kuku-007
29.09.07, 10:32
Kurka, znowu to samo. Spotykam się z rodzinką (bliską), gadka
szmatka, co tam u Was słychac itp. A u nas super, co tez z uśmiechem
obwieszczamy. Miłość, zdrowie, szczeście, kasa - wsystkiego aż w
nadmiarze.
A u rodzinki? Też ok, ale miny im jakos zrzedły. I rozmowa się z
konczy. Kwas się jakiś robi. I tak juz do końca, przez całą zupę,
drugie, śledzika i deserek. To nie pierwszy raz, raczej reguła.
Nie pomagają wycieczki i prezenty (od serca i bez patrzenia na cenę)
dla dieci rodzinki. Ani zaproszenia do nas - dziekują, ale zawsze im
coś wypanie.
Dlaczego?
Czy naprawdę cudze powodzenie aż tak kłuje?
Czy żeby było ok trzeba narzekać i udawać, że coś jest nie tak?
Kobiety, jak to jest u Was? Czy cudze powodzenie powoduje naprawdę
taki wk...w?
Ja się cieszę, że komus się dobrze wiedzie i układa, szczerze. Lubię
jak się komuś powodzi, przecież mi od tego nie ubywa.