NIE MAM JUŻ SIŁY

08.07.03, 08:46
będzie po kawałku bo coś mi się wiesza komp.
Dziś jest dopiero 8 rano a ja już zryczałam się jak bóbr
mój facet z którym jestem od 7 lat nie mamy slubu, mamy 2,5miesięcznego
chłopczyka przeszedł dziś samego siebie.
Dzieckiem się nie zajmuje np. przebierając go czy tym podobne dziecko jest od
tego aby on się z nim pobawił 10min jak jest zadowolny (dziecko) i najedzony
nie pracuje bo nie ma pracy ma stały dochód, całe dnie spędza przed
komputerem
umówił się wczoraj w spóldzielni mieszkaniowej na 8 rano
    • cetebe Re: NIE MAM JUŻ SIŁY 08.07.03, 08:52
      jest za 10 ósma on jeszcze nie ubrany ja latam wokół dziecka żeby złapać mocz
      do badania, bo mały jest chory na zwężenie moczowodu i reflux moczu a
      gimnastykuje się z rana więc woreczek się odkleił, labolatorium do 9.30 więc
      trzeba niedługo iść samemu z dzieckiem a jeszcze go nakarmić przebrać, samemu
      się ubrać...
      o on do mnie (oczywiście siedział przed komputerem) zrób mi kawy, znajdź
      dokumenty, daleczego buty nie wyczyszczone, wyczyść mi
      Jabuk w tym czasie rozebrany na łózku a ja miotam się od annasza do kaifasz
      nie wytrzymałam...
      zaczęła się kłótnia z jego strony
    • cetebe Re: NIE MAM JUŻ SIŁY 08.07.03, 08:54
      bo ty mi rano nie robisz śniadania i itd i itd.... poleciały wyzwiska ty
      wieśniaro, nie drzyj gęby
      a ja załamała się
      od 2,5m-ca nie pracuję, pracowałam do dnia porodu, jesetem na macierzyńskim,
      pieniądze idą na dom nic sobie nie kupuję, płacę rachunku wysokie!
      cały czas zajmuję się dzieckiem
      non stop 24h na dobę jest ze mną kuchnia, łazienka, zakupy, sprawy urzędowe...
    • cetebe Re: NIE MAM JUŻ SIŁY 08.07.03, 08:58
      sama cały czas a do tego mieszkanie musi! lśnić, obiad z dwóch dań codziennie
      lub przynajmniej zupa z mięsem
      posprzątana poprane
      a ja już nie mam siły
      chętnie bym odeszła ale gdzie?! nie mam pieniędzy dziecko na badania
      koszmar dnia codziennego
      najgorsze że nie wiem co teraz zrobić
      on przy komputerze całe dnia a ja nawet zakupy większe w supermarkcie włacznie
      z pieluszkami muszę robić sama
      gdy poprosiłam żeby pojechać z nami do miasta do lekarza to powiedział nie bo
      mi się niechce
      i tak już jest
      wygadałam się trochę lżej mi się nie zrobiło
      ale muszę lecieć do laobratoruim
      może któraś z was wpadnie na pomysł jak sobie pomóc????
      pozdrawiam
      • marzenus Re: NIE MAM JUŻ SIŁY 08.07.03, 10:15
        Co za typ! Najlepiej byłoby, gdybys przestała zwracać na niego uwagę. Ale jak
        to zrobić, jak ciągle słyszysz jakieś uwagi i wyzwiska. Rany! Szkoda dziecka.
        Chyba nie najlepiej to na niego wpływa.
        Rozmwiałaś z nim w ogóle, czy on nie ma na to czasu i ochoty? Boże, skąd się
        biorą tacy ludzie?
      • p_swiat Re: NIE MAM JUŻ SIŁY 08.07.03, 20:57
        W moim małżeństwie bywa różnie, ale jedna święta zasada - SZACUNEK istnieje
        Kłucimy się wiadome, on też niewiele mi pomaga przy dziecku, ale dzięki jego
        pracy mamy to wszystko co potrzebujemy jest człowiekiem który ma żelazną
        zasadę mężczyzna głową finansową rodziny zresztą jest pracusiem i nie wyobraża
        sobie dnia bez pracy.
        Pogoń go do pracy!!!!!!!! albo postaw jakieś ultimatum na rany bo się
        zamęczysz Kobieto!!!!!! zresztą z tego co piszesz to nie związek to układ
        sprzątaczka służąca i chłop z nogami do góry przy kompie.
        Życzę Ci powodzenia i szanuj siębo zdrowie i spokuj potrzebujesz dla synka
        Pola
    • sylwko Re: NIE MAM JUŻ SIŁY 08.07.03, 09:27
      Cześć.
      Nie będę Ci dawać dobrych rad, bo one nigdy nie wychodzą na dobre.
      Napiszę tylko co ja bym zrobiła w takim nieciekawym położeniu. Oczywiście gdyby
      żadne dyskusje na ten temat i prośby nie pomogły.
      Przestałabym zajmować się tatusiem jego praniem, prasowaniem, koniec obiadków
      itp. Robiłabym tylko rzeczy dla siebie i dziecka, a itak byłoby tego bardzo
      dużo.
      Współczuję Ci serdecznie, domyślam się jak musi być ciężko.
      Dbaj o siebie, o zdrowie dla swojego syneczka.
      Trzymajcie się ciepło Sylwia.

      Ps.A tak na marginesie to gdyby taki był np. dla kumli w pracy to pewnie
      dostałby w "mordę", bo mu się należy.
    • yeonika Re: NIE MAM JUŻ SIŁY 08.07.03, 10:13
      Witaj.
      Moja Mama miała (i ma nadal) taką samą sytuację. Konsekwentnie na to pozwalała
      ojcu przez 25 lat. Kłótnie, przeprosiny, ona mu wsaniałomyślnie wybaczała, "bo
      dziecko musi mieć ojca (przez 9 lat byłam jedynaczką). Z perspektywy czau
      widzę, że taki sposób postępowania do niczego dobrego nie doprowadził. NIC SIĘ
      NIE ZMIENIŁO. Miała tyle razy okazję aby odejść od tego tyrana, jednak w imę
      świętej naiwności, że się zmieni, że kocha, że... Do dziś jest tak samo.
      Ja też się kłócę z mężem - jednak trzymamy się zasady, że szacunek przede
      wszystkim: bez wyzwisk, przekleństw. Zdarza się, że podnosimy na siebie głos
      (to głównie ja krzyczę), ale na tym koniec. Gdy zdecydowaliśmy się stworzyć
      rodzinę, zdecydowaliśmy się na zasady, które pozwalają nam uniknąć
      nieporozumień - w małżeństwie jesteśmy partnerami i nie do pomyślenia jest
      sytuacja, kiedy ja zajmuję się wszystkim a on niczym. Tzreba trzeźwo ocenić
      sytuację i starać się przewidziec jej konsekwencje. Ja jak już miałam 17 lat
      stwierdziłam, że dziedciństwo i moje i mojej siostry byłoby o wiele
      szczęśliwsze i spokojniejsze, gdyby Mama zdecydowała się na jakiś radykalny
      krok. Nie namawiam Cię od razu do odejścia, ale przynajmniej do tego, abyś
      pokazałą swojemu mężczyźnie, że NALEŻY Ci się szacunek i pomoc. Może chwilowa
      separacja otrzeźwiła by go trochę? Poza tym właściwie inni traktują Cię tak,
      jak TY im na to pozwalasz... Trzymam za Ciebie kciuki i pozdrawiam Maluszka!
    • miola Re: NIE MAM JUŻ SIŁY 08.07.03, 10:19
      Ja się nie znam, bo jestem mężatką - ale chyba właśnie dla tego lub również dla
      tego nie bierze się ślubu mimo wspólnego zycia, dzieci itp - żeby było latwiej
      zamknąć za soba drzwi? Jeśli pracowałaś i możesz wrócić do pracy, jeśli twoje
      dochody pozwalają na uregulowanie opłat i utrzymanie synka, tzn. że możesz się
      uniezależnić od swojego łaskawcy, jesli naprawdę tego chcesz. Z alimentami też
      nie powinnaś mieć problemu, bo pewnie ten pan figuruje jako jego ojciec?
      Ciekawe, swoją drogą skąd sie bierze odwaga, żeby z kimś takim spotykać się co
      rano, a brakuje jej, żey się uwolnić?
      • zalma Re: NIE MAM JUŻ SIŁY 08.07.03, 11:41
        Bardzo Ci współczuję i sobie też bo są dni, kiedy jest u mnie podobnie.
    • edie28 Re: NIE MAM JUŻ SIŁY 08.07.03, 11:56
      Jak czytam takie teksty to mi się "scyzoryk w kieszeni otwiera". Skąd się biorą
      tacy ludzie ??? Jeśli jesteście już 7 lat ze sobą to jak ty wytrzymałaś tyle
      czasu, a może on się zrobił taki po urodzeniu dziecka ?? Czasami coś takiego
      się przytrafia, że facet nagle czuje się otrącony bo, kobieta więcej się
      zajmuje dzieckiem, a on zaczyna się buntować, awanturować, że mało się nim
      zajmujesz, że nie gotujesz i takie tam ............
      Oczywiście nic nie może usprawiedliwiać takiego zachowania bo, własnie po
      urodzeniu dziecka on ma ci pomóc w każdym względzie !!!!

      Może spróbujcie ze sobą na spokojnie porozmawiać, a jeśli to nie pomoże to tak
      jak napisała jedna z dziewczyn wcześniej przestań go zauważać to może się
      opamięta ????

      Trzymam kciuki paa
      Edyta mama Kai 18.03.2002.
    • mama_wiktora Re: NIE MAM JUŻ SIŁY 08.07.03, 12:11
      oj, nie doceniam ja mojego męża, nie doceniam... Chyba mu zrobię dziś jakąś
      przyjemność... Umówmy się że to co poniżej to nie są rady. Po prostu u mnie tak
      się to jakoś ułożyło i ciągnie, choć i tak idealnie nie jest (ha, ha)...

      punkt 1 - jestem kompletnie niezależna finansowo
      punkt 2 - nie gotuję, chyba że mam ochotę - jak mój szkrab był taki malutki jak
      twój to mój mąż gotował mi obiad - jak już wrócił z pracy.
      punkt 3 - nie prasuję, odkąd mój mąż stwierdził że to strata czasu, tzn on
      stwierdził że prasowanie to strata czasu więc ja nie tracę tego czasu na
      prasowanie jego rzeczy
      punkt 4 - buty pastuje on, moje też
      punkt 5 - odkąd wróciłam do pracy (a będzie to już rok z niewielkim okładem) to
      mój mąż samodzielnie od 7,00 do 9,30 zajmuje się małym, karmi, przebiera,
      odprowadza do moich rodziców, w weekendy bierze na spacery, przejażdżki
      rowerowe, do piasku
      punkt 6 - zakupy w hipermarketach robię ja bo lubię, ale to mój mąż targa je na
      górę z samochodu
      punkt 7 - ze sprzątaniem się dzielimy, choć tu raczej ja się bardziej udzielam
      punkt 8 - sprawy administracyjne - płatności, formalności itp załatwiam ja,
      chyba że poproszę męża
      I o dziwo i tak mam więcej na głowie, bo kiedy mały zasypia ja siadam do pracy
      przy komputerze, a mój mąż ma czas, żeby się poobijać. Chyba że mu wynajdę
      jakieś zajęcie... A w remontowanym mieszkaniu o to nietrudno.

      Dodam że jesteśmy 6 lat po ślubie (wcześniej 6 lat chodzenia), tupnęłam nogą
      dopiero jak się mały urodził i zobaczyłam zapaskudzone mieszkanie, pustki w
      lodówce i całą swoją bezradność.

      Współczuję, bo i ja trochę frustracji na tle męża nieroba przeżyłam, ale życzę
      abyście sobie wszystkie obowiązki jakoś poukładali. Równowaga być musi.

      pozdrowienia
      gosia
      • fordka1 Re: NIE MAM JUŻ SIŁY 08.07.03, 14:15
        Mama Wiktora ma świętą rację!!! Równowaga musi być.
        Nie odpowiadaj na takie wredne zaczepki, nie odpowiadaj na wyzwiska, postaraj
        się wyłączyć w momencie kiedy on się rzuca. KONIECZNIE zaprzestaj obsługi tego
        pana. Potraktuj go trochę jak powietrze.
        Nie gniewaj się, ale czy przed ciążą i urodzeniem dziecka było inaczej? Jeśli
        nie - na Twoim miejscu nie chciałabym miec dziecka z tym człowiekiem.
        Jeśli sytuacja wydaje sie bez wyjscia (a o tym tylko TY mozesz zdecydować), to
        rób wszystko, zeby uwolnic sie z tego związku. Przeciez i tak cały ten wózek
        ciągniesz sama, moze trzeba zrzucić trochę balastu?
        Trzymaj się i NIE DAJ SIĘ!!!!!!!!!!!!
        fordka1
        • sojanka Re: NIE MAM JUŻ SIŁY 08.07.03, 16:07
          Cześć,
          cetebe, no co Ty, płacisz rachunki, utrzymujesz dom, i twierdzisz, że jesteż
          zależna finansowo?smile
          Moim zdaniem Twój facet to gnojek i pogoń go w pierony. Swoją drogą moze trochę
          w tym Twojej winy, bo kto go tak nieznośnie rozpuścił????
    • libra.alicja Re: NIE MAM JUŻ SIŁY 08.07.03, 21:18
      Albo możesz rozmawiać, że wszystkimi obowiązkami dzielicie się sprawiedliwie
      (jeśli rozmowy mogą coś zmienić).
      Albo możesz wystapić o alimenty i oczywiście przestać usługiwać (jesli widzisz,
      że facet się nie zmieni, a Ty masz dość).

      Ciekawa jestem, czy przez te 7 lat też było podobnie, a Ty teraz zaczęłaś to
      dotkliwiej odczuwać, bo masz mniej czasu po urodzeniu dziecka?
      • cetebe Re: NIE MAM JUŻ SIŁY 09.07.03, 07:55
        kiedyś było inaczej. do do tego zaniedbywania to raczej on mnie. nie kochamy
        się cześciej niż raz na tydzień lub na 2tyg, chyba że on ma ochotę
        więc to raczej on mie...
        a jeszcze do tego to chyba sama dopuściłam po części bo większość prac wzięłam
        na siebie...
        a na dodatek dowiedziałam się że zamienia mieszkanie nie wiem tylko czy
        postanowił uwzględnić nas w swoich planach bo nie chce rozamawiać
        a jak pójdę na swoje to mogę wykonywać zawód sprzątaczki to już umię do
        perfekcjisad
        wyć się chce
        chyba coś zrobię
        mam takiego doła że mam ochotę skończyć ................ ze
        • sojanka Re: NIE MAM JUŻ SIŁY 09.07.03, 08:31
          Cetebe, żaden facet nie jest wart tego, żeby kobieta skończyła przez niego ze
          sobą. a ten to chyba nie jest art nawet tego, żeby kobieta ogoliła dla niego
          nogi...

          Masz pracę, do której niedlugo wracasz i z tego co pamietam z jakiś Twoich
          postów, nie jest to praca żle płatna, ani tym bardziej praca sprzątaczki.

          Ja na Twoim miejscu przede wszystkim spróbowałabym się usamodzielnić. Z tego co
          czytam mieszkasz u niego tj. w jego mieszkaniu i slono za nie płacisz.
          Moze spróbuj poszukać czegoś dla siebie, choćby na krotki czas... Znajdź coś,
          co sprawi Ci przyjemność (piwo z koleżankami, aerobik, albo samodzielne wyprawy
          do teatru) i podrzuć dziecko do rodziców, a sama przynajmniej raz na jakiś czas
          oddaj się tej przyjemności.

          Jeżeli Cię stać, weź małego i wyjedź na krótki urlop (nawet blisko, za miasto,
          do gospodarstwa agroturystycznego) niech Twój samiec zostanie sam. Może troszkę
          się nad sobą zastanowi. W każdym razie ty odetchniesz i będziesz miała czas,
          żeby spokojnie się nad wszystkim zastanowić.

          Pozdrawiam
          Marta
        • mama_wiktora Re: NIE MAM JUŻ SIŁY 09.07.03, 09:25
          Jak mawiała Scarlet O'Hara: Jutro będzie nowy dzień. I ja w to wierzę. Rano jak
          człowiek się wyśpi (choć w istocie to może być trudne przy tak małym dziecku)
          to coś się zmienia, mam więcej siły i optymizmu, energii, jestem bardziej
          otwarta na nowe zadania i wtedy wierzę że dam radę.

          KOBIETO! Masz dziecko z którym doskonale dajesz sobie radę, masz finanse na
          płacenie rachunków, skąd ty bierzesz siłę na sprzątanie, gotowanie i dalszą
          obsługę tego pseudo-faceta? Jedynym jego usprawiedliwieniem jest fakt że faceci
          wolniej dojrzewają do obowiązków mężowo-rodzicielskich (na marginesie, sądzę,
          że to główna wina matek i marzę sobie czasem, że moja pyzusia będzie inna), mój
          mąż dopiero pół roku temu przyznał sam, że w pierwszym okresie po urodzeniu
          małego był bucem do kwadratu.

          Jeśli masz siłę na to wszystko to tym bardziej dasz sobie radę tylko z
          dzieckiem (odpadnie ci to duże dziecko, które tak naprawdę powinno cię
          wspierać). Nie chodzi o to żebyś go rzucała. Uświadom sobie tylko "moc" jaką
          posiadasz. DAJESZ SOBIE RADĘ, frustracja bierze się z tego że wiesz że powinnaś
          móc liczyć na jego pomoc, że masz prawo jej wymagać, a on nic z siebie nie
          daje!!!

          Uff troszkę się zapędziłam, wspomnienia mi się na mózg rzuciły...

          pozdrawiam, trzymaj się i spójrz z boku na to ile z siebie dajesz, zwolnij bo
          padniesz i zabraknie cie dla dziecka, które najbardziej cię potrzebuje

          gosia
          • zuzia_i_werka Re: NIE MAM JUŻ SIŁY 09.07.03, 19:49
            Jeśli cokolwiek jest tu do zakońxczenia to zdecydowanie związek z tym
            pasozytem!! Musisz zrozumiec jedną bardzo przykrą niestety rzecz-nie będzie
            lepiej! Im bardziej bedziesz uległa,im więcej będziesz sie starać podawać pod
            mordę jedzenie i oporządzać go,tym częsciej będziesz słyszec wyzwiska i bedą
            się zwiększac wymagania.Dlaczego? A dlaczego nie skoro widac,że skutkują?? Jaka
            on ma motywację ,żeby Cię lepiej traktować? Jak do tej pory wszystko znosić
            więc dlaczego ma myslec ,że będzie inaczej? Tu może pomóc tylko kuracja
            wstrząsowa!! Pamiętaj,że na pewno jesteś w stanie dać sobie radę bez takiego
            nieroba,a on jak się nim troche wstrząśnie to moze sie opamięta.Zrób coś póki
            jeszcze możesz bo inaczej Twoje dziecko wyrośnie w przekonaniu,że matka to
            służąca! Przepraszam jeśli to boli ale musi-pamietaj-co nas nie zabije to nas
            wzmocni!! Głowa do góry i walcz o siebie!! On nie jest jedyny a tymbardziej nie
            jest bogiem! Pozdr!
Pełna wersja