jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło...

27.09.07, 12:26
A ja przed wczoraj miałam taką sytuację: Wsiadłam z synkiem(8mies)do autobusu w
godzinach szczytu.Tłok, ale na szczęście ktoś ustąpił nam miejsce. Jedziemy
sobie, Mikołaj siedzi zadowolony w chuście, bilet w ręku. Wsiadają kontrolerzy.
Ja zadowolona, bo przecież bilet mam,kupiłam nawet normalny,bo nie wzięłam tego
dnia legitymacji, podaje Panu, a on patrzy na mnie jak na idiotkę i mówi, że nie
skasowany. Jak to nie skasowany?! I dopiero do mnie dotarło, że przecież nie
skasowałam. Wysiadamy, ja w płacz, nie tłumaczę się tylko mówię, że zapłacę, że
moja wina, że przepraszam, że mi się to nigdy nie zdarza. Pytam ile? Nie mam
tyle przy sobie. Pytam o odroczony. O ch.. aż tyle? No to ja bardziej w płacz.
Mówię że nie pracuję, że tylko mąż. Pan popatrzył na Małego,potem na mnie(nadal
jak na idiotkę) i mówi, że on też ma synka, tylko młodszego. Niewielki uśmiech
pojawił się na jego twarzy i mówi, żebym mu piwko postawiła i będzie dobrze.
Miałam ze sobą tylko 10zł i drobniaki, dałam mu 10. Podziękowałam, przeprosiłam
i poszłam do domu. W domu zadzwoniłam do męża i powiedziałam, że to wszystko
jego wina.
    • syriana Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 27.09.07, 12:29
      nie ma to jak korupcję uprawiać
      zwłaszcza w imię wartości rodzinnych
      • soemi Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 27.09.07, 12:32
        I jeszcze powszechnie się tym chwalić
        • iskierka40 Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 27.09.07, 12:37
          to troche poniżajace a nawet nie troche tylko bardzo....
        • dorianne.gray Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 27.09.07, 12:41
          Heheh, no ja też mam swoje żelazne zasady i rozumiem potępienie dla
          korupcji.

          Tylko ciekawi mnie, jak zasadnicze panie zachowałyby się w
          identycznej jak autorka wątku sytuacji. Bardzo proszę o odpowiedź.
          <płacz> o kurczę, nie skasowałam, moja wina, ile mam zapłacić? aż
          tyle? nie mam pieniędzy, nie stać mnie na to... <płacz> pan: to
          niech mi pani da na piwo i nie będzie mandatu <światełko w tunelu,
          zamiast płacić kupę szmalu stracę tylko kilka złotych>

          Co robicie? smile
          • syriana Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 27.09.07, 12:46
            odkąd zaczęłam samodzielnie poruszać się po mieście, mam kartę na wszystkie linie
            biletów nie używam

            ale co bym zrobiła?
            głupią minę zapewne, przyjęła wypisany mandat, wysmażyła podanie o umorzenie, a
            po jego umorzeniu, prośbę o rozłożenie należności na raty

            nie umiem się tak płaszczyć przed ludźmi i prosić o łaskę
            czego żałuję momentami bardzo
            • syriana źle - po odrzuceniu podania o umorzenie n/t 27.09.07, 12:46

            • dorianne.gray Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 27.09.07, 12:47
              No ja pytałam, co byś zrobiła w momencie, gdybyś się jednak
              płaszczyła i po tych wszystkich płaczach pan by zmiękł smile
              • syriana Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 27.09.07, 12:55
                nie płaszczyłabym się
                wzięłabym mandat i nucąc ku.. pod nosem, koniec końców bym zapłaciła

                tak, jestem nadgorliwa
                kiedyś będąc świadkiem podobnej sytuacji na linii kontroler-pasażer w tramwaju,
                gdy pan kanar nie zadał sobie nawet trudu zachowania dyskrecji i bezczelnie
                dobijał targu ze złapanym gapowiczem na oczach współpasażerów, podeszłam,
                zwróciłam uwagę, popatrzyłam w identyfikator i napisałam skargę do MPK

                od kilkunastu lat bulę co miesiąc za kartę i dlatego tak osobiście traktuję
                okradanie MPK
                • dorotamakota1 Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 27.09.07, 13:57
                  > tak, jestem nadgorliwa
                  > kiedyś będąc świadkiem podobnej sytuacji na linii kontroler-pasażer w tramwaju,
                  > gdy pan kanar nie zadał sobie nawet trudu zachowania dyskrecji i bezczelnie
                  > dobijał targu ze złapanym gapowiczem na oczach współpasażerów, podeszłam,
                  > zwróciłam uwagę, popatrzyłam w identyfikator i napisałam skargę do MPK
                  >

                  Ty nie jesteś nadgorliwa tylko niezły KAPUCHAbig_grinDD
                  • syriana Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 28.09.07, 08:36
                    > Ty nie jesteś nadgorliwa tylko niezły KAPUCHAbig_grinDD

                    jasne
                    bo właściwe zachowanie w takiej sytuacji to nagłe zainteresowanie bogatym
                    miejskim krajobrazem oglądanym przez okno
            • syriana Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 27.09.07, 12:47
              > nie umiem się tak płaszczyć przed ludźmi i prosić o łaskę
              > czego żałuję momentami bardzo

              i nie mam tu na myśli sytuacji korupcyjnych
            • lucerka Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 27.09.07, 13:00
              > nie umiem się tak płaszczyć przed ludźmi i prosić o łaskę
              > czego żałuję momentami bardzo

              autorka watku sie nie plaszczyla przed kotrolerem, tylko zdenerwowala sie, ze
              jej chwilowe roztargnienie przybralo az tak niekorzystny dla niej obrot. Tez bym
              sie zdenerwowala w jej sytuacji.
              Przyznala sie do winy i chciala zaplacic.
          • soemi Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 28.09.07, 09:13
            Więc zasadnicza pani nie szuka winnych dookoła i nie robi z siebie
            ofiary tylko płaci za swoje gapiostwo!
            Kiedyś jadąc do pracy, był pierwszy dzień miesiąca, zapomniałam
            kupić bilet miesięczny. Wsiadł kanar, pokazałam bilet z zeszłego
            miesiąca, on że wysiadamy, ja mówię, że jadę do pracy i wysiądę pod
            pracą i jak chce może jechać ze mną. On się zdziwił i myślam, że
            odpuści, ale nie. Pojechał, wyjął bloczek. Ja mówię, że i tak kupię
            dzisiaj bilet i jak mi wypisze mandat to utrudni mi tylko życie bo
            będę musiała jechać i przedstawiać, że mam bilet i kara zostanie
            umorzona a on i tak nic z tego nie będzie miał. I puścił.
            Innym razem zapomniałam podstemplowac legitymację stud i akurat mi
            sprawdzili. Z triumfalną miną twardziela zaczął wypisywać mandat,
            coś ociężale mu to szło, ja stałam i cierpliwie czekałam, on wolniej
            i wolniej, aż zagaił, że można załatwić taniej. Ja na to, że nawet
            wiem jak. Oczy mu błysnęły. Powiedziałam, że zapłacę mandat w ciągu
            7 dni i zyskam 30%.
            Ot tak postępuje zasadnicza pani.
            • adsa_21 Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 28.09.07, 10:14
              mialam podobnie. jechalam do bylego do pracy bo caly portfel mi
              zgarnal dnia poprzedniego a ja gapa zapomnialam mu wyjac. na stacji
              centrum dopadlo mnie 3 policjantow i dwoch kanarow, nie mialam przy
              sobie zadnego dokumentu potwierdzajacego tozsamosc wiec musieli mi
              ja sami sprawdzic. rozumiem, ze autorka watku dostalaby w tej
              sytuacji zawalu ew. atak paniki odebralby jej mowe. takie sytuacje
              sie zdarzaja. Ze stoickim spokojem podalam im wszystkie dane (
              lacznie z podaniem nazwiska panienskiego mojej matki).
              Pare dni pozniej podjechalam pod ratuszi zaplacilam bodajze 7 zl. (
              karte miejsca i legitymacje mialam wazna).
          • asia_i_p Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 28.09.07, 16:47
            Byłam w takiej sytuacji. No może podobnej, ale też miałam dobre
            intencje - myślałam, że mam kartę miesięczną w książce, ale nie
            miałam. Też się uważam za osobę uczciwą, a wtedy byłam nawet
            obsesyjnie uczciwa, bo jeżeli zapomniałam skasować bilet, to
            następnym razem kasowałam dwa. Z tym, że głupio było mi to wszystko
            tym paniom (to były dwie panie kontrolerki) opowiadać. Nie miałam
            przy sobie dość pieniędzy na mandat, a następnego dnia wyjeżdżałam,
            więc odpadało dopłacenie w ciągu 10 dni (wrocławska norma).
            Podeszłam z nimi do bankomatu i zapłaciałam. Jaja polegają na tym,
            że ponieważ nie płakałam, tylko się zachowywałam spokojnie, wzięły
            mnie chyba za zawodowca, bo życzyły mi "więcej szczęścia następnym
            razem".
            Ale sytuacja opisana na górze jest trochę inna - ja wtedy byłam
            studentką, z własną kasą, a na utrzymaniu tatusia - nie musiałam się
            martwić, że mi do pierwszego zabraknie, najwyżej książki nie kupię
            lub z gór wcześniej wrócę. Trochę gorzej, jak się ma wyliczone do
            pierwszego prawie co do grosza. Więcej wtedy hartu ducha wymaga,
            żeby nie ulec.
            I dlatego autorce wątku może nie przyklasnę, że świetnie zrobiła,
            ale jakoś mnie ona tak bardzo nie oburza. Znacznie bardziej oburza
            mnie kontroler wyciągający w jednym zdaniu 10miesięcznego synka i
            żądający paru groszy na piwo, z fachowością sugerującą, że to dla
            niego nie pierwszyzna. Mógł kobiecie uwierzyć - brzmiało to
            prawdopodobnie, wiem, że są tacy ryzykanci, którzy nie kasują i
            biegną do kasownika na widok kontrolera, ale to wyczyny sportowe
            raczej nie dla kobiety z dzieckiem na rękach. Mógł nie uwierzyć -
            jego prawo, chociaż wpienia mnie to, że tłumaczenia rosłych
            młodzieńców w czerni są zawsze bardziej wiarygodne niż staruszki,
            która nie wiedziała, że bilet podrożał o 20 gr (przypadek
            autentyczny). Ale grać przyjaciela i wyciągać łapówkę - to prawdę
            mówiąc wywołuje mdłości.
      • lucerka Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 27.09.07, 12:38
        nie ma to jak robic z igly widly
        • syriana Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 27.09.07, 12:42
          no ba!

          wszak wszyscy kombinują, więc cóż to 10 zł z ominięciem prawa sprezentowane, znaczy
          • lucerka Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 27.09.07, 12:47
            > wszak wszyscy kombinują, więc cóż to 10 zł z ominięciem prawa sprezentowane, zn
            > aczy

            > wszak wszyscy kombinują, więc cóż to 10 zł z ominięciem prawa sprezentowane, zn
            > aczy

            tendencja do uogolniania jest rzecza ludzka w przeciwienstwie do nadgorliwosci i
            slepego przestrzegania PRAWA. Te dwie ostatnia sa cechami...nadludzi.

            Podpisuje sie pod dorianne.gray.
            • dorianne.gray Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 27.09.07, 12:48
              A ja pod Tobą. Nadgorliwość gorsza od faszyzmu wink
            • syriana Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 27.09.07, 12:49
              no, jeśli kasowanie biletu nazywasz "ślepym przestrzeganiem prawa i
              nadgorliwością" to aż boję się zapytać jak określasz poważniejsze zobowiązania
              dnia codziennego, narzucane nam przez państwo
              • lucerka Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 27.09.07, 12:56
                haslo "slepe przestrzeganie prawa" uzylam w odniesieniu do Twojej reakcji na
                nietypowa i jednorazowa sytuacje autorki watku.
              • joasia1234 Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 27.09.07, 13:02
                Zasadniczo zasad się trzymamsmile I nie toleruję korupcji. W tym jednak przypadku
                nie wiem, czy bym się nie ugięła. Autorka wątku miała bilet i przez roztrzepanie
                zapomniała go skasować. Potrafię ją zrozumieć, bo ja za coś takiego zapłaciłam
                sporą karę. I czułam się potraktowana niesprawiedliwie.
              • bunny.tsukino Syriana mieszkasz w Krakowie?;) 27.09.07, 13:02
                jakoś tak mi się coś po głowie tułacze, że chyb atak. Otóż ja z kontrolerami
                krakowskimi nie mam dobrych doświadczeń.
                syt1. Wsiadam do autobusu z wózkiem głębokim, trzeba się jakoś usadowić, a była
                to jeszcze ikarusowa 501, zaciągnąć hamulce w wózku, chwilę mi to zajęło,
                podchodzi pan kontroler do mnie i z uśmiechem na twarzy :bilet! Na nic nie zdały
                się tłumaczenia, że dopiero co wsiadłam, że nie zdążyłam skasować.
                syt2. Na bilecie nie wybiło mi wszystkich cyfr, nie wiadomo więc czy jadę tym
                autobusem, na który skasowałam bilet. No i pan kontroler też chce wypisać
                mandat, na nic tłumaczenia, że mam w kieszeni drugi, mogę skasować.

                w obu sytuacjach, panowie proponują, że 20 zł załatwi sprawę i mandaciku nie
                będzie. (dla niewtajemniczonych mandat 100 zł) i w obu sytuacjach wyśmiałam
                panów, wolałabym zapłacić, choć niesłusznie, byle nie dać w ten sposób zarobić.
                to sami ludzie nauczyli kanarów łapownictwa, cwaniactwa itp.
                ps. kar nie zapłaciłam wink po wizycie w mpk z odwołaniami dostałam nawet pisemko
                z przeprosinami smile
                • syriana Re: Syriana mieszkasz w Krakowie?;) 27.09.07, 13:08
                  tak, w Krakowie

                  ano, osłuchałam się takich historii nie raz, awantur autobusowych też byłam
                  świadkiem paru

                  system kontroli jest nieskuteczny do bólu
                  wkurza mnie to niesamowicie, bo wprost czuję jak z mojej kieszeni inni się wożą
                  za friko a kontrolerzy drugą pensję na boku zbierają
                  • bunny.tsukino Re: Syriana mieszkasz w Krakowie?;) 27.09.07, 13:12
                    Bleh, bleh. właśnie. zamiast pilnować notorycznych gapowiczów i cfaniakoof
                    kontrolerzy wolą polować na okazję. ja się już nauczyłam kupiłam bilet
                    miesięczny na wszystkie linie, nie ruszam się z domu bez niego. jedyne co na +
                    mogę zapisać mpk, to to, że tabor wreszcie unowoczesnili i teraz pomykam sobie
                    ładnymi 501, 139, 159 lub 129 wink
                • sweeper_ka Re: Syriana mieszkasz w Krakowie?;) 27.09.07, 13:16
                  bunny.tsukino napisała:
                  > będzie. (dla niewtajemniczonych mandat 100 zł) i w obu sytuacjach wyśmiałam
                  > panów, wolałabym zapłacić, choć niesłusznie, byle nie dać w ten sposób zarobić.

                  ale oni na twoim mandacie i tak zarobią, mają prowizję....
                • mathiola Bunny 27.09.07, 13:23
                  Miałam niemal identyczną sytuację, z tym, że zdążyłam skasować bilet
                  dla siebie, a szukałam pod wózkiem drugiego - dla wózka. Odwołałam
                  się i jeszcze skargę na chamskie zachowanie kontrolera napisałam, bo
                  to była bardzo niemiła scena. Na nic się zdali świadkowie z
                  autobusu, którzy potwierdzali, że szukałam pod wózkiem, tylko mną
                  telepało na prawo i lewo.
                  • bunny.tsukino Mathiola 27.09.07, 13:52
                    kasujesz także za wózek? A to zdzierstwo i polityka prorodzinna... w kraku wózek
                    jeździ za darmo, pod warunkiem, że w środku jest Diaboł...
                    • mathiola Re: Mathiola 27.09.07, 19:21
                      W Warszawie nie kasuję, ale w Olsztynie - przynajmniej te kilka lat
                      temu i owszem, kasowało się za wózek również. Zdzierstwo i chamstwo.
                      Za dziecko do lat 7 się nie płaci, ale za wózek, którym to dziecko
                      trzeba przewieźć już tak.
                      • soemi Re: To niepełnosprawny na wózku płaci podwójnie?!? 28.09.07, 08:55
                        Za siebie i za wózek na którym się porusza?! Przecież to
                        dyskryminacja! Jak zakłady autobusowe nie zapewniają dzieciom
                        fotelików do przewozu to niech odczepią sie od wózków!!!
                        • redmiss Re: To niepełnosprawny na wózku płaci podwójnie?! 28.09.07, 09:20
                          soemi napisała:

                          > Za siebie i za wózek na którym się porusza?! Przecież to
                          > dyskryminacja! Jak zakłady autobusowe nie zapewniają dzieciom
                          > fotelików do przewozu to niech odczepią sie od wózków!!!
                          >

                          niepełnosprawni mają chyba zniżki
                          tak jak renciści, emeryci, dzieci, wojskowi i nie wiem kto tam
                          jeszcze.
    • mathiola Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 27.09.07, 13:18
      Mniemam, iż wątek zyska kilkaset wpisów z głosami pełnymi oburzenia
      od praworządnych kobiet, które wszystkie - jak jeden mąż -
      zapłaciłyby nalezną karę, a panu, który wziął na piwo, naplułyby w
      twarz smile)

      Miałam ja ci kilka takich sytuacji, których do dzisiaj nie pojmuję.
      Bo że mi się zdarzało bez biletów w czasach młodosci jeździć, to nie
      ukrywam (nigdy specjalnie, ale jednak). I tak na przykład:
      Raz w autobusie pan się dowiedział, że nie mam biletu ani dokumentów
      i zamiast mnie zaprosić na przystanek na rozmowę, spojrzał na mnie i
      powiedział: do widzenia smile)) (nie wiem dlaczego nie kupiłam biletu,
      pewnie kasy nie miałam)
      Raz chcieli mnie spisać, ale okazało się, że z dokumentów mam
      jedynie indeks, bo dowód mi ukradli kilka dni wcześniej i
      powiedzieli: nooo, dooobra, dajemy pani upomnienie i niech pani
      więcej tak nie robi smile)) (nie kupiłam biletu bo nie miałam gdzie,
      była niedziela, a kierowca nie miał wydać reszty)
      Raz mnie chwycili w drodze do pracy, karta straciła ważność, wypłata
      jeszcze nie przeszła, byłam bez kasy. Chcieli mnie spisać, na moje
      tłumaczenie zapytali gdzie pracuję, powiedziałam gdzie a oni mnie
      puścili wolno... Mało tego, dokładnie tydzień później znowu na nich
      trafiłam, okazało się, że nie wzięłam portfela z zawartością, z
      kartą również... i znowu mnie puścili surprised
      A raz... no cóż, raz dostali na piwo, bo chcieli.

      Ale to dawno było, odkąd jestem matką, stałam się poważną i
      odpowiedzialną obywatelką i uznałam, że wolę wcale nie wsiadać, niż
      wsiąść bez biletu i pozwolić, żeby się jakiś jeden z drugim nade mną
      wytrząsał...
      • fergie1975 Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 27.09.07, 20:07
        wow, no toż musisz mieć n a z w i s k o jak cie tak puszczaja
        • mathiola Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 28.09.07, 11:59
          No właśnie nazwisko zupełnie nieznane. Nie wiem, może urokiem
          osobistym tak na nich działam big_grin
          Znaczy działałam kiedyś, teraz wolę nie sprawdzać, bo się jeszcze
          rozczaruję smile
    • be_em Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 27.09.07, 13:18
      mamamikolaja22 napisała:

      W domu zadzwoniłam do męża i powiedziałam, że to wszystko
      jego wina.

      interesującewink)) a co grzanki rano przypalił? smile)) fajniusiesmile
      • mamamikolaja22 Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 27.09.07, 13:30
        nie, on akurat niewiele zawinił, ale musiałam się na kimś wyżyć big_grin, za chwilę
        zadzwoniłam znowu i przeprosiłam Go,że tak na niego nawrzeszczałam. Nie gniewał się
      • adsa_21 Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 28.09.07, 10:16
        biedny maz..
    • dirgone Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 27.09.07, 13:19
      Kombinatorstwo i korupcja sprawiły, że cierpią niewinni.

      Dawanie łapówek spowodowało, że kanar na łapówkę jest bardziej łasy, a przez to
      specjalnie doprowadza do sytuacji, aby takową dostać.
      Sprawdzanie biletów już wtedy, kiedy drzwi się dobrze w tramwaju lub autobusie
      nie zamknęły jest straszliwym chamstwem i próbą wyciągania kasy, bo matka z
      dzieckiem, która nie zdążyła hamulców w wózku zaciągnąć może zacząć płakać i
      mówić o mało zarabiającym mężu, a wtedy chętniej da "mało znaczące 10 zł na
      piwo" i jeszcze powie, że ten kanar to taki ludzki pan.

      A jeśli kanar nie miałby profitów łapówkarskich z łapania ludzi bez biletu, to
      właśnie wtedy byłby bardziej ludzki i nie łapał od wejścia tych, którzy
      faktycznie nei potrafią biletu skasować w przeciągu 5 sekund od wejścia do tramwaju.

      Każda dana łapówka powoduje, że osoba dostająca łapówkę gorzej będzie traktować
      tych, którzy łapówki dać nie chcą.

      Ja dałam dwa razy, nie wiedząc nawet o tym (ach, ta głupota w młodości) i
      domyślając się po fakcie i wstyd mi za to straszliwie.
    • ma.pi Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 27.09.07, 15:47
      mamamikolaja22 napisała:

      W domu zadzwoniłam do męża i powiedziałam, że to wszystko
      > jego wina.



      Eeeeeeeeeeee, mozesz to wytlumaczyc, bo za nic nie kumam dlaczego to
      meza wina?
      • mamamikolaja22 Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 27.09.07, 16:03
        on akurat niewiele zawinił, ale musiałam się na kimś wyżyć big_grin, za chwilę
        zadzwoniłam znowu i przeprosiłam Go,że tak na niego nawrzeszczałam. Nie gniewał się
    • reteczu Ja to dopiero miałam pecha :) 27.09.07, 17:57
      Kiedy byłam piękna i młoda (szkoda,że teraz tylko i
      zostało...),pojechałam zimą do znajomych do Łomianek.Postanowiłam
      wracać autobusem 701,a to linia podmiejska,parę przystanków do
      granicy Warszawy.Miałam ze sobą ważny bilet miesięczny tylko na
      Warszawę.Włażę i w pełni świadoma konsekwencji nie kupuję
      biletu.Godzina 21.00,w autobusie kierowca,jakaś dziewczyna,ja i
      trzech facetów.Wyobraźcie sobie,że ci trzej faceci to byli
      kontrolerzy!Mandatu nie zapłaciłam,wzięli "w łapę" 50zł,nie kazali
      mi wysiadać,pogadali sobie ze mną uprzejmie,ja posarkałam,że droga
      ta 701 jak taksówka,a komfort nie ten sam, bo dziury w
      ścianach,wiatr hula,śnieg wpada do środka.Pierwszy raz jechałam
      wtedy "na gapę" i taki peszek smile
    • fergie1975 Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 27.09.07, 20:08
      mamamikolaja22 napisała:

      >W domu zadzwoniłam do męża i powiedziałam, że to wszystko
      > jego wina.

      a czemu mąż winny ?
    • adsa_21 Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 28.09.07, 10:09
      i jeszcze zwalac wine na meza i plakac z byle g****. chcialabym miec
      takie problemy.
      • mathiola Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 28.09.07, 12:26
        Myślę, że niektórym przydałoby się odrobina dystansu do wypowiedzi
        innych oraz szczypta poczucia humoru. A może właśnie przede
        wszystkim to drugie.
    • crises Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 28.09.07, 12:38
      Płakać, płaszczyć się i dać łapówkę z powodu, hm, ilu złotych? Ile
      wynosi taka kara, 100 zł? Załóżmy pesymistycznie, że stówkę.
      Upokorzyć się przed obcymi ludźmi i walić smuty o mężu jako jedynym
      żywycielu z powodu STÓWKI? Trzeba nie mieć za grosz godności.

      Ludzie dorośli ponoszą konswekwencje swojego postępowania. Też raz
      miałam pecha - zapomnałam skasować, dorwali mnie - wyjęłam forsę i
      zapłaciłam. (Gdybym nie miała, poprosiłabym o kredytowy, czy jak to
      się nazywa, gdybym miała problem z zapłaceniem takowego w całości,
      prosiłabym o rozłożenie na raty.)
      • zemfira_ Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 28.09.07, 13:11
        eee tam ja tez bym wolala dac 10zl niz 100. ale na pewno nie
        opowiadalabym obcemu facetowi pie..na temat kto jest zywicielem
        rodziny itd. do tego jeszcze ten placz hehe sorry, ale kazdy
        mandat mozna rozlozyc na raty. a takiego przedstawienia z powodu
        mandatu nie wyobrazam sobie w wykonaniu doroslej osoby. mialam
        kiedys kolezanke (taka naprawde biedna), ktora szla za kanarem przez
        pol dworca szlochajac zeby anulowal mandat big_grinDD do dzis smieje sie
        jak sobie przypomne ta scenke. swoja droga ja nie mam zwyczaju
        odzywac sie do kanarow, jezeli trzeba wreczam im dowod i to
        wszystko. pare razy mnie puscili, ale to bylo dawno temu.
        • ciociacesia Re: jazda bez biletu, tak mi się skojarzyło... 28.09.07, 13:49
          a ja ostanio sie popłakałam. troche ze złsci troche dlatego ze
          czesto mam tak ze jak mam stresa to łzy mi same lecą, a jak leciec
          zaczna to sie wsciekam i wstydze tego faktu tak ze zaczynam niemal
          regulaminowo ryczeć. jedni zacisna zemby i cos warkną a inni sie
          rozryczą
Inne wątki na temat:
Pełna wersja