Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie?

17.09.07, 14:36
Zastanawia mnie dlaczego w naszym katolickim społeczeństwie, niemowlęta chroni
się przed złym urokiem, czarem itp. zaopatrując wózek w czerwoną kokardkę. Czy
naprawdę wierzycie, że ktoś może rzucić na dziecko zły urok? Przecież to jak
wiara w czarownice. A może to presja babć czy cioć, które w to wierzą, więc
młode mamy dla świętego spokoju przypinają czerwone. Aż strach zajrzeć do
takiego wózka, żeby czasem nie być posądzoną o moc tajemną, a stąd już tylko
krok na stos!
    • julia78 Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 17.09.07, 14:39
      ja nie wierzę i żadna babcia, ciocia czy ktokolwiek mnie nie przekona do takich
      bzdur...to jak wiara, że jak w ciąży przejdzie się pod zawieszonymi linkami to
      dziecko się okręci pępowiną...stek bzdur
    • mniemanologia Wierzę... 17.09.07, 14:51
      ...że jak zawiesze kokardkę w mało widocznym miejscu, to
      1) osoby nieprzesądne nie zobaczą i się nie będą czepiać
      2) osobom przesądnym pokażę i się nie będą czepiać
    • krztyna Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 17.09.07, 14:55
      Nie wierzę. Ale powaliło mnie wczoraj podczas przeglądania Allegro -
      można tam kupić gotowe czerwone wstążeczki - przypinki. Byłam w
      szoku!

      ------------
      Aniołek Platek ma braciszka Skorpka
      • margo_kozak Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 17.09.07, 15:06
        ja tez nie wierze
        tesciowa pare razy cos przebakibala o jakis kokardkach ale
        powiedzialam otwarcie ze nie wierze i to byl koniec tematu
    • kaeira Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 17.09.07, 15:47
      Ja ani razu nie widziałam na żywo ani nie slyszalam o tym od nikogo w realu.
      (mieszkam w W-wie).
      Ale to akurat ładna tradycja, choć w uroki oczywiście (!!!) nie wierzę.
      • lilka11333 heheheheheh 17.09.07, 15:53
        Moja teściówka, (tak na marginesie, nie znoszę tej osoby)tez coś
        chrzaniła ale o czerwonych koralikach, a od jej koleżanki moja mała
        dostała złotą bronsoletkę z czerwonymi koralikami przeciw złym
        urokom, heheheheheheh
      • deela kaeira a tak szczerze 17.09.07, 17:19
        to ja widzialam, na co najmniej kilku wozkach zawieszone wrecz ostentacyjnie
        wlasnie w wawie
    • gosika78 Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 17.09.07, 15:51
      Pierwszy raz słyszę o kokardkach.
      Nigdy nie widziałam żadnej chociaż mieszkam na "zagłębiu wózkowym" - nowo wybudowanym osiedlu zamieszkałym w 90% przez młode małżeństwa.
      A w zabobony nie wierzę.
    • mika_p Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 17.09.07, 17:10
      Czerwona kokardka to element tradycji, jak wróżby na roczek czy śmigus dyngus
      albo inne wianki.
    • deela mnie tez to zastanawia 17.09.07, 17:18
      przeciez magia i chrzescijanstwo zupelnie nie ida w parze
      zreszta mnie to ani grzeje ani zeibi bo jestem ateistka
      ale uczciwie zapowiedzialam ze jak ktos mi zawiarze czerwona szmate na lozeczku
      to lapy poprzetrącam
      co skutecznie ochlodzilo zapedy tesciowej
      • deela zawiąże* 17.09.07, 17:20

      • guderianka Re: mnie tez to zastanawia 19.09.07, 16:38
        deela-to dlaczego na karcie "świat"w tarocie są symbole zwierzęce
        czterech apostołów?..
        wink
        • deela guderianka moze zle to ujelam 19.09.07, 21:06
          ze strony chrzescijan jest absolutne odrzucenie magii i czarow przynajmniej
          oficjalnie bo z samej struktury ojsze nasz widzac ze ma budowe klasycznego
          zaklecia, a ponadto kosciół katolicki zawłaszczył sobie masę świąt poganskich,
          jak to się kiedyś z ojcem śmialiśmy: przyszli chrześcijanie z krzyżem oparli
          sobie go o światowida ze niby tak ekumenicznie, a jak ktos chcial go przesunąć
          żeby pod nim pozamiatać to podnieśli wrzask że to świętokradztwo i w ogole to tu
          kościół zaraz bedzie stał!
          więc prawidzwy POLAK _- KATOLIK powinien sie wszelkią magia brzydzic bo to grzech
          w druga stronę to nie działa, obrzędy magiczne sobie bez skrępowania
          zawłaszczyły kilka chrześcijańskich symboli i włączyły je do repertuaru nie
          brzydząc sie nimi wcale
          • guderianka Re: guderianka moze zle to ujelam 20.09.07, 07:54
            masz rację. choćby pogańskie święto ozdabiania w grudniu drzewka wink
            albo jajo jako symbol zycia, polewanie wodą jako zmycie zła..
            jednak uważam-że nie jest to zwykłe przejmowanie religijnych symboli-
            ale że po prostu te elementy wspólne moga być dowodem "wyższej
            prawdy" lub jednej wiary. to taka moja własna teoriawink
    • aga_seba_lenka Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 17.09.07, 17:45
      Ja nie jestem przesądna ale czerwoną kokardkę zawiązałam dla
      świętego spokoju. Gadanie babć mam z głowy, a mała patrzy na nią jak
      leży w wózeczku. Dodam, że nie jest duża i wisi głęboko w środku. A
      słyszałyście o wiązaniu czerwonych kokardek na rączce?
    • yar-is Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 17.09.07, 22:12
      Wydaje mi się ze jest wiele przesądów w każdej dziedzinie życia, weźmy
      chociaźby za przykład ciążę. Większość z nich nie ma odziwerciedlenia w
      rzeczywistości. Ja osobiście w to nie wierzę i niektóre wydają mi się w ręcz
      śmieszne. Ale są osoby które potrafią odczyniać "uroki". Jak byłam z dzidziem u
      znajomej, to jej mama odprawiła dziecku uroki- mimo mojego sprzeciwu. Ona jednak
      to zrobiła i stwierdziła że małemu nic nie dolega. Robiła to ze skórek chleba,
      na cztery strony świata... i coś tam ale już nie pamiętam.
      Słyszałam też o przelewaniu roztopionego wosku nad dzieckiem jeśli się zrywa we
      śnie i jest czymś wyraźnie przestraszone. Podobno pomaga.smileA wy jakie "czary"
      znacie?
      • messier31 O czerwonych kokardkach pierwszy raz slysze 17.09.07, 22:17
        Moja babcia to jajko nad glowa przelewala dzieciom w rodzinie jak
        byly przestraszone
    • sarpat Nie wierze ale je mam bo... 17.09.07, 22:18
      mam czerwone kokardki przypiete do łóżeczka, weóżka i fotelika aby teściowa mi nie marudziła i była zadowolona. osobiście nie wierze w rzadne zabobony.
    • figrut Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 17.09.07, 23:20
      W skuteczność czerwonych kokardek nie wierzę, ale w czosnek w wózku tak, bo to
      mi się sprawdziło wink
      • asia261 Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 18.09.07, 07:57
        a ja pierwsze słysze o tym:-0 oczywiscie nie mam zadnej kokardki
      • sandra20071 Re: Czosnek w wózku 18.09.07, 17:55
        Czosnek jako antidotum na wampiry czy antybakteryjna przekąska dla mamy na
        spacerku, a co z zapachem?
        • figrut Re: Czosnek w wózku 18.09.07, 23:47
          Czosnek na wampiry oczywiście big_grin Miałam sporo takich babsztylów pochylających
          się nad wózkiem młodego i komentujących jego ich zdaniem "rozgogolenie" i brak
          czerwonej kokardki żeby go ktoś nie zauroczył. Jestem przekorna strasznie, więc
          zamiast czerwonej kokardki nadziałam na nitkę obrane ząbki czosnku ciekawa
          reakcji otoczenia. Nitka się zerwała, więc czosnek wcisnęłam do budki która
          nigdy gdy nie padało nie była nad młodym rozciągnięta. Kiedy jednak ktoś się
          pochylał z komentarzem nad młodym, nosem niemal tej budki dotykał i z miejsca
          się cofał. Na pytanie co tak śmierdzi odpowiadałam zgodnie z prawdą, że czosnek.
          Zwykle potem następowało pytanie w stylu "po co ten czosnek w tym wózku ???" ,
          na co ja z rozbrajającym uśmiechem odpowiadałam "przeciw wampirom, jak widać,
          skutecznie odstrasza". Działało i działa do dziś mimo, że młody [no teraz to już
          średni] ma ponad pięć lat. Ponad połowa "ulicy" jest na mnie obrażona big_grin
          • siasiunia1 Re: Czosnek w wózku 19.09.07, 20:32
            heheheheh dooobre!!! smile
    • alpepe Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 18.09.07, 09:51
      nie wierzę, przy pierwszej córce odpięłam kokardkę z podarowanego wózka, teraz
      też żadnej kokardy nie przyczepię, w kraju katolickim ten zabobon jest jednak
      powszechny, co tylko świadczy o jakości katolików, niestety.
      • agniesia1973 alpepe - zgadzam się z Tobą n/t 18.09.07, 09:54

    • anka382 Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 18.09.07, 10:02
      zgadzam się w zupełności!!!też miałam takie rady dawane od
      starszych, ale ja jestem dośc uparta i stanowcza, powiedziałam co
      myślę i rady sie skończyły!!!!Wystarczy dość osro powiedziane NIE!!!
      i JUZ!!! tak było u mnie!!!Pozdrawiam!!!
      • travka1 Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 18.09.07, 10:09
        ja przyczepiam kukardkiesmilea moj pies nosi czerwona obroze...
    • mha1 Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 18.09.07, 10:14
      niektóre mamy to jak ubezwłasnowolnione - "nie wierzę, ale dla
      spokoju teściowej przyczepiam"
      • mama_kotula Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 18.09.07, 10:32
        mha1 napisała:

        > niektóre mamy to jak ubezwłasnowolnione - "nie wierzę, ale dla
        > spokoju teściowej przyczepiam"

        Spokój teściowej to mój własny spokój, nie słyszałaś o tym?
        Wolę powiesić kawałek czerwonej szmaty na wózku, aby mieć zapewniony komfort
        psychiczny nie musząc wysłuchiwać miliona komentarzy nt. braku tejże szmaty.
        Zadne ubezwłasnowolnienie, po prostu czasem warto odpuścić, niż się użerać w
        błahej sprawie <która bardzo często w opinii teściowej nie jest taka aż błaha>.
        • mha1 błagam... 18.09.07, 11:26
          jesteś dorosła, a z teściową poradzić sobie nie umiesz
          • mama_kotula Re: błagam... 19.09.07, 00:06
            mha1 napisała:

            > jesteś dorosła, a z teściową poradzić sobie nie umiesz

            Primo, nie mam teściowej, dywagowałam czysto teoretycznie tongue_outP

            Secundo - tak, jestem dorosła, a bycie dorosłą to sztuka m.in. kompromisu.
            Jeżeli coś nie spędza mi snu z powiek, nie będę o to prowadzić walki z
            kimkolwiek, ot, wyłącznie po to, aby wygrać, aby postawić na swoim. Wolę mieć
            spokój, jak już pisałam - czasem nie warto wyciągać oręża, co by się nie
            namachać za bardzo, walcząc w sprawie najbłahszej z możliwych.
            A sprawa z kokardką - no ludzie kochani. Co mi szkodzi powiesić czerwoną szmatę
            na wózku, ani to mojemu dziecku nie szkodzi, ani nie łamie wrażeń estetycznych
            (wózek miałam biało-granatowy, czerwień pasowała)... rozumiem, jeżeli kogoś to
            razi, ale mnie nie. Ot, wisi, aby sobie wisiało, większego znaczenia do tego nie
            przywiązuję, a jeżeli komuś ma to sprawić przyjemność (przykładowej teściowej
            tongue_out), to czemu nie sprawić tej przyjemności małym kosztem???
    • saskiaplus1 Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 18.09.07, 20:47
      Chrześcijankom przypominam, że przypinanie takiej wstążeczki to ciężki grzech
      przeciwko pierwszemu przykazaniu. Bez względu na to, czy się w to wierzy, czy nie.
    • fergie1975 Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 19.09.07, 00:22
      ja mialam i mam czerwona nitkę i wierzę w nią, niektóre spojrzenia
      ludzi do wózka przyprawiaja mnie o dreszcze i dlatego wole ja mieć.
      póki co "czarownictwo" nie jest zakazane.
      • bunny.tsukino Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 19.09.07, 09:04
        buhahaaa big_grinbig_grin:
    • default Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 19.09.07, 08:41
      Nie wierzę w czerwone kokardki, czarne koty, drabiny, zbite lustra,
      rozsypaną sól itp. ale z drugiej strony te wierzenia wydają mi się
      sympatyczne, taki fajny zabytek kultury, pozostałość po dawnych,
      pogańskich wierzeniach. Dlatego nie rozumiem, czemu takie
      zacietrzewienie niektórych w kwestii nie ulegania owemu zyczajowi
      (cytat: "zapowiedzialam ze jak ktos mi zawiarze czerwona szmate na
      lozeczku to lapy poprzetrącam"). Czemu tyle agresji?? Cóż takiego
      złego w kawałku czerwonej wstążki? Czy równie wrogo reagujecie na
      andrzejkowe wróżby, na śmigus-dyngus, na wianki???
      Moja córcia jako niemowlak miała przez pewien czas zawiązany na
      rączce sznurek czerwonych koralików (z prawdziwego korala!) - tych
      samych, które miałam ja, a przedtem moja Mama. Taka miła rodzinna
      tradycja - a że powstała na bazie zabobonu? Cóż to szkodzi?
    • justi54 Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 19.09.07, 08:56
      Kilka moich znajomych umiesciło kokardkę, ale na zasadze podobnej do
      tradycji wróżb andrzejkowych czyli np lejemy wosk, odczytujemy coś
      tam z cienia, ale już w to nie wierzymy.
    • majmajka Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 19.09.07, 09:06
      Nie wierze i nie mialam czerwonej kokardki.I gdybym jescze kiedys miala male dziecko to tez nic bym nie przypinala.Kiedy bylam w ciazy notorycznie slyszalam,zebym nie wieszala ciagle tego prania i ze chetnie to za mnie powiesza.Maly urodzil sie citowo,bo zapetlil sie pepowinasad.No i jestem pewna,ze niektorzy sa swiecie przekonani,ze to przez to pranie.Wkurzaja mnie zabobony,bo to tylko utrudnia zycie;nie patrz w lustro,nie obcinaj wlosow itd.Bez sensu!
    • mara_jade73 Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 19.09.07, 09:11
      Nie wierzę i trochę mnie to śmieszy jak i inne zabobony np ciążowe.
      Tylko nie mogę zrozumieć podejścia niektórych osób co robią takie
      głupoty "żeby teściowa się nie czepiała". Może dlatego, że ja nie
      robię nigdy niczego żeby się komuś przypodobać a teściowej w
      szczególności.
      • gryzelda71 Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 19.09.07, 09:23
        mara_jade73 napisała:
        > Tylko nie mogę zrozumieć podejścia niektórych osób co robią takie
        > głupoty "żeby teściowa się nie czepiała". Może dlatego, że ja nie
        > robię nigdy niczego żeby się komuś przypodobać a teściowej w
        > szczególności

        Niektóre nie robia tego,zeby się przypodobać,ale zeby mieć święty spokój.To drobna różnica.
        • mara_jade73 Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 19.09.07, 09:27
          Może się wyraziłam niefortunnie. Ale dla świętego spokoju też nie
          wieszałabym czerwonej szmatki na wózku zwłaszcza jeśli ten zwyczaj
          by mnie np drażnił. Co nie zmiania faktu, że np bardzo lubię
          zwyuczaje andrzejkowe. Ale ten zwyczaj kokardkowy jakoś mnie mierzi.
          • gryzelda71 Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 19.09.07, 09:32
            No widzisz,kazego drażni co innego i juz.
            Mnie nie śmieszą czarwone kokardki,ale przypisywana im moc.
          • mama_kotula Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 19.09.07, 09:33
            mara_jade73 napisała:

            > Może się wyraziłam niefortunnie. Ale dla świętego spokoju też nie
            > wieszałabym czerwonej szmatki na wózku zwłaszcza jeśli ten zwyczaj
            > by mnie np drażnił. Co nie zmiania faktu, że np bardzo lubię
            > zwyuczaje andrzejkowe. Ale ten zwyczaj kokardkowy jakoś mnie mierzi.

            No ja się czuję wywołana niejako do tablicy, ponieważ to ja pisałam o tej
            teściowej (teoretycznej, jako, że nie posiadam).
            Jeżeli zwyczaj kokardkowy by mnie mierził aż tak bardzo, pewnie bym nie
            powiesiła, jednak - ani mnie to ziębi, ani grzeje, a że wieszając kawałek szmaty
            mogę komuś sprawić przyjemność, czemu nie? Rozumiem jednak, że sprawianie
            przyjemności osobnikom z gatunku teściowa jest niepoprawne polityczne i
            traktowane na tym forum jako herezja tongue_outPPP
            • mara_jade73 Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 19.09.07, 09:43
              Nie wiem jak traktowane na forum jest sprawianie przyjemności
              teściowej. Ja w każdym razie nie sprawiam swojej przyjemnosci wbrew
              sobie. A jeśli chodzi o kokardki to może tak mnie to wkurza ponieważ
              jak ostatnio spotkaliśmy znajomych z nowonarodzonym dzieckiem to
              usłyszałam teskt: "dobrze, że jest na czerwono to nie zauroczą" A
              czemuż to mielibyśmy z mężem zauroczyć cudze dziecko jest dla mnie
              zagadką.
    • soemi Re: Czerwone kokardki i do chrztu 19.09.07, 09:45
      Bez komentarza...
    • aluc Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 19.09.07, 09:58
      a o co chodzi?

      o czerwonych kokardkach czytam jak o zwyczajach seksualnych
      Papuasów, zupełnie szczerze i serio nigdy się z tym nie spotkałam
      oprócz tutejszego forum
    • mamooschka Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 19.09.07, 10:12
      Kiedyś myślałam że to taki dodatek do medalika, żeby ładnie było tongue_out
      Teraz uświadomiona oglądam czasem kokardy jak do bukietu przyczepione w budzie
      wózka, ech...
      • mamamalgosi Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 19.09.07, 10:28
        a co tam kokardka, ja obcięłam córci włosy przed roczkiem!!! Oj, to się
        teściowej naraziłam... rozum córce "odcięłam". I jeszcze jeden zabobon: nie
        można podchodzić do dziecka leżącego np. w wózku od tyłu, bo jak spojrzy tak do
        tyło to... uwaga : oczy się "wywrócą" smile

        Niech żyją zabobony !!! smile
      • farawej Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 19.09.07, 17:46
        mamooschka napisała:
        > Kiedyś myślałam że to taki dodatek do medalika, żeby ładnie było tongue_out

        A ja przez 30 lat żyłam w nieświadomości, bo na pytanie, od
        pani "moherowej" czemu nie mam kokardki, odpowiedziałam, że jeszcze
        nie mieliśmy chrztu dziecka, wychodząc z założenia, że kokardki z
        medalikiem zawiesza sie po chrzcie. I dopiero na forum dowiedziałam
        się, że czerwona kokardka zabezpiecza przed "złym spojrzeniem", co
        by nie zauroczyło bezbronnego niemowlęcia.
    • lola211 Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 19.09.07, 11:21
      pewnie, ze nie wierze i nie wiazalam zadnych głupich
      kokardek.Mieszkam tez w takim miescie, gdzie chyba ciemnogrodu malo,
      bo nikt mi nie sugerowal wiazania czegokolwiek.
      • wenus2006 Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 19.09.07, 11:29
        ani debilnych czerwonych kokardek ani czosnku,ani nie obcinania włosów do roku
        itym podobne pierdoły to zabobony.Mieszkam w dużym mieście i jestem światłą
        kobietą...
        • plucha Re: Czerwone kokardki. Naprawdę w to wierzycie? 19.09.07, 15:05
          wenus2006 napisała:

          > Mieszkam w dużym mieście i jestem światłą
          > kobietą...

          Rany...Brawo! Jestem pod wrażeniem wink))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja