blanez16
26.08.07, 22:32
Jestem po spotkaniu ze znajomymi u mnie w domu i po raz kolejny
zirytowało mnie zachowanie gości. Otóż narodził się chyba jakiś
nowy obyczaj prezentowania wszem i wobec swoich fanaberii
kulinarnych. Przykład podam : nieformalne spotkanko znajomych przy
winie/piwie, robię jakieś tam sałatki - 4 powiedzmy, w miarę
różnorodne np. dla wegetarian bezmięsną, dla odchudzających się bez
majonezu etc. I np. jakies tam jajka faszerowane, jakieś serki,
wędlinki - słowem przekąski.
Komentarze : " Oooo dałaś tu czerwoną fasolę - ja tego nie
jem", "Soliłaś te jajka? Tak? To ja już nie zjem - ja jem
niesolone", " O fu ! serek pleśniowy, jak wy możecie to
jeść", "Jakie wino? Wytrawne? no nie - ja tylko słodkie piję" itd.
itp.
To się naprawdę zdarza coraz częściej wśród różnych grup znajomych
i rodziny. Ja tego nie rozumiem. Dla mnie to jest sztandarowy
przykład złego wychowania, ale może ja staroświecka jakaś jestem

Ja byłam uczona, że wybierasz ze stołu bez komentarza to co Ci
pasuje, innych rzeczy nie tykasz jak nie cierpisz, lub próbujesz
malutko, ew. chwalisz. Ale ja już trzydziestkę przekroczyłam więc i
obyczaje mam z innego wieku

Co myślicie?