Sprawa z babcią:)

    • tangerka Troche bez sensu dyskusja 27.08.07, 09:00
      Zawsze były złe i dobre babcie, więc o czym tu dyskutować? Babcie kochane,
      ciepłe, którym nigdy nie żal czasu dla wnuków, które przygotują ulubiony
      smakołyk albo poratują kieszonkowy budżet w kryzysie i babcie chłodne, obojętne,
      dla których wnuki są tylko utrapieniem, złem koniecznym, które wyliczają
      rodzicom co do minuty czas opieki nad ich potomstwem i niechętnie się tej opieki
      podejmują. Nikt tutaj Ameryki nie odkrył, fakt, że wnuki wolą ten pierwszy model
      i z takimi babciami się emocjonalnie związują też chyba dla nigoko zaskoczeniem
      nie jest. Zaskakujące jest natomiast to, że ten drugi model często miewa
      pretensje o brak zainteresowania ze strony wnucząt . Ja właśnie to przeżywam, bo
      babcia, która w dzieciństwie nie poświęciła mi zbyt wiele czasu, mało ją znałam
      i kontakty z nią nie należały do przyjemnych (głównie pokrzykiwania "niczego nie
      zepsuj!) teraz ma pretensję, że jej nie odwiedzam i nie pomagam
      finansowo. A ja mam ograniczone możliwości finansowe i mało czasu, więc jak już
      znajdę chwilkę, to wolę jechać do mojej drugiej babci, bo ona to dla mnie
      najbliższa po mamie osoba i ją wolę wesprzeć jakimś prezentem czy drobną sumką,
      bo ona w moim sercu jest kimś szczególnym. Nie da się nikogo zmusić do kochania
      tylko dlatego że to rodzina, miłość się buduje latami, dziecko chyba nie jest
      trudno sobie pozyskać ale oczywiście trzeba CHCIEĆ JE KOCHAĆ, a nie odpychać i
      leceważyć a potem twierdzić, że jest wyrodnym wnukiem, bo "jak jesteśmy rodziną
      to mi się miłość należy"! Nic z tego.
      • ulka32 Re: Troche bez sensu dyskusja 27.08.07, 09:59
        tangerka napisał:
        więc jak już
        > znajdę chwilkę, to wolę jechać do mojej drugiej babci, bo ona to dla mnie
        > najbliższa po mamie

        W wypowiedziach widac jak czarne na białym ze wszystkie dobre babcie to babki
        ze strony matek.Babka ze strony ojca to ta gorsza babka a to dlatego ze to
        tesciowe waszych matek i nic i nikt tego nie zmieni bo zadna synowa nie powie
        nic dobrego o tesciowej ktora nie spełnia warunkow.Wiec skonczcie panie te
        zakłamane rozmowy nic nie wnoszace dobrego bo fakt jest faktem ze tesciowych nie
        lubicie .Kochac wnuki to niekoniecznie nianczyc.
        • tangerka jest dokładnie odwrotnie :) 27.08.07, 11:53
          moją ukochaną bacią jest bacia ze strony ojca, babcia ze strony mamy nie bardzo
          interesuje i mnie i moją mamę, bo ani mnie ani mamie serca nie okazywała.
        • kyyriad a robić jak się kocha? 27.08.07, 11:59
          "Kochac wnuki to niekoniecznie nianczyć" A co można robić wobec dwulatka,
          zapewniać go o swojej wielkiej miłości? poprosić do telefonu aby mu opowiedzieć
          jaki jest dla babci ważny? może kupować prezenty i kurierem wysyłać? Przebywanie
          z małymi dziećmi to "niańczenie", bo inaczej się nie da, czyli jak nie chcesz
          "niańczyć" bo to cię nudzi i wolisz wypoczywać to po prostu rezygnujesz z
          kontaktu z wnukiem, przynajmniej jak jest mały. Ale zapewne znasz jakieś
          tajemnicze formy kontaktów z maluchami niedostępne ciemnym obrońcom tradycyjnych
          babć i dziadków.
          • nod26 Re: a robić jak się kocha? 27.08.07, 15:14
            > "Kochac wnuki to niekoniecznie nianczyć"


            Mozna zabrac do teatru na bajeczkę,wyjsc na plac zabaw,kupic zabawke i to nawet
            moze byc w kazda niedziele miesiaca ale nie na cały zegar bo mama pracuje.Nianie
            tez szukaja pracy i trzeba im dac zarobić.CZy taka miłosc jest dla ciebie
            niewystarczająca?Pewnie nie bo coz to za niedzielna babcia.Babcia powinna cały
            tydzien zachrzaniac i tak tego nikt nie bedzie jej pamietał.
    • fransson Re: Sprawa z babcią:) 27.08.07, 09:46
      KObieto
      wyprowadziłas się od matki, to nie nachodź jej bez zaproszenia. To
      takie oczywiste,że ona chce miec swoje życie. Widocznie ma inne
      zainteresowania niż wpatrywanie się we wnuczę.
      Myslę.że przytłacza ją twoje szczebiotanie z byłymi koleżankiami.
      Chcesz spotkać się z nimi , to zrob to na swoim terenie-zaproś je do
      siebie.
      • gosia_1985 Babcie to france 27.08.07, 13:31
        Mam podobną sytuację, może nawet jeszcze lepszą. Moja mama czasem
        zostanie z małą gdy ja potrzebuje wyjść coś załatwić, ale o to by
        została z nią tak dla mojej przyjemności- nawet jej nie proszę. Moja
        teściowa która z nami mieszka, żyje z naszych pieniędzy, bo nie
        pracuje, nie zostanie z małą nawet wtedy gdy ja jestem chora i
        potrzebuje iść do lekarza. Wszystko w domu robie ja, ona tylko po
        koleżankach się szwęda. Nawet jej pokuj sprzątam, gacie piore i
        prasuje- kurrr... musi się to zmienić. Zawsze i wszędzie musze
        dziecko ze sobą wlec... Moja mama nie zawsze może bo mam małego
        brata (5lat) i rozumiem że musi się jemu poświęcić. Do tego jeszcze
        wtrąca się do wychowania i czasem mówi- ty jesteś za nerwowa. A jak
        mam być spokojna, mając robote ptrzy mężu, teściowej, dziecku i
        dwóch nieswoich psach? Organizuje sobie czas, wstaje rano aby
        wyprowadzić psy, troche dom ogarnąć, ugotować obiad, potem
        wszystkich nakarmić, jak mała śpi sprzątam po obiedzie i wyprowadzam
        psy, potem ide z małą na spacer, jak wracam robie pranie albo
        sprzątam łazienkę a potem robie kolacje i za jakiś czas idziemy
        spać. JUŻ MAM DOŚĆ.
        • gosia_1985 Re: Babcie to france 27.08.07, 13:39
          Do tego zadzi się naszymi pieniedzmi. Gdy mąż dostaje pieniądze ona
          mając dostęp do konta wypłaca sobie ile jej pasuje, i nieraz płacze
          ze na nic nie ma. A niech dupe ruszy i niech chociaz na swoje
          utrzymanie zarobi. Dostaliśmy kase, zrobiła opłaty i z 1600 zł
          zostawiła nam na życie 300 zł na cały miesiąc. Za resztę kupiła
          bilet i lekarstwa potrzebne w podróży. Nie odzywam się teraz do
          niej. Uznała że wakacje jej się należą uncertain
          • siasiuszek Re: Babcie to france 27.08.07, 16:26
            dlaczego daliście dostęp do konta babci??????????
    • entro-pia4 Re: Sprawa z babcią:) 27.08.07, 15:44
      Moze babcie przerasta pilnowanie w końcu to jeszcze male dziecko i
      potrzebuje ciąglego bycia przy dziecku i ruchu.
      • housewife1 Re: Sprawa z babcią:) 27.08.07, 18:50
        dla mnie z babciami sprawa jest prosta,
        babcia (i dziadek, dodajmy) "kocha wnuki nad życie" ale jest stara i schorowana,
        więc nie ma siły na niańczenie dzieci- ok, rozumiem, wobec tego wychodze z
        założenia, że nie ma co męczyc babuni wizytami kochanych wnuczków częściej niz 2
        razy do roku, i babunia też nie musi do nas przyjeżdżać, przeciez to takie
        męczące, niech sobie babunia sama w domku w spokoju odpoczywa.

        babunia aktywna, nie ma czasu na wnuki, w porządku, rozumiem, więc w takim razie
        babunia zapewnie nie ma tez czasu cześciej niz 2 razy w roku wnuków widywać,
        nie będziemy babuni głowy tym zawracać, ma tyle interesujących rzeczy, a do nas
        tez nie zapraszamy, u nas tak nudno, tylko wnuki, niech babunia sobie spędzi ten
        czas aktywnie. nie , nie babciu, nie przyjeżdżaj, nie zmuszaj się, naprawdę,
        tyle masz ciekawych zajęc, ciekawszych od własnych wnuków, wyslemy ci ich fotkę.

        Ps. moja mama mnie kocha naprawdę, a nie tylko słowami, słowami to mozna
        baaardzo kochać aktorkę z gazety na zdjęciu... dlatego pomaga mi jak może na
        miarę swojego zdrowia i chęci, bardzo rzadko odmawia i wnuki ja kochają, a ja
        tez jej pomagam w innych rzeczach, bo tez ją kocham.

        moja teściowa jest wiecznie albo zajęta, albo zmęczona i wielka łaske robi, do
        tej pory prosiłam, chowałam dumę do kieszeni, ale trudno, jeśli babcia chce
        kochac wnuki wyłącznie miłością słowną, a nie czynami, to dostanie wnuki dwa
        razy do roku, i może jakies zdjęcia, niech se patrzy w domku i mówi do zdjęć, że
        bardzo je kocha.

        jak dla mnie nie widzę problemu. kwestia wyboru. nie możesz miec ciastko i zjeśc
        ciastko, proste.
    • starababa-dwa Re: Sprawa z babcią:) 27.08.07, 18:52
      naprawde zal mi ciebie a szczegolnie twego synka. ja natomiast
      zawsze chcialam miec prz sobie swego wnusia ,ale moja synowa nie
      dopuszczala go do mnie. syn byl slepo zakochany i poddany zonie.
      mimo to przez cale zycie robilam wsystko co w mojej mocy by miec
      kontakt z wnukiem .i mam .co prawda jest juz
      doroslym ,studiuje .jest kochanym przezemnie ponad zycie. nie
      powiem ,z jest cudownym dzieckiem,jak kazdy ma swoje wady ...a kto
      ich nie ma ? lat cofnac sie nie da ,pewne sprawy same musza dojrzec.
      zycie jego nie bylo ròzowe,co pozostawilo slad .ale nie mam co
      marudzic,wiem,ze mnie kocha i ja go tez. kazdy mosi miec kogos do
      kochania,nawet jak czasami uslyszy nie to co chcialby ...no ale
      trudno .dobre maniery,sposòb bycia ,wynosi sie niestety z
      domu ,ktòrego mu zabraklo. na swj sposòb i tak jest wspanialy .on
      wie,ze mam babcie,ktòra oddalaby za niego zycie,nie zadajac nic w
      zamian.to jest milosc babci. nie powiem ,ze nie klocimy sie i
      owszem ,choc mozna to nazwac ;wymiana zdan. ale potem widze mily
      gest (zamian przeprosin) ot zmyl talerz,zagadal, wzial prysznic.nie
      pierze tylko jeszcze swoich skarpet, ale i na to przyjdzie pora. tak
      wiec widzisz ,babcia jest potrzebna ,porozmawiaj ze swoja
      mama.powodzenia
      • stormy1 Re: Sprawa z babcią:) 27.08.07, 20:37
        hmm, przykra sprawa. aczkolwiek moja mama tez raczej stroni od opiekowania sie
        wnukami, dopiero teraz zaczela sie prawdziwie realizowac, bo ma wiecej czasu dla
        siebie, a przynajmniej tak twierdzi. polecam podrzucanie dziecka znajomym,
        bardoz dobrze sie sprawdzasmile
      • joanna.gr Re: Sprawa z babcią:) 31.08.07, 16:19
        I to jest właśnie żałosna postawa:
        'synowa zła,nie stworzyła dziecku domu jak trzeba', w domyśle:babcia to by mu
        stworzyła
        'wnusio i wnusio,światło życia,nic się nie liczy,tylko on,wpatrzona jestem jak
        obrazek ble ble ble'.
        A nie można wnuków kochać mądrze?Kochać,mieć kontakt,nie wpierni*czać się,nie
        krytykować.Bo to nie jest TWOJA sprawa.Ty masz swoje relacje w wnukiem,ale
        najprawdziwsze,najgłębsze relacje tworzy się zawsze z matką.Mam wrażenie,że
        babcie są o to...zazdrosne.
        Chore,ot i wszystko.Chciałoby się powiedzieć: weź sobie kobieto jakieś zajęcie
        wyszukaj...
        • salamandra222 Re: Sprawa z babcią:) 31.08.07, 16:46
          Przeczytałam wszystkie posty i...
          Jeśli babcia znajdzie sobie zajęcie, to źle. Ma za mało czasu dla
          wnucząt. Jeśli nie znajdzie,to też źle - żyje wnuczkami i rodziną
          dziecka zamiast swoim życiem. To jak to w końcu jest?
          Dzieci mam już "stare", córka jest pełnoletnia, syn 14 lat. Mam
          swoje lata i blizej mi do wnucząt niż do małych dzieci.
          Nie rozumiem młodych mam: matka lub teściowa zajmując się wnukami
          powinna dostać chyba instrukcję na piśmie, co jej wono, a czego nie
          wolno. Bo inaczej ingeruje w metody wychowawcze syna/córki lub
          synowej/zięcia. I powinna być wdzięczna za ewentualną instrukcję?
          I nie marudzić, że zmienianie pieluch, przygotowywanie specjalnych
          posiłków dla maluszka (zgodnie z ową instrukcją), usypianie w ten
          czy inny sposób, to są zajęcia dla niej zbyt trudne?
          Z wdzięcznością i pokorą powinna przyjąć fakt, iż rodzice jej wncząt
          łaskawie zezwolili jej na kontakt z nimi?
          Padło tutaj pytanie jak babcia ma okazać wnukom, że ich kocha. Na
          pewno nie przez wyręczanie rodziców w pracach koniecznych! Babcia to
          jest święto: rozpieszczanie, atrakcje. Coś innego niż rodzice i
          tylko taką babcią będę o ile nią zostanę. Praca przy maluszkach
          przynależy do rodziców i tyle.
          Natomiast chęć pomocy swojemu dorosłemu dziecku przy jego małym
          dziecku jest osobną kwestiąsmile

          Nigdy, ale to nigdy nie obarczałam swojej Mamy pracą przy moich
          dzieciach (teściowa już nie żyła), ponieważ dla mnie samej
          zajmowanie się maluchami było ciężką pracą. Pracą, która była
          konieczna i dawała sporo satysfakcji, niemniej jednak była ciężka.
          Rozpieszczanie to co innego - żałuję, że tylko moja córka miała
          babcie i to zbyt krótko.
    • sloneczko2812 Re: Sprawa z babcią:) 27.08.07, 23:55
      Matko święta nie wiedziałam, że będzie aż tyle odpowiedzi,
      zauważyłam też, że mój post czy wątek (ciągle zapominam co z czym)
      był wczoraj na stronie głównej gazety. Powoli czytam wasze
      odpowiedzi, fajnie usiąść sobie spokojnie w fotelu i czytać i
      czytać...strasznie dużo tego jest, jutro mam nadzieję nadrobię.
      Ciekawe są odpowiedzi, napewno zrozumiałam pewne rzeczy, że różne są
      relacje babc z wnukami i na odwrót, więc nie ma co generalizować. U
      mnie sytuacja taka jak napisałam i nie wiedzieć czemu, ale wkurza
      mnie to. Może nie powinnam mieć pretensji do mamy, bo to nie jej
      obowiązek zajmowanie się moim synem, ale mnie jako córkę bolą
      niektóre jej słowa. Czasami po prostu chcę wyjść najzwyczajniej
      kupić sobie np. buty, pochodzić po sklepach, a chodziłam tak jeszcze
      zanim urodziłam synka, bo wiadomo miałam czas, teraz raz w miesiącu
      mogę sobie pozwolić na kupienie czegoś, nie z braku pieniędzy, ale
      właśnie z braku czasu. Wciąż się gdzieś śpieszę, szybko szybko, a ja
      chciałabym jeden dzień mieć tylko dla siebie (mąż pracuje nawet w
      weekendy a czasami i w niedzielę)
      Z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu.
      • rolinek Re:tylko od matki wymagacie, a co dajecie???? 28.08.07, 02:36
        tyle postów, taka dyskusja jaka babcia ma być dla wnuka i nim się
        zajmować, ale żadna z tych kochanych córeczek nie napisała ile
        zawdzięcza swojej matce. I to za swoje wychowanie powinna jej się
        odwdzięczyć, a nie mówić ze jesli nie będzie się wnukami opiekowała
        to się niczego dobrego nie doczeka. I to jest właśnie to. Zadnej
        wdzięczności za wychowanie dzieci, ale może będzie wdzięczność za
        wychowanie wnuków. Egoizm. Matka ma całe życie poświecać najpierw
        dzieciom, potem wnukom??? Córeczko a może jaka byłaś dla mamusi,to
        teraz ona taka jest dla wnuków.?? Będziesz taka sama jak twoja matka.
        Bawiłaś się za młodu, chcesz się bawić teraz, a potem będziesz
        chciała się bawić "na starość".Wątpię, czy będziesz chciała chować
        wnuki.A czy wiesz co mamie dolega? Jakie ma ciśnienie? A
        morfologia,cukier, czy przesypia noce, czy bolą ją kości? a czy
        badała serduszko? itp itd. Jakoś nie znajduję postów, gdzie córeczki
        pisałyby co robią dla mamusi.
        • lila1974 rolinek 28.08.07, 02:55
          Napisał/a:
          "Jakoś nie znajduję postów, gdzie córeczki
          > pisałyby co robią dla mamusi."

          Nie znajdujesz, bo jest to sprawa tak oczywista, że po prostu córki
          się tym nie chwalą na forum publicznym.

          Ale jeśli tak bardzo chcesz, to Ci napiszę, że tak, jeśli tylko mogę
          moim rodzicom i teściom w czymś pomóc to chętnie to robię. Faktem
          jest, że nie mam wielu okazji do na prawdę wielkich czynów, bo moi
          rodzice są osobami, które uważają, ze choć dzieci są już dorosłe to
          i tak najlepiej będzie im pod skrzydłami rodziców, więc to oni nadal
          bardziej dbają o mnie niż ja o nich.

          Były jednak takie chwile w życiu, szczególnie mojej mamy, iż myślę,
          że sprawdziłam się jako córka - np. egzaminy w szkole czy choroba
          kegosłupa. Mam nadzieję, że moja mama nie ma powodów do narzekania.

          Proszę sobie wyobrazić, że swego czasu nawet mnie przeprosiła za
          pewną sprawę słowami: "(...) zawsze jesteś gotowa pomóc, a jak sama
          potrzebowałaś pomocy, to spotkała Cię taka niesprawiedliwośc z mojej
          strony (...)".

          Tylko, że większość z nas córek, tego typu wynurzenia uzna za
          niepotrzebne przechwałki, dlatego nie pisze o nich TUTAJ. Ja sobie
          pozwoliłam, bo nie życzę sobie, by ktoś mi ubliżał twierdząc, ze
          jestem niewdzięczna i mam roszczeniową postawę.
        • e_r_i_n Re:tylko od matki wymagacie, a co dajecie???? 28.08.07, 10:10
          rolinek napisała:

          > żadna z tych kochanych córeczek nie napisała ile zawdzięcza swojej
          > matce.

          Bo nie o tym jest ten watek.
          Ja swoim rodzicom zawdzieczam wiele i do konca zycia im bede
          wdzieczna za to, co mi dali. Nie zgadzam sie tez, ze opieka nad
          wnukiem musza sobie zasluzyc na moje zainteresowanie. Tak jak oni
          poswiecaja czas i uwage mojemu dziecku, bo CHCĄ, tak ja bede im
          pomagała, w miarę możliwości, bo CHCĘ.
    • wanilia39 Re: Sprawa z babcią:) 28.08.07, 02:31
      babcia nic nie musi! Babcia jak chce to może.
      Niestety.
      • rolinek Re: babcia? a czy ta babcia nie jest mamą? 28.08.07, 02:42
        no właśnie znów słowo babcia. A słowa mama juz nie ma? Mama dla
        córki jest zawszą mamą...... Córka ma kochać mamę,a nie mamę- babcię,
        Oceń ją jako mamę. A jako babcię oceni kiedyś wnuk. I wcale nie za
        opiekę jak był malutki. A może za to, że babcia będzie go kryła, jak
        np.pójdzie na wagary, lub wyjedzie z dziewczyną?
        • moofka Re: babcia? a czy ta babcia nie jest mamą? 28.08.07, 12:55
          A jako babcię oceni kiedyś wnuk. I wcale nie za
          > opiekę jak był malutki. A może za to, że babcia będzie go kryła,
          jak
          > np.pójdzie na wagary, lub wyjedzie z dziewczyną?

          ???
          a matce powiedza ze dzie?
    • lila1974 Re: Sprawa z babcią:) 28.08.07, 02:40
      Dlaczego widzicie Państwo tylko dwa końce kija, a gdzie sam kij?

      Dlaczego osoby, które machają w tym wątku sztandarem "WOLNOŚĆ DLA
      BABĆ" w córkach i synowych widzą jedynie pazerne i wyrachowane
      harpie z roszczeniową postawą? Czy rzeczywiście macie nieszczęście
      obcowac wyłącznie w takim towarzystwie? Pozostaje tylko współczuć.

      Czy tak ciężko Państwu uwierzyć, że spora rzesza nas matek szanuje
      swoich rodziców i teściów oraz ich prawo do rozporządzania własnym
      życiem? Że nie wpychamy dzieci do ich mieszkań, gdy tylko uchylą się
      drzwi i nie uciekamy szczęśliwi, że znów udało się wrobić babcię i
      dziadka w niańczenie?

      Proszę zatem przyjąć do wiadomości, że istnieje również inny gatunek
      rodzica - rodzica, który kocha swoich rodziców i szanuje teściów,
      więc nie zrzuca im na głowę swoich obowiązków.

      I ten gatunek właśnie chciałby mieć po prostu ŚWIADOMOŚĆ, że jest
      dla swoich rodziców i teściów na tyle ważny, że nie zostanie z ręką
      w nocniku, gdy się zwróci do nich z prośbą o pomoc.

      Nie PEWNNOŚĆ, że rodzic mu nie odmówi, lecz zwykłą możliwość zadania
      pytania "CZY MOGLIBYŚCIE?".

      A autorka tego wątku takiej ŚWIADOMOŚCI nie ma. Ba! Ma świadomość,
      że nie ma co prosić, bo usłyszy odpowiedź "NIE, BO NIE!" To jest
      zwyczajnie i po ludzku przykre, a kto tego nie rozumie, to chyba ma
      kamień zamiast serca.

      A już sugerowanie d.o.s.i, że człowiek nawet nie ma prawa PYTAĆ,
      tylko musi CZEKAĆ NA PROPOZYCJE jest zwyczajnie niedorzeczne.
      Mówimy, że podstawą dobrych relacji międzyludzkich jest rzeczowa
      wymiana zdań, dlaczego więc w tym przypadku mielibyśmy zdać się na
      domysły? Czy nie łatwiej jest poprosić o pomoc, niż cierpieć w
      ukryciu, że rodzic tej pomocy nie proponuje?

      Nie twierdzę, że wśród nas rodziców absolutnie nie występuje gatunek
      wstrętnych roszczeniowców, ale kategorycznie sprzeciwiam się
      odmierzaniu każdemy z nas tą samą miarką!

      Czy na prawdę w każdej forumowej dyskusji musi istniec TYLKO białe i
      czarne? Zapominacie o tym, że szarego jest najwięcej.

      A wracając do świadomości ... fakt, że wiem, iż dla swoich rodziców
      jestem bardzo ważna (podobnie jak mój mąż dla swoich) stanowi bardzo
      istotny element mego dobrego samopoczucia. Swiadomość, że gdy
      poproszę o pomoc, to nie zostanę posłana do diabła, daje mi
      możliwość rozumnego przyjęcia ewentualnej odmowy. Bo wiem, że
      rodzice, czy teściowie gdyby mogli, to by pomogli.

      Osoba, która taką świadomość posiada, nie musi pytać DLACZEGO
      spotkała go odmowa. Po prostu WIE, że rodzice NIE MOGLI mu pomóc, a
      nie NIE CHCIELI.

      Świadomość, że rodzic NIE CHCE pomóc, choć może jest po prostu
      STRASZNA.

      Parę osób tutaj wydaje się tego nie rozumieć.


      • siasiuszek Re: Sprawa z babcią:) 28.08.07, 06:33
        Bardzo mądrze napisane
      • sara-marco Re: Sprawa z babcią:) 28.08.07, 10:04
        > Czy tak ciężko Państwu uwierzyć, że spora rzesza nas matek szanuje
        > swoich rodziców i teściów oraz ich prawo do rozporządzania własnym
        > życiem? Że nie wpychamy dzieci do ich mieszkań, gdy tylko uchylą się
        > drzwi i nie uciekamy szczęśliwi, że znów udało się wrobić babcię i
        > dziadka w niańczenie?
        >

        Ja wierze ze tacy tez sa ale w tym watku tacy sie nie wypowiadaja ,wypowiadaja
        sie i zakładaja takie watki własnie rozczeniowi.
        • e_r_i_n Re:tylko od matki wymagacie, a co dajecie???? 28.08.07, 10:06
          sara-marco napisała:


          > Ja wierze ze tacy tez sa ale w tym watku tacy sie nie
          > wypowiadaja

          Słucham??? Uważasz, że wszyscy piszacy w tym watku to osoby o
          roszczeniowym nastawieniu do świata?
      • e_r_i_n Re: Sprawa z babcią:) 28.08.07, 10:16
        Lila - podsumowałaś wątek idealnie. Podpisuję się pod Tobą
        wszystkimi kończynami wink.

        lila1974 napisała:

        > A wracając do świadomości ... fakt, że wiem, iż dla swoich
        > rodziców jestem bardzo ważna (podobnie jak mój mąż dla swoich)
        > stanowi bardzo istotny element mego dobrego samopoczucia.
        > Swiadomość, że gdy poproszę o pomoc, to nie zostanę posłana do
        > diabła, daje mi możliwość rozumnego przyjęcia ewentualnej odmowy.
        > Bo wiem, że rodzice, czy teściowie gdyby mogli, to by pomogli.

        Dokładnie. Świadomość, że istnieje na świecie taka 'bezpieczna
        przystań' jest bardzo ważna i pomocna. I nie trzeba z niej korzystać
        zbyt często. Ale wiedzą, że jakby co, jest na świecie ktoś, kto
        pomoże w każdej sytuacji (jesli tylko bedzie mogl), pomaga żyć.
        Dla mnie rodzic to własnie taka osoba, która jest przy dziecku
        (nieważne, czy ma ono lat 5, 15 czy 35) i jest pierwszą osobą
        wyciągającą pomocną dłon.
        • nod26 Re: do erin 28.08.07, 15:01
          Autor: nod26 26.08.07, 11:57
          Dodaj do ulubionych Skasujcie
          Odpowiedz

          haga78 napisała:

          > nie chcialabym byc dla nikogo bliskiego tylko imieniem i nazwiskiem.


          Nie wiem jak była przyczyna tego ze nie znasz swojej babci ale ja powiem ci
          krotko o sytuacji w ktorej podobnie znalazła sie kobieta nie utrzymujaca
          kontaktu z mała wnuczką.Otoz synowa w bezczelny sposob nie utrzymujac zadnych
          bliskich kontaktow z tesciowa tylko rosciła,pieniadze.opieka nad wnuczka etc.To
          wszystko załatwiała poprzez męża(syna)swojej tesciowej.Nikt nie potrafił
          zrozumiec o co własciwie tej dziewczynie chodz nawetsam maz nie potrafił nikomu
          wytłumaczyć.Poprostu kobieta psychol.Jednego razu tesciowa nie wytrzymała
          sytuacji nerwowej (nawiasem schorowana)po kilku operacjach(macicy,guz na piersi)
          i odmowiła opieki nad wnuczka.Ta mała była chora ,mamusia jej nigdy nie miala
          czasu dla dziecka i wiesz co sie stało!synowa powiedział krotko cyt.mogłas miec
          wnuczke a teraz juz jej nie zobaczysz.Od tej pory minęło 9 mies.syn matki nie
          odwiedza bo mu nie wolno,dziecka tez tesciowie nie widuja,mało tego to syn
          pominął wszystkie uroczystosci jak Dzień Matki,imieniny,swięta itd.Totalny brak
          kontaktu.Sama widzisz ze opieka przez trzy lata została zapomniana a dziecko
          teraz podobnie tak jak ty bedzie znało babke z imienia.To jest żałosne.Prawda
          lezy posrodku i zadna wnuczka nie pozna prawdy jaka naprawde jej babcia
          była.Dlaczego?dlatego ze zadna synowa rozczeniowa jesli nie spełnią sie jej
          oczekiwania nie powie dziecku dobrze o babci.Jedyne co usłyszy to to ze matka
          twojego ojca to była kawał jędzy.


          Cytuje jeszcze raz moj post pisany wyzej na ktory nikt nawet nie raczył zwrocić
          uwagi i chocby w dwoch słowach wypowiedziec sie w temacie ktory jest
          autentyczny.Nawet wiem z jakiego powodu nikt nie pociagnąl tematu,bo sprawa
          dotyczyła "synowej" takiej jak tu wszystkie obecne na tym forum choc moze nie do
          konca tak podłe.
          Powiedz za tym droga erin gdzie ta kobieta ktora jeden jedyny raz odmowiła
          opieki ma szukać "bezpiecznej przystani" skoro obok niej jest dwoch sępow ktorzy
          sa tylko biorcami i patrza by wykorzystac matke nie baczac na jej zdrowie i
          finał taki ze utrudniaja jej za kare kontakt z wnukiem.Ten przykład ktory jest
          opisany to przykład dla matek majacych dorosłe dzieci i wnuki.Nie ma cudownego
          srodka na dobre układy.Jedno jest pewne miłosc,kontakty sa super jesli spełnia
          sie warunki.

          • e_r_i_n Re: do erin 28.08.07, 15:15
            nod26 napisał:

            > Nawet wiem z jakiego powodu nikt nie pociagnąl tematu,bo sprawa
            > dotyczyła "synowej" takiej jak tu wszystkie obecne na tym forum
            > choc moze nie do konca tak podłe.

            W tym watku wypowiadam sie tylko w temacie mojej mamy. Sprawy z moja
            tesciowa (wszystkie, poczawszy od dbania o kontakty, po
            ewentualnie 'mowienie dobrego slowa') nalezą do mojego meza. Nie
            wiem więc, dlaczego swoje pytania kierujesz akurat do mnie.

            > Powiedz za tym droga erin gdzie ta kobieta ktora jeden jedyny raz
            > odmowiła opieki ma szukać "bezpiecznej przystani" skoro obok niej
            > jest dwoch sępow ktorzy sa tylko biorcami i patrza by wykorzystac
            > matke nie baczac na jej zdrowie i finał taki ze utrudniaja jej za
            > kare kontakt z wnukiem.

            Jeśli prawdą jest to, co piszesz, to jest to bardzo przykre. W
            zadnym poscie nie popierałam wykorzystywania babć i stawiania im
            warunków do kontaktow z wnukami. Oczywiscie, ze tutaj winę ponoszą
            młodzi. Przede wszystkim facet, ktory nie potrafi sie przeciwstawić
            zonie. Co mam Ci wiecej napisac? Ze sa na swiecie podli ludzie? No
            sa.

            > Ten przykład ktory jest opisany to przykład dla matek majacych
            > dorosłe dzieci i wnuki.Nie ma cudownego srodka na dobre
            > układy.Jedno jest pewne miłosc,kontakty sa super jesli spełnia
            > sie warunki.

            To akurat bzdura. Milosc w relacji rodzic - dziecko jest
            bezwarunkowa. Za kontakty odpowiadają obie strony.
          • lila1974 Re: do nod26 28.08.07, 15:52
            Ależ nikt nie twierdzi, że nie ma sępów wśród synowych, zięciów,
            córek, czy synów, ale dlaczego przez pryzmat jednej takiej historii
            oceniać zaraz całą populację?

            Bardziej w tym przypadku interesowałoby mnie dlaczego mąż nie
            potrafi okiełznać despotycznych zapędów swojej żony i wyrządza tak
            ogromną krzywdę swojej matce.

            Jakoś nie zauważyłam, by któraś z piszących tu dziewczyn
            oświadczyła "matka/teściowa odmówiła mi pomocy, więc już Nigdy nie
            zobaczy swoich wnuków". Czytałam tylko, że nie będą zdziwione, jeśli
            kiedyś w przyszłości wnuczek nie będzie interesował się babcią, co
            uznają za konsekwencje nie interesowania się wnuczkiem.

            Jesli się ma obok siebie taką wredną małpę, co to oczekuje, ze
            bliscy będą skakać wokół jej dziecka, a ona matka będzie miała
            kłopot z głowy, to należy zając się ową małpą, a nie rozciągac zbyt
            daleko idące wnioski na wszystkie matki świata.
            • siasiunia1 Re: do nod26 31.08.07, 16:42
              Lila - ta wypowiedz oraz ta powyzej - zgadzam sie w 100%.
      • asiarol Re: Sprawa z babcią:) 29.08.07, 20:35
        lila, dzięki Ci za to podsumowanie, zgadzam się z każdym słowem, jesteś chyba
        nieliczną z tych ,które zrozumiały o co chodzi autorce wątku...
    • nangaparbat3 jestesmy narodem zawistników 28.08.07, 16:11
      Watek tak się rozrosł, że moglam tylko rzucic okiem.
      ale jest oczywiste, ze motorem postepowania matki Słoneczka jest
      zawiść - nie popilnuję jej dziecka wtedy, kiedy mialaby mieć z tego
      przyjemność.
      Przeciez chodzi o sporadyczną pomoc. parę godzin od czasu do czasu.
      "Ja dla twojej przyjemnosci nie bedę zostawac w domu z dzieckiem" -
      toz w tym zdaniu jest cała wredna postawa wobec siebie samej, innych
      ludzi i swiata w ogole.
      I ta postwa znajduje poparcie i zrozumienie w oczach calej masy
      internautów.
      Chron nas Panie Boze przed takimi ludźmi, naprawdę.
    • kamilucha22 Re: Sprawa z babcią:) 29.08.07, 08:36
      Moja mama tez nie jest za bardzo za tym zeby pilnowac wnuka. Nawet
      jak do mnie przyjdzie,tez oczywiscie raz na miesiąc to nie zajmuje
      sie pol rocznym wnusiem tylko swoim telefonem. Jest oczywiscie
      bardzo zazdrosna gdy na wekend jedziemy do tesciów.A ja lubie tam
      jezdzic bo moge sobie troszke odpoczac od oliwierka. Tescviowa
      moglaby go nosic na rekach 24 godz. A niestety moja mama nie
      bardzo.Pozdrawiam i zycze powodzenia. Zapraszam rowniez do siebie
      fotoforum.gazeta.pl/5,2,kamilucha22.html
      • sara-marco Re: Sprawa z babcią:) 29.08.07, 10:19
        Zapraszam rowniez do siebie
        > fotoforum.gazeta.pl/5,2,kamilucha22.html

        Obejrzałam twoje fotoforum i powiem ci ze mama twoja nie wyglada na babcie ani
        na twoje mame raczej na ciut starsza siostre totez nie dziwie sie ze wnuki ja
        jeszcze nie interesuja.Super mama.
    • veronique_p Re: Sprawa z babcią:) 29.08.07, 15:44
      Mnie moja mama jeszcze kiedy bylam bardzo mloda dziewczyna i na dlugo zanim
      zaczelam planowac zalozenie wlasnej rodziny, uprzedzila i w ciagu kolejnych lat
      mi to powtarzala, ze ona babcia nie chce byc i na jej pomoc przy moich dzieciach
      nie mam co liczyc. Z poczatku te jej slowa sprawialy mi przykrosc ale
      wiedzialam, ze to jej swiete prawo i z czasem przyzwyczailam sie do mysli, ze
      moge liczyc tylko i wylacznie na siebie. Tak bylo kilka lat temu, kiedy jeszcze
      nie mialam rodziny. A teraz dzieli nas kilka tys. kilometrow i jest jej przykro,
      ze swojego wnuka (15 mcy) zna tylko ze zdjec i moich kilku krotkich pobytow w
      Polsce, ze maly garnie sie do przyszywanych wujkow i cioc (naszych przyjaciol) a
      z nia sama zadnej wiezi nie ma. Czasami zastanawiam sie, czy pamieta te swoje
      slowa sprzed kilku lat i czy chcialaby je cofnac.

      A co do naszych rozrywek to po prostu musielismy troche zmienic sposob spedzania
      wolnego czasu i praktycznie wszedzie zabieramy malego. Jest teraz mniej wyjsc do
      kina, na kolacje , czy pubu a za to wiecej weekendowych wyjazdow, basenu,
      zwiedzania, spacerow, grilow, wycieczek rowerowych, itp. Czasami ale rzadko
      tylko we dwoje i przy tym wymieniamy sie pomoca z zaprzyjaznionym malzenstwem,
      ktore ma dziecko w wieku naszego. Bardzo sobie taki sposob chwale i polecam
      wszystkim, ktorzy maja taka mozliwosc.
      • housewife1 Re: Sprawa z babcią:) 29.08.07, 18:15
        Złoty środek jest najlepszy, czyli układ babcia troche pomoże, a córka pomocy
        nie nadużywa... a babcia , która w ogóle nie chce pomagać, mimo, że jej stan
        zdrowia nie jest najgorszy, to dla mnie wyrodna babcia i już. Moja babcia ma w
        tej chwili 80 lat i widać, że jest schorowana juz na pierwszy rzut oka, bo po
        prostu schorowanego człowieka rozpoznasz, a jeśli babcia jednego dnia mówi, że
        jest strasznie schorowana, a drugiego opowiada z dumą, że była na działce i
        skopała całą działke sama, to chyba coś jest nie tak... najwyraźniej kopanie
        działki jest dla niej ważniejsze od wnuków, skoro woli narażać swe zdrowie dla
        działki, niż dla nich..
        i jest to zwyczajnie bardzo przykre.
        taka jest moja teściowa
        moja mama nie ma problemu z powiedzeniem mi "nie", bo pomaga jak może , sama
        jest nie zawsze w świetnej formie i jak mówi "nie", bo chce sobie pojeździć po
        sklepach, lub poleżeć z gazetą, to dla mnie to jest normalne, ale własnie
        dlatego, że wiem, iż mam w niej oparcie, i że kiedy mi odmawia, to nie
        złośliwie, tylko po prostu tego dnia nie może, lub nie chce jej się, a ja to
        doskonale rozumiem, bo gdy ja jestem naprawdę zmęczona, to ona zna mnie na tyle,
        że pomoże mi wtedy. To sa normalne relacje zmatki z córką, chociaz mam czasem z
        mamą cięzkie chwile w których ja jej pomagam, bo mama ma nawracające stany
        depresyjne i to jej trzeba pomóc. Więc to jest wzajemność. I na wzajemności się
        opiera dobry kontakt.
        nie rozumiem jak mogłabym córce powiedziec, nie pomogę ci bo ty się za dobrze
        bawisz.
        • housewife1 Re: Sprawa z babcią:) 29.08.07, 19:36
          Poza tym decydując się świadomie na dzieci, licze się z taka możliwością, że
          kiedyś będe może miała wnuki i normalny człowiek liczy się z czymś takim, a
          jeśli decyduje sie na dzieci, a potem wypomina tym dzieciom, że "ja to ciebie
          ciężko wychowywałam, więc z wnukami mi się na oczy nie pokazuj", no to dla mnie
          to jest nie do pojęcia. To w takim razie trzeba było nie mieć wcale dzieci i z
          wnukami kłopotu by nie było...
          Dzieci i wnuki to nie jest dopust boży. Przynajmniej nie dla normalnego
          emocjonalnie człowieka.
          Na pełny etat należałoby zatrudnic opiekunkę, ale żeby na okazjonalne (a o takim
          mówi słoneczko, nie o zadnym tam etacie, zauważcie to poniektórzy) wyjśćie
          szukać w popłochu opiekunki, to mi się w głowie nie mieści. Od tego jest
          rodzina, by się wspierać, nawzajem...
          A jeśli nie ma tej serdeczności i wzajemności, to ja nie rozumiem po co
          utrzymywać kontakt??? żeby na zdjęciu ładnie z rodziną wyjść i sąsiadom pokazywać???
          • bemm1 Re: Sprawa z babcią:) 30.08.07, 13:41
            Szok. NIe przeczytałam wszystkich wypowiedzi... Bardzo ich duzo!!!
            Temat jak widzę ma przysłowiowe wziecie wink. Zacznę od kobietki,
            dzieki ktorej sie to wszystko zaczęlo... Hm... Troche mi ćiebie żal.
            faktycznie, gdybym ja usłyszala tego typu slowa od mojej mamy czy
            tesciowej tez by mi sie zrobilo przykro. Tym bardziej, ze wychodne
            bylo od wielkiego dzwonu, a mama zapewne juz zapomniala jak to jest
            miec chwilke tylko dla siebie ( zapomnial wol jak cielęciem był)...
            Z drugiej strony, moze rzeczywiscie mama sie boi i czuje niepewnie
            pilnując malego wnuczka.. a moze wyznaje takie zasady i pozostaje ći
            sie z nimi pogodzic.. twoja mama, wiec powinnas wiedziec
            najlepiej... Moze rozmowa z nia na ten temat chociazby pozwoli ci
            wyjasnic czego mozesz sie spodziewac dokladnie jesli chodzi o opieke
            nad wnukiem i na przyszlosc odpowiednio w razie potzreby sie
            zorganizowac..smile
            chcialabym tez napisac do tych babc i innych osob ktore twierdza ze
            NIE MUSZA!!! to chyba za ostro powiedziane, i to w stosunku do
            wlasnych dzieci i wnuczat...Fakt, wiele rzeczy NIE MUSIMY robic
            wobec siebie czy innych, ale spojrzmy wokolo siebie i przypomnijmy
            sobie ile razy ktos zrobil cos dla nas a przeciez NIE MUSIAL,
            wystarczylo odrobine checi i dobrej woli smile.. Ktos napisal, ze
            wnuki nie maja obowiazku zajac sie dziadkami i babciami, lezy to w
            gestii dizeci, z racji ze to ich rodzice, ktorzy spełnili obowiazek
            wychowania wobec nich... gorzej jak i ci nie moga sie zajac... wtedy
            zostaja wnuki, wtedy juz 20 paro letni, pracujacy silni mlodzi
            ludzie, ktorzy mogli by powiedziec NIE MUSZE i tak sie kolo zamyka..
            bledne kolo... ludzie!!! chodzi tu przeciez o relacje miedzy nami,
            dziakowie, babcie, rodzice, dzieci, wnuki to my jestesmy najblizsi
            sobie i to my powinnismy byc dla siebie dobrzy, wyrozumiali i skorzy
            do bezinteresownej pomocy.. Poza tym obecnosc starszych pokolen jest
            wskazana nawet do prawidlowego rozwoju psychicznego dziecka...EE
            tam.. wogole Jak zwykle ci co nie powinni robia najwiekszy problem..
            Ludzie uciekaja z kraju, niz demograficzny, ciezko jest mlodym para,
            wszystko drogie, mieszkania drogie a zamiast wsparcia od
            najblizszych czesto dostaja po tylku!!!! jak mozna wogole powiedziec
            twoje dziecko twoj problem!!!!!!!! A co??? ja juz nie twoje
            dziecko???Mamo, babciu!! opamietaj sie!!!!!!!!!odejdziesz z tego
            swiata to cie zwolni z odowiedzialnosci nade mna!!!!!!! jak ojciec
            na alimenty nie daje to sie dziadkow sadzi, prawda??? wiec jakis
            obowiazek wobec wnukow jest!!!!
            • ulka32 Re: Sprawa z babcią:) 31.08.07, 08:58
              bemm1 napisała:

              Mamo, babciu!! opamietaj sie!!!!!!!!!odejdziesz z tego
              > swiata to cie zwolni z odowiedzialnosci nade mna!!!!!!! jak ojciec
              > na alimenty nie daje to sie dziadkow sadzi, prawda??? wiec jakis
              > obowiazek wobec wnukow jest!!!!

              Zasada opieki i pomocy powinna obowiazywac obie strony.Najczesciejtak nie
              jest.Rodzice wychowaja swoje dzieci,potem wnuki a koniec ich jest taki ze czasem
              koncza w przytułku lub na oddziale opieki długoterminowej.Wiem cos o tym bo
              pracuje w szpitalu i czasem sie zdarza ze owa pani chwyci mnie za reke i przy
              łóżku opowie krociutko historie swojego życia.Dzieci nie maja wtedy ani czasu
              ani mozliwosci opieki nad ciezko niedołężną matka.Zdarza sie tez w tych lepszych
              domach ze matki sa oddawane na oddz.na okres wakacji czy tez swiat nawet Boze
              Narodzenie.Zdziwicie sie ale to prawda .Wystarczy przyjsc i popatrzec na te
              kobiety ktore patrza w drzwi i czekaja czy przyjdzie kochany synus ktoremu matka
              dała z siebie wszystko.O corkach nie wspomne bo bywaja takie kanalie ze az reka
              swedzi zeby jej przyłożyć.Przyjdzie zestrojona,raz na miesiac i popatrzy na
              mamusie ,przyniesie landrynek i kilka pomaranczy połozy na szafce pogłaszcze
              mamusie po głowie i wychodzi.Owa mamusia płacze pozniej ze personel ma
              problem,bo cała jej choroba to tesknota za rodzina ktorej oddała całe swoje
              życie.Wiem ze ktoras sie z was sie odezwie ze pewnie nie spełniła warunkow.Nawet
              jesli nie zrobiła wszystkiego to widac jak na dłoni ze trzeba sie okupowac i nie
              ma sie pewnosci czy dostanie sa cos w zamian.Wszyscy krzycza jak to beda pomagac
              rodzicom.Nie wierze w jedno słowo z racji doswiadczenia.Poczekamy zobaczymy jaki
              scenariusz napisze zycie naszym rodzicom.
              • lila1974 ulka32 31.08.07, 13:11
                Z racji miejsca, w którym pracujesz, widzisz takie przypadki.
                Ja pracując w służbie zdrowia widzę również inną wersję - dzieci i
                wnuki, które roztaczają opiekę nad swoimi starszymi krewnymi.

                Tak sobie myślę ... a może dziadek czy babcia wylądowali bez opieki,
                bo nie potrafili wychować swoich dzieci? Może ścieląc im perski
                dywan pod nóżki wychowali egoistów, którzy nie są teraz w stanie
                wysilić się na współczucie i opiekę. A może były to właśnie matki
                podobne do tej z założycielskiego wątku, które myślały wyłącznie o
                sobie, dzieciom rzucały kłody pod nogi, nie okazały cienia
                zainteresowania i chęci pomocy, a teraz zbierają owoce swego
                postępowania?

                Mój dziadek ze strony ojca umierał w samotności, nie dziwi mnie
                kompletnie ten fakt. Był gnojem przez całe życie. Kto wie, może i on
                wciskał pielęgniarce łzawe historyjki, może i ona użalała się nad
                jego losem, a pomstowała na rodzinę?

                Jako osoba obca nie masz pojęcia, co się wydarzyło w życiu tych
                ludzi, że na starość znaleźli się w takiej a nie innej sytuacji.

                Wydaje mi się, ze kluczem do rodzinnego szczęścia jest myślenie o
                sobie wzajemnie i wychowanie dzieci na ludzi, którzy potrafią
                kochać, ale żeby tak było, samemu trzeba umieć kochać - mądrze
                kochać!
                • ulka32 Re: ulka32 31.08.07, 13:28
                  lila1974 napisała:
                  Jako osoba obca nie masz pojęcia, co się wydarzyło w życiu tych
                  > ludzi, że na starość znaleźli się w takiej a nie innej sytuacji.


                  Wiem napewno bardzo duzo i mylisz sie ,mam sporo juz zycia za soba i
                  doswiadczenia rodzinne rowniez.Mam tez dzieci i wiem jedno im wiecej dajesz tym
                  bardziej uwazaja ze powinnas bo im sie to nalezy.Nie ma złotego srodka a prawda
                  jest taka ze swoje dziecko mozesz miec kochane ale nigdy nie wiesz jak partner
                  twojego dziecka wpłynie na wasze kontakty.Nie masz wpływu na pewne sytuacje
                  chocbys chciała najlepiej.Jesli znajdzie sie ta trzecia osoba ktora bedzie
                  chciała decydowac o tym co powinnas i twoje dziecko znajdzie sie miedzy młotem a
                  kowadłem to wybór masz jeden!godzic sie na wszystko bo inaczej kontakt żaden z
                  wnukiem i własnym dzieckiem.


                  > Mój dziadek ze strony ojca umierał w samotności, nie dziwi mnie
                  > kompletnie ten fakt. Był gnojem przez całe życie.

                  No cóz jestes pewnie bardzo młoda osoba ,nie,nawet nie chce myslec ze mozna
                  mowic zle o zmarłych nawet gdyby zrobili cos strasznego.Tak mnie wychowano i
                  mysle ze nie majac nienawisci do tych ktorzy mnie kiedys skrzywdzili nie bede
                  umierac w samotnosci,zawsze sie znajdzie ktos kto mi pozwoli umrzec przy
                  sobie.Toi co napisałas wstrzasnęło mna.Brzydze sie takich słow.No coz jak widac
                  twoi rodzice zezwolili ci na takie teksty,.
                  • e_r_i_n Re: ulka32 31.08.07, 13:31
                    ulka32 napisała:

                    > Mam tez dzieci i wiem jedno im wiecej dajesz tym bardziej uwazaja
                    > ze powinnas bo im sie to nalezy.

                    Bo dawać trzeba mądrze. Tak jak kochać. Wtedy dostaje się w zamiar
                    wdzięcznosc.
                    Trzeba też uczyć dziecko niezależności i umiejętności
                    przeciwstawiania się zabiegom 'osób trzecich'.
                    • lila1974 e_r_i_n 31.08.07, 15:10
                      Dokładnie.

                      Sporo w życiu od rodziców dostałam, ale nie mam przeświadczenia, że
                      mi się NALEŻY. U mojego rodzeństwa też nie zauważyłam podobnych
                      skłonności.

                      Fakt opieki i pomocy rodzicom i rodzeństwu jest dla mnie tak
                      oczywisty, ze nawet porównania mi brakuje "jak co".
                      • e_r_i_n Re: e_r_i_n 31.08.07, 15:19
                        lila1974 napisała:

                        > Fakt opieki i pomocy rodzicom i rodzeństwu jest dla mnie tak
                        > oczywisty, ze nawet porównania mi brakuje "jak co".


                        Jak Pijpulkom? tongue_out
                  • lila1974 Re: ulka32 31.08.07, 15:05
                    Mam w nosie konwenanse - nie mówić źle o zmarłych.

                    Szczerze mówiąc to o "dziadku" nie mówimy wcale, bo dla mojego taty,
                    jego rodzeństwa i babci jest to bardzo przykre.

                    Nie uważam, by każdy zasługiwał na szacunek tylko dlatego, ze
                    chodził po tym świecie.

                    Nienawiść? Nie sądzę.
                  • iwles Re: ulka32 31.08.07, 16:37
                    ulka32 napisała:
                    > wiem jedno im wiecej dajesz tym
                    > bardziej uwazaja ze powinnas bo im sie to nalezy


                    To zalezy "co" rozumiemy pod pojęciem: dawać dzieciom wszystko.
                    Bo dawać dzieciom pieniądze, rzeczy materialne itp. to jedno,
                    a dawać
                    miłość, opiekę, bezpieczeństwo, wsparcie psychiczne i poczucie:
                    dziecko na mnie zawsze możesz liczyć - to coś zupełnie, zupełnie
                    innego.
                  • siasiunia1 Re: ulka32 31.08.07, 16:56
                    "No cóz jestes pewnie bardzo młoda osoba ,nie,nawet nie chce myslec
                    ze mozna mowic zle o zmarłych nawet gdyby zrobili cos strasznego."

                    a dlaczego ma sie nie mówic? to ze umarł to go wyświęca? to ze nie
                    zyje to znaczy ze stał się kimś lepszym?
                    jezeli rzeczywiście był podły przez całe życie i np nie okazał nigdy
                    skruchy za to to czemu po jego śmierci nalezy mówić o nim dobrze?
                    bo nie żyje?
                    Czemu Lila ma być obłudna? Lub jej mąż? Jezeli faktycznie dziadek
                    narobił im krzywd i tego nie żałował to oni mają teraz mówic ze
                    dziadzius był kochany tylko ekscentryczny nieco?
                    Napisała szczerze. Brzmi to faktycznie mocno ale szczerze.
                • nod26 Re: ulka32 31.08.07, 16:10
                  lila1974 napisała:



                  > Mój dziadek ze strony ojca umierał w samotności, nie dziwi mnie
                  > kompletnie ten fakt. Był gnojem przez całe życie.

                  Jak odziedziczysz cosik po dziadziusiu a sadzac po wypowiedziach napewno to
                  ciezki los tych ktorzy beda od ciebie zależni.
                  • lila1974 nod26 31.08.07, 16:38
                    Zamiast współczyć osobom Ci nie znanym, dołóż wszelkich starań, by
                    mieć dobre relacje ze swoimi bliskimi.

                    Nie znasz mnie, nie znasz życiorysu mojego dziadka, więc daruj sobie
                    tę udawaną troskę i wzgardę, bo nie robi ona na mnie wrażenia.
                    • nod26 Re: nod26 31.08.07, 17:07
                      lila1974 napisała:

                      > Zamiast współczyć osobom Ci nie znanym, dołóż wszelkich starań, by
                      > mieć dobre relacje ze swoimi bliskimi.

                      Uwierz ze zrobie wszystko by je miec ale nie siła i zabieganiem o zdrowy układ.

                      > Nie znasz mnie, nie znasz życiorysu mojego dziadka, więc daruj sobie
                      > tę udawaną troskę i wzgardę, bo nie robi ona na mnie wrażenia.

                      I co nie mam racji żes harda jak śp.dziadziuś.
              • bemm1 Re: Sprawa z babcią:) 31.08.07, 22:07
                dokladnie sie z Pania zgadzam.. odnioslam sie dokladnie do watku
                tego forum... dla mnie jest nie do pomyslenia jak ludzie
                pozostawiaja swoich rodzicow czy dziadkow, wiem bo tez sie z tym
                spotykam... teraz sama juz planujac zycie, biore pod uwage fakt ze
                moi rodzice beda kiedys mnie potzreboali tak jak ja ich potzrebuje
                teraz i niejednokrotnie mnie ratuja z opresji... nie moge zniesc
                mysli ze mnie nie bedzie stac ( moze ) na najlepszych lekarzy i na
                najlepsza opieke,ale wiem ze zawsze bede z nimi, tak zostalam
                wychowana i w takiej rodzinie sie chowam, w ktorej zawse wszyscy
                sobie bezkrytycznie staraja pomoc. mOjego meza rodzina tlk samo
                jest sobie wzajenie oddana, wec wspolczuje tym ktorzy takich relacji
                nie maja...pozdrawiam
    • Gość: bozena Re: Sprawa z babcią:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.07, 00:51
      je.pl/p8gv
    • deodyma Re: Sprawa z babcią:) 15.09.07, 15:34
      znam takie przypadki. mama mojej kolezanki nigdy nie zostaje z
      wnukami nawet wtedy, gdy ja o to prosza. twierdzi, ze nie ma czasu
      ani cierpliwosci, by na stare lata zajmowac sie dziecmi. do syna i
      jego zony powiedziala kiedys, ze ona wychodzi, wiec niech zajma sie
      swoja corka. ona nie bedzie z nia siedziec, bo jej tez od zycia cos
      sie nalezy.
      • baska121 Re: Sprawa z babcią:) 16.09.07, 09:54
        Ja nie mam jeszcze wnuków -tak sie zlozylo .Ale chetnie pomagam młodym mamom
        bezinteresownie np.maz idzie na impreze z pracy a ona nie może bo male dziecko
        .Mówie idzcie i bawcie sie razem bo to cementuje małżeństwo .Ja w tym czasie
        moge się nacieszyć czyimś wnukiem bo jego babcia mówi że dosc sie swoich
        nabawiła .Przebywanie z wnukiem daje radosć i jemu pozostawia mile wspomnienia
        o babci czy dziadku .Mnie np.takie mile wspomnienia pozostały .Oczywiscie sa
        takie skrajne przypadki gdzie takie pomaganie szkodzi .Babcia bawi wnuka a mama
        bawi się w dyskotekach bez meza i małzeństwo sie rozpada .Zostalo też wiele babć
        ,które wychowaly dzieci i ich dzieci a teraz wszyscy o niej zapomnieli na
        obczyżnie .Rozsadne pomaganie nikomu nie zaszkodzi.Wole przebywac z dzieckiem
        jak oglądac seriale czy plotkowac .Od malych dzieci dostajemy tak duzo
        energii.Dlatego ja mimo wieku czuje sie wspaniale i młodo duchem .Cieszą mnie
        radosci innych . przyszywana Babcia
    • markos16-net Re: Sprawa z babcią:) 16.09.07, 09:42
      i dziekuj Bogu dziewczyno,kiedyś wspomnisz moje słowa,wiem coś o tym
    • miss_a Re: Sprawa z babcią:) 16.09.07, 14:01
      Nie podoba mi sie Twoje podejscie, Twoja Mama juz wychowala Ciebie i Twoje
      rodzenstwo, dajcie jej wreszcie na milosc Boska odpoczac. Rozumiem jeszcze
      gdybys byla jakas wyjatkowo dobra corka i czesto Mamie pomagala, wtedy mialabys
      prawo oczekiwac wzajemnosci, to oczywiste. Ale nic takiego z Twojego postu nie
      wynika, po prostu uwazasz, ze opieka nad wnukami to powinien byc dla Twojej Mamy
      jakis psi i tradycja uswiecony obowiazek.
    • slonik08 Re: Sprawa z babcią:) 16.09.07, 23:33
    • slonik08 Re: Sprawa z babcią:) 16.09.07, 23:39
      Mam podobny przypadek z babcia tylko że ja nie moge isc do pracy i
      wymysliłam że moge na pare godzin za opiekować sie jakimś dzieckeim
      np.jak mama chce iść na zakupy posprzatac w domu lub wyjsc z mężem
      gdzieś to ja chętnie za niewielka opłate popilnuje dziecka.To jest
      mój let506285036 lub slonik08@gazeta.pl
      • typhoon Re: Sprawa z babcią:) 16.09.07, 23:44
        A od czego sa dziadkowie ? Mnie najczesciej pilnowal dziadek jak rodzice gdzies
        wychodzili.Kochalem go zreszta bardziej niz ich i kiedy zmarl to myslalem ze
        zycie dla mnie juz nie ma sensu.Juz 23 lata jak odwiedzam go tylko na cmentarzu uncertain
    • ineczka1812 Re: Sprawa z babcią:) 22.09.07, 20:45
      Wiesz moja mama była u nas z wizytą na początku maja i to za sprawą
      komunii mojego syna.
    • luiza51 Re: Sprawa z babcią:) 24.09.07, 23:34
      Moja mama mimo że pracuje i mieszka 30 km to zawsze mogę na nią
      liczyć.Moja teściowa jest na rencie i nigy nie została z córką nawet
      minuty mimo tego że mąż był zawsze na jej skinienie.Skończyło się
      gdy mieliśmy kilka b.kryzysowych sytuacji a ona nam odmówiła-wasze
      dziecko wasz problem.Od tego czasu mój mąż zupełnie zaczął ją olewać.
      Od tego czasu jest dla nas obcą osobą i wiemy że w razie jakiejś
      katastofy życiowej będzie ostatnią osobą do której się zwrócimy o
      pomoc(jej to jest na rękę )
      Co ciekawe dziadek b.chętnie (jak nie pracuje)chce się zajmować
      córką i zaczą ją czasami zabierać-niestety w pewnym momencie córka
      powiedziała nan że nie chce tam jeżdzić bo babcia ją wyzywa i
      straszy i mówi że jest jaj jej matka(czyli ja)Od tego mometu babcia
      pozbyła się całkowicie wnuczki(nie widuje jej wogóle)a dziadek
      odwiedza wnuczke u nas w domu. Powiem tylko że moja córka ma już 7
      lat i nie sprawia problemów wychowawczych.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja