dobry zwyczaj nie pożyczaj...........

07.09.07, 15:42
i będę chyba się tego trzymać do końca życia!!A więc tak pożyczyłam kasę
znajomym trzy tygodnie temu,i jakbym się o nią nie upomniała to bym nawet nie
wiedziała kiedy mi oddadzą.Ale to nie koniec po tak długim czasie oznajmiają
mi że oddadzą mi połowę bo są pod kreską! Ale nikogo nie obchodzi że ja też
jestem pod kreską i potrzebuje tej kasy!
no i troche mi lżej
też tak macie?
    • iwoniaw Re: dobry zwyczaj nie pożyczaj........... 07.09.07, 15:47
      Tak nie mamy z powodu, że jeśli pożyczam konuś cokolwiek, to ustalam termin
      zwrotu, no i nie każdemu bym pozyczyła - tylko tym, do których mam zaufanie.
      Swoją drogą, trzeba mieć tupet, żeby beztrosko stwierdzić "nie mam, oddam kiedyś
      tam (albo i nie)". Ja bym kombinowała na wszelkie sposoby, żeby oddać w
      terminie, inaczej by mi wstyd było się na oczy pokazać temu, kto mi pożyczył...
    • przeciwcialo Re: dobry zwyczaj nie pożyczaj........... 07.09.07, 15:49
      Jesli chodzi o pieniądze to jesli musze pozyczam w banku.
    • sowa_hu_hu Re: dobry zwyczaj nie pożyczaj........... 07.09.07, 15:53
      pożyczyłaś kase znajomym??? w takim razie jestes naiwna...
      kase to możena pozyczyć ale przyjacielowi...
    • czajkax2 Re: dobry zwyczaj nie pożyczaj........... 07.09.07, 16:02
      Tylko 3 tyg a ty się denerwujesz?smile

      mnasz znajomy miał oddacnam kase na Wielkanoc(duża kase) i po dzis
      dzien jej na oczy nie widzimy.
      • easy.laguna Re: dobry zwyczaj nie pożyczaj........... 07.09.07, 16:09
        Dziewczyno. Ja pożyczyłam rodzinie bliskiej znajomej 1200zł i od
        trzech lat mnie unikają. Oczywiście są pod kreską i nie mają z czego
        oddać. Nigdy, ale to nigdy nie będę dla kogoś takiego dobra.
        Pożyczyłam w dobrej wierze i jak to się skończyło. Człowiek uczy sie
        na błędach.
        • syriana Re: dobry zwyczaj nie pożyczaj........... 07.09.07, 17:15
          kasy nie pożyczam

          po utracie paru książek i płyt pożyczonym tu i ówdzie, zwykle też odmawiam
          wypożyczania tychże
          czasem się łamię, ale zawsze ustalam wcześniej warunki oddania
    • cora73 Re: dobry zwyczaj nie pożyczaj........... 07.09.07, 17:25
      to jeszcze nic.... ja kiedys jak sie upomnialam o zwrot kasy to
      uslyszalam tekst" wiesz XXX mi wisi tyle a tyle to se od niego
      sciag" myslalam ze to kiepski zart... od tego czasu nie pozyczam
      NIKOMU
    • gabbie Re: dobry zwyczaj nie pożyczaj........... 07.09.07, 23:31
      jak byłam młoda i głupia to pozyczałam kasę i nigdy przenigdy nie
      zdarzyło się, że dostałam w uzgodnionym terminie, zawsze zwrot
      zamienial sie w jakies śmieszne raty, które i tak musiałam wydębiać
      i to jeszcze na dodatek to ja musiałam być w tym wszystkim taktowna
      żeby sie nie poobrażali (taki układ)
      • letizia2 Re: dobry zwyczaj nie pożyczaj........... 08.09.07, 08:09
        Mój znajomy chciał teraz pożyczyć 300 zł, a od jego żony dowiedziałam sie że
        jest wszędzie max. zadłużony, więc jak zwrócił sie do mnie o pożyczkę to
        odmówiłam. Znajomy się obraził...
    • ja.xantia Re: dobry zwyczaj nie pożyczaj........... 08.09.07, 08:16
      Mój chop pożyczył kiedyś kasę swojemu ojcu.Ten długo nie oddawał, to
      mój zaczął się o te pieniądze upominać.Ale była obraza
      majestatu! "Tak się PROSISZ o te pieniądze, że za chwilę całe miasto
      będzie wiedzieć, że od ciebie pożyczyłem!"Oczywiście całej sumy nie
      oddał, a od tamtej pory narzeczony nie pożycza ojcu kasy.
      • dlania Re: dobry zwyczaj nie pożyczaj........... 08.09.07, 13:01
        Byl taki okres, kiedy non stop bylismy "pod kreską"... i cały czas na rosnacych
        długach u rodziny i przyjaciół. Jak tylko nastapił jakis nagły przypływ gotówki
        (lotek, nagrody, jakieś zlecenie, zwrot podatku itd) na pierwszym miejscu były
        te długi.
        I generalna zasada była taka: zawsze trzymaj sie trminów zwotu, bez
        przypominania. Inna sprawa, że często wygladało to tak, że pozyczlismy od
        jednych znajomych, żeby oddac drugim, a potem od siostry, żeby tym pierwszym
        oddaćwink)) Ale terminów się nigdy nam nikt nie odmówił. Ale jakby odmówił, to
        tez bym zrozumiała.
        A w tym przypadku: powuiedx znajomym, że tez jestes pod kreska. I już. A na
        drugi raz wiesz, że im nie pozyczysz.
      • dorotamakota1 Re: dobry zwyczaj nie pożyczaj........... 08.09.07, 13:24
        Mój mąż pżyczył 10 tys. oszczędności swojej "koleżance" (czyt.
        byłej).
        Oddawała mu w ratach co miesiąc po kilkaset złotych i oczywiście
        wtedy kiedy mogła bo a to to a to tamto jej wypadło.
        Gdy spłaciła ok 3 tys. przestała wogóle spłacać a gdy mąż upomniał
        się o kasę powiedziała, że jaj mama załatwia kredyt i potrzebuje 3
        tys. Oczywiście mój rezolutny chłop pożyczył a kredyt okazał się
        tzw. argentyński...
        I po kasie i po kredycie...
        Cholera jasna do tej pory (mija 6 lat!!!) nie widzimy grosza.
        Ale chyba mnie poruszyłyście i JA WEZMĘ SPRAWY W SWOJE ŁAPKI...
        • mysiam Re: dobry zwyczaj nie pożyczaj........... 08.09.07, 14:17
          eh...wrócily niemiłe wspomnienia..
          jakies 7 lat temu pożyczylismy dobrej znajomej mojego męza(tez ją
          znalam z czasow studenckich0 okazalo sie ,ze wspolniczka z ktora
          prowadzila firmę ją wyrolowała,a ta zostala z dlugami i do tego
          samotnie wychowywala dziecko
          Poręczylismy jej kredyt-oboje(jedyni zyranci) na 15 tys.
          Kredyt byl wzięty na 4 lata ,ale ona twerdzila ,ze splaci go w poł
          roku....
          Prze pol roku bylo ok,potem co jakis czas przychodzily do nas monity
          z banku o splacie kolejnej raty-mąż dzwonil do niej i sprawę
          regulowala...aż przestaly przychodzic monity..Zakladalismy ,ze juz
          po sprawie .Urodzilam syna,kolezanka zadzwonila z życzeniami i
          umówlysmy sie na odwiedzinki...a w tym czasie ona juz dobrze
          wiedziala ,ze jest problem z kredytem (*przestala splacać )...Do
          spotkania nie doszlo-z jakichś powodow ,ale za to pewnego dnia
          zapukali do drzwi komornicy....,zeby zaając sprzety,samochod na
          poczet niesplaconych dlugow....Mozecie sobie wyobrazic ,jak sie
          poczulam ,otwierajac z 2 miesiecznym dzieckiem drzwi tym Panom...Mąz
          na szczescie zainterweniowal w banku i chwilowo odstapiono od
          egzekucji...Od niej nawet przepraszam nie uslyszelismy...Wkoncu
          komornik zajal pensje meza ...splacilismy kredyt za nia
          jednorazowo,zeby kowta nie rosła o odsetki(w sumie 16 tys).Ja potem
          przez 2 lata "bawilam" sie w windykacje i sciagnęlam wszystko od
          Niej...nie bylo to mile...
          jA jesterm ostrozna teraz ,mąz natomiast z tych co pomagaja zw
          potrzebie znajomym...i sie nie wyleczyłcrying(
    • ankab29 Re: dobry zwyczaj nie pożyczaj........... 08.09.07, 15:25
      z pożyczaniem kasy tak juz jest...Niektórzy ludzie potrafią tak po
      prostu żyć na wyłudzaniu kasy od innych. Piszę świadomie o
      wyłudzniu, bo często są to pożyczki "na wieczne oddanie".
      Mi nie oddało parę osób większej kasy jak prowadziłam firmę, parę
      nigdy nieuregulowanych faktur (na duże jak dla mnie pieniądze bo ok
      8 tys), po kila stówek po paru znajomych - oj ugiełam się, bo albo
      dziecko chore, albo zabrakło do remontu itp...
      No i teraz nie pożyczam, bo jak sobie pomyślę ilu ludzi musi mnie
      unikać, to az mi głupiosmile A jeszcze głupiej, jak sobie wyobrażę
      choćby całkiem ładne używane autko, które bym mogła sobie kupić za
      te długi razem wziętesmile)) Nie do odzyskania jest już ta kasa. A jak
      mi brakuje, to zawsze jest bank albo karta kredytowa. I myslenie, z
      czego i kiedy uda sie to spłacicsmile
      • marysienka110 kto da wiecej? 08.09.07, 16:19
        Pozyczylismy ponad 11000 bardzo bliskiej rodzinie rok temu. Zwrot mial
        nastapic na poczatku czerwca. Do dzisiaj kasy nie widzielismy, jedyne
        co uslyszelismy to ze moze oddadza pod koniec wrzesnia, i zaraz potem
        pytanie czy mamy stowke bo im dzieci gloduja. Dla potwierdzenia glosik
        w sluchawce "ciocia umieram z glodu"
        • marzeka1 Re: kto da wiecej? 08.09.07, 16:31
          Nie pożyczam, nie mam żadnych skrupułów powiedzieć "nie", także nie żyruję pożyczek po tym, jak szwagier stracił dobre auto,bo poręczył kumplowi,a koleżanka dom, też żyrowała pożyczkę. Mówię "nie" i się nie tłumaczę.
    • czajkax2 Przeklejone przez moderatora -autor alakart 08.09.07, 16:57
      dobry zwyczaj...

      alakart
      08.09.07, 15:06

      Pożyczyliśmy z mężem teściowi 35.000 (słownie trzydzieści pięc tyś,
      kredyt na budowę domu) cztery lata temu, no wiecie - Teśc: -oddam z
      odsetkami, mam na oku interes, zarobicie, mąż: - przecież to mój
      ojciec odda. No i się zgodziłam smileo naiwności!!! ledwie odzyskaliśmy
      20.000 bo : - firma splajtowała, a wy poczekacie, no i czekamy...
      Żeby się wprowadzic wzięliśmy kolejną pożyczkę moi rodzice trochę
      pożyczyli i do dziś toniemy w długach. mamy 3 dzieci i dom nie
      wykończony.A teśc się do nas nie odzywa! Obraził się, że tak
      nachalnie domagaliśmy się swojego. O przeprosinach oczywiście nie
      było mowy. DLATEGO NIGDY NIKOMU ZWŁASZCZA TAK DUZYCH PIENIĘDZY NIE
      POŻYCZĘ!!!
      • agysa Re: Przeklejone przez moderatora -autor alakart 08.09.07, 19:13
        Mama żyrowała 2 kredyty siostrze, i babcia jeden córce i skończyło
        się na tym, że rodzice spłacili 3 kredyty siostry mojej mamy a ta
        jeszcze do mnie dzwoniła żebyśmy jej kasę pożyczyli a najlepiej to
        żyrowali kredyt. Rodzice spłacili około 30 tyś. Nigdy nie będę
        nikomu pożyczać ani żyrować.
        A jeszcze mąż wziął telefon komórkowy na siebie ale dla szwagra. Do
        dnia dzisiejszego nie może kupić telefonu na abonament. Szwagier nie
        płacił, ale po dosadnej rozmowie w końcu zapłacił, ale Era już
        mojemu mężowi nie ufa sad
Inne wątki na temat:
Pełna wersja