Mam dość tego dziecka - dziewczyny, pomożcie!!!

02.09.07, 00:47
Nie chodzi o moją córkę, ale o córkę mojej przyjaciółki.
Moja i jej córka są rówieśniczkami (mają po 2 latka). Spotykamy się
dość często, bo mieszkamy na tym samym osiedlu, nasze córki chodzą o
tej samej godzinie spać, wstają również mniej więcej tak samo.
Ale w czym problem. Otóż córka mojej przyjaciółki - Oliwka, jest
strasznie zaborcza. Nasze wizyty opierają się głównie na uspakajaniu
małej i rozdzielaniu zabawek. Ale i to nie skutkuje. Moja córka
ślicznie potrafi się bawić, dzielić zabawkami - nigdy nie miałam z
tym prblemów. Nawet gdy jakiemuś dziecku zabrała, po wytłumaczeniu
jej że nie można zabierać, albo że za chwilę ona się pobawi gdy
tamto dziecko się znudzi, spokojnie oddawała.
Natomiast Oliwka jest przestraszna. Robi awanturę nawet o zabawkę,
którą w danej chwili się nie bawi.
Co gorsza ona nie płacze, tylko wrzeszczy. To nie jest płacz, tylko
jazgot (aż głowa pęka). Gdy moja córka wzięła dwie lalki (swoje),
Oliwka oczywiście wrzask. Więc córka oddała jej jedną, a ta dalej
wrzask, bo chce jeszcze tą drugą. Oliwka bawi się na podłodze, a gdy
moja córka usiądzie na pufę, tamta w płacz i ona też chce. Takie
przyklady moge mnożyć.
Tłumaczenia nic nie skutkują (tak jakby do niej wogóle nie
docierało), doszło do tego że zaczęłyśmy je izolowac od siebie, ale
przecież nie o to chodzi żeby każda siedziała w swoim pokoju.
Chowamy zabawki o które toczy się wojna (choć i tak to nic nie
daje), ale wtedy moja córka jest pokrzywdzona (choć i tak wykazuje
się dużą wyrozumiałością i dojrzałością jak na wój wiek). Cały czas
prosze moją córcię, żeby oddała Oliwii zabawkę, żeby tylko nie
słuchać tego pisku. Ale ile moja córka ma ustępować?
Nie wiemy już co robić z tą małą. Postanowiłyśmy z koleżanką, ze
zrobimy sobie dłuższą przerwę, ale po dwóch dniach brakuje mi jej
obecności, ploteczek z nią.
Może macie sposoby na takie dziecko? Koleżanka też czuje się nie
swojo widząc co wyprawia jej córka. Nie chcę z nią zrywać kontaktów,
ale jak tak dalej będzie, to chyba do tego dojdzie. Mój mąż
powiedział, ze gdy on jest w domu, one mają nie przychodzić, bo nie
wyrabia z jazgotem Oliwki.
Poradźcie co robić, bo naprawdę sytuacja jest ciężka i nam niestety
wydaję się że bez wyjścia.
    • kaasto_trio Re: Mam dość tego dziecka - dziewczyny, pomożcie! 02.09.07, 01:04
      Moze wasze corki zwyczajnie za soba nie przepadaja? Jesli wy sie
      chcecie spotykac bo sie lubicie, robcie to bez dzieci. Gdyby mnie
      tyle kosztowaly wizyty kumpeli z corka, dalabym sobie spokoj. A moze
      zabierac je na plac zabaw? Moze Oliwia nie bedzie tak bardzo
      koncentrowac uwagi na sobie, a Twoja Coreczka bedzie mogal pobawic
      sie z kims innym? Nie mozesz jej skazywac na wieczne wrzaski tej
      drugiej dziewczynki. Jest mala a juz przyzwyczajana, ze ma
      ustepowac, niechcacy, w celu stlumienia wrzaskow, nie uczysz jej
      asertywnosci, tylko ulegania. Wiem, ze dzieje sie tak, bo nie chcesz
      zrobic przykrosci kolezance, ale w tym ukladzie najwazniejsza jest
      chyba Twoja corka (dla Ciebie). Ja radze spotykac sie Wam nadal bez
      dzieci, a takie spotkania moga tylko zyskac na wartosci. Bo te teraz
      czy sa? POlegaja na uspokajaniu corki koleznaki. Ciekawa tez jestem
      stanowiska Twojej kolezanki wobec zachowania corki. Bo jakos blado
      ona jako matka tu wyglada.
      • iwonag25 Re: Mam dość tego dziecka - dziewczyny, pomożcie! 02.09.07, 01:20
        Dziękuję za odzew o tej porze dniasmile
        Ciężko mi powiedzieć, czy małe się nie lubią. Wg mnie lubią się. A
        zwłaszcza moja córka Oliwkę. Gdy ją ubieram kiedy idziemy do miasta,
        ona mówi, ze do Oliwki. Gdy ją zobaczy, biegnie do niej szybko i ją
        przytula, całuje. Miesiąc temu wyjechałam z córką bez męża na 3 dni.
        Gdy wracałyśmy mówiłam ze jedziemy do taty. A moja córka że nie chce
        do taty, że do Oliwki. Gdy dojechałyśmy do domu i mąż po nas wyszedł
        i przytulił córkę, ona się wyrwała z jego objęć i pobiegła pod
        furtkę do Oliwii.
        Jeśli chodzi o nasze wizyty bez dzieci raczej nie są możliwe, bo
        koleżanki mąż siedzi za granicą i ona tu nie ma nikogo i siedzi
        całe dnie z małą. Chyba że ja zostawie córkę mężowi i pójdę do nich,
        ale znowu córka będzie pokrzywdzona.
        Jeśli chodzi o neutralny grunt (np. plac zabaw) - to tak, bawią się
        wtedy super.
        Koleżanka oczywiście reaguje na histerie swojej córki, ale jak już
        wczesniej pisałam - mała jest jakas zaslepiona, nic do niej nie
        dociera.
        Ufff, ciężka sytuacja. Chyba pozostaje nam tylko podwórko i place
        zabaw. O herbatce w domku można sobie pomażyćwink
        • iwonag25 Re: Mam dość tego dziecka - dziewczyny, pomożcie! 02.09.07, 01:20
          Przepraszam, miało być: pomarzyć.
    • volta2 Re: Mam dość tego dziecka - dziewczyny, pomożcie! 02.09.07, 01:20
      miałam podobną sytuację i na jakieś 8 miesięcy odizolowałyśmy dzieci
      od siebie, same oczywiście kontaktując się(choćby telefonicznie czy
      mailowo). po takim okresie czasu dziecko podrosło i problem zniknął
      właściwie, a dzieci nadal się lubią.

      najcenniejszy jest dla mnie mój spokój, więc niemożność picia kawki
      czy poploteczkowania w porównaniu do wrzasku to pikuśsmile
    • lollypop Re: Mam dość tego dziecka - dziewczyny, pomożcie! 02.09.07, 01:36
      Ja mam podobna sytuacje tylko ze w moim przypadku dzieci to 6cio
      letni chlopcy. Syn kolezanki jest, niestety, zlosliwym klamczuchem
      ktory robi wszystko by zdolowac mojego syna i nad nim gorowac, kilka
      razy przylapalam go np. na tym ze wylewa cos albo tlucze specjalnie
      i wola placzliwym glosem ze moj syn to zrobil. Spotkania zawsze
      koncza sie placzem mojego dziecka, ktore z zadnym innym dzieckiem
      nie ma takich klopotow, zgodnie bawi sie w kazdym towarzystwie. A
      syn kolezanki z miejsca w zerowce (u nas dzieci ida do zerowki jak
      maja 5 lat) mial klopoty z innymi dziecmi, kolezanka juz raz
      zmienila mu szkole bo uwazala ze to wina nauczycielki. Problemy
      wynikajace z naszych spotkan bagatelizuje "to normalne, to tylko
      problemy szesciolatkow". Chlopiec nie ma zadnej dyscypliny, chodzi
      do tej samej klasy muzycznej co moj syn i co tydzien jestem
      swiadkiem jak opowiada nauczycielce ile to razy cwiczyl (dzieci
      dostaja za to naklejki na tablicy) a jego tatus pod nosem
      mruczy "nie, no co on opowiada" ale glosno nie prostuje. Ja swojemu
      synowi nie pozwalam mowic ze cwiczyl jesli nie cwiczyl. A tamten
      pozniej sie obnosi ze swoja iloscia nalepek. I tak jest ze
      wszystkim.

      Koncem koncow ograniczam spotkania, staram sie czasami widywac bez
      dzieci ale tak naprawde to kolezanka duzo traci w moich oczach za
      swoja postawe.
    • ma_dre Re: Mam dość tego dziecka - dziewczyny, pomożcie! 02.09.07, 02:54
      iwonag25, a czy dziewczynki bija sie? skacza sobie do gardla? sa dla
      siebie wzajemnie zagrozeniem zdrowia? Nie? No to pozwolcie im do
      licha ty i twoja kolezanka rozwiazywac swoje problemy osobiscie!!!
      Przeciez takie maluchy same musza uczyc sie jak postepowac z innymi.
      Reagujcie tylko, jesli dochodzi do "rekoczynow"... zobaczycie jak
      uloza sie stosunki, a pewna jestem ze osobki moze nie od razu, ale
      dojda do porozumienia. Odetchnijcie troche, dziewczyny, przeciez to
      tylko dzieci!
    • kali_pso Re: Mam dość tego dziecka - dziewczyny, pomożcie! 02.09.07, 08:45
      A córka koleżanki zachowuje się tak, bez względu na to, czy
      jesteście u nich czy u Was?
      Ja miałam podobnie ze swoim synem- on był tym mniej grzecznym
      dzieckiemwink Kiedy szlismy do znajomej- wszystko pieknie, chłopcy
      bawili się , dzielili zabawkami( raczej tamten mały nie miał nic
      przeciwko, aby mój syn uzywał jego zabawekwink, w odwrotnej sytuacji-
      oni u nas- apokalipsawinkPłacz, wrzask....U nas było troche inaczej,
      bo mój syn jest rok starszy od M. i dla tamtego stanowił i stanowi
      wzór do naśladowania i obiekt kultu, niemalżewink
      Postanowiłysmy z koleżanką, "ochłodzić stosunki"- rzadziej
      przychodzilismy do siebie, częściej my do nich, jednocześnie chłopcy
      spotykali się na placu zabaw i tam bawili się o dziwo, dość zgodnie.
      Ja z kolei pracowałam ze swoim dzieckiem, czyli tłumaczyłam i
      tłumaczyłamwink))))) Po jakims czasie wszystko sie uspokoiło- od kilku
      lat są nierozłaczni, bardzo sie lubią, moje dziecko stało
      się "starszym bratem" dla tamtego chłopca.
    • sir.vimes Wizyty są zawsze u ciebie? 02.09.07, 17:36
      Jeśli tak - to może być powód zachowania dziewczynki i jej "zaborczości".

      Może niech czasem pobawią się na jej "terenie"?
    • anik801 Re: Mam dość tego dziecka - dziewczyny, pomożcie! 02.09.07, 18:12
      Ja też mam do czynienia z takimi dziećmi.Wiem o czym piszesz!Mi też
      się odechciewa spotkań właśnie przez te dzieci.Nie rozumiem jak
      dziewczynka idąca teraz do pierwszej klasy może w moim domu wyrywać
      mojej prawie 4latce zabawki i bić ją?Niestety jest to kuzynka mojej
      córki i wpada do nas z mamą.Te wizyty są bardzo uciążliwe.U Ciebie
      to trochę inna sprawa,bo ta dziewczynka jest mała i jeszcze wielu
      spraw nie rozumie.Ja natomias mam do czynienia z dużymi
      dziećmi,które zachowują się jak dwulatki!dlatego wolę żeby mnie nie
      odwiedzano niż mam wysłuchiwać wrzasków obcych dzieciaków.Moja córka
      aniołkiem nie jest,ale nie pozwalam by wyrywała komuś jego zabawki
      lub wszczynała awantury i wrzeszczała!Zwłaszcza zwracam uwagę na jej
      stosunek do dzieci młodszych.Nie chcę,by później w wieku 7lat
      zachowywała się jak rozkapryszony bachor!
    • mruwa9 Re: Mam dość tego dziecka - dziewczyny, pomożcie! 02.09.07, 18:13
      IMHO to jest norma rozwojowa i raczej typowe zachowanie dwulatka, to
      raczej Twoja corka odbiega od sredniej krajowej wink , a majac
      grzeczne dziecko najwyrazniej nie zrozumiesz, co to znaczy prawdziwy
      bunt dwulatka.
      Rada: spotykajcie sie rzadziej i na neutralnym gruncie . Jak sie ma
      male dziecko, to nie ma czasu na kawki i ploteczki, trudno.
      Odbijecie to sobie za pare lat.
    • iwonag25 Re: Mam dość tego dziecka - dziewczyny, pomożcie! 02.09.07, 20:31
      Dzięki dziewczyny za rady. Chciałabym jednak odpowiedzieć na kilka
      pytań.
      Do ma_dre: dziś poszłam do tej koleżanki i postanowiłyśmy nie
      ingerować w sprawy małych. Nie dało się wytrzymać. Moja córka ani
      razu nie zakwiliła, oddawała wszystkie zabawki Oliwce, ale gdy tylko
      brała kolejną, Oliwka znowu wpadała w szał. Poradziłam koleżance,
      zeby nie reagować, ale Oliwka aż robiła się sina z tego płaczu. Może
      po jakimś czasie zacznie rozumieć że nic takim płaczem nie wskóra.

      Do kali_pso: Takie historie dzieją się zarówno u nas jak i u nich.
      Nie ma różnicy czy są to zabawki mojej małej czy Oliwki.

      Do sir-vimes: spotykamy się i tu i tu, więc to nie jest zaborczość
      jedynie o swoje zabawki.

      Chciałam jednak powiedziec co dziś zauważyłam. Ja swoją córkę bardzo
      chwalę za każdy dobry uczynek, za dobre zachowanie. Zauważyłam dziś,
      że gdy moja córka oddawała Oliwce zabawkę, ja oczywiście ją
      chwaliłam jaka śliczna, jaka grzeczna itd. Wtedy tamta mała patrzała
      na mnie i oddawała ową zabawkę spowrotem mojej córce. Pochwaliłam
      więc Oliwkę i tamta miała radość. Zdziwiłam się, bo nie raz byłam
      świadkiem jak koleżanka również chwaliła Oliwię, ale taka reakcja
      wystąpiła dopiero dzisiaj. Może w tym tkwi problem. Sama nie wiem.
      • sir.vimes Wiesz co, bądź dobrą ciocią 02.09.07, 23:15
        i chwal ją częściej.
    • jowita771 Re: Mam dość tego dziecka - dziewczyny, pomożcie! 02.09.07, 22:32
      miałam ostatnio podobny post napisać. u mnie problemem dodatkowym jest to, że
      moje dziecko jest parę miesięcy młodsze od dziecka przyjaciółki. tamta mała jest
      silniejsza, chce przytulać albo całować moją, a gdy ona nie ma ochoty, to robi
      to na siłę. do tego dochodzą krzyki, zabieranie zabawek. efekt jest taki, że
      moja córka boi się koleżanki. moja przyjaciółka ma chyba do mnie żal, że
      zabieram moją córkę od jej dziecka. a ja dość mam patrzenia, jak moje dziecko
      wykrzywia buzie w podkówkę, bo tamta całuje szarpiąc za uszy albo włosy.
      przyjaciółka w żartach nazywa moją córkę "cykorem", mówi, że jej dziecko ma
      dobre zamiary, chce się przytulać, lubi inne dzieci itp. a ja mam to w nosie,
      moja córka ma prawo nie chcieć być w danej chwili dotykana. nie uważam, żeby
      moja córka była niedotykalska, tylko na tę jedna dziewczynkę tak reaguje, z
      innymi dziećmi nawiązuje normalny kontakt.
      ja postanowiłam odizolować dziewczynki na jakis czas, zaczną się znowu widywać,
      gdy różnica wieku się zatrze i szanse się wyrównają.
      z przyjaciółką widuję się bez dziecka.
Pełna wersja