zostałam zaatakowana na placu zabaw !!!

13.07.03, 19:06
Witajcie,
no właśnie cała jestem jeszcze rozdygotana i zaskoczona.... Jak żyję, nigdy
mi się coś podobnego nie przytrafiło.

Byliśmy z Żuczkiem na placu zabaw w Łazienkach dzisiaj o 15.00.
Było kilkoro dzieci - dwie mamy z córkami i dziadkowie z wnuczką no i ja z
Żukiem. I zobaczyłam, że jakaś pani przyprowadziła 2 Yorki - tzn. wyjęła je z
koszyka wiklinowego i puściła na trawkę.

Pieski zaraz się załatwiły. Ja to obserwowałam, podeszłam do pani (gdzieś ok.
55 lat) i grzecznie i cicho by nie zrobić jej wstydu czy przykrości
powiedziałam, że to jest plac zabaw dla małych dzieci, że z psami nie wolno
tu przychodzić. A ona mnie zignorowała. Więc ja jeszcze raz, ciągle spokojnie
i cicho, żeby wyszła z psami, bo właśnie się załatwiły za ławką, a tu bawią
się małe dzieci no i w ogóle do Łazienek a zwłaszcza na place zabaw psów
wprowadzać nie wolno i że to jest wyraźnie napisane w regulaminie, który na
tablicy widnieje przy tym placu. A ona zaczęła mnie wyzywać od idiotek i
kretynek i inne takie rzeczy, że nawet nie pamiętam. W każdym razie obelżywe.
I wstała i idzie na mnie ciągle mnie wyzywając. Myślała może, że ucieknę czy
co. A ja stałam ciągle w miejscu i już głośniej mówię - tak by mnie też inni
opiekunowie słyszeli - że na placu zabaw nie wolno przebywać z psami. A ona
się rzuca na mnie z rękoma, zaczyna mnie bić, szarpać i popychać!!

Zbaraniałam!
Normalnie zawiodły mnie wszelkie odruchy obronne!...

Żeby to był jakiś ogolony mięśniak czy agresywna 17-latka, to człowiek byłby
jakoś przygotowany psychicznie, ale spokojnie wyglądająca 55-latka?
I jak się bić ze starszą kobietą?!?!?! (no bo starsza ode mnie)....

W końcu zaczęłam się bronić jak wyciągnęła ręce w stronę mojej twarzy.
Złapałam ją za przeguby i trzymałam mocno w bezpiecznej odległości od swojej
twarzy. Przybiegli mi na pomoc dziadkowie dziewczynki. Powiedzieli, że nie ma
prawa tu być z psem, że widzieli jak mnie zaatakowała. A ona do nich z
wulgaryzmami! Ale w końcu zapakowała psy do koszyka i wyszła z placu
odgrażając się nam...

Słuchajcie, co robić w takich przypadkach?.....

No, nie spodziewałabym się tego nigdy, bo ani nie byłam niegrzeczna, ani nie
zaczepiałam żeby ktoś się na mnie rzucał jak furiat. Dzięki Bogu Żuczek był
daleko, bo bałam się, że jemu mogłaby coś zrobić, ale wtedy to bym ją chyba
zabiła... A ta pani która przybiegła na pomoc mówiła, że bała się, żeby mnie
ta babka nie dźgnęła parasolką taką długą z metalowym szpikulcem...

Ale Żuczek (2 latka) widział całe zdarzenie i jak je po powrocie
relacjonowałam babci pokazując co i jak, to z krzykiem odciągnął mnie od
babci, bo myślał chyba, że znowu będzie szarpanina sad(

I teraz pytanie.

Czy w ogóle reagować na cokolwiek?

Ale jak się nie będzie reagować, jak SPOŁECZEŃSTWO nie będzie od siebie
wzajemnie wymagać przestrzegania praw choćby dla dobra dzieci (jak w tym
przypadku) to będzie totalne bezhołowie....

A z drugiej strony - jak człowiek trafi na psychola, który dźgnie i zrobi
krzywdę i jeszcze wyjdzie z tego obronną ręką, bo psychol, to co?....

Ooo, a teraz zauważyłam, że jestem cała podrapana na przedramieniu lewym! I
to przez grubsze ubranie!! Mam wybroczyny, siniaki i kilka strupów - musiała
mnie przejechać paznokciami.... Teraz zauważyłam, bo zaczęło szczypać...

Co Wy na to?????
Jak reagować?

pozdrawiam
roztrzęsiona mama Żuczka
    • maak3 Re: zostałam zaatakowana na placu zabaw !!! 13.07.03, 19:17
      bardzo Ci współczuję całego zdarzenia
      zwracanie uwagi bezmyślnym właścicielom psów leży zwyczajnie w naszym interesie
      ja mam na to sposób dotąd skuteczny
      jak ktoś przyprowdza psa do piaskownicy, a zazwyczaj są to milutkie
      nikogoniegryzącebulteriery, zwracam raz uwagę i proszę o uczepienie psa, po
      czym jeśli jest nie jest to skuteczne mówię, że dzwonię po straż miejską i
      zazwyczj to działanie jest efektywne
      raz tylko zostałam skrzyczana przez babę, że skoro jej pies mi przeszkadza to
      moje dziecko jej też(!!!)
      ręce opadają
      niedługo psy będą ważniejsze od człowieka
      kiedy sika pies nikt nie zwraca na to uwagi
      za to sikające dziecko strasznie bulwersuje...

      pozdrawiam serdecznie
      (zastanawiam się czemu nikt nie wezwał policji, kiedy baba Cię atakowała...)
      • marghe_72 Re: zostałam zaatakowana na placu zabaw !!! 13.07.03, 19:37
        Reagowac, jasne, ze reagowac.. a w takiej sytuacji jak ta , którą opisałas
        łapac za komórke i dzwonić na policje czy do straży miejskiej (ew. można taki
        telefon sfingowac - może babsko sie wystraszy??)..
        Przykro mi, że Ci sie to przytrafiło, podejrzewam, ze ja bym babinie oddała i
        dopiero bylby rwetessmile
        Marghe
        • sojanka Re: zostałam zaatakowana na placu zabaw !!! 13.07.03, 21:00
          Mamo żuczka, zadzwoń do dzielnicowego, albo straży miejskiej - jeżeli baba
          stale wynosi swoje pieski na plac to pewnie ją namierzą i chociaż pouczą. Na
          chamstwo nie wolno pozostawać obojętnym.
          • czeskie Re: zostałam zaatakowana na placu zabaw !!! 13.07.03, 21:32
            Raz zbaraniałam jak zobaczyłam wilczura siedzącego w piaskownicy a jego "pani"
            jakby nigdy nic siedziała sobie na ławce i wysyłała smsy; oczywiście zwróciłam
            jej uwagę i wielce obrazona poszła sobie, ale są i tacy, którzy zareagują jak
            ta wstrętna baba w parku.
            Myslę, że z ludźmi chorymi psychicznie, a do takich bym ją zaliczyła, nie ma co
            dyskutować, bo już dwukrotnie się przekonałam, jaka może być ich reakcja. Chyba
            warto mieć "pod ręką" telefon do Strażym Miejskiej, a ona sie zajmie resztą.
            A swoją drogą co za brak podstawowej inteligencji społecznej? Szok!
            Pozdrawiam i na zakończenie opiszę "mamusię" (faja w zębach), która siedząc w
            piasku z dzieckiem burzyła innym dzieciom ich babki, bo "one kiedyś zburzyły
            babkę jej dziecku" !!!
            Ręce opadają
    • anka_tp Re: zostałam zaatakowana na placu zabaw !!! 14.07.03, 00:59
      Zachowałaś sie jak najbardziej odpowiednio - dyskretnie jednak stanowczo.
      Szczęściem w nieszczęściu jest, że napaść dotyczyła ciebie a nie dziecka.
      Widziałam kiedyś jak ok. roczne dziecko chwyciło mocno w parku pieska za
      sierść - taki odruch dziecka w tym wieku - badanie świata w ten sposób - matka
      nie zdążyła dobiec do malucha, gdy właścicielka uderzyła dziecko z całej siły
      w rączkę krzycząc nie wolno.

      Na twoim miejscu - skoro po starciu pozostały slady na ciele - zrobiłabym
      obdukcję, następnie zgłosiłabym sie na policję z wynikiem obdukcji i złożyła
      relacje z zajścia z prośbą o odnalezienie kobiety i ostrzeżenie jej, żeby
      takie zachowanie już nigdy sie nie powtórzyło, bo spotka sie ze stanowczą
      reakcją policji. Jeśli to możliwe podaj do protokołu policyjnego nazwiska
      świadków zdarzenia i uprzedź ich o tym, że udajesz sie na policję. Powiedz, że
      będziesz dowiadywać się, co policja zrobiła w tej sprawie. NIe daj sie zbyć na
      policji. Wydaje mi się, że od takich spraw jest dzielnicowy. Powinien znać
      rejon swojego działania i mieć rozeznanie, kto ma jakie skłonności. Może to
      nie jest pierwszy raz takiej osoby, kiedy w złości rzuca sie na ludzi.
      Koniecznie trzeba alarmować o takich zdarzeniach. Osoba niezrównoważona
      psychicznie może doprowadzić do tragedii. Nie mozemy być obojętni, być może
      trzeba jej pomóc (leczenie psychiatryczne). Nie poprzestawaj na opisaniu tego
      zdarzenia na forum. Dziecku chyba bym powiedziała (nie wiem, w jakim wieku
      jest żuczek), że pani w parku jest chora i dlatego tak postąpiła.
      Powiedziałabym dziecku koniecznie, że nie gniewam sie na tą panią, że ono też
      nie powienno sie jej bać ani gdniewać na nią, że takie zdarzenei nie powtórzy
      sie, bo poprosimy pana policjanta, żeby nas chronił.

    • joa_boa Re: zostałam zaatakowana na placu zabaw !!! 14.07.03, 10:48
      Myślę, że to nie tyle chamstwo, co zaburzenia psychiczne. Co nie zmienia faktu,
      że taka osoba może i powinna zostać "zdyscyplinowana" przez policjanta czy
      straznika miejskiego. Nie ma recepty na taki niespodziewany atak, stąd i
      wzburzenia po czymś takim jest ogromne, ale świat jest pełen czubów - wiem coś
      o tym, bo jestem psychiatrą smile
      • maak3 Re: zostałam zaatakowana... !!!do joa_boa 15.07.03, 10:18
        joa_boa napisała:

        > Myślę, że to nie tyle chamstwo, co zaburzenia psychiczne.

        nie mylmy chamstwa z chorobami psychicznymi!!!! to powiela
        stereotyp "agresywnego wariata", to wcale nie służy osobom chorującym
        psychicznie, które nie dość że cierpią zwyczajnie z powodu choroby to jeszcze
        z powodu stygmatyzacji społecznej!i spowdziewałabym się, że kto jak kto, ale
        Ty będziesz zdawała sobie z tego sprawę najlepiej (z racji wykonywania zawodu)

        jeśli nie możesz oderwać się od DSM IV nawet w opisywaniu zjawisk społecznych
        to, to już bardziej podpada pod zaburzenia zachowania(mniejsza o to o jakiej
        etiologii)
        pozdrawiam m
      • maak3 Re: zostałam zaatakowana na placu zabaw !!! 15.07.03, 10:23
        nie doczytałam do końca co napisałaś
        joa_boa napisała:

        > ale świat jest pełen czubów - wiem coś
        > o tym, bo jestem psychiatrą smile

        (nawet jeśli to był żart)
        bardzo współczuję Twoim pacjentom, to z jakim szacunkiem ich traktujesz jest
        porażające (czy Ty też od położnika oczekiwałabyś szacunku - jeśli
        uczylibyście sie w tej samej uczelni- to spójrz na to co napisałaś i
        spodziewaj się adekwatnego traktowania)
        po prostu ręce opadają
        • adzia_a Re: zostałam zaatakowana na placu zabaw !!! 15.07.03, 11:43
          Pomijając kwestię nazewnictwa, mnie ten opis też wygląda raczej na zaburzenia
          psychiczne niż brak kindersztuby, czy tam chamstwo. Serio. Człowiek, który jest
          po prostu niewychowany, ma chyba na tyle instynktu samozachowawczego, żeby nie
          rzucać się z pięściami na kogoś, kto zwraca mu uwagę.

          Mamożuczka, jesli zaobserwowałaś, że ta pani przychodzi częściej, to pewnie
          mozesz dać znać straży miejsckie, tylko że nie spodziewałabym się, że to ją
          czegoś nauczy. Chyba co najwyżej umocni jej poczucie krzywdy. Ewentualnie
          rozbuduje jej listę prześladowców...
          • kicia_edziecko Re: zostałam zaatakowana na placu zabaw !!! 15.07.03, 15:17
            ja też się do tego poglądu przychylam - dla mnie ta osoba wydaję się raczej
            godna współczucia z powodu zaburzeń psychicznych.
    • kasiazk zanieczyszczone place zabaw!!! 15.07.03, 07:59
      Chamstwo ludzi nie ma granic. Wyobrazam sobie co przezylas i jak sie czulas. Ja
      czesto chodze z moim synkiem do lazienek i na plac zabaw w Parku Ujazdowskim i
      na szczescie nie spotkalam sie dotad z taka sytuacja. Gdyby jednak cos takiego
      mialo miejsce, z pewnoscia zareagowalabym!
      Mysle, ze temat psow a dokladniej temat wlascicieli psow majacych za nic innych
      uzytkownikow chodnikow, trawnikow, placow zabaw itp to temat rzeka. Mnie za
      kazdym razem szlag trafia gdy widze te 'zasrane' (przepraszam za slowo)
      chodniki i trawniki. Nie wspomne juz o nakazie sprzatania po swoim 'pupilku'
      ale w tym kraju nikt nie przestrzega prawa...
      Moze warto by bylo puruszyc ten temat na szerszym forum, moze na lamach gazety?
      Sama nie wiem, niewatpliwie nie rozwiazemy problemu chamstwa w spoleczenstwie
      ale chocby problem zanieczyszczania miast przez odchody psow. Moze macie jakies
      pomysly?
      Pozdrawiam
      Kasia (mama Maksia)
      • mamazuczka Re: zanieczyszczone place zabaw!!! 15.07.03, 09:19
        No właśnie, może byłby to jakiś pomysł, by na łamach gazety to poruszyć....
        Żeby tzw. 'normalni' ludzie mieli poparcie społeczne do reagowania na tego
        rodzaju zachowania na placach zabaw (no bo gdzie indziej ma być czysto jak nie
        tam?) i żeby skończyć z PRZYZWOLENIEM SPOŁECZNYM dla właścicieli psów i kotów
        wyprowadzających swoje pupilki w miejscach niedozwolonych.

        Wydaje mi się, że jest to właśnie problem ogólnego PRZYZWOLENIA SPOŁECZNEGO,
        zrozumienia, że zwierze ma swoje potrzeby itp.

        Ale gdy tego rodzaju zachowania zostaną NAPIĘTNOWANE publicznie (nie przez
        jednostkę - mamę czy babcię czy tatę) - to może mentalność będzie musiała ulec
        zmianie.....

        mamażuczka
    • kicia_edziecko Re: zostałam zaatakowana na placu zabaw !!! 15.07.03, 10:05
      Jestem lekko przerażona Twoją "przygodą" gdyż sama dość często bywam na tym
      placu zabaw.Wydaje mi się, że warto byłoby skontaktować się z dyrekcją parku i
      powiadomić ich o zdarzeniu. Z tego co widzę to bardzo zależy im na zachowaniu
      bezpieczeństwa, kręci się po parku ochrona na rowerkach. Może sprawiliby aby w
      budce strażnika na placu zabaw był ktoś na stałe, a może jest?, muszę sprawdzić.
    • majah76 Re: zostałam zaatakowana... i własciciele psów :( 15.07.03, 12:56
      Ja jestem przerażona tym zdarzeniem. Uważam ze ci obserwatorzy powinni inaczej
      zareagowac, z tego co piszesz to nie było to jedno uderzenie, z zaskoczenia.
      Czyli ludzie patrzyli, i ...nic ??!! hmm...
      Ktoś na pewno mogł zadzwonić, a jeśli nie mógł, to wezwac straż miejską,
      przecież na pewno chadzają gdzieś w poblizu. Ale też zaskoczenie czasem objawia
      się bezradnoscią. Osoba zaatakowana akurat najmniej o tym myśli... Niestety,
      tak jest.

      Co do tej pani... Ona faktycznie moze miec zaburzenia psychiczne (choc nie
      musi). Chamstwo to jedno, raczej nie rzucałaby się z pieściami na obcą kobietę
      i to za zwrócenie uwagi (choc nigdy nic nie wiadomo). W naszym bloku mieszka
      pani, która ma Parkinsona i jeszcze jakies inne zaburzenia i naprawdę bywa
      niebezpieczna (często można z nią też normalnie porozmawiac, nie zawsze ma
      atatk). Kiedyś rzuciła się na dziecko, bo coś się jej nie spodobało. Straż
      miejska, policja jest przeczulona. Często przyjeżdżało pogotowie po tą panią,
      awantury jej robily się bardzo niebezpieczne. Żal mi tego człowieka, ale
      naprawdę naszym obowiązkiem jest uważać i pilnować by sytuacje takie się nie
      powtarzały. Należy właśnie zawiadomić starżników, ze taka osoba jest i co
      wyprawia. Dla mnie sytuacja na placu zabaw, opisana przez ciebie jest
      niedopuszczalna. A z tą naszą sąsiadką czasem rozmawiam własnie, bardzo mila
      kobieta. Ale od czasu do czasu "wyłącza się" pod wpływem różnych czynników.

      I zbaczając nieco z tematu.
      Jeśli chodzi o pieski... Słusznie ktoś zauważyl - temat rzeka. I nie chodzi
      faktycznie o psy, ile o właścicieli, którzy najczęściej (są wyjątki) kompletnie
      nie rozumieją rodziców z małymi dziećmi i w ogóle innych ludzi przychodzących
      na spacery do parku, czy na osiedlowe alejki. U nas ostatnio była akcja
      właśnie, wielu ludzi już skarżyło się na sytuacją (kazdy m2 zielonej
      przestrzeni był zabrudzony odchodami psimi, nie przesadzam, bardzo dużo psów
      jest tutaj), a nierzadko i chodnik, brr... Przepisy przepisami. Zeby
      było "zabawniej", jest wielka tablica, że w danym miejscu psow wyprowadzać nie
      wolno. I sobie wisi, i "wisi" wszystkim właścicielom czworonogów. I jak tu
      biegać na spacerki z dwulatkiem?? Dziecko na trawę wejść nie moze, bo sie
      zwyczajnie nie da. Nie chodzi mi o czystość samą w sobie, moje dziecko jest
      często czarne po spacerach, ale psie kupy?? No rozumiecie problem.
      Jakiś czas zwracałam uwagę, by właściciel posprzątał, często piesek idący na
      smyczy załatwi się parę cm od krawężnika. I wiecie, co?? Najczęściej albo
      odpowiadał mi milczeniem i spojrzeniem typu "czego chcesz wariatko" i szedł
      sobie po prostu dalej. Albo ewentualnie wdawał sie w dyskusję, że on tylko
      przechodzi z psem, że jego piesek akurat tu nic nie robi itp. No prosto w
      oczy... Ręce opadają.
      I jeszcze zeby nie było miejsca na osiedlu, własnie tak mieszkamy że i dla psów
      jest dość duży teren, gdzie z dziećmi nikt nie chodzi... Ale trzeba podejść
      kawałek. Tam jest zbyt niebezpiecznie, nad samą rzeką, by z dzieckiem biegać.
      No, a psy na placu zabaw to też niemal norma. Czesto jest tak, że przychodzi
      mama z dzieckiem i z psem. To już nie wiadomo co takiej mamie powiedzieć... bo
      przecież z dzieckiem jest. I nieswojo się robi.
      A strażnicy mi powiedzieli (dzwoniłam i do nich) że to "walka z wiatrakami" i
      oni nic zrobić nie mogą. Mogą chodzić jedynie w mundurkach, a wtedy właściciele
      psów bardziej się pilnują, przyciągając psy do siebie. A oni mogą jedynie "na
      gorącym uczynku" kogoś zaczepić. I to i tak tylko pouczeniem się kończy (kto
      tam grzywnami zawraca sobie głowę, to tylko psy przecież). W końcu jest ta
      ustawa czy nie???

      Ja kocham psy, sama myślę, że kiedyś może, gdy Ola będzie starsza... Ale jestem
      za sprzątaniem po pieskach. U nas jakby czyściej się zrobilo, ale mimo wszystko
      na ową alejkę juz z dzieckiem nie chodzę i wiem, ze niektórzy rodzice także
      szukają innych terenów... sad A miejsce do spoacerków byłoby naprawdę fajne.
      Takie blisko, awaryjne wink))

      Trudno, chyba nic się zrobić nie da!
      Dodam, że mieszkam w Krakowie. Czesto jeżdze do rodziców do małego miasteczka i
      tam nie ma tego problemu. Ola moze wyszaleć się do woli! Więc to trochę
      mentalność włascicieli psów z dużych miast. Są bardziej bezczelni.
      Tylko JEDNA pani przyznała mi rację (z tych właścicieli psów), dość młoda
      osoba, że faktycznie zacznie uważać i chodzić z psem dalej, że nie pomyslała o
      dzieciach itp. Byłam bardzo miło zaskoczona. Najczęsciej osoby kolo 50+ są na
      punkcie swoich ulubieńców po prostu przewrażliwieni, i najczęściej narzekają na
      dzieci wink Nie wiem, dlaczego tak jest. I widzę, ze niebezpiecznie jest zaczynać
      rozmowę z takimi... Przeciez ja tez zawsze zaczynalam baaardzo uprzejmie i
      delikatnie.

      Uff, trochę długo, ale temat wzbudza moje negatywne emocje.
      Majka
      • ann_mart Re: zostałam zaatakowana... i własciciele psów : 15.07.03, 13:43
        No właśnie psy. Po pierwsze mogą ugryźć (nie jestem przewrażliwiona, sma miałam
        psa, ale półtoraroczne dziecko raczej ufne jest i tragedia gotowa) i nawet jak
        nie pokaleczą mocno to uraz dziecku zostanie - a po co?, po drugie nawet
        maźnięcie ust piaskiem zmieszanym z odchodami, pomijając kwestię higieny, może
        byc niebezpieczne (mojej kolezanki syn miał po czymś takim zapalenie jamy
        ustnej, dwa tygodnie nic nie jadł i nie pił - kroplówką go karmili.

        I jak najbardziej trzeba ludziom zwracać uwagę, oni nawet nie zawsze robią coś
        ze złej woli, czasem to bezmyslność, czasem zamyślenie...

        Ale chamstwa sie nie wykorzeni.

        A co myslicie o takiej historii. Przez plac zabaw osiedlowy idzie sobie pani z
        dwuletnią dzieczynką. Nawet nie trzyma jej za rękę - nie ma potrzeby. Z
        przeciwka idzie dziewoja z mieszańcem takim kudłatym dogiem - wielkie psisko i
        choć dogi są spokojne, jemu te pomieszane geny dały charakter. Bez smyczy
        oczywiście idzie i bez kagańca, tuż za nimi tabliczka "na plac zabaw psów
        wprowadzać nie wolno". Pani zwraca grzecznie dziewoi uwagę, żeby nie chodziła,
        żeby pies był w kagańcu, a przynajmniej na smyczy. Dziewoja na to "A pani swoje
        dziecko na smyczy i w kagańcu trzyma?'

        Bo przecież to zupełnie to samo

        Do boju dziewczyny!!!
        Anka
      • maak3 Re: zostałam zaatakowana... !!!do joa_boa c.d. 15.07.03, 13:54
        no i masz joa_boa ( poczytaj sobie posty powyżej)
        dzięki Tobie chamstwo zostało przewartościowane w chorobę psychiczną
        gratuluję rozprowszechniania sterotypowego spostrzegania osób chorych
        psychicznie....
        ciekawe, ze systematycznie spotykając sie z osobami chorującymi psychicznie
        (tych w remisji i nie) nigdy nie widziałam i doznałam z ich strony agresywnego
        zachowania
        (na marginesie: w statystykach mówiących o przestępstwach, aktach agresji -
        osoby chore psychiczne są tam w mniejszości, ale kogo to obchodzi-jeśli ktoś
        zachowuje się nieodpowiedzialnie, krzywdząco wobec innych, stosuje agresję
        słowną lub nie tylko - to jest osoba chora psychicznie;pytanie ile z Was z
        chorymi psychicznie mieszka... joa_boa wyciągaj bloczek z receptami!!!!!)
        • joa_boa Re: zostałam zaatakowana... !!!do joa_boa c.d. 15.07.03, 15:20
          Tak, rzeczywiście ręce mi opadają gdy trafiają do mnie czuby, a nie chorzy
          psychicznie. Choryh psychicznie można leczyć, nawet wbrew ich woli, czuby na
          ogół są bezkarne i żaden psychiatra im nie pomoże, ani najnowsze leki. Właśnie
          dlatego, że pracuję z chorymi psychicznie a nie z czubami rozróżniam te dwie
          kategorie, a twoje zacietrzewienie świadczy o tym, że nie rozróżniasz.
          • maak3 Re: zostałam zaatakowana... !!!do joa_boa c.d. 15.07.03, 18:02
            joa_boa napisała:

            > Tak, rzeczywiście ręce mi opadają gdy trafiają do mnie czuby, a nie chorzy
            > psychicznie. Choryh psychicznie można leczyć, nawet wbrew ich woli, czuby na
            > ogół są bezkarne i żaden psychiatra im nie pomoże, ani najnowsze leki.
            Właśnie
            > dlatego, że pracuję z chorymi psychicznie a nie z czubami rozróżniam te dwie
            > kategorie, a twoje zacietrzewienie świadczy o tym, że nie rozróżniasz.

            masz rację nie rozróżniam
            dla mnie człowiek to człowiek
            chory, zdrowy, z odciskiem na palcu,złośliwy, łagodny, agresywny... ale "czub"
            dlaczego kogoś nazywasz czubem...
            • joa_boa Re: zostałam zaatakowana... !!!do joa_boa c.d. 15.07.03, 21:54
              Dlatego, że od ludzi dorosłych, nieuposledzonych umysłowo i nie żyjacych w
              skrajnych warunkach oczekuję świadomości i brania odpowiedzialności za swoje
              zachowanie i życie, a "czuby" - rzeczywiście - słowo niepoprawne politycznie i
              prostackie - to osoby, które nie chcą życ swiadomie i odpowiedzialnie i
              niestety na ogół ciężar tej nieodpowiedzialności i własnej nieświadomości
              zwalają na innych. Pisząc to cały czs myślę o jednej z matek, która zgłosiła
              sie do mojej szefowej kilka miesięcy temu z 5 letnim chłopczykiem. Pani owa
              domagała się by wypisać jej receptę na leki uspokajające (po prostu
              neuroleptyk) dla dziecka,(lek przepisał jej wczesniej inny lekarz - też czub).
              Twierdziła, że nie może wytrzymać z "tym bachorem" i musi mu dawać lek,
              ponieważ dziecko jest wtedy spokojniejsze. Szefowa zrobiła jej mały wykład na
              temat praw rodzicielskich i ich odbierania a także na temat znęcania się nad
              dzieckiem i czynności prokuratorskich z tym zwiazanych. Byc może matka tego
              chłopca była: a/ofiarą przemocy, b/niezrównoważona psychicznie, c/chora
              psychicznie. Być może, ale NIE BYŁA. To jest dla mnie przykład czuba. Ona nie
              przyszła do psychiatry ze swoim problemem, ona przyszła po to by pozbyć sie
              problemu w postaci własnego dziecka. Pani z pierwszego postu w tym watku nie
              była tylko chamką. Pojęcie chamstwa obejmuje jedynie kwestie dobrego wychowania
              i jego braku. Nie traktuję "czubów" z pogardą. Ja ich nie sznuję , bo nie
              sznuję ludzi, którzy z własnego psychicznego i duchowego lenistwa marnują i
              zatruwają życie sobie a przede wszystkim innym.
              • maak3 Re: zostałam zaatakowana... !!!do joa_boa c.d. 15.07.03, 22:46
                hmm
                rozumiem
                czepiam się tego,że agresywną babę wrzucasz do jednego worka z osobami
                chorującymi psychicznie(vide Twój pierwszy post w tym wątku)
                tym bardziej, że przez to co piszesz ,podpierając się autorytetem psychiatry,
                niewłaściwie kształtuje opinię społeczną (spójrz na wypowiedzi emam po Twoim
                poście, poszły Twoim torem myślenia i agresywna baba stała się już "osobą
                zaburzoną") i automatycznie takie wypowiedzi jak Twoja - powodują pomnażanie
                pejoratywnych skojarzeń z osobą chorą psychicznie

                a ludzi bezrefleksyjnych nazywaj sobie jak chcesz (mniejsza o to jak bardzo
                obraźliwego słownictwa używasz - choć mnie razi mnie to w wypowiedziach
                profesjonalisty) - ale nie łącz ludzi bezrefleksyjnych, chamskich, agresywnych
                z osobami chorymi psychicznie

                /a co do tej mamy - może ona zachowanie swojego syna traktuje jako chorobę, bo
                może taką informację dostała od pediatry - więc stara się - skoro choroba to
                trzeba leczyć...
                zresztą na własne oczy widziałam jak lekarze zamiast zlecać psychoterapię
                faszerują lekami; spójrz na forum: ilu pediatrów zamiast tłumaczyć matkom
                zachowanie niemowlaków i odsyłać po wsparcie do psychologa zapisuje leki
                uspakajające - nie mówiąc już o hydroxyzynie na ząbkowanie- a to co się dzieje
                w USA niemowlaki ze względu na to,że są absorbujące leczone są z powodu
                nadpobudliwości, albo dzieci matek nieadekwatnie reagujących na potrzeby
                niemowląt- zamiast pracować nad budowaniem więzi podają maluchowm leki
                przeciwdepresyjne.../
                • majah76 Re: zostałam zaatakowana... !!!do joa_boa c.d. 16.07.03, 01:45
                  Maak3, jeśli o mnie chodzi, to nie poszłam niczyim torem myslenia. Nigdy tego
                  nie robię (przynajmniej staram się) wink))))

                  Podałam przykład pani z mojego osiedla, z mojego bloku, która MA ZABURZENIA
                  PSYCHICZNE objawiające się czesto agresją (pobiła dziecko, bo się z niej
                  smiało, rzuciła się do dziecka w wózku, bo nie wiem co...). Ta kobieta nie jest
                  po prostu agresywna i chamska. Ma o wiele dłuższe okresy "normalności".
                  Rozmawia, zawsze mowi dzieńdobry, zawsze coś powie do Oli (wcale nie głupio!!)
                  i wydaje się być sympatyczna. A czasem ma nieprzytomny wzrok i lepiej zejść jej
                  z drogi. Kobieta leczy się. Co jakiś czas zabierało ją pogotowie i wracała po
                  paru dniach, tygodniach.

                  I mi chodzilo o to, że kobieta ktora rzuciła się na mamę Żuczka, mogła być
                  chora psychicznie. To wydaje mi się bardziej groźne i niebezpieczne dla
                  otoczenia (dzieci, rodzice), niż gdyby byla po prostu chamska. W drugim
                  przypadku, jeśli zostanie w końcu pouczona przez starżników, policję, to wiecej
                  się nie powtórzy "akcja". Jeśli jest chora, to mimo napomnień i tak będzie się
                  w ten spasób zachowywać, jeśli ktoś wyprowadzi ją z równowagi, cokolwiek
                  (zwłaszcza jeśli psy sa dla niej bardzo ważne, zastępują jej milość kogoś,
                  towarzystwo ludzi itd, co się zdarza wśród starszych ludzi).

                  Zresztą... Kobieta która rzuca się na drugą, bo ta coś jej tłumaczy i
                  delikatnie upomina, wg mnie ma jakieś zaburzenia. Mogła po prostu "odpyskować
                  po chamsku", jeśli brak jej kultury. Wg mnie to wygląda na zaburzenia i kobieta
                  może powinna się leczyć. Oczywiście nie musi być tak. A jeśli chodzi o choroby
                  psychiczne, to przecież jest ich całe mnóstwo. Są i takie, które objawiają się
                  zbytnią agresją i takim reagowaniem jak tamta kobieta zaprezentowała. Natomiast
                  zdaje się ze choroba psychiczna to nie to samo co zaburzenia psychiczne, ale
                  może się mylę. Ta pani, mieszkająca u nas w bloku, jest chora psychicznie
                  (niestety).

                  I żadne tory myślenia innych osób nie mają wpływu na moją opinię w tej kwestii.
                  I absolutnie nie jest tak, że nie szanuję ludzi chorych psychicznie. Wspólczuję
                  im, jak innym chorym. A czy tamta kobieta jest chora czy nie, może stwierdzić
                  tyko specjalista.

                  Majka
                  • maak3 Re: wątek poboczny 16.07.03, 09:18
                    majah76 napisała:
                    > Zresztą... Kobieta która rzuca się na drugą, bo ta coś jej tłumaczy i
                    > delikatnie upomina, wg mnie ma jakieś zaburzenia. Mogła po
                    prostu "odpyskować
                    > po chamsku", jeśli brak jej kultury. Wg mnie to wygląda na zaburzenia i
                    kobieta
                    >
                    > może powinna się leczyć. Oczywiście nie musi być tak. A jeśli chodzi o
                    choroby
                    > psychiczne, to przecież jest ich całe mnóstwo. Są i takie, które objawiają
                    się
                    > zbytnią agresją i takim reagowaniem jak tamta kobieta zaprezentowała.
                    Natomiast
                    >
                    > zdaje się ze choroba psychiczna to nie to samo co zaburzenia psychiczne, ale
                    > może się mylę. Ta pani, mieszkająca u nas w bloku, jest chora psychicznie
                    > (niestety).
                    >
                    > I żadne tory myślenia innych osób nie mają wpływu na moją opinię w tej
                    kwestii.
                    >
                    > I absolutnie nie jest tak, że nie szanuję ludzi chorych psychicznie.
                    Wspólczuję
                    >
                    > im, jak innym chorym. A czy tamta kobieta jest chora czy nie, może
                    stwierdzić
                    > tyko specjalista.

                    masz rację ocenę i sprawę diagnozy-kto jest chory, a kto nie, pozostaw
                    specjaliście
                    (ciekawe, że kobieta bijąca drugą jest uznawana za chorą psychicznie, zaś
                    dorosły bijące dziecko ma na to przyzwolenie społeczne.....
                    żadną miarą nie występuję tu jako rzeczniczka właścicieli psów, którzy broniąc
                    przestrzeni dla swoich pupili stosują przemoc
                    chcę tylko głośno protestować przeciw zrównaniu ludzi agresywnych z chorymi
                    psychicznie, bo to jest bardzo dla tych ostatnich bardzo krzywdzące;
                    a co do sąsiadki-jeśli czujesz, ze zagraża ona Twojemu bezpieczeństwu lub sama
                    sobie zagraża to jest to podstawą do przymusowego leczenia)
                    pozdrowienia m
                    • majah76 Re: wątek poboczny 16.07.03, 22:03
                      Och, Maak, ależ ja lubię tę moją sąsiadkę! Nie czuję się zagrożona, ani razu o
                      tym nie wspomniałam. Wiem, co się robi w przeciwnym przypadku. Kobieta co jakiś
                      czas przechodzi terapię, a ostatnio chyba już bardzo się uspokoiła. Po prostu
                      widząc z daleka w jakim jest stanie, nie patrzyłam jej w oczy i omijałam
                      łukiem. Chodziło mi tylko o przykład że agresja może być wynikiem choroby
                      psychicznej. A ty natomiast cały czas usiłujesz przeforsować myśl, że
                      absolutnie nie. Żeby nie mieszać pojęć, nie wsadzać do jednego worka itp. A
                      chorzy psychicznie to wg ciebie, jedynie spokojni ludzie? Są tacy i tacy...

                      I napisałam, że tatmta kobieta może być chora, i nie musi. Tylko mi się w
                      głowie nie mieści, że można tak reagować, w tej konkretnej sytuacji. Akurat
                      wierzę mamie Zuczka, że podeszła do sprawy tłumaczenia tamtej spokojnie. Co
                      innego gdyby to mama Żuczka obrzuciła kobietę błotem, wtedy reakcja byłaby w
                      jakimś sensie "wytłumaczona". Ale na spokojne słowa - pięści w ruch??? No nie
                      wygląda mi to normalnie.

                      A co do bicia dzieci, to uważam, że w większości przypadków są to zaburzenia
                      emocjonalne (rodzic nie radzi sobie z nerwami itp, np ojciec dziewczynki, o
                      której był kiedyś post, chyba Marty), czyli zaburzenia psychiczne. Niestety. A
                      przyzwolenie społeczne? Hmmm, może jest przyzwolenie na "zwykłe" klapsy
                      (których też nie toleruję), a to coś innego, chyba nie ma przyzwolenia na
                      katowanie??? Dla mnie i jedno i drugie to agresja w stosunku do własnego
                      dziecka. I ja nie godzę się na żadną z tych form. A jeśli chodzi o
                      spoleczeństwo, to niestety panuje u nas przekonanie, dość powszechne, że
                      dziecko jest własnością rodziców i w zwiazku z tym robią z nim co chcą. To się
                      bardzo powoli zmienia, zbyt powoli. Dlatego może jest "przyzwolenie" na bicie
                      swojego dziecka, a brak przyzwolenia na bicie obcych. To o którym piszesz.
                      Mi osobiście jest bardzo przykro, że tak jest. Jestem dzieckiem wychowanym na
                      biciu. I uważam, że moja mama miała właśnie problemy emocjonalne... Niestety
                      nie mogę ci opisywać szczególów, ale tak było na pewno.

                      Majka
                    • majah76 Re: wątek poboczny 16.07.03, 22:10
                      maak3 napisała:

                      > (ciekawe, że kobieta bijąca drugą jest uznawana za chorą psychicznie, zaś
                      > dorosły bijące dziecko ma na to przyzwolenie społeczne.....

                      No ciekawe, bardzo... A kto tak napisał?????
                      Nie generalizuj, ok?
                      Co do przyzwolenia, to napisałam wyżej.

                      > chcę tylko głośno protestować przeciw zrównaniu ludzi agresywnych z chorymi
                      > psychicznie, bo to jest bardzo dla tych ostatnich bardzo krzywdzące;

                      Nikt ich nie zrównuje. Po prostu choroba psychiczna MOŻE objawiać sie agresją.
                      to wszystko. Ludzie zwyczajnie agresywni też są oczywiście.

                      a co do sąsiadki-jeśli czujesz, ze zagraża ona Twojemu bezpieczeństwu lub sama
                      > sobie zagraża to jest to podstawą do przymusowego leczenia)

                      To również wyjaśniłam powyżej.

                      Pozdrawiam cię Maak serdecznie
                      Majka
                    • odalie Re: wątek poboczny: do Maak 16.07.03, 23:06
                      Hej!

                      Wypowiem się jako laik, całkowicie nieprofesjonalnie i jedynie intuicyjnie.

                      Dorosły bijący dziecko - według mnie naganne i godne potępienia, ale zgodne z
                      logiką walki - silniejszy bije słabszego, co gwarantuje wygraną i jest dla
                      bijącego bezpieczne (właśnie dlatego jest to tak ohydne i naganne... logika
                      walki w relacji z dzieckiem!!!).

                      Starsza kobieta bijąca młodą, sprawną kobietę - to wbrew wszelkiej logice,
                      wbrew insynktowi samozachowawczemu (Mama Żuczka mogła się wziąć i odmachnąć, aż
                      miło). Nikt mi nie wmówi, że sprawnie fukcjonujący umysł przyzwala na takie
                      zachowania. To już wykracza poza chamstwo, bo nawet zwykłe chamy i dresy
                      potrafią ocenić zagrożenia. Nawet dresy nie zaczepiają silniejszych od siebie w
                      pojedynkę.

                      Tak sobie myślę.
                      • adzia_a Re: wątek poboczny: do Maak 17.07.03, 08:35
                        No własnie o to mi chodziło. Brak instynktu samozachowawczego nie swiadczy o
                        zdrowiu psychicznym.
                        Maak, nie wiem, czemu sądzisz, że ktoś tu prześladuje chorych psychicznie.
                        Każdy wie, że ich należy leczyć. Jeśli zaś twierdzisz, że nie ma wśród nich
                        ludzi agresywnych, no cóż...to pewnie miałaś w swojej pracy dużo szczęścia wink
          • miniutka Re: zostałam zaatakowana... !!!do joa_boa c.d. 15.07.03, 20:36
            Ja też nie rozumiem rozróżnienia. Mogłabys wyjaśnić.
            Dodam, że branża mi nie obca...
            Czy 'czub' to po prostu chamek, który skrupulatnie wykorzystuje bezradność
            innych? Czy agresywny i niechetny do terapii chory?

            twoje wypowiedzi z zakresu 'porad terapeutycznych' często wydaja mi się,
            delikastnie mówiąc, kontrowersyjne... ale może to pochopny wniosek smile

            Pozdrawiam
            m
            • dorrit Psy, dzieci, place zabaw 16.07.03, 11:35
              Mnie bardziej interesuje watek relacji psy/wlasciciele psow - dzieci - place
              zabaw i im podobne.
              Mamy psa, suczke owczarka niemieckiego. Mamy dwojke maluchow, niedlugo koncza
              rok. Sila rzeczy mamy kontakty tak z wlascicielami psow, jak i z innymi
              rodzicami; na ogol te kategorie sie rozdzielaja ( czasem szkoda, o ile wiecej
              byloby zrozumienia i wspolpracy po obu stronach!).
              Nasz pies na dworze zawsze jest na smyczy; nawet najlagodniejszy, zawsze to
              pies i moze zareagowac w sposob nieprzewidywalny, zwl. na inne zwierzeta i
              male, biegajace dzieci, ktore instyktownie odbiera jako ewentualny lup. Hodowca
              owczarkow niemieckich, z ktorym stalismy sie przyjaciolmi (majacy poza tym
              troje dzieci) ZAWSZE mowi: NIGDY nie zostawiac dziecka samego z psem. To sie
              tyczy tak wlascicieli psow, jak i rodzicow (nie zblizamy sie z dziecmi do
              obcych psow z w/w powodow, nie ma mowy o zadnym poglaskaniu).
              Psa wyprowadzamy tam, gdzie dzieci nie chodza - tu mamy szczescie, ze mamy
              takie tereny; piec minut drogi, ale dla niektorych to za duzo i psy zalatwiaja
              sie za blokiem.
              Jesli nie ma warunkow (odpowiednich miejsc poza domem) do wyprowadzania psa, to
              wg mnie w ogole nie nalezy psa kupowac/brac. Ale jak juz jest, to trzeba o
              niego zadbac (i przy okazji o otoczenie wlasnego m-ca zamieszkania!) i
              wyprowadzac go dalej. Dodam, ze maly szczeniak nie kontroluje odruchow
              fizjologicznych, ale od tego jest wlasciciel, zeby mu je wpoic - po paru
              miesiacach (niektore psy po tygodniu, wow!) pies idzie sie zalatwic tam, gdzie
              sie go prowadzi, a nie po drodze, na placu zabaw. Nie mialabym oporow, aby
              ostro zaprotestowac wobec jakiegos wlasciciela, gdyby jego pies zrobil kupe,
              gdzie akurat jest miejsce zabaw dla dzieci. A jakby mi jeszcze cos
              odpowiedzial, to niezle bym sie na niego rozdarla. Argumentow by mi nie
              brakowalo. Oczywiscie, jesli wlasciciel to osilek i rzucilby sie na mnie z
              piesciami, to leze i kwicze - ale chcialam Wam zilustrowac moja ewentualna
              reakcje na widok psa zalatwiajacego sie na placu zabaw.

              Jestem w szczesliwej sytuacji - tu na placach zabaw nie ma wolno chadzajacych
              psow, zakazy raczej sa respektowane - a mieszkam w Rzymie, gdzie zakaz
              normalnie sluzy po to, aby go zlamac, ale nie w przypadku, gdy dotyczy malych
              dzieci! Tu rozsadek, a i chyba strach przed konsekwencjami biora gore. Poza tym
              ludzie nie daja sobie "w kasze dmuchac" i bywa, ze reaguja ostro. I tak
              trzeba!
              • majah76 Re: Psy, dzieci, place zabaw 16.07.03, 22:22
                Widzisz Dorrit, ja tak włanie reagowałam... I co? I nic! sad((( Strażnicy
                miejscy powiedzieli mi ze to "walka z wiatrakami" i oni nic nie mogą i pomimo
                prawa oni nie mają wpływu (sic)

                A właściciel psa reagował na moje uwagi (czasem ostre):
                A.obojętny, brak reakcji, bezczelnie idzie dalej
                B.wdaje sie w dyskusję, która donikąd nie prowadzi, bo ja wiem swoje, a on
                swoje i ręce opadają, bo np " moje dziecko, też bez smyczy biega" - nie
                dosłownie ale coś w tym stylu...A on nie ma jak kupy posprzątać, bo czym i do
                czego... i żebym nie była śmieszna itp.

                Majka
Pełna wersja