ja opisuje, wy skomentujcie

13.09.07, 12:48
opisze akcje z dzisiaj, z Igorem. CZasem mysle ze jestem walnieta, nieudana
matka, a aczasem mysle sobie, ze dobrze postepuje, ze stsram sie trzymac
jakichs zasad ala superniania.
A zatem: maly obudzil sie rano, wzielam go do lozka, ogladalismy ksiazeczke,
troche sie z nim przekomarzalam, ale tak czule, on ze jest diabel, a ja ze
gdzie tam, ze aniol itd. No i po 3 minutach koniec sielanki.niby sie bawi ale
jebs mnie kolanem w oko, rzuca sie i walnie mnie w piers (juz mam tego dosc,
kiedys sobie cos wymacam cholera). I tak dalej. Sie wkurzylam i mowie: za to
ze jestes taki, ze nie potrafisz mnie nie uderzac ciagle, nie bedzie bajki (to
jego rutyna, zawsze jeszce w pizamie pozwalam mu obejrzec bajke).Ryk.
przyszedl, przeprasza i pierwszy raz powiedzial: nie bede. Nie gada za duzo,
zdiwilam sie.Zmieklam, ale nie pokazalam mu tego. Nie dalam baji.
Potem wzial i wywalil wielki kosz z zabawkami, ot tak, bez sensu. caly pokoj
zawalony. Za oknem lato, ja nastawiona ze idziemy do parku, a on tylko ilsta
zadan: baja, sok, park. Od 3 godzin prosze go, krzycze, groze, negocjuje, zeby
posprzatal zabawki, to pojdziemy do parku i soczek bedzie. NIEEEE. to nie. Az
se fajke pociagnelam, znalazlam jakas w szufladzie. I pobeczalam sie. Bo mnie
wykancza jego miauczenie, ten upor ze nie.
Wiesza sie na mnie, placze, zal mi go, czuje sie beznadziejnie, ale j atez
mowie nie. I siedzimy w domu. Od palczu zasnal, spi teraz, ale wstanie za
moment i dalej jazda z zabawkami. O co mu chodzi? On kaze MNIE to pozbierac,
ale gdzie tu wychowywanie? ja bym to pozbierala, aposzla w cholere do parku i
swiety spokoj, ale to bez sensu.
I przyznaje sie: siedze przy stole, niby pije kawe z zimna krwia, ale we mnie
sie gotuje, i biore jakas ciuchcie i rzucam 5 metrow wrzeszczac: Zbieraj mi te
zabawki!!!!! A potem mam wymagac od niego zeby on niczym po scianach nie
rzucal itd.
Wariuje od tej roli matki i wychowawcy. Tak jak sie nie modle niemal nigdy,
tak dzis zasnal przy mojej cichej modlitwie: panie Boze daj mi cierpliwosc,
madrosc...
    • joanna.gr Re: ja opisuje, wy skomentujcie 13.09.07, 12:55
      Konsekwencja TAK (chcesz iść do parku,pozbieraj zabawki).Nerwy NIE (rzucanie
      zabawkami o ścianę).Na cierpliwość joga chyba...Też mi jej czasem brak.Przede
      wszystkim znajdź kogoś,kto cię chociaż na parę godzin zastąpi i ochłoń.
      Ps.Kawa z zimną krwią? Niezły specjał wink))
      • jopowa Re: ja opisuje, wy skomentujcie 13.09.07, 12:56
        dziekuje
        • mama.igora jopowa 13.09.07, 13:01
          za co to dziekuje
          • jopowa Re: jopowa 13.09.07, 13:03
            za wypowiedzenie sie
            • mama.igora Re: jopowa 13.09.07, 13:11
              no eeeej. Sobie dziekujesz za mozliwosc, czy mnie ze sie wypowiedzialam bo masz
              w domu to samo?
              • jopowa Re: jopowa 13.09.07, 13:13
                dziekuje, bo jestenm kulturalna
      • pieskuba Re: ja opisuje, wy skomentujcie 13.09.07, 12:58
        A niech to licho. Uwielbiam kawę, ale o takim przysmaku nie
        słyszałam.. Pewnie dobre na anemię :o)))
    • pieskuba Re: ja opisuje, wy skomentujcie 13.09.07, 12:55
      No, może nienajlepiej Ci poszło, ale każda mama ma złe dni i chwile
      zwątpienia. Posprzątajcie zabawki RAZEM - zaoferuj, że mu pomożesz,
      wyznacz czas i róbcie to na wyścigi, będzie zabawa. I idźcie
      wreszcie do parku, bo wam ładna pogoda ucieknie
      • jopowa Re: ja opisuje, wy skomentujcie 13.09.07, 12:56
        dziekuje za porade
      • mama.igora Re: ja opisuje, wy skomentujcie 13.09.07, 13:02
        proponowlaam pomoc. Nie i juz. Juz nie raz sprzatalismy razem, i tym razem tez
        tak mialo byc. Ale to ma wygladac tak ze ja posprzatam, a on wezmie cos jedno w
        reke pobawi sie i wyrzuci do kosza jak juz wszystko inne sie tam znajdzie. O nieeee
        • pieskuba Re: ja opisuje, wy skomentujcie 13.09.07, 13:08
          No to nie pozostaje nic innego, tylko się okopać, uzbroić w
          cierpliwość i przeczekać, aż sam posprząta. Proponuję persen zamiast
          kawy.
          • jopowa Re: ja opisuje, wy skomentujcie 13.09.07, 13:20
            pies kuba,okropne to imie
        • lolinka2 Re: ja opisuje, wy skomentujcie 14.09.07, 09:58
          Krótka informacja; będą kolejno baja, sok i park jeśli moje ZĄDANIE
          będzie zaspokojone, czyli porządek, bo porządek musi być. Nie mam
          ochoty mieszkać w chlewie.
          I dopóki tego nie zrobi, czekasz, pijesz kawkę, robisz obiad,
          przeglądasz forum, generalnie luzi i olać zbója małego smile
          Aha, i napomknij mu 'przypadkiem', że ewentualnie jeśli cię o to
          bardzo ładnie poprosi to możesz mu pomóc, ale bez prośby nie ma co
          liczyć na pomoc.
    • jopowa Re: ja opisuje, wy skomentujcie 13.09.07, 12:55
      za dlugie to jest do zcytania. skroc troche
    • demonii Re: ja opisuje, wy skomentujcie 13.09.07, 12:59
      Skubaniutki próbuje kiedy pękniesz, nie pękaj smile
      Ciekawe kiedy zacznie dyskusje sobie urządzać, mój Igor teraz nie rzuca (wyrósł
      na szczęscie), ale w takie dyskusje się wdaje ze mną, ze mi ręce czasem opadają
      (już nie wspominam o innych członkachbig_grin)
    • g0sik Re: ja opisuje, wy skomentujcie 13.09.07, 13:08
      Upór nic nie da, wiem bo sama tak mam. Spróbuj go jakoś zachęcić do tego
      sprzątania. Udowadnianie, kto kogo przetrzyma w uporze doprowadzi do tego, że
      dziecko będzie jeszcze bardziej zawzięte.
      • mama.igora Re: ja opisuje, wy skomentujcie 13.09.07, 13:10
        g0sik napisała:

        > Upór nic nie da, wiem bo sama tak mam. Spróbuj go jakoś zachęcić do tego
        > sprzątania. Udowadnianie, kto kogo przetrzyma w uporze doprowadzi do tego, że
        > dziecko będzie jeszcze bardziej zawzięte.


        Masz racje, serio. Oswiecilas mnie. On ma 2,5 roku. Duzo, bo wszsytko rozumie i
        gdzie chce jest bardzo bystry, ale to jednak TYLKO 2,5 roku..
    • gorgona_1 Re: ja opisuje, wy skomentujcie 13.09.07, 13:24
      >>>Zmieklam, ale nie pokazalam mu tego.

      Myślę, że mogłaś pokazać mu to.
      Tzn. być konsekwentną ale jednocześnie okazać, że doceniasz jego
      przeprosiny: nie będzie bajki, ale teraz pójdziemy do parku (zrobimy
      coś innego atrakcyjnego), bo mnie ładnie przeprosiłeś.

      A tak to była frustracja wyładowana na koszu z zabawkami.
    • iwles to ja - twój synek ;) 13.09.07, 13:25
      a teraz to samo opowiadanie z perspektywy dziecka:


      Rano było fajnie, bawilismy się z mamą w łózku, ja byłem diabełkiem,
      mama aniołkiem. Wiadomo jakie są diabełki - zawsze walczą z
      aniołkami.

      Uczciwie walczyłem, a mama zaczęła na mnie krzyczeć, że bajki nie
      będę mógł obejrzeć. Dlaczego ??? jak mogłem naprawić swój błąd ?

      Bo bardzo chciałem bajkę i dlatego mamę przeprosiłem, a ona i tak
      nie pozwoliła mi obejrzeć sad

      Nie to nie !
      Zrobiło mi się strrrasznie smutno.
      To ja się też na nią obraziłem i poszedłem bawić się swoimi
      zabawkami.

      Potem mieliśmy iść na spacer. Ale mama znowu krzyczała i miała taką
      groźną minę. Rozkazała, że jak nie posprzątam zabawek, to nigdzie
      nie pójdziemy.
      A ja bardzo chciałem iść na spacer i to jak najszybciej.

      I nie dość, że nie poszliśmy na spacer to jeszcze za karę nie
      dostałem soczku, a chciało mi się strasznie pić.

      No i mama cały dzień była zła, nie uśmiechała się, krzyczała na
      mnie ....

      I cokolwiek bym nie zrobił, jakkolwiek bym się nie zachowywał - mama
      zawsze jest niezadowolona.
      No nie.... czasami mama jest wesoła. Ale tylko wtedy, kiedy robię
      to co ona chce ....


      Ale może tak właśnie trzeba się zachowywać ?
      To ja od jutra zacznę być dorosły, taki jak mama, może wtedy mama
      nie będzie bez przerwy PRZEZE MNIE smutna ? I już nie będzie piła
      tej okropnej kawy z krwią ?



      • mama.igora sporo niedociagniec Iwles 13.09.07, 13:37
        szacunek dla dziecka-zgoda, ponioslo mnie, wiem.
        Ale pic sie chcialo, to stala herbatka, ktora zawsze pije i jest ok.
        Chcial isc szybko na spacer to mogl posprzatac zabawki.
        Walczyl jako diabelek z aniolkiem? Walac mnie po wszsytkim co mam odkryte? oczy,
        twarz, wszystko? to zawsze jest diabelkiem a ja aniokiem?
        Nie, po prostu bunt, upor, odpowiedz 2-latka na moja postawe. Zle ze krzyczalam,
        ze rzucilam czyms, ze ponioslo mnie, ale bez przesady z tym widzeniem dziecka.
        On doskonale wie co jest grane.
        • iwles mamo.igora 14.09.07, 08:22
          > Zle ze krzyczalam
          > ze rzucilam czyms, ze ponioslo mnie,



          Dobrze, że chociaż TO zauważyłaś.

          Może nie sil się na bycie supernianią, tylko mamą swojego dziecka.
          Wsłuchaj się w siebie. I obserwuj swoje dziecko. I naucz się znaleźć
          do niego klucz.

          Już wiesz, że TE metody prowadzą donikąd.
          Bo może to nie jest konsekwencja tylko szantaż ?

          I nie wymagaj, aby 2-latek samodzielnie wszystko po sobie posprzatał.

          Lepiej było powiedzieć:
          Chodź razem pozbieramy zabawki. Kto pierwszy: Ty czy ja ? Na
          wyścigi....

          Co do bicia Ciebie w czasie zabawy - jeśli to zdarza się prawie za
          każdym razem - po prostu zaprzestań tego typu zabaw. Albo po
          pierwszym "szturchnięciu" odejdź i zostaw go samego (ale z
          odpowiednim komentarzem: nie będę się z tobą bawiła, bo mnie boli,
          jak mnie bijesz).

          Woli soczek niż herbatkę ?
          Może akurat miał ochotę własnie na soczek, a nie na herbatkę.
          A tobie co szkodziło dać mu ten soczek ?
          Zwykły upór ?
          Konieczność pokazania Kto tu rządzi ?


          Po prostu - najpierw zastanów się, jak ty byś się zachowała, gdyby
          twoja mama zachowywała się tak, jak ty zachwoujesz się wobec dziecka
          (krzyki, rozkazy, rzucanie czymś - czy to nie brzmi przypadkiem jak
          ujście agresji ?)


          I nie mów mi, że teoretyzuję smile
          Bunt 2-latka mam za sobą, teraz przeżywam bunt 4-latka smile
    • marghe_72 Re: ja opisuje, wy skomentujcie 13.09.07, 13:33
      mama.igora napisała:

      No i po 3 minutach koniec sielanki.niby sie bawi ale
      > jebs mnie kolanem w oko, rzuca sie i walnie mnie w piers (juz mam
      tego dosc,
      > kiedys sobie cos wymacam cholera).

      robił to celowo, złosliwie.. zeby Ci sprawić ból czy po prostu
      brykąl i niechcący Cię uderzył? To raz

      I tak dalej. Sie wkurzylam i mowie: za to
      > ze jestes taki, ze nie potrafisz mnie nie uderzac ciagle, nie
      bedzie bajki


      jaki "taki"?

      > Potem wzial i wywalil wielki kosz z zabawkami, ot tak, bez sensu.
      caly pokoj
      > zawalony.

      W koncu jest dzieckiem
      Dzieci się bawią..
      Czasami przy tym bałaganią

      Za oknem lato, ja nastawiona ze idziemy do parku, a on tylko ilsta
      > zadan: baja, sok, park.

      To może warto się "odstawić"?
      On ten upór po kimś odziedziczył, zdaje się..

      Od 3 godzin prosze go, krzycze, groze, negocjuje, zeby
      > posprzatal zabawki, to pojdziemy do parku i soczek bedzie. NIEEEE.
      to nie.

      Pozwoliłas mu sie trochę pobawić?


      Ile on ma lat?
      • mama.igora Re: ja opisuje, wy skomentujcie 13.09.07, 13:43
        marghe, sporo racji, ja wiem to wszystko, ale jak gadasz z dzieckiem i po prostu
        wyje i mowi nie, a przytulanie i prosby, czyli calkiem humanitarne rzeczy, nic
        nie daja, w koncu wylazisz ze skory. Czuje sie fatalnie, mam wyrzuty, ale z
        drugiej strony... ech.
        Ale kilka odpowiedzi: ma 2,5 roku, pobawil sie, ale kolo 11.30 chcialam juz isc
        do parku, jest zaraz 13 a my nadal w domu.
        A czy uderza mnie celowo? Nie mam pojecia. Prosze go setki razy by na mnie
        niespodziewanie nie skakal, by mnie nie kopal, on niby sie bawi ale mysle ze
        czuje swa noge i widzi jak wali nia w ma twarz.
        • marghe_72 Re: ja opisuje, wy skomentujcie 13.09.07, 13:50
          mama.igora napisała:

          > marghe, sporo racji, ja wiem to wszystko, ale jak gadasz z
          dzieckiem i po prost
          > u
          > wyje i mowi nie, a przytulanie i prosby, czyli calkiem humanitarne
          rzeczy, nic
          > nie daja, w koncu wylazisz ze skory. Czuje sie fatalnie, mam
          wyrzuty, ale z
          > drugiej strony... ech.
          > Ale kilka odpowiedzi: ma 2,5 roku, pobawil sie, ale kolo 11.30
          chcialam juz isc
          > do parku, jest zaraz 13 a my nadal w domu.
          > A czy uderza mnie celowo? Nie mam pojecia. Prosze go setki razy by
          na mnie
          > niespodziewanie nie skakal, by mnie nie kopal, on niby sie bawi
          ale mysle ze
          > czuje swa noge i widzi jak wali nia w ma twarz.

          Rozumiem.
          a. przestań gadać smile
          b. powiedz raz i dobitnie, ze pogadacie jak przestanie wyć. I
          trzymaj się tego
          c. jak widzisz, że zaczyna szalec i istnieje ryzyko, ze Cię uderzy..
          odejdź, wyjdź, odusń się. On prawdpodobnie nie zdaje sobie sprawy,z
          tego ,ze robiC i krzywdę. Jest jeszcze bardzo mały
          d. Ty chciałas iśc do parku, a on?
          e. ustalcie,ze zabawki sprzatacie wieczorem.
    • majmajka Re: ja opisuje, wy skomentujcie 13.09.07, 13:38
      Ja zachecam mojego pochwalami.Nie chce sprzatac-proponuje mu,ze razem i pozniej np.tez spacer.Za kazda zabawke odlozona na polke gora pochwal i wiesz,ze to dziala.No i to slowo przepraszam,ja tez czesto go uzywam.Wiesz,jak nakrzycze to przeprosze i on mnie przytula i odwrotnie.On-przeprosi-ja przytule.No i jakos leci,choc czasem tez modle sie o cierpliwoscsad
      • mama.igora Re: ja opisuje, wy skomentujcie 13.09.07, 13:45
        u mnie to samo, przytualnia, przepraszania, kocham cie, podziekowania, jestem z
        ciebie dumna, przybij piatke, nagrody , oklaski itd, ale do choinki... dwie
        godziny prosb i nic. Ja wymiekam czasami, nawet modlitwy nie pomagajawink
    • mama.igora posprzatal 13.09.07, 13:46
      pomoglam mu, choc jak zwykle to ja odwalilam wlasciwie cala robote. Wyspal sie i
      jest radosny. Je upragniona paroweczke i zaraz jak mam nadzieje ubierze sie i
      pojdziemy do tego cholernego parku. Biore pilke, zeby z nim pograc i odbudowac
      straty z poranka.
    • gacusia1 Re: ja opisuje, wy skomentujcie 13.09.07, 15:40
      Znam to.Nie wiem ile latek ma Twoj synek,moj ma 23 mce.Tyle,ze ja
      robie w ten sposob "Josh,chodz pozbieramy zabawki"
      -"No!"
      -"chodz,kto pierwszy!"
      -"No!"
      -"ja pierwsza!ja!"
      I wtedy leci,zeby mi dorownac albo wiecej pozbierac.Nie przekonuja
      go zachety typu pozbieraj zabawki,to-pojdziemy,kupie ci,dostaniesz...
      -
      "Faceci sa,jak plemniki-tylko jeden na milion staje sie czlowiekiem"
      Josh Demolka
      Mija czas
    • setia Re: ja opisuje, wy skomentujcie 13.09.07, 21:46
      czytam i jestem przerażona; jak dzieci mają być normalne kiedy mają
      nienormalnych rodziców.
      • mijaczek setia 13.09.07, 22:05
        boooh....jakie to straszne, nie? juz sie boje! strasznie delikutasna jestes,
        moze nie czytaj wiecej...
    • mijaczek Re: ja opisuje, wy skomentujcie 13.09.07, 22:06
      Emka za 2 tyg skonczy 2 lata i bunt dwulatka w pelni...tez czasami trace
      cierpliwosc... na oparach ciagne juz... trzymaj sie, jakos bedzie...
      • redmiss a Ty nie masz czasami mojego dziecka??? ;) n/t 13.09.07, 22:16

    • fergie1975 Re: ja opisuje, wy skomentujcie 13.09.07, 22:24
      ale dlaczego te zabawki musiały byc zebrane przed wyjsciem do praku,
      czy po powrocie juz by sie nie bawił?
    • moninia2000 Re: ja opisuje, wy skomentujcie 13.09.07, 23:16
      Hej!No to...skomentuje jak to widzesmile
      Puscila Ci cierpliwosc po prostu i , poza tym, glosno wyrazasz obawy
      wszystkich mam, jak sadze, bo zadna z nas nie jest idealem i gora
      spokoju czy lodowcem.
      Jednak maly jest maly. Pewnie, ze mozesz uczyc go porzadku i
      powinnas, ale byc moze jeszcze nie gotow na nakazy tylko zabawa
      raczej go podejsc, ze wspolne skladanie, ze moze rzeczywiscie
      wieczorem, jak ktos dal rade?
      I masa pochwal.
      Tez uwazam, ze jak wiesz, ze moze walnac, nie dopuscic do tego. Moja
      mala ma 2 latka, jest szalona hihi i jak czasem sie bawi to
      przypadkiem mi walnie czy na mnie spadnie (w cholernie bolesne msca
      na ogol)i wtedy zawsze mocno i zdecydowanie mowie NIE! Najpierw
      ostrzegam Ja raz czy dwa, zeby uwazala, ze mamusie to boli itp. JAk
      nadal skacze czy cos w tym stylu, mowie juz glosniej i bardziej
      zdecydowanie i czesto zatrzymuje Ja, jak przeasadzi, choc na ogol
      jak widzi, ze robi krzywde przestaje..
      Ale kazde dziecko jest inne. Mozesz wstac, odejsc, powiedziec "Boli
      mnie to co robisz" i zobaczy, ze z zabawy z mama nici, jesli
      krzywdzi..
      To troszke opisalas jak scinanie sie charakterow i proba sil, a
      przeciez Ty jestes starsza i musi Cie byc stac na spokoj i rozwage..
      Nie dopuszczalabym raczej do otwartych starc i proby sil (rowniez te
      dyskusje ze ma sprzatnac do bolu, a on do bolu ze nie)do niczego nie
      prowadza moim zdaniem tylko do histerii...
      Absolutnie rzucanie zabawkami ani krzyki, choc kazda mama czasem
      odpada..
      Postaraj sie moze ze spokojem przeprowadzac podobne sprawy i
      nie "ustawiac" synka za bardzo, bo rozumie wszystko lub prawie
      wszystko, ale...nadal ma 2,5 latek i ma prawo nie umiec poradzic
      sobie ze swymi uczuciami czy zloscia, nie umiec skupic sie na
      posprzataniu tak od razu sam itp..
      Warto mu pomoc w ciekawy sposob, poznac jakiej sztuczki mozna uzyc,
      aby go przekonac, ale nie mowilabym:"Jesli nie posprzatasz to NIE
      pojdziemy do...."itp, ani "Jesli posprzatasz to pojdziemy do.."
      takie formy straszenia czy kupowania nie sa dla mnie wychowawcze.
      Po prostu "Choc, posprzatamy razem, pobawimy sie w trafianie do
      kosza itp". Tez dla mnie odpadaja "wyscigi" z mama, rywalizacja..
      Powodzenia!
      • bi_scotti Re: ja opisuje, wy skomentujcie 14.09.07, 04:18
        Jest jeszcze metoda (sama jej nie stosowalam, bo nie musialam ale
        widywalam u innych i chyba byla skuteczna) - kazda zabawke, ktora
        sprzata mama, mama chowa na jakis czas tlumaczac dziecku, ze jesli
        to sa jego zabawki to sam musi o nie dbac a jesli dba o nie mama, to
        mama je narazie z pokoju zabierze. Wiekszosc dzieci dosc szybko sie
        orientuje, ze nie oplaca sie tracic dobytku i sama zaczyna swoja
        zabawki sprzatac. Za kazde samodzielne sprzatanie, wraca do dziecka
        jakas wczesniej zabrana zabawka. Im mlodsze dziecko, tym lepiej
        dziala.
        A tak w ogole to sie nie przejmuj az tak bardzo. Chyba oboje
        jestescie dosc uparci wiec to dopiero poczatki wzajemnych
        przepychanek smile
        • myelegans Re: ja opisuje, wy skomentujcie 14.09.07, 05:26
          Ja w takim wypadku zalatwiam sprawe krotko. "Licze do 3, pozbieraj zabawki, mama
          pomoze, jak nie to mama pozbiera i schowa. jak pozbierasz pojdziemy do parku.
          1,2,3"
          Juz sie nauczyl, jak zaczne odliczanie, rzuca sie do zbierania. Mnie nawet nie
          chodzi o to, zeby pozbieral na blysk, chociaz czasami marudze jak ksiezniczka
          "jeszcze ten klocek spod krzesla"
          A bywalo tak, ze ja zbieralam zabawki, maly sie darl, tupal nogami, kladl sie
          na podlodze, przytrzymywal mnie, ja spokojnie zbeiralam i ... chowalam. Szybko
          sie nauczyl, ze mu sie nie oplaca.

          Raz tylko sie zaparl kopytami przez 1.5 godziny, ktore spedzil na karnym
          krzeselku, za uderzenie taty w twarz. Mial przeprosic, tata podchodzil do niego
          co 2-3 minuty i pytal czy jest gotowy przeprosic. Nabral gotowosci po 1.5
          godziny, kiedy w koncu przeprosil.
          Acha, wlasnie skonczyl 3 lata i z perpektywy, 2-latek o wiele lepszy w obsludze
          niz 3 latek. nie dosc, ze zbuntowany, to jeszcze pyskaty...
          • redmiss Re: ja opisuje, wy skomentujcie 14.09.07, 07:39
            myelegans napisała:

            > Ja w takim wypadku zalatwiam sprawe krotko. "Licze do 3, pozbieraj
            zabawki, mam
            > a
            > pomoze, jak nie to mama pozbiera i schowa. jak pozbierasz
            pojdziemy do parku.
            > 1,2,3"
            > Juz sie nauczyl, jak zaczne odliczanie, rzuca sie do zbierania.
            Mnie nawet nie
            > chodzi o to, zeby pozbieral na blysk, chociaz czasami marudze jak
            ksiezniczka
            > "jeszcze ten klocek spod krzesla"
            > A bywalo tak, ze ja zbieralam zabawki, maly sie darl, tupal
            nogami, kladl sie
            > na podlodze, przytrzymywal mnie, ja spokojnie zbeiralam i ...
            chowalam.

            ja robię podobnie (też mam 3-latka), poza tym tłumaczę, że jak nie
            szanuje swoim zabawek to je zaniosę dzieciom, które będą szanować,
            bo inne dzieci takich zabawek nie mają. parę razy tylko zdarzyło mi
            się spakować parę zabawek do reklamówki. takie gadanie,
            przekupywanie, ściganie się, zabawa w sprzątanie to już nie dla 3-
            latka , moim zdaniem. on już ma wiedzieć, że teraz jest zabawa, a
            teraz sprzątanie.
    • majmajka Re: setia 14.09.07, 09:48
      Nie wiem czy szanujesz wlasne dziecko,ale szacunku do ludzi to mu pewnie nie wpoisz.
    • eutrapelka32 Re: ja opisuje, wy skomentujcie 14.09.07, 09:57
      ja tam mało sie znam, brak własnego doswiadczenia, ale mozeby jutro
      zagrac: oboje jestescie Aniołkami?????
    • mama_dominika Re: ja opisuje, wy skomentujcie 14.09.07, 11:02
      Ja zauważyłam jeden podstawowy błąd na początku - dowód na nieuważne
      słuchanie SupeNianiwink

      Jak dziecko mówi przepraszam to nigdy, ale to nigdy nie należy tego
      lekceważyć. Rozumiem Twoją złość bo u mnie jest to samo z
      niedelikatnością, ale po jego przepraszam powinnaś przyjąć
      przeprosiny i nie byłoby pewnie całej dalszej sprawy. Wiem, że może
      czasem honor w tym przeszkadza, ale dziecko jest tylko dzieckiem i
      dopiero uczy się życia. Jak przeprasza trzeba posłuchać, wybaczyć i
      przytulić z prośbą, żeby to się nie powtórzyło. Inaczej więcej już
      nie przeprosi.

      Pozdrawiam i życzę cierpliwoścismile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja