Starzeję się cholera-taki luźny, weekendowy wątek.

22.09.07, 11:32
A czemu? A temu, że zauważyłam u siebie pewną mentalność, nad która dotychczas
się nie zastanawiałam. Kiedyś, gdy byłam jeszcze jedynie podlotkiem właściwie
nic nie było w stanie mnie zaskoczyć,a nawet jeśli to i tak wcale mnie to
jakoś specjalnie bulwersowało. Teraz jakoś mniej jestem liberalna, choć zawsze
się za taką uważałam. Niegdyś nie obchodziło mnie to jak ktoś się ubiera, dziś
rażą mnie stroje ewidentnie nie pasujące ani do okazji, ani do wyglądu ani(jak
ostatnio) do wieku. Problem ubioru jest może akurat najbardziej błahą sprawą,
chodziło mi jedynie o przykład(a ten jest najświeższy). Generalnie chodzi mi o
to, że z wiekiem(a przecież dopiero ćwierćwiecze osiągnęłam) jakoś strasznie
czepialska się stałam. No, a teraz możecie mi dowalić. Tak dobry humor mam
dzisiaj, że nic nie jest w stanie mi go zepsuć.
    • niutaki a ja na odwrót:) 22.09.07, 12:15
      im starsza tym bardziej w dupie to mam jak kto wygląda, czy mu pasuje czy nie, choć skrytykować mogę, ale to raczej poczucie estetyki, mało co jest w stanie mnie zaskoczyć, nie spędza mi snu z powiek co kto powie na mój temat, czepialska jestem tylko jak chcę być złośliwa. Więc im starsza tym większy luz mam w sobie, Mam nadzieję, że tak mi zostaniesmile
    • corkaswejmamy Re: Starzeję się cholera-taki luźny, weekendowy w 22.09.07, 12:39
      No, i chyba takiemu to lepiej w życiu. Co do spędzania snu z powiek to
      naturalnie ze snem nie mam problemów, hi hi. Tylko pewne sprawy mnie zaczęły razić.
      • zemfira_ Re: Starzeję się cholera-taki luźny, weekendowy w 22.09.07, 12:50
        ja sie z wiekiem robie bardziej drazliwa w kwestiach zachowania
        minimum przyzwoitosci w obcowaniu z innymi ludzmi... qrwiaja mnie
        niemilosiernie rzeczy typu: wchodzenie do autobusu zanim ludzie
        wysiada, ciagly brak "przepraszam" i zamiast tego przepychanie sie
        na chama, albo sytuacja kiedy stoje w kolejce i osoba za mna stoi
        tak blisko, ze zbiera mi sie na wymioty a gdy tylko posune sie 10cm
        do przodu, osoba ta oczywiscie tez, do tego przewaznie traca mnie
        koszykiem lub drugi wariant - wjezdza mi wozkiem w tylek.
        NIENAWIDZE tego typu zachowan. Dlugo znosilam to cieprliwie, ale
        ostatnio po prostu daje wyraz swym uczuciom bo po prostu mam dosc.
        wole nie myslec jaka bede na starosc hehe pewnie bede tlukla takie
        typy laska
        • marzeka1 Re: Starzeję się cholera-taki luźny, weekendowy w 22.09.07, 14:30
          Gdy przeczytałam wasze posty, wyszło mi, że też się starzejęsmile
          • corkaswejmamy Re: Starzeję się cholera-taki luźny, weekendowy w 22.09.07, 18:08
            ha ha ha, a widzisz?
    • enigmatic2 Re: Starzeję się cholera-taki luźny, weekendowy w 22.09.07, 18:33
      No, ja mam dokładnie tak samo!!! Kiedyś wiele rzeczy mnie nie ruszało, a
      teraz... Niby z wiekiem powinno się być mniej zaskoczonym, jednak mam na odwrót.
    • kali_pso Re: Starzeję się cholera-taki luźny, weekendowy w 22.09.07, 18:45
      corkaswejmamy napisała:

      Teraz jakoś mniej jestem liberalna, choć zawsze
      > się za taką uważałam.

      No cóż...a może nigdy tak naprawdę nie byłaś zbyt liberalna, tylko
      zachowywałas sie tak, jak tego oczekiwało otoczenie? Mamy wyjatkowe
      ciagoty do pragnienia uzyskania od innych jak najwięcej pozytywnych
      komunikatów o samych sobie, zachowujemy się więc tolerancyjnie bo to
      poprawne politycznie i kształtuje nasz wizerunek jako osoby otwartej
      na światwinkPPPPPP
      Każdego coś tam irytuje, drażni...mnie denerwują ludzie głośno
      śmiejący się w towarzystwiewinkP...rzadko jednak przyznajemy się do
      tych uczuć, bo wydaje się to takie małostkowe i przyziemne. Nie
      martw się..dopóki nie zaczniesz postulować o zakazie pewnego typu
      ubiorów w myśl własnych preferencji estetycznych, można Ci to
      wybaczyćwinkPPP
      • corkaswejmamy Re: Starzeję się cholera-taki luźny, weekendowy w 22.09.07, 19:26
        coś jest w tym co napisałaś. Może faktycznie gdzies podświadomie chciałam być
        akceptowana(i byłam, widać to skutkowało, hi hi), a teraz, gdy jakos mi na tym
        specjalnie nie zależy i zdecydowanie mam SWOJE zdanie pewne sprawy widzę nieco
        inaczej. co do ubiorów i poczucia estetyki to faktycznie, jak już wcześniej
        wspomniałam, pewne "widoki" mnie po prostu rażą. Może zbyt wrazliwa
        jestem...Chcąc nie robić przykrości drugiej osobie nie mówie jej tego, ale coś
        tam sobie pomyślę naturalnie. A ostatnio własnie tak się napatrzyłam, stąd ta
        moja refleksja.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja