niebezpieczne(?) hobby mojego mężczyzny...

10.07.03, 17:11
drogie emamy!
czy są tu mamy których mężowie mają niebezpiczne hobby....?
mój chłop np. lata szybowcami - on twierdzi ze to bardzo bezpieczne ale
czasami jak słucham o wypadkach w areoklubach to mnie ciarki przechodzą...
w ten weeken przyjeżdżają koledzy i pędzą wszyscy na lotnisko - podobno ma
padac więc chyba nie polatają - a jeśli będą latac to chyba umre ze
strachu... z jednej strony jest mi go bardzo żal bo tak starsznie liczył na
ten zlot - dawno nie był na lotnisku (brak kasy + brak czasu) a z jednej
strony poczułabym ogromna ulge gdyby ten deszcz jednak padał - chociaz co se
odwlecze to nie uciecze... samoloty to jego wielka pasja i nigdy z tego nie
zrezygnuje - z resztą nie chciałabym zeby rezygnował!!! ale boje sie o
niego... w końcu latanie szybowcem to nie gra w szachy...

moze sa tu mamy które odczuwają podobnie jak ja.....???

pozdrawiam
    • umasumak Re: niebezpieczne(?) hobby mojego mężczyzny... 10.07.03, 17:42
      Cześć Sówko! Mój małżowinek nie ma takiego niebezpecznego hobby, ale moja
      przyjaciólka ma małżowinka który też ma szmergla na punkcie szybowców. Pasja
      trwa od około 10 lat, a co gorsze pochłania każdą wolną chwilę. Facet znika na
      całe weekendy, a ona odchodzi od zmysłów. Myślę, że jeśli Twój Tomek
      nie "przegina", to powinnaś się zdystansować. Jak chłopak ma pasję to jest
      szczęśliwszy. Zawsze to lepiej niż gdyby miał się notorycznie szlajać po
      knajpach ( to też niebezpeczne ). Pozdrawiam smile)
    • kwasia0 Re: niebezpieczne(?) hobby mojego mężczyzny... 10.07.03, 19:15
      Witaj,
      A ja mysle, ze po prostu powinnas z nim polatac - wtedy bedziesz wiedziala jak
      jest naprawde. Ja przynajmniej tak robie. Co prawda motywy mam inne (nie moge
      sobie zadnej fajnej rzeczy darowac), ale to skutkuje. Moj wymyslil, ze bedzie
      latal na paralotni, wiec zrobilam sobie z nim licencje, a balam sie okropnie.
      I moze niekoniecznie bede latac, ale przynajmniej wiem co on robi tam w
      gorze smile)

      pozdrawiam
      Kasia
    • nulka2 Re: niebezpieczne(?) hobby mojego mężczyzny... 10.07.03, 19:37
      No, to ja mam to samo smile Boję się, a jakże ale co zrobić? Latanie to cały
      świat (prawie) mojego męża.
      • wieczna-gosia Re: niebezpieczne(?) hobby mojego mężczyzny... 10.07.03, 19:41
        calym moim swiatem jest nurkwanie. Sport ma podobne statystyki jak szybwce
        czyli wbrew pozorom... niezwykle niskie wink)
        Ale tez wszyscy wiedza ze to sport niebezpieczny wink)
        I maz tez mnie nie rozumie wink)
        • nulka2 Re: niebezpieczne(?) hobby mojego mężczyzny... 10.07.03, 19:56
          wieczna-gosia napisała:

          > calym moim swiatem jest nurkwanie. Sport ma podobne statystyki jak szybwce
          > czyli wbrew pozorom... niezwykle niskie wink)
          > Ale tez wszyscy wiedza ze to sport niebezpieczny wink)
          > I maz tez mnie nie rozumie wink)

          oo to właśnie smile ja też myślę o nurkowaniu, w ogóle kocham wodę wink Większe
          prawdopodobieństwo katastrofy samochodowej ale i tak drżę gdy mój mąż fruwa...
          • sowa_hu_hu Re: niebezpieczne(?) hobby mojego mężczyzny... 10.07.03, 21:10
            nulka a gdzie lata twój mąż? w jakim areoklubie - jakie miasto? a czy zajmuje
            sie tez grami komp. w symulacje lotu samolotem?

            smile
            • nulka2 Re: niebezpieczne(?) hobby mojego mężczyzny... 10.07.03, 22:08
              Hej smile mój mąż lata w aeroklubie pod Wrocławiem (jesteśmy z Wrocławia), tak
              tak, lata na symulatorach, właściwie to codziennie, mimo, że zawalony jest
              pracą ale wieczorami to chętnie chętnie smile

              Pozdrawiam, Basia - żona miłośnika samolotów.
              • sowa_hu_hu Re: niebezpieczne(?) hobby mojego mężczyzny... 10.07.03, 22:18
                hehe smile no bo mój tez gra codziennie.... może nawet graja razem hehe
                zapytaj męża czy zna holmsa smile


                pozdrowionka
        • opieniek1 Re: niebezpieczne(?) hobby mojego mężczyzny... 11.07.03, 12:32
          gosiu, a gdzie nurkujesz? Nurkowanie to to, z czego żyjemy. Mój mąż ciągle pod
          wodą i nic nie mogę mu powiedzieć, bo przecież zarabia na chleb. Ale ja się o
          niego nie boję. Hobbistycznie lata i się wspina.
    • reszka2 Re: niebezpieczne(?) hobby mojego mężczyzny... 10.07.03, 21:06
      Mój mąż ukochany lata zawodowo na samolotach, więc padnięcie na kolana i
      błaganie żeby tego nie robił nic nie da, bo co, ma nie iść do pracy? Jeśli
      dodam że są to stare samoloty transportowe, to możecie sobie wyobrazić jak
      bardzo mu życze takiej samej liczby startów i lądowań...Pomimo że lotnik polski
      to na drzwiach od hangaru poleci. Podobno. Nie sprawdzali i oby tak dalej. Na
      dodatek skacze ze spadochronem, o czym informuje mnie już po fakcie. Dobrze że
      choć hobbystycznie to się zajmuje DVD i pokrewnymi dziedzinami...
    • fidelka Re: niebezpieczne(?) hobby mojego mężczyzny... 10.07.03, 21:52
      NO cóż, przynajmniej to "tylko" hobby, co oznacza, że może sobie "odfrunąć" raz
      na jakiś czas. Ja natomiast, chociaż staram się o tym nie myśleć, zastanawiam
      się czy mąż wróci z pracy cały i zdrowy. Często słychać o napaściach bandytów
      na policjantów, w których ci ostatni nie mają szans ze swoją antyczną bronią...
      brrrr
    • kurkitrzy Re: niebezpieczne(?) hobby mojego mężczyzny... 11.07.03, 10:23
      mój mąż nie lata (jeszcze smile), ale za to stąpa po Andach, Himalajach i Alpach.
      Co prawda odkąd mamy Zosię takie kilkutygodniowe wyprawy w góry są bardzo,
      bardzo ograniczone, ale Artur rekompensuje to sobie startami w rajdach
      ekstremalnych (typu Adrenalin Rush, Iron Man). Ja - "leń kanapowy" czasem bywam
      zła, że znów gdzieś wyjeżdża, ale w pełni świadoma pośubiłam chłopaka z pasją i
      muszę się z tym pogodzić smile
      I jedna rada, która się w moim przypadku sprawdza: cym mniej znam szczegółów
      (typu, jak głeboka jest rzeka, czy wysoka góra)- tym ciut mniej się martwię.
      pozdrawiam
      Edyta

      • wieczna-gosia Re: niebezpieczne(?) hobby mojego mężczyzny... 11.07.03, 12:32
        potwierdzam wink
        Moj maz po wyjezdzie sie dowiaduje ze nurkowalam na 50 metrach wink zawsze zyje
        sobie w glebokim przekonaniu ze standardowe 10-20 w zaleznosci od glebokosci
        zbiornika wink
Pełna wersja