiwaniem synowej.Sama tez tego nigdy nie żadałam i nie oczekuję.Lubie i szanuje naturalnośc.Umiem poprosic i podziekowac i sama tez staram sie rewanzowac nawet za drobiazgi.Nie korzystam z opieki nad dziecmi choc babcie napewno by nie odmowiły sporadycznych prosb.Nie mysle rodzicow karac na starosc ze nie bawili wnukow bo to były dzieci moje a dziadkom z racji tego ze sa nalezy sie szacunek od wnukow.To dziwne dla niektorych ze sa takie kobiety prawda. mimo wszystko, jak bedzie się tylko recenzować wredną synową i tylko > konsekwentnie odmawiać pomocy to raczej bliskiej więzi nie tylko z wnukami ale > nawet z synem nie da się utrzymać. Widziały gały co brały.Jak syn sobie wezmie za żonę prostaka to niech sie z nia męczy.Nie mysle komus przeszczepiac mozgu tylko dlatego zeby miec kontakty z wnukiem czy wnuczką.To ona wchodzi w rodzine i musi wiedziec co wypada a co nie.Skoro nie potrafi to musi zyc osobno.To czy o mnie ktos bedzie na stare lata mowił ze jestem wredna tesciowa bo nie zabiegam o wzgledy synowej to tylko o nim zle swiadczy. Odpowiedz Link Zgłoś
framp Re: inna sprawa wiek dziecka 26.08.07, 23:49 Ciekawa postawa - "synowa wchodzi w rodzinę i musi wiedziec co wypada a co nie" - a zięć nie wchodzi, zostaje we własnej? a skąd ma synowa to wiedzieć, być może nikt jej nie powiedział, jest przyzwyczajona do innych zasad, nie znaczy wcale że gorszych tylko po prostu innych? Opieka nad wnukami to "okupywanie się dzieciom" - znów to samo, temat tutaj już doszczętnie wyczerpany, są tacy dla których jest to poświęcenie i tacy, którzy podejmują się tego z przyjemnością nawet nie peoszeni, ty widocznie będziesz wśród tych pierwszych i tyle. "Dziadkom z racji tego ze sa nalezy sie szacunek od wnukow" - ja nie obdarzam nikogo szacunkiem tylko dlatego że jest i moje dziecko też pewnie nie będzie, w ten sposób można szanować łajdaka i zbrodniarza tylko ze względu na więzi rodzinne, to absurd, dziadków tak jak każdego szanuje się za to jakimi są ludźmi albo za otrzymywaną miłość, wsparcie, czas, uwagę - szacunku za sam fakt istnienia nie otzrymuje nikt albo 500 - letni zabytek, nie człowiek. "Nie mysle rodzicow karac na starosc ze nie bawili wnukow" - a kto tu mówi o karze, o jakichś zabiegach za strony synowej (czy córki/syna) aby się na dziadkach zemścić? Zwyczajnie i bez niczyjej złej woli babcia widywana okazjonalnie i oficjalnie, tylko przy jakichś specjalnych okazjach, będzie dla wnuczka obcą osobą, podobnie jak inne ciocie i kuzyni spotykani od czasu do czasu, których los specjalnie nas nie wzrusza. Aby była kimś autentycznie bliskim potrzeba jest głębszych kontaktów i chęci ze strony babci do obcowania, wspólnego spędzania czasu. Jak babcia przedkłada nad wnuki inne sprawy i nigdy dla nich czasu nie ma to wnuki to zrozumieją i ocenią a w przyszłości odpowiedzą obojętnością. To tyle. Odpowiedz Link Zgłoś
ulka32 Re: inna sprawa wiek dziecka 27.08.07, 10:08 Zię tez musi niestety zasadaobowiazuje w obie strony. ? a skąd ma synowa to wiedzieć, być moż > e > nikt jej nie powiedział, jest przyzwyczajona do innych zasad, nie znaczy wcale > że gorszych tylko po prostu innych? W tym watku mowimy o rozczeniach w stosunku do rodzicow ze nie mozna i nie wypada żadac,mozna prosic i nie obrazac sie jesli rodzic w danym momencie odmowi.Być moze w jej domu narzuca sie rodzicom zadania i nie pyta o zgode.W domu tesciow moze byc inaczej i musi to uszanować. "Dziadkom z racji tego ze sa nalezy sie szacunek od wnukow" - ja nie obdarzam > nikogo szacunkiem tylko dlatego że jest i moje dziecko też pewnie nie będzie, w > ten sposób można szanować łajdaka i zbrodniarza tylko ze względu na więzi > rodzinne Czytaj ze zrozumieniem,mowimy o szacunku dla dziadkow,nie zbrodniarzy i łajdakow,chyba ze twoi tacy są no to juz inna sprawa. Jak babcia przedkłada nad wnuki inne sprawy i nigdy > dla nich czasu nie ma to wnuki to zrozumieją i ocenią a w przyszłości odpowiedz > ą > obojętnością. To tyle. Babcia zostaje sie najczesciej w wieku 50 lat moze ciut wiecej a wnuki rosna dosc długo wiec gdyby ta babcia chciała spełnic warunki nad wnukami to życia by jej brakło.Powiedz za tym kiedy miałaby czas dla siebie?Nie badz egoistka.Sama wiesz jak chcesz wypoczywac a innych nie rozumiesz. Odpowiedz Link Zgłoś
kyyriad .... 27.08.07, 12:05 Babcia zostaje sie najczesciej w wieku 50 lat moze ciut wiecej a wnuki rosna dosc długo wiec gdyby ta babcia chciała spełnic warunki nad wnukami to życia by jej brakło.Powiedz za tym kiedy miałaby czas dla siebie?Nie badz egoistka.Sama wiesz jak chcesz wypoczywac a innych nie rozumiesz. A jakie są te warunki opieki nad wnukami, które sa tak czasochłonne, że już po za nimi brakuje czasu na życie? Kilka godzin dwa razy w miesiącu, jeden weekend albo tydzień wakacji? Faktycznie, ogrom poświęceń i wyrzeczeń, ileż seriali w TV przepadnie i plotek z kumpelkami, co za niepowetowana strata czasu Babcia musi być chyba potwornie niezorganizowana czasowo skoro to dla niej takie życiowe wyzwanie Odpowiedz Link Zgłoś
leeloo2002 Re: Sprawa z babcią:) 26.08.07, 22:18 >Dlaczego mówi nigdy?Chyba zawsze była zazdrosna, bo ona tak > dobrze w życiu nie miała, więc ja też mieć nie będę Wspołczuje Ci tej sytuacji, ale sama chyba dobrze ja zdiagnozowalas. Mama jest chyba troche sfrustrowana wlasny zyciem, moze sama mial ciezko i nikt jej nie pomagal. To taka fala jak w wojsku. Badz tego swiadoma i kiedy juz kiedys bedziesz babcia zostan czasami z wnukami, kiedy rodzice pojda sie bawic A z mama sproboj szczerze porozmawiac, zapytaj dlaczego sie tak zachowuje, przeciez nie naduzywasz jej opieki. postaraj sie rozmawiac szczerze, rzeczowo i delikatnie, przeciez w wyjsciu na zabawe nie ma nic zlego. Odpowiedz Link Zgłoś
marysienka110 Moi tesciowie 26.08.07, 23:00 wnuka (2 latka )widzieli 5 razy w zyciu. Nie odwiedzili nas ani razu. Nigdy babcia z synem nie zostala sama. A kaze nazywac sie ciotka, ewentualnie babka. Odpowiedz Link Zgłoś
malenka114 kolezanka zamiast babci 26.08.07, 23:52 moje dziecko ma juz 9 lat, wiec nie musze sie nim zajmowac jak niemowlakiem, ale kolezanki uwazaja ze mam przez to mnostwo wolnego czasu i chca mi podrzucac swoje male dzieci, bo one musza isc np. do kosmetyczki albo na zakupy. Uwazaja ze chyba bardzo sie nudze w domu i nie mam zadnych obowiazkow, jakby tylko dziecko bylo obowiazkiem, musialam im dac jasno do zrozumienia ze nie bede siedziec cale dnie z dziecmi bo ich mamusia musi polatac po sklepach. Odpowiedz Link Zgłoś