niedecyzyjny mąż oferma

22.09.07, 16:30
dziś znów padliśmy jego "ofiarą" a raczej tego ,że nie potrafi szybko
podejmować decyzji, zaryzykować,zachować się jak przysłowiowy facet...ja
rozgoryczona i wściekła, dziecko płaczące...macie takich facetów ?jak dajecie
sobie z tym radę?
z jednej strony to dobry człowiek,mający swoje zasady,wrażliwy,opiekuńczy,
spokojny,ale nie dający tak naprawdę poczucia spokoju i
bezpieczeństwa,wycofany,za wszelką cenę unika konfrontacji, traci głowę gdy
sytuacja wymaga szybkiego działaniasad
w takich dniach jak dziś mam wrażenie,że spieprzyłam sobie życie wiążąc się z
ofermą ,który nie raz zachowuje się jak przestraszone dziecko, którym trzeba
się opiekować i podejmować wciąż za niego decyzjęsad((
ech rozgoryczona jestem bardzo ,bo nie dość ,że rozczarował mnie, to przede
wszystkim naszego syna
    • syriana Re: niedecyzyjny mąż oferma 22.09.07, 16:52
      a w czym zawinił i czemu Ty nie mogłaś zadecydować?

      staram się nie oczekiwać od faceta tzw. typowo męskich cech, bo mam świadomość
      tego, że we mnie średnio reprezentowane są typowo kobiece

      kiedyś miałam takiego faceta, ale wtedy zauważyłam, że ja zachowuję się bardzo
      podobnie tylko w innych sytuacjach

      i tak się uzupełnialiśmy - on tracił głowę przy drobnostkach, ja trzęsłam się ze
      strachu gdy o coś poważniejszego chodziło, ale siebie nawzajem potrafiliśmy
      uspokoić i gdy jedno było do niczego, drugie przejmowało kontrolę
      • marianna73 Re: niedecyzyjny mąż oferma 22.09.07, 17:57
        to może odrobina konkretów z dnia dzisiejszego:
        pojechaliśmy nad jezioro korzystając z pięknej pogody i z tego ,że syn dostał
        niedawno łódkę zdalnie sterowaną.Chłopaki bawili się jakiś czas,niestety pogoda
        nie była bezwietrzna(wiatr wiał w stronę jeziora),baterie wyrażnie osłabły,mąż
        niby to zauważył,ale nie wyciągnął wniosków(nie wiem na co liczył)tradycyjnie
        spanikował, nielogicznie manewrował,niby ścignął spodnie,wszedł do kostek i
        dalej bezsensu marnował czas manewrując , a łódkę sciągało coraz bardziej w głąb
        jeziora.
        Moim zdaniem ,gdyby od razu zadziałał, zmoczyłby się do ud,najwyżej do pasa,ale
        on czekał chyba na cud,coś majaczył,że poczekamy aż zepchnie łódkę w bok w
        szuwary( szkoda tylko ,że nie chciał uparcie uwzględnić tego ,że jezioro jest
        duże, a łódka wyraźnie na jego środku,a nie w pobliżu brzegu, poza tym wiatr
        wyraźnie wiał wgłąb jeziora, poza tym łódka była już odwrócona do góry dnem i
        nabierała wody) dziecko niestety wpadło w płacz, żal mi go było strasznie,gdyby
        nie to ,że jestem chora i wiedząc ,ze mąż tak naprawdę nie miał wcale zamiaru po
        nią dalej wchodzić i,że tego nie zrobi ,to chyba naprawdę sama weszłabym po nią,
        bo nie mogłam patrzeć na zanoszące się płaczem rozżalone dziecko... a tak
        musiało patrzeć na bezradnego ojca i oddalająca sie coraz bardziej łódkę i
        patrzeć jak toniesad
        • mika_p Re: niedecyzyjny mąż oferma 22.09.07, 20:09
          W Polsce??? Nie dziwię się absolutnie, ja też bym nie weszła do lodowatej wody
          po jakąś tam łódkę czy inną zabawkę, niezależnie od łez dziecka.
          I od męża bym tego nie oczekiwała.

          No chyba że to w ciepłym kraju, a nie w POlsce.
    • kali_pso Re: niedecyzyjny mąż oferma 22.09.07, 18:12
      Odpowiedz sobie na pytanie- z jakiej rodziny pochodzi mąż? Czy
      czasami nie z takiej, w której rodzice poprzez swoje błędy zjechali
      mu psychikę?
      Brak decyzyjności, niechęć do podejmowania wyzwań, niemozność
      podjęcia jakiegokolwiek działania w sytuacji trudnej, wycofywanie
      się, może świadczyć o nieprawidłowo ukształtowanej jaźni
      subiektywnej, a więc tym pokaźnym zbiorze urojeń na własny tematwinkP
      Jaźń kształtuje sie przede wszystkim w rodzinie, więc komunikaty
      uzyskiwane od rodziców na swój temat są dla nas najistotniejsze.
      Podejrzewam, że to, co opisałas to tylko wierzchołek góry lodowej,
      jeśli problem jest bardzo poważny i to zachowanie męża destrukcyjnie
      wpływa na Wasz związek, można spróbować poradzić się jakiegos
      psychologa..może terapia?
      • denea Re: niedecyzyjny mąż oferma 22.09.07, 22:43
        Kali_pso, a jakie to dokładnie błędy rodziców ??
        Mój mąż nie jest ofermą, potrafi podjąć błyskawicznie decyzję i być
        stanowczy... w pracy wink W domu często doprowadza mnie do szału tym
        swoim wiecznym "jak chcesz", "obojętne", "wszystko jedno"
        I tak sobie myślałam, że to kwestia wychowania, zważywszy że jego
        rodzeństwo dziwnym trafem ma tendencję do wybierania sobie szalenie
        dominujących parnterów, tłumienia uczuć by wybuchnąć znienacka i
        takie tam.
        Myślałam sobie kiedyś, że to wpływ matki zachowującej się jak
        władczyni imperium, wymagającej, surowej... ale ona nie dominowała
        nad swoim mężem... więc ?
      • marianna73 Re: niedecyzyjny mąż oferma 23.09.07, 12:15
        kali_pso napisała:

        trafiłaś niestety w 10,on ma ewidentnie zjechaną psychikę przez rodziców(sam o
        tym wie, z czasem przyznał się do tego przede mną i przed sobą,ale generalnie
        unika tematu,długo rodzice byli dla niego najwyższą nieomylną instancja
        ostateczną),ale oni to już byłaby opowieść na bardzo długi wątek...i tak jak
        napisałaś ta wczorajsza historia to tylko wierzchołek góry ,pewnie ,że stratę
        zabawki można przeboleć,bardziej niepokoi mnie tradycyjnie jego symptomatyczne
        zachowanie i to ,że nie wzruszyły go nawet i nie popchnęły do działania łzy
        własnego syna, obawiam się też jaki on model męskości przekazuje własnemu synowi
        • kali_pso denea i marianna:) 23.09.07, 14:44
          Wybaczcie, że odpowiem zbiorczo.
          Rodzice to środowisko, które pierwsze kształtuje nasz obraz samego
          siebie. Zrypać dziecku psychike mozna na dwa sposoby- przeceniac
          jego faktyczne mozliwości, nijak mające się do rzeczywistości, mamy
          później osobnika pyszłkowatego, który za wszystkie swoje
          niepowodzenia obciąża innych ludzi( panią w szkole, kierownika w
          pracy itp.)
          Drugi typ rodzica( i tak będzie w przypadku rodziców męża Marianny)
          zniszczą dziecko poprzez stałe wmawianie mu, ze bez nich sobie nie
          poradzi, przez budowanie w dziecku całymi latami poczucia niskiej
          wartości, lub za każde niepowodzenia, wynikające ze zbyt
          wygórowanych wymagań, karanie go, co z kolei doprowadzi do
          pełzającej samooceny i unikania wszelkich trudnych sytuacji w życiu.
          Wyprowadzenie kogoś na prostą, jesli problem jest duży, to kwestia
          terapii, dobre chęci to za mało.
          Marianno- często bywa tak, że z popapranych rodzin, a tych jest
          znaczna liczba( i nie chodzi mi o rodziny patologiczne,
          dysfunkcjonalne), ludzie wychodzą i jakos sobie radzą. Często
          powielaja błędy rodziców i ich dzieci dopiero mają paskudnie....
          Zachowanie Twojego męża nie musi wpłynąć na osobowość Waszego
          dziecka, może natomiast mieć wpływ na postrzeganie ojca jako
          mężczyzny. Podejrzewam, że nie jest złym ojcem- nie jest jednak
          hipermacho, bo ma pewne ograniczenia.


          Denea- jakos mnie nie dziwi, że rodzeństwo Twojego męża wybiera
          sobie za partnerów dominantów. Matka jako osoba znacząca
          ukształtowała ich w taki sposób, że aby czuc komfort w zyciu musza
          znaleźć sobie kogoś, kto będzie nimi sterował. Jesli brak tych
          regulatorów wewnętrznych- poszukuje sie zewnetrznych, bo bez nich
          nie bylibysmy w stanie funkcjonować w zyciu. Jeśli matka była typem
          pani Dulskiej a ojciec Felicjanem- taki model jest im znany i będą
          go powielać, bo jest oswojony.
          • kali_pso denea.. 23.09.07, 14:51
            Napisałaś, że matka nie dominowała nad ojcem...może wcale nie
            musiała dominować w tradycyjnym tego słowa znaczeniu....taki model
            małżeński, ale na dzieci musiała mieć spory wpływ..może ojciec
            scedował na nią proces wychowawnia?
            • denea Re: denea.. 24.09.07, 07:07
              kali_pso napisała:

              może ojciec
              > scedował na nią proces wychowawnia?

              A wiesz, że bardzo możliwe ? Teść umarł dobrych parę lat temu, nie
              zdążyłam go poznać, ale rzeczywiście, z tego co wiem to chyba było
              tak, jak piszesz, że specjalnie nie angażował się w wychowanie
              dzieci.
              Czyli teściowa, hehe, tak myślałam, że to jej sprawka winkwink
              A serio - pdpatruję, czytam, oglądam, myślę, bo chciałabym uniknąć
              tylu błędów, ile się da. I bardzo się boję faktu, że na pewno
              popełnię własne, oby tylko nie były aż tak znaczące, żeby i moje
              dziecko kiedyś np. zawisło na swoim partnerze albo przyjmowało
              krytykę jak tragedię (to z kolei ja).
              Bardzo Ci dziękuję za odpowiedź.
          • marianna73 Re: denea i marianna:) 26.09.07, 11:53
            kali_pso, masz sporo racji,dzięki Ci za tą wyważoną ocenę,on ma bardzo
            toksycznych i aspołecznych rodziców, sam o tym już dobrze wie, ale nic z tym
            poza tym nie robi, nie "rozliczył" się z nimi, nie skonfrontował, po prostu
            odciął się, nie mamy z nimi kontaktu, na terapię na pewno też nie pójdzie
    • hexella Re: niedecyzyjny mąż oferma 22.09.07, 20:32
      ale co? Nagle mu sie tak porobiło, czy dopiero teraz zaczęło Ci to
      przeszkadzać?
      Wiesz, nikt nie jest doskonały i jak na moje oko, to nie ma czegoś
      takiego jak zestaw cech obowiązkowych, które powinien
      posiadać "prawdziwy mężczyzna".

      W naszej rodzinie to ja jestem "pionem decyzyjnym" i nie uważam,
      żeby odbierało mi to kobiecość, a mojemu chłopu męskość.
      • marianna73 Re: niedecyzyjny mąż oferma 23.09.07, 12:26
        hexella napisała:

        > ale co? Nagle mu sie tak porobiło, czy dopiero teraz zaczęło Ci to
        > przeszkadzać?

        pewnie,że nie teraz mu się tak porobiło, zawsze taki był wycofany i
        niedecyzyjny,wiadomo ,że miłość oślepia,masz więcej siły, determinacji,mniej
        dostrzega sie zagrożenia i negatywy,
        poza tym na początku oczarował mnie swoim spokojem, wrażliwością,czułością,
        opiekuńczością,ja jako dziecko miałam wyraźny deficyt takich zachowań ze strony
        rodziców,dlatego zatrzymałam sie akurat przy nim...

        > Wiesz, nikt nie jest doskonały i

        wiemsmile ale ile lat kobieta w związku może żyć w przeświadczeniu ,że to na niej
        tak naprawdę spoczywa pchanie tego wózka, że to ona musi być
        filarem,decydentem,organizatorem i jeszcze być na tyle dyplomatyczną,żeby nie
        dać mu tego odczuć,że odbierasz go coraz bardziej jak wystraszoną ofiarę losu,że
        rozczarowuje Cię swoim zachowanie,bo on demonstruje potem swoje urażenie i
        traktuje to tak jakbym ja odbierała mu męskość tym ,że ośmielam się zauważać
        jego niepowiedzenia.
        W jego rozumieniu za każdym razem powinnam zachowywać sie tak jakby nic się nie
        stało,być wiecznie zadowoloną i wyrozumiałą żoną...


        • hexella Re: niedecyzyjny mąż oferma 23.09.07, 13:38
          marianna73 napisała:

          na początku oczarował mnie swoim spokojem, wrażliwością,czułością,
          > opiekuńczością,ja jako dziecko miałam wyraźny deficyt takich
          zachowań ze strony
          > rodziców,dlatego zatrzymałam sie akurat przy nim...

          I co? Z czasem umknęło Ci to, co w nim ceniłaś, w naturalny sposób
          bardziehj uwidoczniły się wady, a zatarły zalety. Tylko wiesz,
          bardzo możliwe, że dzieki jego spokojowi i czułości Ty możesz być tą
          ekspansywną i pewną siebie kobietą. Bez tego zaplecza mogłabyś być
          zupełnie kim innym.


          ale ile lat kobieta w związku może żyć w przeświadczeniu ,że to na
          niej
          > tak naprawdę spoczywa pchanie tego wózka, że to ona musi być
          > filarem,decydentem,organizatorem

          Dłuuuugosmile i nawet czerpać z tego zadowolenie jeśli tylko wie, że na
          innym polu ustępuje choć odrobinę współzawodnikowismile

          i jeszcze być na tyle dyplomatyczną,żeby nie
          > dać mu tego odczuć,że odbierasz go coraz bardziej jak wystraszoną
          ofiarę losu,ż
          > e
          > rozczarowuje Cię swoim zachowanie,bo on demonstruje potem swoje
          urażenie

          I tu znów wracamy do punktu wyjścia- nie cenisz już w nim tego kim
          jest, tego co sprawiło, że się nim zainteresowałaś. Chciałabyś, żeby
          był kimś innym niż jest, żeby dostosował sie do Twoich aktualnych
          oczekiań wbrew swojej naturze, a to sie raczej nie uda.

          Chyba jednak to Ty powinnaś troche popuścić, bo inaczej stracisz do
          niego szacunek i powiecie sobie pa, pa...
          • marianna73 Re: niedecyzyjny mąż oferma 26.09.07, 12:04
            > I co? Z czasem umknęło Ci to, co w nim ceniłaś, w naturalny sposób
            > bardziehj uwidoczniły się wady, a zatarły zalety.

            zapewne w jakimś stopniu tak, myślę,że to raczej naturalny proces, że z czasem
            wady uwidaczniają się coraz bardziej

            Tylko wiesz,
            > bardzo możliwe, że dzieki jego spokojowi i czułości Ty możesz być tą
            > ekspansywną i pewną siebie kobietą. Bez tego zaplecza mogłabyś być
            > zupełnie kim innym.


            ekspansywna? bynajmniej,uważam ,że skoro sama sporo daję od siebie i sporo od
            siebie wymagam, mam prawo stawiać wymagania partnerowi, nie jestem typem
            matki-polki i żony męczennicy,mnie moje nie najłatwiejsze dzieciństwo
            zdeterminowało i ukształtowało, a nie małżeństwo.
            Zresztą już od dawna nie mam poczucia ,że mąż daje mi poczucie bezpieczeństwa,
            wsparcia,że opiekuje się mną,to bardziej on na mnie się opiera,to co było na
            początku to było to coś w rodzaju tańca godowego,niestety dałam się omamić

            Twierdzi,że kocha mnie i pozwoli mi odejść, ale co ja mam poza deklaracjami,z
            nim nawet zwykła rozmowa(a raczej próba takowej) jest męką, jest człowiekiem
            bardzo zamkniętym w sobie,niekomunikatywnym, raczej jest to zazwyczaj monolog z
            mojej stronysad
    • marysienka110 Widzialy galy co braly. 22.09.07, 21:24
      A swoja droga to co sie stalo z ta lodka? Siegnela dna?

      marianna73 napisała:

      > dziś znów padliśmy jego "ofiarą" a raczej tego ,że nie potrafi
      szybko
      > podejmować decyzji, zaryzykować,zachować się jak przysłowiowy
      facet...ja
      > rozgoryczona i wściekła, dziecko płaczące...macie takich facetów ?
      jak dajecie
      > sobie z tym radę?
      > z jednej strony to dobry człowiek,mający swoje
      zasady,wrażliwy,opiekuńczy,
      > spokojny,ale nie dający tak naprawdę poczucia spokoju i
      > bezpieczeństwa,wycofany,za wszelką cenę unika konfrontacji, traci
      głowę gdy
      > sytuacja wymaga szybkiego działaniasad
      > w takich dniach jak dziś mam wrażenie,że spieprzyłam sobie życie
      wiążąc się z
      > ofermą ,który nie raz zachowuje się jak przestraszone dziecko,
      którym trzeba
      > się opiekować i podejmować wciąż za niego decyzjęsad((
      > ech rozgoryczona jestem bardzo ,bo nie dość ,że rozczarował mnie,
      to przede
      > wszystkim naszego syna
      >
      >
    • kalendarzowa_wiosna Re: niedecyzyjny mąż oferma 22.09.07, 22:27
      Ło matko, jak tatuś stracił łódkę, niech kupi synkowi nową i po
      sprawie. Nie raz i nie dwa, robimy coś głupiego. Teraz nie ma co się
      obwiniać tylko jak najszybciej naprawić błąd.
      A tak w ogóle, to wydaje mi się, że robisz z igły widły smile
      • edycia274 Re: niedecyzyjny mąż oferma 22.09.07, 22:28
        chyba ofermy nie widziałaś. ja widziałam i boże dzięki Ci,że takiego męża nie
        mam. kobieto wyluzuj
        • kalendarzowa_wiosna Re: niedecyzyjny mąż oferma 22.09.07, 22:53
          > chyba ofermy nie widziałaś. ja widziałam i boże dzięki Ci,że
          takiego męża nie
          > mam. kobieto wyluzuj

          Edycia, to do mnie? ja na luzie jestem smile
          • dyzurna Re: niedecyzyjny mąż oferma 22.09.07, 23:03
            moj maz oferma nie jest ale rozumiem o co Ci chodzi. mnie tez
            niestety malzonek zawiodl. a juz najbardziej powalil mnie jego
            egozizm sad
            naszej chorej corce sie pogorszylo, zaczela mdlec i lac sie przez
            rece z powodu oslabienia i pocztkow odwodnienia. na co maz
            stwierdzil ze on idzie sie teraz zdrzemnac i ze on przeciez tez jest
            chory (bolalo go gardlo) brak mi slow sad
            • edycia274 kalendarzowa wiosno 22.09.07, 23:10
              nie smile to do autorki smile)
              • kalendarzowa_wiosna Re: kalendarzowa wiosno 22.09.07, 23:17
                Edycia, uff smile

                No, mąż Dyżurnej to dał czadu... Mam nadzieję, że też z głupoty, bo
                jeśli to faktycznie taka codzienna zagrywka ... rany, już by mnie
                przy nim nie było.
            • edycia274 Re: niedecyzyjny mąż oferma 22.09.07, 23:49
              no dał mój chłop tez czasem daje play i go ścigam ale raczej ofermą nie jest
            • marianna73 Re: niedecyzyjny mąż oferma 23.09.07, 12:34
              dyżurna,współczuję i jestem pewna ,ze mój też w podobnej sytuacji straciłby
              głowę i ja musiałabym działać i jeszcze pewnie jego uspokajać,ma szczęście ,że
              dotychczas takie sytuacje go omijały,pracuje za granicą,zazwyczaj nie ma go w
              domu,dlatego mnie spotykały te wątpliwe przyjemności radzania sobie w takich
              sytuacjach,ale coraz częściej widzę ,że czy jest czy go nie ma i tak moja
              sytuacja się nie zmienia
      • marianna73 Re: niedecyzyjny mąż oferma 23.09.07, 12:30
        kalendarzowa_wiosna napisała:

        > Ło matko, jak tatuś stracił łódkę, niech kupi synkowi nową i po
        > sprawie. Nie raz i nie dwa, robimy coś głupiego. Teraz nie ma co się
        > obwiniać tylko jak najszybciej naprawić błąd.
        > A tak w ogóle, to wydaje mi się, że robisz z igły widły smile


        masz racje, tylko Ci się wydaje,że wyolbrzymiam problem, wczorajsza historia
        była jedna z wielu przypadków,ale zachowanie męża niestety symptomatyczne i jak
        zawsze według utartego schematu,dlatego kierowałam wątek do osób ,które maja
        podobnych partnerów i znają sposoby na zaradzanie temu
        • mamamonika Re: niedecyzyjny mąż oferma 23.09.07, 20:55
          Charakteru męża raczej nie zmienisz (a chyba się nie zmienił - to
          ten sam facet, za którego wyszłaś).
          Pozostaja trzy wyjścia:

          - zmiana męża
          - zmiana nastawienia do męża i nidenerowwanie się na niego w takich
          sytuacjach
          - samodzielne wskoczenie po łódkę (traktowaną alegorycznie wink) i
          pozwolenie na to, żeby mąż zajął się tym co lubi i umie.

          Zrzędzenie i próba naprawy charakteru męża nie mają sensu. Mogą
          tylko zamienić wasze relacje w koszmarek leciuteńki.

          Powodzenia. Jak widać nie jest to sytuacja bez wyjścia (są aż 3 wink)
          • marianna73 Re: niedecyzyjny mąż oferma 26.09.07, 12:12
            mamamonika napisała:

            > Charakteru męża raczej nie zmienisz (a chyba się nie zmienił - to
            > ten sam facet, za którego wyszłaś).


            nie mogę zgodzić się z Tobą całkowicie, jestem zwolenniczką teorii,ze ludzie
            mimo wszystko całe życie ewoluują,podlegają zmianom,mogę to potwierdzić z autopsji




            > Pozostaja trzy wyjścia:
            >
            > - zmiana męża


            czuję ,że dojrzewam coraz bardziej do tego

            > - zmiana nastawienia do męża i nidenerowwanie się na niego w takich
            > sytuacjach

            próbowałam, skutkuje na jakiś czas

            > - samodzielne wskoczenie po łódkę (traktowaną alegorycznie wink) i
            > pozwolenie na to, żeby mąż zajął się tym co lubi i umie.


            hehe czyli na tym etapie zrobić z siebie woła roboczego i babochłopa,a jemu
            zafundować wieczne wakacje i luzik psychiczny


            >
            > Zrzędzenie i próba naprawy charakteru męża nie mają sensu. Mogą
            > tylko zamienić wasze relacje w koszmarek leciuteńki.
            >
            nie zrzędzenie, ale rozmowa uważam ,że zawsze ma sens, nawet bolesne zderzenie
            się z rzeczywistością i oczekiwaniami partnera,myślę ,że na rozmowę nigdy nie
            jest za późno,dlatego wciąż próbuje
            • mamamonika Re: niedecyzyjny mąż oferma 27.09.07, 12:57
              Dobrze powiedziałaś - człowiek ewoluuje, ale nie skokowo wink. Pewnie
              cechy które cię irytują do bólu w tej chwili miał i wcześniej, tylko
              jakoś je zaakceptowałaś albo nazwałaś wtedy inaczej, skoro jednak
              został twoim mężem...
              Na pewno nie ma nic, co twój mąż robi dobrze? Układów w związkach
              jest milion, niekoniecznie "klasyczny chłop i wiotka kobietka". Byle
              partnerzy nie wykorzystywali się nawzajem...
      • brak.polskich.liter Re: niedecyzyjny mąż oferma 23.09.07, 16:54
        kalendarzowa_wiosna napisała:

        > A tak w ogóle, to wydaje mi się, że robisz z igły widły smile

        Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. Przypuszczam, ze owa akcja z lodka
        byla po prostu ktoras z rzedu licznych sytuacji, kiedy to pan malzonek nie
        zareagowal, nie zrobil, nie dopilnowal. Taka kropla, ktora przepelnila kubek.
        Doskonale Marianne rozumiem. Bylam kiedys z facetem slabym i niedecyzyjnym, co i
        raz chowajacym sie za moimi plecami. Mily chlopak byl i wrazliwy, tyle, ze doopa
        wolowa. Coz, rola tour operatora, organizatora i permanentnego decydenta na
        dluzsza mete jakos nie przypadla mi do gustu. I na podjecie ostatecznej decyzji
        o wymiksowaniu sie z ukladu wplynal drobiazg, absolutny bzdet. Tez, wedlug wielu
        osob, "zrobilam z igly widly". Tyle tylko, ze ten bzdet byl przypomnieniem po
        raz n-ty, ze oto mam w chalupie troki od kaleson zamiast faceta.

        Do Marianny: po pierwsze, wyrazy wspolczucia, bo lekko nie jest. Zwlaszcza, ze
        otoczenie nie jest zbytnio wyrozumiale i bardzo czesto facet, ktory nie pije,
        nie bije i kase do domu przynosi jest postrzegany jako chodzacy ideal, Ty zas
        jako wiecznie niezadowolona suka, ktora szuka dziury w calym.
        Po drugie: masz prawo wymagac od meza ponoszenia konsekwencji (takze
        psychologicznych) wlasnych dzialan, czy raczej ich braku. Nie, nie masz
        obowiazku dopieszczania delikatnego ego goscia, ktory po raz kolejny cos
        zawalil. Dales ciala? Napraw to, co schrzaniles. W tym akurat przypadku
        odkupienie lodki jest oczywiste - jeszcze fajniej by bylo, gdyby to maz wystapil
        z takim pomyslem.
        Po trzecie: pogadaj z mezem o tym, co sie stalo. Nie tylko o lodce, ale o
        calosci. W miare spokojnie, bez wzbudzania poczucia winy, raczej o tym, ze
        problem JEST i jak go rozwiazac, zeby obie strony byly zadowolone. Moze pare
        spotkan z dobrym terapeuta by dobrze Wam zrobilo?
        • marianna73 Re: niedecyzyjny mąż oferma 26.09.07, 12:18
          brak.polskich.liter napisała:


          wielkie dzięki za to co napisałaś,jest dokładnie tak jak piszesz , juz myślałam
          ,ze jestem jedyna taka na naszej planecie, masz rację nie raz czuje się jak
          niewdzięczna, czepiajaca się zimna suka,zresztą on też patrzy na mnie jak zbity
          pies, gdy robię mu wyrzuty,albo widzi moje rozczarowanie...


    • escribir trzeba było akumulatorki zamiast baterii ... 23.09.07, 11:17
      ... zamontować
      • marianna73 Re: trzeba było akumulatorki zamiast baterii ... 23.09.07, 12:35
        tak to były akumulatory,dla ścisłoscismile
    • koralik12 Re: niedecyzyjny mąż oferma 23.09.07, 13:12
      Jak to ludzie się różnią big_grin
      Ja bym miała pretensje do męża jakby w taka pogodę wlazł po pas do jeziora. Bo
      to niestety na bank skończyłoby się ciężkim przeziębieniem.
      Ale wiem że jest rozsądny i nie wszedłby. Chociaż nie mogę powiedzieć o nim że
      jest ofermą i nie umie podjąć szybkich decyzji, raczej wręcz przeciwnie ma
      skłonności do narzucania swoich decyzji. Może trochę przesadzasz i doszukujesz
      się przejawów ofermowatości swojego męża również tam gdzie ich nie ma??
      • ashera Re: niedecyzyjny mąż oferma 24.09.07, 18:55
        Czytając Twojego posta myślałam, że przez jego pierdołowatość
        straciliście dużą kasę na giełdzie czy coś w tym stylu, a tu
        przepraszam rozczarowanie.
        My budujemy dom i to ja muszę o wszystkim wiedzieć, wszystko ustalać
        z wykonawcą, podejmować kluczowe decyzje, a mój mąż poprostu "tyklo"
        zarabia - ale wiecie dobrze mi z tym a co tam.
        • brak.polskich.liter Re: niedecyzyjny mąż oferma 24.09.07, 19:08
          To super, ze w tego typu ukladzie odnajdujesz szczescie. Ty jestes zadowolona,
          ktos inny niekoniecznie. Sa osoby, ktorym rola capo di tutti capi w zwiazku nie
          odpowiada.

          Sadze, ze gdyby autorka byla zadowolona z meza jako partnera zyciowego, nie
          napisalaby tego postu.
          • marianna73 Re: niedecyzyjny mąż oferma 26.09.07, 12:25
            brak.polskich.liter napisała:

            > To super, ze w tego typu ukladzie odnajdujesz szczescie. Ty jestes zadowolona,
            > ktos inny niekoniecznie. Sa osoby, ktorym rola capo di tutti capi w zwiazku nie
            > odpowiada.
            >
            > Sadze, ze gdyby autorka byla zadowolona z meza jako partnera zyciowego, nie
            > napisalaby tego postu.


            DOKŁADNIEsmile
        • marianna73 Re: niedecyzyjny mąż oferma 26.09.07, 12:24
          ashera napisała:

          >
          > My budujemy dom i to ja muszę o wszystkim wiedzieć, wszystko ustalać
          > z wykonawcą, podejmować kluczowe decyzje, a mój mąż poprostu "tyklo"
          > zarabia - ale wiecie dobrze mi z tym a co tam.


          to widzisz jest tak jak u nas, z tą różnicą, że mnie taka rola juz zmęczyła,nie
          mam na to siły psychicznie(organizm zresztą pogroził mi już palcem,dał
          ostrzeżenie, bo przeszłam niedawno depresję i silna nerwicę lękową)nie zamierzam
          wszystkiego sama załatwiać i organizować, chciałabym mieć równorzędnego
          partnera,współdecydenta i organizatora,nie potrzebuję do szczęścia władzy
          absolutnej,ani męża wyłącznie jako sponsora
          • izazdo takiego go sobie wychowalas 26.09.07, 12:54
            Masz takiego, jakiego sobie wychowalas. Sama piszesz ze w pracy jest
            zaradny. Zobaczyl, ze Ty podejmujesz decyzje i sie wycofal. Trzeba
            bylo od samego poczatku grac slodka idiotke, zachwycac sie jego
            zaradnoscia i przedsiebiorczoscia, chocby na wyrost, nie krytykowac,
            chwalic, podziwiac, dowartosciowywac. Ile razy powiedzialas mu, ze
            jest madry? ze cos musie udalo? ze mozna na nim polegac? a ile razy
            skrytykowalas? Facet w siebie nie wierzy, wiec nie ma motywacji,
            zeby robic cokolwiek.

            Madra kobieta potrafi uskrzydlic oferme, dominujaca z koguta zrobi
            kurczaka. Po prostu go wykastrowalas emocjonalnie. Mezczyzne trzeba
            chwalic na wyrost, zeby do tych pochwal mogl dorosnac!

            Nie zdziw sie, jesli znajdzie sobie jakas idiotke brzydsza od
            Ciebie, ktora bedzie trzepotac rzesami i piszczec nad nim z
            zachwytu, a w nim sie obudzi superheros, ktorego nawet nie
            podejrzewasz.
            • mdorota11 Re: takiego go sobie wychowalas 26.09.07, 14:51
              i tego co powyższe chyba tobie Marianno życzę.
              Nie złośliwie, ale może lepiej, jak sobie odejdzie, a ty będziesz
              miała (wolna) mozliwość szukania nowego partnera, który tobie bedzie
              odpowiadał.
            • brak.polskich.liter O, to jest retoryka, ktora uwielbiam :P 27.09.07, 11:54
              Tak, jasne, biedny misiu, ktorego ta wredna Marianna tak strasznie krytykowala,
              tlamsila i dusila, aze mu psyche skastrowala i teraz jeszcze ma zal do
              robaczka... Trzeba bylo wychowywac, ego dopieszczac, wzglednie udawac idiotke,
              zamiast oczekiwac - tfu - partnerstwa, luksusow sie Mariannie zachcialo, a
              niedoczekanie!

              Sluchaj, cipciu: naczytalas sie albo nasluchalas jakichs strasznych,
              patriarchalnych farmazonow. Wychowywac to mozna dzieci, dorosli ludzie juz
              zostali wychowani przez kogos (ze czasem maja z tego tytulu kuku na psyche, to
              juz inna sprawa). Owi, juz wychowani, ludzie, rozmawiaja, negocjuja, podejmuja
              decyzje, ida na kompromisy, etc. Moga probowac cos tam w swoim zyciu zmieniac, a
              ich bliscy moga im w tym pomagac i ich wspierac. Tym niemniej potrzebe zmian
              musza sami odczuc, a tak sie na ogol dzieje, kiedy zdaza juz cos zawalic w zyciu.
              Ale proby - jak to cudnie ujelas - wychowywania doroslego faceta tak, zeby
              pasowal danej kobiecie, uwazam za uwlaczajace dla tegoz faceta. Chyba popitolila
              Ci sie instytucja malzenstwa z przedszkolem dla dzieci specjalnej troski.

            • marianna73 Re: takiego go sobie wychowalas 27.09.07, 12:49
              izazdo napisała:

              > Masz takiego, jakiego sobie wychowalas.

              napisz ,że żartujesz?!wychowywać, meża??? nie rozśmieszaj mnie,wychowuję syna,za
              wychowanie męża nigdy nie brałam się z pełną świadomością,nie gram i nie
              zamierzam grać przed nim żadnych wyszukanych ról,sądzę ,że uwłaczałoby nam to
              obojgu ,otwarcie precyzuję czego oczekuję od niego


              Sama piszesz ze w pracy jest
              > zaradny.

              nie przypominam sobie,żebym pisała tutaj coś o jego sukcesach zawodowych

              Zobaczyl, ze Ty podejmujesz decyzje i sie wycofal. Trzeba
              > bylo od samego poczatku grac slodka idiotke,

              na ten temat było już wyżej, z zasady irytują mnie lalunie grające jak napisałas
              słodkie idiotki,więc nie widzę powodu ,żeby zniżać się do tego tym bardziej w
              najważniejszej relacji życiowej


              zachwycac sie jego
              > zaradnoscia i przedsiebiorczoscia, chocby na wyrost, nie krytykowac,
              > chwalic, podziwiac, dowartosciowywac. Ile razy powiedzialas mu, ze
              > jest madry? ze cos musie udalo? ze mozna na nim polegac? a ile razy
              > skrytykowalas?

              a dlaczego z premedytacją zakładasz,że tego nie robiłam, zaskoczę cię,próbowałam
              kilka lat z naszych wspólnych już kilkunastu,problem polega na tym ,że on sam, w
              swojej świadomości mało w siebie wierzy

              Facet w siebie nie wierzy, wiec nie ma motywacji,
              > zeby robic cokolwiek.


              no tak i znów o wrednej żonie-suce, oczywiście winna bezwględna ,wymagająca
              żonatongue_outPP, hehehe masz zadatki na niezłą tesciową , masz dzieci? też wychowujesz
              je niewymagając od nich niczego?

              >
              > Madra kobieta potrafi uskrzydlic oferme, dominujaca z koguta zrobi
              > kurczaka. Po prostu go wykastrowalas emocjonalnie.

              smile)))))))))))))))))))0 piękne motto,
              za mało o nas wiesz,żeby wyciagać tak radykalne wnioskitongue_out



              > Nie zdziw sie, jesli znajdzie sobie jakas idiotke brzydsza od
              > Ciebie, ktora bedzie trzepotac rzesami i piszczec nad nim z
              > zachwytu, a w nim sie obudzi superheros, ktorego nawet nie
              > podejrzewasz.
              >

              bywa, cóż, trudno, widocznie okaże się niegodny mnietongue_out
              ale zdecyduj sie , najpierw sugerujesz,że jestem nie dość mądrą żoną nie
              doceniam męża,za mało dopieszczam jego ego,a teraz wróżysz mi,że znajdzie sobie
              głupszą i o zgrozo brzydszą ode mnie,która go docenismile
    • anaisia Re: niedecyzyjny mąż oferma 27.09.07, 14:28
      Marianno, doskonale Cię rozumiem, bo sama mam takiego męża.
      Większość decyzji i obowiązków domowych jest na mojej głowie.
      Poczynając od zakupu papieru toaletowego, przez organizację wakacji
      do budowy domu, do tego jeszcze dużo więcej zarabiam. Nie czuję się
      jak kobieta ale jak skrzyżowanie kaowca z gosposią i szmatą do
      podłogi. Absolutnie nie mogę na niego liczyć kiedy trzeba podjąc
      decyzję lub coś zorganizować. "Przypadkiem" też przeszłam nerwicę
      lękową, chodzę na terapię. Dojrzewam do rozwodu, jeszcze chyba tylko
      dziecko mnie trzyma i kredyt, ale myślę, ze w ciągu kilku tygodni to
      nastąpi. Po prostu nie mam już złudzeń. Nie potrzebuję "faceta",
      który umie się tylko podczepiać i wszystko zrzucać na mnie. Jeśli
      chcesz napisz do mnie na priva, Jestem ciekawa jak wyszłaś z
      nerwicy, pozdrawiam Cię serdecznie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja