iwonag25
02.09.07, 00:47
Nie chodzi o moją córkę, ale o córkę mojej przyjaciółki.
Moja i jej córka są rówieśniczkami (mają po 2 latka). Spotykamy się
dość często, bo mieszkamy na tym samym osiedlu, nasze córki chodzą o
tej samej godzinie spać, wstają również mniej więcej tak samo.
Ale w czym problem. Otóż córka mojej przyjaciółki - Oliwka, jest
strasznie zaborcza. Nasze wizyty opierają się głównie na uspakajaniu
małej i rozdzielaniu zabawek. Ale i to nie skutkuje. Moja córka
ślicznie potrafi się bawić, dzielić zabawkami - nigdy nie miałam z
tym prblemów. Nawet gdy jakiemuś dziecku zabrała, po wytłumaczeniu
jej że nie można zabierać, albo że za chwilę ona się pobawi gdy
tamto dziecko się znudzi, spokojnie oddawała.
Natomiast Oliwka jest przestraszna. Robi awanturę nawet o zabawkę,
którą w danej chwili się nie bawi.
Co gorsza ona nie płacze, tylko wrzeszczy. To nie jest płacz, tylko
jazgot (aż głowa pęka). Gdy moja córka wzięła dwie lalki (swoje),
Oliwka oczywiście wrzask. Więc córka oddała jej jedną, a ta dalej
wrzask, bo chce jeszcze tą drugą. Oliwka bawi się na podłodze, a gdy
moja córka usiądzie na pufę, tamta w płacz i ona też chce. Takie
przyklady moge mnożyć.
Tłumaczenia nic nie skutkują (tak jakby do niej wogóle nie
docierało), doszło do tego że zaczęłyśmy je izolowac od siebie, ale
przecież nie o to chodzi żeby każda siedziała w swoim pokoju.
Chowamy zabawki o które toczy się wojna (choć i tak to nic nie
daje), ale wtedy moja córka jest pokrzywdzona (choć i tak wykazuje
się dużą wyrozumiałością i dojrzałością jak na wój wiek). Cały czas
prosze moją córcię, żeby oddała Oliwii zabawkę, żeby tylko nie
słuchać tego pisku. Ale ile moja córka ma ustępować?
Nie wiemy już co robić z tą małą. Postanowiłyśmy z koleżanką, ze
zrobimy sobie dłuższą przerwę, ale po dwóch dniach brakuje mi jej
obecności, ploteczek z nią.
Może macie sposoby na takie dziecko? Koleżanka też czuje się nie
swojo widząc co wyprawia jej córka. Nie chcę z nią zrywać kontaktów,
ale jak tak dalej będzie, to chyba do tego dojdzie. Mój mąż
powiedział, ze gdy on jest w domu, one mają nie przychodzić, bo nie
wyrabia z jazgotem Oliwki.
Poradźcie co robić, bo naprawdę sytuacja jest ciężka i nam niestety
wydaję się że bez wyjścia.