Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa

29.08.07, 14:24
Czasem się zastanawiam,jak sobie dają radę te kobiety, które mają
powyżej dziesięciorga dzieci?
Dla mnie to jest niepojęte!
Mam dwie baby,za trzecie dziękuję,bo z tymi dwiema momentami dostaję
kręćka, a tu tyle...

Jejku!Tyle razy chodzić w ciąży,urodzić,znieść połóg,wprowadzić
kolejnego noworodka do rodziny,zadbać o pozostałych członków
rodziny,zadbać o dom,o siebie...

Znam współcześnie żyjące dwie takie rodziny - w jednej 12 dzieci
(najmłodsze w gimnazjum),w drugiej-13 dzieci (najmłodsze w
podstawówce).

Co sądzicie o rodzinach tak wielodzietnych?
    • mijaczek Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 29.08.07, 14:26
      M A`S A K R A
    • milka755 Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 29.08.07, 14:31
      hmmm, jak czytam niektóre posty o Waszych problemach z dziećmi i nie
      tylko, to myślę, ze mama dziesięciorga radzi sobie często lepiej niz
      niejedna z was z jednym...
      • guderianka Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 29.08.07, 14:41
        moja mama pochodzi z takiej rodziny właśnie-oprócz niej było 1o
        rodzeńśtwa, jeden zmarł gdy miał kilka miesięcy. czyli razem było
        ich sobie 12.
        nie wiem jak babci sie udało ich odchowac i wychowac- tylko dziadek
        pracował, babcia szybko dostała rentę (pozrywane ścięgna)-i jakoś
        dawali radę. Gdy urodziła sie moja mama"przedostatnia"- jej
        najstarszy brat mieszkał juz poza domem i za żoną się oglądał.
        Babcia opowiadała że było biednie ale zawsze było na jedzenie, nie
        musieli żebrac, mieli ogród, zwierzaki domowe, kawałek pola. Dzieci
        pokonczyły szkoły, kilkoro z nich studia. Jesli chodzi o wykonywane
        zawodu to jest 3 kolejarzy, 1 kadrowa, 1 ekspedientka, 1 strażnik
        więzienny, 1 własna działalność gosp -reszty nie pamietam. Aha-1
        alkoholik-no ale to juz statystyka
        • twojasasiadka Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 29.08.07, 14:47
          pewnie jest biednie i ciasno.Ja bym nie chciała mieć takiej rodziny.
        • agata7712 Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 29.08.07, 18:55
          hehe, alkoholik sie zawsze zdarzy;]
          • agata7712 Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 29.08.07, 18:55
            teraz doczytałam, a to zawód? wink
    • denea Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 29.08.07, 14:44
      Dla mnie to kosmos.
      W tym sensie, że nie potrafię sobie tego wyobrazić wink Pewnie w tak
      dużych rodzinach jest tak, że starsze dzieci wychowują młodsze bo
      inaczej się nie da. No nie ma fizycznej możliwości, żeby rodzice
      każdemu poświęcili tyle czasu, ile potrzeba.
      Ale na przykład fizyczne zniesienie tylu ciąż przez kobietę nie
      bardzo mieści mi się w głowie.
      Kiedyś tu była burzliwa dyskusja o bardzo wielodzietnych rodzinach z
      przekonania zainspirowana artykułem w "WO". To byli ludzie, którzy
      po prostu chcieli mieć dużo dzieci i z artykułu wynikało, że mają
      takie możliwości choćby finansowe. No cóż, nie przeczę, że ma to
      swój urok smile
      Ale doniesienia medialne o rodzicach kilkunastu pociech utrzymane w
      żałobnym tonie "jakie to dzieciaczki biedne, w życiu czekolady nie
      jadły" sprawiają, że mam ochotę ochoczo rozpłodowców za kudły
      wytargać.
      Pamiętam sprzed kilku lat reportaż o takiej rodzinie, kobieta chyba
      z 11. czy 12. ciąży urodziła bliźniaki i zaraz po tym jej mąż miał
      jakiś wypadek. I ona płakała co teraz będzie, skoro już jak pracował
      na jedzenie im nie starczało.
      Albo ta co po porodzie umarła z wycieńczenia.
      Tego nie rozumiem. Dla mnie to taka głupota, że mi się nóż w
      kieszeni otwiera. No ile razy można wpaść ?! Jeden, dwa, trzy ? Ale
      przecież nie 10 !
      Nie mam pojęcia na co liczą ludzie nie mający co włożyć do garnka i
      bzykający się na zasadzie totolotka, bo chyba npr też nie stosują ?
      P.S. Przykro mi, że moja niewinna uwaga o poprawianiu błędó
      językowych spowodowała taki niespodziewany atak na Ciebie ze strny
      pewnej forumki...
      • reteczu Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 29.08.07, 14:54
        denea napisała:

        > P.S. Przykro mi, że moja niewinna uwaga o poprawianiu błędó
        > językowych spowodowała taki niespodziewany atak na Ciebie ze strny
        > pewnej forumki...

        Nie ma sprawy.Wyjaśniłyśmy sobie tę kwestię z tamtą forumką. smile
        • denea Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 29.08.07, 15:00
          No to się cieszę smile
          • reteczu Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 29.08.07, 15:14
            denea napisała:

            > No to się cieszę smile
            Ja też.
            Nie chcę sobie robić wrogów na forum,lubię tu przebywać.
            Tamta dziewczyna się wcisnęła między wódkę a zakąskę,bo Ty odniosłaś
            się do tego,co Ci bezpośrednio kiedyś tam nabazgrałam,a ona,nie
            bazując na konkretach, a opierając się tylko na Twoim
            poście,naskoczyła na mnie.
            No,ale już wyjaśnione,było, minęło...
            • denea Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 29.08.07, 21:14
              > Nie chcę sobie robić wrogów na forum,lubię tu przebywać.

              Ja też !

              > Tamta dziewczyna się wcisnęła między wódkę a zakąskę,bo Ty
              odniosłaś
              > się do tego,co Ci bezpośrednio kiedyś tam nabazgrałam,a ona,nie
              > bazując na konkretach, a opierając się tylko na Twoim
              > poście,naskoczyła na mnie.

              No właśnie... Pozwoliłam sobie na malutki docinek bez żadnych złych
              intencji, bo po prostu z tamtej sytuacji Cię pamiętałam, a tu ktoś
              się na Ciebie rzuca nie wiadomo o co ani dlaczego... Uppsss...
              Nie trzeba daleko szukać osób, które wyładowują zły humor w necie uncertain

              Pozdrawiam
              • reteczu Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 30.08.07, 17:25
                denea napisała:

                > Nie trzeba daleko szukać osób, które wyładowują zły humor w
                necie uncertain
                >
                > Pozdrawiam

                Też Cię pozdrawiam!

                A,może to i lepiej,że wyładowują emocje w necie niż miałyby lać
                dzieci na przykład,żeby wyładować złość wink
    • jopowa Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 29.08.07, 14:52
      w niedalekiej miejscowosci jest kobieta ktora ma 7 dzieci.Ale u niej
      w domu jest porzadek i wszytsko zgrane,swietnie sobie radzi.Te
      starsze dzieci pomagaja mlodszym i matce,najstarsze wszytsko zrobia
      przy obiedzie,umia tez zrobic pranie.
      • andaba Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 29.08.07, 15:20
        Podejrzewam, że nie jest to takie straszne, ostatecznie dziesięcioraczków nikt nie rodzi, siłą rzeczy między najstarszym a najmłoszym jest kilkanaście lat różnicy.
        A dzieci są bardziej samodzielne (co niekoniecznie znaczy zaniedbane).
        • triss_merigold6 Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 29.08.07, 15:26
          Ale to takie niehigieniczne być tyle razy w ciązy, rodzić, karmić i
          trzymać towarzystwo w jednym domu...
          • andaba Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 29.08.07, 15:35
            Co jest niehigienicznego w karmieniu czy chodzeniu w ciąży?
            Wyniszczające działanie ciąż jest moim zdaniem mitem.
            Jestem w ciąży siódmy raz i nawet do dentysty nie mam po co chodzić, bo wszystko zdrowe, a moje podwozie, o które tak się martwią matki jedynaków, też jest w doskonałym stanie.
            Piersi też mi na kolana nie opadają.
            A niekoniecznie dużo dzieci oznacza spanie warstwowe na jednym łóżku.
            Owszem, zdarza się, ale nie tak często.
            Ja ostatnio miałam odwrotny problem, zmuszenie dzieci do rozparcelowania się po osobnych pokojach.
            Nie udało mi się, śpią razem.
            • wieczna-gosia Spanie warstwowe. 30.08.07, 13:03
              weekendy sa ulubionymi dniami moich dzieci takze dlatego ze z piatku na sobote i
              z soboty na niedziele pozwalam na wspolne spanie. W wakacje tez pozwalam. Przez
              dwa miesiace wakacji w 3 lozkach z 5 nie bylo potrzeby wymiany poscieli- ze male
              lubia spac razem to ja jeszcze rozumiem, ale jak 15 latka na prosbe 5 latki o
              wspolne spanie odpowiada twierdzaco, to ja juz nie rozumiem smile)
    • triss_merigold6 Masakra 29.08.07, 15:18
      Ależ organizm musi być wyniszczony po 10 ciążach, ble.
      Poza tym - z punktu widzenia dziecka - wolałabym, żeby starzy
      znaleźli sobie inne hobby niż fundowanie mi stada rodzeństwa i
      zmuszanie do nieustannego dzielenia się wszystkim.
      • iwoniaw Triss, to że Twoi rodzice byli niezamożni 29.08.07, 15:45
        nie znaczy, że jeśli ktoś ma więcej niż dwójkę dzici "zmusza ich do dzielenia
        się wszystkim". Naprawdę, czasem warto wyobrazić sobie nieco więcej niż miało
        się okazję przeżyć bezpośrednio, bo na różnorodne doświadczenia życia ci nie
        starczy big_grinDD
        • triss_merigold6 Widzisz... 29.08.07, 20:43
          Oprócz paru głośnych medialnie rodzin (Radziwiłłowie etc.) nie
          kojarzę absolutnie żadnej rodziny, którą byłoby stać na to, żeby
          dziesięciorgu dzieciom zapewnić osobne pokoje, własne mieszkania na
          start, porządną edukację i wakacje co roku. A przekrój społeczny
          znam spory, uwierz mi.wink

          Na 4 osoby w domu (model 2+2) było u mnie bardzo przyzwoicie. Przy
          dziesiątce dzieciaków byłaby zwykła, ordynarna bieda.
          • iwoniaw Nie tylko skrajności należy brać pod uwagę 29.08.07, 21:30
            - powiedziałabym, że zarówno kompletna patologia i nędza, jak i milionerzy to
            jednak margines. Większość ludzi ma natomiast - mimo wszystko - warunki
            przeciętne. A zakładając, że "standard" to, jak piszesz:

            > zapewnić osobne pokoje, własne mieszkania na
            > start, porządną edukację i wakacje co roku.

            to właściwie większość nie powinna mieć nawet jednaego dziecka, jako że własne
            mieszkanie na start to na dziś kilkaset tysięcy - a ilu Polaków ma dziś takie
            oszczędności "na zapas", po zaspokojeniu innych potrzeb?

            > Na 4 osoby w domu (model 2+2) było u mnie bardzo przyzwoicie.

            Wierzę, co nie zmienia faktu, że w modelu 2+1 pewnie by jedynak miał te parę
            gadżetów więcej na wyłączność (skoro juz o konieczności dzielenia się z
            rodzeństwem piszesz w tak dramatycznym tonie), a w modelu 2+0 to w ogóle by
            małżonkowie mieli więcej kasy, wolności i mniej na głowie - z jakiegoś jednak
            powodu woleli nie wink

            Dlatego śmieszą mnie wywody, jak to wielodzietność _z reguły_ jest patologiczna,
            a jedynacy bardziej zadbani i wyposażeni przez rodziców. Podczas gdy bywa
            różnie, jak różne ludzie mają geny (to mityczne "zdrowie i forma matki", po
            jednym dziecku często takie sobie), potrzeby i możliwości.

            Nie zmienia to faktu, że sama na 10 dzieci nie piszę się mentalnie, fizycznie,
            ani finansowo - ale to JA. Inni, dopóki nie usiłują uczynić tego moją sprawą,
            mogą mieć dwanaścioro albo wcale - ale nie nazwałabym tego "masakrą", podobnie
            jak nie określiłabym tym słowem trybu życia kogoś, kto _z własnego wyboru_ np.
            pracuje po 16 h na dobę i w ogóle nie ma rodziny - choć coś podobnego
            odpowiadałoby mi chyba jeszcze mniej niż wspomniana 10 dzieci...
          • acorns Re: Widzisz... 29.08.07, 21:39
            Chyba nie znasz zasady funkcjonowania takich rodzin. Gdybym ja miał
            choćby sześcioro dzieci to dopóki bym mógł płodzić kolejne, o
            przyszłość swoją nie miałbym się co obawiać.

            > zeby dziesieciorgu dzieciom zapewnic osobne pokoje,

            No nie zapewniłbym wszystkim osobnych pokoi, ale za o ani razu ne
            zapłaciłbym czynszu, ani żadnego rachunku. Jakby mi odcięli prąd to
            za chwilę bym sobie podłączył. Jakby mi przyszli zakręcić kurek
            gazowy, to za chwilę bym sobie odkręcił. Tak samo z wodą. I co mi
            zrobią - nic mi nie zrobią bo nawet nie mają prawa mnie eksmitować z
            dziećmi. A jak eksmitują, to dostanę inne mieszkanie i to samo
            będzie. To za co Ty musisz płacić, ja miałbym za darmo.

            > wlasne mieszkania na start

            Po co? Jak się któreś ohajta i będzie miało swoje dziecko to albo
            dostaną kwaterunkowe albo zajmą jakiś pustostan których nie brakuje
            (przynajmniej na warszawskiej Pradze). Nikt ich nie wyrzuci z
            pustostanu bo jest dziecko. A jak wyrzucą, to jeszcze lepiej bo
            zaraz sprawę weźmie na warsztat TVN albo Polsat, wyemitują materiał
            i różne instytucje bedą się chciały pokazać z dobrej strony i zaraz
            się znajdzie mieszkanie i wszelka pomoc.

            > porzadna edukacje

            Dzisiaj gdzie spluniesz tam magister. Narobiło się tch magistrów
            tylu że dyplomem można sobie podetrzeć a robić nie ma komu bo same
            magistry i normalnej roboty nie umią robić. Jak skończą zawodówkę,
            to będą kosić kasę, bo fachowcom się płaci, a magistry jeżdżą na
            szmacie albo stoją na zmywaku w Anglii.

            > wakacje co roku

            Caritas organizuje wakacje dla dzieci z takich rodzin. Wakacje dla
            dziesięciorga kosztowałyby mnie mniej niż Ty wydasz dla dwojga smile
            Oprócz tego jest socjal - czyli rodzinne, pomoc społeczna, paczki
            ubraniowe, żywnościowe, gmina funduje wyprawki szkolne, różne
            fundacje sponsorują prezenty, wyjazdy itp. Dla Ciebie z dwojgiem
            dzieci tego nie ma - to byłoby dla mnie gdybym miał tę szóstkę czy
            dziesiątkę dzieciaków. A najlepsze jest to, że każdy rząd
            jakikolwiek był, jest i będzie nie odważy się mi czegokolwiek
            zabrać. To Tobie zabiorą jako że pracujesz, a więc masz kasę, więc
            można Ci ją wyciągnąć z kieszeni przy pomocy jakiejś ustawy. A ja -
            ja jestem biedny, bezrobotny, mam szóstkę albo dziesiątkę dzieci,
            ledwo wiążę koniec z końcem, więc mi trzeba dać.

            Nie zapominaj też że dzieciaki w takich rodzinach często są
            odpowiednio przeszkolone i same zarabiają kasę. Nie mówię nawet o
            kradzieżach w hipermarkecie, ale choćby o żebranie czy mycie szyb w
            samochodach. Tak często robią cygańskie dzieci, a ponieważ
            przyjaźnię się z Cyganami to wiem ile potrafią do domu znosić. Bywa
            że wszyscy razem dniówkę mają większą niż miesięczna średnia
            krajowa. Widziałaś żeby Cygan pił wódkę "Z czerwoną kartką"
            albo "Stargardzką"? Bo ja nie. Za to widzę że na stole
            jest "Smirnoff", "Absolut", "Danzka", "Belvedere", "Chopin", "Dębowa"
            . I tak to się wszystko kręci.
            • triss_merigold6 Re: Widzisz... 29.08.07, 21:47
              Trochę znam, bywałam na wsi.D
              Widzisz, mnie opisywana przez Ciebie wizja głęboko brzydzi. Kwestia
              różnic mentalności. Brzydzi mnie życie w kombinowaniu, hałasie i
              syfie. I sprawność organizacyjna rodzin cygańskich równiez mnie
              brzydzi, mniej więcej tak jak żywotność karaluchów.

              Zdaję sobie sprawę, że socjal jest dla sprawnych dzieciorobów rajem
              i złotą żyłą i że mnie zawsze wyrwą podatek, czynsz, opłaty za media
              i przedszkole etc. Cóz, nie jestem panem, który narobił 12 dzieci i
              baba mu zmarła po porodzie ostatniego a cała Polska wspomagała
              tirami z żarciem i ciuchami.
              Niemniej wku..a mnie, że taki dzieciorób zamiast brać z pokornie
              schylonym łbem i dziekować za litość, śmie uważać, że "coś mu sie
              należy", bo on i ona takie płodne byli.
              • acorns Re: Widzisz... 29.08.07, 22:18
                Co kto lubi. Ja co prawda z socjalu nie żyję ale moja dziewczyna
                jest z wielodzietnej rodziny i całkiem sporo kasy z tego ciągną.
                Tylko że tam jest patologia, jest pijaństwo. Ale czy ktoś pijakowi
                zabierze? Nie zabierze bo pijak ma dzieci i dopóki dzieci nie są
                bite, głodzone, zawszone to do Domu Dziecka ich nie wezmą bo i tak
                jest przepełnienie. Dadzą więc pijakowi kasę na te dzieci, pijak i
                tak przepije i tak to jest.

                > Niemniej wku..a mnie, że taki dzieciorób zamiast brać z pokornie
                > schylonym łbem i dziekować za litość, śmie uważać, że "coś mu sie
                > należy", bo on i ona takie płodne byli.

                No bo mu się należy. W Polsce Janosik nadal jest żywy i jest
                bohaterem bo zabierał bogatym, dawał biednym. Bogatego nikt nie
                żałuje, a nawet się cieszy że bogaci dostaną po dupie. No bo co się
                taki ma się wozić Merolem jak może Daewoo? I polityk typu JAnosik
                jak tylko ogłosi że dołoży bogatym jakiś podatek, to przeciętniacy
                się cieszą i go popierają. Ale jakby zapowiedział że wyegzekwuje
                spłatę długów z tytułu czynszu od tych co nie płacą, to będzie to
                jego polityczna śmierć. Niby słusznie, ale podświadomie ludzie nie
                będą mu ufać. No bo stanowi potencjalne zagrożenie. W końcu każdy
                kombinuje żeby jak najmniej płacić. W Polsce nie opłaca się być
                przeciętnym. Albo opłaca się być biednym wielodzietnym, najlepiej
                jeszcze patologicznym, albo naprawdę bogatym i mieć po kilkadziesiąt
                tysięcy na miesiąc co najmniej. A co ma rodzina z dwójką dzieci i
                dochodem 3 tysiące zł miesięcznie? Same wydatki i żadnej pomocy od
                państwa.
                • guderianka Re: Widzisz... 30.08.07, 08:49
                  wymieniłes ironicznie wiele "zalet" takiej rodziny ale nie
                  wspomniałeś o innej kwestii. O tym że w wielodzietnej rodzinie
                  dzieci potrafią same zająć sie sobą i młodszym rodzeństwem, są
                  bardziej odpowiedzialne i zorganizowane juz za młodu co owocuje w
                  życiu dorosłym, uczone od małego dzielenia się nie wyrastają na
                  rozpieszczonych egoistów którym wszystko sie należy bo.."się należy
                  i już". Warto wspomniec równiez o emocjonalnej więzi -która nabiera
                  znaczenia w życiu dorosłym zwłaszcza gdy umrą rodzice bądź w
                  trudnych chwilach. Ja jestem jedynaczką-po śmierci mamy zostanę sama
                  jak palec, podobnie mój M po stracie swoich bliskich. Z przyjaciółmi
                  nie nawiąze sie takich więzi jak z bratem i siotrą-bo przyjaciel
                  zawsze moze odejść a z bratem i siostrą-nadal wiele łączy, istnieje
                  wewnetrzny moralny przymus "godzenia się " (wiem z obserwacji
                  innych). Moja mama miała wspracie 10rodzenstwa po smierci rodziców,
                  koszty pogrzebu czy utrzymania nagrobków również dzielą sie na wiele
                  częsci a nie na jedną..
                  • chicarica Re: Widzisz... 30.08.07, 09:31
                    guderianka napisała:

                    > wymieniłes ironicznie wiele "zalet" takiej rodziny ale nie
                    > wspomniałeś o innej kwestii. O tym że w wielodzietnej rodzinie
                    > dzieci potrafią same zająć sie sobą i młodszym rodzeństwem, są
                    > bardziej odpowiedzialne i zorganizowane juz za młodu co owocuje w
                    > życiu dorosłym,

                    Tja... miałam taką rodzinę za sąsiadów jak mieszkałam we Wrzeszczu. Bardzo były
                    zorganizowane, świetnie sobie radziły w "organizacji" takich rzeczy jak np.
                    radia samochodowe czy rowery. Do tego wyćwiczone w pożyczaniu kasy na wieczne
                    nieoddanie, załatwianiu wszystkiego w opiece społecznej... źle im w życiu nie
                    będzie, radzą sobie wink
                    • guderianka Re: Widzisz... 30.08.07, 11:00
                      takie rodziny też są-nikt temu nie zaprzecza.ale nie można
                      generalizowac
    • madzi1983 Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 29.08.07, 15:19
      Mój mąz pochodzi z takiej rodziny, ma wlasnie 10 rodzeństwa, w życiu nie
      widziałam bardziej kochającej sie rodziny, nie stac ich na wiele rzeczy ale nie
      to jest najważniejsze, większość pokończyla studia, 4 załozyła własne rodziny,
      najmłodsza ma 11 lat, jedno jest w gimnazjum, a dwoje w liceum jeszcze, reszta
      pełnoletni. żyją, maja sie świetnie, teściowa anioł- nie kobieta, w zyciu nie
      słyszałam by na któreś krzyknęła. Niektórzy są stworzeni do posiadania licznej
      gromadki dzieci.
      • koralik12 Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 29.08.07, 15:42
        W rodzinie mojego męża jest taki przykład. Dzieci jest 9, od dzieciństwa ciężko
        wszyscy pracowali w polu. Wspólnie doprowadzili gospodarstwo do takiego rozkwitu
        że potem było ich stać aby każdy po kolei się usamodzielniał i zakładał własne
        biznesy i gospodarstwa.
        Dzisiaj stać ich na kupno samolotu.
        Wszyscy trzymają się razem i pomagają sobie.
        • kubek0802 Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 29.08.07, 15:50
          To co pisze koralik jest właśnie wyjątkiem potwierdzającym regułę. A
          reguła jest taka że to nic dobrego, z różnych punktów widzenia.
          • housewife1 Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 29.08.07, 17:32
            bla bla i dlatego, że to wyjątek, nalezy zakazać rodzinom sie rozmnażac???
            Powiem tak, jeśli mają siłę i stać ich na to, a dzieci nie są w domu słuzbą dla
            młodszych, tylko dziećmi, to niech sobie ich będzie ile chcą, ich sprawa, nie
            moja. Jeśli nie są rodzina żyjącą na koszt innych z zasiłków itd... to znaczy,
            że sobie radzą, może nawet lepiej niz niejedni z jedynakiem...
            A zmuszanie do dzielenia sie wszystkim zaczyna się od dwójki dzieci, więc co? ma
            być po jednym, jak rozumiem ???
            • housewife1 Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 29.08.07, 17:35
              A tak w ogóle jeśli juz o wyjątkach i regułach to np w USA i paru lepiej
              cywilizowanych od naszego krajach mysli się, że Polacy to lenie i złodzieje,
              alkoholicy, i świrusy katolickie... a jesli znają jakiegoś porządnego to myślą i
              mówią "oh, to wyjątek... potwierdzający regułę"
              ha ha ha
              • syriana Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 29.08.07, 17:42
                kwestia organizacji

                jeśli taki model rodziny to świadomy wybór dojrzałych ludzi, konsekwentnie
                realizujących swoje marzenie i potrafiących ogarnąć dzieciarnię finansowo,
                emocjonalnie i logistycznie - cóż, tylko pogratulować a nie zastanawiać się nad
                stanem podwozia matki wieloródki

                do takiego rozrodu warunki fizyczne na pewno trzeba mieć
                widać niedogodności ciąży, połogu i zdrowotno-kosmetycznych konsekwencji z tym
                związanych, są rzeczą drugorzędną dla takich kobiet
                • mim288 Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 31.08.07, 14:58
                  Konsekwencje kosmetyczne ciąży nie zawsze są straszne. Znałam sporo
                  rodzin wielodzietnych w tym jedną z 9 tką i jedna 7 mką dzieci.
                  Powiem tylko tyle, że mając 50tkę chciałabym tak wyglądać jak ta
                  matka 9 dzieci. Mamę siedmiorga poznałam jak najmłodsze miało ok 3
                  tygodnie. Miała nienaganną figurę w rozmiarze 34, super fryzurę i
                  była bardzo radosną osobą. Trzeba jednak dodać, że żadna z tych
                  rodzin nie była biedna.
                  Myślę, że wszystko jest kwestia organizacji, wiele też zalezy od
                  dość indywidulanej sprawy jak kobieta znosi ciąże i narodziny
                  dzieci. Ale ogólnie rodziny z kilkorgiem (może nie 11 od razu ale 4
                  czy 5) dzieci uważam za bardzo fajne, na ogół są sympatyczne, nie
                  ma w nich rozwyrdzonych bachorów i zwariowanych mamuś szukających
                  obsesyjnie chorób i problemów u własnych pociech, dzieci są dużo
                  bardziej radosne niż jedynacy. Pomijam oczywiście rodziny
                  patologiczne, ale wiekszośc rodzin patologicznych ma pewnie
                  standardową "dwójkę". dzieci.
    • brak.polskich.liter Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 29.08.07, 17:42
      Dla mnie koszmar.
      • gabi683 Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 29.08.07, 19:03
        brak.polskich.liter napisała:

        > Dla mnie koszmar.

        No masz matak tylu dzieci to powinna sie powiesic ,jaka jestm
        szczesliwa ze ma tylko jedno i moge nosic tipsyi chodzić na solarium
        a moim najwiekszym zmartwieniem jest to czy maz mi kupi ałto złote
        czy srebne!

        Naprawde oslabiacie z niktórymi postami sa kobiety ktore zwyboru
        posiadaja tak liczna rodzine zyja skromnie ale npewnie berdziej
        szczesliwie niz nie jedna z Was!My mamy troje szkrabow i kochamy Je
        bardzo i nawet jak by byla jeszcze troja bardzo bysmy byli
        szczesliwiwink
        • syriana Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 29.08.07, 20:50
          > No masz matak tylu dzieci to powinna sie powiesic ,jaka jestm
          > szczesliwa ze ma tylko jedno i moge nosic tipsyi chodzić na
          > solarium
          > a moim najwiekszym zmartwieniem jest to czy maz mi kupi ałto złote
          > czy srebne!


          a choćby i tak było, to jest to efekt wyboru określonego stylu życia (jak
          decyzja o ponadstandardowym rozmnożeniu się), czyż nie?
          • syriana Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 29.08.07, 20:51
            zżymasz się na stereotypowe myślenie o wielodzietnych, ale sama równie urocze,
            acz krzywdzące kalki do małodzietnych przykładasz
    • wiola160 Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 29.08.07, 19:10
      Ja mam 5 rodzeństwa i uważam że to już bardzo wielodzietna rodzina.
      Dzieci mam dwoje i maślę że wystarczy. Jak by było trzecie to
      jeszcze nic strasznego, ale to już naprawdę dużo. 10 dzieci to nie
      sposób dopilnować i... to przesada
      • jopowa Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 29.08.07, 19:21
        masz duzo rodzenstwa,to jest fajnie na swieta: tyle osob przy jednym
        stole,prezenty,dzwiek podzwaniania dzieciecego smiechu
        • twojasasiadka Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 29.08.07, 19:24
          jopowa napisała:

          > masz duzo rodzenstwa,to jest fajnie na swieta: tyle osob przy
          jednym
          > stole,prezenty,dzwiek podzwaniania dzieciecego smiechu
          _______
          i brak kasy na fajne prezentywink
          dzieci młodsze siedzą w wytartych i niemodnych ciuchach po tych
          starszych.Na stole za mało jedzenia-o tyle coby starczyło na
          spróbowanie.Wszyscy się uśmiechają, nucą kolędy i głaszczą po kolei
          pękaty brzuch matki;P
        • kawka74 Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 29.08.07, 21:24
          z tego, co pamięć mi podsuwa, wnioskuję, że święta są raz do roku
          a co w pozostałe trzysta sześćdziesiąt parę dni?
    • wieczna-gosia Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 29.08.07, 21:31
      zawsze mnie wzrusza z okazji takich watkow taka zbiorowa troska o wyglad
      narzadow rodnych rzeczonej kobiety smile

      Mysle ze w zdrowej rodzinie z 10 dzieci musi byc dobra organizacja, jasny
      podzial obowiazkow, takie naprawde dobrze funkcjonujace przedsiebiorstwo
      rodzinne. Ale zasadniczo to sobie wyobrazam a urodzenie 10 to juz sobie
      wyobrazam bez trudu. Aczkolwiek 10 Rodzynkow to sobie nie wyobrazam smile ostatnio
      moj maz powiedzial ze gdyby Rodzynek urodzilby sie jako pierwszy- zostalby
      jedynakiem i jestem sklonna sie zgodzic smile
      • zojkaojka Statystyka... 29.08.07, 22:55
        Czy ktoś wie gdzie znaleźć rzetelne statystyki np. jaki procent dzieci z rodzin
        wielodzietnych(w Polsce) kończy studia, czy częściej chorują, jakie mają wyniki
        w szkole, jaki procent tych rodzin to rodziny patologiczne, ile procent z nich
        żyje w niedostatku , jaki jest poziom ich satysfakcji z życia w stosunku do
        porównywalnej grupy z rodzin 2+2 itp itd. Bo wydaje mi się że rozmowa bazuje na
        stereotypach i skrajnych przypadkach nagłaśnianych przez media.
        • triss_merigold6 Re: Statystyka... 30.08.07, 09:16
          Wystarczy sięgnąć do zestawień GUS na temat geografii polskiej
          biedy - przełożenie jest proste - wielodzietność znacząco zwiększa
          zagrożenie ubóstwem. A biedzie częściej towarzyszą patologie niż
          zamożności czy "średniemu" poziomowi życia.
      • chicarica Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 30.08.07, 09:37
        Wiesz co, tu zawsze słyszę przechwałki na temat tego, w jakim to świetnym stanie
        są narządy takich pań i jak to mąż nie narzeka na luzy w zawieszeniu wink
        Rzeczywistość jednak skrzeczy. Gadałam kiedyś (przy piwku, a jak) z jednym
        ginekologiem, znajomym znajomych, i jego opinia brzmiała tak, że wśród jego
        wielodzietnych pacjentek zdecydowana większość ma jakieś problemy z tym, tzn.
        jeśli tylko lekkie luzy w zawieszeniu to pół biedy, ale takie kwiatki jak
        wypadanie macicy czy zmasakrowane wejście do pochwy będące jednym wielkim
        zrostem to w zasadzie norma.
      • reteczu wyglad narzadow rodnych 30.08.07, 17:38
        wieczna-gosia napisała:

        > zawsze mnie wzrusza z okazji takich watkow taka zbiorowa troska o
        wyglad
        > narzadow rodnych rzeczonej kobiety smile

        Różne mamy się tu wypowiedziały w tej kwestii.
        Liczę na to,że szczere w odpowiedzi były wieloródki,mówiąc,że
        ich "podwozie" porody nie naraziły na szwank.
        Ja sobie nie wyobrażam swego krocza po np.piątym dziecku.Przy
        pierwszym porodzie mnie nacięto i już nie było tak jak przed
        porodem.Przy drugim porodzie popękałam koszmarnie,założono mi ponad
        20 szwów.Mam krocze naprawdę w opłakanym stanie.Ginekolog zresztą
        powiedział mi na wizycie kontrolnej,że zszyła mnie oferma i
        zasugerował doszycie,czyli coś a la zabieg plastyczny za co najmniej
        pół roku.
        • reteczu "podwozia" miało być ;) 30.08.07, 17:39
        • wieczna-gosia Re: wyglad narzadow rodnych 30.08.07, 17:45
          przy zadnym porodzie nie peklam, w ciagu 5 porodow zaliczylam dwa szwy- jeden
          przy trzecim i jeden przy piatym dziecku. Moj gin z kolei zawsze twierdzi ze
          wyglad krocza mniej zalezy od ilosci dzieci a bardziej od umiejetnosci poloznej
          smile no wiem ja spotkalam dobre polozne smile
          macica za mna nie popelza, maz mnie nie rzucil smile
          • reteczu Re: wyglad narzadow rodnych 30.08.07, 17:54
            wieczna-gosia napisała:

            > przy zadnym porodzie nie peklam, w ciagu 5 porodow zaliczylam dwa
            szwy- jeden
            > przy trzecim i jeden przy piatym dziecku. Moj gin z kolei zawsze
            twierdzi ze
            > wyglad krocza mniej zalezy od ilosci dzieci a bardziej od
            umiejetnosci poloznej
            > smile no wiem ja spotkalam dobre polozne smile
            > macica za mna nie popelza, maz mnie nie rzucil smile

            Aaaaaaaaa,no widzisz.To Ty po pięciu porodach masz o całe niebo
            lepszy stan krocza niż ja po dwóch,ale jak się rodzi sn dziecko
            4,6kg i 62 cm,a potem jakaś niedojda zaceruje,to tak jest smile
            • wieczna-gosia Re: wyglad narzadow rodnych 30.08.07, 17:58
              kolezanka ostatnio urodzila w domu dziecko 4,5 kg BEZ NACIECIA. I dlatego
              zgadzam sie z moim ginem ze fachowa polozna to podstawa. Przykro mi pewnie
              musialas sie nacierpiec sad(
              • reteczu Re: wyglad narzadow rodnych 30.08.07, 18:05
                wieczna-gosia napisała:

                > kolezanka ostatnio urodzila w domu dziecko 4,5 kg BEZ NACIECIA. I
                dlatego
                > zgadzam sie z moim ginem ze fachowa polozna to podstawa. Przykro
                mi pewnie
                > musialas sie nacierpiec sad(

                Najwyraźniej miałam pecha.
                Pewnie,że się nacierpiałam.
                Zszywano mnie prawie godzinę (dla porównania: urodziłam przy drugim
                skurczu partym,a I faza to niecałe 3 godziny).Potem gojenie
                ran,koszmarne ciągnięcie szwów.Chodziłam jak robot drobnymi
                kroczkami,jadłam na stojąco...w ogóle "ciekawie" było smile
    • chicarica Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 30.08.07, 09:22
      Wiesz co, ja myślę że oni sobie takimi duperelami jak "wprowadzenie noworodka do
      rodziny" głowy nie zawracają. Po prostu się rodzi i już. A że któreś inne
      dziecko np. jest zazdrosne, czy czuje się opuszczone, to już jego problem, mama
      z tatą mają inne sprawy na głowie.
      Czy to dobrze czy źle - nie wiem, nie zastanawiam się nad tym. Ja takiego modelu
      rodziny nie planuję i już.
      • wieczna-gosia Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 30.08.07, 10:21
        a do jakiej ilosci dzieci myslisz ez ludzie sobie zawracaja glowe wprowadzaniem
        noworodka do rodziny?
    • poccnr Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 30.08.07, 11:59
      ja pochodzę z takiej rodziny....
      mam 6 sióstr-1 brata-ja jestem 8.
      Z całą rodziną mam tylko kontakt Intenetowy...bliższego mieć nie
      chcę...
      Najstarsza siostra ma 35 najmłodsza 21.
      Nic fajnego taka gromada...
      nigdy nie masz nic swojego
      Nigdy Niczego!
      uncertain
    • kari_t5 Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 30.08.07, 12:36
      Ja mam 6-stkę rodzeństwa (4 braci i 2 siostry). Wiadomo, że takiej
      rodzinie jest ciężej bo wiadomo, że na każde dziecko trzeba wydać
      miesięcznie jakąś kwotę pieniędzy. Różnie bywało, wiadomo jak w
      każdej rodzinie. Bywały sytuacje kiedy rodzice musieli pożyczać
      pieniądze, ale też było nie raz tak że sami komuś pożyczali, kiedy
      dobrze im się wiodło. Niestety w Polsce jest w ogóle ciężko
      rodzinom, dlatego pracując normalnie na etacie właściwie jest
      niemożliwością aby żyć w tak licznej rodzinie bez problemów z
      pieniędzmi. Kiedy rodzice pracowali normalnie na etatach w firmach,
      to zawsze był problem z pieniędzmi, dopiero kiedy sami założyli
      firmę było ok. Jeśli chodzi o więzi emocjonalne,to na pewno w takiej
      rodzinie wielodzietnej są bardzo silne. Jestem mocno związana ze
      swoim rodzeństwem, zwłaszcza z siostrami. Co do urodzenia takiej
      ilości dzieci, to trzeba mieć takie predyspozycje, tzn. wiadomo
      jedna kobieta urodzi tyle dzieci a inna nie. Moja mama ma 52 lata a
      wygląda bardzo ładnie. Jest szczupła i nawet mój mąż mówi, że jest w
      szoku że zdołała urodzić tyle dzieci a tak świetnie wygląda (więc
      myślę że jest to kwestia genetyki). Jedna kobieta po urodzeniu
      jednego dziecka będzie gruba i zapuszczona, a druga po urodzeniu
      kilkorga będzie i tak wyglądać jak nastolatka,więc na to chyba nie
      ma reguły. Znam kilka rodzin z tyloma dziećmi i są normalnymi
      rodzinami bez patologii (aha rodzice mają własne firmy). Myślę, że
      też nie można oceniać takich ludzi epitetami w stylu dziecioroby
      itp. Nie każdy ma predyspozycje do przyjowania tabletek itp. Moja
      mama mi mówiła, że też się zabezpieczała (tabletki, wkładka) a i tak
      potrafiła zajść w ciążę ( moja siostra i mój brat się poczęli, kiedy
      mama miała założoną wkładkę). Kiedyś może był inny skład tabletek i
      gorszej jakości i może nie działały jak trzeba. Nieważne. W każdym
      bądź razie, ja się cieszę że mam takie liczne rodzeństwo. Każde z
      nas może na siebie liczyć. Jesteśmy silnie związani z rodzicami i na
      pewno znajdą w nas oparcie na stare lata. Ja sama nie planuję tylu
      dzieci (mam na razie jedno), ale przynajmniej 4-kę chciałabym
      miećsmile.
      • wieczna-gosia odpowiedzi poccnr i kari_t5 30.08.07, 13:00
        Bardzo fajnie sie zlozylo ze sa obok siebie- bo chyba oddaja cala prawde o
        rodzinach wielodzietnych i o tym jakie dzieci z nich wychodza, jakie sa tam
        relacje. Otoz ROZNE smile)) diametralnie smile))

        Sama nie znam rodzin wiekszych niz 6 dzieci, z patologiami sie nie przyjaznie
        jakos sie nie zlozylo i wszedzie obserwuje model kari. To mile smile
        • zebra51 a ja bym chciała 30.08.07, 13:45
          mieć dużo dzieci. Mam TYLKO brata i siostrę, moja mama też żałuje,
          że nie miała więcej dzieci.
          Ja niestety, ze względów zdrowotnych, mogę mieć jeszcze jedno.
    • koza_w_rajtuzach Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 30.08.07, 17:45
      Mojego męża ojciec ma 9-ro rodzeństwa. Wśród nich nie ma ani jednego
      alkoholika, czy nieroba. 8-mioro z nich dorobiło się własnego domu,
      tylko dwójka mieszka w bloku. Na wszystko zapracowali własnymi
      rękami.
    • wioleta07 Re: Mieć np. dziesięcioro rodzeństwa 31.08.07, 19:13
      strasznie irytuje mnie to jak ktos pisze ze to niehigeniczne miec w
      domu tyle towarzyswa, znam rodzine gdzie jest 12 dzieci,mieszkalam u
      nich przez miesiac,jako ta 13,najmlodsze dziecko chodzi teraz do
      podstawowki,wiekszosc ma juz swoje rodziny,zawsze w tym domu panowal
      porzadek,nie ma alkoholizmu,wiekszych bojek czy brudu,z glodu tez
      nie umierali,niejedna rodzina z jednym czy dwojgiem dzieci moglaby
      sie nauczyc wzajemnej milosci i szacunku od tej rodziny,to ze jest
      ich duzo nie zwasze oznacza ze jest glodno chlodno i brudno,
Pełna wersja