Goście przy stole - chyba jestem staroświecka....

26.08.07, 22:32
Jestem po spotkaniu ze znajomymi u mnie w domu i po raz kolejny
zirytowało mnie zachowanie gości. Otóż narodził się chyba jakiś
nowy obyczaj prezentowania wszem i wobec swoich fanaberii
kulinarnych. Przykład podam : nieformalne spotkanko znajomych przy
winie/piwie, robię jakieś tam sałatki - 4 powiedzmy, w miarę
różnorodne np. dla wegetarian bezmięsną, dla odchudzających się bez
majonezu etc. I np. jakies tam jajka faszerowane, jakieś serki,
wędlinki - słowem przekąski.
Komentarze : " Oooo dałaś tu czerwoną fasolę - ja tego nie
jem", "Soliłaś te jajka? Tak? To ja już nie zjem - ja jem
niesolone", " O fu ! serek pleśniowy, jak wy możecie to
jeść", "Jakie wino? Wytrawne? no nie - ja tylko słodkie piję" itd.
itp.
To się naprawdę zdarza coraz częściej wśród różnych grup znajomych
i rodziny. Ja tego nie rozumiem. Dla mnie to jest sztandarowy
przykład złego wychowania, ale może ja staroświecka jakaś jestem sad
Ja byłam uczona, że wybierasz ze stołu bez komentarza to co Ci
pasuje, innych rzeczy nie tykasz jak nie cierpisz, lub próbujesz
malutko, ew. chwalisz. Ale ja już trzydziestkę przekroczyłam więc i
obyczaje mam z innego wieku wink
Co myślicie?
    • sebaga Re: Goście przy stole - chyba jestem staroświecka 26.08.07, 22:34
      jak dla mnie buractwo.
      • loganmylove Re: Goście przy stole - chyba jestem staroświecka 26.08.07, 22:36
        Zgadzam się -buractwo i tyle. Nie jestes staroświecka chyba, że tak można nazwać
        ludzi po prostu znających dobre maniery. Uff jak dobrze, że mi sie jeszcze taki
        gość nie trafił-chyba moi tez są staroświeccysmile
        • denea Re: Goście przy stole - chyba jestem staroświecka 26.08.07, 22:45
          Dla mnie też buractwo. Oraz chamówa.
          Jak się czegoś nie lubi to się nie bierze albo bierze malutko i już.
          Zaprosiłam znajomych na pizzę, koleżanka jak się okazało nie lubi
          oliwek. Odłożyła je na bok talerza i przeprosiła. A ja przeprosiłam,
          że dodałam nie wiedząc, że ona nie lubi. Bo my przepadamy.
          I już.
          Żadnego kręcenia nosem i wyrzutów pod moim adresem. Widać moi goście
          też staroświeccy smile)
        • renia1807 Re: Goście przy stole - chyba jestem staroświecka 26.08.07, 22:45
          no to ja się przyłączę do ciebie, też jestem pod tym względem staroświeckasmile
          a gościom takim na drugi raz, zaserwowałabym paluszki
          z solą, z makiem, z sezamem, do wyboru, do koloru, a co!
          może zakapują w czym rzecz...
    • big__mama Re: Goście przy stole - chyba jestem staroświecka 26.08.07, 22:45
      Następnym razem zapodaj paluszki (bez soli oczywiście smile i niech
      spadają na drzewo.
    • agao_72 Re: Goście przy stole - chyba jestem staroświecka 26.08.07, 23:03
      byłoby mi głupio. nie jem ryb i śledzi - nie znoszę. więc zawsze
      grzecznie przepraszam. i nie wchodzę w dyskusje. staram się
      pamiętać, co jedzą, a czego nie moi goście. ale nie osiągam stanu
      paranoi.

      zaprowadź ich do kuchni, pokaż lodówkę i powiedz im, że nie chcesz
      słuchać więcej marudzenia, i ze było Ci przykro. więc od tej pory
      gotujecie razem, albo siedzicie przy paluszkach i wodzie (gazowanej
      i nie - do wyboru wink)
      • blanez16 Re: agao_72 26.08.07, 23:17
        agao_72 napisała:

        > nie jem ryb i śledzi - nie znoszę. więc zawsze
        > grzecznie przepraszam.

        widzisz... mnie chodzi jeszcze o coś innego... o to, żeby nie
        zwracać uwagi innych gości na swoje prywatne obsesje. Czyli
        nie : "przepraszam, ale nie jem ryb" tylko na propozycję : "A może
        śledzika?" odpowiedź np. "dziękuję pozostanę przy sałatkach są
        pyszne" albo "może za chwilę" etc.

        "staram się pamiętać, co jedzą, a czego nie moi goście" - no
        jasne, ale goście bywaja różni, bywa ich wielu i masz prawo nie
        pamietać po roku, że mąż koleżanki z pracy nienawidzi pestek z
        pomidora wink
        • agao_72 Re: agao_72 27.08.07, 09:10
          ale ja mówię wprost, że nie jadam ryb. i sytuacja jest czysta smile.
          mam spore grono znajomych, ale szacunkowo około 10-15% ma lekkie
          dziwactwa jedzeniowe np. moja ukochana teściowa nie jada mięsa, jaj,
          serów na podpuszce, cebuli, porów, czosnku, rzeczy z żelatyną itp.
          babcia nie jada pomidorów wink, teść papryki, brat ma alergię na
          orzechy, kumpel na produkty mleczne, częśc znajomych to
          wegetarianie, inni nie jedzą wieprzowiny wink.

          da się przezyć. ja szanuję - w miarę ich możliwości ich świry
          jedzeniowe, a oni szanują moje "nie jem ryb i proszę nie stawiajcie
          śledzi obok mnie". moi, nieżyjący już, rodzice przeszli dośc
          spokojnie do porządku dziennego nad tym, że od zawsze moje jedzenie
          wigilijne to barszcz z uszkami, banany i manadrynki oraz orzechy. i
          tyle.

          masz dziwnych znajomych.
          • blanez16 Re: agao_72 27.08.07, 13:30
            " ale ja mówię wprost, że nie jadam ryb. i sytuacja jest czysta :-
            )."

            no więc właśnie dla mnie to nie jest czysta sytuacja wink
    • blanez16 Re: Goście przy stole - chyba jestem staroświecka 26.08.07, 23:08
      Jeszcze dodatkowo wkurza mnie to, że to jest mówione takim
      tonem....wiecie... jakby to była rzadka i egzotyczna przypadłość,
      którą należy się chwalić..
      Od razu przypomina mi się film "Nad Niemnem" i zachwyt pani
      Korczyńskiej (genialna Marta Lipińska), która mówi do swojej
      towarzyszki - Tereni, zachwycając się sąsiadem-narkomanem coś w
      stylu "Och! On jest morfinistą!" (zachwyt).

      czyli "Och patrzcie jaka jestem oryginalna, mam awersję do
      zielonych oliwek...." wink)))))
      • driadea Re: Goście przy stole - chyba jestem staroświecka 26.08.07, 23:21
        Buractwo. I tyle.
      • ankab29 Re: Goście przy stole - chyba jestem staroświecka 26.08.07, 23:37
        z tym morfinistą trafnie to ujęłaśsmile))
        A co do przykładów buractwa przy stole, to taki epizod z ostaniej
        rodzinnej imprezy. Mój brat cioteczny na cały głos zachęcał 4letnią
        córeczkę do jedzenia. Ujął to tak : "nie jedz tej sałatki bo jest
        niedobra, tamta może być". Mojej mamie (jako autorce sałatek) było
        bardzo przykro, reszcie gości bardzo nieswojo...za to kuzyn nic nie
        skojarzył, że walnął gaaafę. Ale kuzyn uważa się za światowca,
        pełnego ogłady biznesmena i chyba do głowy mu nie przyszło, że
        powiedział coś idiotycznego i chamskiego.
      • ma_dre Re: Goście przy stole - chyba jestem staroświecka 27.08.07, 00:49
        blanez16 tez to zjawisko zaobserwowalam i wiesz jak sobie to
        tlumacze ? Otoz jak nie lubie czegos to znaczy ze to juz jadlam..
        patrzcie jaki ze mnie swiatowiec : znam czerwona fasole, tunczyka,
        zielone oliwki, pilam juz slodkie i wytrawne wino... wiadomo "ino
        swinia wszysko zezry!" a swiatowiec wie co lubi a co nie i glosi to
        wszem i wobec!

        Zaprosilam raz buractwo, bylego na szczescie chlopaka mojej siostry
        wraz z kolega, skrytykowal wszystko, doszczetnie wszystko co bylo na
        stole i powiedzial ze zabawa u nas do kitu (grill w ogrodzie" i ze
        jak chcemy to moze nas zabrac na pizze nad jezioro. Wkurzylam sie,
        wstalam "przyczesac wlosy" i wrocilam do stolu jak buractwo
        wywialo... ponad moje sily bylo, zeby sie z nimi slodko pozegnac, a
        niech jada w pizzz... nad to jezioro!

        Jak czegos nie lubie, a podane do stolu, to staram sie dyskretnie
        albo tego nie wziac, wlasnie, jak pisalas, w stylu "moze za chwilke,
        wlasnie zjadlam te pyszna rybke"... albo ze slubnym wymieniamy sie
        talezami i po klopocie wink Na szczescie mamy rozne gusta kulinarne...

        Jak mi ktos tak wybrzydza, to jak mi nerwy puszcza, to mowie "to nie
        jedz, wiecej dla mnie zostanie", ale to tez zalezy od odbiorcy...
        Ech, zebys wiedziala ile ja musialam nalykac sie potraw, ktorych nie
        znosze... nie cierpie kuchni mojej tesciowej !!!
    • kawka74 Re: Goście przy stole - chyba jestem staroświecka 26.08.07, 23:50
      zaproś mnie - ja wszystko zjem smile)) nawet Twojemu dziecku zeżrę indyka z
      warzywami ze słoiczka, tylko trochę posolę smile))
      a tak serio serio - jeśli nie ma jakichś zdrowotnych przeciwwskazań, to się nie
      marudzi, a jeśli są (takie, które zagrażają życiu), to się uprzedza gospodarza
      odpowiednio wcześniej
      a jak się nie uprzedziło, to się trzyma gębę na kłódkę, nie komentując tego, co
      jest na stole
      • betty_julcia Re: Goście przy stole - chyba jestem staroświecka 27.08.07, 00:09
        Oj, ja też nie znoszę takich maruderów.
        Ja też mam koleżankę o bardzo wyrafinowanym smaku i nie lubiącą
        prawie niczego, uważającą że ma bardzo wyrafinowane podniebienie bo
        np nie lubi paluszków z sezamem itp (????) i obnoszącą sie z tym
        wyrafinowaniem aż do obrzydzenia.
        Twierdzi ze nie je prawie nic, wiec nie wiem po czym tyje. siedząc
        przy grillu po zjedzeniu kilku plasterków boczku, szaszłyczków, 2
        serkach Turkach z grilla twierdzi że nie zjadła prawie nic bo ona z
        zasady maleńko jada. Ja nikomu nie liczę ale jak sie jest karmionym
        wciąż takimi tekstami to w końcu zwraca się uwagę na te ilosci
        jedzenia.
    • gacusia1 Re: Goście przy stole - chyba jestem staroświecka 27.08.07, 01:13
      Wspolczuje nietaktownych znajomych.
      • zuzanna56 Re: Goście przy stole - chyba jestem staroświecka 27.08.07, 09:26
        Ja też współczuję takich gości. Przyznam, że nie mam w gronie
        znajomych i rodziny takich osób.
        • falka79 Re: Goście przy stole - chyba jestem staroświecka 27.08.07, 09:43
          gdyby mi sie cos takiego zdarzyło , obróciłabym to w ironię
          mówiąc "fajnie, będzie więcej dla nas", "nie lubicie wytrawnego ?
          heheh to juz wiem jakie kupowac", "na drugi raz zapraszam z własną
          wałówką" itp.

          a nie przejmowała sie pierdołami

          a dobrym znajomym ( tylko takich zresztą zapraszam)
          odpowiedziałabym, że im sie w dupach poprzewracało . nie lubi nie je
          i cierpi patrzac jak sie inni obzerają smile) nie lubisz solonego? no
          strasznie mi przykro"smile)

          ale ja nie mam takich znajomych


    • triss_merigold6 Re: Goście przy stole - chyba jestem staroświecka 27.08.07, 09:59
      Chamówa + zdziwaczenie. Na drugi raz niech przynoszą własną wałówkę
      i własną popitkę.
    • dirgone Re: Goście przy stole - chyba jestem staroświecka 27.08.07, 12:23
      Myślę, że chamstwo gości jest ogólne, a nie tylko jedzeniowe.
      Sama jestem tragiczna pod względem jedzenia, mam kilka alergii i kilkanaście
      nietolerancji pokarmowych. A do tego jeszcze moje podniebienie jest wybitnie
      dziwne i w sumie to jedynie chleb i kartofle są pewniakiem w moim przypadku.
      Jest to dla mnie straszliwy powód do wstydu i ostentacyjne gadanie o tym jest w
      ogóle nie do przyjęcia. Udaje mi się jednak zawsze to sprawnie i taktownie
      załatwić, dzięki czemu i mi jest miło, bo jem, i gospodarzom tym bardziej, bo
      widzą, że mi smakuje (bo chociaż jem mało pod względem wyboru produktów, to w
      ilości tego, co lubię, pohamować się nie potrafię,chlip).
      Dziwi mnie więc taka postawa gości, bo tutaj raczej nie ma powodów do chwalenia
      się. Bo co to za chwalenie : "a, bo po tym wymiotuję, a po tym dostaję sraczki,
      a od tego mam zgagę"
      • guderianka Re: Goście przy stole - chyba jestem staroświecka 27.08.07, 13:32
        pogoniłabym takich w pizdu i nigdy wiecej nie zapraszała

        p.s. szkoda że mnie tam nie było-zobaczylabys jak twoje pyszne z
        pewnościa jedzonko znika w czelusciach mojego otworu gębowegowink
    • siasiunia1 Re: Goście przy stole - chyba jestem staroświecka 27.08.07, 16:43
      uu współczuje znajomych... chyba tez jestem staroświecka w takim
      razie.
      Ja teraz nie mogę wszystkiego jesc bo mam cukrzyce ciążową ale jak
      jestem u kogos i ten ktoś serwuje danie którego jesc nie mogę to
      mówie ze niestety nie mogę tego jeść ale jak tylko urodzę to się
      zamawiam na to danie smile)
    • haga78 Re: Goście przy stole - chyba jestem staroświecka 27.08.07, 17:51
      Goscie jak goscie mozna pogonic.
      Ja za to nie cierpie gospdyn co to wiedza najlepiej co kto i ile
      lubi,"zjedz to", "zjedz tamto", "wez wiecej", " co tak
      malo", "pewnie ci nie smakuje?" nie kazdy lubi duzo i wszystko jesc
      i jeszcze piac z zachwytu.
      • kawka74 Re: Goście przy stole - chyba jestem staroświecka 27.08.07, 18:50
        zawsze można założyć osobny wątek na ten temat i się poskarżyć smile
        tutaj na widelcu są niewychowani goście
    • ik_ecc Re: Goście przy stole - chyba jestem staroświecka 27.08.07, 21:24
      Wiekszosc moich znajomych ma niezwykle urozmaicone
      alergie/upodobania/antyupodobania kulinarne. Z reguly zwolujemy
      spend e-mailowo i na koncu maila pojawia sie prosba o specyfikacje
      kto co moze a czego nie. Czasami jest strasznie trudno zrobic
      cokolwiek (np. jeden kolega ma uczulenie na drob, inny na nie-drob a
      jeszcze jeden je wylacznie mieso), wiec z reguly imprezy to np.
      pizza-zrob sam czy cos w tym stylu, gdzie gospodarze przygotowuja
      ciasto na pizze i rozne rzeczy do polozenia na to, a goscie sobie
      klada co chca/przynosza swoje ulubione. W ten sposob wszyscy sa
      zadowoleni, duzo przy tym smiechu, spotkanie nie sprowadza sie
      wylacznie do siedzenia przy stole i nie nadwyreza jedynie gospodarzy.
    • minkapinka Re: Goście przy stole - chyba jestem staroświecka 27.08.07, 21:49
      mało obyte to towarzystwo. I jeszcze wino słodkie do sałatek z fasola by
      chcieli.. bleeee
    • morgen_stern Re: Goście przy stole - chyba jestem staroświecka 27.08.07, 22:24
      Nie, nie jesteś staroświecka, tylko dobrze wychowana, w
      przeciwieństwie do twoich gości.
      Zastanawia mnie, skąd to się bierze? Z domu to wynieśli? W dupach im
      się z dobrobytu poprzewracało? Bo elemetarnych zasad dobrego
      wychowania to się chyba tak łatwo nie zapomina?
    • falarula Re: Goście przy stole - chyba jestem staroświecka 28.08.07, 12:15
      Nie jestes staroswiecka. Na mur beton. To goscie sa niewychowani.
      Nie musza informowac czego nie lubia i w ogole szkoda gadac, moze po
      prostu zazdroszcza ci umiejetnosci kulinarnych i kulturalnych ( bo
      ty jako dobrze wychowana nie zwracasz im uwagi)smile. Zasada dobrego
      wychowania mowi, ze nawet jak nas poczestuja suchym chlebem z
      serkiem topionym to nie robimy problemu , prawda? Nastepnym razem
      nie rob im czterech salatek, tylko najwyzej dwie. Lacinskie
      przyslowie mowi, "nie rzucac perel przez wieprze" a zapros tych co
      lubisz i razem cos ugotujcie.
    • chipsi Z drugiej strony... 28.08.07, 12:33
      Opisana sytuacja to oczywiście buractwo. Częściej jednak spotykam
      się z nieco odwrotną sytuacją. Np. mam alergię na orzechy. Omijam
      ale nie komentuje. I tutaj gospodyni "zjedz to ciasteczko", ja
      dziękuję, jem juz inne. Gospodyni jednak drąży temat, nalega i
      molestuje mnie o te ciastko z orzechami. W końcu mówię (pytana po
      raz setny o powód) że mam alergię i tu znowu słysze że nic mi nie
      bedzie albo że to na pewno moja fanaberia itd. Wrrrr.
    • mathiola Re: Goście przy stole - chyba jestem staroświecka 28.08.07, 12:33
      wybrzydzanie przy stole nie ma nic wspólnego ani z nowoczesnością
      ani ze staroświeckością. To jest zwyczajne chamstwo, buractwo i brak
      kultury oraz obycia.
      • loganmylove Re: Goście przy stole - chyba jestem staroświecka 28.08.07, 12:50
        Wydaje mi się jeszcze, że troche zrozumienia wymagac trzeba od
        gospodyni. Któraś z dziewczyn napisała, że nie lubi ryb i dziękuje
        za nie nie wdając się w szczegóły i to jest wg mnie ok. Dziekuje, je
        co innego i wszystko gra. W takiej sytuacji gospodyni nie powinna
        miec pretensji i nie drążyc tematu. Gość na pewno zje ze smakiem cos
        innego. Nie uznaję jedzenia wszystkiego i próbowania ani tym
        bardziej nikogo nie zmuszam. Natomiast podtrzymuję zdanie, że
        obnoszenie sie z humorami i grymaszenie jest chamstwem.
    • dirgone Re: Goście przy stole - chyba jestem staroświecka 28.08.07, 12:54
      To jest wątek na savoir-vivre. Tak się zachowuje osoba normalna z ograniczeniami
      żywnościowymi
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=10226&w=68118765
      To co w wątku, to buractwo, które, jak wcześniej wspomniałam, na pewno objawia
      się nie tylko przy jedzeniu, ale przy innych dziedzinach życia.

      Podobnym buractwem jest dla mnie również namawianie kogokolwiek do jedzenia
      tego, czego nie może lub bardzo nie lubi, żeby czerpać sadystyczną przyjemność z
      widoku osoby,której dany produkt rośnie w ustach i nie jest w stanie go
      przełknąć lub zmuszać do głośnego tłumaczenia się i w końcu wykrzyczenia "NIE!"
      (jak w przypadku mojej koleżanki -ja nie jem mięsa od lat 11, ją poznałam lat
      temu 8, a ona za każdym razem nakłada mi na talerz kiełbasę, kaszankę czy
      cokolwiek innego mięsnego i głośno dziwi się, że ja nadal mam "te fanaberie",
      czym wywołuje moje zakłopotanie przy innych gościach).

      A jeśli chodzi o staroświeckość... Nieżyjący dziadek mojej koleżanki, człowiek
      starej daty pod względem wychowania, nauczyciel i ogólnie wyjątkowy dżentelmen,
      przez ostatnie 30 lat swojego życia był na ścisłej diecie (choroba żołądka). Sam
      sobie przygotowywał posiłki i NIGDY nic u nikogo nie zjadł. Nie zaniechał
      żadnych kontaktów towarzyskich, chodził na wszystkie wesela i na obiady do
      znajomych, tyle że zawsze miał ze sobą pojemnik z własnym jedzeniem. Nie obnosił
      się z tym i nikt mu z tego powodu afrontów nigdy nie robił. I podobno zawsze
      chwalił jedzenie gospodarzy za przepiękny aromat, który umilał mu jedzenie
      dietetycznej żywności.
      • siasiunia1 Re: Goście przy stole - chyba jestem staroświecka 28.08.07, 15:45
        " I podobno zawsze chwalił jedzenie gospodarzy za przepiękny aromat,
        który umilał mu jedzenie dietetycznej żywności."
        I to jest klasa ...

        • morgen_stern Re: Goście przy stole - chyba jestem staroświecka 28.08.07, 15:53
          To samo pomyślałam, kiedy przeczytałam o tym starszym panu wink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja